czwartek, 28 września 2017

KASJOPEJA, PANNA i koniec świata….

Kasjopeja

Eleonora- Zofia Piepiórka


Od początku września była paskudna pochmurna i deszczowa pogoda i tak właściwie jest do dzisiaj - gdy to piszę! Jednak kilka dni temu, a dokładnie wtorek i środę (19 i 20.09.2017)było dość ciepło, nie padał deszcz więc ok. godz. 18.00 usiedliśmy przy ognisku i rozmawialiśmy o tym co dzieje się na świecie - huragany w USA, trzęsienia ziemi, wybuchy wulkanów, ulewne deszcze i powodzie… Robiło się coraz ciemniej i na niebie pojawiły się pierwsze gwiazdy. Niebo było bezchmurne co w ostatnich tygodniach było rzadkością. Patrzyłam na horyzont oraz gwiazdy na wschodzie z niedowierzeniem… niemożliwe… znowu to widzę? Centralnie na wschodzie w miejscu gdzie jeszcze rok - dwa lata temu o tej porze roku nad horyzontem widziałam gwiazdozbiór BYKA teraz była… znowu Kasjopeja, którą widziałam w sierpniu w nocy o godz. 23.30 co opisałam w art. http://legendarnemegality.blogspot.com/2017/08/anomalia-grawitacyjne-w-strefie-3c-123.html

W sierpniu gwiazdy tej konstelacji były dużo większe, jakbym miała to zauważyć i zrozumieć, ale tym razem były normalne, tak jakby zawsze tam były. Konstelacja Kasjopei była mniej więcej w miejscu gwiazdozbioru BYKA!

Od dziecka patrzę na północny horyzont więc mam odniesienie do stałych punktów na horyzoncie i zawsze widziałam Kasjopeję na północnym wschodzie, a teraz była centralnie na wschodzie, a potem wyżej wraz z obrotami Ziemi.

Długo siedziałam w milczeniu wpatrując się w ten gwiazdozbiór… Nie mogłam im powiedzieć co widzę na niebie, że jest inny układ gwiazd, bo oni nie rozróżniali gwiazdozbiorów za wyjątkiem Wielkiego Wozu i oczywiście by nie uwierzyli. Nie znam wszystkich gwiazdozbiorów, może kilka,  ale gwiazdozbiór Byka znam na tyle dobrze, aby wiedzieć gdzie jest na niebie, gdyż nauczyły mnie tego wieloletnie badania kamiennych kręgów w Odrach. Tysiące lat temu budowniczowie za pomocą kamieni ustawionych w kręgi w symboliczny sposób odwzorowali Hiady (łeb byka) w gwiazdozbiorze Byka - o czym pisałam i mówiłam wiele razy. A to jest ścisła wiedza astronomiczna na poziomie współczesnej wiedzy o kosmosie, a nie na poziomie ludów pierwotnych jak chcą archeolodzy!

Od wielu lat jesienią gdy wieczory zaczynają się ok. godz. 18.00 patrzyłam na wschód gdzie jest gwiazdozbiór BYKA. Pozornie na jego tle znajduje się bardzo odległa radiogalaktyka opisana i skatalogowana przez astronomów brytyjskich jako „Radzioźródło 3c 123. Z moich wieloletnich badań ma ona również swoje odwzorowanie na Ziemi właśnie tutaj – o czym również pisałam i mówiłam.

W letnie dni wieczory zaczynają się ok. godz. 22.00, dlatego dopiero wówczas można zobaczyć pierwsze gwiazdy. W tym roku lato było deszczowe i pochmurne więc nie było dużo okazji do oglądania nieba.

Patrząc teraz na wschód widziałam Kasjopeję… Co to oznacza?! Dla mnie oznacza to, że zmieniło się położenie Ziemi oraz kąt nachylenia osi Ziemi, a to oznacza, że jesteśmy w innej PRECESJI oraz koniunkcji! Byliśmy w paskudnej PRECESJI SMOKA, a teraz w jakiej?


Cudów nie ma… Zastanawiałam się czy mają z tym związek eksperymenty naukowe  w CERN w Szwajcarii.

Ok. godz. 21.00 zanim poszliśmy do domu stałam długo i patrzyłam na gwiazdozbiór Kasjopei w tym samym miejscu jak na początku sierpnia 2017 o północy. Ten gwiazdozbiór był w tym samym miejscu, ale tym razem  nie było pełni księżyca i gwiazdy były normalnej wielkości. Więc nie była to moja wizja ani anomalia grawitacyjna! Następnego dnia znowu padał deszcz i wieczorem niebo było zasnute chmurami co uniemożliwiło sprawdzenie czy gwiazdozbiór Kasjopei  jest w tym samym miejscu na wschodzie - jak poprzedniego  wieczora. Czwartego dnia (niedziela) wreszcie było bezchmurne niebo. O godz. 20.00 na wschodzie jednym z pierwszych gwiazdozbiorów jaki zobaczyłam na niebie była… Kasjopeja. Księżyc był w nowiu na zachodzie. Długo stałam wpatrując się w granatowe niebo usiane milionami gwiazd. Kasjopeja wraz z obrotami Ziemi przesuwała się wyżej na środek nieba. Była widoczna na tle Drogi Mlecznej… Wielka Niedźwiedzica była na północnym zachodzie. A gdzie jest gwiazdozbiór Byka?? Nie mogłam go odnaleźć, gdyż część horyzontu zasłaniały drzewa. Nie rozpoznawałam gwiazd…

Jak zwykle szukałam  jakichkolwiek potwierdzeń dla moich obserwacji. Gdy przed laty pukałam do różnych astronomów w sprawie odwzorowań gwiazdozbiorów w kamiennych kręgach oni nie chcieli ze mną na ten temat rozmawiać. Usłyszałam wówczas, że zajmują się badaniem kosmosu, a nie tym co na ziemi. Może teraz pomogą, bo przecież ta sprawa dotyczy kosmosu. Napisałam do jednego z astronomów i co odpowiedział?

