wtorek, 30 maja 2017

Były premier Japonii i major CIA o UFO



Toshiki Kaifu


George A. Filer III (MUFON)


Toshiki Kaifu mówi: 

Przede wszystkim powiedziałem „Magazynowi” w styczniu br., że jak nierozwinięty kraj odnosi się do problemu UFO, Japonia musiała wziąć pod uwagę to co powinno być zrobione w kwestii UFO, i że musieliśmy poświęcić dużo czasu temu tematowi. Na dodatek powiedziałem, że ktoś musi rozwiązać problem UFO z daleko idącą wizją w tym samym czasie. Po drugie sądzę, że jest już najwyższy czas, by potraktować problem UFO poważnie w naszej rzeczywistości.

Mam nadzieję, że to Sympozjum przyczyni się do pokoju na Ziemi z punktu widzenia kosmosu, i poczyni pierwszy krok w kierunku międzynarodowej współpracy na polu badań UFO. 

Toshiki Kaifu, były premier Japonii w liście do burmistrza Shiotaniego z Hakui City, datowanego na 24.VI.1990 roku tak poparł nadchodzące Sympozjum Space & UFO.


Rozumiejąc misję Obcych z UFO


Naukowe analizy niewątpliwie potwierdzają część prawdy o UFO, jednakowoż nie sądzę, by prowadziły one do całej prawdy o ufozjawisku. Jestem to winien człowiekowi, którego nazwałem mjr Amos Chalif. On udzielił mi lekcji, której nie zapomnę. 

Mjr Chalif, który jest byłym pracownikiem służb wywiadowczych USA, wiele lat temu widział akcję w czasie II Wojny Światowej we Włoszech, a także jaskrawo opisał swe dochodzenia na Karaibach, gdzie organizował on wysiłki w celu przechwytywania U-bootów i niemieckich szpiegów na trasie przerzutu do USA. Żaden z tych ludzi nie wiedział nic o nauce. Potem postawił pytanie, które wydaje się oczywiste, że aż nie przyszło mi do głowy: Co sprawia, że uważasz, że UFO są problemem naukowym?

Odpowiedziałem, że problem był naukowy tylko w taki sposób, w jaki go zbliżono, ale on nie zgodził się z tym i zaczął mi wykładać: 

Po pierwsze, powiedział, że nauka miała pewne reguły. Na przykład, musi założyć, że zjawisko, które obserwuje, ma charakter naturalny, a nie sztuczny, a może i tendencyjny. Teraz zjawisko UFO może być kontrolowane przez Obce Istoty. - Jeśli tak - dodał major - to badanie to nie należy do nauki. Należy do wywiadu. Oznacza to kontrwywiad. I to, wskazał, było jego domeną.
A jeżeli idzie o kontrwywiad, to reguły tu są zupełnie inne. I narysował mi prosty schemat w moim notesie. Powiedzmy, że dam ci 95% danych na temat fenomenu. Jesteś szczęśliwy, bo masz 95% wiedzy na temat tego fenomenu. Ale to nie jest dla wywiadu. Jeżeli masz 95% danych, to wiedz, że to jest ta „najtańsza” część informacji. Ciągle potrzeba ci tych brakujących 5% i musisz zapłacić o wiele więcej by je uzyskać. Zobacz, Hitler miał 95% informacji o desancie w Normandii. Ale co z tego, było to 95% błędnych informacji! Czy powiedziałbyś, że informacje o UFO, których używasz do kompletowania statystyk i szukania prawidłowości przy pomocy komputerów są bezużyteczne? 

Zapytałem go: Czy możemy bez końca przeglądać nasze taśmy magnetyczne odkrywając fałszywe prawidłowości?   

To wszystko zależy od tego, co myśli TA DRUGA STRONA. Jeżeli Oni wiedzą co my robimy, to nie będziemy mieli żadnej szansy znaleźć drogi do prawdy. Nie poprzez zbieranie obserwacji i wrzucanie ich do komputera. Oni będą dostarczali nam informacji, które Oni uznają za stosowne byśmy je analizowali. No bo co jest jedynym źródłem informacji o fenomenie UFO? Tylko same UFO!

Okładka książki G.P.Hansena pt. ,,Oszust i paranormalność"

Jesteś pewien tego, co powinienem zrobić? Wygląda na to, że badania tego fenomenu są beznadziejne. Mógłbym równie dobrze wyrzucić mój komputer do rzeki.

