wtorek, 13 listopada 2018

Obserwacja UFO nad Gdynią – Chylonią i statek Lucyfera…




Zofia Piepiórka „Eleonora”


RV - (Radar-Visual) - Obiekt Radarowo-Wizualny - Nieznany Obiekt Latający zaobserwowany przy pomocy urządzeń technicznych: radiolokacji, kamer fotograficznych, filmowych, wideo, lornetek, teleskopów, itd. demonstrujące swą obecność przy pomocy efektów świetlnych.

Mieszkam w Gdyni i od lat obserwuję oraz opisuję niektóre obserwacje UFO nad tą dzielnicą. Tym razem chcę opisać obserwację UFO dnia 31.10.2018 r. około godz. 17.00. Ma ona doniosłe znaczenie dla przyszłości naszej Cywilizacji. A oto metryczka:

TYP INCYDENTU: NL/RV
MIEJSCE: Gdynia-Chylonia
DATA: 31.X.2018 r.
CZAS: ok. 17:00 CET/16:00 GMT
CZAS TRWANIA: kilka minut
ILOŚĆ OBIEKTÓW: 1
ŚWIADKOWIE: 1, która też wykonała zdjęcia.
ZDJĘCIA: 1
PRAWDOPODOBNE WYJAŚNIENIE: jasna planeta???
PRZEBIEG WYDARZEŃ: Było już ciemno, wyjrzałam za okno i odruchowo spojrzałam na ciemne niebo ponad wzgórzami porośniętymi lasami w kierunku południowym. O tej porze jest jeszcze mało gwiazd gdyż są słabo widoczne, jednak moją uwagę przykuła jasna gwiazda wysoko na niebie w kierunku południowym. Pomyślałam, że może to Jowisz albo Mars? Nie! Coś mi to przypominało…

Podobną „gwiazdę” widziałam 02 grudnia 2017 roku, ale była nisko nad horyzontem.  Było to  niezwykle kolorowe  UFO, które obserwowałam przez 10 minut patrząc w tym samym kierunku jak tego dnia. Wówczas  UFO „wisiało” stosunkowo nisko nad drzewami pomiędzy tymi samymi blokami. Kilka dni później napisałam obszerny artykuł wraz z opisem obserwacji (na końcu), który przesłałam Robertowi Leśniakiewiczowi do publikacji.

Cytuję: Moja obserwacja  02.12.2017 sobota godz. 16.10

„Było już ciemno, wyszłam do pobliskiego sklepu po zakupy i jak zwykle spojrzałam na niebo. Przed sobą, pomiędzy blokami zobaczyłam na niebie dziwne nieruchome jaskrawo czerwone i zielone światła jak w samochodzie lub w sygnalizacji świetlnej. Patrzyłam na to chwilę z niedowierzeniem myśląc – co to jest?? Dziwny obiekt nie poruszał się i nie wydawał żadnych typowych dźwięków dla samolotu lub helikoptera. To było UFO z widocznymi dużymi okrągłymi kolorowymi światłami na obwodzie. Wisiał bliżej centrum Gdyni. Widziałam jak wysyła smugi światła w kolorze indygo w kierunku poł. – zachód, a na wschód wylatywały jasne pasma i iskry. Pod spodem na obwodzie obiektu widziałam jasne promienie spadające w dół na ziemię.
 Zrobiłam zdjęcie z komórki, ale zdawałam sobie sprawę, że będzie słabej jakości więc czym prędzej zawróciłam do domu po aparat fotograficzny. UFO wciąż tam było więc zrobiłam zdjęcia z okna. Wyszłam z domu i zrobiłam kolejne zdjęcie oraz  filmik. Gdy nagrywałam widziałam jak UFO nagle wzmocniło blask swoich kolorów jakby na pożegnanie i powoli obniżało się na tle drzewa stojącego pomiędzy blokami - odleciało na południe.  Obserwacja trwała ok. 10 minut. Czy ktoś jeszcze widział to „cudo”??” 

Tekst został również opublikowany

Tamta obserwacja dała mi dużo do myślenia, ale obserwacja tej „gwiazdy” jeszcze więcej… 
                                                             
                           
                                    
Gwiazda, którą obserwowałam 31.10.2018 r.  była dużo wyżej i przypomniała mi UFO, które wówczas sfotografowałam. Wyglądała jak duża gwiazda… Zbyt duża! W przeciwieństwie do tamtej z grudnia 2017 r. u góry i na dole była jasna – błyszcząca, ale w środku był wyraźny dość szeroki ciemny pas, dlatego początkowo wydawało mi się, że jest pionowa. Pionowa gwiazda?? Po chwili na ciemnym pasie „gwiazdy” pojawiły się wyraźne kolorowe światła:  czerwony i zielony, a następnie indygo  - takie same jak w UFO, który obserwowałam w grudniu 2017r. Po chwili kolorowe światła znikły i po ok. dwóch minutach pojawiły się ponownie. Upewniło mnie to, że już to widziałam, lecz teraz to UFO było wysoko. Zrobiłam zdjęcie  lecz okazało się, że tym razem nic nie wyszło.


