Powered By Blogger
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Czas. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Czas. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 30 kwietnia 2026

Kiedy Tribeč uwięził mnie w innym czasie

 


František Kovár

 

Relacja świadka

 

Zawsze lubiłam chodzić sama do lasu. Góry Tribeč były moim schronieniem, a miejsca przez które przechodziłam znałam niemal na pamięć. Wierzyłam, że nie ma mnie tam co zaskoczyć - aż jeden letni spacer zamienił się w coś, czego nie potrafię racjonalnie wyjaśnić.

 

Dzień, który zmienił świat

 

To było piękne lato, las był zielony i pełen życia. W jednym znanym mi dobrze obszarze przyciągnęły mnie kwiaty w trawie. Przyglądałam się z nimi tylko na chwilę. Ale kiedy wstałam i się rozejrzałam, nie poznałam tego miejsca.

Wszystko się zmieniło. Las nagle nie wyglądał letnio, ale jak głęboką jesienią. Wszędzie była nienaturalna cisza, nawet listek się nie ruszył. Poczułam dziwny, gorzki chłód, a niebo nade mną miało ciężki, szary kolor. To był zupełnie inny świat niż ten, z którego chwilę temu patrzyłam na kwiaty.

 

Wędrując po innym świecie

 

W panice zaczęłam szukać drogi do domu. Nie mam pojęcia jak długo wędrowałam po tym obcym lesie. Czułam się uwięziona w przestrzeni bez czasu, gdzie nic nie ma sensu. Wszystko na raz, tak niespodziewanie jak wcześniej, las znów się zmienił. Wokół mnie nagle znów była letnia pogoda i poczułam ciepłe powietrze.

Kiedy w końcu wróciłam do domu i spojrzałam na zegarek, byłam w szoku. Czułam się jakbym była na krótką chwilę nieobecna, ale naprawdę byłam zagubiona na 6 godzin. Gdzie ten czas zniknął i co dokładnie się wydarzyło w tym lesie, nadal nie mam pojęcia.

 

Macie podobne doświadczenie?

 

Ta historia oparta jest na prawdziwych wydarzeniach osób, które doświadczyły czegoś tajemniczego w górach Tribeč.

 

Moje 3 grosze:

 

No mamy podobne doświadczenia także z polskich gór: Tatr, Karkonoszy i Beskidów. Odnoszę wrażenie, że zjawisko to nie jest aż tak unikalne, jak się wydaje. Fenomeny pętli czy zawrotek w Czasie obserwuje się także w Alpach Wapiennych – w masywie Mt. Untersberg (1973 m n.p.m.). NB, niedaleko od niego znajdował się dom wypoczynkowy Adolfa Hitlera na Berchtesgaden. Czyżby złowrogi wpływ tej góry odbijał się na zdewiowanym umyśle tego arcyzbrodniarza? A może to było odwrotnie? – może to umysł tego potwora aktywizował ciemne, demoniczne siły w pobliskich górach…? Kto wie?

Opracował - ©R.K.Fr. Sas - Leśniakiewicz

środa, 29 stycznia 2025

Co się dzieje na Tribeczu?

 


František Kovár

 

Zapytałem sztuczną inteligencję: Jakie są historie deformacji czasu na Tribeču?

Opowieści o deformacji czasu w górach Tribeč często opierają się na subiektywnych doświadczeniach osób, które tam się wybrały. Te historie mogą obejmować:

Zniknięcia na krótki czas: Jednym z najczęstszych opisów jest to, że ktoś idzie na krótki spacer lub wycieczkę i nagle dowiaduje, że spędził w lesie dużo więcej czasu niż myślał. Np. ktoś kto planował chodzić godzinny spacer wróci dopiero po kilku godzinach bez poczucia, że chodziłby dłużej.

Zwiększona prędkość upływu czasu: Wręcz przeciwnie, wydaje się, że czas szybko minął. Ludzie często donoszą, że wydawało się, że byli w lesie zaledwie kilka minut, a tak naprawdę nie było ich godzinami.

Zatrzymanie się czasu: Niektórzy twierdzą, że wydawało im się, jakby w niektórych częściach Tribeč stanął w miejscu. Na przykład, gdy wybrali się na wycieczkę, postrzegali otoczenie jakby było w innym czasie, gdzie nic się nie zmienia, a po powrocie stwierdzili, że otaczający ich świat trwa w normalnym tempie.

Dezorientacja i missing time (utrata czasu): Bardzo powszechne są historie ludzi, którzy gubią się w lesie, a kiedy udało im się odnaleźć drogę powrotną, odkryli, że czas, o którym nie mieli pojęcia, że może to wynikać z tego, że gęsty las może zakłócać orientację i powodować wrażenie, że czas płynie inaczej.

Historie z przeszłości: Są też opowieści historyczne, np. o leśnych alpinistach czy myśliwych, którzy wrócili z lasu czując, że minął zaledwie krótki czas, a rodziny lub przyjaciele czekali na nich znacznie dłużej.

Historie te często opowiadane są w kontekście legend i mistycyzmu otaczającego góry Tribeč. Podobnie jak w innych tajemniczych miejscach na świecie, doświadczenia te są w dużej mierze subiektywne i mogą na nie wpływać różne czynniki

Czynniki psychologiczne: Stres, niepokój lub odwrotnie, poczucie spokoju i relaksu w naturze mogą zakłócać postrzeganie czasu.

Czynniki fizyczne: Odwodnienie, głód czy fizyczne wyczerpanie mogą również zdeformować postrzeganie czasu.

Wpływy geologiczne: Często wspominane są teorie anomalii magnetycznych lub innych zjawisk geologicznych, które mogłyby wpłynąć na człowieka, choć bez potwierdzonych naukowo dowodów.

 

Jakie jeszcze paranormalne historie występują w Tribeč?

