środa, 7 grudnia 2016

Jeszcze jeden „Learjet”…




Pan Stanisław Bednarz od lat poszukujący materiałów na temat katastrof lotniczych wykopał z czeluści Internetu kolejny dziwny wypadek lotniczy, w którym brał udział samolot dyspozycyjny Learjet, a który z niewiadomych przyczyn uległ katastrofie w Meksyku.

Podobnie jak w przypadku samolotów, które wpadły do Atlantyku – (katastrofy opisane na stronie - http://wszechocean.blogspot.com/2016/05/zaginiony-samolot-malezyjski.html, http://wszechocean.blogspot.com/2014/05/zaginiony-samolot-malezyjski-11.html i http://wszechocean.blogspot.com/2016/09/katastrofa-na-zwodniczej-gorze_28.html) samolot ten z niewiadomych przyczyn najprawdopodobniej uległ dehermetyzacji kabiny i kokpitu, ze skutkiem śmiertelnym dla załogi – pasażerów na szczęście nie było. 

Samolot Learjet 24B o numerze rejestracyjnym N-234CM wystartował w dniu 16.XII.1988 roku z lotniska w Memphis (MEM), TN w rejsie do Dallas Addison Airport (ADS), TX. Na pokładzie znajdowały się dwie osoby załogi – w tym kandydatka na astronautkę i pracownica NASA – Susan Reynolds. I podobnie jak w opisanych wcześniej przypadkach, samolot nie odpowiadał na wezwania radiowe i po przeleceniu Dallas skierował się na południe – ku Meksykowi. Wysłany na rozpoznanie samolot przechwytujący USAF – Northrop T-38 Talon nie był w stanie skontaktować się z załogą, a pilot zameldował, że nie widzi wnętrza kokpitu poprzez zamarznięte szyby. 

Learjet 24B wszedł w meksykańską przestrzeń powietrzną i kontynuował lot aż do wyczerpania paliwa, a następnie spadł martwym korkociągiem na ziemię w okolicy Cuatro Cienegas (stan Coahuila) na N 26°59’ – W 102°03’59”, 740 m n.p.m. – 823 km za celem podróży i 1472 km od miejsca startu! 

Oczywiście członkowie załogi ponieśli śmierć jeszcze w powietrzu. Domniemana przyczyna – rozszczelnienie się kadłuba maszyny na wysokości przelotowej – 12-14 km – podobnie jak w obu opisanych wcześniej wypadkach.     

poniedziałek, 5 grudnia 2016

Zagadki syberyjskiej rzeki



Rzeka Bogunaj z pokładu helikoptera


Jelena Liakina


W przedrewolucyjnym rosyjskim prawodawstwie były dwie kategorie zsyłek: „do oddalonych miejsc na Syberii” i „w nie tak odległe miejsca na Syberii”. To drugie zdanie szybko zmieniło swój sens.

Niewielka rzeczka Bogunaj w Krasnojarskim Kraju dzisiaj cieszy się wielką popularnością wśród turystów. Na tym dopływie Jenisieju lubią spędzać swe urlopy fani tajgowej egzotyki, nocowania w namiotach i wspaniałego wędkarstwa. Ale nie wszyscy wiedzą, że Bogunaj to zagadkowe miejsce, w którym narodziło się niemało legend opowiadających o cudownych wydarzeniach, które miały miejsce w pobliżu tej syberyjskiej rzeki.


Kamień Szamana


Przez całe wieki, rdzenni mieszkańcy tych ziem wierzyli w to, że w rzece Bogunaj mieszkają dobre duchy, dzięki czemu panuje tam obfitość zwierząt i ryb. 

Stare podanie opowiada o tym, że dawno temu w wody Bogunaju spadł z nieba tajemniczy czarny kamień i przyniósł ze sobą siły nieznane. Od tego czasu szamani Zyrian zaczęli nazywać Bogunaj miejscem, gdzie spotykają się światy Nieba i Ziemi i przybywali tam, by napompować się energią czarnego kamienia i otrzymać proroctwo o przyszłości swego plemienia. W dniach letniego i zimowego przesilenia, kamień wypromieniowywał nadzwyczajną siłę i zaczynał świecić się mistycznym, różowym światłem. W te dni szamani modlili się do dobrych duchów i składali im szczodre ofiary. Z biegiem czasu niebieski przybysz zaczął nazywać się Kamieniem Szamana, bo tylko im właśnie objawiał swoją siłę. Zwykły człowiek zbliżając się do kamienia ryzykował zakażenie się śmiertelną chorobą. 