Zdjęcia z 02 grudnia 2017 r.



Obserwowałam UFO 10 minut i po namyśle zatelefonowałam do koleżanki, która mieszka na wzgórzach Gdynia – Obłuże skąd ma rozległy widok na moją dzielnicę na dole. Ona również od wielu lat obserwuje UFO nad Gdynią oraz nad Zatoką Gdańską, dlatego uznałam, że będzie odpowiednią osobą do tego typu obserwacji. Niektóre jej obserwacje opisałam w/w artykule.

Stefania T. wzięła lornetkę i ok. 0,5 godziny z przerwami obserwowała ciemne niebo nad Chylonią. Zobaczyła tę  dziwną gwiazdę na południu lecz ze zdziwieniem stwierdziła, że ona powoli przesuwa się na wysokości końca Gdynia- Grabówek do skraju Chyloni, ale  tam  wyraźnie powoli zawracała w kierunku Obłuża i Oksywia (dzielnice miasta). Jednocześnie UFO przesuwając się wyraźne wykonywało dziwne ruchy. Zatrzymywało się, obniżało lub podnosiło w górę, przesuwało w lewo lub w prawo. W końcu znikło jej gdzieś za Oksywiem. ( Tam jest Zatoka Gdańska.)

Gdy ponownie do niej zatelefonowałam opowiedziała mi co widziała. Obiecała, że opisze to szczegółowo. Zatelefonowałam do Roberta Leśniakiewicza opowiadając o naszych obserwacjach i również obiecałam, że opiszemy tę obserwację wspólnie.

Później jednak okazało się, że tej samej nocy matka Stefani rozchorowała się i przebywała przez tydzień w szpitalu, dlatego ona nie miała czasu aby opisać swoją obserwację. Gdy później chciała się tym zająć zdarzyły się inne ważne sprawy, które skutecznie odciągnęły ją od pisania, a nawet myślenia i rozmowy na ten temat. Postanowiłam opisać to, co sama widziałam i co opowiedziała mi Stefania T.

Czy ktoś z mieszkańców Chyloni  widział to UFO?


WNIOSKI


Ta obserwacja musi mieć duże znaczenie dla Ufiastych z Zatoki Gdańskiej gdyż skutecznie zablokowali Stefanię T.  To co nagle działo się w jej rodzinie to wyraźne odwracanie uwagi od zbyt ważnej obserwacji. 

Stenia nie miała czasu myśleć o swojej obserwacji, ale ja zastanawiałam się  - czego UFO szukało na terenie Gdyni - Chylonia?

Mogłam to zrozumieć w kontekście wizji statku Costeron - czyli 144 000 statków kosmicznych, które wylądowały na Ziemi. Doszłam do wniosku, że jest to bardzo ważne dla CAŁEJ NASZEJ CYWILIZACJI! Wizję opowiadam w filmie Yt  zat. „Costeron – flagowy statek kosmiczny Króla Lajszla k/Kościerzyny.

Na tym terenie jest ŚWIĘTA GÓRA o której wiele pisałam ( również książkę „Święta tajemnica Gdyni”) oraz mówiłam – filmy na Yt.

Jednak musi tam być coś o wiele ważniejszego i to zrozumiałam w sierpniu 2018 po serii snów i wizji. Z moich wizji wynika, że armia 144 000 statków kosmicznych osiadła z dokładnością matematyczną na całej Ziemi. Główny statek kosmiczny Costeron osiadł na terenie dzisiejszej  Kościerzyny. Wokół niego jest sześć mniejszych statków kosmicznych. Zastanawiałam się w jakiej są odległości od Costeronu oraz gdzie? Jeżeli osiadły z dokładnością matematyczną, to CENTRUM jest gdzieś w Kościerzynie, a promień obwodu wypada w Gdyni, czyli w prostej linii ok. 70 km. Zataczamy koło i szukamy pozostałych pięciu statków rozłożonych na obwodzie koła…