Niekoniecznie. Powinieneś spróbować innego podejścia. Przede wszystkim powinieneś pracować poza strukturami wszelkich grup ufologicznych; są one zinfiltrowane przez rozmaite agencje rządowe, które usiłują przeszkadzać i wprowadzają do obiegu różne plotki i pogłoski, które chcą wprowadzić żeby krążyły w fandomie. W kręgach wywiadowczych, tacy ludzie są historyczną koniecznością. Nazywamy ich „pożytecznymi idiotami”. Jeżeli długo pracowałeś dla Wuja Sama, to wiesz, że jest on uwikłany w różne dziwne rzeczy. Dane zebrane przez te grupy są sfałszowane już u źródła, ale pełnią użyteczną rolę.
Po drugie – powinniście poszukać irracjonalnych, zdumiewających, i elementów które nie pasują: to jest to, co zaobserwowałem w czasie tego wieczornego spotkania. Czy kiedykolwiek czułeś, że zbliżasz się do czegoś, co nie pasuje do jakiegokolwiek racjonalnego wzoru, a co jak uważasz może być ważne?
 
Wygląda zatem na to, że jest to umyślne zamieszanie i dziwaczne zachowanie, aby ukryć Ich prawdziwe cele i misję.



****


I to jest dokładnie to, co twierdzimy od wielu lat, a co wyraził najdobitniej Bronisław Rzepecki w swym memorandum. Oni – kimkolwiek są – nie muszą mówić prawdy istotom stojącym niżej od Nich na drabinie ewolucyjnej i wcale nie muszą być dla nas przyjaźni. Wręcz odwrotnie, mogą nas postrzegać tak, jak my postrzegamy mrówki czy pszczoły. 


Z drugiej zaś strony to jest oczywiste: rola „pożytecznych idiotów” i ich zastosowanie odegrało i nadal odgrywa niepoślednią rolę w polityce zagranicznej USA. Wystarczy wspomnieć to, co działo się w Polsce pod koniec lat 70. i w latach 80. ub. stulecia. Najpierw postawiono na czele Kościoła katolickiego dzięki zabiegom Brzezińskiego kardynała Wojdyłę, by Polacy uwierzyli w polskie posłannictwo „wyzwolenia” Europy Środkowej i Wschodniej; następnie spowodowano w Polsce określone trudności gospodarcze poprzez zadłużenie naszego kraju, a potem „pożyteczni idioci” zaczęli krecią robotę. Powołali „Solidarność” i działali pod dyktando z Langley, co zresztą potwierdzili sami Amerykanie, którzy wyłożyli na zmianę ustrojową w naszym kraju kilkadziesiąt milionów dolarów. Watykan dołożył się do tej brudnej roboty dając 4 mln US$ w złocie… 


NB, w podobny sposób obalono rząd Salvatora Allende w Chile w 1973 roku, atoli z tą różnicą, że Amerykanom nie udało się znaleźć zdrajcy na miarę Pinocheta w Wojsku Polskim poza pułkownikiem Kuklińskim, który jednak pracował na dwie – a może i nawet na trzy strony…  


Resztę znamy: strajki, paraliż gospodarki i jej rozwalanie, obniżające się warunki życia, konfrontacyjne i roszczeniowe nastawienie „Solidarności” i wreszcie stan wojenny. A potem okrągły stół, wybory czerwcowe i „wyzwolenie” Polski. 


Owszem, Polska została „wyzwolona” – głównie ze swego majątku narodowego, a Polacy od tej pory zostali podzieleni i podziały się coraz bardziej pogłębia, bo podzielonym, ogłupionym, bezmyślnym i skatolicyzowanym narodem się łatwo rządzi. That’s all… 


Tak samo jest z ufologią – jak udowadniałem to w swych pracach – ufologia była, jest i będzie manipulowana przez służby specjalne – głównie amerykańskie po to, by właśnie pod jej płaszczykiem można było maskować różne „skunksie” i „krecie” roboty, wymierzone przeciwko całemu światu by nim zawładnąć i podporządkować sobie Ludzkość…


UFO oczywiście istnieją, ale nikły procent dotyczy statków kosmicznych i/albo atmo- i hydrosferycznych Obcych (bez względu na to, kim są) a zdecydowana większość to właśnie super- i ekstra tajne zabawki chłopców w mundurkach. A szkoda!