Mieszkańcy z tych miejsc opowiadają, że Kamień Szamana do dziś dnia stoi na jednej z mielizn Bogunaju, ale znaleźć go jest bardzo trudno. Uważa się, że pokazuje się on tylko ludziom, którzy bardzo potrzebują pomocy a ci, którzy idą go obejrzeć sobie z czystej ciekawości, mogą na siebie ściągnąć różne straszne nieszczęścia.


Leśny czarownik


Jedną z osobliwości tamecznych lasów jest ich tajemniczy mieszkaniec, którego miejscowi nazywają Czarownikiem. W każdej tamtejszej wiosce można usłyszeć niemało opowiadań o jakimś Leśnym Człowieku ogromnego wzrostu, którego ciało porosło gęstym włosem, a oczy płonęły jasnym, czerwonym światłem. Poza tym ten Leśny Człowiek posiadał właściwości hipnotyczne i przekazywał myśli na odległość. Dzięki temu może on zmuszać człowieka do dokonywania tych czy innych postępków, jednakże ani raz nie zauważono, by wykorzystywał swe super-właściwości do złych celów. Na odwrót – Leśny Człowiek bez względu na swą niezwykłą siłę fizyczną, jest łagodny i lubi żartować z ludźmi. Tak więc przy pomocy swych uroków (jak mówili starcy odwracając oczy) on podkradał się do grzybiarza czy myśliwego i pojawiając się tuż przed nimi straszył ich głośnym krzykiem. 

Powiadają, że jeszcze kilkadziesiąt lat temu, istoty te przyjaźniły się z myśliwymi. Ci wybierając się na polowanie, zabierali dla nich specjalny poczęstunek – gotowane ziemniaki i świeży chleb – bo we wsiach każdy wiedział: Leśny Człowiek nigdy nie jadał mięsa. Myśliwy spotykał się z Leśnym Człowiekiem w szczególnym miejscu, gdzie ten zabierał dary i znikał w leśnej gęstwinie. Myśliwy wiedział, że wkrótce będzie miał co do upolowania, które Leśny Człowiek przygoni mu pod lufę strzelby przy pomocy swych czarów. 

Jednakże tych wszystkich, którzy nie wykazywali dostatecznego respektu dla lasu i jego mieszkańców, Czarownik surowo karał nakazując krążyć im przez kilka dni po lesie doprowadzając ich do wyczerpania. 

W czasach ZSRR, kiedy na Syberii zaczęto budować fabryki i zakłady pracy, a także tajne obiekty wojskowe Leśnych Ludzi bezlitośnie odstrzeliwały specjalnie do tego powołane pododdziały NKWD. W czasie takich „czystek” miejscowi mieszkańcy niejednokrotnie napotykali w lasach świeże górki z ziemi, przykryte suchymi gałęziami. Po rozkopaniu takiej górki ciekawscy mogli znaleźć jednego czy kilku zastrzelonych Czarowników. 

Ale nawet nie patrząc na tak barbarzyńskie tępienie, w nadbogunajskich lasach zamieszkują zagadkowe stworzenia, które od czasu do czasu straszą wędkarzy czy turystów.

Adm. Aleksander W. Kołczak


Widma starej bonanzy


Jedno z najciekawszych miejsc na brzegach Bogunaju to stara przystań, gdzie onegdaj wydobywano złoto. Wiadomym jest, że Bogunaj to rzeka złotonośna, a wydobycie drogocennego metalu zaczęło się tam jeszcze w XIX wieku. Największy rozkwit „złotej” epoki przypada na lata 1930-1940, a w latach 50-tych bonanzę nieoczekiwanie zamknięto. 

Oficjalna wersja głosiła, że nastąpiło wyczerpanie złotonośnego pokładu na Bogunaju. Krążyły pogłoski, że kopalnię zamknięto z powodu budowy supertajnej bazy rakietowej w jej pobliżu, jednakże nie potwierdzały tego żadne fakty. 

Minęły lata i sama kopalnia i istniejące przy niej osiedle przekształciły się w prawdziwe leśne „miasto-widmo”, na terenie którego bał się spędzić noc nawet największy chojrak. 

Wszędobylscy turyści zapędzali się tam z ciekawości i opowiadali potem, że chodząc wśród wpółrozpadłych budowli, czuli na sobie czyjś uważny wzrok i to powodowało poczucie niesamowitości, jak w powieściach Lovecrafta czy Howarda... 

Ponadto wśród miejscowych krążą plotki, że z opuszczonych sztolni i szybów w pogodne dni rozlegają się odgłosy narzędzi i niewidzialnych górników.  