W kontekście moich wieloletnich obserwacji, poszukiwań i badań na tym terenie zrozumiałam, że jeden z tych statków jest na terenie dzisiejszej Gdyni - Chyloni.  Średnica COSTERONU wynosi 2 km. Średnica statku w Gdyni wynosi 1,6 km, a jego dowódcą był… LUCYFER.  W Pierwszej Cywilizacji doszło do zdrady, a następnie na tym statku uwięziono, a potem dokonano morderstwa Króla Lajszla – zwanego w naszych czasach Jahwe.  Lucyfer wraz ze swoimi ludźmi przejął władzę i pozostał w przymierzu z Gadami i Reptilianami. Zbuntowani twórcy to mistyczne upadłe anioły. Lucyfer jest władcą „miłościwie nam panującym” w Kosmosie i na Ziemi. Czy właśnie tego statku szukali lub z jakiegoś powodu sprawdzali Ufiaści? Kim są? Czy coś się stało?? Czy statek kosmiczny już nie działa…?  Wiem, że wszystkie statki kosmiczne Króla Lajszla - a jest ich 144 000 - zostały zablokowane, aby zbuntowani twórcy nie mogli ich wykorzystać przeciwko Królowi oraz przeciwko cywilizacji Człowieka…

 Na Zatoce Gdańskiej jest jedna z baz Unii Galaktycznej o której pisałam w artykule powyżej. Statki OBCYCH będą również zablokowane, gdyż bez statków Króla Lajszla - które przejęli, nie mogą współpracować z buntownikami – zdrajcami.

To co ma się zdarzyć wyjaśnia w symbolu Proroctwo Apokalipsy w NT, ale o tym opowiem innym razem.

ELEONORA


Gdynia 11.11.2018r.

Zdjęcie – Z. Piepiórka

Jeszcze o 'Oumuamua (2)




Czy ’Oumuamua jest naprawdę kosmiczną sondą?


Kto z gwiazdozbioru Vega patrząc za Ziemię zgadnie 
Kto pierwszy był człowiekiem?
Kto będzie nim ostatni?
(Leszek Aleksander Moczulski)


Zagadka trwa. Zagadkowy kosmiczny obiekt oznaczony jako 1I/’Oumuamua czyli po hawajsku Posłaniec, który został odkryty jako pierwsze ciało niebieskie, które przyleciało do nas z innego systemu gwiezdnego i znikł, nie daje spokojnie zasnąć uczonym nawet po roku. Przed kilkoma dniami pojawiła się teoria amerykańskich uczonych z Uniwersytetu Harvarda, że być może chodzi tutaj o dzieło pozaziemskiej cywilizacji. Wydaje się, że nie musi to być całkowita prawda, nie ma na to jasnych dowodów. Krótko mówiąc – tego nie wiemy na pewno.

‘Oumuamua mógłby być sondą od pozaziemskiej cywilizacji poszukującą życia w Kosmosie, która jest napędzana przez tzw. żagiel słoneczny. Oznaczałoby to, że „statek kosmiczny rozwinie swe żagle i uniesie go wiatr słoneczny”.

Na podstawie badań tego dziwnie się zachowującego obiektu, który obraca się wokół swej osi co każde 7 godzin, oznajmili to amerykańscy astronomowie: Abraham Loeb i Shmuel Bialy z Harvard-Smithsonian Astrophysical Center w Massachusetts. W ten sposób nakłonili się do dawniejszym spekulacjom, co do natury tego ciała niebieskiego.

‘Oumuamua zmienia także swoją prędkość. Uczeni nie potrafili tego wytłumaczyć, mimo długiej obserwacji. Także nie wychwycono żadnych sygnałów radiowych emitowanych przez ten obiekt.


Sceptycyzm innych uczonych


Po pewnym czasie ponownie pojawiła się teoria o Kosmitach. Jest to jednak jedynie dopuszczalna teoretyczna możliwość. Chociaż może się wydawać - i to jest kwestia, jak długo - że społeczność naukowa powraca do wcześniejszej teorii sondy z innego systemu, która właśnie przeszła przez nasz Układ Słoneczny i pokazała wiele anomalii. Ale inni badacze są sceptyczni.
Wiemy, że to ciało rotuje. A zatem w zasadzie słoneczne żagle nie mogłyby dobrze funkcjonować.

Mówi astrofizyczka – Lenka Zychová:

Według artykułu autorstwa naukowca Dona Lincolna z Fermi National Accelerator Laboratory należącego do amerykańskiego Ministerstwa Energetyki, Uniwersytet Chicago i Universities Research Association, który został opublikowany na internetowej stronie CNN, cała argumentacja harvardskich ekspertów „jest całkowicie mylna”. Myśl całkiem ciekawa i wedle Lincolna zachęca nas do stawiania dalszych pytań.

