sobota, 21 kwietnia 2012

Wypadki kolejowe na liniach beskidzkich






         Ostatnio polską opinią publiczna wstrząsnęła wiadomość o tragicznej katastrofie dwóch pociągów ekspresowych pod Szczekocinami. Stało się to dla nas inspiracją do poszukiwań materiałów archiwalnych dotyczących wypadków kolejowych na liniach kolei transwersalnej tnącej w poprzek Beskidy, a także ich odgałęzieniach.





Najstarszą wzmianka na jaką się natknęliśmy się, jest  informacja o katastrofie kolejowej na stacji Stryszów  w dniu 31.08.1925 roku. Wówczas najechały na siebie  dwa pociągi  osobowy i ćwiczebny wojskowy. Dwa lichej konstrukcji po austriackie wagony  pociągu osobowego zostały całkowicie zniszczone, rannych zostało 11 osób w tym jedna śmiertelnie. Rozmiary katastrofy obrazuje załączone zdjęcie z czasopisma przedwojennego „Światowid”.





Do największej katastrofy w historii  polskiego kolejnictwa  o której to rzadko się wspomina  jest katastrofa na stacji Barwałd Średni na linii Kalwaria – Wadowice. Miało to miejsce  24 listopada 1944 roku. Zderzyły się pociąg osobowy Zakopane - Kraków z niemieckim pociągiem towarowym. Pociąg jadący z Zakopanego do Krakowa  został na stacji Kalwaria Lanckorona skierowany na trasę okrężną  gdyż partyzanci wysadzili tor do Skawiny. Po tym samym torze od strony Wadowic jechał pociąg towarowy wiozący zaopatrzenie dla wojska niemieckiego. Dyżurny w Kalwarii Lanckoronie zorientował się w sytuacji i wysłał za pociągiem lokomotywę, która głośnymi gwizdami starała się ostrzec przed niebezpieczeństwem, niestety bezskutecznie. W wyniku zderzenia  zginęło 130 osób, a 100 zostało rannych. Jak na warunki polskie była to katastrofa w stylu Indii lub Egiptu. Nic dziwnego pociągi podczas okupacji były tak przeładowane że ludzie leżeli na dachach. Dziwne jest też, że za największą katastrofę kolejową w Polsce uważa się  katastrofę z 1980 pod Otłoczynem  podczas której zginęło 67 osób. Nieznane są przyczyny dlaczego prasa pomija  nieco tę katastrofę.





W latach następnych  miały miejsce różne zdarzenia  które nie miały  charakteru wielkich katastrof, ale towarzyszyły im ciekawe okoliczności o których warto wspomnieć.





Lato 1946 - katastrofa na stacji Kalwaria Lanckorona. Pociąg towarowy jechał ze stacji Stronie po wielkim spadku z wadliwie działającymi hamulcami. Osiągnął ogromną prędkość i wykoleił się na stacji Kalwaria-Lanckorona. Nie ma informacji o ewentualnych ofiarach lub rannych.





16.08.1951 - katastrofa na stacji Dobra koło Limanowej. Pociąg towarowy prowadzony parowozem Ty-2 tendrem naprzód  jechał ze stacji Kasina Wielka również po ogromnym spadku. Rozwinął nadmierną prędkość i wykoleił się na zwrotnicach przed stacją. Zginął kierownik pociągu z Nowego Sącza.





Lipiec 1953 – katastrofa na szlaku Sieniawa-Lasek. Pociąg towarowy  prowadzony parowozem TkT-1  wskutek nadmiernej prędkości zjeżdżając z przystanku Pyzówka wykoleił się. Parowóz przewrócił się na bok  na skarpę. Na szczęście nic się nikomu nie stało.





Sierpień 1953 - niemal nie doszło do zderzenia pociągów osobowych w Sieniawie. Pociąg osobowy Zakopane-Mysłowice prowadzony parowozem Ty-42 prowadzony tendrem naprzód jadąc po olbrzymim spadku na skutek usterki hamulców nie zdołał zatrzymać się na stacji Sieniawa. Szczęśliwie zdążający z przeciwka pociąg  zdążył wjechać na inny tor i nie doszło do zderzenia czołowego.





Jesień 1959 – wykolejenie w Męcinie. Z wysokiego nasypu wykoleiło się kilka wagonów towarowych, w tym cysterna z benzyną. Doszło do samozapłonu w promieniu 100 m. Zapaliła się stodoła ze słomą. Część benzyny dostała się do rzeczki i tam się zapaliła. Mieliśmy do czynienia płonącym ciekiem wodnym.





5.09.1960 - katastrofa w Mszanie Dolnej. Ze stacji Rabka Zdrój zbiegły cztery wagony towarowe z węglem  przejechały z wielka prędkością stacje w Zarytem i w Mszanie Dolnej, i za stacją najechały na stojący pod semaforem  parowóz Ty-2 wracający luzem z Kasiny. Zginął jadący na ostatnim stopniu wagonu towarowego pracownik kolejowy który bał się  wyskoczyć w biegu.





13.01.1964 - katastrofa w Marcinkowicach. Ze stacji w Marcinkowicach został wypuszczony pociąg osobowy. Szlak nie był wolny. Pod semaforem stał pociąg towarowy wskutek mgły doszło do zderzenia czołowego. Były ofiary śmiertelne w ilości 10 osób i mnóstwo rannych. Z pobliskiego lotniska aeroklubu w Łososinie samoloty sanitarne  przez cały dzień woziły rannych do Krakowa i Warszawy.