 

Góry Tribeč są pełne historii poruszających się pomiędzy paranormalnymi doświadczeniami a lokalnymi legendami. Oto niektóre z nich:

Zaginięcia i znalezienia: Oprócz znanych przypadków zaginięcia, takich jak zaginięcie Stefana Samshala w 1929 czy Waltera Fischera w 1939 roku, pojawiają się też opowieści o ludziach, którzy znaleźli się w zupełnie innym stanie niż można by się spodziewać. Niektóre znaleziono bez pamięci, inne z historiami, które wydawały się zupełnie nierealne.

Leśne stworzenia i duchy: Tribeč znany jest również z opowieści o różnych leśnych stworzeniach. Na przykład legenda o Leśnej Pannie (znanej również jako Wróżka, Leśna Nimfa lub Leśna Pani), która rzekomo mieszka w lasach i uwodzi podróżników. Są też opowieści o duchach, które straszą w miejscach starych zamków i pałaców w okolicy, np. w zamku Topolčiankach.

Dźwięki i światła: Niektórzy turyści i miejscowi mówią o dziwnych dźwiękach, których nie da się wytłumaczyć, takich jak płacz dziecka, głosy wołające po imieniu, czy dźwięki kroków tam, gdzie nikogo W nocy w lesie pojawiają się też niezwykłe światła czy świecące przedmioty.

Portale czasu i światy równoległe: Oprócz deformacji czasu mowa jest też o miejscach, w których mogłyby istnieć portale do innych czasów lub światów. Historie te często związane są ze zaginięciami lub osobami pojawiającymi się w nieznanych częściach lasu, które nie pokrywają się z ich poprzednią lokalizacją.

UFO i Kosmici: Tribeč ma też swoją formę historii o UFO. W przeszłości mówiono o obserwacjach niezidentyfikowanych obiektów latających nad górami, a nawet o spotkaniach z istotami pozaziemskimi.

Tajemnicze przedmioty i artefakty: W Tribeču znajdują się również tajemnicze artefakty, które nie mają wytłumaczenia, takie jak nieznane symbole wyryte w skałach czy znaleziska przedmiotów, które tam nie należą według zapisów historycznych.

 

I z ostatniej chwili:

 

Artykuł z 2 listopada 2006 r.

Nitrianska policja w rejonie „czworokąta bermudzkiego” notuje siedem przypadków zaginięcia osób, które zaginęły w Tribeczu. Jak informuje Renáta Horuháková z Dyrekcji Rejonowej PZ w Nitrze prawie wszystkie zaginione osoby zaginęły w górach Tribeč. „Poszli na grzyby lub na piesze wędrówki i nigdy nie wrócili” – mówi. Policja nie znalazła zaginionych w górach Tribeč żywych lub martwych. Na listę dziwnie zaginionych osób nie natknęliśmy się nawet w archiwum policji. Jak informuje Jozef Kromerinský, zastępca dyrektora Wydziału Poszukiwań w Prezydium Policji RP, czynne poszukiwania zaginionych prowadzone są od 20 lat... https://hnonline.sk/.../155343-bermudsky-stvoruholnik-v...

 

Moje 3 grosze

 

Powyższe zestawienie dobitnie pokazuje na to, że mamy tutaj do czynienia ze zjawiskami związanymi z Czasem. To jest raczej oczywiste i poza dyskusją. Pozostaje tylko udzielić odpowiedzi na pytanie: kto/co powoduje te zakłócenie przepływu czasu w tych górach?

Odpowiedź wydaje się być prosta – to Ufiaści i Ich urządzenia latające znane jako UFO. Osobiście jestem zdania, że UFO to tak naprawdę urządzenia poruszające się zarówno w przestrzeni i czasie. Jestem pewien, że ten, kto zamierza podróżować w Przestrzeni MUSI także podróżować w czasie chociażby dlatego, żeby mógł cofnąć się potem do punku startu albo powrócić do punktu startu w realnym czasie, po upływie kilku minut czy kilku godzin. Każdy błąd w nawigacji czasowo-przestrzennej skutkuje pojawieniem się chronoklazmu. I to właśnie obserwujemy badając dawne epoki geologiczne czy niektóre wydarzenia historyczne. Pisał o tym Michael Cremo i cały legion innych autorów, więc nie będę się powtarzać.

Inną możliwością jest to, że w tych górach mogą znajdować się bazy Obcych, które oddziaływają na ludzi i ich przyrządy. To jest również prawdopodobne.       

 

Przekład ze słowackiego - ©R.K.Fr. Sas - Leśniakiewicz

czwartek, 2 stycznia 2025

Wędrówki Nowego Roku

 

Mapka stref czasowych na Pacyfiku

 

Stanisław Bednarz

 

Od kiedy świat podzielony jest na strefy czasowe, w różnych krajach Nowy Rok witany jest o innej porze. Różnica wynosi nawet 26 godzin.

Gdzie najwcześniej gdzie najpóźniej? Pierwsze sekundy Nowego Roku najwcześniej witają mieszkańcy Kiribati (Line Islands), wysp położonych na Oceanie Spokojnym w strefie czasowej UTC+14:00. W ich skład wchodzi m.in. Wyspa Bożego Narodzenia – największa wyspa koralowa na Pacyfiku.

Na Kiribati (Line Islands) północ wybija o 11.00 polskiego czasu (CET) 31 grudnia.

Godzinę później Nowy Rok witają mieszkańcy Wyspy Feniks, Tonga i Samoa (UTC+13:00).

Kwadrans po nich szampana otwierają osoby zamieszkujące Wyspy Chatham, należące do Nowej Zelandii (UTC+12:45) oraz 45 minut później mieszkańcy Fidżi, Kiribati (Wyspy Gilberta), Nauru, Rosji (daleki wschód), Tuvalu, Wake, Wallis i Futuna, Wyspy Marshalla oraz reszty Nowej Zelandii (UTC+12:00). . .

Najpóźniej. Gdy w Polsce na dobre trwa już śniadanie noworoczne, mieszkańcy tak odległych zakątków kuli ziemskiej, jak Honolulu (Hawaje, USA) dopiero witają Nowy Rok (o 11.00 polskiego czasu 1 stycznia, UTC-10:00).