„Witam, niestety nie pomogę. Ani ja ani żaden z moich kolegów astromiłośników nigdy podobnych zjawisk nie obserwowaliśmy ani nie słyszeliśmy o nich w żadnych poważnych źródłach (co nie znaczy, że nie istnieją). Po prostu ciężko mi sobie to wyobrazić. Niemniej jednak życzę sukcesów w Pani pasji. Pozdrawiam Ł.S.”

Astronomowie nie pomogą wyjaśnić tej sprawy nie dlatego że ich to nie interesuje, ale dlatego że  obowiązują ich TEORIE NAUKOWE, które są dogmatami ich „wiary naukowej”.

Co w tej sytuacji mogę zrobić? Z wieloletniego doświadczenia moich badań megalitów wiem, że wszystko musi się potwierdzać, więc trzeba poszukać odpowiedzi  w innej dziedzinie. Patrząc na gwiazdozbiór Kasjopei w nietypowym miejscu zastanawiałam się co dzieje się w CERN i czy oni mają coś wspólnego z tą sytuacją? Co mówią i robią fizycy…?

Lokalizacja Kasjopei w stosunku do horyzontu


Co się dzieje w CERN?


Czy LHC działa pełną mocą czy jest już wyłączony i od kiedy?  Ponad rok temu napisałam że stopniowo wyłączają LHC. Cyt. „Zobaczyłam, że zaczął się proces wyłączania LHC, który potrwa do końca roku. (2016) Mieli wyłączyć później, ale coś się zdarzyło… a więc przyśpieszają kataklizm. Z moich wizji wynika ze skutki tego będą zminimalizowane, ale i tak zginie połowa ludności Europy. A wg planów GADZIN wcielonych w ludzkie ciała miała być 100% zagłada Europy!”

Czy to była tylko moja wizja czy prawda, że wyłączyli LHC i czy gdzieś o tym napisali? Owszem, ale w j. angielskim, a nie w j. polskim!


Z art. wynika, że CERN – LHC jest wyłączony od kwietnia 2016 z powodu zagrożenia dla Ziemi...! W art. wyjaśniają przyczynę zamknięcia – tłumaczenie automatyczne „Nikt jednak nie spodziewał się zamknięcia LHC w zeszłym miesiącu z obawy że spowoduje to światowe zniszczenie.(…)LHC od wielu lat powoduje poważne trzęsienia ziemi na całym świecie. (…)prócz trzęsień ziemi powoduje wiele różnych zjawisk meteorologicznych jak tunele, huragany, tornada czy globalne ocieplenie.


cyt. tłumaczenie automatyczne - Dziś rano na 1:37:05 EST USA, 5:37:05 GMT satelity Centrum Prognozowanie pogody kosmicznej NASA wykryła całkowite załamanie magnetosfery Ziemi! Ona po prostu zniknęła na nieco ponad dwie godziny, a wznowiona ponownie około 3:39:51 EST USA , 7:39:51 GMT.

Oto jak satelity pogody kosmicznej NASA rejestrują zdarzenie przed wypadkiem:

Podczas tej przerwy magnetosfery, strzałki na zdjęciu poniżej pokazuje kompletne odwrócenie międzygwiezdnych strumieni magnetycznych wokół Ziemi ; Strzałki pokazują całą energię magnetyczną przestrzeni międzygwiezdnej poruszającą się z powrotem ku słońcu!

Dwie godziny później, magnetosfera była z powrotem i cała energia magnetycznego wiatru słonecznego płynie po raz kolejny. To nie jest mała sytuacja magnetyczna, to jest ogromna, jest to ogromna sytuacja planetarna.

Ze względu na to że wydano tyle energii na świecie w najbliższych dniach spodziewane są ogromne zmiany "korekta", wysokie temperatury, burze, wydarzenia sejsmiczne mogą wzrosnąć, należy pamiętać, że Gaja jest mądra i najwyraźniej to wydarzenie jest bez precedensu i bez powodowania planetarnej dewastacji, to miało miejsce w ciągu 2 godzin, aby nie spowodować kataklizm prorokował , tak wielką jest istotą Gaja.


cyt. …Dlatego musi zastanawiać co takiego kryje się za Wielkim Zderzaczem Hadronów, który jest najbardziej skomplikowaną maszyną jaką stworzył człowiek i oczywiście najbardziej kosztowną w działaniu. Jednocześnie jedyne co produkuje to coś co nawet nie da się ogarnąć nie tylko gołym okiem ale nawet logiką. Logika jednak podpowiada, że ta ogromna inwestycja musi czemuś a raczej komuś służyć i spodziewany efekt tych doświadczeń będzie w stanie w sposób nieodwracalny zmienić świat. Problem w tym czy będzie to zmiana na lepsze i kto na tym skorzysta. Na pytanie: czym naprawdę jest CERN próbuje odpowiedzieć w swojej najnowszej książce Josh Peck i Tom Horn. Książka nosi tytuł: “Abaddon Ascending” (“Wyniesienie Abaddona”). Ich interpretacja jest niezwykle interesująca, ponieważ dostrzegli oni związek pomiędzy współczesną zaawansowaną fizyką jaką stosuje się w CERN a starożytną, religijną metafizyką, sięgającą czasów pogańskich.

