Powered By Blogger
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kryptydy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kryptydy. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 20 lutego 2025

O smokach w Tatrach (i nie tylko!)

 


Badania w trudno dostępnych dżunglach Ameryki Południowej, Afryki czy Azji przynoszą co jakiś czas odkrycie zwierząt zupełnie nieznanych naukowcom. Często nawet takie, na których istnienie żaden zoolog wcześniej nie postawiłby ani grosza. Podobnie jest z tajemniczymi głębinami oceanów, o czym świadczą zwłoki wyrzucone na brzeg przez przypływ. A co z Europą Środkową, w której brakuje większych lasów i innej dzikiej przyrody? Że nie mogą tu mieszkać żadne nieznane zwierzęta? Ale mimo to, dlaczego tak wiele doniesień na ich temat pojawia się ze stosunkowo niedawnych czasów?

Ogromne kamienie staczają się po zboczach Tatr Wysokich. Podczas gdy ziemia się trzęsie, a skały pękają, jeden z pasterzy próbuje ocalić swoje biedne życie i stado owiec. Tymczasem dachy domów pękają nie tylko w pobliskich dolinach. Niektóre części budynków, w tym piwnice, walą się jak domek z kart. Nieszczęśni ludzie, mieszkający zwłaszcza w okolicach Slavkovskégo štítu, ale także w Kieżmarku i dalszej Lewoczy, mogli jedynie patrzeć na niszczenie swoich domów.

Kiedy te niszczycielskie trzęsienia ziemi miały miejsce na Słowacji?

5. i 6 sierpnia 1662, Spisz. W Tatrach było tak duże trzęsienie ziemi, że wielka skała, a właściwie góra, runęła i rozpadła się na głazy. Przełamano także wiele wzgórz i powstało nowe jezioro, a właściwie zbiornik wodny” – tak zaczyna się opis przerażającej sytuacji w „Zipserische oder Leutschauerische Chronica” („Kronika Spiska lub Levočská”), pochodzącego od niemieckojęzycznego pastora i kronikarza Lewoczy Gašpara Haina (1632–1687). Ten ważny i ponadprzeciętnie wykształcony człowiek swoich czasów opisał w nim okres od 744 do 1684 roku.

Czy opisane straszne trzęsienie ziemi mogło naprawdę mieć miejsce, mimo że nie mamy na to innych bezpośrednich dowodów? Zdaniem historyków autor kroniki był osobą godną zaufania. Równie wiarygodna powinna być jego znana twórczość literacka. Ponadto Gašpar Hain miał nie tylko wysokiej jakości wykształcenie uniwersyteckie i wysoką inteligencję jak na swoje czasy, ale także niezwykłą równowagę i perspektywę. A był także rówieśnikiem opisywanej klęski żywiołowej, która miała nastąpić w roku jego trzydziestych urodzin. Że wciąż od czasu do czasu coś wymyślisz? Jeszcze bardziej zaskakujący jest dalszy ciąg tekstu jego „Kroniki Spiskiej”, opisujący zeznania tajemniczego smoczego potwora!

 

Czy to UFO zderzyło się ze słowacką górą?

 

Pojawił się także żywy smok. Siedział w opuszczonym kościele w Štrbie, gdzie można go było widzieć przez kilka dni. Nikt jednak nie odważył się do niego zbliżyć i w końcu zginął – pisał szanowany obywatel Lewocza, pochodzący z bogatej niemieckiej rodziny kupieckiej. Że była to jedynie dzika fantazja kronikarza i zarządcy miasta Lewoczy w jednej osobie, czy też wymysł, którego nie zweryfikował? Jednak według zachowanych zapisów Hain z pewnością nie był marzycielem nierealistycznym.

Ponadto jego szczególną wzmiankę o smoku potwierdza także ważny polski znawca historii Tatr, historyk literatury i pisarz dr Jacek Kolbuszewski, w swojej książce „Skarby króla Gregoriusa”. Jednak polski ekspert dodał w swojej pracy inne niesamowite szczegóły. Tego dnia ziemia nagle się zatrzęsła i było tak silne, że nie tylko dachy domów w Lewoczy, Kieżmarku i Spiskiej Nowej Wsi popękały... Ci, którzy w czasie trzęsienia ziemi patrzyli na Tatry, mogli na własne oczy zobaczyć, jak cały wierzchołek Sławkowskiego Szczytu zamienił się w gruz, jak lawina kamieni zmiażdżyła lasy i jak wielka czarna chmura uformowała się nad górą. Ci, którzy obdarzeni byli najlepszymi umiejętnościami obserwacji, widzieli także sprawcę całego zdarzenia, ogromnego smoka lecącego wysoko nad Tatrami. Wydarzenia te zapisał Gašpar Hain, kronikarz miasta Lewoczy – pisze wspomniany polski historyk.

