sobota, 1 sierpnia 2015

Tajna biblia hitleryzmu

Polowa główna kwatera Hitlera w belgijskiej miejscowości Bruly-de-Peshe. "Fuehrer germańskiej nacji" po raz ostatni przeprowadza korektę "Mein Kampf"


Anton Szandorow

W lecie 1941 roku, w USA została wydana książka Teodora Kaufmana pt. „Niemcy powinny zginąć!”. Autor wyraził w niej ideę sterylizacji wszystkich Niemców, a terytorium Niemiec rozdzielić pomiędzy sąsiadów.

Tam, gdzie nie ma żadnych dokumentów, zawsze otwiera się pole do domysłów. Właśnie tak można scharakteryzować dzisiejszy stan spraw w nauce historii dotyczących kontynuacji „Mein Kampf” – napisanej przez „Führera narodu niemieckiego” w 1928 roku. Jeżeli poszuka się w rosyjskich źródłach świadectw o „Mein Kampf 2” – szczególnie, że jej wydawca nie nadał tej książce szczególnego tytułu, to można uznać, że ją „odnaleziono w końcu wojny przez Amerykanów w jednym ze schronów przeciwlotniczych”. Ale to nie tak. Jeszcze gorzej sprawy stoją ze streszczeniem „tajnej biblii hitleryzmu”, szczególnie jak ją preparują ci, którzy jej nawet do ręki nie wzięli. Tak czy inaczej, historia badań tego apokryficznego opusu wskazuje na to, że zawarte w nim wywody są nader ciekawe. O tym właśnie Wam opowiem.


My (nie) możemy pozostawić naszych braci w biedzie!


W 1928 roku, Hitler podyktował w ciągu kilku letnich miesięcy kontynuację „Mein Kampf” Maxowi Amannowi – swemu frontowemu kamratowi („Mein Kampf”, jak podaje Wikipedia, została napisana w czasie odsiadki Hitlera w więzieniu w Landsbergu i opublikowana – cz. I w 1925, cz. II w 1927. Polskie wydanie w 1992 roku – przyp. tłum.), a w tym czasie dyrektora centralnego narodowo-socjalistycznego wydawnictwa Frantz Eher Verlag. Do tego złe języki przekonują: tak naprawdę to właśnie mający talent literacki Amman napisał obie części „Mein Kampf”. To właśnie on uporządkował i zredagował nieuporządkowane myśli Führera w miarę jednolity i przejrzysty tekst.

Jakkolwiek by to nie było, interesujące jest tło napisania „tajnej biblii hitleryzmu”. Rzecz w tym, że w 1928 roku, Południowy Tyrol z jego 200.000 niemieckich mieszkańców znalazł się pod protektoratem Mussoliniego, który postanowił tychże Niemców znaturalizować i zitalizować, przeciwko czemu powstały prawie wszystkie partie polityczne w Niemczech. Powiedziano: „Dajemy Południowy Tyrol! Nie możemy pozostawić naszych rodaków w biedzie!”

Hitler w te lata okazał się, niestety, jedynym niemieckim politykiem, który powiedział, że nie tylko „możemy” ale „zostawimy”. Führer był zafascynowany Mussolinim i nie chciał w niczym osłabiać potencjalnego sojuszu faszystowsko-hitlerowskiego.

Właściwie „problemowi Południowego Tyrolu” jest poświęcona lwia część maszynopisu składającego się z 324 (200, 180,145,?) stron. Jak się już Czytelnik domyślił, to właśnie tutaj spotykamy się z pierwszą zagadką hitlerowskiego „apokryfu” – tego jego „odchudzenia” od momentu jego odkrycia aż do naszych dni.

Jubileuszowe, ozdobne wydanie "Mein Kampf"

"Mein Kampf 2" w wydaniu niemieckim...

...i amerykańskim


Stopniowe odchudzanie


Jeżeli idzie o odkrycie maszynopisu Hitlera przez Amerykanów, to nie ma żadnych ciekawych okoliczności, nic sensacyjnego. W maju 1945 roku, kapitan US Army Paul M. Leak będąc osobą odpowiedzialną za przejęcie niemieckich archiwów, otrzymał maszynopis o objętości – UWAGA! – 324 stron od byłego dyrektora wydawnictwa Frantz Eher Verlag – Josefa Burga. Burg nie wyciągnął maszynopisu „Mein Kampf 2” ze schronu przeciwlotniczego, ale z sejfu w swoim gabinecie twierdząc, że chronił ten bezcenny foliał „17 lat w wielkim sekrecie na rozkaz jego autora – Adolfa Hitlera”.

Ciekawe, że aż do 1958 roku, przekazania „tajnej biblii hitleryzmu” w ręce amerykańskiego historyka żydowskiego pochodzenia Gerharda Weinberga – hitlerowska pisanina kurzyła się w archiwach i nie przyciągnęła uwagi. Może to być, że jak raz dzięki żydowskim korzeniom Weinberga współczesne pokolenia historyków powinny być wdzięczne za możliwość zaznajomienia się z „Mein Kampf 2”. Przecież gdyby informacja o wydaniu tego „dzieła” pochodziła od Niemców, to stałoby się to możliwe w kraju, w którym prohibitem jest pierwsza część „Mein Kampf”, a tak…

Mr. Weinberg zbadawszy maszynopis, podjął badania na okoliczność jego autentyczności. Tęże potwierdził już nam znany Josef Burg i wybitny amerykański wojskowy prawnik gen. Telford Taylor – jeden z uczestników Trybunału Norymberskiego. Po tym, jak ten ostatni oświadczył, że „na tle poprzednich lat książka ta może zainteresować nie tylko historyków, ale i szeroki krąg czytelników”, Weinberg zwrócił się do swego naukowego przełożonego, pracownika Instytutu Historii Współczesnej w Monachium – Hansa Rotfelsa z propozycją ogłoszenia „Mein Kampf 2” szerszej publiczności. Ten ostatni zgodził się i hitlerowskie dziecię zostało wydane na świat w RFN (jeszcze wtedy NRF – przyp. tłum.) w 1961 roku.

Ale oto mamy zdumiewający fakt: do tego czasu kontynuacja „Mein Kampf” składała się ze 200 stron. Jeszcze w mniejszej objętości ujrzała ono świat w rok później (w nieautoryzowanym przekładzie) w USA – wszystkiego 180 stron. Już w 2003 roku, za oceanem wyszło kolejne wydanie „Mein Kampf 2” liczące już tylko 145 stron. Co się zaś tyczy niemieckiej wersji 200-stronicowej, to nadal można ją kupić w Niemczech całkowicie legalnie – np. na portalu internetowym Amazon za 50-200 €.

Co takiego zataili przed nami amerykańscy i niemieccy wydawcy tak bardzo skracając tekst pierwotny? Jak widać, tego się już nigdy nie dowiemy. A zatem z punktu widzenia historyka, musi być bardzo ciekawy ten tekst wycięty z „Mein Kampf 2”.

Gen. Telford Taylor w czasie Procesu Norymberskiego


„Walka, a nie ekonomika gwarantuje przeżycie narodu”


Taki właśnie tytuł nosi jeden z rozdziałów kontynuacji „Mein Kampf”. To oczywiste, Hitler nawołuje Niemców do przekucia lemieszy na miecze i nie ma w tym niczego nowego. No i bardziej interesujące jest to, z kim zamierza walczyć. I tu dowiadujemy się czegoś nowego, w porównaniu z „Mein Kmpf” wydanym w 1924 roku. „Führer narodu niemieckiego”, który w „Mein Kampf” nazwał USA „rasowo obniżonym” społeczeństwem, naraz – jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki zza kulis – zmienia swój światopogląd. Nazywa Stany Zjednoczone „dynamicznym”, „rasowo doskonale udanym” projektem. W drugiej części „Mein Kampf” Hitler rozpatruje USA jako strategicznego przeciwnika – w tym czasie jak Rosję – tylko jako wroga w średnio-odległej perspektywie.

W roku 1928 przewidywał on, że decydująca bitwa z Ameryką rozegra się gdzieś w latach 80., a przeciwnikami w niej będą z jednej strony USA zaś z drugiej Niemcy z Wielką Brytanią. O ZSRR nie ma tam ani słowa, jak widać Hitler wreszcie go pokonał – w swych fantazjach.

Ciekawy moment: współcześni niemieccy badacze nie rozumieją, że szczególnie myśl o kardynalnej roli USA w świecie, która opanowała właśnie Schicklgrubera (nazwisko panieńskie matki Hitlera – przyp. tłum.) w latach 1924-1928. Co tu gadać, w najbliższym kręgu Führer przyznawał, że wszystkie fakty na temat Ameryki czerpie on z „przygodowych powieści Karola Maya”. Kto go oświecił w ciągu kilku lat na temat realnego potencjału USA?

[Rzecz ciekawa, bo Hitler miał swój własny pociąg sztabowy, którego kryptonim brzmiał właśnie „Amerika”. Czyżby to był ślad jego wczesnych zainteresowań i fascynacji? W 1941 roku zmieniono mu nazwę na „Brandenburg”, by brzmiała bardziej niemiecko… – uwaga tłum.]

Tutaj akurat nie ma żadnej tajemnicy. Hitler – ma się rozumieć – był „idealnym złem”, ale to wcale nie oznacza, że  walczyć z jego dziedzictwem  należy karykaturując „nazi nr 1” i mówiąc o prostocie Adolfa, którą on tak lubił rozgrywać w najbliższym kręgu. Fakt następujący: biblioteka Führera znaleziona przez amerykańskich żołnierzy wiosną 1945 roku w tajnym schowku w pobliżu Berchtesgaden, liczyła sobie ponad 16.000 tomów. Ponad 3000 z nich było poświęcone Ameryce. Dlatego też są one teraz w posiadaniu Biblioteki Kongresu USA.

