wtorek, 20 września 2011

POCIĄGI-WIDMA I WIDMA W POCIĄGACH (2)

 Stefan Grabiński



Obłąkane oczy instynktownie patrzą w prawo, gdzie służba wyległa, i widzą spazmatyczne, bezcelowo wściekłe wibracje latarek usiłujących zawrócić pociąg jakiś, który; całym rozmachem najeżdża z przeciwnej strony torem zajętym przez osobowy z Brzeska. Wichurę gwizdów przerzynają rozpaczliwe odezwy trąbek i piekielna wrzawa ludzi. Nadaremnie. Nieoczekiwany parowóz zbliża się z zawrotną chyżością; olbrzymie, zielone ślepia maszyny roztrącają ciemność upiornym spojrzeniem, potężne tłoki obracają się z bajeczną, opętaną sprawnością...

Z tysiąca piersi wyrywa się okropną trwogą, bezdenną paniką nabrzmiały okrzyk:

 - To on! Obłąkany pociąg! Szaleniec! Na ziemię! Ratunku! Na ziemię! Giniemy! Ratunku! Giniemy!

Jakaś gigantyczna, szara masa przelatuje nad pokotem ciał, popielata, mglista masa z wykrojami okien na przestrzał - czuć wicher szatańskiego przeciągu, wiejący z tych otwartych nor, słychać łopot rozwianych szaleńczo żaluzji, znać widmowe twarze pasażerów...

Wtem dzieje się coś dziwnego. Obłąkany pociąg zamiast zdruzgotać dosięgniętego już drapieżnie towarzysza, przechodzi przezeń jak mgła; przez chwilę widać, jak przesuwają się przez siebie dwie pierzeje wozów, ocierają bezgłośnie ściany wagonów, przenikają w paradoksalnej osmozie tryby i osie kół - jeszcze sekunda i intruz, przesiąkłszy z błyskawiczną furią przez stały organizm pociągu, sczeza i rozwiewa się po drugiej stronie gdzieś w polu. Ucichło...

Na torze przed stacją stoi spokojnie nienaruszony osobowy z Brzeska. Wkoło cisza bez kresu, bez dna. Tylko od łąk, tam w dali, idzie ściszony poświerk koników, tylko po drutach, tam w górze, płynie mrukliwa gawęda telegrafu...

Ludzie z peronu, służba, urzędnicy przecierają ze snu oczy i spoglądają po sobie zdumieni:

Prawda li to czy zły majak?

Stefan Grabiński – „Błędny pociąg”

A jak w Polsce?


Polskie koleje mają piękną tradycję pociągów-widm i widm w pociągach, piszę te słowa bez złośliwości czy ironii, boż w literaturze ją rozsławił Stefan Grabiński (1887-1936) w swych opowiadaniach grozy: „Głucha przestrzeń”, „Ślepy tor”, „Smoluch”, „Sygnały”, „Błędny pociąg” (z tomu „Demon ruchu”, 1919), a które można przeczytać w Internecie na stronie Wirtualnej Biblioteki Literatury Polskiej – http://monika.univ.gda.pl/~literat/grabin/index.htm. Stefan Grabiński tworzył w czasach, kiedy nasz kontynent przemierzały pociągi i lokomotywy, które teraz możemy oglądać tylko w skansenach kolejowych, m.in. w Chabówce leżącej na szlaku kolejowym z Krakowa do Zakopanego i Nowego Sącza.

