poniedziałek, 11 października 2021

Co buszuje w Indo-Pacyfiku?

 

SSN USS Connecticut

Z czym się zderzył amerykański okręt podwodny? Rosyjski wojskowy ma swoją teorię. Niedawno doszło do zderzenia amerykańskiego okrętu podwodnego z czymś pływającym w 45-metrowej głębi. Tak pisze o tym „Sputnik”:

 

Okręt podwodny o napędzie atomowym amerykańskiej marynarki wojennej uderzył w niezidentyfikowany obiekt na wodach międzynarodowych w regionie Indo-Pacyfiku na początku tego miesiąca.

Jak przekazała Flota Pacyfiku w wydanym oświadczeniu, chodzi o okręt klasy Seawolf USS Connecticut (SSN 22), który z rezultacie incydentu został uszkodzony. W komunikacie podkreślono, że nikt z marynarzy nie odniósł obrażeń, które zagrażałyby ich życiu.

Nie sprecyzowano, z czym zderzyła się amerykańska jednostka. Nie podano też liczby rannych marynarzy, ale podkreślono, że bezpieczeństwo załogi pozostaje największym priorytetem.

Dodano, że stan okrętu ocenia się jako bezpieczny, napęd jądrowy nie został naruszony i pozostaje w pełni sprawny. Natomiast trwa ustalanie stopnia uszkodzeń pozostałej części okrętu podwodnego. Zapowiedziano, że incydent zostanie zbadany.

- Na bezpiecznej głębokości 45 metrów okręt podwodny nie może spotkać się z żadnym okrętem nawodnym ani statkiem, w tym z tankowcem – powiedział w rozmowie z gazetą „Izwiestija” były dowódca atomowego okrętu podwodnego, kmdr Igor Kurdin, komentując niedawne zderzenie amerykańskiego okrętu podwodnego z nieznanym obiektem.

- Gdyby doszło do niego w regionie arktycznym, mogłoby to być zderzenie z górą lodową. Ale nie ma ich w ciepłym Morzu Południowochińskim. Dlatego możemy założyć tylko jedną opcję - zderzenie z innym okrętem podwodnym - stwierdził wojskowy.

 

Gazeta pisze, że ze względu na specyfikę środowiska wodnego dwie jednostki podwodne mogły znajdować się w strefie „cienia akustycznego”, a po zderzeniu jeden z uczestników incydentu mógł zniknąć, woląc pozostać nieznanym.


USS Connecticut

„Izwiestija” skomentowały w ten sposób doniesienia USNI News, zgodnie z którymi amerykański atomowy okręt podwodny USS Connecticut typu Seawolf na Morzu Południowochińskim zderzył się z nieznanym obiektem. W wyniku incydentu kilkunastu marynarzy odniosło drobne obrażenia. Zderzenie nie doprowadziło do awarii napędu atomowego okrętu podwodnego. Uszkodzona jednostka dotarła już na wyspę Guam w zachodniej części Pacyfiku.

 

Tyle „Sputnik” w swym internetowym wydaniu, a teraz prasa słowacka:

 

Amerykański okręt podwodny zderzył się z nieznanym obiektem w Morzu Południowochińskim

Jednostka po zderzeniu pozostała w pełni sprawna.

BRATYSŁAWA – Amerykański okręt podwodny z napędem atomowym zderzył się w Morzu Południowochińskim z nieznanym obiektem. Jak ujawniła to agencja BBC powołując się na amerykańskich przedstawicieli, w kolizji ucierpiało kilku marynarzy.

Nie jest wiadomym, co spowodowało ten incydent.

Zdarzenie miało miejsce na wodach międzynarodowych i jak oświadczyli dla mediów przedstawiciele US Navy, w zderzeniu odniosło rany 11 marynarzy.

W oficjalnym oświadczeniu nie podano miejsca zderzenia, a jedynie informacja o ilości poszkodowanych i o ich stanie zdrowia. Wedle innych źródeł, które cytowała agencja AP, 2 z 11 poszkodowanych marynarzy odniosło średnio-ciężkie obrażenia ciała. Wszystkich opatrzono na pokładzie okrętu.

Według AP nieznanym obiektem nie był inny okręt podwodny. Anonimowy przedstawiciel US Navy stwierdził, że mógł to być pływający wrak, kontener albo inny niezmapowany obiekt.

Jak oświadczył dla BBC specjalista ds. obrony i bezpieczeństwa Alexander Neill – ilość poszkodowanych marynarzy wskazuje na to, że okręt płynął z dużą prędkością i „uderzył w coś wielkiego”.