Komentarze z KKK


Uszanowanie! Świetny i trafny komentarz Roberta - całkowicie utożsamiam się z tym (z tą perełką!), co pisze.
P.s Tak tylko moja skromna uwaga - aż takich mocy twórczych/technologicznych  "chłopakom w mundurach" bym nie przypisywał :) Pozdrawiam - Avicenna

Dzięki - ale uważam, że chłopaki w mundurkach mają doskonałe możliwości robienia ludziom wody z mózgów, co widać na przykładzie choćby Roswell. Po prostu mit o UFO przekłada się na niezłą kasę. Roberto Pinotti bodaj czy nie w filmie "Caddero sulla Terra" wyliczył, że miasto Roswell zarabia 8-10 mln US$ na samych tylko ufologicznych turystach! No i kto podniesie rękę i zarżnie Kosmitów znoszących TAKIE złote jaja?
Poza tym - jak słusznie zauważył to Mistrz Lucjan - "zieloni" doskonale zaprzęgli ufozjawisko do dezinformacji - co wychodziło idealnie w czasie Zimnej Wojny - i dzięki temu mamy teraz taki niestrawny melanż głupoty, dezinformacji i ufologii kreatywnej, z którego nie sposób się wyplątać... - Platon

Niby wiadomo, ale ciągle zaskakuje taka prawda. Pozdrawiam - Marek Rudnicki


Przekład z j. angielskiego - ©Robert K. F. Leśniakiewicz

niedziela, 28 maja 2017

Pola Flegrejskie = koniec Europy?




Ostatnio badaczy wszelkich tajemnic interesują Superwulkany, których potężne erupcje są w stanie zagrozić nawet nie istnieniu cywilizacji, ale w ogóle życiu na powierzchni Ziemi. Poza amerykańskimi superwulkanami takimi jak Yellowstone i Snake River, w Europie grożą nam dwa: niemiecki Laacher See w Nadrenii-Palatynacie, nieopodal Bonn i Koblencji oraz włoski Campi Flegrei nieopodal Neapolu. 

Laacher See ostatni raz dał popis 10.930 lat temu. Jego wybuch pokrył Nadrenię 7-metrową warstwą popiołów. Na szczęście trwał tylko kilka dni. Ponoć teraz się budzi, co objawia się zwiększoną emisją dwutlenku węgla…



Ale znacznie bardziej niebezpieczny wydaje się być drugi superwulkan – Campi Flegrei położony ok. 14 km nieco na południe południowy-zachód od centrum Neapolu. Jak twierdzą uczeni, może on w niedalekiej przyszłości eksplodować. Efekty tej supererupcji będą straszne – cała Europa i część Afryki zostanie pokryta warstwami popiołów o grubości od kilku do kilkudziesięciu metrów. Rezultaty nie będą trudne do przewidzenia – zima poeksplozyjna, głód, choroby zdziesiątkowanie populacji ludzkiej, konflikty, migracje, klęska ekologiczna, itd. itp. 

Ciekawe, że będzie to przypominało skutki impaktu asteroidy – to znaczy efekty będą przypominały. I w tym kontekście całkiem zrozumiałe stają się niektóre przepowiednie Nostradamusa. I tak:

Trzęsienie ziemi, ogień ze środka ziemi
Wstrząśnie okolicami wokół Nowego Miasta
Dwa wielkie bloki będą walczyć długi czas
A potem Arethusa zaczerwieni Nową Rzekę
Centuria I, 87

Pierwszy wiersz opisuje erupcję wulkaniczną: trzęsienie ziemi i wytrysk ognia z wnętrza ziemi. Nowe Miasto to nie Nowy Jork, jak sugerują niektórzy interpretatorzy, ale Neapol – od nea – nowe i polis – miasto… A zatem będzie to wybuch albo Wezuwiusza, albo superwulkanu pod Polami Flegrejskimi.
No a potem zaczną się skutki supererupcji:

Po trzęsieniu ziemi aż trzeszczy od brzegu do brzegu
Wszystko będzie czerwone. Gorące słońce spopiela ziemię
Owce i krowy wymierają
Zboża wielki niedostatek.
Centuria III, 65