I mimo tego, że na szlaku tym jeżdżą teraz elektrowozy i spalinowozy, to mają tam miejsce różne niewytłumaczalne historie, które opowiedzieli mi zasłużeni pracownicy PKP w czasie i po sympozjum naukowym na temat Galicyjskiej Kolei Transwersalnej w dniu 26 listopada 2004 roku, które miało miejsce w jordanowskim Ratuszu. A oto kilka z nich:

Ta historia miała miejsce w Osielcu, w latach 70. Opowiadano, że pewna dziewczyna straciła narzeczonego i strasznie za nim rozpaczała. Pewnego dnia stała na peronie w oczekiwaniu na pociąg i kiedy wjechał on na stację, to jakaś siła usiłowała ja wepchnąć pod jego koła. Na szczęście uratował ją pewien chłopiec, który ją skrycie i mocno kochał... Potem doszła ona do wniosku, że to dusza jej chłopaka chciała, by zakończyła ona swe życie i połączyła się z nim w zaświatach... A zatem skończyło się to klasycznym happy endem.

Zresztą opowiadania o niewidzialnych rękach wpychających ludzi pod pociągi krążyły od dawna i sam pamiętam, jak dwóch moich znajomych jakaś dziwna siła usiłowała wyrzucić z pociągu w okolicach stacji Skawce. To było na początku lat 80., a działo się to przy wjeździe na most kolejowy przez Skawę od strony Krakowa...

Także w zimie 1982/83 roku pamiętnym się stała tajemnicza ucieczka lokomotywy ze stacji w Zakopanem. Potężny elektrowóz typu EU06 samoczynnie się odhamował, ruszył w dół szlaku rozcinając zwrotnicę i pojechał w dół szlaku w kierunku Nowego Targu, nabierając prędkości, po drodze omal nie zderzając się z pociągiem nr 513 z Krakowa do Zakopanego na stacji w Białym Dunajcu. NB, pociągiem tym jechał mój ojciec do Zakopanego... Usiłowano więc zatrzymać go po drodze, ale było to niemożliwe – niemal 80-tonowa maszyna toczyła się po torach z prędkością ponad 100 km/h za nic mając wysiłki kolejarzy. Elektrowóz przeleciał jak burza przez stację w Nowym Targu, i pognał w stronę Lasku. Dopiero ostry podjazd pod Pyzówkę zdołał wytracić jego prędkość i umożliwiło to złapanie go w Nowym Targu, gdzie powrócił po nieudanym sforsowaniu tegoż podjazdu... Badanie tachografu zdumiało ekspertów, bowiem elektrowóz toczył się z prędkością prawie 120 km/h (maksymalna prędkość konstrukcyjna EU06 wynosiła 127 km/h) po szlaku, na którym pociągi mogły poruszać się z prędkościami poniżej 80 km/h, i nie wypadł z szyn! Cud???

Takich cudów na tym szlaku było więcej, czego dowodzi wypadek z dnia 31 stycznia 2004 roku, kiedy to około godziny 23:00 doszło do koszmarnego wypadku na szlaku kolejowym pomiędzy Osielcem a Bystrą Podhalańską. Opisuje to lakoniczna wiadomość:

Pasażerowie jadący koleją z Krakowa do Zakopanego muszą liczyć się z utrudnieniami w podróży. Niedaleko Jordanowa na niestrzeżonym przejeździe lokomotywa zderzyła się z samochodem po czym wykoleiła się. Utrudnienia potrwają co najmniej kilkanaście godzin, bowiem wykolejony pociąg zerwał trakcję elektryczną i zniszczył kilka słupów.
Między Osielcem a Chabówką wszyscy pasażerowie są przewożeni autobusami. (PR-1, 2004-02-01)

O godzinie 11:00, JEDYNKA podała dodatkowo, że:

Na Podtatrzu zmiana turnusu i od razu kłopoty z komunikacją. Pasażerowie jadący koleją z Krakowa do Zakopanego muszą liczyć się z kłopotami w podróży. Niedaleko Jordanowa na niestrzeżonym przejeździe lokomotywa uderzyła w naczepę ciężarówki przewożącej drewno poczym wykoleiła się. Na szczęście nikomu nic się nie stało. Podróżni są przewożeni autobusami z Makowa Podhalańskiego do Chabówki, a to dlatego, że na stacji w Osielcu, na którą wcześniej dojeżdżały pociągi, potrzebny jest wolny tor dla pociągu ratunkowego. [...] Przywrócenie normalnego ruchu planuje się na godzinę 22. Lokomotywa została podniesiona i odholowana. [...]