Faszyzm i nazizm/hitleryzm jakimi by one nie były w planie ekonomicznym, psychologicznie są one o wiele bardziej przystępne, niż jakakolwiek hedonistyczna koncepcja życia. To samo odnosi się do stalinowskiego, koszarowego wariantu socjalizmu. Wszyscy trzej wielcy dyktatorzy umocnili swoją władzę nałożywszy niezmierne ciężary na swe narody. W tych czasach socjalizm i także kapitalizm, choć nie tak szczodrze, obiecują ludziom: „Będziecie mieli wspaniałe życie”. Hitler powiedział im: „Ja obiecuję wam walkę, niebezpieczeństwo i śmierć”; i w rezultacie cały naród padł mu do nóg. Oczywiście potem oni zmęczą się tym wszystkim i ich nastawienie do tego się zmieni. Po kilku latach wojny i głodu „Największe szczęście dla największej liczby ludzi” było to odpowiednie hasło, ale wtedy był jeszcze popularniejszym slogan „Lepszy straszny koniec niż strach bez końca”. Tak szybko jak zaczęliśmy walkę z człowiekiem, głosząc podobnie, nie wolno nam niedoceniać  emocjonalnej siły takiego apelu.

George Orvell – recenzja “Mein Kampf”, 1940 rok


To nie jest wielka tajemnica


Pozostało pytanie: dlaczego ten „Zygfryd niemieckiej Nadziei i Wielkości”, jak nazywał go w epoce rozkwitu hitleryzmu abp Alois Chudal, nie opublikował dalszego ciągu „Mein Kampf”? Jeżeli wierzyć byłemu dyrektorowi komercyjnemu wydawnictwa Frantz Eher Verlag, Hitler polecił mu utajnić jego maszynopis wyjaśnił to tak: „Nasi wrogowie dowiedzieliby się o naszych celach!” Czy można wierzyć takiemu oświadczeniu Burga?

Rzecz w tym, że w archiwach w/w wydawnictwa znajduje się korespondencja Hitlera z wydawcą wynika z niej, że Frantz Eher Verlag w 1928 roku nijak nie mógł rozpocząć druku nawet pierwszej części „Mein Kampf”, co więcej „zakłóciłoby to komercyjny sukces przedsięwzięcia, a w konsekwencji – wpłynęłoby to na honorarium autora”. Dlatego więc Hitler polecił zamknąć maszynopis w sejfie wydawcy, kierując się stricte merkantylnymi względami.
A potem, kiedy już zdobył władzę i został milionerem dzięki tzw. „sukcesowi wydawniczemu” pierwszej części „Mein Kampf” o tej drugiej części po prostu… - zapomniał.

[Jak wykazują badania historyków, Hitler był bardzo majętnym człowiekiem, choćby z tytułu honorariów za milionowe nakłady „Mein Kampf”, które szły w miliony RM, a także dzięki grabieży zajętych przez III Rzeszę ziem i ich bogactw – uwaga tłum.]

I nic dziwnego. Począwszy od lat 30., Führera zajmowały różne ważniejsze rzeczy i marzenia, niż robienie za popularnego pisarza i futurologa. Ocenę końcową tychże marzeń wydał Proces Norymberski.

[A jednak wydaje mi się, że powód tego „zapomnienia” i późniejszego kastrowania tekstu „Mein Kampf 2” jest jeszcze inny, niż podaje autor. Najprawdopodobniej są tam wyłożone plany Hitlera, które zawierają jakieś cuchnące machinacje w rodzaju „kto, z kim i przeciwko komu”. Możliwe jest, że były tam plany przyszłych sojuszy z USA i UK przeciwko ZSRR albo sojuszu z ZSRR przeciwko Europie i reszcie świata… Jednakże z drugiej strony mając taki materiał w ręku, propagandyści z obu stron nie omieszkali by go użyć przeciwko adwersarzom ot, chociażby w czasach Zimnej Wojny. Tym niemniej, to ocenzurowanie „Mein Kampf 2” jest intrygujące i otwiera szerokie pole domysłów, co do tej tajemnicy III Rzeszy… – uwaga tłum.]                            

Tekst i ilustracje – „Tajny XX wieka” nr 6/2015, ss. 20-21

Przekład z j. rosyjskiego – Robert K. Leśniakiewicz ©

wtorek, 21 lipca 2015

Upadły Anioł mówi: „Zabiłem Króla Jahwe”…. (dokończenie)



Chcą wojny to ją będą mieli… ale „nie zapomnijcie kto rozpoczął tę wojnę…”!!!


Każdy Człowiek na Ziemi ma swojego anioła do ochrony, a nawet kilku. Tak samo jest z wcielonymi demonami, które mają ochronę demonów oraz cywilizację Drako i Wąża w bazach kosmicznych.
Króla Jahwe Zmartwychwstał, żyje, jest w swoich bazach kosmicznych i nie pozwoli na bratobójczą wojnę upadłych aniołów dlatego sam ICH osądzi - proroctwo Apokalipsy mówi o Sądzie Ostatecznym! Karą dla upadłych aniołów będzie doprowadzenie planety i ludzi do takiego stanu w jakim była na początku gdy wszystko tworzyli. To oni mają wiedzę i możliwości techniczne – super technologie aby naprawić to co zniszczyli wówczas powrócą tam skąd przybyli razem z Królem Jahwe. Sławek twierdzi że wszystko mu darowano. Miał się przyznać do morderstwa Króla Jahwe, ale to nie wszystko… Nic im nie będzie darowane jeżeli nie naprawią tego co zniszczyli i tak łatwo im to nie przyjdzie - mają na to ograniczony czas! Niech nie liczą na pomoc i pobłażliwość Króla Jahwe. Wszystko mają zaprogramowane w swoich bazach kosmicznych…
Mamy wrócić do przyszłości, do tych technologii które mieli ludzie w czasach Pierwszej Cywilizacji, gdy latali w kosmos. Komu na tym zależy abyśmy nie wrócili do najwyższego poziomu inteligencji, duchowości i technologii CZŁOWIEKA? Aby zacząć ten proces potrzeba minimum dobrej woli ze strony ufologów, gdyż muszą nawiązać KONTAKT oraz współpracować z CZŁOWIEKIEM, a nie z gadami.
Najpierw miał być uwolniony Król Jahwe, który uruchomił swoje bazy kosmiczne, które służą do ochrony planety, zrobił tam porządek… a potem miał być nadany sygnał do Hiad przez Watykan, co oznacza że CZEKAMY w Przymierzu. Nie nadali żadnego sygnału gdyż Przymierze już dawno zostało zerwane, wprowadzili w bazach Hiad swoje programy oraz w Bazie Króla Jahwe, czyli ZDRADA!
Stanie się tak jak w mojej wizji przed laty zat. „Chleb i wino”… Z wizji wynika iż trwała bratobójcza walka, mnich podjudzał swoich, przygotowujemy Bramę, na koniec na białym koniu najpierw  wjeżdża  Jezus, a za nim wśród swoich ludzi idzie Król Jahwe…  To symbole, które oznaczają, że najpierw będzie przyjście Jezusa z kosmosu, a potem ujawni się Król Jahwe na Ziemi i będzie wielka radość…

Król Jahwe i Święta Góra w Gdyni…


Z moich badan wynikało iż jest tam portal i baza kosmiczna szaraków! Tam został zamordowany Król Jahwe w czasie Pierwszej Cywilizacji. Na ich bazie stoi czterostopniowa piramida, a takich jest wiele na całej Ziemi! Są też inne ich bazy na terenie Gdyni i całego Trójmiasta oraz w Polsce! Mówiłam na ten temat oraz pisałam wielokrotnie.
W marcu 2015 roku zwróciłam się do kilku psychotroników, aby sprawdzili co się dzieje w Świętej Górze. Potwierdziła to m.in. Bożena. Oto co napisała:
Cyt. „W piramidzie widziałam  Króla Jahwe jak leżał w sarkofagu, podobnym do Arki. Był to mężczyzna raczej starszy, dobrze zbudowany, można powiedzieć potężny mierzący powyżej 2 metrów. Na sobie miał czarna zbroje jakby ze skóry, zrobiło to na mnie ogromne wrażenie, mimo iż wyglądał groźnie nie bałam się go, bo w duszy wiedziałam że nie wyrządzi mi krzywdy, był dobry. Wokół niego widziałam mleczno - biała energie, pewnie utrzymywała go w tym stanie uśpienia.
Widziałam tez istoty które można potocznie nazwać szarakami, robiły jakieś pomiary, miały na plecach jakieś pojemniki zakończone rurką z wylotem tej energii, która była przy Królu Jahwe.