Nie można wykluczyć szczególnych wydarzeń, które miały miejsce w drugiej połowie XVII wieku w kraju naszych wschodnich sąsiadów. Co właściwie mogło się wydarzyć w okolicach Sławkowskiego Szczytu, a później we wsi Štrba w roku 1662? Według interpretacji Kolbuszewskiego mogłoby się wydawać, że za trzęsienie ziemi i zniszczenie szczytu Sławkowskiego Szczytu odpowiada obiekt, który Hain zidentyfikował jako smoka. Czy było to więc ciało, które uderzając w szczyt słowackiej góry spowodowałoby jego zniszczenie, a następnie upadek poszarpanych skał? Czy może to być gigantyczny meteoryt, a może nawet to, co dzisiaj nazywamy UFO?

Czy było to nieznane zwierzę?

 

Na pierwszy rzut oka wyjaśnienie zawarte w ostatnim zdaniu brzmi całkiem logicznie. Ale bezpośrednio ze wspomnianej „Kroniki Spiskiej” dowiadujemy się bardzo ciekawych i kluczowych informacji dla naszych opóźnionych poszukiwań! To, co starożytny kronikarz Lewocza nazywa smokiem, przez kilka dni (siedzi!) przebywało w kościele Štrbie. I to było zanim umarło. Jeśli była to część meteorytu lub może jakiś stały przedmiot, nie mogła ani siedzieć, ani ginąć! Przecież uznany słowacki pisarz i badacz Miloš Jesenský zwraca uwagę na możliwy związek pisarstwa Haina z jakimś nieznanym zwierzęciem w książce „Największe tajemnice i tajemnice Słowacji – część 2”. Czy to oznacza, że ​​Hain, od którego imienia do dziś nosi się ulica w Lewoczy, miał na myśli żywą istotę lub jakieś zwierzę? Ale jakie to mogłoby być zwierzę?

W średniowieczu, ale także w okresie renesansu i baroku zwierzęta niezbyt znane Europejczykom często nazywano smokami. Najczęściej dotyczyło to dużych gadów i podobnych potworów, głównie krokodyli. Przecież możemy to zobaczyć na przykład w przypadku tzw. smoka brneńskiego. Tak naprawdę jest to wypchany martwy krokodyl, który wisi pod sufitem w przejściu Ratusza Staromiejskiego w Brnie. Jak się tam dostał? Według najczęściej opowiadanej historii został on poświęcony mieszkańcom miasta w 1608 roku przez nowo wybranego wówczas margrabiego morawskiego i króla Czech i Węgier Macieja Habsburga.

 

Dar nieznanego króla

 

Władca ten otrzymał już wcześniej krokodyla w prezencie od delegacji tureckiej. A ponieważ prawdopodobnie nie lubił tego dziwnego egzotycznego zwierzęcia, wylądowało ono w Brnie. Choć wieść o rzekomym darze Matyáša dla największego miasta Moraw znajdowała się w 1749 roku w kopalni wieży ratuszowej w Brnie, zdaniem historyczki i znawczyni dziejów Brna Mileny Flodrovej wszystko mogło potoczyć się inaczej. W archiwach brneńskich odkryła rachunek na cztery złote monety, zapłacony pewnemu malarzowi za ożywienie kolorów wypchanego smoka już w 1568 r. Według innych relacji martwy krokodyl brneński został odnowiony i odrobaczony w latach 1578 i 1579. Czy zatem historyk może mieć rację, sądząc, że smok mógł pojawić się jako symbol Brna już na początku XV wieku? Łączy to z możliwym nadaniem miastu Orderu Smoka przez króla czeskiego i węgierskiego oraz późniejszego cesarza rzymskiego Zygmunta Luksemburskiego za zasługi w walce z husytami.

Jego smocze stowarzyszenie elitarnych chrześcijańskich wojowników datuje się na rok 1408. Nie wszyscy się do niego dostali, jedynie ważni sojusznicy Czerwonego Lisa, jak nazywali tego władcę niektórzy zbuntowani Czesi.