Lato 1967 - katastrofa na stacji Raba Wyżna - pociąg mieszany (osobowo- towarowy) z Zakopanego do Chabówki  został wpuszczony na tor zajęty przez jadący przed nim pociąg towarowy z popychem. W wyniku zderzenia zginął jeden pasażer pociągu towarowego.





Lipiec 1971 – wykolejenie pociągu osobowego w Skawie. Nocny pociąg osobowy relacji Kraków Płaszów – Chabówka prowadzony przez TkT -48 jadąc z Jordanowa do Chabówki około 1 km przed przystankiem Skawa  na skutek wady w torze wykoleił się i zjechał z nasypu. Parowóz zatrzymał się tuż przed brzegiem Skawy, jeden wagon przewrócił się. Poszkodowanych nie było gdyż pociąg był prawie pusty.





23.03.1979 – wydarzenie na stacji Zakopane – pociąg towarowy prowadzony elektrowozem złamał kozioł oporowy na końcu stacji i wjechał na ulicę. Żartowano że maszynista pragnął zrealizować nie spełniony plan dawnego właściciela Zakopanego hr. Zamoyskiego  połączenia Zakopanego z Chochołowem i Trsteną.





14.12.1982 - zdarzenie na stacji w Zakopanem. Ze stacji Zakopane zbiegł elektrowóz bez drużyny. Przejechał z olbrzymią prędkością przez Poronin, Biały Dunajec, Szaflary, Nowy Targ i wyhamował na wzniesieniu pod Laskiem. I zjechał z powrotem do Nowego Targu gdzie go złapano.





27.03.1987 – katastrofa w Sieniawie. Pociąg towarowy z Chabówki do Nowego Targu ciągniony przez dwa elektrowozy tuż przed stacją Sieniawa  wykoleił się cały  skład. Na szczęście nic się nikomu nie stało.





13.08.1987 – wykolejenie w Jordanowie. Na tzw. „Międzywodach” wykoleił się pociąg osobowy relacji Zakopane-Poznań ścinając kilka słupów trakcji elektrycznej. Nie było poszkodowanych.





31.01.2004 roku, około godziny 23:00 doszło do koszmarnego wypadku na szlaku kolejowym pomiędzy Osielcem a Bystrą Podhalańską. Opisuje to lakoniczna wiadomość:





Pasażerowie jadący koleją z Krakowa do Zakopanego muszą liczyć się z utrudnieniami w podróży. Niedaleko Jordanowa na niestrzeżonym przejeździe lokomotywa zderzyła się z samochodem poczym wykoleiła się. Utrudnienia potrwają co najmniej kilkanaście godzin, bowiem wykolejony pociąg zerwał trakcję elektryczną i zniszczył kilka słupów.


Między Osielcem a Chabówką wszyscy pasażerowie są przewożeni autobusami. (PR-1, 2004-02-01)









O godzinie 11:00, JEDYNKA podała dodatkowo, że:





Na Podtatrzu zmiana turnusu i od razu kłopoty z komunikacją. Pasażerowie jadący koleją z Krakowa do Zakopanego muszą liczyć się z kłopotami w podróży. Niedaleko Jordanowa na niestrzeżonym przejeździe lokomotywa uderzyła w naczepę ciężarówki przewożącej drewno poczym wykoleiła się. Na szczęście nikomu nic się nie stało. Podróżni są przewożeni autobusami z Makowa Podhalańskiego do Chabówki, a to dlatego, że na stacji w Osielcu, na którą wcześniej dojeżdżały pociągi, potrzebny jest wolny tor dla pociągu ratunkowego. [...] Przywrócenie normalnego ruchu planuje się na godzinę 22. Lokomotywa została podniesiona i odholowana. [...]







11 czerwca 2004  - to samo miejsce. W tym dniu pewna kobieta jechała z Osielca do Bystrej Podhalańskiej i na fatalnym przejeździe zgasł silnik jej samochodu. Mimo wysiłków z jej strony, nie udało się jej uruchomić samochodu, który stał w poprzek toru. Traf chciał, że właśnie zza zakrętu wypadł pociąg, którego maszynista zauważył za późno przeszkodę i choć zahamował od razu – niemal z pełnym rozpędem wyrżnął w samochód. Kobiecie udało się wyskoczyć zeń w ostatniej chwili... I znów – nikomu nic się nie stało. Ten przejazd jest „czarnym punktem” i niejednokrotnie mogło na nim dość do różnych zdarzeń, jak opisane powyżej…





Już pobieżna analiza zdarzeń wskazuje że bardzo niebezpiecznym odcinkiem jest zjazd z Pyzówki do Sieniawy, gdzie nawet błaha awaria układu hamulcowego może doprowadzić do niewyobrażalnej katastrofy. Niestety, coraz bardziej pogarszający się stan infrastruktury kolejowej może doprowadzić do kolejnych, jeszcze gorszych i straszniejszych w skutkach katastrof kolejowych.  





W niniejszym artykule korzystaliśmy informacji z czasopism „Sygnały”, „Parowozik”, ”Światowid” oraz relacji zaprzyjaźnionych kolejarzy.





Stanisław Bednarz


Robert K. Leśniakiewicz