Wybudzenie


Widziałam siedzącego Króla Jahwe na sarkofagu, inaczej wyglądał, był odziany w białą szatę ,był starcem o bardzo szlachetnym wyrazie twarzy, widać było dobro bijące od Niego. Nareszcie Jest.”
O białej zakrwawionej szacie mówi proroctwo Apokalipsy, Rozdz. 19.13-16.  cyt. „A przyodziany był w szatę zmoczona we krwi, imię zaś jego brzmi: Słowo Boże. I szły za nim wojska niebieskie na białych koniach, przyobleczone w czysty biały bisor. A z ust jego wychodzi ostry miecz (słowa), którymi miał pobić narody, i będzie nimi rządził laską żelazną. On sam tez tłoczy kadź wina zapalczywego gniewu Boga Wszechmogącego. A na szacie i na biodrze swym ma wypisane imię: Król królów i Pan panów.” Dalej proroctwo mówi o zagładzie wrogów…
Ja również początkowo w wizji widziałam Króla Jahwe martwego, leżącego na sarkofagu i przykrytego białą szatą, ale w winnych wizjach widziałam go w garniturze w bazie szaraków. Dlaczego są różnice w ubiorze? Wyjaśnił to Sławek, cyt. „Czasem po położeniu fantoma sarkofag tkał nitkami światła zbroję, różne zbroje, niekiedy podobne do stroju Indian wraz z pióropuszami ale metaliczne zawsze, niekiedy niebieskawe.” Oznacza to że są to technologie, które dopasowują się do tego KTO patrzy, dlatego jedni widzą wodza Indian, a inni np. wielkiego wojownika tak jak Bożena. Dlaczego? Opowiadała mi dlaczego i niech to sama wyjaśni.  Ciało Króla Jahwe było w stanie głębokiej hibernacji, ale Jego Dusza była uwięziona w taki sposób, że nie mógł w żaden sposób z tego się uwolnić - opowiadał Sławek. Aby mógł się wybudzić czyli aby zmartwychwstał musiała być najpierw uwolniona JEGO DUSZA. I tak się stało, ale jak do tego doszło on tego nie wiedział.
Sławek twierdzi, że Król Jahwe wciąż tam jest zamknięty, mówił że nadal ma Klucz dostępu więc tam wszedł ( w czerwcu 2015 r.) i posklejał jego poszarpaną duszę. Kłamstwo! Dlaczego? Upadłe anioły nigdy nie powiedzą całej prawdy. Wszystko co mówi Sławek i jemu podobni należy sprawdzać.
We wrześniu 2004 roku oraz w maju 2014 nadawałam sygnał wzywając JHWE - co zostało sfilmowane i udostępnione na Yt. Był to sygnał akustyczny wysłany w kodzie Aski i trwał wiele godzin… Są pliki z zapisem nadawania sygnału. Wówczas wiedziałam jedno - mamy nadać sygnał i mamy na to 2 tygodnie! Tak się stało, ale dlaczego tak ważny jest ten sygnał nie rozumiałam… Ten sygnał – wibracja dotarła do Króla Jahwe i zaczął się proces uwalniania, czego wówczas nikt z nas nie był świadomy. Minęło 10 miesięcy i pod koniec marca 2015r. w wizji zobaczyłam, że nie ma żadnego szaraka w ich bazie w Świętej Górze, a Król Jahwe wstał i chodził po całej bazie… Potem na ich własnych komputerach coś im zaprogramował… Zaprogramował autodestrukcję we wszystkich ich bazach kosmicznych gdyby chcieli cokolwiek zrobić przeciwko niemu oraz jego ludzi. Ich bazy zostaną zniszczone.
To co opisała Bożena (jest na końcu i dotyczy jednej z baz Hiad) odnośnie reakcji szaraków na dźwięk „Król Jahwe” jest bardzo ważne. To wyjaśnia dlaczego wibracje akustyczne imienia Jahwe, które nadawaliśmy do Bazy Króla działa na szaraków tak bardzo iż wyrzuciło ich z własnej bazy kosmicznej, która była podłączona do Bazy Kosmicznej Króla.
Król Jahwe żyje i jest w swoich bazach kosmicznych i da nam na to liczne dowody! Baza Królewska 3c 123 na Kaszubach została przez niego sprawdzona oraz zaprogramowana i zamknięta - zapieczętowana na zawsze, aby demony i gadziny nigdy nie mogły programować tam niczego dla własnych celów i korzyści. Ta baza była otwarta, gdyż miała pokazać kto tam był oraz co programował i w jakim celu w czasie  gdy Król Jahwe  był uwięziony i zabity w bazie szaraków. To są bardzo ważne dowody przeciwko mordercom, oszustom i złodziejom.



Tajna broń - Korony cierniowe i  bazy kosmiczne Hiad…


Sławek „Pani Zosia prosiła bym Ci napisał coś o systemie obronnym (w bazach Hiad).
System obronny jest perfekcyjnie zbudowany, nic z zewn. nie wejdzie do żadnego „dysku” (trudno to do dysku porównać – raczej patison) i nawet swoi w pewnych okolicznościach też nie wejdą.
System czyta kody jaźni – nie duszy. Obecnie inne machiny podniosły się i są w gotowości, znam je i wiem do czego służą i współczuję tym kto wejdzie w ich zakres.
Wyglądają jak korony cierniowe i tak je nazwałem średnicy ok 30 m. Obecnie tworzą okrąg wokół Polski i aż po Skandynawie jest ich bardzo dużo, są ponad pow. Wyglądają jakby się wewnątrz wywracały – troszkę jak wywracany torus trudno mi to opisać lepiej. Tak, że moi dawni mocodawcy macie chyba „mały”… problem.”
Istnienie tajnej broni – korony cierniowe - potwierdziła pani Bożena i pisze:
 „Jedna z wielu tajnych baz Hiad według planu kamiennych kręgów w Odrach, które odkryła, opracowała i mówi o tym od lat 90-tych Zosia Piepiorka.
Jakieś dwa tygodnie temu rozpoczęłam lokalizacje bazy Hiad. Mieszkam około 50 km od Poznania. Wybrałam się w przypuszczalne miejsce wraz z mężem i nasza kochana psiną. Zosia powiedziała że jest od nas jakieś 2 km w otoczeniu mały staw. Tak, jest takie miejsce, często chodziliśmy tam na długie spacery. Podeszłam w to miejsce i w swojej wizji zobaczyłam dysk centralny pod ziemią w kolorze jasnego srebra. W okolicy były mniejsze i jakby zwęglone, nieczynne. Widziałam energie w postaci pierścieni jak z góry schodziły do bazy. Stanęłam blisko i widzę siebie jak w jakimś urządzeniu widzę monitor po lewej stronie i u dołu przyciski które naciskam. Czynie tak jakbym wiedziała co robić. Widziałam w górze postać Jezusa mimo to coś było nie tak. (Baza Hiad)
Widziałam miasto które tam istniało, było zbudowane z białego kamienia jakby wznosząco, wokół była fosa, całość przypominała koło. Zosia na zdjęciu widziała plan tego miasta, pochodziło z drugiej cywilizacji, a mój mąż był architektem tegoż.
Po przyjściu do domu chciałam wrzucić zdjęcia w Internet, mama zawołała że słyszała dziwny huk na ulicy, wybiegliśmy a na jezdni leżała nasza kochana, mądra kotka Dobrunia. Byłam wstrząśnięta...... Stało się jasne ze to ,,kara'' za to iż byłam tam przy bazie, zlokalizowałam ją, a wiec sprawa stała się jasna. Bazę Hiad opanowały szaraki.


Moje drugie podejście do bazy


Zbliżając się zobaczyłam wokół nas około 15 szaraków, pytali po co tu przyszłam, a ja że nic im do tego i szlam dalej. Idąc cały czas powtarzałam jak mantrę Król Jahwe, Król Jahwe... Widziałam jak szaraki są wsysani do dysku i znikali w stożku energii. Stałam i patrzyłam co się będzie działo. Po chwili nad powierzchnia ziemi pojawił się pierścień taki jak opisywał Sławek - korona cierniowa. Wisiał tak a ja stałam i patrzę co będzie się dziać. Wiedziałam ze muszę zachować spokój. Korona cierniowa zbliżyła się do mnie na odległość do 3 metrów. Po chwili widzę że jest nade mną, moment i jestem w środku niej. Wiedziałam ze musze się wycofać. Mowie do męża aby podał mi telefon, ze muszę zadzwonić do Zosi. Robi mi się słabo i siadam przy drodze. Zosia powiedziała abym wróciła i prosiła Króla Jahwe o ściągniecie tego ze mnie. Tak robię, wracam i proszę o POMOC. Po dłuższej chwili widzę jak struktura  pomiędzy mną a pierścieniem zaczyna przypominać pękający, przezroczysty lód, wiem ze to inna substancja która tak właśnie określam. Sama korona zaczyna pękać, kruszec i opada na ziemie. Król Jahwe pomógł mi uwolnić się z korony cierniowej, tylko Jego energia może to uczynić, zrozumiałam i podziękowałam. Usłyszałam za sobą glos: nie przychodź tu więcej, będziesz zagrożona! Dołączam zdjęcie tego rejonu gdzie jest baza Hiad opanowana przez szaraków. W niedużej odległości są bazy gadzie.”
Sławek w rozmowie telefonicznej powiedział oraz napisał pod wywiadem, że ta technologie nazywa się „korona” jest niebezpieczna i jest ich pełno nad Polską, aż po Skandynawię. Powiedział to upadły anioł, a nie Kościół który wykorzystuje to do własnych celów. Opisana broń bojowa Hiad ma związek z symboliczną koroną cierniową, która widnieje na głowie ukrzyżowanego Jezusa, a przecież zmartwychwstał jak podaje NT. Ta korona to tajna broń szaraków Hiad, która wykorzystują szaraki i Kościół gdyż przejęli ich bazy kosmiczne. „Korona” blokuje i zabija mózg. Całe Chrześcijaństwo jest zmanipulowane, a jej wyznawcy zablokowani i manipulowani za pomocą super technologii. Wszyscy wierni patrzą na te symbole cierpienia i nie rozumieją o co chodzi. Nie wiedzą, że w ten sposób w  Kościele zostali podłączeni w system „korony”, która otępia, niszczy mózg i duszę.
Ja zostałam również „ukoronowana” już w 1991 roku… Czułam na głowie pierścień jak korona, który sprawiał silne bóle głowy, blokady, bezsilność. Zostało to usunięte, gdy zaczęłam badania w kamiennych kręgach w Odrach. Tydzień temu widziałam dwa dziwne owalne obiekty unoszące się w pobliżu domu. Były ciemne, miały ok. 30 m średnicy, a na obwodzie poruszały się dziwne pręty niby stonoga. Przypominało to „koronę” o której mówił Sławek. Co to jest? Odpowiedź otrzymałam kilka dni później gdy to coś zaczęło oddziaływać na domowników. Zrozumiałam jak destrukcyjnie działa ich tajna broń oraz w jakim celu, dlatego o tym wspominam. Ufolodzy również mają takie „korony” chociaż o tym nie wiedzą. Na tym przykładzie wyjaśniłam co wspólnego z ufologią ma religia. To co się dzieje, to wyższy poziom ufologii, który oznacza dla nas SKOK CYWILIZACYJNY, albo… zagładę. Zdejmijcie „swoje korony cierniowe” blokujące umysł i zacznijcie rozwiązywać tajemnice naszej cywilizacji. Perfidnie zmanipulowana religia ujawnia prawdę o metodach walki z Człowiekiem szatańskich cywilizacji. Nie będąc tego świadomi nie potrafimy się obronić.  Naukowcy tym się nie zajmą, bo to jest zadanie dla ufologów!
„Nie zapomnij kto rozpoczął tę wojnę…”
                                     