Kiedy obiekt ‘Oumuamua po raz pierwszy pojawił się w październiku ubiegłego roku, to najpierw sądzono, że jest to zwyczajny asteroid, pomimo jego znacznej długości i kształtu cygara – wg brytyjskiego „The Guardian” – mierzy on 400 m długości i 40 m szerokości.
- Jest to bardzo dziwny obiekt, który stanowi wyzwanie dla większości astrofizyków. Nie tylko ze względu na swój kształt, ale także ze względu na prędkość. I chociaż bardziej to odpowiada parametrom statku kosmicznego, to jednak można to wyjaśnić w sposób naturalny – skomentowała to dla „Novinek” dr Lenka Zychová – czeska astronomka pracująca w Belgii.


Przyspiesza jak kometa, ale…


Jak przypomina to serwer USA Today, międzygwiezdny obiekt ‘Oumuamua był najpierw uważany za kometę ze względu na swój kształt. Jednakże nie pojawił się żaden warkocz czy ogon, tak więc uznano go za asteroid, ale na koniec znów stał się kometą, ale o niskiej aktywności.

Udało się też dowieść tego, że ‘Oumuamua poruszała się w kierunku Słońca szybciej, niż to byłoby w przypadku układowego asteroidu. Powodem ma być odparowywanie podgrzanego materiału gazowego z powierzchni ciała spowodowane promieniami słonecznymi. To uwalnianie się materii gazowej nadawało temu ciału dodatkowy słaby, ale stały ciąg.
- Sądzimy, że jest to mała, dziwna kometa. Dane potwierdzają, że prędkość spada wraz z odległością od Słońca, co jest typowe dla komet – stwierdził Marco Micheli z Europejskiej Agencji Kosmicznej – ESA.

Obiekt ten oddalając się od Słońca wciąż spowalniał swój ruch z powodu grawitacji Słońca, ale nie tak intensywnie, jak mówi to mechanika niebieska. Oczekiwano, że prędkość będzie spadała wolniej.

Kiedy jądro komety jest ogrzane przez promienie słoneczne, to z jego powierzchni ulatnia się gaz i pył, który wokół niego tworzy obłok zwany komą, a później tworzy się warkocz vel ogon. Jeżeli idzie o ‘Oumuamuę, to czegoś takiego nie udało się zaobserwować.
- Sądzimy, że z jego powierzchni mogłyby się ulatniać niezwykle wielkie i grube cząstki pyłuwyjaśnia dr Karen Meech z Uniwersytetu Hawajskiego. – Obłok takich drobin pyłowych nie musiałby być dostatecznie jasny, by go można było wykryć.


Brakujące dowody za i przeciw


To wszystko nas doprowadzi do najnowszego rozwiązania fizyków z Harvardu. Istnieje dalsze możliwe źródło przyspieszenia nazywane „ciśnieniem światła”, a zatem jest to siła, która pochodzi ze Słońca. Siła ta jest związana z ilością światła, które ‘Oumuamua otrzymuje, a zatem oddalając się od naszej gwiazdy jest ona coraz słabsza.[1]

Na podstawie hipotezy i ciśnieniu promieniowania, uczeni z Harvardu doszli do wniosku, że może chodzić o wspomniany tu słoneczny żagiel, co dla ludzkich technologii jest tylko teorią.
- Nadzwyczajne hipotezy wymagają nadzwyczajnych dowodów – Lincoln zacytował kultowy bon mot legendarnego astronoma Carla Sagana. Ruch ‘Oumuamuy jest na to doskonałym przykładem. Jest prawdopodobnym, że ta tajemnica ma proste wyjaśnienie. I jest to teoretycznie i fizykalnie możliwe, że to jest właśnie taka sonda międzygwiezdna. Póki nie ma na to dowodów, to jestem przeciwko temu –uzasadnił swoją tezę.  


Niejasności studium, ruchu nie da się wyjaśnić naturalnie


Według dr Zychovej byłoby uznać obiekt za kometę, a jego nieoczekiwane zachowania wyjaśnić poprzez zjawiska, jakie obserwuje się u komet. Problem jest w tym, że obserwacje takiego zjawiska (kiedy część jądra kometarnego sublimuje i doda mu prędkości w przeciwnym kierunku) w danych się nie pojawiły.
- Tym niemniej, brak dowodów nie przesądza o nieistnieniu zjawiska. Nowy artykuł, który mówi o tym, że mogłoby chodzić tutaj o żagiel słoneczny, ale jeszcze nie został zweryfikowany, a co więcej – zawiera on pewne niejasności. Np. wiemy, że obiekt ten rotuje, a w takim przypadku żagle słoneczne nie mogłyby należycie działać – dodała ona.