Odkryto tu (w zamku Špilberk w Brnie) kamienny piec z herbem cesarza Zygmunta, otoczony smokiem, w takiej postaci, w jakiej znamy go z przejścia Ratusza Staromiejskiego – mówi Flodrová. Ale nawet na powiązanie brneńskiego smoka z Zygmuntowskim zakonem chrześcijańskich bojowników przeciwko heretykom spośród muzułmańskich Turków, czy nawet rodzimych Kalikstynów, nie ma jednoznacznych dowodów. W każdym razie w przypadku krokodyla na Ratuszu Staromiejskim powinien to być rzekomo pierwszy brneński smok, który tu wisi. Ale czy naprawdę tak było?

 

Smok brneński z Trutnova

 

Według innej wersji historia brneńskiego smoka powinna powstać już w XI wieku. W tym czasie do południowomorawskiego miasta należało sprowadzić pierwotnego smoka z Trutnova w północnych Czechach. Przecież to miasto nad rzeką Úpą ma w swoim godle sanie. Jak brzmi cała historia?

Według Ondřeja Vašáty’ego, historyka z Muzeum Karkonoskiego, legenda pochodzi od trutnowskiego kronikarza Simona Hütla, który po raz pierwszy zanotował ją w XVI wieku. Kto miał być bohaterem tej starożytnej historii? Tradycyjna opowieść głosi, że do założenia miasta w średniowieczu potrzebowano dużo drewna, ale drwale zobaczyli w pobliskim lesie sanie. Dlatego powinni byli nazwać dzielnego rycerza Trutem. Co było dalej? Mówi się, że odważny pogromca smoków nie był leniwy i zabił groźnego potwora w jaskini. Ale według innych trutnowski smok powinien zostać zabity przez zatrutą owcę wypełnioną wapnem palonym. Tak czy inaczej samo miasto Trutnov miało nosić imię nieustraszonego Truta.

W 1024 r. odbyło się w Brnie sejm ziemski. Z tej okazji mieszkańcy Trutnowa podarowali księciu pluszowego smoka, który następnie zostawił go miastu Brno. Tam, zawieszony w korytarzu Ratusza Staromiejskiego, spoczywa do dziś – czytamy na stronie Czeskiego Radia. Jak to było?

Wiemy już, że obecny krokodyl brneński tak naprawdę nie pochodzi i nigdy nie pochodził z Trutnova. Niezależnie od tego, czy podarował je miastu brat Rudolfa II, król Maciej, czy też jeden z jego poprzedników. Przecież Trutnov (i podobno Brno) jeszcze w 1024 roku należał do odległej przyszłości. A co by było, gdyby w średniowieczu w Karkonoszach żyło bardzo rzadkie i już wymarłe zwierzę, które wpłynęło na czeskie i morawskie legendy? Co ciekawe, nie można tego wykluczyć. Przecież cztery wieki później, w XV wieku, lasy graniczne nie tylko na północy Czech należały do ​​obszarów leśnych prawie nieprzeniknionych. Terytorium, na którym niedźwiedzie, wilki i pieski biegały szczęśliwie. A może towarzyszyły im jakieś nieznane dotychczas nauce potwory?

 

Co sugeruje baśń z Krakowa

 

Co gorsza, opowieści o smokach lub imionach z nimi związanych można spotkać także w wielu innych miejscach Europy Środkowej. W końcu nie musimy iść daleko! Podobna historia wiąże się z Krakowem, gdzie w tzw. Smoczej Jaskini pod Zamkiem Królewskim na Wawelu miał mieszkać krwawy smok. Czy to tylko żart dla dzieci, czy może zniekształcona pamięć? Smok Wawelski to, podobnie jak w przypadku Trutnowa, jeden z nieoficjalnych symboli i atrakcji turystycznych malowniczego nadwiślańskiego miasteczka uniwersyteckiego.

Według starożytnej legendy smok mieszkał w swojej jaskini bezpośrednio na Wzgórzu Wawelskim. Jak to bywa z dobrymi smokami, zażądał cotygodniowej porcji bydła, a w zamian pozwolił miastu żyć w pokoju... Ale pięknymi dziewicami też nie pogardził. Władca miasta Krak nie chcąc dalej wspierać szaleństwa smoka, wezwał więc swoich dwóch synów, Lecha i Kraka II. Było dla nich jasne, że smoka nie pokonają rękami, więc postanowili go przechytrzyć. W następnym tygodniu wśród bydła ukryto skórę owczą wypełnioną siarką, którą zajadał łapczywie. Doszedł nad rzekę, gdzie pił, pił i pił, aż brzuch mu pękł, spalony siarką – czytamy w jednej z kilku wersji staropolskiej opowieści.