Mój komentarz


Powyższy tekst Eleonory został zamieszczony po starej znajomości na moim blogu i nie oznacza to, że się zgadzam z jego wszystkimi konkluzjami. Kiedyś byłem ufologiem reprezentującym technologiczne odgałęzienie ufologii. Po pewnym czasie stwierdziłem, że nasza (i nie tylko nasza) ufologia zaczyna dryfować z braku odpowiedzi technologicznych, w kierunku zawiesistej mistyki, psychotroniki i nawet współczesnej magii (białej i czarnej, a nawet różowej – sic!), która idzie na uproszczenia i nie odpowiada na żadne z pytań ufologii technologicznej. Dlatego też postanowiłem wyjść z branży, co też zrobiłem.
W tym, co pisze Eleonora jest jednak zdrowy rdzeń, który zakłada istnienie poprzednich cywilizacji czy Supercywilizacji, które pozostawiły po sobie ślady i artefakty i tego właśnie powinno się poszukiwać. Ślady te są – jak mniemam – materialne i niematerialne, duchowe. Niezwykłe możliwości ludzkiego mózgu wydają się być pozostałościami po czasach, kiedy był on używany nie tylko jako uniwersalny komputer sterujący funkcjami ciała fizycznego, ale także jako komunikator z innymi ludźmi i być może innymi bytami na naszej planecie i w Kosmosie. I nie chodzi mi tu o aniołów czy inne wymysły religijne, ale o konkretne postacie istniejące w realnej Rzeczywistości. Nie Kosmitów bynajmniej, ale o konkretnych ludzi mających (dla nas) boskie atrybuty. Kimkolwiek by oni byli, byli jednak tylko ludźmi.
A co do Kosmitów, to być może gdzieś istnieją w głębinach Galaktyki, dlaczegóżby nie? Problem jest w tym, że życie być może jest w niej (i innych galaktykach też) czymś tak powszechnym, że się po prostu na niego nie zwraca uwagi. Kosmos kipi życiem, bo jest ono nieuchronną konsekwencją ewolucji materii i wykorzystuje ona – ewolucja – każdą możliwość jego zaistnienia. Dlatego też musimy się liczyć z tym, że znajdziemy je – w tej czy innej postaci – wszędzie tam, gdzie zaistnieje możliwość jego powstania.
A zatem dlaczego Oni się nam nie pokazują? Otóż być może dlatego, że rozwój Rozumu w Universum ma pewne ograniczenia. U nas jest nim agresja wewnątrzgatunkowa, która może doprowadzić – i najprawdopodobniej już raz doprowadziła do tego, że wskutek konfliktów Rozum przestał dominować. W naszym przypadku jest to genialna pułapka zastawiona przez Naturę na Rozum. Coś takiego przewidział Stanisław Lem w jednym ze swych opowiadań z cyklu Tichiania. Czy jest to obrona Natury przed zmianami, jakie Rozum w Nią wniesie (a nie będą to zmiany na lepsze) i będzie chciał ją ujarzmić? – tego nie wiem, ale tak też być może. A jak na razie grozi nam seria zmian, które mogą albo zmieść nas z powierzchni tej planety, albo cofnąć do stanu pierwotnego i na wszelki sposób nie jest to dobre… Coś takiego może przechodzić każda cywilizacja, która po przekroczeniu pewnego progu rozwoju albo unicestwia się sama w bratobójczej wojnie, albo ginie zawalona stosami własnych śmieci. Tak więc nasi astronauci mogą napotkać w Kosmosie planety wypalone żarem termojądrowych uderzeń, albo zasypane odchodami własnej cywilizacji – względnie jednym i drugim.
I jest szansa, by objąć pozycję dominującą w Galaktyce. Ale to już inny temat na inną balladę…   

poniedziałek, 20 lipca 2015

Upadły Anioł mówi: „Zabiłem Króla Jahwe”…. (4)



Zofia Piepiórka - ELEONORA


Komentarz pod wywiadem u Alexa


Sławek wściekły pisze cyt. „…Ona Zofia dla idee fix rozwaliła za sprawą doświadczalnego wojskowego poligonu. Zdrowia, życzę i wracam do swoich najbliższych i do mojego kochanego Kościoła, bo życia mi zwyczajnie szkoda na to coś.”
Moją odpowiedź zawarłam w art. zat. „Upadły anioł mówi: Zabiłem króla Jahwe...” Jest to podsumowanie waszych komentarzy oraz mojego wywiadu dotyczącego króla Jahwe, jego aniołów i upadłych aniołów, działalności Kościoła oraz ufologii.
Od 21 lat jestem ufologiem i postrzegam to co się dzieje na Ziemi wielowymiarowo. W tym sensie to co mówi Sławek – upadły anioł oraz inni ma duże znaczenie dla zrozumienia tego co się zdarzyło w Pierwszej Cywilizcji i w obecnej Czwartej Cywilizacji. Dlatego w 2 cz. art. są moje Wnioski dotyczą zadania jakie stoi przed ufologią i to jest najważniejsze… Czy się Wam to podoba czynie, czeka nas KONTAKT i Skok Cywilizacyjny, ale najpierw musicie wykazać minimum dobrej woli aby o tym dyskutować i dojść do porozumienia - szczególnie UPADŁE ANIOŁY, gdyż to dotyczy cywilizacji CZŁOWIEKA.
Na Blogu Roberta Leśniakiewicza w kilku częściach…


WNIOSKI


„Nie zapomnij kto rozpoczął tę wojnę…”
Z wizji opisanej na początku, wynika iż priorytetową sprawą dla całej ufologii jest SKOK CYWILIZACYJNY lecz zostali „skanalizowani” w podziemnym tunelu. Jedynym wyjściem dla nich jest „wąska szczelina czasowa” – określony czas w którym mogą wyjść na wysoki poziom ufologii. Kiedy, co to znaczy i jak? – odpowiem później.
Wszyscy oczekują skoku cywilizacyjnego, ale KTO ma to przygotować? Czy ufolodzy mają minimum dobrej woli i świadomości iż od tego co teraz zrobią dosłownie zależy przyszłość cywilizacji? Ufologia jest pomostem łączącym przeszłość z przyszłością.
 Przypomniałam sobie wizję, która wiele lat temu zainspirowała mnie do napisania referatu na temat moich badań kamiennych kręgów w Odrach. Zastanawiałam się wówczas jak powiedzieć naukowcom o moich badaniach kamiennych kręgów gdy nagle zaczęła się wizja.
„Stałam na skraju długiego drewnianego mostu z barierami, nikogo nie było, ale czułam wielkie zagrożenie. Gdy o tym pomyślałam zobaczyłam tubę jak ze starego patefony. W wizji ktoś mi ją pokazał i podał, bo  zobaczyłam, że trzymam w ręku coś dziwnego co okazało się zabytkową bronią, a zwie się garłacz. Szłam powoli, a gdy zbliżałam się do końca mostu zobaczyłam dwóch gości czających się na brzegu. Wypaliłam i od razu padli, a ja spokojnie poszłam dalej.”
Co to za broń oraz na jakiej zasadzie działa wyjaśnił mi Robert Leśniakiewicz. Trzeba wrzucić garść kul i jak wypali może jednocześnie trafić wiele osób gdyż ma duży rozrzut. I tak było w czasie sympozjum naukowego gdy „wypaliłam” na temat swoich badań radiestezyjnych kamiennych kręgów w Odrach, gdzie w ich ustawieniu są odwzorowane Hiady, na co nie zwrócili uwagi astronomowie!??
W sensie symbolicznym zabytkowa broń, którą „trzymam w ręce” ma związek z naszą zabytkową kulturą i religią Chrześcijańską. Żyjemy w kraju gdzie jest powszechna religia i kultura chrześcijańska oraz wiara w powtórne przyjście Jezusa z kosmosu czyli nieba. A dokładnie skąd? To jest pokazane w ustawieniu kamiennych kręgów w Odrach. W religii i kulturze Wschodu nikt nie mówi o skoku cywilizacyjnym, a symbolem ich jest Wąż i Smok.
Symboliczny most to sympozjum naukowe w Sulęczynie w 1997 roku, który połączył badania naukowe i radiestezyjne. Gdy odczytałam referat nagle ujawnili się najwięksi wrogowie moich badań… O ironio losu byli to psychotronicy a nie naukowcy! To co się potem działo podczas obrad bardziej trafiło do pozostałych uczestników sympozjum niż moje długie tłumaczenie. „Wygarnęłam z grubej rury między oczy tak aby trafiło do rozumu”.
Mam nadzieję, że tym razem jak „wypalę” o co chodzi z ufologią to trafi tam gdzie trzeba i może zacznie się konkretna dyskusja i współpraca… Chodzi o KONTAKT z cywilizacją z Hiad w gwiazdozbiorze BYKA! Hiady nas wspierają i to jest ten najwyższy poziom ufologii! Wylądują ich statki kosmiczne i z kim będą rozmawiać? Z dostojnikami Kościoła? NIE! Po to jest ufologia i ufolodzy abyśmy nawiązali KONTAKT na najwyższym poziomie i bez paniki, bo ludzie nieświadomi  będą wiać „gdzie pieprz rośnie”… Zrozumiałam, że ufologia jak mostem łączącym dwa brzegi: religię i naukę oraz przeszłość z przyszłością. Czy muszę to wyjaśnić? Chrześcijanie od 2000 lat wierzą i czekają na powtórne przyjście Jezusa z nieba czyli z kosmosu. A dokładnie skąd? Odpowiedź jest w astronomicznym ustawieniu kamiennych kręgów w Odrach gdzie są odwzorowane Hiady, a w Węsiorach Plejady w gwiazdozbiorze Byka na Kaszubach.