Jeszcze później, o 12-tej polskiego czasu 1 stycznia, szampany otwierają m.in. mieszkańcy Pago Pago (stolicy Samoa Amerykańskiego, UTC-11:00). I w tej strefie czasowej kończy się huczne witanie Nowego Roku.

Czyżby wrak samolotu Amy Earth?

Cieśnina Beringa: granica Rosja - USA i granica stref czasowych

Howland Island

Bo chociaż jest jeszcze jedna strefa, UTC-12:00, to obejmuje ona dwie niezamieszkane wyspy należące do USA (terytoria nieinkorporowane): Baker Island (wyspa stanowi Rezerwat Dzikiej Przyrody Wyspy Baker) i Howland Island (ciekawostka: słynna Amelia Earhart zaginęła w locie na tę wyspę, gdzie miała wypadek…)

Z powodu takiego, a nie innego rozkładu stref czasowych, między godziną 11:00 a 13:00 będzie ten moment, kiedy na Ziemi będziemy mieli obowiązujące jednocześnie trzy daty. Na wyspach Kiribati  będzie już 2 stycznia, w większości regionów świata, w tym w Polsce, 1 stycznia, zaś na „ogonie” na wojskowych wyspach USA  wciąż jeszcze 31 grudnia.

Wielkie zamieszanie jest cieśninie Beringa: z Rosji do USA jest tam najbliżej, bowiem na Cieśninie Beringa leżą dwie wyspy (Wyspy Diomedesa) – należąca do Rosji Wielka Diomeda (nazywana w Rosji wyspą Ratmanowa, o powierzchni 28,7 km²) oraz należąca do USA Mała Diomeda o powierzchni 5,9 km² – odległe od siebie o zaledwie 3760 metrów! Dzieli ich doba, podczas gdy na wyspie amerykańskiej jest np. 31 grudnia , to na rosyjskiej już 1 stycznia... 

sobota, 12 lutego 2022

Pociągiem do Przeszłości

 


Michaił Doroszkow

 

Dawniej w związku z moją pracą często jeździłem w delegacje, najczęściej pociągiem. I właśnie w czasie jednej z takich podróży przydarzył mi się ten dziwny incydent.

W czasie jednej z takich podróży pociągiem obudziłem się około godziny 5-tej rano. Spojrzałem w okno – jechałem na dolnej kuszetce – i zdębiałem. W świetle wschodzącego dnia ujrzałem zrujnowane miasto. Wrażenie było takie, jakby je właśnie zbombardowano, jak w czasie wojny. Pośród zrujnowanych domów ujrzałem kilka samochodów wojskowych, a przy tym starych, jakie widziałem na filmach dokumentalnych z Wojny Ojczyźnianej. Zauważyłem także kilka czołgów T-34. W jednym miejscu stał namiot z czerwonym krzyżem, a obok niego siedział na ławce żołnierzyk w uniformie czerwonoarmisty z tejże II Wojny Światowej.

Doszedłem do wniosku, że tam właśnie kręcono jakiś historyczny film o wojnie. Ale potem, kiedy już dojechałem na miejsce przeznaczenia, to wyjaśniło się, że żadnych filmów na tamtym miejscu nie kręcono. Co więcej, w tym czasie nasz pociąg przejeżdżał przez duże miasto i żadnych ruin tam nie było i być nie mogło. Być może w jakiś sposób ujrzałem to miasto w Przeszłości jak ono wyglądało w czasie wojny?

Szkoda, że wszyscy pasażerowie w tym czasie spali i żaden z nich nie ujrzał tego widowiska. Być może to miasto widzieli maszyniści, ale nie udało mi się do nich dotrzeć…

 


Moje 3 grosze

 

I faktycznie, maszyniści mogli coś widzieć w tym czasie na tym odcinku szlaku kolejowego. A takie incydenty zdarzają się także i u nas i coś takiego też przeżyłem w grudniu 1975 roku, w czasie wyjazdu na ferie świąteczne. Jechałem wraz z nieżyjącym już kolegą Heńkiem K. z Wrocławia do Katowic, a potem dalej już sam do Krakowa i do Jordanowa.

To było 21 albo 22-go grudnia. Wyjechaliśmy z Wrocławia Głównego o ok. godziny 15-tej pociągiem do Opola, a potem przesiedliśmy się do pociągu osobowego do Katowic. Niestety, nie doczytaliśmy tego, że pociąg ten jedzie nie przez Kędzierzyn-Koźle i Gliwice ale przez Tarnowskie Góry via Ozimek, Kolonowskie, Zawadzkie, Żędowice i Tworóg, co uświadomił to nam konduktor! W większości szlak biegnie tam przez masywy leśne Borów Stobrawskich.

Pociąg wlókł się nieznośnie z niewielką prędkością. Stukot kół sprowadzał senność, i po jakimś czasie ogarnęła nas drzemka. Jednak od czasu do czasu rzucaliśmy okiem za okno gdzie powoli przesuwały się senne stacyjki. Gdzieś w połowie drogi pociąg znów wjechał w las. I naraz ujrzeliśmy widok drzew zasypanych śniegiem i oświetlonych z góry srebrzystą księżycową pełnią. Była to typowo styczniowa, wilcza pełnia. Poczuliśmy lodowaty chłód bijący z tej oświetlonej księżycem przestrzeni, choć na zewnątrz była temperatura nieco ponad zerem. Musiało tam być co najmniej -10°C, jak nie niżej.

Przejechaliśmy może 2-3 km i naraz wszystko wróciło do normy. Drzewa pociemniały, księżyc zgasł za ciemnymi chmurami. Pociąg wtoczył się na kolejną stacyjkę i dalej już było tak jak we Wrocławiu – ciepławo, mokro i paskudnie. Około 22-giej byliśmy w Katowicach. Pożegnałem się z Heńkiem i wsiadłem do pociągu do Krakowa – elektrycznej jednostki, a potem do Zakopanego z Krakowa-Płaszowa. W domu byłem około trzeciej w nocy.