Sprawa oczywista – takie będą ekologiczne skutki supererupcji w Amerykach, gdzie dolecą opady toksycznej tefry. I dalej:

Księżyc zaciemni się głębokim mrokiem
Mija go jego rdzawoczerwony brat
Olbrzym długi czas ukryty w mroku
Dzierżyć będzie żelazo w krwawej ranie.
Centuria I, 84

Dokładnie tak to będzie wyglądało w Europie. Chmury tefry i gazów trujących przesłonią Księżyc i Słońce. Olbrzym ukryty w mroku, to oczywiście superwulkan, który będzie broczył lawą z otwartej kaldery. 

W swej Przedmowie opisuje on kolejny przerażający aspekt tych zjawisk:

Zbóż nie starczy dla najzamożniejszych
Śmierć ze śniegu bielszego niż biel
Zgniłe ziarno, jałowa ziemia, zatruta woda
U stóp wielkiego rannego wiele trupów
Przedmowa, 113

To oczywiste – spadający z nieba popiół wulkaniczny ma barwę białoszarą, jest toksyczny i zatruwa wszystko, gdziekolwiek padnie. Dopiero później zamienia się w żyzną glebę powulkaniczną… 

A efekty klimatyczne?

Przez 40 lat nikt nie zobaczy tęczy
Przez 40 lat tylko bezsilne dni!
Ziemia wyschnięta, coraz większa susza
I wielkie powodzie w tej samej chwili.
Centuria X, 11

Erupcja superwulkanu na długi czas zakłóci naturalną kolej rzeczy. Podobnie ale w małej skali było, jak pamiętamy, po wyjątkowo pylistej erupcji islandzkiego wulkanu Eyjafjallajökull w kwietniu 2010 roku, po której przyszedł dżdżysty maj i powódź opadowa… 

I jeszcze jedno proroctwo, które może dotyczyć tego nieszczęścia:

Kiedy przez dłuższy czas dwa światła na niebie będą
Niewidoczne, co nastąpi nagle pomiędzy marcem a kwietniem
Och, jakaż drożyzna grozi. Lecz są dwaj potężni życzliwi
Którzy poprzez lądy i morza pospieszą każdemu na pomoc.
Centuria III, 5

Tak więc jak widzimy, można te proroctwa interpretować także jako ostrzeżenie przed erupcją superwulkanu w Europie. 



Oczywiście możliwy jest – i to wkrótce – impakt asteroidy 99942 Apophis, który może mieć miejsce w dniu 13.IV.2029 roku, którego moc wyniosłaby około 1,48 Gt trójnitrotoluenu - TNT bardzo silnego materiału wybuchowego – a przypominam, że amerykański Little Boy, który zrujnował Hiroszimę i zabił 80.000 ludzi miał moc zaledwie 15 kt TNT, zaś radziecka Car Bomba miała moc jedynie 58…62 Mt TNT, eksplozja Tunguskiego Ciała Kosmicznego była w granicach 5-20 Mt TNT, zaś erupcja wulkanu Krakatau szacowana jest na 200 Mt TNT. W przypadku jego uderzenia w Ziemię nie powtórzy się tragedia z granicy Kredy i Paleogenu (64,8 mln lat temu) – tam było co najmniej 100 Tt TNT – ale w przypadku trafienia w czułe miejsce, jakim są Superwulkany, może powtórzyć się Armagedon z granicy Perm/Trias (251 mln lat temu)… Miejmy nadzieję, że do tego jednak nie dojdzie i Apophis wyrżnie w nasz glob z energią tylko 1,48 Gt. Niestety, w tym przypadku zniszczenia będą rozległe i ulegnie nim pół kontynentu, a jeszcze gorzej będzie, kiedy Apophis spadnie do Wszechoceanu, bo do tego dojdą potężne fale tsunami i być może przebicie skorupy ziemskiej, cienkiej pod dnem oceanicznym. Tak więc jest się czego bać!
Przelot Apophisa będzie widoczny w Europie, Afryce i zachodniej Azji. Będzie znajdował się w odległości 38.000 km od Ziemi, a jego jasność wyniesie +3,3 mag., tak więc będzie go można zobaczyć przesuwającego się wśród gwiazd – jak podaje Wikipedia.



