środa, 25 kwietnia 2012

TAK dla atomu, NIE dla rozumu?





Na pewnym portalu internetowym niedawno przeczytałem wpis:



TAK dla atomu, NIE dla demagogii!



Zapraszamy na pikietę 26 kwietnia (czwartek) o godzinie 16:00 pod Kancelarią Premiera (Al. Ujazdowskie 1/3)



Energia jądrowa to czysta ekologicznie i tania energia. Tylko własne elektrownie jądrowe zapewnią Polsce niezależność energetyczną. Dlatego dajmy odpór tym wszystkim, którzy za obce pieniądze, w niemieckim lub rosyjskim interesie usiłują dziś zablokować rozwój energetyki jądrowej na terenie Polski! Karmią społeczeństwo mrzonkami o możliwości zastąpienia jej energią odnawialną, gdy nawet taki mały kraj jak Dania, wykładając na ten cel środki, których Polska nie ma i długo mieć nie będzie, nie jest w stanie uzyskać większości potrzebnej jej energii ze źródeł odnawialnych, uzyskując ją głównie z węgla.



Praktycznym skutkiem zaniechania energetyki jądrowej w Polsce byłaby dewastacja wielkich połaci kraju nowymi odkrywkami węgla brunatnego i import energii z rosyjskiej elektrowni jądrowej budowanej dziś tuż pod naszą granicą w strefie kaliningradzkiej. A może pseudoekologom spod znaku Greenpeace i Zielonych 2001 właśnie o to chodzi??? Dlaczego nie słychać żadnych protestów przeciw rosyjskiej elektrowni?



Dajmy odpór przeciwnikom energii jądrowej, zorganizujmy się w ogólnopolską siłę zdolną wywalczyć politycznie realizację programu jądrowego dla Polski!!!






* * *



No i mamy polski realpolitik. A ja już myślałem, że jest to jakiś polityczny głos rozsądku w zalewającym nas morzu bełkotu. Zawiodłem się czytając ten post. No cóż - tak zawsze jest, kiedy polityka zaćmiewa ludziom zdrowy rozsądek, co widać po wypocinach autora.



Najlepsza była odpowiedź na to jednego z internautów, a oto i ona:



O tych pomysłach już słuchać się nie chce gdyż nawiedzonych i tak nie przekona. Co nie powiedzieć i tak ta sama stara śpiewka. Pomijając już poważne argumenty, ciekawe czy ci szczerzy zwolennicy wiedza dla kogo więcej tej energii potrzeba? No bo na pewno nie dla chłopa ze wsi który to już tylko on nasza własność prywatną w garści trzyma. Reszta zniszczona lub za grosze sprzedana.



To nie my tej energii potrzebujemy lecz obce kapitały, które w większości jak niewolników nas traktują. 1500 zeta i do roboty panowie a kapitał w ich krajach za granicą jak znalazł się przyda. A że Polak już doszczętnie zgłupiał to czemu nie zaserwować sobie nowych elektrowni. Energia do produkcji na wynos kapitału potrzebna, a i elektrownia jako inwestycja też się opłaca bo nie cwaniacy obcy właściciele lecz te głupie istoty z tych 1500 złociszy przez 50 lat w podatkach spłacać będą. Nic dziwnego że o naszym kraju wybrani swoje zdanie maja..



....POLSKA TO ZŁOTY INTERES......



Już kiedyś pisałem że niedawno Obama oficjalnie ogłosił że chce 2 nowe elektrownie za 8,5 miliarda USD postawić. Nasz "naczelnik " od truskawek 2 mniejsze za około 100 mld PLN chce wybudować. Ile to na sałatę będzie? Już wam mówię!!!! - 8,5 mld USD do naszych 33 mld USD. Dotarłooooooo...... !!!!