Podobny pogląd ma także astronom Alan Jackson z kanadyjskiego Uniwersytetu Toronto Scarborough, którego dokument harvardczyków również w ogóle nie przekonał, a wg CNN uważa go za „poniekąd błędny”. Nadmienił on, że spektralne analizy ‘Oumuamuy wskazują na asteroidę albo kometę, a do tego żagiel słoneczny – wedle jego słów- miałby zupełnie inny skład chemiczny.
- Jakimkolwiek by nie był statek kosmiczny, to musiałby zwinąć żagiel słoneczny w przestrzeni międzygwiazdowej, aby nie uległ on uszkodzeniu. Daleko od gwiazd, żagiel słoneczny jest bezużyteczny, toteż nie było powodu, by zostawić go rozwiniętym. A gdyby go rozwinięto po wejściu do Układu Słonecznego, to byłby on nienaruszony – twierdzi Jackson. – I wreszcie rotujący ruch statku mógłby uszkodzić żagiel przez pył kosmiczny i żaglowiec słoneczny zostałby uszkodzony przez promieniowanie o wiele bardziej, niż to widzieliśmy.

Harwardzkie studium mówi tylko o tym, co jest hipotetycznie możliwe, ale nic nie mówi o tym, że to naprawdę była sonda kosmiczna. Zatem pozostaje pytanie, czy kiedykolwiek dowiemy się prawdy. Nie wiemy nawet dokładnie tego, skąd ‘Oumuamua do nas przyleciała… 


Moje 3 grosze


Hipoteza statku napędzanego żaglem słonecznym jest romantyczna i urocza, ale obawiam się, że od A do Zet nieprawdziwa. Wydaje się być raczej wymysłem rodem z powieści sci-fi, a nie konkretnym rozwiązaniem problemu żeglugi międzygwiezdnej. Przede wszystkim żagiel słoneczny musiałby działać bardzo długo, by rozpędzić statek kosmiczny o masie kilku milionów ton do prędkości ok. 50 km/s. Lot z układu planetarnego Vegi (o ile takowy posiada) z prędkością światła trwałby 25,05 roku. Lot z prędkością 50 km/s zabrałby podróżnikom aż jakie 150.196 lat… Do systemu gwiezdnego Tolimana (Alfy Centaura) byłoby to „zaledwie” 19.600 lat. A to oznacza, że ‘Oumuamua wystartował w swą podróż gdzieś pod koniec Pleistocenu… O ile w ogóle wystartował z Vegi.




Komety się rozpadają – już to pod wpływem grawitacji, już to pod wpływem wewnętrznych reakcji chemicznych zachodzących w ich jądrach pod wpływem energii promienistej Słońca. ‘Oumuamua nie wydaje się być kometą, ale litym głazem, który albo kiedyś tam, przed eonami był kometą, ale kompletnie się „wygazował” albo – co jest równie możliwe - był kometą i przydarzyło mu się to, co było z kometą Winnecke-Borelly-Tempel. W 1874 roku weszła ona w atmosferę ziemską i w czasie 13 sekund pozbyła się wszystkich swoich warstw śniegu i lodu, po czym odbiła się rykoszetem od gęstych warstw atmosfery i poleciała w Kosmos z prędkością hiperboliczną opuszczając Układ Słoneczny, jak ‘Oumuamua…




Wszystkich dziwi dziwne – podłużny kształt tego obiektu. Zazwyczaj mamy do czynienia z obiektami stanowiącymi jakiś wariant bryły obrotowej: kuli czy elipsoidy. Obiekty po katastrofach są nieregularne. No OK., a co powiesz Czytelniku na siedemnastowieczne ryciny z dzieł kosmografów i innych uczonych? Jak widać, ludzie widzieli na niebie podobne obiekty! Oczywiście interpretowali je po swojemu – stąd te wszystkie cudowności – ale najważniejszym faktem jest to, że takie obiekty obserwowano. Czym one były? Obiektami w rodzaju 1I/’Oumuamua?


