Powered By Blogger

piątek, 10 lipca 2026

Tajemnica pod Gýmeszem: Kiedy lato na szlaku turystycznym zastąpiła jesień

 


Franciszek Kovár

 

Zamek Gýmeš to jedno z najczęściej odwiedzanych miejsc w górach Tribeč. Nawet na tak często odwiedzanym chodniku można znaleźć się w sytuacji, której zdrowy rozsądek nie potrafi przetworzyć. Nasza zwykła letnia wędrówka zamieniła się w chłodzącą ucieczkę od innej rzeczywistości w sekundę.

 

Nagły uskok w czasie

 

To był początek lata, las świecił głęboką zielenią i szłyśmy z koleżanką w stronę ruin zamku. Jednak komfort nagle zniknął. Ni stąd ni stąd ni stąd, nagle pojawiło się we mnie niewytłumaczalne poczucie strachu i niepokoju. To nie był strach przed zmęczeniem, ale czysta, zwierzęca wizja zagrożenia.

W jednej chwili spacerowałyśmy w cieniu zielonych koron, a w następnej zmieniło się światło wokół nas. Dostało dziwnego, matowego i martwego odcienia, jakby ktoś przyłożył szary filtr na obiektyw. Nagle zdałam sobie sprawę, że pod stopami nie ma trawy, tylko suche, martwe liście.

 

Las który miał nie istnieć

 

Choć był początek czerwca, to las wokół nas trwał jesienią. Drzewa były gołe, brązowe, a niebo przez ich korony zakwitło w barwach ołowiu. Kontrast był tak nienaturalny, że przyprawił mnie o zawrót głowy! Znaleźliśmy się w głębokim lesie, który nie odpowiadał ani kalendarzowi ani miejscu, w którym spacerowałyśmy.

 

Ucieczka z powrotem do rzeczywistości

 

„Ucieknijmy! Pospiesz się!” krzyczałam na moją przyjaciółkę, gdy zdałam sobie sprawę, że coś jest nie tak. Bez wahania zawróciliśmy i pobiegliśmy szlakiem, który przybyliśmy. W tej adrenalinie nawet nie zdawaliśmy sobie sprawy z momentu „zmiany”. Nagle las wokół nas znów stał się letnio zielony i bezpieczny.

Chociaż rzeczywistość wróciła do normy, to nasz nastrój był w momencie zmrożony. Resztę trasy przeszłyśmy w całkowitej ciszy, nie mogąc wypowiedzieć ani słowa. W głowie chodziły mi pytania, na które bałam się odpowiedzieć. Wróciłyśmy do domu czując się głęboko pokorni i niepewni - jakby ktoś wpuścił nas na chwilę tam, gdzie nie należeliśmy, a potem wyrzucił z powrotem z ostrzeżeniem.

 

Macie podobne doświadczenie?

 

Ta historia oparta jest na prawdziwych wydarzeniach osób, które doświadczyły czegoś tajemniczego w górach Tribeč.

Jeśli masz podobne doświadczenie, którym chciałbyś się podzielić, nie wahaj się napisać w komentarzu lub skontaktować się ze mną przez wiadomość prywatną. Sekrety Tribeczu zasługują na wysłuchanie.

Opracował - ©R.K.Fr. Sas - Leśniakiewicz