niedziela, 22 czerwca 2014

Ziemia mogła mieć kiedyś dwa księżyce

Niewidoczna z Ziemi strona Księżyca (NASA)


Matt McGrath (BBC World)


Księżycowy impakt


Kolizja ta musiała sie wydarzyć z stosunkowo małą prędkością – twierdzą uczeni. Księżyce takie jak nasz „mogą być wspólne”. Pokłady wodnego lodu znajdują się na księżycowych Biegunach. Najnowsza teoria sugeruje, że Ziemia miała drugi mały księżyc, który został zniszczony w czasie powolnej kolizji ze swym „większym bratem”. Badacze sugerują, że kolizja ta może wyjaśnić pochodzenie tajemniczych gór na odwrotnej stronie Srebrnego Globu. Uczeni twierdzą, że relatywnie niska prędkość impaktu była istotną do dodawania materii do tej rzadko widzianej półkuli księżycowej. Szczegóły opublikowano w magazynie „Nature”.

Uczeni mają nadzieję, że dane z dwóch księżycowych misji NASA będą ważne i uzasadnią lub zakwestionują ich teorie w następnym roku.

Przez dziesięciolecia, naukowcy próbowali i nadal próbują zrozumieć dlaczego „nasza”, widzialna z Ziemi strona Księżyca jest płaska i mniej pokryta kraterami, kiedy „tamta” strona jest zryta kraterami i ma góry powyżej 3000 m wysokości. Zaproponowano wiele teorii mających wyjaśnić tą księżycową dychotomię. Jedna sugeruje, że pływowe ciepło – spowodowane przez wpływ grawitacyjny Ziemi na ocean magmy który wypływał na „naszą” stronę – mógł być tego przyczyną. Ale magazyn ten wysunął jeszcze inne rozwiązanie, a mianowicie – długotrwałą serię kosmicznych kolizji. Badacze argumentują, że Ziemia została uderzona prawie 4 GA temu przez inną planetę wielkości Marsa. Jest to znane jako hipoteza globalnego impaktu. Powstałe w tym zderzeniu odłamki utworzyły Księżyc.


Powolne zderzenie


Ale naukowcy twierdzą, że inne księżycowe ciało niebieskie mogło się uformować z tego samego materiału i zostało zatrzymane w grawitacyjnym klinczu pomiędzy Ziemią a Księżycem. Jego rotacja wokół Ziemi była synchroniczna i to wyjaśnia dlaczego Księżyc pokazuje nam ciągle tą sama stronę.
„Nasza” strona Srebrnego Globu jest pokryta przez gładkie księżycowe „morza”, które powstały wskutek wylewu magmy na powierzchnię Księżyca. „Tamta” strona jest bardziej pofałdowana, z grubszą skorupą zrytą kraterami uderzeniowymi, zaś najwyższa góra jest zlokalizowana właśnie tam – na odwrotnej stronie Księżyca.

W roku 1959, radziecka sonda Łuna-3 przekazała pierwsze zdjęcie „tamtej” strony i wiele utworów na jej powierzchni otrzymało rosyjskie nazwy. Dr Martin Jutzi z Uniwersytetu Berneńskiego, Szwajcaria, jest jednym z autorów tego magazynu. Wyjaśnia on, że:
- Kiedy patrzymy na bieżące teorie, to nie ma żadnej realnej przyczyny, dla której był tylko jeden księżyc. Jedno, co wynika z naszych badań to to, że nowa teoria doskonale pasuje do teorii globalnego impaktu.

Po milionie lat przebywania w klinczu, mniejszy księżyc stanął na kursie kolizyjnym ze swym większym „bratem” i z niedużą prędkością wynoszącą jakieś 3 km/s zderzył się z nim – wolniej niż przebiega dźwięk w skałach.

Dr Jutzi mówi, ze to była niewielka prędkość zderzenia:
- Była to raczej delikatna kolizja, o prędkości ok. 2,4 km/s, wolniejsza od prędkości dźwięku (w skałach) – co jest ważne, ponieważ nie powodowało to zbyt wielkiego skoku temperatury i topnienia skał, który by on wywołał.

W czasie uderzenia, większy księżyc miał magmatyczny ocean i cienką skorupę na nim. Uczeni argumentują, że  zderzenie doprowadziło do nagromadzenia się materiału na księżycowej skorupie i doprowadził do wylewów magmy na „naszej” stronie Księżyca – pomysł, który został poparty przez dane uzyskane z próbnika NASA Lunar Prospector.

W komentarzu, dr Maria Zuber z MIT w Cambridge, MA, sugeruje iż te nowe badania „demonstrują wiarygodność zamiast dowodu”, autorzy „chcą legitymityzować możliwość, że po gigantycznym impakcie Ziemia miała więcej niż jeden księżyc”.
Uczeni sądzą, że jedynym sposobem udowodnienia tej teorii jest porównanie ich modeli z wewnętrzną budową Księżyca, którą może zapewnić NASA Lunar Reconnaissance Orbiter. Oni także będą sporządzać mapy grawitacji księżycowej w dużej rozdzielczości w czasie misji Gravity Recovery and Interior Laboratory – GRAIL w przyszłym roku.

Ale – wedle dr Jutzi’ego – uczeni woleliby otrzymać do rąk własnych próbki skał i gruntu z „tamtej” strony Srebrnego Globu w celu dowiedzenia swej teorii.
- Mam nadzieję, że w przyszłości misja automatyczna czy załogowa pomoże nam wypowiedzieć się bardziej na temat czy teoria ta jest bardziej prawdopodobna.



Moje 3 grosze


Bardzo to wszystko ciekawe, ale jest jeszcze jedna możliwość, którą przedstawiam w opowiadaniu Daniela Laskowskiego, a która jest całkiem, całkiem prawdopodobna…                





Przekład z j. angielskiego – Robert K. Leśniakiewicz ©