Tej zagadki nie rozwiążemy, póki nie będziemy w stanie pogonić za ‘Oumuamua i zbadać go dokładnie. A tak już BTW, to dyskutowałem w gronie znajomych nad naturą tego obiektu i doszliśmy do wniosku, że może tam nie być żadnej żywej duszy, ale za to mogą być automaty, które eksplorują Kosmos na zlecenie jakiejś rozwiniętej cywilizacji – niekoniecznie z planet Vegi. Byłoby to spełnienie się przepowiedni Stanisława Lema, który coś takiego przewidywał w swych powieściach. A zatem jeżeli trajektoria 1I/’Oumuamua nie zostanie zmieniona w którymś „perturbarcyjnym młynie” gazowych gigantów, to jest szansa, że może kiedyś go dopadniemy na skraju Układu Słonecznego.           


Komentarze z KKK


Żagle słoneczne? Myślę, że to kiepski pomysł. Przede wszystkim rozmiary żagla w stosunku do masy statku. Im większa masa, tym większa powierzchnia aktywna. Oumuamua ma masę kilku milionów ton. Jak długo trwałoby rozpędzanie takiego masywnego obiektu przy pomocy żagla słonecznego do prędkości 50 km/s? Kilkaset tysięcy lat? Poza tym, gdzie ten żagiel się znajdował? Był zwinięty? OK., to dlaczego go nie rozwinięto po opuszczeniu peryhelium? Pytania by można było mnożyć. Obawiam się, że to nie był statek kosmiczny z napędem żaglowym… (Daniel Laskowski)             
Przekład z czeskiego - ©R.K.F. Leśniakiewicz



[1] Na Ziemi ciśnienie światła wynosi zaledwie 4,7 μPa czyli ok. 0,5 N/km².

poniedziałek, 12 listopada 2018

Jeszcze o 'Oumuamua (1)



Czy uczeni naprawdę myślą, że ‘Oumuamua jest obcym statkiem kosmicznym?


Profesorowie z Harvardu sugerują, że ten cygarokształtny obiekt międzygwiezdny, który przeleciał obok Słońca w ubiegłym roku jest obcą sondą kosmiczną. ‘Oumuamua jest długim i składającym się z węgla obiektem, jak żaden inny asteroid czy kometa znana wcześniej.

Nazwa: 1I/2017 U1 ‘Oumuamua, co oznacza po hawajsku „posłaniec z daleka”;

Wygląd: Ciemny, czerwonawy, o długości 400 m i szerokości 40 m, mający z grubsza kształt wieżowca;

Wiek: być może kilkadziesiąt milionów lat?

Czy wy tego nie wiecie, nieprawdaż? Nie. Ale ‘Oumuamua jest generalnie tajemniczym obiektem. Został zaobserwowany w ubiegłym październiku, kiedy leciał obok Słońca, za szybko jak na obiekt z Układu Słonecznego. Został oficjalnie uznany za pierwszy międzygwiezdny obiekt jaki został kiedykolwiek odkryty, zanim znikł nam z widoku w styczniu 2018 roku.

Świetnie. Jest on długi i cienki, zupełnie inaczej niż jakikolwiek asteroid czy kometa widziana wcześniej. A jego powierzchnia jest węglista, nie lodowa, nie skalna. No i teraz naukowcy spekulują…

A zatem Obcy! Być może. W nowym wydaniu „Astrophysical Journal Letters”, profesorowie z Harvardu: Shmuel Bialy i Abraham Loeb dyskutują nad szeregiem teorii wyjaśniających dziwne zachowania ‘Oumuamua.

Ja nie chcę szeregu teorii. Ja chcę Obcych. A zatem ustalmy. Na początek przyspieszyli w celu odgazowania. Kiedy komety przechodzą blisko gwiazd (w periastronie) to wydzielają gaz, który jest w stanie je przyspieszyć. Nie wykryto żadnego gazu wydzielanego przez ‘Oumuamuę, ale mógł on być wydzielany zupełnie delikatnie.

Cichutko ale gwałtownie. Dokładnie. Jednakże Bialy i Loeb mówią, że obiekt mógłby także być pchany przez padające nań światło słoneczne, jak w projektowanym żaglu słonecznym.

To prawda. Zaprojektowany przez Obcych. Oczywiście też był skanowany w poszukiwaniu sygnałów radiowych, ale nie wysyłał on żadnych.

Być może używają Oni łączności nad- czy podprzestrzennej jak ci ze „Star Treka”. ‘Oumuamua był także osłuchiwany ze wszystkich stron.

Jak inaczej wytworzyłbyś sztuczną grawitację? Nie jest też jasne, dlaczego kosmici wysłali sondę, której zajęłoby miliony lat dotarcie do nas.

Oni są Obcymi, Oni żyją by badać.
- Jedna z możliwości – sugerują autorzy że ‘Oumuamua jest żaglem słonecznym, żeglującym w przestrzeni międzygwiezdnej jako jakiś odłamek zaawansowanego urządzenia technicznego.