Mówi się także, że jeżeli zostanie się w kopalni na noc, to nad ranem można tam zobaczyć procesję widm. Obok rozsypujących się baraków wprost z powietrza pojawia się sznur półprzeźroczystych wozów towarowych, do których zaprzężone są zmęczone konie poganianych przez ponurych ludzi. procesja przejeżdża przez całe osiedle i znika za jego ostatnim domem. Trzeba powiedzieć, że ta karawana duchów wygląda zadziwiająco realnie, przy czym towarzyszą jej całkiem materialne dźwięki jazdy wozami: skrzypienie kół, szuranie kroków, prychanie i rżenie koni, i krzyki woźniców.

Opuszczona i porzucona bonanza na rzece Bogunaj


Cud świętego klasztoru


Jednakże jest na Bogunaju miejsce, o którym miejscowi mówią dobrze i z szacunkiem. Jest to klasztor, którego budowle dawno zarosły trawami i młodymi drzewami. 

Trzeba powiedzieć, że postawiona wśród cichej tajgi sakralna budowla była stosunkowo niedawno – w czasie pierwszych lat wojny domowej (1917-1924 – przyp. tłum.), i zbudowali ją mnisi, którzy uciekli na Syberię z centralnych regionów kraju przed bolszewickim terrorem. 

Monastyr składał się z kilkunastu niewielkich cel dla mnichów, zaś obok postawiono drewnianą cerkiew. Mnisi pędzili całe dnie na pracy i modlitwach, a wieści o ich błogosławionym wpływie rozniosła się szybko po okolicznych wsiach i osadach. Ze wszystkich stron przychodzili tu ludzie po dobrą radę i błogosławieństwo, przynosili mnichom niebogate ofiary, które wydawały się być bogactwem w te ciężkie czasy. 

Starzy mieszkańcy wspominają, że do klasztoru na Bogunaju przyjeżdżał sam adm. Kołczak. Aleksander Wasiliewicz długo rozmawiał z przedstawicielami ludności, potem rozpuścił swoją armię, następnie ukrył swoje złoto, poczym oddał się w ręce bolszewików. Taki postępek mógłby współczesnym wydawać się dziwnym, ale tylko w ten sposób Kołczak mógł uniknąć rozlewu krwi. Mówi się o tym, że przeorowi tego klasztoru pokazał on miejsce ukrycia złota i „zapieczętował” skarb modlitwą. Skarb ten otworzy się tylko przed ludźmi tego godnymi, kiedy przyjdzie na to czas…

…Przeszły lata. Stopniowo kolektywizacja doszła do tego odległego syberyjskiego kraju. Mnisi „mieszający w głowach ciemnym wieśniakom popimi bredniami” stanęli w obliczu zagłady. Rzecz w tym, że święci starcy dokonywali prawdziwych cudów, o których sława docierała do najodleglejszych zakątków kraju. Opowiadano o tym, jak oni mogli uratować beznadziejnie chorych, a od uderzenia gorąca na rzece pękały i topiły się lody w czasie trzaskających mrozów na święto Chrztu Pańskiego… (13.I – przyp. tłum.) 

I oto, żeby się rozprawić z tym „kontrrewolucyjnym gniazdem” do bogunajskiego klasztoru wysłano specjalny oddział milicji, ale kiedy kaci przybyli na miejsce, znaleźli tam tylko opuszczone cele. Przez pewien czas milicjanci przeszukiwali otaczającą to miejsce tajgę – przecież staruszkowie nie mogli uciec zbyt daleko – ale poszukiwania nie dały żadnego rezultatu. 

Miejscowi chłopcy, którzy w nocy paśli konie przed przybycie milicji, widzieli jak niebo nad klasztorem w pewnym momencie zajaśniało niezwykłym światłem. Wiedzący mówili, że nie inaczej tylko sam Pan Bóg ukrył swe sługi przed rozprawą przenosząc ich za życia do Królestwa Niebieskiego. 

Jakby tam to nie było, tajemnica zniknięcia mnichów pozostaje zagadką do dziś dnia.


Tekst i ilustracje – „Tajny XX wieka” nr 48/2015, ss. 30-31
Przekład z rosyjskiego - ©Robert K. F. Leśniakiewicz   

sobota, 3 grudnia 2016

Siedem tajemnic Antarktydy





Antarktyda to najbardziej tajemniczy, najbardziej oddalony ląd pokryty kilkukilometrowym pancerzem lodu. I to właśnie tutaj kryje się siedem wielkich sekretów naszej planety i jej Przeszłości. I tak:

1.  RUINY MIASTA. Wygląda na to, że lody Antarktydy kryją w sobie ruiny antycznych budowli, które tworzą miasto. W roku 2002 ekipa kalifornijskiej TV pojechała tam w celu ich odnalezienia i sfilmowania. Niestety, znikła gdzieś bez wieści… Nieco później operacja NASA „Ice Bridge” ujawniła, że kilku ekspertów wierzy w istnienie antycznego miasta pod pokrywą lodową grubą na 2300 m. Nieopodal wybrzeża Antarktydy, w odległości 16 km od linii brzegowej odkryto wielkie piramidalne struktury: jedną u wybrzeża, dwie inne w interiorze, dokładnie widoczne z oceanu.