 

Czy możemy pomyśleć o jego inspiracji jakimś starożytnym i prawdziwym wydarzeniem? W końcu dlaczego podobne historie o smokach możemy znaleźć niemal na całym świecie? I dlaczego europejskie opowieści o nich są zgodne co do ich siedlisk w ciemnych jaskiniach, gadziego wyglądu i mniej więcej stałego gustu w jedzeniu mniejszych zwierząt, księżniczek i zwykłych ludzi? Czy zatem w przypadku rzekomych sań mogło to być prawdziwe i dawno wymarłe w Europie zwierzę, z którym nasi przodkowie spotykali się jeszcze sto, a może i więcej lat temu? Czy może to być mięsożerny gad nieznany nauce, jak zwykle opisuje się w opowieściach rzekome smoki?

Ta na pierwszy rzut oka nieprawdopodobna hipoteza jest dziwnie potwierdzona przez inne pośrednie wskazówki i tropy. Należą do nich wiarygodne przekazy historyczne pochodzące z różnych miejsc Europy Środkowej. Wśród nich nie możemy zapomnieć o legendarnym mięciutkim robaku, niemieckim Tatzelwurmie. Znam je jednak również pod nazwą Springwurm, czyli skaczący robak!

 

Trup austriackiej bestii

 

Legendarny potwór miał na początku XX wieku zamieszkiwać wysokogórskie obszary Alp austriackich, szwajcarskich i włoskich. Jak wyglądał ten smok? Jego ciało, sięgające 1,4 metra długości, przypominało dziwną jaszczurkę lub kubańskie cygaro z dwiema przednimi nogami! (Według niektórych źródeł miał cztery nogi – przyp. red.). Głowa miała być podobna do kociej, a łuskowata skóra była ciemnego koloru. Dlaczego jego ukąszenie miałoby być silnie trujące? Niektórzy kryptozoolodzy uważają, że mógł to być daleki krewny jadowitego kornika meksykańskiego, ale nie jest to pewne.

Jak zauważył nieżyjący już badacz Ivan Mackerle, w 1908 roku w austriackiej Styrii ów gad rzekomo zaatakował gajowego. Potwór skoczył mu na twarz z odległości około trzech metrów. Myśliwy przeżył jednak niespodziewany atak bestii, być może także dzięki szczęściu i rozsądnej obronie nożem. Teraz trzymaj się! Dlaczego austriackie potwory, podobnie jak smoki ze starożytnych opowieści, również bawiły się w odległych i wysokogórskich jaskiniach? Mówi się, że z nich wychodziły zwykle dopiero wcześnie rano lub późnym wieczorem.

Czy to w ogóle możliwe? Jak wyjaśnimy odkrycie rzekomo zwłok nieznanej jaszczurki w szwajcarskim kantonie Solura w 1828 roku? A może niedawne odkrycie szkieletu podobnego zwierzęcia w Austrii w 1924 roku? Czy przypadkowi świadkowie znaleźli szczątki tajemniczych bestii, Tatzelwurmów lub innych pospolitych zwierząt? Niestety, żadne ze znalezisk nie zostało zbadane przez ekspertów, więc nic nie jest pewne. Zresztą Tatzelwurm można było zobaczyć po raz ostatni na krótko przed wybuchem II wojny światowej.

 

Straszne potwory z Moraw

 

Śpiew ptaków umila piękny sierpniowy dzień. W spokojnej ciemności lasu chłopiec zbiera jagody. Za chwilę będzie miał ich pełen kosz i zacznie wracać do domu. Jednak gałęzie nagle pękają w kierunku pobliskiej skały. Dlatego patrzy wstecz i nie może uwierzyć własnym oczom! W pobliżu kamieni na skraju lasu pojawiają się dwie ciemne sylwetki zwierząt. „Ratunku, ratunku!” – woła. Próbuje się uratować, uciekając, ale skaczące potwory są szybsze. Na jednym ze stoków dogania biegaczy i młody człowiek staje się ich ofiarą.

Tylko straszna bajka dla niegrzecznych dzieci? Zupełnie nie! Według zachowanego austriackiego pomnika ta pozornie fantastyczna historia wydarzyła się naprawdę w pobliżu miasteczka Unken! Nieszczęśliwą ofiarą był syn miejscowego rolnika Fuchsa.

