sobota, 24 marca 2012

Jezioro Vostok: co jest tam w dole?

 Jezioro Wostok - widok z orbity (NASA)
 Jezioro Wostok - obraz radarowy (NASA)
 Lokalizacja jezior podlodowych na Antarktydzie (Wikipedia)
 Podlodowa sonda w jeziorze Wostok ("Tajny XX wieka") 
 Stacja antarktyczna Wostok ("Tajny XX wieka")
Rosyjscy i amerykańscy badacze jeziora Wostok w stacji Wostok ("Tajny XX wieka")


Irina Mielnikowa

W słonych wodach Antarktydy zamieszkują lodowe ryby białokrwiste – jedyny gatunek ryb, których krew jest zupełnie przeźroczysta, bo nie zawiera erytrocytów i hemoglobiny. One mogą żyć tam, gdzie temperatura spada poniżej punktu zamarzania morskiej wody.

Znajdujące się głęboko pod grubą pokrywą antarktycznego lodu jezioro Rostok/Wostok było ukryte przez Matkę-Naturę przed ludźmi na wiele tysiącleci. Ale już niedawno temu, uczeni niemalże osiągnęli możliwość zaczerpnięcia próbek wody z tego unikalnego zbiornika wodnego.

Biały Kontynent i zagadkowe jezioro

Na Antarktydzie jest tak zimno jak na Marsie, powietrze suchsze niż na Saharze, a światło słoneczne tak intensywne, że bez ciemnych okularów trudno się tam obejść. To jest jedno z najbardziej surowych miejsc na Ziemi. Ale uczeni nie bacząc na te wszystkie trudności są w stanie ustanowić tutaj nową granicę w poznawaniu życia.

Rzecz w tym, że właśnie na Antarktydzie, na głębokości 4 km pod sprasowanymi warstwami lodu znajduje się jedno z największych słodkowodnych jezior świata – jezioro Wostok - 77°00’ S - 105°00’ E, nazwane tak od imienia radzieckiej, potem rosyjskiej stacji naukowej Wostok, nieopodal której zostało ono odkryte - 78°28’ S - 106°52’ E. Zgodnie ze wstępnymi badaniami przy pomocy silnych radarów i teledetekcji, woda w jeziorze jest bardzo bogata w tlen, jest dostatecznie ciepła dla podtrzymania życia, ale jest tam ciemno jak w Rowie Mariańskim.

Temperatura wierzchnich warstw wody wynosi -3°C, na powierzchni ziemi byłaby ona w stanie stałym, ale w jeziorze znajduje się ona pod ogromnym ciśnieniem – 30 MPa/300 atm, i punkt zamarzania wody w tych warunkach wypada znacznie niżej. Gdyby polarnikom udało się przebić lodową „czapę” na wylot, to powstałaby fontanna dawnej wody wyzwolonej z ogromnego ciśnienia.

Na dnie jeziora Wostok jest cieplej, co podnosi ogólna temperaturę jego wód. Sondowania termiczne wykazały, że temperatura w jeziorze jest dostatecznie wysoka – i zawiera się w granicach od +10 do +18°C – co oznacza wpływ na nią podziemnego ciepła.

I taki interesujący i zagadkowy świat jest skryty przed uczonymi i całej Ludzkości od co najmniej 14 MA. Oczywiście nie tylko Rosjanie interesują się tym jeziorem, ale także Francuzi, Amerykanie, Brytyjczycy i inni ludzie zaczęli aktywnie uczestniczyć w przygotowaniach do przewiercenia skorupy lodowej i badania rdzeni lodowych.

Najwyższa sterylność

Przy wierceniu w nadjeziornym lodzie każdy rdzeń jest dzielony na kilkanaście części. Jedna z nich jest zawsze pozostawiana na stacji Wostok, w specjalnej chłodni. Pozostałe są rozsyłane do laboratoriów, w których będą one badane. Laboratoria te są bardzo dokładnie wysterylizowane, żeby na zainfekować próbek lodu dzisiejszą mikroflorą i mikrofauną. Dotyczy to pomieszczeń, przyrządów i samych badaczy. Człowiek jest bowiem nosicielem ogromnej ilości bakterii. Nawet umyta i wytarta czystymi ręcznikami lodówka nie stanie się sterylniejszą. Dlatego do pracy z antarktycznymi rdzeniami należy ubrać specjalny strój i maskę. W Rosji nie ma – niestety – tak sterylnego laboratorium. Dlatego uczeni zajmujący się badaniami tego rodzaju jeżdżą w podróże służbowe np. do Grenoble we Francji, gdzie mają warunki do utrzymania bezpiecznej sterylności.

