środa, 27 czerwca 2018

Zagadki jeziora Turgojak




Swietłana Sawicz


Według legendy, jezioro zostało tak nazwane od imienia młodzieńca Tura i dziewczyny Gojak, dla której Tur przyniósł wodę z Bajkału. Ale lingwiści uważają, że słowo Turgojak pochodziło od baszkirskiego turgie jak kul – czyli jezioro na wierzchu.  

To duże, słodkowodne jezioro w Czelabińskiej Obłasti – N 55°09’34” – E 060°04’17”; 315 m n.p.m. – dzięki czystości wody nazywają młodszym bratem Bajkału. Miejscowo wierzą w to, że kąpiel w nim odmładza. Ale jezioro Turgojak słynne jest nie tylko ze swych leczniczych właściwości, ale z całego szeregu osobliwości. Tutaj na wyspach znajdują się kamienne pomniki megalityczne. W wodach jeziora pluska się jakieś gigantyczne stworzenie, a na brzegach jakoby można było spotkać Pozaziemian.


Starożytne budowle


Maksymalna głębokość tego zbiornika wodnego wynosi 34 m. W zależności od poziomu wody na jeziorze można doliczyć się 10-12 wysp. Największą z nich jest wyspa Wiery. Wedle podania, to tutaj w jaskini w XIX wieku zamieszkiwała pustelnica Wiera, która nie poddała się woli rodziców i nie wyszła za mąż za kogoś, kogo nie kochała. Ona przywdziała szatę mniszki i leczyła połamańców z wielu chorób.

Do tego czasu wyspa nazywała się Pinajewskim Ostrowem – na cześć towarzysza broni Jemieliana Pugaczowa o nazwisku Pinajew, który ukrywał się w tamtej okolicy. Potem Wiera Pustelnica przyszła na jego miejsce.
Ale jaskinie na wyspie są starsze od Pinajewa i pustelnicy. Archeolodzy ustalili, że były one zamieszkałe przez ludzi już kilka tysięcy lat temu. Waga największej płyty przykrywającej wejście wynosi 17 ton. Jak ludzie nie znający jakichkolwiek mechanizmów mogli podnieść i zamocować ją w ciasnym, kamiennym pomieszczeniu? Ta zagadka pozostaje bez odpowiedzi.

Uczeni przypuszczają, że megalityczne (tj. zbudowane z ogromnych kamiennych bloków) budowle na wyspie to są pozostałości po wielkiej świątyni i komór grzebalnych. Wedle poglądów badaczy, takie budowy były ponad siły nielicznych grup koczowniczych, a zatem Wyspa Wiery była najwidoczniej centrum silnego państwa.

Budowniczowie megalitów byli ludźmi inteligentnymi: wszystkie budowle na wyspie są dokładnie zorientowane wedle stron świata. Wedle poglądów dawnych zachód kojarzył się z zachodem słońca i śmiercią, dlatego po zachodniej stronie rozmieszczono megality związane z pogrzebami. Wschód dla naszych dalekich przodków oznaczał wschód Słońca i zakwitanie życia, tak więc na wschodniej stronie wyspy znajdują się pionowe monolity symbolizujące męskie i żeńskie początki.

Każda konstrukcja została wzniesiona z uwzględnieniem dnia równonocy i przesilenia letniego oraz zimowego i w te dni promienie słoneczne padają na określone miejsca.

Ale i ci budowniczowie megalitów nie byli pierwszymi, którzy zamieszkiwali wyspy na jeziorze Turgojak, bowiem uczeni odkryli, że ludzie mieszkali tam od 60 do 100 tysięcy lat temu. Pozostały po nich ślady ich zamieszkania i wskazujące na to, że to miejsce dla nich też było świętym.






Rysunek na namiocie


Kolejny raz jezioro Turgojak przyciągnęło uwagę w 2005 roku. Pod koniec sierpnia, mieszkaniec miejscowości Złatoust – Dimitri N. przyjechał tutaj na wypoczynek. Pogoda była piękna, i tylko ostatniego dnia przebywania mężczyzny nad jeziorem spadł deszcz.

Nad ranem, około godziny czwartej, Dimitri się przebudził. W namiocie było bardzo jasno. Mężczyzna wyjrzał na zewnątrz i zauważył, że światło pochodziło od wiszącego w powietrzu nieopodal namiotu obiektu kulistego kształtu. Dimitri doszedł do wniosku, że to piorun kulisty i zamarł w bezruchu bojąc się poruszyć, aby nie ściągnąć na siebie świecącego obiektu.

