niedziela, 11 marca 2012

NIEWIDZIALNY DYSK KOSMICZNY W GDYNI! (2)


Jak zdjąć płaszcz energetyczny z „Tęczowego Dysku”?

Robert w art. o „Eksperymencie Filadelfijskim” pisze: „Niewidzialność ciała doskonale czarnego jest problematyczna, bowiem ciało to całkowicie pochłaniałoby wszelkie promieniowanie elektromagnetyczne. W takim przypadku obserwator zarejestruje brak fali zwrotnej – odbitej od obiektu – co zinterpretują jako trójwymiarową czarną plamę o konturach idealnie odpowiadającej konturom obiektu, na jaki patrzyli. Opisał to dość dokładnie Adam Wiśniowski-Snerg w swej kultowej powieści „Robot”.

Jest jeszcze inna szkoła głosząca, że obiekt doskonale czarny będzie niewidzialny dla obserwatora póty, póki nie stanie on pomiędzy nim, a źródłem światła. Będzie on jedynie rzucał czarny cień, samemu nie będąc widzialnym…

Podejrzewam, że NOL-e osiągnęły niewidzialność dzięki swym właściwościom optycznym i fizjologicznym, ułomnościom ludzkiego oka. Wyobraźmy sobie, ze na pancerzu NOL-a dochodzi do procesu pochłaniania promieniowania widzialnego, a w zamian jest emitowane promieniowanie niewidzialne dla naszych oczu: UV czy/i IR.[8] To tłumaczyłoby, dlaczego niekiedy udaje się złapać NOL-a na klisze/matryce światłoczułe. Być może to właśnie takiego NOL-a sfilmował Marian Książek w okolicach Alwerni, w czerwcu 1999 roku. NOL-e takie są niewidzialne dla nas, ale widzą je zwierzęta takie jak psy i koty, a co staje się powodem ich niepokoju, agresji czy paniki.

I wreszcie zwinięcie przestrzeni wokół obiektu. Cos takiego właśnie zaproponował w swej powieści pt. „Astronauci” Stanisław Lem. Tamtejsi Wenusjanie używali transmutacji energii w masę, a raczej w anty-masę, i dzięki uzyskanemu w taki sposób polu antygrawitacyjnemu mogli wyrzucać w przestrzeń kosmiczną statki kosmiczne i to od razu z VII!!![9]  Towarzyszyły temu efekty zakrzywienia przestrzeni wokół Białej Kuli – ogromnemu synchrofazotronowi – który przyspieszał antycząstki do prędkości relatywistycznych:  v = 0,9999… c.

Gra pól grawitacyjnych i antygrawitacyjnych powodowała lokalną  niewidzialność tego przyspieszacza cząstek, co było powodem niesłychanych przygód i perypetii bohaterów powieści, ziemskich astronautów badających urządzenia obronne Wenusjan. Rzecz jest możliwa, ale – jak już tu powiedziałem – ogromnych ilości energii, i wątpię, by moc wszystkich elektrowni Ziemi była wystarczająca do zagięcia przestrzeni w stopniu umożliwiającym odchylenie biegu promieni świetlnych choć o 1 stopień…

Podobnie rzecz się ma z polami magnetycznymi.

Eksperyment Filadelfijski był zatem NIEMOŻLIWY do przeprowadzenia, bowiem nie było takich ilości energii, która umożliwiałaby dokonania zakrzywienia metryki czasoprzestrzeni wywołanego wzrostem wartości pola magnetycznego i/albo grawitacyjnego wokół USS Eldridge.”

Prace nad niewidzialnością  statków, samolotów i dysków były prowadzone w wielkiej tajemnicy podczas II WŚ, ale również po wojnie do chwili obecnej. Eksperyment Filadelfijski oczywiście nie oznacza, że nie opanowali tej technologii obecnie, ale w przypadku technologii dysków Hitlera. Jednak ja mówię i piszę o zupełnie innym dysku i technologii dysku w Gdyni, gdzie dotychczasowe doświadczenia nie wystarczą i nie sprawdzą się. Ma to związek z naszą religią… Co to ma do rzeczy? Wszyscy wiemy, że Hitler obsesyjnie interesował się religiami Wschodu i wzory do rakiet oraz dysków były zaczerpnięte z artefaktów, budowli oraz opisów w sanskrycie w religii WĘŻA i SMOKA. Za tymi symbolami kryją się gwiazdozbiory oraz cywilizacje kosmiczne, co dla ufologów nie jest czymś nowym. Na tym właśnie polega wojna pomiędzy religiami i cywilizacjami oraz ich wpływami na różne kultury na Ziemi od czasów… Adama i Ewy w Raju. Wg Biblii gadający WĄŻ zniszczył Pierwszą Cywilizację podstępnie, podobnie jak następne, a teraz niszczy kolejną - naszą cywilizację…