Kolejny cud? Na pewno, bowiem elektrowóz po wyskoczeniu z szyn przewrócił się i zdemolował przydrożny dom. I co najważniejsze, ta demolka nie pociągnęła za sobą żadnych ofiar w ludziach!

Ale to jeszcze nie wszystko, bo w parę miesięcy później, dokładnie w tym samym miejscu doszło do drugiego wypadku z udziałem samochodu osobowego i pociągu – tym razem jednostki elektrycznej. 

W dniu 11 czerwca 2004 roku pewna kobieta jechała z Osielca do Bystrej Podhalańskiej i na fatalnym przejeździe zgasł silnik jej samochodu. Mimo wysiłków z jej strony, nie udało się jej uruchomić samochodu, który stał w poprzek toru. Traf chciał, że właśnie zza zakrętu wypadł pociąg, którego maszynista zauważył za późno przeszkodę i choć zahamował od razu – niemal z pełnym rozpędem wyrżnął w samochód. Kobiecie udało się wyskoczyć zeń w ostatniej chwili... I znów – nikomu nic się nie stało. Kolejny cud??? (=> Materiały archiwalne Centrum Badań Zjawisk Anomalnych)

Atomowe pociągi

Po szynach świata jeżdżą różne pociągi, a w normalnych krajach transport kolejowy szybko wraca do łask po zachłyśnięciu się motoryzacją, która jest coraz to droższa. Polskie rządy jeszcze tego nie zrozumiały, ale wzrastające koszty transportu zmuszą przedsiębiorców do korzystania z kolei. Poza tym wzrośnie zainteresowanie koleją jako środkiem do uprawiania turystyki – za parę lat turystyka kolejowa nie będzie czymś niezwykłym, a stanie się normalnym sposobem na zarabianie pieniędzy, jak dziś agroturystyka.

Niestety, co parę lat po naszych szlakach kolejowych krążą ultrasekretne pociągi-widma wożące paliwo jądrowe ze Szczecina do czeskich elektrowni jądrowych w jedną stronę i niezwykle niebezpieczne tzw. popioły reaktorowe w drugą w ramach „Operacji Oklahoma”. Jeszcze przed 1989 rokiem przez Polskę – tylko że w kierunku wschód – zachód jeździły transporty paliwa jądrowego i odpadów atomowych pomiędzy NRD a ZSRR. Strach pomyśleć, co byłoby, gdyby choć jeden z nich się wykoleił. Radioaktywna plama bardzo trudna do usunięcia. Taki Czarnobyl w mniejszej skali...

Ale to nic, w porównaniu z kolejowymi wyrzutniami rakiet balistycznych, które od 1987 roku krążyły po wszystkich szlakach kolejowych państw Układu Warszawskiego, a po 1990 – państw Wspólnoty Niepodległych Państw. Była to radziecka odpowiedź na reaganowski program SDI. Jeden taki pociąg, to trzy wyrzutnie wielogłowicowych rakiet balistycznych (MIRV) typu SS-24 Scalpel, które mogą być odpalone w każdej chwili i z każdego miejsca trasy pociągu. 10 Dywizja Gwardii Rakietowo-Kolejowa to 3 pociągi. Według korespondenta „Argumentów i Faktów”, takich dywizji jest co najmniej 10... (=> B. Sołdatienko – „Atomowy pociąg” w „AiF” nr 24/2003[1]) A to oznacza, że jest takich pociągów lekko licząc 30. Każdy pociąg może w czasie bojowego patrolu zrobić 1.000 km/24 h. Jest je niezmiernie trudno śledzić przy pomocy satelitów, bowiem szybko wychodzą one z pola obserwacji i żeby upilnować je wszystkie trzeba by dysponować aż 300 satelitami radio- i fotozwiadu! Ale jest wyjście z tej sytuacji, bowiem tą robotę zwiadowczą mogą wykonywać – i to z powodzeniem – jonosferyczne czy nawet kosmiczne sterowce zwiadowcze, które znów powracają do łask po latach chudych... 