2.  PODZIEMNE BAZY. Na mapach GoogleEarth każdy może znaleźć dwa wielkie wejścia, które wiodą pod powierzchnię Antarktydy i lodowiec u wybrzeży Antarktydy. dla niektórych obserwatorów, są to po prostu jaskinie utworzone przez naturalne antarktyczne warunki pogodowe. Inni zaś sugerują, że wiodą one do tajnej bazy wojskowej albo bazy ETI utworzonej na Antarktydzie. Najprawdopodobniej te bazy zostały utworzone przez nazistów w czasie II Wojny Światowej
3.  UKRYTE STRUKTURY. Ogromna, długa na 14 mi/22,4 km struktura pogrzebana na Antarktydzie została znaleziona na mapach GoogleEarth w 2012 roku. Zgodnie z poglądami niektórych badaczy, jest to jakaś tajna baza, zaś według innych – jest to CUFO (awiomatka) znajdujące się pod lodami. Zaobserwowane ruchy jakby szczotkowania wskazują na to, że ktoś próbuje ten obiekt wydobyć na światło dzienne. Co może znajdować się pod tym maskowaniem?



4.  HITLEROWSKIE BAZY NA ANTARKTYDZIE. Od grudnia 1938 do kwietnia 1939 roku, Niemcy przedsięwzięli niezwykłą wyprawę na Antarktydę. Była to Ekspedycja Nowa Szwabia. Oficjalnie Niemcy zamierzali zmodernizować i rozbudować swą flotę wielorybników oraz wypróbować swe uzbrojenie w trudnych i niesprzyjających warunkach. Zmapowano te terytoria i akweny, a potem przypuszczano, że ekspedycja odkryła całą sieć jaskiń i korytarzy oraz… porzucone technologie Obcych. Niektórzy twierdzą, że wielu naukowców, żołnierzy, a nawet sam Hitler (!!!) zbiegli na Antarktydę do tej bazy. Zgodnie z niemieckimi zapisami w dziennikach okrętowych, na miesiąc przed poddaniem się Niemiec Sprzymierzonym w 1945 roku, okręt podwodny U-530 popłynął na Antarktydę z Kilonii. 




5.  UFOKATASTROFA. Antarktyda jest lądem całkowicie odizolowanym od reszty świata i może być doskonałym miejscem do lądowania bez zwracania na siebie czyjejkolwiek uwagi. Walentin Diegtiariew twierdzi, że odkrył on UGO (Nieznany Obiekt Gruntowy) na mapach GoogleEarth. Zdjęcia GoogleEarth ukazują coś, co wygląda na cztery czołgi stojace w jednej linii frontem na coś, co wygląda jak szczelina w lodzie wyrytą przez lądujące awaryjnie UFO. Tajemnicze UFO ma 204 ft/62 m szerokości i 40 ft/12 m długości…
6.  OPERACJA HIGH JUMP. Operacja „Daleki Skok” była operacja przeprowadzoną przez US Navy w latach 1946-1947, w celu utworzenia na Antarktydzie stacji badawczej Little America. Wykonująca ją Task Force 68 miała 4700 ludzi, 13 okrętów i 33 samoloty, a cel jej był o wiele bardziej tajemniczy, niż jesteśmy to w stanie sobie wyobrazić. Po upadku ZSRR w 1991 roku, KGB ujawnił utajnione dokumenty, które rzuciły dodatkowe światło na niesławną Operację High Jump. Informacje zebrane przez radzieckich szpiegów w USA wskazują na to, że US Navy wysłała militarną ekspedycję w celu unieszkodliwienia i zniszczenia nazistowskiej bazy na Antarktydzie. Operacja ta poniosła wiele strat, jak twierdziła oficjalna chilijska prasa. Prawdopodobnie samoloty amerykańskie zostały zaatakowane przez latające talerze z tajnej nazistowskiej bazy na Antarktydzie, zbudowanej przed i w czasie II Wojny Światowej.
7.  POTWORY MORSKIE i inne kryptydy. Tajemnicze zdjęcia zrobione na antarktycznych akwenach przez GoogleEarth wywołały wiele spekulacji na temat ich pochodzenia. Hipotezy twierdzą, że mamy do czynienia z Plezjozaurem, legendarnym potworem morskim Krakenem, głowonogiem atakującym wieloryby czy Nieznanym Obiektem Podwodnym – USO. Pierwsze zdjęcia zostały wykonane w okolicach Deception Island i zamieszczone na GoogleEarth, skąd pokazano je na YT w celu rozwikłania tej tajemnicy oceanu. Pomiary tego „czegoś” wykonane na podstawie zdjęć wykazały, że ma ono jakieś 25 m średnicy i wywołuje zaburzenie wody o średnicy 120 m.