Czy lokacja CERN jest kwestią przypadku? Miejsce w którym zbudowano CERN, nie jest zwyczajnym miejscem na mapie. Stało tam kiedyś rzymskie miasto Appolliacum, gdzie czczono boga Apollo, który strzegł wejścia do bezdennej, piekielnej czeluści i krainy zmarłych.

…Tytułowy Abaddon to hebrajskie słowo oznaczające zniszczenie. W Apokalipsie św. Jana jest to imię anioła zagłady. Anioł ten ma bezpośredni związek z greckim a później rzymskim bogiem Apollo, który jest łącznikiem pomiędzy wymiarami. Abaddon w hebrajskiej Torze to miejsce, gdzie znajduje się bezdenna czeluść, szeolm, świat zmarłych

(…)Naukowcy chcą dotrzeć do innego wymiaru za pomocą grawitacji.(…)Wielki Zderzacz Hadronów ma olbrzymie możliwości: w pewnym sensie jest maszyną zdolną wywołać koniec świata, albo… nauczyć nas jak działa realność.”

Rok temu w Internecie było jeszcze dużo informacji na temat LHC i nagle cisza… Nic się tam nie dzieje?? Ile czasu potrzeba aby wyłączyć  tak wielką moc? Kilka miesięcy…

Czy fizycy nie wiedzą czym grozi wyłączenie WZH o Mocy 100 000 (STO TYSIĘCY!!!) razy większej niż moc jednego z Biegunów Magnetycznych? Po co im aż tak wielka MOC? Do czego naprawdę zmierzają?! Wyjaśniłam to w artykule, który pisałam 02.06.2015 w Gdyni, gdy LHC stopniowo  wyłączali…

Cyt. ”Przed laty miałam wizje zbliżającego się kataklizmu, ale wówczas nie myślałam, że może to mieć związek z eksperymentami w CERN. Wizje są zapowiedzią tego co się zdarzy, ale winnych nie będzie… Winny będzie jakiś  Bóg…

Pewnego dnia myśląc o tym nieoczekiwanie naszły mnie wspomnienia ze szkoły podstawowej. Zobaczyłam zamyśloną twarz nauczyciela, który lubił robić różne doświadczenia, abyśmy lepiej zrozumieli zasady fizyki. Na wielkim biurku leżały dwa magnesy i zwojnica czyli cewka indukcyjna. To wspomnienie bardzo mnie poruszyło i nagle zrozumiałam, że ta lekcja fizyki jest odpowiedzią na pytania, które nurtują wielu myślących ludzi w Europie i na Ziemi - czym jest LHC? Jest trzecim biegunem na Ziemi.

(…)Nauczyciel zwiększył moc zwojnicy i jeden z magnesów zaczął powoli się przesuwać do cewki indukcyjnej, aż do niej się przyssał, a opiłki żelaza czyli linie pola magnetycznego zbite w kupkę  ułożyły się za magnesem. Powstała podwójna moc pola elektromagnetycznego.
(…)Nauczyciel fizyki wyłączył wtyczkę z kontaktu i zapytał: a teraz co się dzieje? Patrzyliśmy, ale nic się nie działo. Nauczyciel zapytał – kto wie co się stało?
Znajomy szybko odpowiedział:
R.P.  – Nastąpiło przebiegunowanie magnesów! Wyjaśnił w kilku słowach jak do tego dochodzi oraz na temat promieniowania linii sił pola magnetycznego.”

Na końcu art. napisałam „p.s. Zobaczyłam, że zaczął się proces wyłączania LHC, który potrwa do końca roku. Mieli wyłączyć później, ale coś się zdarzyło… a więc przyśpieszają kataklizm. Z moich wizji wynika ze skutki tego będą zminimalizowane, ale i tak zginie połowa ludności Europy. A wg planów GADZIN wcielonych w ludzkie ciała miała być 100% zagłada Europy!”

Ponad rok temu naukowcy wyłączyli  LHC w CERN. Dla każdego myślącego CZŁOWIEKA lekcja fizyki na poziomie szkoły podstawowej wyraźnie wskazuje do czego oni zmierzają! Wyłączając „zwojnicę” - LHC doprowadzą do przebiegunowania i zmiany osi Ziemi. Z mich obserwacji nieba  w ostatnich miesiącach tego roku wynika że to już się dzieje... Czy dlatego zasłaniają niebo chmurami…?

W ostatnich kilku latach czytałam różne artykuły w których piszą o podobnych akceleratorach w USA, Rosji, na pustyni w Afryce, w Japonii (w budowie). Po co tyle akceleratorów i eksperymentów?!

Czy eksperymenty fizyków mogą wywołać wszechświatową katastrofę?
Cyt. „Latem ubiegłego roku (2015)uruchomiono w okolicach Nowego Jorku akcelerator RHIC, który umożliwi badanie nowego stanu materii - plazmy kwarkowo-gluonowej - produkowanej w zderzeniach jąder atomowych rozpędzonych do rekordowo wielkich energii. W związku z tą perspektywą pojawiły się wątpliwości, czy wytworzony zalążek takiej plazmy nie zacznie pochłaniać otaczającej nas materii, przekształcając ją lawinowo w inną jej formę. Realizacja takiego scenariusza oznaczałaby globalny kataklizm o niewyobrażalnych skutkach.”

Dużo też piszą i mówią o HAARP…

HAARP czyli “High-frequency Active Auroral Research Program” jest to ściśle tajna amerykańska broń, której początki sięgają 1900 roku. Broń ta jest oparta na wynalazkach Nicola Tesli i polega na bezprzewodowym przesyłaniu fal różnej częstotliwości oraz prądu. Jest to w istocie globalny oręż, którego siła zdolna jest modyfikować pogodę-wywoływać w wybranym miejscu planety, trzęsienia ziemi, huragany i wysokie na kilka pięter powodzie i długotrwałe susze, a nawet, gdy zajdzie potrzeba, zniszczyć wszelkie życie.