Dla psychotroników  – zwolenników religii wschodnich ta technologia jest OBCA i bardzo zaawansowana. Rozmawiałam z wieloma psychotronikami i mówili wprost, że bardzo by chcieli ją posiąść… za wszelka cenę. Dlaczego? Po co? Tu nie chodzi o ludzi, ani o mocarstwa, ale OBCYCH którzy za tym stoją i chcą podstępnie przywłaszczyć te technologie dla własnych celów i korzyści, gdyż są one na Ziemi od zarania dziejów ludzkości. Dlatego wykorzystują swoich ludźmi, którzy nawet o tym nie wiedzą… kim są. Wciąż powtarzają się ci sami zwodziciele - Plejadanie oraz szaraki w różnych odmianach. Na temat szaraków wie dużo każdy ufolog lub można poczytać w Google. Wystarczy  wklepać np. „realianie”. Dużo tego!

O Realianach np.  http://www.eioba.pl/a/1jae/raelianie-podstawowe-informacje  Na tym portalu jest wielu zwolenników tego ruchu, którzy mają tam swoje konta oraz możliwość publikacji.


Robert pisze: „Dla mnie przykład Eksperymentu Filadelfijskiego stanowi poważne ostrzeżenie przed siłami politycznymi, które pragnęłyby pogrążyć ufologię i wszystkie nauki „para” w niebycie, albo – co gorsze – wykorzystać je do swych niecnych celów, czemu już raz dałem wyraz w swych pracach.

Także w naszym kraju daje się coraz bardziej odczuć tarcia na linii ufologia – polityka, co objawia się wrogością w stosunku do ufologów ze strony m.in. Kościoła katolickiego, którego funkcjonariusze widzą w nas jeszcze jedną sektę (i mają po temu powody), którą trzeba mieć na oku, i w razie czego zwalczać wszystkimi sposobami, co już kiedyś odczuliśmy na własnej skórze.[11] Czyżby wracała średniowieczna ciemnota?”

Jeżeli chodzi o KR-K to ojczulkowie czują zagrożenie ze strony ufologów, gdyż może wymknąć się spod ich kontroli to, co jest największą tajemnicą Kościoła od wieków – Bazy Kosmiczne szaraków i Plejadan. Watykan ma swoją siedzibę na Bazie Kosmicznej szaraków. Proroctwo Apokalipsy mówi o siedmiu wzgórzach – głowach, na których stoi Wielkie Miasto, gdyż tam jest siedem Baz Kosmicznych. Jakich cywilizacji? To temat na inne opowiadanie.

KR-K już dawno zmanipulował nie tylko samą religię chrześcijańską ale również Biblię usuwając Imię Boga Jahwe oraz przykazania Z Dekalogu w Katechizmie KK. Dzięki temu już przed wiekami wprowadzili kult obrazów i figur NMP, a co za tym idzie tzw. objawień maryjnych. Szaraki z sekty Realian mówią wprost jak robią takie objawienia i śmieją się z naiwności ludzi… którzy modlą się do nich za pomocą obrazów i figur. Kim są? Z kim faktycznie współpracuje Kościół czyli papieże i kardynałowie? Dowodem ich manipulacji jest historia KR-K i Chrześcijaństwa. Potwierdza to proroctwo Apokalipsy Rozd. 17-18. Bezkrytyczni katolicy oraz psychotronicy zwolennicy różnych sekt nie czytają Biblii, a tym bardziej proroctwa Apokalipsy!