Moje 3 grosze


W zasadzie nie ma się czemu za bardzo dziwić, czy robić wokół tego sensację. Antarktyda była kiedyś kwitnącym i zielonym lądem, a w Mezozoiku chodziły po nim dinozaury. Lodowa trumna zatrzasnęła swe wieko 23 MA, kiedy zapadł się pomost pomiędzy Ziemią Grahama a Patagonią, dzięki któremu ciepły prąd równikowy przestał spływać na południe i opływać brzegi Antarktydy oddając jej ciepło, a narodził się Antarktyczny Prąd Wokółbiegunowy, który nie dopuszczał ciepłych równikowych wód do Szóstego Kontynentu. Ma to także związek z efektem globalnego ochłodzenia (EGZ) spowodowanego zmniejszeniem się ilości CO2 w atmosferze naszej planety, ale jeszcze dało się tam żyć, bo 3-4 MA temu cały kontynent jeszcze nie pokrył się lodem, co skończyło się w czasie Zlodowacenia Pleistoceńskiego jakieś 2,58 MA – 11.700 lat temu.

Co z tego wynika? wynika to, że na Antarktydzie mogły znajdować się kolonie Atlantydów oraz innych przedantycznych cywilizacji i znalezienie ruin jest prawdopodobne. 

Jednakże nie zapominajmy, że lodowy pancerz Szóstego Kontynentu jest wciąż w ruchu i lodowce poruszają się z prędkością ~200 m/rok, a więc wmrożone w lód ruiny już dawno powinny znaleźć się w oceanie. Chyba że znajdują się w strefie minimalnego ruchu lodowca, w takim przypadku mogłyby ocaleć.
Co do działalności nazistów na Antarktydzie, to być może była tam jakaś baza czy bazy. Ale nie sądzę, by niemal 60-letni Führer zechciałby chronić się w zimnym piekle Antarktydy, już prędzej w Ameryce Południowej, gdzie miał swoich pomocników i popleczników. 

Jeżeli idzie o działalność Obcych, to rzeczywiście – to akurat jest możliwe, ale czy jakieś ALF czy EBE akurat zniosłyby panujące tam warunki klimatyczne? Osobiście jestem zdania, że Oni są tam tylko dlatego, że są tam ludzie… 

Potwory morskie. Oczywiście, że mogą tam występować. Pierwotne wieloryby – Basilozaury, super-rekiny – Megalodony czy gigantyczne głowonogi polujące na wieloryby – czemu nie? Jednak wydaje mi się, że trzymają się one cieplejszych wód, a zaobserwowane obiekty to albo USO, UAO czy po prostu okręty podwodne… Natomiast bardzo interesujące są amerykańskie testy nuklearne przeprowadzone u progu Antarktyki. Ale to już temat z innej ballady…         


Przekład z angielskiego - ©Robert K. F. Leśniakiewicz

czwartek, 1 grudnia 2016

TRON KRÓLA LAJSZLA - J(L)AHWE i super technologie Pierwszej Cywilizacji… (dokończenie)