Warunki wierceń

Wiercenia trwają tam już od kilku lat. To jest bardzo złożony proces. Szczególnie na Antarktydzie, na stacji Wostok, gdzie odnotowano najniższą temperaturę na Ziemi  - poniżej -89°C (dokładniej -89,6°C – dop. tłum.) i na wysokości 3488 m n.p.m. ludzie mają problemy z chorobą wysokogórską. Ale trudności się da pokonać i prace idą naprzód. Rosyjscy wiertacze w charakterze anyfryzu używają nafty. Póki do powierzchni jeziora było daleko – a nie zapominajmy o tym, że jest tam 4 km lodu, to taka procedura techniczna nie była zakazana. Ale teraz, kiedy pozostało do niego tylko 100 – 150 m, roboty zatrzymano. Uczeni wszystkich zainteresowanych krajów zastanawiają się, jak zrobić, by przeniknięcie do wód jeziora nie zagroziło jego unikalnemu ekosystemowi. Należy więc pomartwić się o jego bezpieczeństwo, bowiem istnienie możliwość, że formy życia, które będą tam odkryte mogą stanowić zagrożenie dla ludzi.

Optymalna decyzja na dzień dzisiejszy, to wprowadzenie do akcji krio-robota. Został on stworzony przez uczonych z NASA w celu badań Europy (księżyca Jowisza), który jest pokryty warstwą lodu, i dla zbadania polarnych czap lodowych Marsa, gdzie wielokilometrowa warstwa lodu skrywa informacje o zmianach klimatycznych Czerwonej Planety. W roku 2001 taki robot-sonda podlodowa została wypróbowana w czasie wierceń na Biegunie Południowym. […] W Antarktyce taki krio-robot jest w stanie zagłębić się w lód do głębokości 1226 m.

Pracami z użyciem krio-robota w jeziorze Wostok interesują się służby specjalne USA, a o samym jeziorze krążą rozmaite dziwne plotki, nawet w środowisku polarników. Mówi się tedy, że znajduje się tam zatopiony statek kosmiczny i że w głębinach jeziora żyją pradawne potwory. A uczeni, którzy traktują te bajędy z uśmiechem pobłażania przyznają, że na wiele pytań nie mogą znaleźć odpowiedzi…

Co żyje w tym jeziorze?

Póki nie ma próbek wody z tego jeziora, uczeni mogą tylko analizować rdzenie z powierzchniowego lodu. Nie tak dawno, grupa rosyjskich naukowców – uczestników antarktycznego projektu naukowego – pod kierownictwem starszego pracownika naukowego z Sankt – Petersburskiego Instytutu Fizyki Nuklearnej Siergieja Bułata odkryła w jednym z rdzeni wziętych z głębinowych warstw lodu DNA bakterii, która mogła żyć w temperaturze +55°C, a to oznacza, że kiedyś w tym zbiorniku wodnym była taka temperatura. Być może woda w jeziorze była podgrzana ciepłem wnętrza Ziemi?

Prof. Paul Davies – astrobiolog z Uniwersytetu Arizona – sądzi, że jezioro Wostok może odpowiedzieć na jedno ważne pytanie: czy nie skrywają się pod lodem Antarktydy nowe formy życia, które narodziły się alternatywnie, według innych praw? Na przykład nie na bazie DNA czy RNA, ale na zupełnie innym kodzie genetycznym. Cokolwiek by nie było pod lodem Antarktydy, nie będziemy czekać długo. W roku 2012 planuje się pobrania próbek z samego jeziora.

Szef rosyjskiej ekspedycji antarktycznej Walerij Łukin mówi, że w Rosji istnieje stara tradycja. Kiedy rozkuwają lód, to małą ilość wody zmieszają z wódką i wypijają by sprawdzić, czy jest tam woda słodka czy morska. Oczywiście taki test zostanie też wykonany w stosunku do tej 14-milionoletniej wody… No i żeby odnotować ten moment, polarnicy z Sankt-Petersburga zabrali ze sobą nieco wódki.

Słowo od tłumacza   

Jako, że mamy marzec 2012 roku, należy się Czytelnikowi uzupełnienie. Wikipedia podaje, że w 2010 roku czasopismo naukowe „Nature” poinformowało, że rosyjskim naukowcom brakuje jedynie 20-40 metrów aby dotrzeć do powierzchni wody jeziora. Projekt rozpoczęty 20 lat temu ma szansę zakończyć się sukcesem. W planie jest pobranie próbki wody w celu dalszych badań. Na początku lutego 2011r., tuż przed zakończeniem sezonu prac, doniesiono, że naukowcy znajdują się pięć (według jednak innych źródeł - pięćdziesiąt) metrów od wód jeziora. 06.02.2012 roku rosyjscy naukowcy poinformowali o dowierceniu się do wód jeziora, by to zrobić musieli się przebić przez 3678 metrów lodu Antarktydy. Na rok 2012-13 Rosjanie planują spuszczenie do jeziora pływającego robota, który pobrałby próbki wody i osadu z dna jeziora.