Wtedy wytłumaczyłem to sobie tym, że być może przejechaliśmy jakąś strefę spływu chłodniejszego powietrza, jakiegoś downburst’u i późniejszego zmrozowiska, które utrzymało śnieg na gałęziach drzew, no ale ten księżyc? Po raz drugi ujrzałem wschodzący Srebrny Glob nad Beskidami – był w fazie III kwadry, a zatem wtedy nie mogłem do widzieć i to koło dziewiątej wieczorem! Czyli co? – przejechaliśmy jakąś dziurę w Czasie? A jeżeli tak, to gdzie wiodła – w Przeszłość czy w Przyszłość? I najważniejsze – jak zauważyła to moja siostra – co by się stało, gdyby pociąg się zatrzymał w tej chłodnej strefie?

NB, po raz drugi spotkałem się z podobnym zjawiskiem badając miejsce lądowania UFO w rejonie Olsztyna k./Częstochowy i na górze Golgocie k./Spytkowic w powiecie Nowy Targ. W obu przypadkach mieliśmy do czynienia z przesunięciem w czasie o ok. pół roku. Niestety, nie mieliśmy możliwości ustalenia w którą stronę biegła strzałka czasu. Czy UFO, które tam widziano było w stanie zmienić lokalnie czas i to o kilka miesięcy do przodu lub do tyłu? Czyżby więc nasz pociąg dostał się w pole działania sił z UFO? Być może, ale nie zauważyłem żadnego missing time, więc mogło to być jakieś inne zjawisko. Może byliśmy przez kilka minut w jakimś równoległym świecie, w którym panowała ostra zima i pełnia Księżyca? Pytania można mnożyć. No cóż – nasze lasy kryją jeszcze niejedną zagadkę, która prędzej czy później się nam objawi.      

 

Źródło – „Niewydumannyje Istorii” nr 32/2021, s. 25

Przekład z rosyjskiego - ©R.K.F. Leśniakiewicz

niedziela, 10 marca 2019

Kosmici czy ludzie z Przyszłości?


Czy tak właśnie będziemy wyglądać w dalekiej Przyszłości?

Dina Kuncewa


Na uniwersytecie Akdeniz w Antalyi (Turcja), otwarto Katedrę Ufologii i Egzopolityki pod kierownictwem Erhana Kolbasiego. To właśnie tutaj, w przedsionku Kontaktu będą szkolić studentów na międzyplanetarnych dyplomatów.

Dzisiaj wielu ludzi wierzy w istnienie Kosmitów, chociaż uczeni jak dotąd nie odkryli w widocznej przestrzeni wokół Ziemi ani jednej zamieszkałej planety. Tym niemniej media wciąż publikują opowiadania o spotkaniach z Przybyszami z Kosmosu. A do tego ci ostatni bardzo aktywnie mieszają się do naszego życia…


Olbrzym w szarym garniturze


Mieszkanka miasta Nowoczeboksarska – Nadieżda Fiedotowa pewnego razu leżała w szpitalu, gdzie przeżyła śmierć kliniczną i OOBE. No i zamiast szpitalnego namiotu kobieta ocknęła się w jakimś dziwnym pomieszczeniu z owalnym sufitem. Wokół niej stali mężczyźni ogromnego wzrostu. Jeden z nich odezwał się do niej i zaproponował jej pójście z nimi. Ale Nadieżda nie chciała.
Wtedy jej rozmówca powiedział, że spotkają się z nią znowu za kilka lat

- I wtedy zabierzemy ciebie z nami na zawsze – powiedział on.

Wygląd tego mężczyzny, który z nią rozmawiał, wbił się kobiecie w pamięć na zawsze. Był on najniższym z całego towarzystwa, chociaż jego wzrost wynosił co najmniej dwa metry. Jego twarz była ludzka i nawet sympatyczna, tylko jego głowa była całkiem łysa. Nos prosty, wargi jakieś takie nieproporcjonalnie małe i wyglądające jak kreski.


Jaki mają cel dokonywane przez Nich badania ludzi?

Potem Fiedotowa uznała, że się jej to wszystko przyśniło. W dwa miesiące później, po wypisaniu jej ze szpitala, Nadieżda stała na przystanku autobusowym. I naraz zobaczyła, jak drogę przechodzi mężczyzna, będący jej znajomym. Był on bardzo wysokim, z całkowicie łysą głową i w niczym się nie wyróżniającym szarym garniturze… Kiedy ten człowiek zbliżył się do przystanku, ich spojrzenia się spotkały i rozpoznała jego usta jak wstążeczki. To był dokładnie ten sam olbrzym z jej „snu”…  I najdziwniejsze było to, że on także rozpoznał Nadieżdę! Uśmiechnął się lekko i kiwnął ręką przechodząc obok niej…


Nocne odwiedziny


A pewnego Władimira pewien nieznajomy, który pojawił się znikąd, odwiódł od samobójstwa.

Stało się to na początku lat 90-tych ubiegłego wieku. Dla wielu te lata były trudne. Władimir od dwóch lat nie płacono pensji, jego żona pracowała w szkole za kopiejki. Władimir dorabiał naprawiając aparaturę radiową, ale to nie przynosiło stabilnych dochodów.

Pewnego razu mężczyzna ów zasiedział się w kuchni do późnej nocy próbując naprawić przyniesiony mu magnetofon. Przychodziły nań czarne myśli: pracuje a pensji nie płacą, jest tylko obciążeniem dla rodziny… I w pewnej chwili Władimir zdecydował, że będzie mu lepiej odebrać sobie życie, a żonie i synowi będzie lżej… A na razie poszedł spać: jutro będzie gotowy na zmianę.