A zatem jest to jakiś odłamek wraka statku kosmicznego? Hmmm… nie możemy udowodnić, że nie. Chociaż jest bardziej prawdopodobne, że jest to asteroida albo jakaś kometa pokryta przez napromieniowanym pyłem. Teoria o Kosmitach naprawdę nie ma więcej dowodów…

Ba! Dowody! Chcę śmiesznych kłamstw. Oczywiście, jeśli jest to asteroida, może to być odłamek innej planety zniszczonej przez eksplodującą gwiazdę.

No dobrze. I to być może jest śmieszne, no chyba że w tym czasie byli na tej planetoidzie Kosmici.

Powiedz: Typowe! W końcu znajdziesz obcą sondę, a ta cholerna rzecz jest zepsuta.

Nie mów: przychodzimy po szczątki.


Źródło – „The Guardian” - https://www.theguardian.com/science/shortcuts/2018/nov/07/oumuamua-alien-spaceship-scientists-harvard-professors?fbclid=IwAR0GWbDj0SAJwSg8zS7UdbEyRkNSQ3j2tVVPKbw2qMQy0gQIchEVgTRLt-E

Przekład z angielskiego - ©R.K.F. Leśniakiewicz 

CDN.

sobota, 10 listopada 2018

Księżyc: sztuczne kratery poimpaktowe




Wiele statków kosmicznych uderzyło w powierzchnię Księżyca w czasie ostatnich kilku dekad eksploracji księżycowej. Te impakty mają dwie kategorie:
v krater impaktowy utworzony przez statek kosmiczny lecący pod dużym kątem na prostej trajektorii z Ziemi i…
v …krater impaktowy spowodowany przez obiekt schodzący z orbity wokółksiężycowej pod ostrym kątem w stosunku do powierzchni Księżyca.

W tym materiale rozpatrujemy kratery utworzone przez sondę księżycową Ranger i czwarty stopień Apollo 16 S-IVB.

Statek kosmiczny Ranger[1] miał masę ok. 370 kg, uderzył z prędkością ok. 2,62 km/s i utworzył krater o średnicy 14-15 m. Czwarty stopień statku kosmicznego Apollo 16 S-IVB miał masę ok. 14.000 kg i spadając z prędkością 2,62 km/s wybił krater o średnicy ok. 35 m.

Impakty te są stosunkowo unikalne a to ze względu na niską gęstość objętościową impaktorów: 28 i 700 kg/m³ biorąc pod uwagę stopień S-IVB i Ranger.[2] Kratery wybite przez impakty Rangerów są podobne do innych księżycowych „morskich” kraterów, w których proces wyrzutu materii był utrudniony przez leżące poniżej warstwy bazaltów. Kratery utworzone przez uderzenia stopni S-IVB miały nieco inny mechanizm interakcji z regolitem i bazaltem, niż w przypadku Rangerów. Wyrzuty materii i promienie związane z tymi kraterami są asymetryczne i wskazują, że pole przepływu wykopu zmieniało się z czasem i nie było symetryczne względem kierunku trajektorii.

Ostro widzące kamery ze statku kosmicznego NASA dostrzegły miejsce końcowego spoczynku części jednej z rakiet, które dostarczyły astronautów na Księżyc ponad 43 lata temu po tym, jak ten stopień rakiety spadł na powierzchnię Srebrnego Globu.

Należący do NASA Lunar Reconaissance Orbiter – LRO wreszcie znalazł krater utworzony przez impakt stopnia S-IVB z misji Apollo-16 z kwietnia 1972 roku – ogłosili urzędnicy z NASA w ub. miesiącu.


Ów astroblem, którego średnica wynosi 130 ft/40m znajduje się na Mare Insularum (Morze Wyspowe), ok. 160 mi/250 km na SW od krateru Kopernika – jednej z najbardziej widocznych i znacznych obiektów na tarczy Srebrnego Globu – oświadczyła ekipa sterująca LRO i LROC.[3]  

Miejsce to znajduje się na południu Mare Imbrium (Morze Deszczów), które jest najlepiej widoczne jako ciemny obszar na tarczy Księżyca w kwadrze. „Morze” to jest ciemną bazaltową równiną, którą utworzyły długotrwałe erupcje wulkaniczne.