Analiza wizji


Z pierwszej wizji wynika, że jestem w naszej rzeczywistości, ale na tę rzeczywistość nakładają się obrazy z poprzednich cywilizacji, na tym samym terenie. Chcę wiedzieć jaki to czas – okres naszej cywilizacji, ale nie ma nikogo, kto by mi to powiedział. Duży pokojowy zegar, który przynosi pani w sklepie oznacza, że to jest czas pokoju i duży okres z przeszłości cywilizacji. Ale której? To zrozumiałam analizując dalszą część wizji. Jest to Druga Cywilizacja, a przewodnikiem jest… Jezus Chrystus, czyli ten, który żył w tej cywilizacji i został zabity… tak jak Ojciec Pierwszej Cywilizacji. Odległa stroma góra na której stoi wielka kopuła i wielka piramida to budowle z wcześniejszej cywilizacji. Zrozumiałam, że jest to wielka BAZA KOSMICZANA tuż przy równie wielkiej piramidzie, która obrazuje proporcje wielkiej bazy kosmicznej. Wiem, że takich piramid i baz kosmicznych jest na Ziemi dużo. Czyje to są BAZY KOSMICZNE? Zrozumiałam, że tworzył je OJCIEC CYWILIZACJI CZŁOWIEKA. Tam było jasno i kolorowo o czym świadczy światło słońca nad tymi budowlami. Widziałam je stojące wysoko na szczycie stromej góry, gdyż jest to dla nas przepaść czasowa. Wówczas stały NA POWIERZCHNI ziemi, ale obecnie w wyniku kataklizmów są głęboko pod ziemią… lecz wciąż działają, bo to super technologie – super cywilizacji CZŁOWIEKA.

W Drugiej Cywilizacji był SYN z DUCHA, który usiłował naprawić błędy cywilizacji, ale go zabili… tak jak Jezusa Chrystusa w naszej cywilizacji. Kim byli mordercy?

W drugiej wizji jestem w jakimś nowoczesnym mieście, trochę dziwnie się czuję, gdyż wiem, że jestem w Pierwszej Cywilizacji. Idę z kilkoma osobami z którymi rozmawiam. Tło wizji jest szare, a nawet mroczne. Co to oznacza? Pomimo iż jest to bardzo nowoczesna cywilizacja jest duchowy i moralny mrok - tak jak to jest w naszej cywilizacji. Z całej wizji wynika, że tym razem PRZEWODNIKIEM po mieście jest… Król Lajszla, który mówi, że pokaże mi swój TRON, a następnie  dwór. TRON jest wygodnym fotelem, ale najważniejsze jest super urządzenie techniczne, którym steruje, gdy na nim zasiądzie. To urządzenie ma wielką moc i właściwości i byle kto nie może nim kierować, tylko ktoś kto ma wielką mądrość, inteligencję oraz DUCHOWOŚĆ, czyli świadomość kim jest i co się dzieje na Ziemi. Pokazuje mi jak to urządzenie wygląda, ale ja nie potrafię tego objąć rozumem lecz jestem pod wielkim wrażeniem, świadoma, że to jest coś co przerasta nasze wyobrażenia o… możliwościach super komputerów.

W następnych scenach wizji  widzę przedstawienie czyli jak wyglądał w symbolu DWÓR Króla Lajszla oraz co się z nimi stało… Było jeszcze inne przedstawienie, ale to dotyczyło mnie.

„Na koniec SŁYSZĘ: Będzie trzęsienie ziemi. Zminimalizuję skutki katastrofy i w spektakularny sposób dostaną znać, że Jestem i zasiadam na TRONIE. Widzę, że TRON jaśnieje niezwykłym, jasnym blaskiem.” Oznacza to, że osiągnie pełną moc…

Trzecia wizja: USŁYSZAŁAM:  Uruchomiłem 20 min. temu TRON.
Zapytałam: Czy ktoś inny może zasiąść na TRONIE?

USŁYSZAŁAM: Ja go stworzyłem i tylko ja mogę go uruchomić i na nim zasiąść.

Oznacza to że TWÓRCA potrafi go uruchomić i sterować. OBCY lub demony czyli upadłe anioły  doprowadzą do zniszczenia planety.
Dlaczego zatrzęsie się Ziemia?


Przypomniałam sobie proroctwa biblijne o TRONIE BOGA…


 Sięgnęłam po Biblię i najpierw przeczytałam Proroctwo Apokalipsy czyli objawienie św. Jana. Byłam zdumiona i zachwycona… To są wizje technologiczne opisane przez człowieka, który nie umiał tego opisać innymi słowami ani nie był świadomy tego co to jest żyjąc 2000 lat temu.

20.1-6. „I pokazał mi wody życia czyste jak kryształ, wypływające z tronu Boga i Baranka. Na środku ulicy jego i na obu brzegach rzeki drzewo żywota rodzące dwanaście razy, wydające co miesiąc swój owoc, a liście drzewa służą do uzdrawiania narodów. I nie będzie już nic przeklętego. Będzie w nim tron Boga i Baranka, a słudzy jego służyć mu będą. I oglądać będą jego oblicze a imię jego będzie na ich czołach. I nocy już nie będzie, i nie będą już potrzebowali światła słonecznego, gdyż Pan Bóg będzie im świecił i panować będzie na wieli wieków.”