Niektóre rasy szaraków manipulują m.in. zwolennikami sekty Realian i twierdzą, że oni stworzyli Boga Jahwe i Jezusa Chrystusa. Pytanie dla ludzi myślących: Czy jesteśmy stworzeni na wzór i podobieństwo Człowieka czy szaraków? Szerzą oni różne kłamstwa szukając ludzi, którzy staja się ich ofiarami. Podobnie mówią i postępują Plejadanie.

Dlatego nie dziwi mnie, że sprawą TĘCZOWEGO DYSKU natychmiast zajęli się wszelkiego rodzaju sekciarze spod znaku Węża i Smoka, po to, aby przejąć ten dysk dla siebie.

Od czasu publikacji mojego art. na www.eioba.pl, a potem w książce rozmawiałam z wieloma psychotronikami z Trójmiasta, którzy mówili tak samo - „chcę mieć dysk… ale dla siebie”. Byli to inż. oraz informatycy, którzy uważali, że sprawa zdjęcia „płaszcza energetycznego” z Tęczowego Dysku jest banalnie prosta i wystarczy to załatwić prądem elektrycznym… Czy tak jak zrobili to Rosjanie w 1946 roku na Zatoce Gdańskiej, albo wcześniej Niemcy lub Amerykanie w Eksperymencie Filadelfijskim? To już było! W Gdyni jest Tęczowy Dysk zupełnie innego rodzaju i konstrukcji niż dyski kosmiczne Hitlera. Dlatego na przykładzie artykułu Roberta Leśniakiewicza chciałam pokazać jak wygląda sprawa niewidzialności dysku lub innych obiektów, aby tym samym pokazać na jakim poziomie są współcześni psychotronicy zwolennicy religii Wschodnich czyli zwolennicy WĘŻA i SMOKA oraz naukowcy w Polsce. Czy Polacy potrafią rozwiązać ten problem, bez użycia prądu i pola magnetycznego?

 Jaki kształt ma tęcza? Jak wytworzyć fizyczną TĘCZĘ? Przed laty śniłam jak będzie wyglądał Tęczowy Dysk. Ten Dysk nigdy nie będzie służył do celów wojennych. Zgodnie z proroctwami w Biblii nie będzie wojen, nienawiści, głodu, chorób… Dlaczego?

Ziemia i ludzie została  zaatakowana i okupowana wielokrotnie przez wrogie cywilizacje z Kosmosu o czym w symbolu mówi Biblia czyli szatańska cywilizacja. Te cywilizacje istnieją na Ziemi od czasów Pierwszej Cywilizacji i doprowadzili do jej zagłady, a po niej następnych cywilizacji... Nasza cywilizacja jest również bliska zagłady.

Co się stało w czasie Pierwszej Cywilizacji? Obcy uwięzili, a następnie zamordowali Króla cywilizacji Jahwe. Jego ciało zostało złożone w ich piramidzie na terenie dzisiejszej Gdyni w sposób przemyślany… aby Król nigdy nie Zmartwychwstał. Dlatego Jezus Chrystus w symbolu i dosłownie pokazał co zrobili z Królem i jak Zmartwychwstanie Król Jahwe w trzecim tysiącleciu Chrześcijaństwa. Na tym polega nasza wiara i religia od czasów Jezusa Chrystusa. Arka Przymierza to grobowiec Króla Jahwe w Gdyni.

 Nie potrafili zmusić Króla do poddania się, dlatego zabili go i zniszczyli całą cywilizację, a potem kolejne, aby nikt nigdy nie zrozumiał o co chodzi z wiarą i religią, gdyż to oznaczało ujawnienie prawdy o kłamcach, oszustach i mordercach Króla i całej cywilizacji. To wymaga SĄDU OSTATECZNEGO, bo KOSMICZNEGO jak zapowiada proroctwo i nasza religia

Szatańska cywilizacja to m.in. Plejadanie i szaraki czyli tzw. Rada Galaktyczna. Biblia nazywa ich Szatanem, gdyż niszczą wszystko za pomocą „swoich” ludzi na ziemi i są dosłownie wszędzie! W Kościele Katolickim są również, dlatego zmanipulowali Dekalog i usunęli Imię Króla z Biblii, który po śmierci stał się Bogiem tak jak Jezus. Armia Lucyfera i Szatana to ludzie, do których należał również Hitler. Jego naukowcy wykorzystali wzory broni, rakiet i dysków od Plejadan i szaraków. Proroctwo Apokalipsy zapowiada, że Szatan zostanie „związany” czyli uwięziony.