Ktoś powie, że straszę ludzi. Nie, nie straszę tylko ostrzegam. Jak to mówią wojskowi – „strzeżonego warta strzeże”. Nikt nie powiedział, że spokojna Ziemia została nam dana raz na zawsze i materialne siły Wszechświata mogą w każdej chwili nas zniszczyć z kretesem. Pewnym pocieszeniem może być to, że o. Czesław Klimuszko w swych wizjach widział spokojną i bezpieczną Polskę co najmniej do roku 2032, a zatem mamy czas, by przygotować się do poimpaktowej zimy – o ile w swej megagłupocie nie sprokurujemy sobie wcześniej nuklearnej…  


sobota, 27 maja 2017

Piktogram w Węgierkach k./Wrześni




Mimo, że nie dostałem zgody na publikację, to jednak uważam, że sprawa jest tak ważna, że trzeba ją upublicznić. Pisze do mnie Leszek Ostoja-Owsiany:


Dostałem dzisiaj wiadomość od Adama Piekuta o piktolu. Oto treść:

Cześć wszystkim!
Dzisiaj dostałem informację o piktogramie. Znaleziony dzisiaj na polu żyta. Wielkość można ocenić po zdjęciach. Kręgi 4-7m średnicy, długość do 15m.
Jakość jest jaka jest, znacie mój sceptycyzm. Nie mam możliwości zweryfikowania tego. Miejscowość Węgierka k. Wrześni... Nic więcej nie wiem.
Pozdrawiam
Adam Piekut
Pozdrawiam
Leszek Ostoja-Owsiany










 Foto - Adam Piekut


Mój komentarz: 

Chyba chodzi o wieś Węgierki, 7,5 km na wschód od Wrześni, znajdującej się na N 52°19'19,26" - E 017°40'33,47", 101 m n.p.m.? Na fotkach rzeczywiście wygląda to na wygniotkę, ale może to potwierdzić tylko dokładne zbadanie tego AS w terenie....


Komentarze z KKK:

Tak, to jest właśnie ta miejscowość.
 (Leszek Ostoja-Owsiany)

Według mnie sztuczny twór inwencji lokalnej. Argumenty (wedle jakości zdjęć):
- jakość położenia łodyg: nieregularność, niedokładność;
- widoczna etapowość wykonania;
- bliskość krawędzi użytku, dostęp śladami technicznymi.
Ponadto:
- brak wyrafinowania;
- spęcznienie kolankowe nie świadczy o niczym w takiej ilości, jak pokazano.
Przydałaby się historia odkrycia i pół litra dla właściciela pola na pocieszenie.
Pozdrawiam 😊 (Smok Ogniotrwały)

Smoku,
- mnie to też dziwnie wygląda na twór lokalny. Jednakże dziwnie mi się to kojarzy z Twymi przygodami dziwnie nieliniowymi, jakieś przeżył ostatnio. Chodzi mi o obserwacje BOL-i i innych latadeł... Wprawdzie Wieluń od Wrześni dzieli 140 km w linii prostej, to jednak kierunek N-NW - S-SE by się z grubsza zgadzał... Może jednak widziałeś obiekty, które miały jakiś związek z tym agroglifem? (Platon)