Stopień S-IVB jest trzecim członem wielkiej rakiety Saturn V, która dostarczyła astronautów na Księżyc. Począwszy od misji Apollo-13 w 1970 roku, stopnie te były zrzucane na powierzchnię Księżyca. Wcześniejsze misje Apollo umieściły tam sejsmometry, co pozwoliło uczonym na bliższe zbadanie wnętrza naszego naturalnego satelity, w powierzchnię którego uderzały te człony.

Miejsca spadków stopni rakiet nośnych wyliczono na podstawie danych ze starych namiarów. LRO, który krążył wokół Księżyca od 2009 roku, odkrył miejsca, gdzie twardo lądowały S-IVB z wypraw Apollo-13, 14, 15 i 17. Ale nikt nie wiedział, gdzie spadł człon z misji Apollo-16, ponieważ kontakt z nim urwał się po chwili od odczepienia się od statku powrotnego. Jak teraz to ustalono, miejsce uderzenia Apollo-16 S-IVB znajduje się 19 mi/30 km od miejsca, które było przewidziane przez systemy śledzenia w tym określonym dniu.

Katery wybite przez S-IVB są o wiele płytsze niż dziury wybite przez komety czy asteroidy.
- Kratery te, które wybiły boostery są niezwykłe ze względu na to, że zostały uformowane przez pociski o bardzo małej gęstości lecące ze stosunkowo małą prędkością – 2,62 km/s czyli 5800 mph albo 9432 km/h – napisali ludzie z LROC.  – Taki booster jak S-IVB można porównać do pustej puszce po napojach uderzającej w powierzchnię Księżyca, jako metalową skorupę o bardzo małej masie (całe paliwo zostało zużyte na wysłanie astronautów na Księżyc i jego zbiorniki były puste). W chwili zderzenia, większość energii posła na zniszczenie boostera i dlatego stworzył on taki płytki krater.


Moje 3 grosze


Myślę, że idea poszukiwania sztucznych astroblemów na Księżycu ma sens, a to dlatego, że przy okazji będzie można znaleźć także ślady lądowania Obcych czy nawet – jak na tych obrazkach – ślady katastrof obcych statków kosmicznych. I to z zamierzchłych epok geologicznych!


Nieprawdopodobne? A jednak!

Księżyc liczy sobie jakieś 4 mld lat. O ile wierzyć astronomom i planetologom, nigdy nie miał on atmosfery, a zatem jej niszczące działanie możemy spokojnie odłożyć ad acta. Oczywiście w grę może wchodzić erozja próżniowa, ale jej postępy są minimalne, w statki kosmiczne buduje się z najodporniejszych materiałów, ergo ich wraki powinny przetrwać na powierzchni Srebrnego Globu całe eony… teraz należy poszukać właśnie czegoś takiego, jak sztuczne kratery poimpaktowe i voilà! – możemy znaleźć dowód na istnienie rozumnego życia pozaziemskiego… Coś à la Czarny Monolit z kultowej powieści Arthura A. Clarka. Tak już nawiasem, to metoda ta by się sprawdziła wszędzie tam, gdzie nie ma atmosfery i hydrosfery. 4 mld lat to szmat czasu i w czasie ich trwania na pewno przyleciał tu niejeden kosmolot z żywą czy mechaniczną załogą. Może jakiś uległ tu katastrofie? Może przybyła po niego misja ratownicza? Wszelkie działania tego rodzaju zostawiają ślady, które konserwuje próżnia… - tylko trzeba ich poszukać, a nasza technika już to umożliwia.



Powyższe nie tylko dotyczy wraków statków kosmicznych, dotyczy to wszelkich śladów obcego pobytu w Układzie Słonecznym. I jak sądzę, takich śladów będziemy poszukiwać. Oczywiście ultra-ortodoksyjni naukowcy w życiu nie przyznają się do tego, ale oni też będą ich szukali. Choćby po to, by temu zaprzeczyć… A zatem największe odkrycia są wciąż przed nami!                     

Źródła –
Przekład z angielskiego - ©R.K.F. Leśniakiewicz




[1] Niestety nie wiadomo, o którego Rangera chodzi. Misje Ranger 1-6 skończyły się niepowodzeniami. Misje Ranger 7-9 skończyły się twardym lądowaniem na powierzchni Księżyca: Ranger 7 spadł na Mare Cognitum (S 10°,35 – E 339°,42); Ranger 8 spadł na Mare Tranquilitatis (N 02°,67 – E 24°,65) zaś Ranger 9 spadł do krateru Alphonsus (S 12°,83 – E 357°53). 
[2] Dla porównania średnia gęstość Ziemi to 5500 kg/m³ zaś Księżyca 3300 kg/m³.
[3] Lunar Reconaissance Orbiter Camera – kamera fotograficzna LRO.