Dotarło – różnica wynosi 24,5 mld USD, które pójdzie do kieszeni rządzącej nami bandy cwaniaków, aferzystów i aferałów o lepkich rękach i brudnych sumieniach, bo rzecz jasna o tą kasę tutaj tylko chodzi. Przecież przy tej okazji będą się chcieli nachapać kumple Tuseka & Co. Od siebie dodam, że budowa elektrowni jądrowej w kraju, w którym nie ma ani złóż rud uranowo-torowych, ani rafinerii uranu, o przetwórniach paliwa już nie wspominając, jest fanaberią kilku zadufanych w sobie, złodziejskich politykierów i niczym innym. I dziwię się tylko UPR, że popiera te idiotyczne pomysły Tuska i jego kamaryli. Dlatego nie wierzę ani całej prawicy, ani w cuda tuskowe, które miały być, a których jak nie było tak nie ma.



A co do ceny prądu „z atomów”, to poszybuje ona w górę jak rakieta, bo trzeba będzie spłacić zobowiązania, jakie przy okazji się zaciągnie, nie mówiąc już, że koszta budowy i przede wszystkim eksploatacji elektrowni atomowej są też niebagatelne. Podejrzewam, że Francuzi już dali w łapę komu trzeba, a płatni naganiacze i sprzedajni „uczeni” wciskają ludziom kit o „agentach Kremla” i obiecują gruszki na wierzbie... Komu się przy okazji odbierze świadczenia? – oczywiście znów emerytom, rencistom i inwalidom!



Czechom i Słowakom też obiecywano, jaki to będzie taniutki prąd – ułamek halerza za kilowat. Dzisiaj płacą i płaczą. Mają razem 4 elektrownie jądrowe i skażony trytem Wag i inne rzeki. Oczywiście wszystko jest OK., tylko coraz młodsze dzieci chorują na białaczkę i nowotwory złośliwe. Ale oczywiście o tym się nie pisze, bo lobby atomowe skutecznie wygasza wszelką krytykę.  



I jeszcze jeden głos:



…A ciebie przymusowo przesiedlić w okolice reaktora i tobie podobnych. Niestety powiedzenie głupich nie sieją oni się rodzą jest prawdziwe. Agentura sabotuje – taa… ta sama co rozwaliła Fukuszimę, czyli fizyka i siły przyrody. Koszty związane z awarią szacowane na 120 mld USD, taaaa… nas na to stać jak zrobią elektrownie jak autostrady, to będziemy świecić jak świetliki. Ale jest szansa że jednak nie, a każdego debila co jest na „tak” na przymusową wycieczkę krajoznawczą do Fukuszimy i minimum 5 godzin przy elektrowni i kąpiel w odpadach z niej, znaczy na plaży w oceanie a na koniec rybka z okolicznego łowiska.



To truizm, ale trzeba go powtarzać: w kraju, w którym nie można wybudować kilometra autostrady bez usterek nie ma nawet co marzyć i elektrowni atomowej!!! Tam jest wymagana dokładność do siódmego miejsca po przecinku i nie da się zastąpić betonu piaskiem czy ołowiu cyną! Co do wycieczek, to może nie od razu do Fukushimy, ale do Czarnobyla. Ot przejechać się, posiedzieć z dwie godziny w sarkofagu i pośpiewać wieczorem nad Prypecią. Efekt podobny... Problem bowiem polega na tym, że efekty napromieniowania małymi dawkami wychodzą w drugim i kolejnym pokoleniu – co pokazały skutki atomowych bombardowań Hiroszimy i Nagasaki. Dzięki nim wciąż przedwcześnie umierają tam tzw. hibakusha – ofiary bomby A.



Przy okazji autor cytowanych wybździn bezczelnie kłamie twierdząc, że Greenpeace nie protestuje przeciwko rosyjskim reaktorom – otóż protestował od pierwszej chwili swego istnienia! Dość wspomnieć akcje na Morzu Ochockim przeciwko wylewaniu skażonej wody trytem w wody morza. Tzw. proces Nikitina też miał związek m.in. z radzieckim/rosyjskim przemysłem atomowym, itd. itp.



Polski po prostu NIE STAĆ na budowę i eksploatację elektrowni jądrowych. I niech to wreszcie dotrze do naszych rodaków, którym chce się wcisnąć do ręki odbezpieczoną bombę (przede wszystkim finansową), której eksplozja znów zaowocuje kryzysem, na którym znowu zarobi krocie mała grupa cwanych kombinatorów, a po kieszeni dostanie szary obywatel...