Pociągi nuklearne i UFO

Czy to ma coś wspólnego z obserwacjami UFO? A ma, i to wbrew pozorom dużo. Istnienie tych ultrasekretnych pociągów z bronią rakietowo-jądrową mogło poważnie niepokoić nie tylko USA – które mogły wprowadzić na orbitę cały system satelitów nazwany Echelon – czyli eszelon (pociąg wojskowy) – nazwa trafnie oddająca cel powstania tego systemu – właśnie śledzenie tych pociągów, które wbrew pozorom były (i nadal są) bardzo groźną bronią ofensywną. Jest to broń pierwszego uderzenia, przeznaczona do niespodziewanego napadu balistycznego na terytorium nieprzyjaciela – czytaj kraje NATO i USA i Kanady oraz Chin i Japonii... Taki był najprawdopodobniej pierwotny cel powstania Echelona., który potem przekształcono w orbitalny system radio-wywiadu i radio-kontrwywiadu. Ktoś mógłby zapytać: a po co ta cała masa spysatów tego systemu dla śledzenia tylko tych trzech pociągów. No nie bardzo. Zauważmy, że autor rozmawia z dowódcą i kadrą 10. Dywizji Gwardii Wojsk Rakietowo-Kolejowych. A gdzie pozostałe dziewięć dywizji gwardii? Jedna dywizja, to trzy pułki i trzy pociągi. Dziesięć dywizji, to 30 pociągów, 90 rakiet balistycznych na ruchomych platformach startowych i 900-1100 głowic termojądrowych w nich umieszczonych, operujących na terytorium ZSRR, europejskich krajach Paktu Warszawskiego i Mongolii. To grubo ponad 1/6 świata. A w przypadku konfliktu Wschód – Zachód do tego należałoby doliczyć również szlaki kolejowe Ch.R.L., KRL-D i Wietnamu. Dlatego nie dziwię się Amerykanom, że stworzyli Echelona do pilnowania tego molocha na szynach!... NB, Swego czasu, na początku lat 80. XX wieku, Amerykanie zamierzali stworzyć system kolejowych wyrzutni rakietowych, które przemieszczałyby się pod ziemią. Był to projekt wchodzący w skład programu SDI/NMD, i jak dotąd, nie został on ponoć zrealizowany ze względu na bardzo wysokie koszty budowy systemu „atomowego metra” pod terytorium Stanów Zjednoczonych. W porównaniu z tymi obłąkańczymi pomysłami duchy i widma opisane przez Artiema Płatonowa są wręcz wzruszająco niewinne... 
    
Ale to nie wszystko. Istnienie tych pociągów doskonale tłumaczy zainteresowanie Obcych ziemskim transportem kolejowym na terenie byłego Układu Warszawskiego (bo założę się o wszystko, że BKRK operowały również poza granicami ZSRR), a szczególnie krajów byłego ZSRR. Istnieje wiele relacji o UFO, które ukazywały się w okolicy niektórych linii kolejowych i baz wojskowych, nie mówiąc już o kosmodromie w Pliesiecku... Wydaje się, że wizja pisarza-fantasty Andrzeja J. Kraśnickiego ma pewne, bardzo mocne podstawy! Być może w Rosji wkrótce pojawią się relacje załogantów tych „pociągów pod specjalnym nadzorem” mówiące o śledzących je UFO. Tylko że Ufici nie wydają się być jakimiś tam Kosmitami, ale w najgorszym przypadku po prostu ludźmi z dalekiej Przyszłości pilnującymi nas, byśmy przypadkiem w swej głupocie nie zmienili Ich teraźniejszości, do której zdążyli się przyzwyczaić i zaakceptować...

CDN.


[1] Materiał ten przedstawię w następnym odcinku cyklu.