W przypadki nie wierzę, w zbieżności już tak. Z racji wystawienia się na niejaką śmieszność (wszak ludzie ludziom słusznie nie wierzą), wolę stosować drogową ostrożność - można przyjąć, że jest powiązanie, ale brak możliwości zaufania, podsycony wymienionymi argumentami, nie skłania mnie osobiście do uznania tego tworu jako skorelowanego z moimi obserwacjami.
Moi Koleżcy poruszają się bardziej po równoleżnikowej linii - wczoraj prosto po linii zachód-na-wschód. Ostatnio z odchyleniem w przeciwną stronę do kierunku obrotu wskazówek zegara. Ładnych parę lat temu jednak, muszę przyznać, że widziano w mojej okolicy BOLe lecące bardziej po linii S-E, jednak relację zdała osoba starsza, a dokładniejsze pytania trafiały na jej powtórzenia lakonicznych stwierdzeń (co paradoksalnie utwierdziło mnie w przekonaniu, że mówiła prawdę - tak pracował jej nieskażony naszą literaturą umysł. Co więcej, wyjaśniałoby to zainteresowanie NOL-ami jej wnuczki, której nawet raz pożyczyłem kwartalnik UFO [notabene brawo jej za odwagę], ale brak werwy w czytaniu pozwolił umieścić ją w kategorii nie-świadków [w końcu który wnuczek czy wnuczka do końca wierzy starym ludziom, prawda..?]). 
Wracając do kręgu, trzeba uważać - zaraz wejdzie tam jakiś oświecony i wyczuje kosmiczną energię (nie obrażając prawdziwie obdarzonych podobnym czuciem). Medytujący postawią buddyjski meczet, a gospodarz zacznie odcinać kupony za dostęp do neu-Medjugorie. Z kręgami... lepiej mocno uważać (ale niech wypowie się ktoś kompetentny, bowiem sam jestem ciekaw, co można wokół tego piktu znaleźć). Jak dla mnie, najlepszym wydaje się zrealizowanie planu wysnutego parę lat temu razem ze Smoczkunią naszą - jak się uda, obwieszczę jego zamiar, przebieg, i wynik, a wówczas zobaczymy, kto i co powie.
P.S.
...po linii S-E*
...po linii S-N.
Mea culpa.
Pozdrówki 😀 (Smok Ogniotrwały)

Jeszcze 3 lata temu jeździłam u siebie 4 razy w roku na oglądanie i nasycanie się energią kręgów powstałych w zbożu lub w trawie. Mój kolega był bardzo dobrze czujący i razem czuliśmy (teraz powiem: wymyślaliśmy) cuda na kiju.
Aż do czasu, kiedy zwątpiłam w te kręgi jako wytworu kosmicznego. Wierzę, że się naprawdę pojawiały, lecz był to wynik działalności mózgu pewnego sensytywa (osoby czującej energie), jego plazmy czy coś w tym sensie.
To Robert van den Broeke. Podaję jego stronę internetową, gdyby ktoś chciał zobaczyć kręgi, zdjęcia plazmy przyjmującej rysy znanych zmarłych osób. Właśnie ta uwidoczniona na zdjęciach plazma dala mi dużo do myślenia: www.robbertvandenbroeke.nl/graancirkelarchief
Pozdrawiam (Basia z Holandii)

Niestety, muszę się zgodzić z Basią - ta cała otoczka tajemniczości i mistycyzmu jest śmieszna i jedynie działa na ludzi łaknących cudowności i sensacji. O tym też pisałem.  Dlatego zawsze byłem za dokładnym przebadaniem tych agroformacji przy użyciu wszelkich możliwych i dostępnych środków. Ale nade wszystko należy w miarę możliwości rozpytać wszystkich świadków na okoliczność pojawiania się obcych, nieznanych osób w okolicy ukazania się agroznaku, w celu wyeliminowania możliwości jego sfałszowania. Nie jest tajemnicą, że w poprzednich latach w Polsce działały dwie grupy cropmakersów, które podobnież sfałszowały agroznaki w okolicach Wylatowa. Czy zadziałali oni teraz - oto jest pytanie? 😞 (Platon)

Obecnie ponownie zastanawiam się, ile wartości jest w CE V wg Greera. Według tego, co wyczyniła moja matka, wydaje się być realną możliwością. Ciekawe, czy moja ostatnia obserwacja nie była wynikiem czegoś na kształt tego procesu. Jakkolwiek by było, zachęcam do zapoznania się z tematem, jeśli jeszcze nie jest znany, i w miarę chęci do eksperymentowania. I do dzielenia się doświadczeniami.
Pozdrawiam 😊 (Smok Ogniotrwały)

Nie wiem, ale Greerowi to ja niezbyt dowierzam. Może nie tak - Amerykanie z byle czego robią wielkie halo, gdy tymczasem sprawę da się wyjaśnić...
Co do CE5, to opisałem w moim „Projekcie Tatry” i właściwie na tym mógłbym skończyć. Jest to w Netcie na stronie:  http://hyboriana.blogspot.com/2014/06/projekt-tatry-15.html. Powiem więcej - nadal nie wiem, z kim wtedy mieliśmy te CE5, w czasie których nie porozumiewaliśmy się telepatycznie. Ale za to było bardzo ciekawie!
Pozdrawiam wreszcie słonecznie! 😀 (Platon)