Czy w naszej rodzimej tradycji spotykamy także gadzie potwory? Tak. Zwłaszcza na Morawach i we wschodnich Czechach aż do początku XX wieku ludzie opowiadali sobie nawzajem liczne historie o tajemniczych latających wężach i smokach. Według różnych regionów te dziwne stworzenia nazywano świnią, pająkiem i innymi rzeczami. Dlaczego podczas lotu miałyby być otoczone iskrami lub ogniem? Czy w tych przypadkach chodziło o pomylenie mitologicznych i fikcyjnych potworów z rzeczywistymi ciałami kosmicznymi, które czasami przelatują nad naszymi głowami, na przykład z meteorami lub kometami (albo z UFO – przyp. red.)? W końcu te przedmioty również świecą lub błyszczą i jest to najbardziej logiczne możliwe wyjaśnienie.

 

Tajemnica, która wciąż stawia opór

 

Jednak legendy morawskie i polskie znają także innego tajemniczego potwora. Według czeskiej publicystki Evy Soukupovej ten gadzi potwór powinien był być wyposażony tylko w dwie przednie łapy. I o dziwo, miał też okazjonalnie atakować i zjadać pasące się bydło. Z Lipníku nad Bečvou (rejon ołomuniecki) zachowała się legenda o pasterzu, z którego stada podobne zwierzę musiało kiedyś zjadać małe jagnięta. Że opowieści o dziwnych gadach, tzw. Tatzelwurmach, oparte są na prawdziwych wydarzeniach? A czy te potwory żyły nie tylko za granicą, ale także w kraju?

Na koniec artykułu przenieśmy się na południe Polski, niedaleko granicy ze Słowacją. „W rejonie doliny Nowosadca pomiędzy cyplem beskidzkim a Gorcami od niepamiętnych czasów pasterzy nękała stado dziwnych najeźdźców. Były mniej więcej wielkości człowieka, wyglądały jak jaszczurki i poruszały się na dwóch kończynach. Zwykle, choć bardzo rzadko, widywano je w lasach na zboczach gór, które poprzecinane są niezliczonymi jaskiniami. Polowali na bezdomne bydło lub owce na małych, strzeżonych, odległych pastwiskach” – stwierdza znany czeski enigmatyk i pisarz Arnošt Vašíček w książce „Planeta razhad: Tajemná minulost’”.

Polskie jaszczurki rzekomo odważały się nawet na nieustraszone wilki, a ostatni z nich miał być widziany w 1897 roku. Ich istnienie potwierdzają zapisy z miejscowego polskiego klasztoru. I co dziwne, oni też mieli zamieszkiwać nory w górskich jaskiniach. Jeśli spojrzymy na mapę, z polskiej Doliny Nowosadu do Tatr Wysokich i Szczyrby (gdzie podobno w 1662 roku widziano tajemniczego smoka) nie jest już tak daleko. Czy to przypadek? A może o obszarze występowania unikalnych gadów-potworów?

Czy do niedawna mogły przetrwać w pobliżu nas dziwne zwierzęta, które wyginęły bez naszej wiedzy? W końcu tylko w XX wieku działania człowieka wyginęły dziesiątki tysięcy gatunków zwierząt. Czym więc były tajemnicze smocze bestie, których klasyfikację i pochodzenie, jeśli łaskawy czytelnik pozwoli, pozostawimy przyrodnikom do ich uczonych dyskusji...

 

Moje 3 grosze

 

Do tego materiału można dodać tylko to, że Smoka Wawelskiego zamordował – według innej wersji legendy – szewczyk Skuba przy pomocy barana wypchanego siarką i smołą. Dalej wiadomo, Smok zeżarł barana, siarka i smoła paliła mu wnętrzności i zaczął więc chłeptać wodę z Wisły. Smoka rozerwała wytworzona wskutek zalania wodą ognia para i Smok zginął.

Odnośnie wydarzeń w Gorcach i Spiszu, gdzie ponoć grasują jeszcze jakieś człekokształtne gady, to mówi się o Neodinozaurach alias Dinozauroidach, które przetrwały 66 mln lat gdzieś w podziemnych przestrzeniach Agharty, Plutonii czyli Pellucidaru. NB, następny materiał na tym blogu będzie poświęcony CE0 z tajemniczymi gado-ludźmi w Brazylii. Polecam także inne relacje o spotkaniach z Reptilianami na tym blogu.   