Nocne wizyty

Tak więc Władimir rozebrał się i legł w pościeli, a jego ciało skuła jakaś ociężałość, jakby jakiś paraliż… I naraz ujrzał on, jak do pokoju wchodzi jakiś mężczyzna. Było ciemno, więc nie mógł rozpoznać jego rysów. Nie oglądając się na gospodarza, „gość” podszedł do okna i powiedział sarkastycznie:
- Aleś wymyślił, tak skończyć ze sobą.
I zaczął opowiadać Władimirowi, co się stanie z nim w dalszym ciągu. Na koniec powiedział:
- Na mnie już czas, bo to mnie ukarzą – „gość” podszedł do Władimira, ucałował go w czoło ze słowami – Nie bój się, wszystko obróci się na dobre – i wyszedł z pokoju.[1]

Władimir porzucił myśl o samobójstwie i wkrótce wszystko zaczęło się naprawiać. Później żałował, że nie spisał sobie wszystkiego, co się z nim wtedy działo. A z czasem szczegóły wizyty zaczęły się zacierać w pamięci…


Agenci pozaziemskiej cywilizacji


Znany badacz anomalnych zjawisk Aleksiej Prijma w swej książce „XX wiek. Kronika niewyjaśnionego. Od tajemnicy do tajemnicy” opisuje zdarzenie z Giennadijem Kosuszenko z Odessy.

W dniu 14.I.1990 roku, Giennadij był sam w domu – żona z synem pojechali do rodziny i tam nocowali. Kosuszenko oglądał w telewizji ostatnie wydanie wiadomości.
- Naraz wszystkie przedmioty w pokoju: szafy, krzesła, kanapa – zaczęły jakby wyparowywać – wspomina on. – To było straszne i niepojętne. Usiłowałem złapać za poręcz znikające w powietrzu ciężkie krzesło. Dłoń przeszła na wylot przez drewno!

Ciało Giennadija otoczył mleczny obłok i naraz w odległości dwóch kroków od siebie ujrzał on mężczyznę – na pierwszy rzut oka zwyczajny człowiek, 40-latek. Nieznajomy patrzył na niego z uśmiechem. Strach minął, a w duszy zapanował jakiś lodowaty spokój. Przybysz odezwał się do niego i choć Giennadij doskonale słyszał jego głos, to usta tego człowieka się nie poruszały.

Obcy powiedział, że Giennadij nie jest w ogóle Ziemianinem, ale mieszkańcem innej planety i że jego szczególnym zadaniem jest „kontrolowanie agenta nieziemskiej cywilizacji”. Na początku Przybysz zainteresował się tym, jak Kosuszenko czuje się w „ziemskim ciele”? Ten odpowiedział, że wszystko jest normalnie. Po tym nieznany mężczyzna znikł, zaś mgła zaczęła się rozwiewać…

Zastanowiwszy się nad tym, Giennadij doszedł do wniosku, że:
1.      jemu się nie wydawało, zdarzenie było realne;
2.    takich agentów jak on na Ziemi jest dużo.

Tylko dlaczego oni o tym nie wiedzą i nawet tego nie podejrzewają? Kasują im pamięć? Tylko w jakim celu? I jakie mają zadania?


Zastygły świat


Na jednej ze stron internetowych została opublikowana historia opowiedziana przez niejakiego Chana Levina.
- Pewnego razu przebywałem w bajkowej rzeczywistości – stwierdził on.  

Tego dnia Chan wyszedł do domu swego przyjaciela mieszkającego na jego ulicy. Naraz zobaczył na trotuarze dwie kobiety z wózkami dziecięcymi. Na pierwszy rzut oka wyglądały normalnie, ale kiedy nieznajome podeszły bliżej, młodzieniec zrozumiał, że jest z nimi coś nie tak. Po pierwsze – obie miały jasne i krótkie włosy, po drugie – ich twarze nie miały żadnego wyrazu i przypominały twarze robotów…

Chociaż dziecko w jednym z wózków głośno płakało, to żadna z kobiet nie zwracała nań jakiejkolwiek uwagi. One nawet nie rozmawiały ze sobą. Poza tym Chan zauważył, że obie panie idą dokładnie synchronicznie – krok w krok – co znów kojarzyło mu się z robotami.

A lotem Levin mrugnął i wszystko dookoła się zmieniło. Świat stał się bezbarwny, jak na ekranie czarno-białego telewizora, a wszystkie obiekty na ulicy zamarły na swych miejscach. Samochody zastygły na drodze, a jeden z nich nawet zawisł w powietrzu nad asfaltem.

Chan wyjął swój smartfon, by utrwalić to wszystko, ale telefon nie działał, chociaż był niedawno naładowany…

Nie pojmując tego, co się działo, młodzieniec przeszedł ulicę. Na drugiej stronie wszystko też wyglądało jak „zamrożone”. Spojrzał na niebo i zauważył, że nawet obłoki były nieruchome.
- Naraz poczułem silne i przemożne pragnienie powrotu na tamtą stronę i dotknięcia ręki której z tych dziwnych kobiet z dziećmi – wspomina Chan Levin – nie mam pojęcia skąd mnie to naszło, jakby coś opanowało moje ciało i zmysły. Powróciłem więc i dotknąłem ręki tej kobiety. A ona odepchnęła mnie ze słowami: „Co do diabła ty robisz?”

I naraz wszystko wróciło do normy. Rozległ się płacz dziecka, świat stał się kolorowy, wszystko się ruszyło… Kobiety z wózkami odeszły, a Chan wyjął smartfon z kieszeni i ujrzał, że zegarek wskazuje godzinę 12:32. Taki czas był także wtedy, gdy świat stał się czarno-biały: Levin zapamiętał, że wyjął telefon by zadzwonić do przyjaciela. Jednakże był on absolutnie pewien tego, że upłynęło co najmniej 5-10 minut!

Potem przypomniało mu się, że kiedy dotknął ręki kobiety z wózkiem, to jej skóra była bardzo zimna, jak w lodówce. Jedyne wyjaśnienie, jakie przyszło mu do głowy, to że obie kobiety były robotami, a do tego z innej planety, a wózki z dziećmi to była jedynie „maskirowka” – maskowanie taktyczne. I w jakiś sposób one mogły przenieść Chana ze sobą w inną Rzeczywistość.

Oni...

Przybysze, ale skąd?


We wszystkich wyżej opisanych zdarzeniach ludzie byli przekonani, że udało się im spotkać z Kosmitami. No tak, w niektórych sytuacjach Obcy sami powiedzieli im o tym. Ale gdzie są dowody?