Po kilku minutach światło zgasło – szybko, jakby ktoś je wyłączył. Mężczyzna poczekał czas jakiś, a potem wrócił do namiotu, ale zasnąć już nie mógł. Tak więc zdecydował się na sporządzenie sobie śniadania i zapalił kocher. Płomienie oświetliły dach namiotu. Na nim została wyrysowana dziwna sylwetka, przypominająca klasycznego Ufiastego humanoida z książek czy filmów: dwoje wielkich oczu, wyciągnięta twarz, nos przypominający niewielką trąbkę słonia.

Tymczasem przestało padać. Do rana namiot wysechł i dziwny rysunek znikł. Za Dimitrim przyjechał jego przyjaciel Siergiej aby zabrać go do domu. W czasie zwijania obozowiska znów zaczęło padać i obaj mężczyźni zobaczyli, jak na płótnie namiotowym znów pojawia się sylwetka Ufiastego.

Dimitri opowiedział o tym, co mu się przydarzyło nocą. Przyjaciele postanowili sprawdzić czy zagadkowy rysunek powstaje w momencie kontaktu brezentu z wodą. Namiot dokładnie wysuszyli przy ognisku – i sylwetka znikła. A potem brezent namoczyli i „twarz” humanoida pojawiła się ponownie. Wobec tego spakowali się i odjechali zabierając namiot ze sobą.

Dimitri opowiedział o incydencie uralskim badaczom zjawisk anomalnych. Oni obejrzeli namiot i przekonali się, że pod wpływem wody pojawia się na nim rysunek przypominający „twarz” humanoida.

Niestety, Dimitri nie chciał oddać bezpłatnie namiot do dalszych badań i eksperymentów, a podanej przez niego sumy badaczom nie udało się zebrać, tak więc tajemnica „turgojakskiego Obcego” do dziś dnia pozostaje tajemnicą.[1] 


Sztuczki błyskawicy


Niektórzy specjaliści od zjawisk anomalnych sądzą, że w takim przypadku miało miejsce coś związanego z ceranografią. To ma miejsce w czasie uderzenia pioruna, kiedy to na skórze człowieka naraz pokazuje się obraz otaczającego pejzażu czy znajdujących się obok innych ludzi. podobne historie znane są z dawniejszych czasów. Arabski geograf i podróżnik  z X wieku – Al-Masudi w jednej ze swych książek opisuje, jak u wojownika uderzonego przez piorun w czasie walki, na głowie pojawił się rysunek: skrzywiona z bólu twarz wroga, którego w tym momencie on przebił mieczem.

W Pensylwanii pod koniec XX wieku, na piersi zabitego przez piorun mężczyzny, który szukał schronienia przed burzą pod drzewem, ukazał się obraz tego kącika Natury: wyobrażenie zagajnika i liście paprotnika.

Być może ten obiekt, który widział Dimitri był faktycznie piorunem kulistym, a na brezencie namiotu powstał obraz kogoś, kto stanął tam wtedy? Czy ten rysunek ma coś wspólnego z właściwościami fizycznymi i chemicznymi brezentu? Większość hipotez zmierza do jednego: obok namiotu miało miejsce silne wyładowanie elektryczne – albo od pioruna kulistego albo od tellurycznej energii elektrycznej, w rezultacie którego doszło do zjawiska ceramografii – tylko że zdjęcie ukazało się nie na ludzkiej skórze, a tylko na brezencie namiotu.
Ale co konkretnie pojawiło się na tym namiocie? Tutaj poglądy badaczy się rozchodzą: jedni mówią, że to była jakaś powiększona projekcja jakiegoś owada, inni uważają, że było to zdjęcie jakiegoś przypadkowego nagromadzenia gałązek, a wielu jest przekonanych o tym, że jest to zdjęcie jakiegoś pozaziemskiego stworzenia, które w tym momencie prawie znajdowało się koło namiotu.


Sensacje archeologiczne


W 2015 roku, nad jeziorem Turgojak pracowała ekspedycja archeologów-płetwonurków. Badania przy pomocy najnowocześniejszej aparatury doprowadziły do najdziwniejszych i najbardziej sensacyjnych odkryć.

