czwartek, 16 maja 2019

Piramidy = kopie gwiazdolotów?




Margarita Troicyna


Jedną z największych zagadek Przeszłości są egipskie piramidy. Do dziś dnia nie jest jasny sposób ich budowania i właściwe przeznaczenie. Wedle jednej z hipotez, nie obeszło się tutaj bez legendarnych Atlantyków. Ale nawet dla samej staroegipskiej cywilizacji, jak się okazuje, nie wszystko było takie proste.


Nośniki informacji


Wiemy, że piramidy służyły jako grobowce faraonom. Ale czy one naprawdę były do tego przeznaczone? Jeszcze 150 lat temu, uczeni-egiptolodzy wysunęli przypuszczenia co do prawdziwości tej teorii. Tak wiadomo, że Piramida Cheopsa była budowana przez 20 lat i do tej roboty zapędzono około 100.000 ludzi. I po co było tracić tyle czasu i sił na budowę grobowca?

Jedna z teorii mówi, że piramidy mogły pełnić funkcję obserwatoriów astronomicznych. Rzecz w tym, że budowle te zorientowano według stron świata, a liczba ich stopni jest równa z liczbą dni w roku. 

Francuscy badacze: A. de Belisal i L. Chomerie zakładali, że Wielka Piramida w Gizie mogła służyć jako stacja nawigacyjna. Uczeni uważali, że być może istniały kopie piramidy, które były czymś w rodzaju dzisiejszych odbiorników GPS. Ustawione na pokładach statków one wyławiały „sygnał” płynący z Wielkiej Piramidy, co pomagało Egipcjanom na morzu trzymać kurs do ojczyzny.

A średniowieczny mnich Bernard de Clairvaux uważał, że piramidy mogły być magazynami ziarna. Jakimś sposobem udało się mu dostać do Egiptu, skąd powrócił on twardo przekonany o tym, że piramidy początkowo służyły do … przechowywania ziarna. A jako dowód przedstawiał on wersety z biblijnej Księgi Rodzaju (Genesis): Piękny Józef wieszczy Egiptowi głód i radzi faraonowi zbudować wieże, aby można było uchronić przygotowane zapasy.[1]
Być może, najatrakcyjniejsza teoria przekonuje, że starożytni Egipcjanie wiedzieli, jak koncentrować kosmiczną energię. Właśnie do tego celu służyły piramidy. A na co im była potrzebna energia z Kosmosu? Na pewno w niej nurzali się faraonowie, którzy zamierzali żyć wiecznie wspomagając się energią z piramid. 

Ufolodzy zaś przekonują, że piramidy zbudowali nie ludzie, ale Kosmici. Oni potrzebowali punktów orientacyjnych dla swych statków kosmicznych.[2] I nie jest wykluczone, że te „pozaplanetarne znaki nawigacyjne” działają do dziś dnia. 

Brytyjski matematyk John Lagon zaproponował, że w samym kształcie piramid zakodowano ogromną ilość informacji – w tym liczbę π i φ – zgromadzonej przez tą cywilizację od początku jej istnienia do czasu budowy piramid. Potwierdzeniem tej hipotezy może być to, że stosunek podstawy piramidy do jej wysokości wynosi dokładnie 2π. Tym sposobem, każda tego typu budowla może przedstawiać sobą kartograficzne odwzorowanie Półkuli Północnej w skali 1 : 43.200. 

Nawet jeżeliby staroegipska cywilizacja zginęła, to megalityczne konstrukcje być może przetrwałyby i przedstawiciele młodszych cywilizacji mogliby je wykorzystywać do swoich celów. Tak samo sprawa ma się z jej wiedzą.


Bogowie i ich namiestnicy


Ponadto, jeżeli wierzyć arabskim i innym źródłom, a także starym legendom, piramidy postawiono ponad 13.000 lat temu i to jak raz pasuje do okresu rozkwitu legendarnej Atlantydy. 

Zgodnie z hipotezą Herodota, ocalali mieszkańcy zatopionej Atlantydy emigrowali szczególnie do Egiptu. Jest jeszcze jedna, jeszcze bardziej fantastyczny wariant – Atlantydzi byli Przybyszami z Kosmosu. To właśnie dlatego ich cywilizacja była tak wysoko rozwinięta w porównaniu do rdzennych ziemskich kultur. 

Przede wszystkim, tubylcy uznali Atlantydów za bogów, wszak oni dysponowali wysoką wiedzą i techniką w porównaniu z nimi. W rezultacie czego mógł powstać kult Atlantydów.

Dowodem wprost na powyższe może być ten dziwny fakt, że egipscy faraonowie nazywali siebie synami Słońca i uważali się za namiestników bogów na Ziemi.[3]  Pobielali oni swe twarze, nosili peruki z jasnych włosów i doczepiali sobie brody. Kiedy faraon umierał, to na oczy kładli mu niebieskie kamyki. Większość Egipcjan była ciemnowłosa, smagła i ciemnooka, zaś w wielu różnych kulturach zdarzają się opisy białoskórych, jasnowłosych i niebieskookich bogów.[4] 


Mumie w Kosmosie


Po śmierci ciała faraonów były mumifikowane. Wyciągano z nich organy wewnętrzne, nasycano balsamującymi środkami chemicznymi i na koniec dokładnie bandażowano… angielski badacz Oliver Taywer twierdzi, że dawni Egipcjanie wcale nie byli tacy mądrzy i po prostu ślepo kopiowali sposób życia i aktywności „bogów-Atlantydów”.