Także w żadnym z tych przypadków nie zaobserwowano pojawienia się jakichś nietypowych aparatów latających w rodzaju Latających Talerzy – UFO.[2] Natomiast Kosmici owi byli bardzo podobni do ludzi – przynajmniej zewnętrznie. A na dodatek Oni mogą widzieć Przyszłość, zatrzymywać czas, przenosić się do innej Rzeczywistości… Być może, są to „goście” z innego wymiaru albo z naszej Przyszłości?

Mówi się, że już-tuż-tuż może być skonstruowana maszyna czasu. Na pewno nasi potomkowie będą podróżować w Czasie, żeby zmieniać Przeszłość, „przyglądać” się swym przodkom, by tamci – nie daj Bóg – nie napytali sobie biedy… Oczywiście wszyscy pamiętamy o prawach związków przyczynowo-skutkowych, ale kto powiedział, że naszego życia już ktoś nie koryguje? Być może Chan Levin był mimowolnym świadkiem takiej właśnie „korekty”?

Możliwe, że Przybyszom z Przyszłości lepiej jest się przedstawić jako Kosmitom niż wyjaśniać kim są naprawdę, bowiem pozwala Im to uniknąć wielu niepotrzebnych pytań i wyjaśnień i siać panikę wśród ludzi.


Moje 3 grosze


W mojej pracy pt. „UFO i Czas” (Tolkmicko 2011) przyjąłem podobne założenie, a mianowicie – Obcy z Kosmosu są w ogóle ludźmi z innego Czasu, którzy badają swoją Przeszłość, która dla nas jest Teraźniejszością. Stąd np. fenomeny „fal UFO” poprzedzających jakieś ważne wydarzenia w skali narodów, krajów i nawet całej naszej planety.

Nie podzielam poglądu Autorki, że Oni dokonują jakichś zmian Rzeczywistości, choć niektóre wydarzenia noszą znamiona takowej. Przykładów w historii jest aż nadto: zamachy na Hitlera, niektóre przewroty wojskowe, nieoczekiwane wynalazki wyprzedzające swe czasy, itd. itp. – o czym pisał Stanisław Lem w swych „Dziennikach gwiazdowych”. Te wszystkie dziwne rzeczy mogły być skutkiem chronoklazmów właśnie! Chodzi Im bowiem nie o korektę Przyszłości w Przeszłości, ale o utrzymanie istniejącego status quo czy nawet status quo ante. Czemu to robią? – na to pytanie usiłowałem odpowiedzieć w moim Referacie Wrocławskim z 2008 roku (=> zob. - https://wszechocean.blogspot.com/2011/06/referat-wrocawski.html) do którego odsyłam zainteresowanych, albo w powołanej tu pracy „UFO i Czas”.

Seks z Kosmitami? A może z naszymi dalekimi potomkami? Ta możliwość jest o wiele bardziej prawdziwa niż opowieści o jurnych Kosmitach...

Mój przyjaciel Daniel Laskowski z kolei w swych „Opowieściach łotrzykowskich” widzi to jeszcze inaczej. Opisuje on mianowicie w swych opowiadaniach i powieściach hipotetycznych spotkania ludzi z Przybyszami z Innego Czasu, Kosmitami i nawet z kolejnymi awatarami istot żyjących na innych planetach na Ziemi i to wszystko w jednym miejscu i czasie… Kto wie, czy nie ma on racji twierdząc, że na Ziemi mają miejsca takie właśnie spotkania i taka właśnie wymiana informacji z dwóch, trzech czy nawet czterech i więcej stron, a nasza planeta jest jednym ze strategicznych miejsc w skali Galaktyki! To też jest możliwe i to nawet bardzo. To dostrzegł jeszcze w XX wieku Mistrz Lucjan Znicz-Sawicki.

Cóż, mogę tylko powiedzieć za moim wielkim imieninnikiem senatorem Robertem Kennedym: People have usually dreamed about usualy things and asked – why? I have allways dreamed about unusually things and asked – why not? Czemużby nie? W starciu z fenomenem UFO każda myśl, każda idea może być prawdziwa – nawet ta najmniej prawdopodobna. Ale uwaga! – nie traćmy zdrowego rozsądku i krytycznego spojrzenia, bowiem Oni będą nas wyprowadzać na manowce i wpuszczać w maliny… - i to nieraz.



Opinie KKK

Cześć

Dzięki za ciekawe artykuły. Czytam wszystkie i coraz bardziej chce mi się spotkać z "obcymi' byle byli przyjaźnie nastawieni :-D. Chce się wierzyć, że życie to nie tylko średnio 70 lat egzystencji w celu rozmnażania się, ale coś dużo więcej. W sumie mamy kawał mózgu niewykorzystanego, DLACZEGO nie wiemy jak go wykorzystać? 
(K A ZE K)


Źródło – „Tajny XX wieka” nr 42/2018, ss. 32-33
Przekład z rosyjskiego - ©R.K.F. Leśniakiewicz
Ilustracje: "Tajny XX wieka" (Rosja) i CBPDV (Brazylia)             




[1] Czyżby była to istota będąca jego Aniołem Stróżem? Przynajmniej na to wygląda…
[2] Były to tzw. CE0 lub CE-III-E czyli Bliskie Spotkania Zerowego Rodzaju z EBE (ALF, humanoidów, ahumanoidów) bez udziału pojazdu latającego UFO.

piątek, 22 lutego 2019

Teoria czasu Nikołaja Kozyriewa


N. A. Kozyriew

Swietłana Sawicz


Ziemska doba ma 24 godziny i 0,002 sekundy, dlatego w niektóre lata 30 czerwca albo 31 grudnia o północy do upływającego czasu jest dołączana jedna sekunda, i jego upływ przedstawia się następująco: 23:59.59; 23:59.60; 00:00.00 – albo 23:59.59; 24:00.00 i 00:00.00.