Co robią ufolodzy?


Wg wypracowanego wzorca i metod badawczych pod kierunkiem ostatniego KOORDYNATORA grupy badań NOL pana B. Rzepeckiego - ufolodzy nie tylko obserwowali działalność OBCYCH, ale przede wszystkim mieli dążyć do świadomych kontaktów i współpracy. Z kim i po co?
O tym mówi moja wizja oraz wieloletnie badania kamiennych kręgów na rzecz ufologii. Przez wiele lat  badałam kamienne kręgi w Odrach i tam świadomie nawiązałam kontakt z UFO z Hiad, którego przedstawicielem jest Jezus Chrystus – założyciel Chrześcijaństwa. W ewangeliach zapowiedział że powróci z nieba – z Kosmosu! Kto ma nawiązać oficjalny kontakt? Do tego miał nas przygotować Kościół, ale nic nie zrobił i nie zrobią dla tej sprawy, tak samo naukowcy. Dlatego do tego zadania zostali przygotowani UFOLODZY, którzy doskonale rozumieją co oznacza Skok Cywilizacyjny i powrót do przyszłości. ONI wybiorą ufologów, którzy będą z nimi współpracować na najwyższym poziomie. Od tego zależy zakończenie bratobójczej walki na Ziemi i w Kosmosie. Wówczas się okaże „kto jest kto” i z kim współpracuje.
Wojny zawsze niszczą cywilizację, ale wojna jaka ma być tym razem może skończyć się globalnym kataklizmem, a docelowo rozpadem planety na kilka części. „Ziemia ma się rozlecieć na PIĘĆ CZĘŚCI i uderzyć w sąsiednie planety. W ten sposób rozwali cały UKŁAD SŁONECZNY jak kule bilardowe. KOMU na tym zależy??
Dlatego ARMIA STATKÓW Kosmicznych z Hiad z góry „trzyma” Ziemię, a na Ziemi wszystkie BAZY KOSMICZNE KRÓLA JAHWE są aktywne i umacniają oraz chronią planetę. Moc Baz Kosmicznych Króla Jahwe jest milion razy większa i wystarczy do obrony planety i cywilizacji, ale tutaj chodzi o coś więcej… Oprócz Hiad w naszym Układzie Słonecznym również czekają Plejadanie i inne OBCE cywilizacje, ale aby rozpocząć wojnę i zniszczyć naszą planetę. Dlaczego? Hiady z Plejadami nie dogadały się i walczą. Anioł z Hiad walczy z szatanem i nie utrzyma planety. Będzie kataklizm…


 Co robi Kościół Katolicki i całe Chrześcijaństwo?


Najlepiej to oddaje proroctwo Apokalipsy dosadnymi słowami „Wielka Nierządnica siedzącą jak królowa na tronie w purpurze i szkarłacie…” Czy przygotują wiernych na spełnienie sensu i celu naszej wiary czyli powtórne przyjście Jezusa z nieba – Kosmosu? NIE… ? Co prawią na kazaniach ? O invitro, aborcji, eutanazji, opowiadają bajki o aniołach i upadłych aniołach, pokazują cudowne obrazki i betonowe figurki do których mają się modlić ci, którzy nie potrafią samodzielnie myśleć lub nie chcą! Świadczy to o celowej stagnacji na najniższym poziomie duchowym i intelektualnym. Tak wypełniły się stare proroctwa Apokalipsy o Wielkiej Nierządnicy...
Czy naukowcy coś zrobią w tej sprawie? Również nic nie zrobią ze względu na swoje zacofane TEORIE o pochodzeniu człowieka.
Więc kto ma to zrobić? Po co są ufolodzy – znawcy tematu OBCYCH cywilizacji? Czy są gotowi na KONTAKT z BRAĆMI z Hiad? Czy jesteśmy gotowi na KONTAKT i Skok Cywilizacyjny w Polsce?
 Trzeba jednak nadać sygnał do Hiad… ale kto ma to zrobić?  Sławek – upadły anioł(!!) zrobił to z bazy obwodowej Hiad czyli z Ucha Igielnego… W rozmowie telefonicznej ok. godz. 23.00 zapytałam, czy mając tę wiedzę wierzy w powtórne przyjście Jezusa z nieba? Przypomniałam, że w każdej „mszy świętej” on w wyznaniu wiary powtarza „czekamy na powtórne przyjście Chrystusa...” Zapadła długa cisza… Nie? To po co pan chodzi do kościoła? Po co pan pilnuje Ucha Igielnego, o którym Jezus mówi w ewangelii? Przecież pan wie, że to służy do nadania sygnału.  Ma pan do niego dostęp więc proszę nadać sygnał do Hiad z ich bazy obwodowej! Czy pan wie, że Jezus jako przedstawiciel cywilizacji HIAD od 1,5 roku czeka z armią dysków pomiędzy Wenus a Ziemią? Oprócz nich czeka cywilizacja z „Radioźródła 3C 123, do której wysłałam sygnał w 2004 roku. Przybyli wraz z kometą ISON – o której napisano wiele artykułów. Były spekulacje na temat tego co ukrywa NASA, a w Internecie na różnych forach aż huczało! Obserwowałam wówczas to co się działo z kometą - tak samo jak to, co się dzieje obecnie w CERN.
Sławek poprosił abym się rozłączyła na kilka minut i ponownie zatelefonował aby poinformować, że nadał sygnał zgodnie z procedurą. Był wyraźnie przejęty… Pisze o tym w komentarzach pod wywiadem i prosi osobę postronną - Bożenę aby to potwierdziła. Sławek pisze: „... Ci co czekają z zewnątrz, czekają na coś, jakby nie mogli się tu dostać. To tak jakby coś nad Ziemią blokowało dostęp, dwie warstwy, jedną widziałem z bliska ta bliżej Ziemi wygląda jak miąższ pomarańczy i podobnego koloru, jest jak mocna tkanka organiczna. Drugiej warstwy nie widziałem ale wiem, że jest.”
Dlaczego upadły anioł nadał sygnał, a nie „ojcowie kościoła”?  Zastanawiałam się w co „gra” Sławek? Jakby w odpowiedzi napisał, cyt. ”Podaję co się dzieje; Uruchomili nową grę, zaczynają rozdanie, stolik zasłania skuteczne karty trzymane pod spodem. Stawka jak zwykle bardzo wysoka, reguły – jedna zasadnicza – jak wszystkie „ostatnio” – brak reguł. Mimo iż wie, że przegrał wszystko dalej rozdaje i dalej chce grać. Ale już nie musimy.”


Co miał na myśli?