9 lutego 2012 roku media doniosły, że Rosjanom udało się przewiercić lód i pobrać pierwszą 40-litrową próbkę wody z jeziora Wostok. 

Sprawa druga – jeżeli idzie i szalone hipotezy związane z powstaniem jeziora Wostok, to trzeba do tego dodać to, że być może powstało ono wskutek zapadnięcia się w lody niemieckiego reaktora jądrowego, który stopił ogromną ilość lodu pod czapą lodową Antarktydy. Według niektórych łowców sensacji, nad jeziorem Wostok znajdowała się tajna baza hitlerowców, w której prowadzono eksperymenty z różnymi niebezpiecznymi technologiami, albo ukrycie dla najtajniejszych dokumentów III Rzeszy, to ostatnie podaję na odpowiedzialność Daily Mail.online. Piszą oni, że:

W ostatnim tygodniu rosyjska państwowa agencja prasowa stwierdziła, że niezwykłe akta z archiwum Hitlera mogły być pogrzebane w ultratajnym lodowym bunkrze niedaleko miejsca, gdzie dzisiaj prowadzi się wiercenia.
- Sądzi się, że pod koniec Drugiej Wojny hitlerowcy wynieśli się na Biegun Południowy i zaczęli budować bazę nad jeziorem Wostok – ogłosiła agencja prasowa RIA Nowostki.

Cytowany jest tam Grossadmiral Karl Dönitz, który w roku 1943 powiedział, że „…Niemiecka flota podwodna jest dumna z tego, że wybudowała dla swego Führera niezdobytą twierdzę w innej części świata…” Na Antarktydzie.

Zgodnie z niemieckimi archiwami Kriegsmarine, na miesiąc przed kapitulacją III Rzeszy (a zatem pomiędzy 5 a 9.IV.1945 roku), okręt podwodny U-530 wypłynął w kierunku Bieguna Południowego z portu w Kilonii.

Jego załoga – jak mówi Legenda – zbudowała do dziś dnia nie odkrytą lodową jaskinię „i najprawdopodobniej złożyli w niej kilkanaście skrzyń reliktów z III Rzeszy, w tym tajne dokumenty Hitlera”.

Później twierdziło się, że to U-977 dostarczył szczątki Hitlera i Ewy Braun na Antarktydę w nadziei, że będą oni mogli być sklonowani dzięki ich DNA. Podwodniacy jednak popłynęli do Argentyny i tam się poddali Aliantom.          



Jest to jednak zbyt niewiarygodne i ciągnięte za włosy, choć z drugiej strony nie można tego przekreślić, bowiem Niemcy prowadzili takie badania w kierunku klonowania i innych manipulacji genetycznych.

I jest jeszcze jeden aspekt wskazujący na ważność tego, co możemy znaleźć w Jeziorze Wostok. Czy znajdziemy tam jakieś życie. Życie, które mogłoby przetrwać przez 14.000.000 lat. To mogłoby pomóc w rozwiązaniu zagadki najbardziej tajemniczego okresu w dziejach Ziemi – okresu Ziemi-śnieżki.

650 MA, w okresie zwanym Kriogenem nasza planeta z nieznanych przyczyn pokryła się lodowcem od biegunów do równika. Pisałem o tym w artykule „Zagadka Ziemi-Śnieżki” opublikowanego w „Nieznanym Świecie” i Internecie na stronie - http://wszechocean.blogspot.com/2011/06/zagadka-ziemi-sniezki.html. Lody skuwały jej powierzchnię przez prawie 25 MA, poczym stopniały – dzięki wulkanizmowi i wzbogaceniu atmosfery ziemskiej w gazy cieplarniane: metan, dwutlenek węgla, tlenki siarki… Życie przetrwało tylko w najgłębszych zakątkach Wszechoceanu, gdzie znajdowały się podwodne oazy wulkanicznego ciepła i energii chemicznej – znane dzisiaj jako kominy hydrotermalne albo po prostu „palacze”. Życie przetrwało pod nawałą lodów. Być może teraz dowiemy się wreszcie jak to się stało? Mechanizmy przeżywania w jeziornych podlodowych oazach życia są przecież te same…


I kto wie, czy znalezienie odpowiedzi na to pytanie nie będzie kluczowym dla przyszłości naszej cywilizacji i życia na Ziemi w ogóle. Wszak wciąż nie jesteśmy pewni tego, co przyniesie nam Przyszłość: globalną cieplarnię, czy lodowy grobowiec…?

Źródło – „Tajny XX wieka” nr 6/2012, ss. 8-9.

Przekład z j. rosyjskiego, angielskiego i komentarz –
Robert K. Leśniakiewicz ©