Czas jest najbardziej tajemniczą wielkością we Wszechświecie. Uczeni do dziś dnia nie mogą powiedzieć, jak on powstał i jakimi właściwościami się odznacza, poza wymyślonym przez ludzi jego pomiarem. I chociaż teoretyczne badania w tym kierunku trwają już kilkadziesiąt lat – to jeden z jako pierwszych przystąpił do nich radziecki astrofizyk Nikołaj A. Kozyriew. Jego hipoteza nie została udowodniona, ale jej oponenci nie byli w stanie jej obalić.


Źródło energii


A oto główne postulaty Teorii Czasu Nikołaja A. Kozyriewa:

1.      Czas wpływa na wszystkie procesy i jest ich immanentną częścią. Wszystko w Przyrodzie następuje albo z wydzieleniem Czasu albo absorbcją Czasu.
2.    Czas jest także źródłem energii. Przeprowadzone przez Kozyriewa wyliczenia wskazują na to, że aktywność gwiazd nie jest zdeterminowana tylko przemianami termojądrowymi w ich wnętrzach, bo w takim przypadku one by świeciły tylko 4-5 mld lat – a ich życie jest o wiele dłuższe. A co oznacza, że gwiazdy otrzymują skądś energię z otaczającej je przestrzeni. Jeżeli założyć, że przestrzeń ta składa się przede wszystkim z próżni, to jest ona nierozerwalnie związana z czasem, to logicznie można przyjąć założenie, że Czas służy jakimś środkiem dla energetycznego „doładowania” gwiazd i staje się czynnikiem termicznej „śmierci” Wszechświata.
3.    Czas, to substancja aktywna, która podtrzymuje nasz świat w równowadze. On nie rozprzestrzenia się podobnie jak światło, ale wszędzie pojawia się natychmiast. Dlatego poprzez Czas jest możliwa natychmiastowa wymiana informacji, w tym także za pomocą telepatii.
4.    Czas może mieć różną GĘSTOŚĆ. Nasze odczucie aktualnego czy przeszłego Czasu są nie tylko związane z subiektywnym odczuwaniem, ale także obiektywną realnością. Do tego Czas można kompresować przy pomocy specjalnych fizycznych konstrukcji w kształcie wklęsłych zwierciadeł, bowiem Czas jest jedną ze składowych przestrzeni.
5.     Kierunek przepływu Czasu od Przeszłości poprzez Teraźniejszość do Przyszłości może być zmieniony. Widziany przez nas świat gwiazd to już Przeszłość, bowiem światło niosące ich obraz leciało do nas przez wiele lat. Ale jeżeli skierujemy w to miejsce teleskop, gdzie zgodnie z matematycznymi obliczeniami powinna się znajdować dana gwiazda – to zgodnie z doświadczeniami Kozyriewa – to znajdujące się obok przyrządy fizyczne rejestrują niektóre zmiany parametrów (najczęściej w dodatkowym kierunku), a to oznacza iż w jakiś sposób one rejestrują wpływ Przyszłości.  


Bez premii i nagród


Dodajmy do tego, że naukowa działalność Nikołaja Aleksandrowicza Kozyriewa jest związana z szeregiem poważnych odkryć. Wniósł on wkład w opracowaniu teorii gwiezdnych atmosfer i badaniu słonecznych plam. Udowodnił on, że Księżycu istnieje wulkanizm i nie istnieje pole magnetyczne, co udowodniono dopiero przy pomocy aparatów kosmicznych.

Każdego z takim dorobkiem naukowym wpisuje się do historii nauki. Tym niemniej Nikołaj Aleksandrowicz Kozyriew nie miał żadnych nagród państwowych, nie dostawał prestiżowych nagród (nie licząc złotego medalu Międzynarodowej Akademii Astronautyki, wręczonego Kozyriewowi w 1970 roku). Przyczyna była prosta – uczony zawsze starał się iść własnymi drogami, odrzucając oficjalne dogmaty(albo w skrajnych przypadkach zgadzając się z nimi).

W ZSRR niebezpiecznie było iść pod prąd nie tylko w politycznej, ale także naukowej aktywności.


Chciał ukraść Wołgę


Tym bardziej, że uczony nie mógł się pochwalić proletariuszowskim pochodzeniem – on urodził się w 1908 roku w szlacheckiej rodzinie. W 1928 roku (w 20 lat później!) ukończył fakultet matematyczno-fizyczny Uniwersytetu Leningradzkiego. Potem w czasie aspirantury został członkiem ekipy uczonych ze słynnego Pułkowskiego Obserwatorium Astronomicznego.

W 1936 roku uczonego aresztowano w związku z tzw. „sprawą pułkowską”. Pracownicy obserwatorium szykowali się do obserwacji dużego zaćmienia Słońca. W związku z tym, że można je było obserwować głównie z terytorium ZSRR, toczyła się intensywna wymiana korespondencji z kolegami zza granicy. To właśnie dało pracownikom NKWD pretekst do oskarżenia uczonych o szpiegostwo i stworzenie organizacji kontrrewolucyjnej.

W znajdującej się w archiwum „sprawie Kozyriewa” ukazano konkretne fakty jego „walki” z istniejącym reżimem, a mianowicie: jest on zwolennikiem idealistycznej teorii o rozszerzaniu się Wszechświata[1], twierdził, że Jesienin to doskonały poeta, zaś Dunajewski jest kiepskim kompozytorem, że byt nie zawsze określa świadomość, co stało w sprzeczności z marksizmem, itd. itp. Ale okazało się to za mało dla osądzenia go, więc oskarżono go o to, że wraz z innymi uczonymi chciał ukraść na Zachód wielką rosyjską rzekę Wołgę (!!!). Techniczne detale projektu nie zostały ukazane ze względu na ich absurdalność. Potem Nikołaj Aleksandrowicz opowiadał:
Kiedy odczytano akt oskarżenia, to się roześmiałem. Ale kiedy wydano wyrok… to było mi nie do śmiechu.

Tak czy owak, jak na takie warunki wyrok był dość łagodny i humanitarny – wszystkiego 10 lat odsiadki, bowiem wszyscy inni uczeni przechodzący w tej sprawie zostali rozstrzelani.