 W herbie Watykanu są dwa KLUCZE co w symbolu oznacza iż mają (mieli) KODY DOSTĘPU do baz kosmicznych Hiad oraz Bazy Króla Jahwe w ramach PRZYMIERZA. Kody ma pięć osób spośród najwyższych dostojników Kościoła Katolickiego. Jezus przekazał je wybranym apostołom! Co zrobili z tą sprawą i Chrześcijaństwem? Widać to w historii Kościoła czyli Wielkiego Nierządu oraz historii wojen... Zdrada! Już dawno zerwali Przymierze i przeszli na stronę gadów wraz z Plejadanami, mają swój udział w eksperymentach CERN i czekają na koniec świata czyli kataklizm. W ten sposób ich przestępstwa zostaną ukryte na zawsze i dlatego nie czekają na powtórne przyjście Jezusa z kosmosu. W tym Kościele dominuje kult Maryi i Jezusa z Plejad oraz kult obrazów za którym stoi Bestia – jak powiada proroctwo Apokalipsy. Sygnał wysłany z Ucha Igielnego - bazy obwodowej  Hiad w Bramie Krakowskiej przejęli Plejadanie, którzy rządzą Kościołem wraz z szarakami i również oni chcą przyjść z kosmosu ze swoim Jezusem z Plejad, ale ten nie uznaje króla Jahwe, bo to upadły anioł.
O czym prawią „świętobliwi ojczulkowie” w imieniu Jezusa wiszącego nadal na krzyżu w koronie cierniowej w swoim kościele? W Kościele jest wiele upadłych aniołów szczególnie pośród hierarchii kościoła, dlatego proroctwo Apokalipsy mówi o nich: „Wielka Nierządnica siedząca jak królowa na tronie w purpurze i szkarłacie…” Dlatego ogłosili rok temu (2014) że Jezus nie przyjdzie…
Watykan odrzuca Drugie Przyjście Jezusa Chrystusa list Kard. Salvatore de Giorgi z Janem Pawłem II
Watykan. Rzecznik Watykanu (sic! — TAW) odrzuca Drugie Przyjście Chrystusa Pana i nazywa Chrystusa „pijanym”. Nie wierzyliśmy własnym oczom, kiedy czytaliśmy następującą wiadomość: „Watykan: Drugie Przyjście ostatecznie nie wydarzy się! My mamy inną informację!”. A kto to powiedział? Wybitny kardynał Salvatore de Giorgi w swoim „bardzo ważnym” oświadczeniu na:
„Ten rok (2014) będzie ostatnim, kiedy Watykan będzie oczekiwał powrotu na Ziemię Pana. My po prostu zdajemy sobie sprawę, że Jezus nie wróci. Minęło już wiele wieków. W innym miejscu jeszcze Go oczekują, i to dobrze, ale… gdzie indziej, w innym miejscu” – powiedział. „Niech czekają!”.
Gadziny… Znalazłam w sieci: Rasy Drakonian  IGUANOIDS (Iguanoidzi): w przybliżeniu 4-5 stop wysocy; widziani jako zakapturzone postacie celem ukrycia swoich gadzich cech, posiadają ogony; są bardzo nienawistni dla ludzi i słabszych jaszczurowatych, np. szaraków. Jak pozostałe formy ras jaszczurów używają czarnej magii (!! jak kapłani w Watykanie) w celu kontroli umysłów tych, których atakują. Wydają się być kastą kapłanów wśród ras jaszczurowatych.” To by wyjaśniało dlaczego w „Świętym” Kościele Katolickim kapłani i mnisi powszechnie posługują się czarną magią i klątwami, dlaczego powstała Święta Inkwizycja, dlaczego stosowali tortury, palenie na stosach, bałwochwalstwo, pedalstwo, pedofilię i inne zboczenia niezgodne z naturą CZŁOWIEKA, itd. „Po owocach ich poznacie”… Proroctwo zapowiada zniszczenie tego kościoła: cyt. Rozdz. 18.21-24.  „I podniósł jeden potężny anioł kamień, duży jak kamień młyński, i wrzucił go do morza mówiąc: Tak jednym rzutem zostanie strącone wielkie miasto Babilon, i już go nie będzie.(…) W nim też znaleziono krew proroków i świętych, i wszystkich pomordowanych na ziemi.”
Jezus mówił - „Miłuj bliźniego swego jak siebie samego”! Szanuję siebie, dlatego nie miłuję wcielonych demonów i gadzin, bo są kłamcami i oszustami. Wcielony gad z gadem ewoluujący w ludzkich ciałach lub z wcielonym demonem dogada się, ale z CZŁOWIEKIM nigdy! „Człowieka trzeba szukać z zapaloną świecą”.
Co zrobił Król Jahwe po Zmartwychwstaniu w marcu 2015 roku? Zmienił Kody dostępu do swojej Bazy Kosmicznej. Czy ta zmanipulowana religia (i inne) mówią nam o Kosmosie i wojnach jakie tam się toczą na wielką skalę? Bardzo dużo mówią lecz ufolodzy chyba tego nie rozumieją!
Skąd się wzięły upadłe anioły, gdzie są i jak się zachowują? Przykładem jest upadły anioł – Sławek vel Robert, uduchowiony i inteligentny demon, a takich jak on jest wielu na każdym poziomie życia, nauki, duchowości, polityki, ufologii, itd.



CDN.

niedziela, 19 lipca 2015

PODORLICKIE SPOTKANIE 2015


Szanowni badacze i przyjaciele tajemnic i zagadek. Mam ponownie zaszczyt zaprosić Was ponownie na naszą tradycyjna akcję Podorlickich Spotkań. Na świecie i w naszym bezpośrednim otoczeniu jest mnóstwo zagadkowych zjawisk. Jestem rad, że są ludzie, którzy chcą się podzielić wynikami swych badań z innymi. A zatem zapraszamy Was do uczestnictwa w Spotkaniu, wysłuchania referatów o zagadkach i tajemnicach, już tradycyjnie organizowane przez nasz klub.

Spotkanie będzie miało miejsce w weekend 18-20.IX.2015 roku, nieopodal centrum miasta Jaroměř, w bardzo przyjemnym hotelu EXPANZE – zob. http://www.penzionexpanze.cz/cs/

Jestem bardzo rad, że w tym roku znów będziemy mieli możliwość osobiście spotkać z już znanymi prelegentami i także z nowymi postaciami w ramach Republiki Czeskiej z najróżniejszych specjalności, jak np. zjawiska paranormalne, UFO i ezoteryki i innych zjawisk anomalnych.


Porządek imprezy:

  • Helena Rezková (relacja z ekspedycji)  - Zagadki podziemi w Hradce Králové (Velké náměstí)
  • Libuša Švecová – Zagadki naszej podświadomości  
  • Milan Zacha Kučera – Protektorat Czech i Moraw a tajne bronie
  • J. J. J. Miška  -  Megality i energie
  • Josef Purkrt  - Zagadki, liczby i cybernetyka
  • Jiří Kult – Parapsychologiai badania zjawisk anomalnych 
  • Milan Zacha Kučera  - Archeoastronautyczne ślady w twórczości ludowej   
  • Milan Přibyl  - Grupa VTPJ 
  • Pavel Kroupa  - Tachovien – nowe znalezisko paleolitycznego kamiennego przemysłu     
  • Ing. Martin Křížek  - Czas i życie, jak się nawzajem uzupełniają         
  • Jan Pavlík  - Cywilizacja i technika na innych planetach 
  • Zdeněk Marek – Wpływ fali tajemnic w Czeskiej Republice   

                 

Ze względu na ograniczoną ilość miejsc można zarezerwować sobie miejsce już teraz! -  rezerwacja na email -  alfa.marek@seznam.cz – po g. 18:00 oraz telefonicznie: +420 604 349 794

Opłaty zakwaterowanie:
Wstęp – 130 CZK (1 CZK = 0,15182706 PLN)
Pokój dwuosobowy – 380 CZK/1 łóżko/1 noc
Pokój trzyosobowy – 330 CZK/1 łóżko/1 noc

Posiłki:
Śniadanie - 80 CZK
Obiad i kolacja – 100 CZK
Posiłki i noclegi załatwiają sobie uczestnicy we własnym zakresie.

Łączność z nami:
Tel. kom.: +420 605704908
tel.: +420 491 811 036
fax, aut. sekretarka.: +420 491 811 037

Przy załatwianiu posiłków i noclegów należy nadmienić, że chodzi o akcję Podorlickiego Spotkania. Pojemność Sali wykładowej – 45 miejsc. Miejsca hotelowe – 22.  

Organizator:
Zdeněk Marek, UFO klub Záblesk, Jaroměř


Przekład z j. czeskiego –

Robert K. Leśniakiewicz ©

sobota, 18 lipca 2015

Jegorka z Wiedłoziera

Wiedłoziero


Nikołaj Santałow


W 1925 roku, w historii miasteczka Odincowo k./Moskwy znaleziono skamieniały ludzki mózg. Znalezisko zostało odkryte w warstwie węgla kamiennego, który tworzył się w czasie, w którym nie było jeszcze ssaków.
Jest taki dowcip:
Karelia, jak to mówią – to kraina nieprzestraszonych UFO…

- i żart ten nie powstał bez powodu. Ufolodzy twierdzą, że w Karelii UFO pokazują się o wiele częściej, niż w innych regionach kuli ziemskiej. Jakoby tutaj znajdował się portal łączący nasz świat z innymi światami i rozmieszczony jest jak raz nad Wiedłozierom. Wiedłoziero znajduje się na N 61°33’24” – E 032°43’29”, na wysokości 78 m n.p.m.


Spotkanie z Gollumem


Nad Wiedłozierem przebywałem w zeszłe lato. Zaprosił mnie tutaj mój przyjaciel z Pietrozawodska – Aleksiej Bieługin – zawołany rybak i myśliwy. Przy czym obiecał on mi nie tylko doskonałe wędkowanie, ale i inne zagadkowe niespodzianki.

Wybraliśmy się nie za blisko, nie za daleko, ot tak sobie… ze stolicy Karelii do rejonowego centrum – wsi Prjaża będzie jakieś 50 km, a stamtąd do Wiedłoziera będzie drugie tyle. Tyle ze droga jest dobra – tam przebiega R-21 – trasa federalna. Nie dojeżdżając do wsi Wiedłoziero, skręciliśmy naszym SUV-em i szybko dostaliśmy się nad jezioro, gdzie stanęliśmy na malowniczym przylądku.