I tak np. widzieli oni jak Atlantydzi, wśród których na pewno byli i chirurdzy, operowali swych chorych. Nasamprzód dawali oni swym pacjentom coś w rodzaju narkozy, a potem prowadzili operacje, a po bandażowaniu pacjentów umieszczali ich w specjalnym miejscu (salce pooperacyjnej albo na OIOM). Być może tych najciężej chorych wprowadzali w stan anabiozy i wysyłali statkiem kosmicznym na ojczystą planetę (jeżeli wziąć za dobrą monetę hipotezę o kosmicznym pochodzeniu Atlantydów). 

Egipcjanie mogli dojść do wniosku, że wszystkie te manipulacje służą nie tylko wyzdrowieniu, ale i wskrzeszaniu umarłych. I tak zaczęli imitować czynności Atlantydów: mumifikowali ciała zmarłych faraonów, umieszczali ich w kapsułach-sarkofagach, a te z kolei – do piramid, które były kopiami ogromnych gwiazdolotów.


Droga do nieba


Tym sposobem piramidy w pełni mogły zasłużyć na miejsca wiecznego spoczynku. Ci, którzy się tam znaleźli, powinni przejść do innego świata i powstać z martwych. Zgodnie z mitami, dusza faraona na początku zmierzała do Duat (Duath, Tuat, Tuaut, Akert, Amenthes, Amenti czy Neter-Khertet) – podziemnego „tajnego miejsca, skąd można dojść do Niegasnącej Gwiazdy”.[5]
Jak pisze znany badacz Zaharia Sitchin w książce „Schody do nieba. Poszukując nieśmiertelności”, zmarły faraon miał przebyć w tej drodze aż 12 etapów. Tak więc w podziemiach przechodził on szereg prób, w czasie których bogowie przygotowywać go do podróży do nieba. Wraz z nimi wychodził on z piramidy i przepływał na barce Jezioro (Morze) Trzcinowe. Potem musiał przejść wąwóz pomiędzy skałami i wejść na jakiś pustynny teren. Zgodnie z ówczesnymi źródłami, teren ten miał rozmiary 26 x 65 km. Czyżby chodziło tutaj o … kosmodrom? Nieprzypadkowo na staroegipskich freskach niebiańska barka boga Ra stoi na szczycie okrągłego płaskowyżu i unosi się w niebo w objęciach języków płomieni. Czyżby rakieta? Na ostatnim etapie zmarły władca zajmował miejsce pomiędzy dwoma bogami i wznosił się z nimi do nieba. 

Nie wiadomo, czy Egipcjanie wierzyli w fizyczne wskrzeszenie faraonów, czy mowa była tylko o podróży wyzwolonej z cielesnej powłoki duszy.[6] Ale jest hipoteza, że jeżeli imitacja ta jest prawdziwa, to wszystko naraz wskakuje na swe miejsce. Tak przy okazji, pięknie się wpisują do tego teorie o tym, że piramidy pełniły rolę centrów energetycznych lub informacyjnych, a także służyły jako „znaki nawigacyjne” dla statków kosmicznych.   


Źródło – „Tajny i zagadki”, b/n, ss. 10-11
Przekład z rosyjskiego - ©R.K.F. Leśniakiewicz    
           


[1] Rdz 41, 25-36, jednakże nie ma w nim ani słowa o wieżach…
[2] Jakby nie wynaleźli radiolatarni i innych tego rodzaju urządzeń!
[3] Zob. Bolesław Prus – „Faraon”, w którym dokładnie i przystępnie opisane są relacje pomiędzy faraonami a bogami.
[4] To dało pożywkę hitlerowskim magom z III Rzeszy do stworzenia wzorcowego modelu Aryjczyka.
[5] Według innej wersji Duath jest konkretnym obszarem wiosennego nieba północnego, na którym znajduje się mało gwiazd, tak że sprawia on wrażenie zupełnie pustego miejsca, zob. Brinsley Le Poer-Trench – „Temple of the Stars”.
[6] Wszystko to może wskazywać, że sam proces mumifikowania ciała człowieka stanowi naśladownictwo przygotowania go do podróży kosmicznej na dalekie dystanse w stanie odwracalnej śmierci i rozczłonkowania. Po przybyciu na miejsce, człowieka i jego organy ogrzewano, „składano” z powrotem do kupy i ożywiano. Proces ten pokazano także na słynnych Kamieniach z Ica. Jednakże takie loty kosmiczne wymagałyby wysokiej klasy robotów będących w stanie wykonać te wszystkie czynności bez kontroli człowieka…