Pomoc Boga


Pisarz Aleksander Sołżenicyn w książce „Archipelag GUŁAG” wspomina taką oto legendę: Nikołaj Kozyriew do rozprawy sądowej znajdował się w śledczym areszcie i zajął się zaprojektowaniem maszyny czasu. Do obliczeń potrzebne mu były tablice wielkości astronomicznych. Kozyriew kilkakrotnie wielkim głosem prosił Boga o to, by ta książka znalazła się w jego celi. I po upływie jakiegoś czasu do jego stóp upadły właśnie takie tablice! Pisarz nie wyklucza, że mógł to być żart strażnika więziennego, który usłyszał jego modlitwy i wrzucił mu książkę przez okienko. Ale współtowarzysze niedoli byli przekonani, że to zainterweniował sam Wszechmogący i opowiastka ta weszła do więziennego folkloru.

Ale dla nas jest ważnym coś innego: znalazłszy się w zamknięciu Nikołaj Aleksandrowicz nie załamał rąk, a właśnie tutaj rozpoczął największe dzieło swego życia – rozpracowanie teorii Czasu.

Kraj bardzo potrzebował wykształconych specjalistów i dlatego właśnie Kozyriewa nie wysłano do kolonii karnej, ale skierowali do pracy inżynierskiej – na początku do kombinatu metalurgicznego w Norylsku, a potem został on kierownikiem ekspedycji do Niżnej Tunguski.

W 1946 roku za poręczeniem członków AN ZSRR Kozyriew został uwolniony, a w 1958 roku – rehabilitowany.


Stakany z herbatą


Już w trzy miesiące po uwolnieniu, Nikołaj Aleksandrowicz obronił pracę doktorską o budowie wewnętrznej gwiazd. Pracował wtedy w Obserwatorium Astrofizycznym na Krymie, a potem ponownie w Obserwatorium Astronomicznym w Pułkowie.

Kozyriew był przekonany co do tego, że jeżeli jakiś system zostanie wyprowadzony ze stanu normalnego, to będzie on doświadczać Czasu. Spróbował więc wykazać to w praktyce. I tak np. stawiał on szklankę z rozpuszczoną solą obok wagi skręceń[2] i waga zaczęła się uchylać!

Uczony brał także zwykły termos z rurką w korku. Stawiał go obok wagi wyposażonej w żyroskop. Nalewał do termosu zimną wodę i strzałka wagi przesuwała się o kilka jednostek. Umieszczał na wadze dwie szklanki herbaty, ale w jednej cukier był rozmieszany, w drugiej nie. I szklanka, w której cukier nie był rozmieszany zawsze okazywała się ciut cięższa…

Kozyriew tak objaśniał swe doświadczenia: w termosie, w wodzie z solą i szklance z herbatą z cukrem nic się nie działo, a to znaczy, że były one w stanie zrównoważonego układu. Ale kiedy do termosu nalewano wodę, w szklance rozmieszano cukier czy do wody dodano soli, wtedy zmieniano równowagę układu. I wtedy zaczynało się zagęszczanie Czasu – jego kompresja, co przekładało się na wskazania wagi. Poza tym naruszenie równowagi układu (np. zmieszanie zimnej i ciepłej wody w naczyniu) doprowadzało do tego, że obok niego zmniejszało się przewodnictwo elektryczne i zmieniał się cały szereg właściwości fizycznych.

Według poglądów Nikołaja Aleksandrowicza, kompresja Czasu zmieniała się wraz z zakrzywieniem Przestrzeni. Uczony przeprowadzał swe eksperymenty w pokoju, którego ściany były wygiętymi zwierciadłami. Po krótkim czasie przebywania tam badani przenosili się myślą do Przeszłości lub do Przyszłości, a do tego opowiadali o szczegółach, których do tego czasu znać nie mogli.[3]


Zglebili i uwalili


Swoją Teorię Czasu Nikołaj Kozyriew przedstawił pokrótce w książce pt. „Przyczynowa albo niesymetryczna mechanika w liniowym przybliżeniu”, która wywołała naukowe i nie tylko naukowe spory. Nawet w czasie ocieplenia stosunków w ZSRR takie poglądy nie były rekomendowane. Przecież czas z ZSRR mógł poruszać się tylko do przodu w świetlaną przyszłość. Z inspiracji autorytetów naukowych i działaczy (wśród których znajdowała się znana autorka powieści o Leninie – Marietta Szaginjan) w „Prawdzie” ukazał się miażdżący artykuł „O lekkomyślnej pogoni za naukowymi sensacjami”. Uczonego zaczęto wbijać w glebę. Pojawił się termin „kozyriewszczyzna”.

Jego Teorię Czasu nazwano antynaukową, a rezultaty eksperymentów objaśniono niedokładnością użytych przyrządów naukowych. Prac naukowych Kozyriewa nie drukowano, a jego wystąpienia zamykano. I tak trwało to ponad 20 lat. W 1979 roku wywalono go z roboty w Obserwatorium Pułkowskim i pracował on potem jako konsultant naukowy za głodową pensyjkę. W rezultacie czego Kozyriew nie ukończył swej głównej pracy na temat Teorii Czasu. W 1983 roku, kiedy Nikołaj Aleksandrowicz zmarł, zdecydowano się pochować go na cmentarzu Obserwatorium Pułkowskiego. Władza radziecka okazała uczonemu ostatnią łaskę.


Źródło: „Tajny XX wieka”, nr 44/2018, ss. 10-11
Przekład z rosyjskiego - ©R.K.F. Leśniakiewicz    



[1] Obowiązywała wtedy teoria o nieruchomym i stałym Wszechświecie, której echa widać choćby w powieści Iwana Jefriemowa – „Mgławica Andromedy”, w której przedstawia on dowody na istnienie stałego Wszechświata.
[2] Zwanej także wagą Cavendisha – przyrząd służący do pomiaru bardzo małych sił elektrostatycznych, grawitacyjnych, itd.
[3] Polecam Czytelnikowi opis jego doświadczeń na stronie - https://treborok.wordpress.com/nauka/mikolaj-kozyriew/mikolaj-kozyriew-1/ i dalsze.