Wielkiej rybaczki – jaką obiecywał mi Aleksiej – nie było. Tak, ale nie łowiliśmy tak, jak miejscowi – sieciami tylko na wędki. Ale wciąż trafiały się nam płocie i okonie na całkiem przyzwoitą uchę (zupę rybną – przyp. tłum.) A do uchy nie można odmówić sobie stu gramów z butelczyny (alkohol dodaje się do zupy pod koniec gotowania – przyp. tłum.) Posiedzieliśmy do północy przy ognisku, nasycając się świeżością jeziora i ciesząc się ciszą leśną. Potem zdecydowaliśmy się nieco zdrzemnąć w namiocie, do zorzy porannej uciąć sobie drzemkę.

W nocy obudziłem się z wrażeniem, że ktoś mnie obserwuje i jakby kopał mi w mózgu próbując przeczytać moje myśli. Nadeszła fala paraliżującego strachu, ciało stało się luźnym i nieposłusznym. Serce się rozłomotało, zaś głowa pokryła się zimnym potem. Z trudem otworzyłem powieki – w ciemności namiotu ujrzałem dwoje ogromnych, świecących się zielonych oczu wpatrzonych we mnie. Stopniowo, (wszak w czasie białych nocy nie ma zupełnej ciemności) zobaczyłem zarysy jakiejś figury u wejścia do namiotu. Istota ta była mała – o wzroście nie większym od metra – ale z nieproporcjonalnie dużą głową. Bardzo podobna do Golluma z „Władcy pierścieni” R. Tolkiena. Niczego więcej nie zdążyłem zauważyć – poczuł, że na niego patrzę i bezszelestnie znikł, jakby go nigdy nie było.

Kiedy wróciłem do siebie z szoku, obudziłem Aleksieja, który słodko spał obok mnie. Wysłuchał mojego bezładnego opowiadania o nocnym gościu, najpierw z niedowierzaniem, potem – kiedy zrozumiał o co chodzi – roześmiał się:
- To do nas przyszedł Jegorka. Nie bój się, on sam się boi ludzi i nie robi im niczego złego.
- Co jeszcze powiesz o Jegorce?
- On jest z i z lasu i z wody. Miejscowi go często widzą na brzegu.
- A skąd się on wziął?
- O, to jest cała historia – Aleksiej uśmiechnął się zagadkowo.
- No to ja opowiedz, tak czy owak już nie zasnę.
- Fajnie, tym bardziej, że na rybaczkę jeszcze za wcześnie…




Krajobrazy Wiedłoziera


Cylinder w jeziorze


Wieczorem, dnia 15.XI.1928 roku, mieszkańcy wsi Szczuknawołok położonej w bliskości Wiedłoziera, widzieli na niebie ogromny, długi na 10 m obiekt w kształcie cylindra. UFO powoli i bezgłośnie płynął po niebie w stronę jeziora, a z części ogonowej wylatywały mu płomienie i iskry. Doleciawszy do jeziora, cylinder runął w dół i vis-à-vis wsi przebił lód. Podniesiona impaktem fala niemal zniosła wysepkę, która znajdowała się pomiędzy miejscem impaktu a wsią (miejscowi uważają, że ta wysepka uratowała wieś przed tsunami). Głębokość w tym miejscu wynosi 7-8 m i wierzchołek latającego aparatu sterczał ponad lustrem wody (zob. także - http://www.olabloga.pl/ufo-w-karelii  - przyp. tłum.)    
 
Czasy były surowe i wieśniacy szybko poinformowali o wydarzeniu kogo trzeba. Toteż szybko zjawili się tam funkcjonariusze NKWD kilkoma ciężarówkami, otoczyli rejon jeziora, nie dopuszczając nikogo z miejscowych. Przez kilka dni oglądali i badali dziwny obiekt podejrzewając, że przyleciał do nas jakiś wrogi aparat latający. Próbowali wyciągnąć go z jeziora, ale gdzie tam! – nie było wtedy odpowiedniej techniki. Potem – już w lecie – przyjeżdżali nurkowie – i też niczego nie mogli zrobić i nawet wejścia do środka cylindra nie znaleziono. A potem władze machnęły ręką na tą sprawę.
Miejscowi odnieśli się do niezwykłego „gościa” całkiem spokojnie. Nawet spróbowali łowić ryby z tego cylindra, rzucać sieci. Jego wierzchołek znajdował się jakieś 70 cm od lustra wody. A dzieciaki pływały dookoła niego nie okazując żadnego strachu.


Obcy czy Ziemianin?


Wodnik


Tylko że od jakiegoś czasu mieszkańcy zaczęli obserwować w okolicach jeziora jakieś stworzenie. Wzrostem około jednego metra, z wielką głową, z cieniutkimi kończynami – przy czym ręce chudsze i dłuższe i do kolan, zaś nogi krótkie. Dłoń czteropalczasta, jak u gada. Odziane to-to było w coś przylegającego ściśle do ciała, jakby kombinezon. Nieproszony gość zazwyczaj cicho siedział na brzegu, nie zwracając na nikogo uwagi. A i chłopi obchodzili go w koło nie wchodząc temu w drogę. Ale potem dzieciaki się ośmielili na tyle, że obrzucili Przybysza kamieniami. To mu się nie spodobało i od tej pory na widok ludzi zaczął nurkować w wodę i chronić na głębinie.  Dlatego też właśnie z tego powodu miejscowi nadali mu przezwisko Wodny, Wodnik. Najprawdopodobniej jest to członek załogi spadłego obiektu. A może było ich kilku? A właściwie dlaczego było? Wodnika na brzegach jeziora spotyka się do dziś dnia,. Ale nie nawiązuje on kontaktów z ludźmi.


Galaretowaty deszcz i inne cuda


Przez cztery i pół roku po spadku cylindra, w lecie 1933 roku, nad Szczuknawołok nadeszła gruba, czarna chmura i z niej na wieś posypał się „galaretowaty deszcz” (zwany gdzie indziej pwdre ser – przyp. tłum.) Żelowa materia pokryła teren we wsi o powierzchni około 50 m². Idąc za radą miejscowej znachorki Marii Lwowny Agarkowej (miała wizję i słyszała głos z góry) miejscowi zaczęli zbierać tą galaretę w buteleczki i przyjmować w charakterze zewnętrznego leku. Mówi się, że tym sposobem doskonale leczyło się zapalenie korzonków nerwowych, reumatyzm i artretyzm. Leczono tym wszelkie rany i kontuzje – dosłownie goiły się szybko jak na psie – w czasie II Wojny Światowej to lekarstwo doskonale goiło wszelkie rany postrzałowe.

Mniej więcej od 1937 roku, na wodach Wiedłoziera obok wyspy przy której spadł obiektom czasu do czasu zaczęły się pojawiać różnokolorowe świetliste kręgi o idealnym kształcie i o średnicach 3 – 10 m. Niekiedy kręgi te pulsowały, a czasem krążyły wokół niewidzialnego centrum. I w naszych czasach one też są obserwowane. Do tego jak tylko te kręgi się pojawią, to w Szczukanowołoku zaczynają się zakłócenia w pracy telewizorów i im podobnej aparatury. A w sąsiedniej wsi, położonej w odległości 5 km, nie ma takich zakłóceń.


Bezskuteczne usiłowania


W wiele lat po pierwszej próbie zbadania tych zjawisk przez specsłużby w 1928 roku, w latach 80. wojskowi ponownie spróbowali zbadać rejon Wiedłoziera. Przyleciał helikopter z nurkami i żołnierzami na pokładzie. Przeprowadzili oni kilka zanurzeń. Nie znaleźli niczego, i szybko spakowali się i odlecieli. Być może po 50 latach obiekt obrósł wodorostami i głębiej zapadł się w dno jeziora. Nie jest wykluczone, że Przybyszom udało się podnieść swój statek (ale w takim przypadku Gollum nie mógłby być jego członkiem załogi).

Na początku pierwszej dekady XXI wieku, nurkowie-amatorzy niejednokrotnie sondowali jezioro. Ale poszukiwania były utrudnione przez ilaste dno i brak jakichkolwiek punktów orientacyjnych, wszak sama wyspa Czijraako, w pobliżu której spadło to UFO, do naszych czasów prawie całkiem rozmyła się. Na dodatek nurkując na 7-8 metrów, nurkowie odczuwają strach bez żadnej konkretnej przyczyny i przez tą zmianę nastroju psychicznego dalsza praca jest niemożliwa. Jednakże poszukiwania nie były tak całkiem bezowocne – na dnie znaleziono zagadkową substancję przypominającą lawę. Skąd się tam mogła znaleźć lawa – nie wiadomo, w Karelii nie ma po prostu warunków do jej występowania…


Artystyczna wizja ufokatastrofy

Inwazja UFO


Sądząc z tego wszystkiego – w rejonie Wiedłoziera znajduje się swoisty „kosmodrom” – miejscowi często obserwują tam UFO o różnych kształtach, zadziwiające zjawiska atmosferyczne i dziwne stworzenia, spacerujące po okolicy. To ich – delikatnie mówiąc – przeraża. Zwrócili się w tej sprawie do Karelskiej Filii RAN w celu zbadania tej sytuacji i dać konkretna odpowiedź, co tam się właściwie dzieje i jak od tego koszmaru można się uwolnić?

I tak np. jedna z tamtejszych mieszkanek opowiedziała badaczom, jak w kwietniu 2008 roku miało miejsce zjawisko „dziwnego niebiańskiego gościa”: wielka świetlista kula leciała na nieboskłonie pozostawiając za sobą biały dymny ślad. Co to było – nie wie nikt.

Inny wieśniak opowiedział, jak to mieszkańcy wiosek rozmieszczonych wokół Wiedłoziera obserwowali jakieś ciało niebieskie, które było jaśniejsze i większe od znanych im „spadających gwiazd”. W czasie przelotu tej „kuli”, w domach dźwięczało szkło. Ludzie się tak przestraszyli, że powiadomili o tym zjawisku miejscowe służby ratownicze.