Jestem wizjonerką, ale również od 1993 roku badam megality. Okazało się, że za pomocą ustawienia kamieni w sposób przemyślany została nam przekazana ścisła wiedza naukowa oraz historia naszej cywilizacji, ale ludzie nauki mają swoją TEORIĘ NAUKOWĄ na temat pochodzenia kamiennych kręgów. Dlatego różne szatańskie sekty urządzają tam swoje obrzędy i rytuały ponieważ archeolodzy twierdzą, że jest to tylko cmentarzysko Gotów. Tymczasem jest to stara Niemiecka teoria, którą Hitler wykorzystał dla swoich celów w czasie II WŚ. Dlatego np. w czasie okupacji Gdynia została nazwana „Goten Haffen” tz. „Miasto Gotów”. Czy Goci założyli Gdynię ok. 2000 lat temu? Pisałam na ten temat wielokrotnie. Kim są tacy naukowcy i dlaczego pracują na szkodę Polski? Taki jest stan Polskiej nauki na dzień dzisiejszy.

Od 1991 roku współpracuję z czołowymi ufologami w Polsce, dlatego zrozumiałam co tutaj się dzieje.

* * *

Trzy grosze wrednego sceptyka

- Powiedz mi proszę, skąd autor wie, że piramidę zbudowali „starożytni zdobywcy”? Nie wiesz? To ja ci powiem. Bo tak najprościej. Znalazłem, dajmy na to, starożytny hełm. Kto tu mieszkał w okresie, którym się zajmuję? Mongołowie. Ale Mongołowie nie nosili takich hełmów. Niedobrze! Zbadajmy, kto tu mieszkał przed najazdem Mongołów. Pieczyngowie? Pięknie! Piszmy więc: znalazłem hełm Pieczyngów… Rozumiesz?

W. Ricz & M. Czernienko – „Goście z nieba”

A ja do tego wszystkiego pragnę dorzucić trzy uwagi.

Uwaga pierwsza. Otóż jeżeli idzie o niewidzialność, to można ją uzyskać także za pomocą odpowiedniego kamuflażu – a więc malowania, fakturowania, mimikry czy stwarzania miraży i projekcji holograficznych, co widzieliśmy na jednym z filmów o Jamesie Bondzie, którego auto znikało za zasłona projekcji holograficznej. Otóż UFO mogą korzystać właśnie z takiej techniki kamuflażu i będą one niewidzialne dla naszych oczu – ale nie dla naszych radiolokatorów czy indykatorów podczerwieni. Coś takiego zaobserwowano parę lat temu w Meksyku.

Uwaga druga. W czasie wojny WSZYSTKIE zamieszane w nią kraje prowadziły badania nad różnymi środkami technicznymi do jej prowadzenia, więc akurat nie dziwi mnie, że prowadzono je JEDNOCZEŚNIE. Poza tym praca wszystkich wywiadów zmierzała do uzyskania jak największej ilości informacji o działaniach strony przeciwnej, więc tym bardziej prace badawczo-rozwojowe prowadzono równolegle we wszystkich stronach konfliktu. Liczyły się tylko dwie rzeczy:
v    Wydolność gospodarki danego kraju i jego potencjał naukowy;
v    Priorytety strategiczne.

Gospodarka: II Wojnę Światową wygrała silniejsza gospodarka USA i 11.000.000 żołnierzy Rosjan w Europie. Zimną Wojnę wygrała potężna gospodarka USA i ich gigantyczny potencjał naukowo-techniczny… Wszystkie strony konfliktu zbierały informacje naukowe ze wszystkich stron świata, więc oczywiście niewykluczone, że jakieś prace naukowe polskich uczonych dotarły do Berlina, a co za tym idzie do Moskwy, Londynu i Waszyngtonu oraz Tokio i Rzymu. Gdybym, miał szukać tych śladów w archiwach, to właśnie tam.