Od tygodnia nie zaglądałam na pocztę dlatego dopiero teraz włączam się do Waszej dyskusji. Przypomnę że kręgi zbożowe wg źródeł historycznych - ufologicznych pojawiały się od wieków lub tysięcy lat w Europie i Azji i na pewno nie tworzyły ich lokalne społeczności. Z moich badań wynika iż w takich miejscach są BAZY KOSMICZNE, które w taki sposób manifestują swoją cudowną obecność - co poniekąd potwierdzili swoimi 13 letnimi badaniami Janusz Zagórski i Robert Bernatowicz ze swoimi grupami. Szkoda, że nie doszli do porozumienia i wspólnych wniosków. Szkoda, że tak inteligentni ludzie i ufolodzy tego nie zrozumieli. Tu potwierdza się to, o czym pisałam przed laty - brak KOORDYNATORA GRUP BADAŃ NOL!!
Druga sprawa to kamienne kręgi w Polsce oraz w całej Europie i Azji. Mają one dużo wspólnego z kręgami zbożowymi... Doszłam do wniosku, że ich Twórcy są bardzo inteligentni  w przeciwieństwie do naszej inteligencji i w ten sposób pozostawiają nam wskazówki - dla każdego myślącego i poszukującego CZŁOWIEKA.  "Żartownisie" jak zwykle odwracają uwagę od tych spraw aby wszystko ośmieszyć - jak w każdej innej ważnej sprawie nie tylko ufologicznej! Wszak wg TEORII NUKOWYCH pochodzimy od małp... 
Od 1993 roku  badałam różne k. kręgi i doszłam do arcyciekawych wniosków o których pisałam i mówiłam wielokrotnie, lecz nieliczni ufolodzy (!) na to zwracali uwagę - co potwierdza się w tej dyskusji.
Pozdrawiam serdecznie (Eleonora


Kręgi, to folklor, temat równie wciągający, co przygody Ant - mena. Pozdrawiam (Arystoteles)

Jestem w stanie wiele przyjąć do świadomości, ale z wielkim trudem przyszłoby mi zaakceptowanie, że bardzo inteligentna cywilizacja nie potrafi ułożyć kręgów lepiej niż żartownisie. Szukałbym tu, dla potwierdzenia tezy o ich (kręgów) ekstra-rodowodzie, argumentów w jakości wykonanej pracy, w czymś nie do załatwienia deską na sznurku ani wałkiem do ugniatania ziemi pod trawnik. Samo zaistnienie kręgu nie czyni go wartościowym. Wartość musi reprezentować na poziomie reprezentacji i prezentacji, a ten krąg po raz kolejny dowodzi, jak trudno o takich sprawach rozmawiać - w końcu czy nie uciekamy, każdy z nas po trochu, od tego, co wyrwałoby nam z ksiąg opisu świata to, co tworzy dla nas jego większe znaczenie? Ten zmanierowany pogromca kart to rozczarowanie, i osobiście niejedno z nim obgadałem przy wielu okazjach - tak naprawdę to bardzo kulturalny i mądry Stwór 😀