Czy w tej sytuacji to co widzę na niebie świadczy o tym, że naukowcy mają wpływ na zmianę osi Ziemi? Czy tylko ja to widzę??

Koniec świata 23.09.2017 r.

Tak się zbiegło w czasie, że data 23.09.2017 r. ma związek z przesileniem astronomicznym oraz dziwnym układem gwiazd opisanym ponad 2000 lat temu w proroctwie Apokalipsy. Tego dnia miał być „koniec świata” o którym pisały i mówiły różne media!? Dla przykładu podam kilka linków i  proszę zwrócić uwagę na to co piszą i mówią oraz czego oczekują…


Jutrzejszy koniec świata przeszkodzi w inwazji obcych - Astrovlog
Czekamy na koniec świata razem z Innym Medium
Przerażające Wydarzenia 23 Września 2017!!!! Apokalipsa!!!!

„23 września na niebie będzie można zaobserwować ciekawy układ gwiazd. Zgodnie z informacjami podawanymi na forach astronomicznych, dokładnie w sobotę nad konstelacją Panny znajdzie się 12 gwiazd: dziewięć z gwiazdozbioru Lwa oraz dodatkowo trzy inne – Wenus, Merkury i Mars. Słońce z kolei znajdzie się “za” konstelacją Panny, a Księżyc “pod” – czyli dokładnie jak głosi biblijna przepowiednia…”


To już dziś! Koniec świata!

"Potem wielki znak się ukazał na niebie: Niewiasta obleczona w Słońce i Księżyc pod jej stopami, a na jej głowie wieniec z gwiazd dwunastu. A jest brzemienna. I woła cierpiąc bóle i męki rodzenia." Apokalipsa Św. Jana

Tak w dniu dzisiejszym prezentuje się sytuacja na niebie zapowiadająca koniec świata (rzekomo) opisywany w Apokalipsie. Ponoć wieniec z 12 gwiazd tworzą 3 planety - Merkury, Mars i Wenus oraz 9 gwiazd z głównej figury konstelacji Lwa.

Panna rodzi dziś Jowisza - króla planet, który przez 9 miesięcy przebywał na wysokości brzucha a teraz przyspiesza w ruchu prostym i opuszcza łono niewiasty. Jest obleczona w Słońce a Księżyc jak widać znajduje się pod stopami.
Czy coś w związku z tym się wydarzy?  Zupełnie nic 😀 Nie mniej trzeba przyznać, że ciekawy zbieg okoliczności, który można potraktować jako ciekawostkę. Życzę wszystkim miłego końca świata  😀 Widzimy się jutro”

„Koniec świata 23.09.2017 nie jest więc prawdą, a kataklizmy opisane przez Meade'a takie jak wybuchy wulkanów, trzęsienia ziemi czy wielkie fale powodziowe są czysto literackim wymysłem. Astronomowie badający kosmos za pomocą najprecyzyjniejszych narzędzi nigdzie nie wykryli też obecności tajemniczej planety X. Jedyny obiekt, który potencjalnie mógłby zagrozić ziemi to asteroida Florence, która we wrześniu zbliży się do ziemi na 7 mln. kilometrów. To odległość 18 razy większa niż ta dzieląca naszą planetę od księżyca.”

Szaman o końcu świata! Jaki los nas czeka??!? https://www.youtube.com/watch?v=d_RkUTf4Hgk&feature=youtu.be
Jak to jest z tym końcem świata ? Szaman nic nie wie, psychotronicy, dziennikarze, naukowcy piszą że nie będzie końca świata… Nikt nic nie wie, ale piszą o dziwnym układzie w gwiazdozbiorze PANNY… a ten najlepiej jest teraz widoczny na południowej półkuli, a u nas wiosną.

Konstelacja Panny

Panna (łac. Virgo, dop. Virginis, symbol Virgo, skrót Vir) – gwiazdozbiór zodiakalny nieba równikowego, znany już w starożytności. Rozciąga się po obu stronach równika, między Lwem i Wagą. Jest to największy gwiazdozbiór zodiakalny i drugi co do wielkości gwiazdozbiór na niebie (ustępuje wielkością jedynie Hydrze). Liczba gwiazd dostrzegalnych nieuzbrojonym okiem: około 95. W Polsce widoczny wiosną. W Pannie znajduje się najwięcej galaktyk na całym niebie.

Mówią i piszą, że dnia 23.09.2017 ma się ukazać znak (astronomiczny!) zapowiadający koniec świata. Proroctwo Apokalipsy nic nie mówi o końcu świata, mówi o Sądzie Ostatecznym. O końcu świata mówi Jezus na kartach ewangelii oraz o znakach jakie będą temu towarzyszyć.  W Proroctwie Apokalipsy są różne symboliczne wskazówki, m.in. astronomiczne, które zbiegły się właśnie w tym czasie, tak jakby to wszystko co się dzieje ktoś przewidział lub było dokładnie zaplanowane. Wszystko dzieje się jednocześnie… Dla ludzi myślących jest to ważna wskazówka astronomiczna. Nakładają się różne rzeczywistości - nasza koszmarna rzeczywistość z proroctwami biblijnymi o Raju…

 „Koniec tego świata” dokładnie wyznaczony, a tu naprawdę nic się nie dzieje? Ależ bardzo dużo się dzieje tylko zależy kto i jak na to patrzy…

Patrzę na gwiazdy i widzę gdzie jest teraz Kasjopeja.  Mam odniesienie do stałych punków na horyzoncie i pamiętam, że Kasjopeja była małym gwiazdozbiorem widocznym nad północno-wschodnim horyzontem niedaleko Wielkiej Niedźwiedzicy, a teraz widzę ją dużo większą wysoko na wschodzie.

