Franciszek Kovár
Są miejsca, które natura zrobiła
jakby na zamówienie dla tych, którzy muszą zniknąć ze świata. Wąwóz Stolarza
pod Krupiną to jednak nie tylko geologiczny unikat. To miejsce, gdzie
zapierająca dech w piersiach moc wody spotyka się z niestrudzonym dziełem
ludzkich rąk, które wyrzeźbiły tajemniczą „Dúpencję” w miękkim wulkanicznym
tufie.
Zagadka
rolnika w pyle wulkanicznym
Kiedy Andrzej Kmet’ poznawał to miejsce, zafascynował go kontrast między
dziką przyrodą a śladami ludzkiego osadnictwa. Sam wąwóz zachowuje się jak
wąska blizna w ziemi, gdzie ściany rozciągają się do kilku metrów wysokości.
Prawdziwa tajemnica zaczyna się jednak w skalnych kryjówce zwanych Dúpence.
Burmistrz zadał sobie pytanie, które zadałby sobie każdy odwiedzający: Kto miał
tyle cierpliwości, żeby wnieść dom bezpośrednio w trzy ściany i kiedy to się
stało?
Czy
oficjalna historia to tylko wierzchołek góry lodowej?
Chociaż podręczniki mówią głównie
o antytureckich kryjówce z XVI wieku, patrząc na precyzję i atmosferę tego
miejsca, wyłania się bardziej śmiała teoria. Wiele wskazówek sugeruje, że
historia wąwozu Tesary jest znacznie starsza niż nam się wydaje.
Miękki tuf wulkaniczny był
idealnym materiałem dla osób z epoki brązu lub żelaza. Możliwe, że to, co teraz
uważamy za średniowieczne kryjówki, to właściwie fundamenty prehistorycznych
sanktuariów lub miejsc kultu, które wykorzystywali nasi przodkowie przez
tysiące lat przed przybyciem Ottomanów. Podobnie jak w skalistych miastach
świata, tutaj kamień mógłby służyć również jako brama między światami.
Tajemnica
zalanego pałacu: Gdzie jest Dwunasta dziura?
Oprócz trzech znanych obiektów
(Jednodziura, dwudziura, ósemka) wśród mieszkańców wędruje fascynująca legenda.
Mówi się o istnieniu innej, znacznie większej przestrzeni - podobno aż
12-komorowego pałacu skalnego, który miał być sercem całego kompleksu.
Plotka głosi, że to wejście było:
• Celowo zasypane przez samych
mieszkańców, aby chronić swoje największe sekrety przed wrogami.
• Zakopane pod gruzami przy
potężnym zawaleniu się skały, które na zawsze wymazało wejście z mapy.
Również Andrzej Kmet’ zauważył w
swoim czasie pewne luki terenowe, które wskazywały na ubytki głęboko pod
powierzchnią, ale zagadka pozostała nierozwiązana.
Atmosfera,
która trwa od wieków
Wejście do wąwozu Tesary oznacza
spacer po linii czasu, której początek nie jest znany. Jeśli Dupence to
naprawdę tysiącletnie sanktuaria, to ta zalana „wielodziura” może być
najważniejszym świadectwem, czekającym jeszcze na swe odrodzenie. Być może
jesteśmy kolejnym pokoleniem próbującym wyjaśnić coś, co było tu długo przed
nami – dziedzictwo kultury, które lepiej niż my rozumiało skałę i ciszę.
Opracował
- ©R.K.Fr. Sas -
Leśniakiewicz

