Powered By Blogger
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ałtaj. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ałtaj. Pokaż wszystkie posty

środa, 12 maja 2021

Błyski na górze Biełucha

 

Lokalizacja góry Biełucha na Ałtaju

Anatolij Sliesariew (Czelabińsk)

 

W sierpniu 1992 roku, my – czelabińscy rurociągowcy-turyści – zdecydowali się na zorganizowanie zawodów sportowych – turiadę i wspiąć się na szczyt góry Biełucha, N 49°48’25” – E 086°35’22”, której wysokość wynosi 4509 m n.p.m.

 

Promienie światła ze szczelin

 

Bazowy obóz został postawiony na brzegu rzeki Katuń. A ja ze swym partnerem od liny Miszą Zajdelem  zdecydowaliśmy się wspiąć do „Lodowego Balkonu” i tamże zanocować. „Balkon” znajdował się na skale, na wysokości 4000 m n.p.m. Znajduje się tam około 10 miejsc pod namiot. Ale na „Balkonie” za bardzo wiało, więc zdecydowaliśmy się wspiąć jeszcze wyżej, aby przenocować na lodowcu.

Rozbiliśmy namiot – jak się potem okazało – na potężnym kęsie lodu pomiędzy szczelinami. Położyliśmy się spać, boż trzeba nam było wstać o czwartej rano. Przez cała noc pod nami trzeszczał lód, lodowiec się przesuwał. Było ciemno. I naraz zauważyłem, że jakieś błyski światła oświetlają namiot. A zaraz potem słyszałem trzask sunącego lodowca.

Obudziłem Miszę i opowiedziałem mu o swoich obserwacjach. Ale on bardzo się zmęczył i poradził mnie też trochę pospać. To była kwestia jego wieku: był 15 lat starszy ode mnie. Wyszedłem z namiotu i się rozejrzałem. Nad głową miałem rozgwieżdżone niebo. Panowała niezwykła cisza.

Zauważyłem, że na lodowcu z „rozrzuconych” szczelin błyskawicznie wyskakują błyski światła i w kształcie bardzo cienkiego promienia ulatują gdzieś w gwiaździste niebo. I ta cisza!

 

Mapka schematyczna narysowana przez Anatolija: 1 - obóz bazowy, 2 - "Balkon", 3 - bivacco na lodowcu, 4 - główny szczyt Biełuchy 4506 m n.p.m., 5 - rejon ukazywania się błysków

Podobne do lasera

 

Długość błysków była znacznie krótsza od burzowej błyskawicy i nie taka silna. Zjawisko to bardzo mnie zainteresowało. Jaki tam sen! Z czekanem w ręku podczołgałem się do skraju lodowego pęknięcia. Wbiłem czekan i położyłem się tak, by widzieć dno szczeliny i gwiaździste niebo. Zacząłem czekać na błysk.

Po jakichś 30-40 minutach na dnie szczeliny coś błysnęło. Błękitny promień światła podobny do lasera, bardzo cienki i bezdźwięczny wystrzelił w niebo. Miejsce, z którego on wychodził znajdowało się na dnie lodowej szczeliny. Drugi koniec promienia znajdował się w gwiezdnym niebie. Jego grubość wynosiła jakieś 2 cm i znajdował się ode mnie w odległości około 7 m.

Następnego dnia wspięliśmy się na Biełuchę i już późnym wieczorem w bazowym obozie rozpytaliśmy innych uczestników turiady o nocnych błyskach światła na lodowcu. Okazało się, że nikt nic nie widział!

 

Podpełznąłem do krawędzi lodowej szczeliny, wbiłem czekan... i zacząłem czekać na błysk. 

Sprites albo zarnice

 

W naszej grupie znalazła się młoda dziewczyna psychotronik, która była sensytywna, która wyjaśniała mnie i mojemu partnerowi mechanizm tego zjawiska. Ponoć nasza Ziemia ma dodatkowy biegun, który znajduje się w Andach. Odpowiadający jemu drugi biegun znajduje się w Ałtaju, biegun ten – w przeciwieństwie do tego andyjskiego przyjmującego kosmiczną energie – wysyła ją w Kosmos.

W 2017 roku w TV na naszym kanale został pokazany wątek mówiący o tzw. sprites jak nazwali to Amerykanie. Bardzo krótkie błyski sprites powstają na Ziemi i lecą na duże wysokości – 40-80 km n.p.m. Amerykańscy specjaliści sfotografowali taki rozbłysk, który był bardzo podobny do tego, co widziałem na lodowcu góry Biełucha. U nas, w Rosji sprites nazywa się zarnicami.

 

Źródło: „Niewydumannyje istorii” nr 40/2019, s. 16

Przekład z rosyjskiego - ©R.K.F. Leśniakiewicz