CERN i inni robią co mogą aby koniec świata był realny, ale jest jeszcze KTOŚ, kto pracuje aby ocalić ludzi i planetę.


Ponad rok temu pisałam: „…Już mówiłam i pisałam, że uruchomienie Bazaltowej Piramidy oznacza zagięcie czasu i powrót do Pierwszej Cywilizacji. Nie rozumiałam jednak na czym to ma polegać, aż zrozumiałam na czym polega PRECESJA i KONIUNKCJA. Zrozumiałam, że Bazaltowe Piramidy na Ziemi są zabezpieczeniem – systemem obronnym planety i cywilizacji Człowieka. Gdy są aktywne automatycznie doprowadzają oś Ziemi do PIERWOTNEGO położenia, co oznacza, że wracamy do pierwotnej Precesji i Koniunkcji. Jedynie w taki sposób GADY zostaną odcięte od wpływów na naszą  planetę i CZŁOWIEKA. Wiem że TWÓRCY PLANETY i CYWILIZACJI CZŁOWIEKA zastosowali różne zabezpieczenia, gdyż wiedzieli w jaki sposób można zapobiec zniszczeniu naszej planety - naszej cudownej „banieczki”. Te informacje przekazali również za pomocą proroków i o tym właśnie mówi m.in. Proroctwo Apokalipsy, które zapowiada, że starodawny Smok i Wąż zostanie związany… Czy proroctwa są ważne? Zależy od kogo pochodzą.

(…) Kilka tygodni temu w wizji zobaczyłam, że szykują się do wojny. Jadą czołgi, są coraz bliżej i nagle ciemno, przeskok…  Zobaczyłam inny obraz - Adam i Ewa w rajskim ogrodzie.  Co to znaczy? To oczywiście symbole i oznaczają nagłą zmianę osi Ziemi, zmianę klimatu oraz zmianę Precesji i Koniunkcji. Z wizji wynika, że przebiegunowanie nastąpi nagle, w ciągu 24 godzin…

Aktywna Bazaltowa Piramida automatycznie doprowadza oś Ziemi do PIERWOTNEGO położenia. GADY zostaną odcięte od energii oraz wpływów na naszą planetę i CZŁOWIEKA. Od tysięcy lat zapowiadali to biblijni prorocy, o tym mówił JEZUS.  Proroctwo Apokalipsy zapowiada, że starodawny Smok i Wąż zostanie związany…

BAZALTOWA PIRAMIDA działa i dlatego od marca tego roku powoli zmienia się położenie osi Ziemi. Ta piramida jest aktywna od marca 2016 roku - „CZARNA PIRAMIDA I OTWARCIE PORTALU” https://www.youtube.com/watch?v=X_nSdzkG-nc

 „To co się obecnie dzieje na Ziemi jest wskazówką w jaki sposób została unicestwiona Pierwsza i kolejne rozwijające się cywilizacje na naszej planecie (i w Kosmosie). Kultura chrześcijańska jako pierwsza wskazała kierunek rozwoju - w kosmos. Teraz podjęły wyzwanie inne religie i kultury, ale wszystko wskazuje, że jest to wojna technologiczna na każdym poziomie. Jak to się skończy nie trudno przewidzieć!”

Aby nie dopuścić do kolejnej zagłady cywilizacji i planety kontrolę nad ich działaniami przejął sam TWÓRCA.

TRON KRÓLA LAJSZLA - J(L)AHWE  i super technologie Pierwszej Cywilizacji…


Z moich wizji wynika, że oś Ziemi powróci do PIERWOTNEJ PRECESJI i KONIUNKCJI jak w czasach Pierwszej Super Cywilizacji CZŁOWIEKA w mistycznym Raju. Wracamy do Przyszłości, ale nie wszyscy, bo zdrajcy zrobią to samo. Aby nie dopuścić do kolejnej wojny bratobójczej Proroctwo Apokalipsy zapowiada Sąd Ostateczny…
(Ilustracje Internet)


Gdynia 25.09.2017


I wszystko byłoby OK., gdyby nie mały drobiazg. Świat istnieje, mimo hucznych zapowiedzi jego końca (który to już raz?) i nie wygląda na to, by miał się szybko skończyć - no chyba że człowiek w swym szaleństwie zrobi sobie jakieś ku-ku. Jakaś wojenka atomowa, jakaś katastrofa chemiczna czy nuklearna względnie jakiś wirus, który wyrwie się ze ściśle strzeżonego laboratorium wojskowego...

Straszenie ludzi końcem świata stanowi wyraz niepewności i zagubienia współczesnego człowieka, który sam zapędził się w ślepy zaułek i nie wie, jak z niego wyjść.

A przecież wyjście jest i to bardzo proste: dajcie żyć Naturze i sobie samym. Tylko że dla niektórych jest to właśnie najtrudniejsza rzecz...  

środa, 27 września 2017

Potwory i katastrofy

Morze - odwieczna tajemnica...