Dalej… 21.1-8 „Nowe niebo i nowa Ziemia.”  Oznacza powrót do przeszłości… i początku nowej cywilizacji…

20.11-15. Sąd Ostateczny  „I widziałem wielki biały tron i tego który na nim siedzi, przed którego obliczem pierzcha ziemia i niebo i miejsca dla nich nie było. (…) Jeżeli ktoś nie był zapisany w księdze żywota, został wrzucony do jeziora ognistego.”

Oznacza to że upadłe anioły – demony, ludzkie hybrydy obcych i OBCY którzy nie zniosą tego promieniowania oraz prawdy.

21.6-8. „I rzekł do mnie: Stało się. Jam jest alfa i omega, początek i koniec. Ja pragnącemu dam darmo ze źródła wody żywota. Zwycięzca odziedziczy to wszystko, i będę mu Bogiem, a on będzie mi synem. Udziałem zaś bojaźliwych i niewierzących, i zabójców, i wszeteczników, i bałwochwalców, i wszystkich kłamców będzie jezioro płonące ogniem i siarką. To jest śmierć druga.”  

O TRONIE BOGA mówią również prorocy ST:
- Jeremiasz 3.16-17-18.
- Izajasz 6,1-4 oraz 66.1 Niebo jest TRONEM, a ziemia podnóżkiem…
- Daniel 7.9-10. i 13-14.
- Ezechiel 1.4-28 Wizja Tronu Bożego  10. 1-22. + 44.1-9.
- Kilkaset lat później Objawienie św. Jana  4.1-11. + 6.12-17. + 8. 5…  + 11.18-19. + 16. 17-21. 20. 11...



WNIOSKI

Mam wizje od 1991 roku i początkowo nie rozumiałam ich i nie widziałam związku z wizjami biblijnymi. Z czasem zwróciłam uwagę, że potwierdzają je stare proroctwa biblijne, co mnie upewniło że idę właściwa drogą. Potwierdzeniem również były moje poszukiwania i badania kamiennych kręgów oraz zasypanych piramid na terenie Polski. Z moich wizji wynika, że już w Pierwszej Cywilizacji były potężne bazy kosmiczne oraz piramidy, które przetrwały do dzisiaj. Były też wspaniałe miasta, które uległy zniszczeniu podczas kataklizmów. W Drugiej Cywilizacji żył Syn który został zabity. Swoją śmiercią pokazał co zrobili z Ojcem… Dlatego wszyscy Chrześcijanie robiąc znak krzyża mówią „W Imię Ojca i Syna…” Jakie jest Imię OJCA cywilizacji?  Dlaczego Żydzi oraz Katolicy nie mogą wymieniać tego Imienia? Bo złamali PRZYMIERZE kolejny raz? 

W wizjach Król Lajszla mówi, że TRON został uruchomiony. Jestem świadoma, że jest to krytyczny moment dla całej naszej cywilizacji - no i oczywiście dla POLSKI i wie o tym każdy myślący CZŁOWIEK. Z moich wizji oraz wizji biblijnych wynika, że TRON to technologia kosmiczna z czasów Pierwszej Cywilizacji, która właśnie została uruchomiona w Bazie Króla Lajszla. Prorocy to widzieli i opisali już tysiące lat temu!  Oczywiście nie rozumieli co to jest, ale zapowiedzieli, że tak się stanie. Kiedy? W   czasach gdy dojdziemy do poziomu technicznego, kiedy będziemy mogli zrozumieć czym jest TRON, czyli w naszych czasach. Stare Proroctwa wskazały przyszłość naszej cywilizacji. Będzie to cywilizacja techniczna, gdzie nie będzie ciemności – zakłamania, oszustwa, manipulacji, wojen, religii, polityki, itd.

TRON KRÓLA LAJSZLA to schemat działania urządzenia technicznego, które widziałam w wizji. Nie przypomina wspólczesnego komputera, ale służy do przesyłania wszelkiej informacji dotyczącej najstarszej cywilizacji w Kosmosie –  cywilizacji CZŁOWIEKA. Z TRONU wypływa nie źródło lecz potężna RZEKA informacji dla ludzi, aby ich uzdrowić DUCHOWO, moralnie intelektualnie. „Każdy kto pragnie” może czerpać tę wiedzę za darmo, aby zmienić swój los oraz ocalić cywilizację i Ziemię.

„I nocy już nie będzie, i nie będą już potrzebowali światła słonecznego, gdyż Pan Bóg będzie im świecił i panować będzie na wieli wieków.” Oznacza to, że nie będzie zacofania i zakłamania, gdyż poznają prawdę o cywilizacji CZŁOWIEKA, o Władcy i Twórcy Cywilizacji Człowieka – Królu Lajszla.

