środa, 20 sierpnia 2014

Gorące punkty Antarktydy

Antarktyczna góra lodowa


Borys Szarow


W ciągu ostatnich dziesięcioleci pojęcie „globalnego ocieplenia” stało się nieomal uniwersalnym straszakiem. Poziom Wszechoceanu się podnosi i to jest naukowo stwierdzony fakt. Rząd Holandii podwyższa tamy, Republika Bangladesz prosi światową społeczność o pomoc, a Malediwy wykupują ziemię w Centralnej Afryce, żeby przemieścić tam 300.000 swoich mieszkańców…


Wody przybywa


W zasadzie, tajanie polarnych lodów, to dla uczonych żadna nowość. Na północy głównym miejscem składowania lodowych mas i oddzielających się od nich gór lodowych jest Grenlandia, na południu – Antarktyda. Góry lodowe wysyłane przez ich lodowce wciąż dodają wody do Wszechoceanu. Tak np. w latach 1870-2004 poziom Oceanu Światowego podniósł się o 20 cm.

Przyjęto, że tendencja ta, choć niesprzyjająca, nie jest całkiem niebezpieczna. Tak czy owak, poziom Wszechoceanu podnosi się stopniowo i nieustannie.

Ale ludzie pomstują na próżno. Wedle prognoz Amerykanów, poziom wody w morzach i oceanach może wzróść w XXI wieku od 50 cm do 2 m! Zagrożenie zatopieniem przez wodę oceaniczną nie dotyczy tylko atoli Oceanu Spokojnego i „perły Oceanu Indyjskiego” Malediwów, ale także gęsto zaludnionych rejonów Europy, Ameryki i Azji. A w szczególności dotyczy to Holandii, Nowego Jorku, Bostonu, Bangladeszu i niektórych przybrzeżnych regionów Indii.

Prezydenci Tuvalu, Kiribati i innych krajów Polinezji biją na alarm. Ich państwa położone są na koralowych atolach, których wysokość ponad poziom morza wynosi 1,5 – 2 m.

Z górami lodowymi Ludzkość jest obznajomiona już od dawna, ale przez ostatnie 20 lat uczeni odnotowali nieduże lodowe kawałki o powierzchniach od 70 do 500 m², ale całe lodowe masywy i pola oddzielające się od lodowców szelfowych. Prymat długo dzierżył lodowy gigant o powierzchni 720 km² (dla porównania powierzchnia Moskwy wynosi 1000 km²). A kilka lat temu od lodowca na Pine Island (w Antarktyce, 75°10’ S - 100° W – przyp. tłum.) oddzieliła się cała „kraina” licząca sobie 11.000 km²! Ona długo dryfowała po morzach południowych, póki nie roztajała.

W rezultacie tego brytyjscy uczeni zatrąbili alarm:
- Pine Island traci więcej lodu niż jakikolwiek inny lodowiec na naszej planecie. Jego wkład w podwyższenie poziomu wód Oceanu Światowego jest większym, niż u jakiegokolwiek innego lodowca i dlatego właśnie warto go badać – mówi prof. David Vonn z Brytyjskiej Służby Badań Antarktycznych.

Brytyjska baza polarna na Pine Island


Jak korek z butelki


Przez długi czas uważało się, że procesy tego rodzaju są cykliczne. To znaczy, że z początku lody Taja przez setki lat, a potem znowu powracają. Ale nowe wnioski brytyjskich polarników nie brzmią pocieszająco. Przez dwa lata badali oni Pine Island po tym, jak na zdjęciach z powietrza znaleziono gigantyczną szczelinę zagrażającą oderwaniem od szelfu pole lodowe o powierzchni 160.000 km² - czyli mniej-więcej 2/3 całkowitego areału Wielkiej Brytanii (albo ~0,511 powierzchni Polski – przyp. tłum.)

W końcu 2013 roku uczeni z antarktycznej stacji Byrd opublikowali referat o swoich obserwacjach. Według ich prognoz, szczelina ta ma głębokość 80-120 m, długość 37 km, szerokość do kilkuset metrów i przybliża się ona do przeciwległej krawędzi szelfu. A wtedy miliardy metrów sześciennych lodu wypłynie w swój wielki rejs.

Lokalizacja Pine Island

Średnia temperatura roczna w rejonie Pine Island wzrosła w porównaniu z początkiem wieku o 2,4°C, a temperatura podwodnych prądów, roztapiających podstawę lodowca o 4,7°C. Uczeni twierdzą, że sprawa leży nie tylko i wyłącznie z Efekcie Globalnego Ocieplenia. W przypadku Pine Island winę ponosi ciepły prąd głębinowy. I nawet jeżeli temperatura powietrza otaczającego przestanie się podnosić lub zacznie spadać, to nic to już nie zmieni – zagłada lodowca stała się bezpowrotna…

Podobnie źle się dzieje z innymi lodowcami Antarktydy. W czasie ostatnich 25 lat, prędkość ich topnienia wzrosła o 50% i nadal wzrasta. Ale to nie jest to główne zagrożenie.

Lodowce szelfowe służą jako swego rodzaju korki, które utrzymują chłodne masy wody znajdujące się poza morzem (te zaś naciskają na lodowce, które przez to stają się, mniej stabilne). Gdyby te „korki” zostały usunięte, to proces spełzania lodowców do oceanu i tajania antarktycznej „czapki” będzie permanentny i postępujący.

Jak pokazały to modele komputerowe rozwoju sytuacji, tylko w czasie „oderwania” od szelfu Pine Island, napływ wody do Wszechoceanu wzrośnie z 20 Gt wody rocznie do 100 Gt! A to już będzie przypominać Potop Powszechny.


Tekst i ilustracje – „Tajny XX wieka” nr 11/2014, s. 3
Przekład z j. rosyjskiego – Robert K. Leśniakiewicz ©