Ostatnio media bombardują nas dziwnymi wieściami na temat nieznanych zwierząt, które znaleziono lub złowiono w morskich głębinach. Niektóre z nich, to prawdziwe potwory, o których wspominają legendy i gadki marynarzy i rybaków. A oto doniesienia z ostatnich dni:



Huragan wyrzucił na brzeg tajemnicze stworzenie.
Naukowcy próbują odgadnąć, co to jest

Pewna Amerykanka spacerując po plaży w Teksasie natknęła się na tajemnicze stworzenie. Kobieta sfotografowała je i zamieściła w sieci zdjęcia z pytaniem „co to do diabła jest?”
Preeti Desai z National Audobon Society spacerowała plażą w Teksasie, gdy ujrzała olbrzyma leżącego na brzegu. Odwaga zwyciężyła ze strachem i kobieta zdecydowała się podejść do znaleziska. Początkowo zaczęła je ściskać i przewracać, jednak nie potrafiła rozpoznać gatunku. Z prośbą o pomoc zwróciła się do internautów.
Zdjęciem zainteresował się jeden z biologów Keeneth Tigh, który uważa, że potwór ten może być węgorzem z gatunku Aplatophis chauliodus. Stworzenia te często występują na głębokości od 30 do 90 metrów i mogą mierzyć nawet do 85 centymetrów.
Naukowcy twierdzą, że zwierzę prawdopodobnie zostało wyrzucone na brzeg przez huragan HARVEY, który kilkanaście dni temu przeszedł przez Teksas.


Na dalekim wschodzie Rosji złowiono rybę jak z horrorów.
Ważyła ponad tonę

Grupa rosyjskich rybaków z obwodu sachalińskiego pochwaliła się fotografiami monstrualnej ryby. Przyznają, że czegoś takiego jeszcze nie widzieli.
W sobotę 9 września grupa rybaków wyciągnęła na brzeg gigantyczną rybę z rodziny samogłowowatych (Mola mola). Wyłowiony z Oceanu Spokojnego stwór ważył 1100 kilogramów i prezentował się wprost upiornie. Można to ocenić dzięki fotografiom wykonanym przez lokalnych dziennikarzy, zawiadomionych o niezwykłym połowie. Ryba przypominająca wytwór sennych koszmarów zaplątała się w sieci kutra opływającego wyspę Iturup w archipelagu Kuryli. Samogłów, który w regionie uważany jest za prawdziwy przysmak, nie przeżył jednak podróży do portu. Po 3 dniach gnijące mięso wyrzucono na portowe wysypisko śmieci, gdzie rybne odpady wyjadają dzikie zwierzęta, także niedźwiedzie.
– Odkąd sięgam pamięcią, nigdy nie widziałem tu czegoś takiego. Z dużych stworzeń trafiały nam się delfiny, osiągające 1,5 metra, ale takiej ryby, ważącej ponad tonę, nigdy tu nie było – opowiadał portalowi sakhalin.info rybak Artur Balkarow. Samogłowy występują w niemal wszystkich morzach i oceanach strefy ciepłej i umiarkowanej. To ryby o najcięższych kościach. Handel ich mięsem jest zakazany w Unii Europejskiej i niektórych krajach Azji Wschodniej.


Głębinowy rybak pokazuje zdjęcia swoich zdobyczy.
Niezwykłe stworzenia przerażają

Roman Fedorcow, rosyjski rybak głębinowy, mieszka w Murmańsku. Pływając po wodach Oceanu Arktycznego, zamieszcza w sieci zdjęcia stworzeń, które udaje mu się złowić. Oto niektóre z dziwacznych i przerażających stworzeń, jakie można spotkać w głębinach. Po więcej zdjęć zapraszamy na Twittera Fedorcowa: https://twitter.com/rfedortsov.  













Gigantyczny, 700-kilogramowy gad wyrzucony na plażę.
Gapowicze oniemieli

Na plażę w hiszpańskim mieście Calella, niedaleko Barcelony, morze wyrzuciło gigantycznego dwumetrowego żółwia. Martwe zwierze ważyło aż 700 kg i do jego przetransportowania z plaży władze musiały użyć dźwigu i koparki.
Eksperci poinformowali, że żółw należy do gatunku skórzastych (Dermochelys Coriacea). Jest to gatunek gada z podrzędu żółwi skrytoszyjnych oraz jedyny współcześnie żyjący przedstawiciel rodziny żółwi skórzastych. To największy żyjący żółw oraz jeden z największych i najcięższych współcześnie żyjących gadów - większe rozmiary od niego osiągają tylko niektóre krokodyle. Tego typu bliskie spotkanie z olbrzymim żółwiem w basenie Morza Śródziemnego należy do rzadkości. Eksperci wskazują, że w ciągu ostatnich 2 tysięcy lat źródła naukowe opisują jedynie dziesięć tego typu przypadków. Zwierzęta te preferują wody tropikalne i subtropikalne i zwykle spotykana są w Ameryce Południowej. Żółwie skórzaste całe życie spędzają w morzu. Mają delikatne szczęki, więc żywią się miękkimi zwierzętami jak meduzy, skorupiaki, mięczaki, małe ryby oraz wodorostami morskimi. Największy znany okaz („żółw z Harlech”) ważył 916 kg.


To jest właśnie to, o czym pisałem już wcześniej w kontekście innej straszliwej katastrofy – mowa o megatsunami, które w dniu 26.XII.2004 roku uderzyło w brzegi Oceanu Indyjskiego - http://wszechocean.blogspot.com/2017/03/co-sie-dzieje-w-gebinach.html. Na brzegi Indyka woda wyrzuciła egzemplarze wielu rzadkich gatunków zwierząt głębinowych, o których nauka wie niewiele lub zgoła nic… A przecież są to drobne zwierzęta.