Po pierwsze – okazało się, że do Wyspy Wiery od brzegu ciągnie się grobla z kamieni o prawidłowej, geometrycznej formie.

Po drugie – na głębokości 2 m udało się odkryć dolmen[2] – niezwykłą kamienną budowlę o kształcie pieczary, którą jakieś 5000 lat temu wyciosano w skalnym gruncie. Ponadto pod wodą znaleziono ślady dawnego warsztatu kamieniarskiego – ociosane bloki skalne i ich odłamki.

Także na dnie jeziora odkryto zasilające je źródło. Kształtem przypomina ono mały krater wulkaniczny – stożek o średnicy ok. 1 m, z którego wydobywa się silna struga zimnej wody.[3] 

Na dnie znaleziono także wielkie kamienne czasze, także sztucznego pochodzenia. Uczeni doszli do wniosku, że ongi palono tam ogień i one służyły za sygnały nawigacyjne. Tym bardziej, że na dnie jeziora znaleziono wraki dawnych statków, drewnianych części, które nie mają żadnych metalowych złączy czy gwoździ – być może statki te budowali ludzie nie znający zastosowania metali.

Kierownik ekspedycji – starszy pracownik naukowy Uralskiego Oddziału RAN – Stanisław Grigoriew objaśnił te wszystkie znaleziska tym, że dawniej poziom wody w jeziorze był o 3 m niższy, a pomiędzy brzegiem a Wyspą Wiery istniał pomost. Tym sposobem megalityczne budowle na wyspie mogły być zbudowane przez dawnych ludzi zamieszkujących brzegi jeziora.


Czarny wąż wodny


W sierpniu 2016 roku media opowiedziały o jeszcze jednej zagadce jeziora Turgojak. Mieszkaniec Miassy – Michaił Nienarokow płynął kajakiem nieopodal miejsca, które miejscowi nazywają Krutiki (oficjalna nazwa Krutaja Skała, która znajduje się niedaleko od publicznej plaży). Naraz przed nim na wodzie pokazały się dziwne koła czarnego koloru, a które przypominały sploty wielkiego węża.

Michaił przyznaje, że się bardzo przestraszył, ale nie bacząc na to filmował zwierzę na video przez 20 minut. Zapis ten Nienarokow wrzucił na trzy strony do Internetu.

Komentując je, użytkownicy ogólnoświatowej Sieci wysnuli dwie podstawowe hipotezy: 
1 – to mogły być kawały nurków, którzy z własnej inicjatywy lub też na życzenie miejscowych z brzegowych osiedli wykonali makietę gigantycznego zwierzęcia i kierowali nim spod wody, w celu napędzenia nad jezioro żądnych sensacji turystów. 
2 – sam Michaił Nienarokow przekonany co do tego, że widział wielkiego węża wodnego, a także wideo udostępnione w Internecie ukazuje rzeczywiście jakiegoś zwierzaka, a nie makietę. Przez analogię z potworem ze szkockiego jeziora Loch Ness czarnemu wężowi wodnemu z Turgojaku już nadano nazwę Miassnessie 


Źródło – „Tajny XX wieka”, nr 8/2017, ss.32-33
Przekład z rosyjskiego - ©R.K.F. Leśniakiewicz  

   


[1] Nie jest to wypadek odosobniony.  Takich przypadków chęci zarobienia na artefaktach jest wiele i zawsze kończyły się utratą już to przez zgubienie już to przez zniszczenie. Niestety winę za to ponoszą przede wszystkim media, które usiłują zrobić z nich medialne hity i płacą czasami za nie bajońskie sumy. Praktyka ta przynosi więcej szkód niż pożytku – q.e.d. Jest ona bardzo na rękę siłom pragnącym przejąć lub zniszczyć wszelkie artefakty pozostawione przez Obcych na Ziemi.
[2] Zazwyczaj dolmeny składają się z jednego dużego bloku kamiennego podpartego kilkoma mniejszymi blokami. Według poglądów niektórych uczonych, były to grobowce ludzi w Starożytności, co nie jest jednak całkowicie pewne.
[3] Stąd właśnie najprawdopodobniej poszła legenda o tym, że pod jeziorem znajduje się drugie jezioro – stąd właśnie pochodzi jego baszkirska nazwa – „Jezioro Na Wierzchu”.