Priorytety strategiczne. Rosjanie postawili na broń rakietową, Amerykanie na broń nuklearną. W pewnym momencie wytworzyła się paradoksalna sytuacja, bo Rosjanie mieli wektory przenoszenia do broni ultymatywnej, która była w ręku Amerykanów. Oczywiście obie strony zorientowały się w tej dysproporcji, którą szybko zlikwidowano rozbudowując flotylle bombowców strategicznych, a potem eskadry ICBM, którymi obie strony straszą się do dziś dnia. Takie są realia współczesnego świata i inne nie będą.

Oczywiście nad technikami niewidzialności pracuje się i teraz. Trzy lata temu zaobserwowałem przelot niemal niewidzialnego samolotu nad moim miastem, o czym napisałem na już nieistniejącym blogu CBZA. Po pewnym czasie zorientowałem się, że notatka o tym samolocie (oraz kilka innych) została wykasowana z niego co do bita. Czego to dowodzi? – ano tego, że komuś bardzo zależy, by informacje o technikach stealth i super-stealth nie przedostawały się do wiadomości publicznej…      

Uwaga trzecia: jako racjonalista odrzucam wszelkie pierwiastki nadprzyrodzone w sumeryjskich, babilońskich, greckich, chaldejskich, judejskich i innych legendach ludów Wschodu stanowiących podstawę ich religii, ale dopatruję się w nich dalekich ech istnienia dawnej cywilizacji-matki, która obejmowała swym zasięgiem cały świat i – być może – wizyt istot spoza naszej planety czy naszej Rzeczywistości. Umownie nazywam to cywilizacją Atlantydy czy jeszcze starszej od niej Atlantyki. Same przekazy przedcywilizacyjne – jak je można określić – stanowią dla mnie źródło pewnej wiedzy o tym, co działo się, zanim kataklizm zmiótł z powierzchni Ziemi Atlantydę i jej imperium.

Niestety – są to tylko echa, i to dalekie – bowiem takie źródła jak Biblia była w ciągu niemal 2000 lat wielokrotnie przeredagowywana i cenzurowana (m.in. wyrzucono z niej prawem kaduka teksty kilku innych Ewangelii, które uznano za apokryfy), dlatego ona NIE JEST I BYĆ NIE MOŻE wiarygodnym źródłem wiedzy o tamtych czasach. Część tej wiedzy przekazywana jest przez tajne ugrupowania w rodzaju Masonerii czy Różokrzyżowców, ale i w tym przypadku jest ona niestety, skażona religijnym bełkotem nie mającym niczego wspólnego z rzeczywistością. Podobnie rzecz się ma z tekstami hinduskimi i tybetańskimi, które także podporządkowano religijnej dogmatyce i demagogii. We wszystkich tych tekstach znajdują się ziarna – ale tylko ziarna – prawdy o czasach sprzed katastrofy platońskiej Atlantydy i jest wręcz bardzo trudno oddzielić je od religijnych plew. W tym ujęciu Jahwe, Allach, Dzeus, Brahma, Kryszna czy inni bogowie są tylko istotami ludzkimi o wysokiej wiedzy i wielkich możliwościach technicznych – co możemy wyczytać w „Mahabharacie” i „Ramayanie” – oraz innych świętych tekstach hinduskich, tybetańskich, judeo-chaldejskich, itp. Oczywiście mogli to być Kosmici, tego nie wykluczam, ale wątpię, by zawracali sobie nami głowę. Dla Nich ważniejsza byłaby planeta i jej zasoby – w tym jej unikalna biosfera.   

Co robić? To, co zawsze w takich przypadkach – po prostu szukać. Wyszukiwać te ziarna i oddzielać je od pozostałej mierzwy. Przede wszystkim starać się dotrzeć do jak najstarszych źródeł – a nade wszystko do tych, które później UZNANO ZA HEREZJĘ z tych czy innych względów. Właśnie dlatego, że nie pasowały one do religijnej łopatologii, którą karmiono ludzi od tysięcy lat. Oczywiście też należy przy tym zachować umiar i ostrożność, co jest oczywiste, bo chodzenie na skróty może zakończyć się niepowodzeniem albo – co gorsza – blamażem w stylu Beringera. Dokładnie takim, jak w zacytowanym fragmencie powieści fantastycznej Ricza i Czernienki…

Robert K. Leśniakiewicz