Co je wygnało na powierzchnię morza? To oczywiste – potężne fale tsunami, które zmyły brzegi Indyka. Do tego należy dodać erupcje wulkaniczne, erupcje pokładów klatratów metanowych, jądrowe i termojądrowe testy, skażenie chemiczne środowiska, rejsy atomowych okrętów podwodnych, poszukiwania ropy naftowej i minerałów oraz wiele innych przyczyn.

No bo weźmy na przykład takiego Megalodona. Ponoć wyginął jakieś 2-20 mln lat temu i nie ma po nim już żadnego przedstawiciela tego gatunku. No, być może. Nie ma ich w strefie fotycznej Wszechoceanu, a co ze strefą eufotyczną? Co ze strefą hadalną? Tego po prostu NIE WIEMY… A Megalodony mogłyby istnieć – jak zakłada to amerykański pisarz Steve Auten w powieści „Meg” – w rowach oceanicznych, na głębokościach poniżej 4-5 tys. metrów. Pisałem o tym już na blogu KKK – zob. :  http://wszechocean.blogspot.com/2014/10/megalodon-postrach-wszechoceanu-istnieje.html, http://wszechocean.blogspot.com/2012/04/megalodon-postrach-wszechoceanu.html, http://wszechocean.blogspot.com/2011/10/czy-istnieje-gigantyczny-rekin.html.    

Kraken. Do dziś dnia nie wiadomo, czy kiedykolwiek istniał, ale ludzie morza wiedzą swoje. I znowu – Krakeny mogłyby istnieć we wszechoceanicznych głębiach na głębokościach 6000 m i niżej. Temperatury i ciśnienia tam panujące akurat nie miałyby wpływu na ich życie. Jaka jest możliwość wykrycia takiego stwora? Bardzo mała, ale wyższa od zera. Dokładniej opisałem to na stronie - http://wszechocean.blogspot.com/2017/09/antarktyczny-kraken.html i http://wszechocean.blogspot.com/2015/04/globalny-kraken.html.   

Wszechocean jest jeszcze mało zbadany i żaden nieznany stwór w nim zamieszkujący nie powinien nas dziwić. W pewnym aspekcie jest to kapsuła czasu przechowująca stworzenia z dalekich okresów geologicznych – np. latimeria – Latimeria chalumnae, która przetrwała w Oceanie Indyjskim od Dewonu, a które to ryby trzonopłetwe uważano za wymarłe od 60 mln lat. Jeszcze większą osobliwością są skrzypłocze - Limulidae, które są rówieśnikami trylobitów i powstały w środkowym Sylurze – 425 mln lat temu i dożyły do dnia dzisiejszego.

A takie meduzy – Medusozoa istnieją już 600 mln lat i jak widać, żadne wielkie wymierania i inne kataklizmy im nie zaszkodziły! A zatem dlaczego nie znalazłby się we Wszechoceanie potwór na miarę Megalogona czy Krakena…??? Trzeba tylko przełamać standardy i uprzedzenia, a na pewno je znajdziemy.


Tylko trzeba chcieć. 

Zdjęcia - MSN  

sobota, 23 września 2017

Szaleństwa wrześniowej pogody

Atlantyckie huragany z orbity (NOAA, NASA)

Siedzę i patrzę za okno, za którym świat tonie w wodnistej szarości deszczowego uroku. Lato skończyło się niespodziewanie i to wcale nie 22.IX o godzinie 22:02 CEST, ale już 1-go. To było tak, jakby sama Natura je zakończyła, by dzieciakom nie było przykro iść do szkoły…



Huragan MARIA (NOAA, NASA)

Właściwie od początku miesiąca pogoda była paskudna. Deszcze odrabiały swe lenistwo z poprzednich miesięcy, i do południa dnia 23.IX spadło z nieba 153,77 dm³/m², a zatem dużo. W Małopolsce obowiązuje III° zagrożenia hydrologicznego i alarm przeciwpowodziowy. W Tatrach spadł śnieg i w dniu 21.IX na Kasprowym Wierchu było 20 cm, zaś na Łomnicy – 15 cm białego puchu i -5°C.

A wszystko to było niczym, w porównaniu z tym, co działo się na rajskich wyspach Małych i Wielkich Antyli na Morzu Karaibskim i na pd-wsch. wybrzeżu USA, gdzie szalały tropikalne huragany: IRMA, JOSE i MARIA. Jeszcze bardziej od Natury oberwało się Meksykowi, gdzie poza huraganami NORMA i MAX miało miejsce potężne trzęsienie ziemi najpierw o magnitudzie 8°R i drugie o sile 7,4°R, a które pozbawiło życia ponad 270 osób. Na szczęście JOSE zboczył na Atlantyk i tam rozwiał się na wysokości Waszyngtonu… Niestety – huragan MARIA uderzył w Małe Antyle i spustoszył je doszczętnie. Idący za nim huragan LEE na szczęście rozwiał się i nie zaszkodził nikomu. Przynajmniej na razie, do następnego huraganu…

W tym czasie Europę zaatakował niż AILEEN i orkan SEBASTIAN, które spowodowały te wszystkie deszczowe perturbacje także w naszym kraju. Nie zapominajmy, że atlantyckie huragany przybywają do Europy po dwóch tygodniach w postaci głębokich niżów, które powodują pogorszenie się pogody nad naszym kontynentem, nad Polską także. Kto wie, czy w październiku pozostałości po MARII nie sypną nam śniegiem?






Balet huraganów na Atlantyku (DWD) 

Dobrą stroną tych mega-opadów deszczu jest potężny, wręcz wybuchowy wysyp borowików na terenie całej Polski. Grzybiarze nareszcie mają swe żniwa i pierwsza jesienna pełnia Księżyca, dnia 5.X,  będzie prawdziwą Pełnią Grzybiarza!