Instytut Morski USA – USNI oświadczył, że ostatnio taki incydent, w którym amerykański okręt podwodny zderzył się z jakimś podwodnym obiektem miał miejsce w 2005 roku. Amerykański okręt idąc z pełną prędkością uderzył w podwodną górę w okolicach wyspy Guam. W tym incydencie zginął 1 marynarz.

Morze Południowochińskie jest jednym z najruchliwszych szlaków morskich na świecie.

Ch.R.L. ma pretensje do praktycznie całego tego akwenu. Pretensje zgłaszają także pomniejsi sąsiedzi Chin tacy jak: Filipiny, Brunei, Malezja, Tajwan i Wietnam, co powoduje napięcie w regionie. Pekin na tym spornym akwenie wybudował kilkanaście sztucznych wysp, co według USA jest kolejnym krokiem do militaryzacji tego obszaru.    

Rosyjski SSBN typu Tajfun

  

I jeszcze jeden artykuł:

 

Amerykański okręt podwodny zderzył się z nieznanym obiektem

 

W zderzeniu zostało zranionych 11 załogantów.

WASZYNGTON – amerykański atomowy okręt podwodny został uszkodzony po zderzeniu z niezidentyfikowanym obiektem podmorskim w Indo-pacyficznym Regionie Wszechoceanu. Według AFP US Navy oznajmiła to we czwartek – 7.X.

SSN USS Connecticut w dniu 2.X po południu zderzył się z jakimś obiektem będąc w zanurzeniu na wodach międzynarodowych Morza Południowochińskiego  - czytamy w oświadczeniu US Navy.

- Okręt jest w bezpiecznym i stabilnym stanie atomowa jednostka napędowa i pomieszczenia USS Connecticut nie zostały zalane i są w pełni sprawne – czytamy w oświadczeniu USN.  

Wg marynarki incydent nie spowodował żadnych groźnych zranień załogi, ale strona internetowa USNI News – specjalizującej się w sprawach floty - twierdzi, że aż 10 marynarzy odniosło średnio-ciężkie i lekkie rany i obrażenia ciała.

Wg USNI News okręt działał na Morzu Południowochińskim, gdzie US Navy próbowała zakwestionować sporne roszczenia terytorialne Chin do małych wysp, raf i wychodni, a teraz kieruje się do amerykańskiej bazy Guam.

 

Moje 3 grosze

 

Cała ta sprawa mi się nie podoba. Obawiam się, że po zbadaniu kadłuba okrętu na Guam okaże się, że został on uderzony przez chiński okręt podwodny, który albo uciekł do bazy, albo poszedł na dno jak nieszczęsny chiński SS O-361, który dryfował z martwą załogą w wodach zatoki Po-hai w kwietniu 2003 roku. Zginęło tam 55 załogantów i 15 innych osób, które znajdowały się na pokładzie O-361. Oficjalnie było to zatrucie spalinami, ale na ile takie „wyjaśnienie” może być wiarygodne? 

Podobnie jak w przypadku zatonięcia argentyńskiego okrętu podwodnego SS ARA San Juan na Atlantyku w listopadzie 2017 roku. I do dziś dnia nie wiadomo, czemu zatonął…

Podobnie jak rosyjski SSGN K-141 Kursk. Niby wiadomo, co się tam stało, ale czy na pewno? Czy może jest to jeszcze jedna zasłona dymna?

Akwen Morza Południowochińskiego - oznaczono podmorskie pola naftowe

A tak nawiasem mówiąc, to przypomina mi się gra pt. „SSN”, w której rozgrywane są działania okrętów podwodnych na Pacyfiku z udziałem jednostek USA, UK, Chin i Rosji. Tom Clancy, który był jej współautorem, przewidywał iż III Wojna Światowa będzie rozgrywała się w basenie Oceanu Spokojnego, a gra będzie się toczyła o ropę naftową na Morzu Południowochińskim. A jest się o co bić!

Jedno jest pewne – w oceanicznych głębinach coś się dzieje, czego nie jesteśmy w stanie wyjaśnić. I obojętne jest, czy nazwiemy to USO czy UAO – faktem jest, że Wszechocean jest penetrowany przez nieznanego Kogoś, kto patrzy nam na ręce…          

 


Źródła:

·        https://pl.sputniknews.com/20211007/amerykanski-atomowy-okret-podwodny-zderzyl-sie-z-niezidentyfikowanym-obiektem-16256059.html

·        https://svet.sme.sk/c/22759208/americka-ponorka-sa-v-juhocinskom-mori-zrazila-s-neznamym-objektom.html

·        https://svet.sme.sk/c/22758689/americka-jadrova-ponorka-narazila-do-neznameho-objektu.html?ref=njctse

Przekład ze słowackiego - ©R.K.F. Leśniakiewicz