Czarna Piramida w Gdyni oraz w innych miejscach na terenie Polski i na całej Ziemi - służy do zagięcia czasu czyli powrotu do przeszłości – do Pierwszej Cywilizacji. Oznacza to powrót do pierwotnej PRECESJI oraz WPŁYWÓW i połączeń z cywilizacjami CZŁOWIEKA w Kosmosie. Okupanci i mordercy cywilizacji zmienili położenie osi Ziemi za pomocą kataklizmów, dlatego jesteśmy pod wpływem  Precesji w SMOKU lecz i to się wkrótce zmieni.

 W moich wizjach jest jeszcze mrok lub noc, a więc chodzi o to co się dzieje na Ziemi - duchowy mrok, wojny, skażenie ziemi, itd. lecz to się zmieni, bo to zapowiadzieli prorocy biblijni tysiące lat temu.
TRON KRÓLA LAJSZA jest na terenie Polski, gdyż tutaj są Jego Bazy Kosmiczne i zasypane piramidy. Tutaj jest Jego grobowiec w Świętej Górze w Gdyni, gdzie został zdradzony i zabity przez własnych ludzi – upadłe anioły z inspiracji cywilizacji Węża i Smoka, dlatego byliśmy w PRECESJI SMOKA. Pisałam i mówiłam na ten temat wiele, ale aby to wszystko opisać i wyjaśnić muszę napisać nie jedną, a kilka książek. 

Jak się skończy panowanie cywilizacji Węża i Smoka nad nami? Na ten temat Proroctwo Apokalipsy mówi: 20.1-3. „I widziałem anioła zstępującego z nieba, który miał klucz od otchłani i wielki łańcuch w swojej ręce. I pochwycił smoka, węża starodawnego, którym jest diabeł i szatan, i związał go na tysiąc lat.  I wrzucił go do otchłani, i zamknął ją, i położył nad nim pieczęć, aby już nie zwodził narodów, aż się dopełni owych tysiąc lat. Potem musi być wypuszczony na krótki czas.” Od czasu spisania tego proroctwa minęło 2000 lat. W wizji tysiąc lat to wieczność… Nie liczy się tego w latach ziemskich.

Król Lajsza zapowiada w proroctwie Apokalipsy oraz w mojej wizji wielkie trzęsienie Ziemi… Czy ma to związek z zagięciem czasu i nową PRECESJĄ? Technologie Króla Lajszla to cud techniczny w Kosmosie, a nie tylko na małej Ziemi. I o to właśnie  toczą się wojny z OBYMI, o technologie CZŁOWIEKA, a nie o technologie OBCYCH, które służą do niszczenia i zabijania. Z Proroctwa Apokalipsy wynika, że gdy zostanie URUCHOMIONY TRON KRÓLA LAJSZLA i ON na nim zasiądzie nastąpi SĄD OSTATECZNY dla MORDERCÓW CYWILIZACJI i ich sprzymierzeńców. Z obecnych TEORI NAUKOWYCH np. o pochodzeniu CZŁOWIEKA NIC NIE WYNIKA. Ma to służyć jedynie poniżeniu godność Człowieka do poziomu ograniczonych intelektualnie małp. Takie teorie naukowe są nielogiczne i sprzeczne z faktami.

Nie sposób opisać w tym artykule mojej detektywistycznej drogi poszukiwań śladów i poszlak dotyczących naszych dziejów. Okazało się, że historycy i archeolodzy kłamią oraz celowo zacierają ślady wszelkich ważnych artefaktów na terenie Polski, Europy i planety. Są jednak ludzie z DUCHA CZŁOWIEKA  - amatorzy i naukowcy, którzy docierają do prawdy i ją ujawniają pisząc książki, prace naukowe, różne publikacje w pismach, w Internecie, w filmach  YT.
Potrzebny jest „potężny wstrząs jakiego nie było od stworzenia świata” aby ludzie się obudzili i zrozumieli kim są i co tutaj robią.

 „To jest cała procedura. Proces uruchomienia potrwa do tygodnia. Dopiero wtedy zasiądę na TRONIE. TRON zajaśnieje… Zatrzęsie się ziemia…” „Na koniec SŁYSZĘ: Będzie trzęsienie ziemi. Zminimalizuję skutki katastrofy i w spektakularny sposób dostaną znać, że Jestem i zasiadam na TRONIE. Widzę, że TRON jaśnieje niezwykłym, jasnym blaskiem. Oznacza to, że osiągnie pełną moc…”

 Żyjemy w czasach APOKALIPSY, która toczy się na naszych oczach.


Gdynia 27.11.2016