Co to wróży nam na przyszłość?

Prognozy są nieciekawe. Amerykanie i Brytyjczycy uważają, że taka konfiguracja pola barycznego i ruchu mas powietrza nad naszą hemisferą wróży nam wczesną, długą i ostrą zimę.

Jeżeli idzie o nasze rodzime prognozy, to wrzosy kwitną od góry, potężnie sypnęło grzybami i wcześnie zakwitły ziemowity, a to wszystko wróży wczesną i ostrą oraz śnieżną zimę. A zatem zbieżnie z prognozami meteorologów…

Czy to oznacza, że skończył się EGO? Raczej nie, bo to nie jest zjawisko, które kończy się z dnia na dzień. Może to być tylko wahnięcie pogody w dół, ale ogólnoświatowy trend pozostanie na plusie i tylko kraje Europy Środkowej (Polska, Czechy, Słowacja, Austria i Węgry oraz część Niemiec) mogą (ale wcale nie muszą) cieszyć się z zimy. Osobiście nie miałbym nic przeciwko białemu Bożemu Narodzeniu i sylwestrowo-noworocznej zamieci, byle nie „nakidało” nam wielometrowych zasp…   

czwartek, 21 września 2017

Wielki orkan czy Tsunami?


Choć większość geologów jest zdania, że na Morzu Bałtyckim tsunami nie może wystąpić, ponieważ nasze morze jest zbyt płytkie, to jednak stare kroniki opisują zdarzenie z szesnastego wieku, które wydaje się tej tezie przeczyć. Aby ostatecznie rozwiać wszelkie wątpliwości geolodzy z uczelni w Gdańsku, Szczecinie i Poznaniu postanowili zbadać to, co naprawdę się wtedy zdarzyło. Nie ukrywali, że do badań przystąpili sądząc, że był to jedynie bardzo silny sztorm, być może rekordowy jaki kiedykolwiek obserwowano na polskim wybrzeżu i jaki opisano w kronikach.


Jednak już w pierwszym dniu wykopów, co miało miejsce we wrześniu 2012 roku, w okolicach Rogowa i Mrzeżyna, na głębokości kilkudziesięciu centymetrów, natrafiono na warstwę piasku z dna Bałtyku… Kopali więc dalej i dalej w głąb lądu. Najdalsze osady znaleźli nawet w odległości 1,5 kilometra od plaż! To nie mógł być skutek sztormu, bo nawet te najsilniejsze nie generują aż tak wysokich fal, aby wdzierały się one tak głęboko w ląd.


Geolodzy odkryli dwie warstwy żółtego piasku, który wyraźnie kontrastuje z ciemną barwą otaczających je torfów. Ta świeższa warstwa na całej długości ma około 10 centymetrów grubości i znajduje się pół metra pod powierzchnią gruntu. Na podstawie metody radiowęglowej wyznaczono jej utworzenie na drugą połowę osiemnastego wieku. Druga warstwa, znajdująca się poniżej niej, została naniesiona u kresu średniowiecza, około piętnastego wieku. Zgadza się to z opisami tajemniczego zjawiska, którego doszukano się na łamach historycznych kronik. Mówią one o niedźwiedziu morskim, który uderzał w wybrzeże powodując zniszczenia wielu domów. Kronikarze opisywali gigantyczną falę, która zmyła wszystko do morza. Stało się to 16 września 1497 roku w czasie nieobecności w Darłowie księcia Bogusława X. Kroniki pieczołowicie spisywane przez mnichów w klasztorze kartuskim w Darłowie wspominają o sztormie, który szalał przez cały dzień.


Sztorm zerwał się w piątek, ósmego dnia po narodzinach Maryi 1497 roku i trwał do późnego wieczora, wywołując powódź. W Darłówku zostało zniszczone całe nabrzeże portowe. Woda wyrzuciła na ląd 4 zacumowane w porcie statki. Prawie wszystkie domy zostały rozmyte i potonęło wszystko bydło. Ucierpiało również Darłowo: w spichlerzach było pełno wody i wiele towarów się zmarnowało, w kościele parafialnym spadła część dachu z wieży, runęło przedbramie bramy Wieprzańskiej, woda przewróciła wiatrak we wsi Krupy. W klasztorze woda stała do wysokości ołtarzy, sad mnichów został zniszczony, a ich piwo i wino było tak zepsute, że ich nie chciał nikt pić.


Ucierpiało wówczas całe miasto, a strach był tak wielki, że pleban z burmistrzem ślubowali, że każdego roku po uroczystym nabożeństwie, będzie przechodziła procesja pokutna wokół miasta.


W 1991 roku wznowiono tą tradycję i odtąd corocznie 16 września wierni urządzają procesje spod kościoła św. Getrudy i  modlą się, aby nie powtórzyła się tragedia powodzi.


Przyczyna tsunami nie jest wyjaśniona. Hipotez jest kilka, jedna mówi o podmorskim trzęsieniu ziemi, do którego mogło dojść u wybrzeży Skandynawii, gdzie wstrząsy tego typu zdarzają się na skutek wypiętrzania się południowej części półwyspu po ustąpieniu lądolodu. Sam wstrząs tsunami z pewnością nie wywołał, jednak mógł spowodować pęknięcie skorupy i uwolnienie się spod dna Bałtyku dużych ilości gazu. Ten silnie skoncentrowany eksplodował i wywołał olbrzymie tsunami, które popędziło w kierunku południowym. Co by było gdyby taka fala uderzyła w elektrownie atomowa, która chciano budować nad Bałtykiem.


Zebrał - Stanisław Bednarz