niedziela, 7 listopada 2021

Relacja z „podróży uczonej” do kościoła w Ludrowej, do Vlkolinca, Rużomberoku czyli na Liptów

 


Stanisław Bednarz

 

Na Liptów polscy górale chodzili na zbój. My z Teresą Bednarz  w całkiem innym celu. O 10 rano zameldowaliśmy się na uboczu małej wsi Ludrowa gdzie  właściwie w polach stoi w swej surowej  bryle wczesnogotycki kościół i czyni wrażeni łączności z wczesnym średniowieczem gdy zaczynała się kolonizacja Liptowa. Należy do najstarszych kościołów, po raz pierwszy wspomniany  w 1332  zbudowany pół wieku wcześniej i w tradycji ludowej nazywanej „Na púšti“. Bo rzeczywiście kościół otacza pustać wielkich pól.

Legenda  głosi ze jest tu pochowany Johannes Gottfried von Herberstein, wizytator Templariuszy, który w 1230 roku nagle skonał w zagadkowych okolicznościach. Są teorie ze kościół w celach misyjnych zakładali Templariusze. Niestety do pięknych średniowiecznych fresków nie wpuszczono nas, gdyż trwały  prace remontowe .

A jest czego żałować. Na ścianach i suficie pod warstwą wapna zostały odkryte kolorowe freski z XIII wieku. Sufit jest podzielony na cztery części. Na wschodnim jest przedstawiony Sąd Ostateczny. Na północnym i południowym polu ukazani są Apostołowie, zaś na zachodnim koronacja Marii Panny. Ściany świątyni zdobią sceny z narodzenia, życia, męki i zmartwychwstania Jezusa, znajdują się tam także cytaty tekstów biblijnych. Tu czuje się sacrum, czego nie ma  w betonowo-stalowo-szklanych nowych kościołach. Stwórca źle się czuje w żelbecie. Kontemplujemy, niestety tylko od zewnątrz cudowną prostotę architektury podobnie czułem się  ostatni raz zwiedzając opuszczone romańskie kościoły w interiorze Sardynii.

Za chwile w ładnej pogodzie acz  z podmuchami surowego chłodu udajemy się do urokliwej wsi Vlkolince. Niesamowite wrażenie. We wsi zachowało się typowe dla górskich obszarów Liptowa  budownictwo wiejskie tworzące odizolowaną osadę w lewym odgałęzieniu doliny, na południowych stokach szczytu Sidorovo. W 1993 osada ta została wpisana na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Tworzą one żywy, częściowo zamieszkany skansen. Są to oryginalne, pochodzące przeważnie z XIX wieku domy chłopskie z kamiennymi fundamentami, o ścianach pomazanych gliną. Usytuowane na stoku na  wąskich działkach domy zbudowane są z bali… Łącznie są 43 zabudowania mieszkalne i gospodarcze, ponadto kościół, drewniana dzwonnica i szkoła. Przez środek wioski przepływa mający postać kanału strumyk. Dachy kryte były słomianą strzechą, później gontami. Jest to oryginalna zabudowa o niezmienionym układzie architektonicznym. W niektórych domach znajdują się udostępnione ekspozycje… Sycimy się widokami i jabłkami z pochylonej ze starości jabłoni. Dumamy nad historią wsi.












Wracamy na drogę Roużemberok – Bańska Bystrzyca, a tu kolejowy ślad. Makieta parowozu wąskotorowego  U 37. Kolej wąskotorowa 760 mm  tzw. Korytnička łączyła  Ružomberok z ciepłymi kąpieliskami Korytnica  za wsią Lipnicka Osada. Miała długość 23 km. Początkowo w trakcji parowej w latach 70-tych spalinowej. Kursowała od 1908 do 1974 roku. Pamięć o jej sławie to lokomotywa U 37.006 na dworcu w Rużomberku… Wiele odcinków zostało przekształcone w ścieżkę rowerową.

Chcemy coś zjeść nie da się, lockdown wszystkie restauracje pozamykane. Jedziemy do Roużemberoka. Samo miasto trochę brudne, zaniedbane, góruję nad nim majestatyczne mauzoleum ks. Hlinki. Nie przepadam za tą postacią. Była prohitlerowska Hlinkowa Gwardia proszę sobie o niej poczytać. Szkoda tego postu.












Z Roużemberokiem łączą Jordanów pewne smutne wspomnienia. W 1939 był tam zlokalizowany niemiecki szpital armijny zwożono tam rannych niemieckich, ale także polskich żołnierzy i cywili. Ojciec opowiadał mi taką historię. Jeden z starszych mieszkańców Hajdówki nie uciekł lecz został , nadlatywały samoloty, chował się do studni, gdy zamykał klapę studni dostał seria po palcach ręki. Niemcy zawieźli go do Roużemberoka i tam mu amputowano palce.

Zerkamy na zamek Likavski zza szyb samochodu. W powrotnej drodze w Trstnej kupujemy znakomite ptysie, nigdzie nie ma takich - w trosce o nasze brzuchy. Do cukierni wpuszczają nas pojedynczo. Jemy obiad dopiero w Polsce. Tutaj żadnych ograniczeń hulaj dusza piekła nie ma. Niechaj w całym świecie wojna byle polska wieś wesoła, byle polska wieś spokojna, a elektorat PIS zadowolony i słupki rosną. Krótkowzroczne to…