Sedno w tym, czym jest dany przypadek, nie czym ogół zjawiska, ponieważ ten wniosek właśnie dzięki badaniom można stworzyć, ale i zmienić. Ograniczając opinię do tego przypadku uważam, że wiele raczej nie wniesie do sprawy (lecz to opinia bez wizyty w nim).
Patrząc z zewnątrz, osoby postronne faktycznie nie muszą dopatrywać się szczególnej wartości w tym, co pojawia się na polach - nie szukają odpowiedzi na niepostawione pytania. Jeśli jednak rozdmucha się sensację o kręgach, a potem ktoś wyskakuje jak Filip z deską na sznurku, jasne staje się, jaką stygmę ściąga na siebie i na cały temat kręgów chociażby, i na badaczy, którzy powinni być doceniani, nie ośmieszani, lecz tak działa ludzka psychika - szuka pretekstów, by swoje udowodnić, a najlepiej i przy okazji zrobić sobie z czegoś żarty. To dlatego lepiej być ostrożnym - gdy znajdziemy wielki ważki dowód na choćby i te bazy (jeśli już jest odkryty - pardon), zostaniemy zasłużenie potraktowani jak ów bajkowy żartowniś na dnie studni, który prawdziwie woła, lecz nikt mu już nie wierzy.
Nieco z innej beczki - od lat wiadomo, że ludzie nie pochodzą od małp. Prawda najpewniej wygląda tak (wedle obecnych teorii), że i my, i małpy, oraz wiele innych gatunków hominidów, mamy wspólnego przodka na rozwidleniu/rozwidleniach gałęzi tak zwanej ewolucji. Jeśli jednak stworzono nas na podstawie jakiegoś materiału genetycznego, to wydarzenia na świecie oraz na scenie politycznej stanowią najdobitniejszy argument za tym, że to jednak małpy wszystkiemu winne (w swej nieświadomości). Nie obrażając małp, oczywiście.
Osobiście kamiennych (tym razem) kręgów bym nie lekceważył - może to być ślad po czymś, co kiedyś miało sens, lecz obecnie stanowi okruch dawnej wiedzy, technologii, czy praktyk innego rodzaju niż obecnie przewidywane, i choćby jako symbol może coś jeszcze znaczyć, być jakąś wskazówką (przy odsunięciu możliwości niezależnego powstania w wielu oddalonych kulturach). Rozważmy chociaż możliwość, że dawniejsza cywilizacja była i wysoko rozwinięta, i budowała z kamienia (wręcz go tworzyła od zera) - wówczas to, co przetrwało niejako we wspólnej nieświadomości może wypływać na poziom naszej świadomości właśnie w postaci obelisków i kręgów - niejako pamiątek z czasów, gdy kręgi służyły np. jakiejś technologii, podobnie piramidy, obeliski, itp. Ta teoria jest niefalsyfikowalna, jednak warta rozważenia.
Pozdrawiam i życzę bardzo udanej niedzieli  😀 (Smok Ogniotrwały)

No nie wiem co mi jest, ale te wszystkie wszystkie szukania MOCY poza nami, ludźmi, pokazuje mi tylko jak bardzo chcemy znaleźc KOGOŚ LUB COŚ co nas stworzylo.
No, a jeśli tym CZYMŚ jest tylko zwyczajna EWOLUCJA, która ma do dyspozycji miliony, miliardy, biliony lat i nie dba o to co się z tej chemicznej zupy stworzy (gdy się tworzą galaktyki) byle coś się stworzyło, bo to i tak jest tylko tymczasowe.
Kręgi czy to kamienne czy zbożowe..... hm.... wierzę, że mogą powstac przy udziale 'zwyczajnej' ( w przyszlości) ale teraz jeszcze nam nieznanej energii lub powodów, dla których ktoś coś chce udziwnic, spowodowac abyśmy jak grupa do czegos byli przekonani, w cos wierzyli.
Muszę tu myślec o elektryczności, nie widac jej, a jednak jest. (Basia)


Pozwólcie, że odpowiem Wam en bloc:
  • Arystotelesie - oczywiście, że kręgi to folklor, zgadzam się z tym, aliści pod jednym warunkiem, a mianowicie - jaki jest sens ich wytwarzania? Może mają one coś wspólnego z kultem cargo uprawianym na całym świecie po katastrofie Atlantydy czy Wielkiej Wojnie Bogów Astronautów, kiedy na zrujnowanej Ziemi tylko oni byli w stanie pomóc rozbitkom z katastrofalnej wojny np. jądrowej czy super kataklizmu?
  • Smoku - oczywiście, że kręgi są bardzo stare, pierwsze były odnotowane w europejskich kronikach bodaj czy nie w 1490 roku w Niderlandach. Najważniejszym pytaniem jest: co legło u ich podstaw? Osobiście jestem zdania, że mógł to być kult cargo uprawiany na całym świecie. A odpowiedź najprawdopodobniej znają masoni, o czym wspomina sir Brinsley le Poer-Trench w "Temple of the Stars" i "Operation Earth".
  • Basiu - masz rację. Osobiście jestem zdania, że być może ma to coś wspólnego z Przeszłością lub Przyszłością naszej planety i cywilizacji. Opisałem to w "UFO i Czas", więc nie będę się tu rozpisywał. Czy agroznaki mają coś wspólnego z chronomocją i pojawiają się na miejscach, w których coś się wydarzyło lub dopiero wydarzy? 👽💢 Bardziej to do mnie przemawia niż jakieś "igraszki Kosmitów" czy wygłupy cropmakersów... (Platon)