Pewnego razu na niebie pojawiły się szybko poruszające się różnokolorowe kręgi, bardzo podobne do tych, które obserwowano na jeziorze, a od czasu do czasu z nieba na ziemię spuszczane są świecący schody czy drabiny… Obserwuje się i inne anomalne zjawiska. Nauka jest wobec nich bezsilna i żadnego objaśnienia im dać nie może. Zauważono, że Wiedłoziero ma w sobie jakąś odrzucającą energię. Nie wykluczone, że tutaj znajduje się portal do innych światów.


Opinie z KKK


Robercie,

trochę pomyślałem nad tekstem o tym bolidzie, który zanurzył się w dno jeziora. Lakonicznie, ale coś napiszę...
Na pierwszy rzut oka sprawa wygląda dziwnie, ale przecież Hynek wprowadził czynnik Oz właśnie jako znacznik realności zjawiska, zatem podążam w prawo i nie twierdzę, że tak nie było lub nadal nie jest tak, jak tekst przedstawia.
Po drugie iskry za bolidem nie są wyjątkowe- relacjonowano je już wielokrotnie na przestrzeni całych dekad badań ufo. Rodzi się tylko pytanie, kiedy naprawdę powstała relacja o iskrach i o całości wydarzeń, ale odsyłam się do powyższego akapitu, zatem kontynuuję bez dygresji ku zwątpieniu.
Zanurzenie się nola, jak rzekomy fakt, podano niegdyś w NŚ, ale dotyczyło legend syberyjskich ludów i zagłębienia się wręcz nola-góry w grunt. Analizowano to jako zabieg technicznych zagnieżdżający urządzenie przeciw-balistyczne, które chroniło Ziemię przed meteorami. Notabene, czy Syberia nie wydaje się doskonałym poligonem do tego typu zdarzeń? Może są jakieś powody, by to na Syberię, czy ogólnie Azję centralną, kierować kosmiczne bolidy, a tam się z nimi rozprawiać według własnych zasad (urządzeniami stworzonymi do destrukcji meteorów i minimalizacji potencjalnych szkód przez nie wywołanych)?
Zanurzenie się cylindra w jeziorze zastanawia z kilku względów: dlaczego?/dlaczego tam?/kto?/w jaki sposób?/czy to przypadek... Jeśli było to działanie celowe, zastanawia z kolei humanoid. Czy był on potrzebny w tej operacji i działał pod wodą różnymi urządzeniami, które wydzielały światło? A może starał się naprawić swój pojazd za ich pomocą, lub ogólnie - naprawa okazała się nadaremna, pomoc też, zatem postanowił zagłębić pojazd dla przyszłych czasów, a raczej w celu późniejszego nim rozporządzenia, gdy przybędzie pomoc?
A jeśli iskry z tyłu pojazdu sygnalizowały awarię pojazdu, a procedury ratownicze nakazują takie, a nie inne, zachowanie? Co więcej, jeśli to wynikdziałań nieprzyjacielskich, hominid ten chciałby schować się pod wodę, a potem ukrywać. To jednak też jakoś nie przystaje do relacji, zatem poszerzmy horyzonty domysłów...
A co, jeśli jest tak, jak w powieściach np. Heinleina, tj. rozbitek został porzucony nawet przez swoich, którzy nie chcą zabrać go z powrotem z jakiegoś powodu? Albo inaczej, nie mogą, a czas spędzony na Ziemi ma spożytkować dla dobra ogółu, np. badać nas? Być odwiedzanym, ale nie zabranym?
Może też być tak, że cała akcja jest przeprowadzana z rozmysłem i bez błędów, tzn. hominidów ma zadanie do wykonania, a ponieważ jest do tego wyznaczony, poszukuje kontaktu lub dostępu do ludzi, stąd rzekoma próba wtargnięcia do umysłu świadka. Nie wiadomo natomiast, do czego służy ten pojazd. Czy jest on bazą wypadową i stacją ów hominida? No i jak to możliwe, że oddycha naszym powietrzem... czyżby znowu kłaniała się teoria panspermii sterowanej? A może to jeden z reprezentantów ludzkich hominidów, poszerzonej grupy nas samych, którzy wyrośli cywilizacyjnie i technicznie bardziej, niż my (ewentualnie są ostańcami dawnych kataklizmów, które oczyściły poniekąd scenę dla nas, obecnie panoszących się po Ziemi)? Może jest to człowiek.
A gdyby był innego rodzaju androidem biologicznym, niczym niektóre szaraki, jak się domniemuje ostatnimi czasy, i jego zadaniem byłoby żyć niby pośród nas i działać w sobie znanym celu? (Smok Ogniotrwały)

Smoku Ogniotrwały,

- dzięki serdeczne za ciekawe hipotezy. Faktycznie – o ile spadek do jeziora tajemniczego obiektu można podciągnąć pod inne tego rodzaju zdarzenia – w tym słynny incydent Roboziero, czy opisane na tym blogu inne jeziora w Karelii czy Rosji, to pojawienie się tam Obcego oraz wszystkie CE-0 z Nim są naprawdę bulwersujące.
Myślałem o tym jako o ewenemencie, ale od razu przypomniałem sobie o innych istotach zamieszkujących wody i Wszechocean naszej planety – i być może to właśnie jest jakaś z tej parafii. Powiem więcej – może ta Istota wcale nie pochodzi z tego UFO, a wręcz odwrotnie – Ona bada ten obiekt wpływ jaki to UFO wywiera na środowisko i ludzi!
To jest trochę tak, jak pojawianie się agroformacji i UFO nad nimi. Nasze myślenie wygląda następująco: pojawiła się agroformacja i widziano nad nią UFO, ergo UFO wytworzyło agroglif i bada reakcję ludzi na jego obecność. A tymczasem może być odwrotnie: pojawił się agroglif, a w chwilę później pojawiło się nad nim UFO, którego załoga była zainteresowana jego pojawieniem się. Bo wcale nie jest powiedziane, że agroznaki są przeznaczone dla ludzi, a może właśnie dla Tamtych z UFO?
Podobnie może być właśnie w przypadku Wiedłoziera... (Robert K. Leśniakiewicz)

Dodatkowo istnieje możliwość kontaktu i współpracy różnych wodnych ludzi z załogantami nie-naszych pojazdów. Podobnie odbywa się to na terytorium rezerwatów Indian (Amerindian), którzy swobodnie komunikują się z szarakami - według relacji bez strachu podchodzą do Ludzi z Gwiazd/Gwiezdnych Ludzi i rozprawiają z nimi. Jest to włączone do ich tradycji i procesu edukacji, ergo transmisji kulturowej. Kontakt z mały ludźmi jest u nich nacechowany normalnością zastanego (nauczonego za dziecka) świata.
To nasza cywilizacja może być objęta bypassem, ponieważ idziemy kierunkiem tych, którzy sypią nam ziarno pod nogi. Inne cywilizacje ziemskie (świadomie używam słowa) mogą nie mieć tego problemu i kontakt, którego tak oczekujemy, trwa u nich od zawsze. CE 0? Możliwe. CE VII także. (Smok Ogniotrwały)

Co to jest CE7? (Robert K. Leśniakiewicz)

Poniekąd odwrotność CE-0, czyli nie-Obcy, ale też nie-nie-Obcy. Jest to kontakt z hybrydami, ale najczęściej w rozumieniu nas z Nimi.
Stratyfikacja do poziomu siódmego jest o wiele nowsza od samego zjawiska, ponieważ osoby relacjonujące CE VII mają obecnie nawet ponad czterdzieści lat, a opisują zdarzenia z dzieciństwa. Wówczas milczały, gdyż samo CE III było dla niektórych końcem... wiemy o co chodzi, w każdym razie bardzo ciekawe są relacje o tym. Kontakt pod tym względem przebiega zawsze pod kontrolą opiekunów, zdalnie lub bezpośrednio. Podejrzewam, iż ktoś pokusi się o stworzenie CE VIII z racji nowych wniosków wynikających z ich analizy lub meta-analizy od świadków (na zasadzie dekonstrukcji). Podejrzewam, że będzie do tego wrzucony channelling z przedstawicielami cywilizacji hybryd (takowym jest rzekomo Bashar), a także perspektywicznie podróżnicy w czasie będący naszymi potomkami w pewnej linii czasu (incydent w Rendlesham?).

Oczywiście to tylko słowa i ich obróbka, zatem same fakty są ważniejsze od pismakowania i rozwodzenia się na ten temat, ale i tak warto, przynajmniej dla celów poznawczych. Nie zapominam, że całość jest spektrum, a podział klasyfikacyjny służy jedynie upojęciowieniu i usprawnieniu procesów różnorakiego poznania. Jakkolwiek byśmy tematu nie obracali, jest to wielkie zjawisko o wielu odsłonach, w dodatku powiązane z innymi, także takimi, o których jeszcze pewnie nie wiemy. (Smok Ogniotrwały)


Ów przybysz zapewne był szympansem ........zaś cylinder to pewnie nieudany lot jakiegoś prototypu latającego dzwonu .....może Rosjanie też nad czymś podobnym pracowali…… jest oczywiste że na pierwsze loty próbne pójdą zwierzęta .............nic nie znaleziono, a później zniknęło.........wojsko posprzątało pod osłoną nocy ........... (Artur P.)

Tekst i ilustracje – „Tajny XX wieka” nr 4/2015, ss. 34-35

Przekład z j. rosyjskiego – Robert K. Leśniakiewicz ©