 

Materiał z TV Brno 1

Zdjęcie z magazynu „Záhady života”

Przekład ze słowackiego - ©R.K.Fr. Sas - Leśniakiewicz

 

 

niedziela, 8 września 2024

Dziwne spotkania nurków z Syrenami

 


Brent Swancer

 

Jedną z istot, która zdołała wpleść się do wiedzy i legendy różnych kultur, jest Syrena. Panny Wodne występują w rozległym obszarze folkloru z całego świata, a w niektórych kulturach takie istoty są uważane za coś więcej niż tylko mit, a niektóre obszary akceptują je jako prawdziwe i oczywiste. Rzeczywiście, było wiele spotkań zgłoszonych z rzekomo prawdziwymi Syrenami i jest to jedno z nieznanych zjawisk kryptozoologicznych. Tutaj zagłębimy się w niektóre doniesienia o nurkach, którzy natknęli się na te mistyczne byty, w szeregu zaskakujących oświadczeń, które są równie intrygujące, jak dziwaczne.

Niektóre bardzo dziwaczne raporty przychodzą nam z witryny Imaginarious, która zajmuje się obserwacjami syren i nieznanych istot. W jednej z relacji kobieta-nurek nurkowała gdzieś na Karaibach, kiedy usłyszała „nawiedzającą melodię”, która wydawała się ściągać ją ku głębszym wodom. Kiedy podążała za eteryczną melodią, w końcu stanęła twarzą w twarz z „syrenem”, rodzajem Syreny, a jej raport brzmi tak:

    Gdy kobieta-nurek głębinowy zszedł do mistycznych głębin Karaibów, nawiedzająca ją melodia skierowała ją głębiej w toń oceanu, tkając hipnotyzujące zaklęcie, które urzekło jej umysł. Ogarnął ją enigmatyczny urok podwodnego świata, a gdy podążała za eteryczną pieśnią, napotkała hipnotyzujące piękno Syreny Karaibów. Czarująca obecność Syreny była świadectwem urzekających legend, które odbijały się echem przez pokolenia. Jej opalizujące łuski mieniły się jak cenne klejnoty w promieniach słońca, które filtrowały się z powierzchni, a jej urzekający głos rezonował z nieziemską gracją. Kobieta została przyciągnięta do syreny, jej serce biło mieszanką strachu i zdumienia. Zagadkowy śpiew Syreny trzymał ją w transie, jej ruchy były płynne i pełne wdzięku, gdy tańczyła poprzez lazurowe wody. Kobieta nie mogła nie być urzeczona hipnotycznym działaniem Syreny, czując głęboki związek z mityczną dziewicą oceanu. To był moment czystej magii, w którym rzeczywistość i fantazja przeplatała się w najbardziej czarujący sposób.

 

Co tu się działo? W innym podobnym raporcie nurek na Oceanie Indyjskim stanął twarzą w twarz z Syreną, o której raport brzmi:

    Pośród falujących prądów Oceanu Indyjskiego, nurek głębinowy zanurzył się w urzekającym spotkaniu z nieziemskim stworzeniem niezrównanego piękna i tajemnicy. Gdy zagłębił się w tonie oceanu, woda wokół niego wydawała się migotać eterycznym blaskiem, rzucając czarującą aurę nad podwodnym krajobrazem. Nagle konkretna postać wyłoniła się z wirującej morskiej mgły, ujawniając formę hipnotyzującej Syreny, jej opalizujące łuski odbijające światło otoczenia w zapierającym dech w piersiach pokazie podwodnego czaru. Serce nurka tłukło się, gdy ujrzał mityczne stworzenie, jej obecność przywołująca poczucie zachwytu. Sylwetka Syreny przepłynęła w oceanie, urzekając nurka jego nawiedzoną melodią. Zahipnotyzowany tym spotkaniem, nurek czuł się tak, jakby natknął się na żywą legendę, istotę mitów i magii istniejących w głębinach Oceanu Indyjskiego. W tym ulotnym momencie, pośród ukrytych cudów głębin, spotkanie nurków z mityczną dziewicą stało się cennym wspomnieniem, na zawsze wyrytym w annałach eksploracji głębin morskich.

 

Mamy również rzekome spotkanie z Wielką Rafą Koralową w Australii, gdzie nienazwany nurek natknął się nie tylko na jedną syrenę, ale całą ich grupę. Raport mówi:

    W tętniących życiem głębinach Wielkiej Rafy Koralowej nurek został się oczarowany przez hipnotyzujące spotkanie z nieziemską obecnością. Kiedy popłynęli przez krystalicznie czyste wody, natknęli się na czarujący widok – grupę eterycznych Syren z wdziękiem pływających ogrodach koralowych. Nurek nie mógł uwierzyć w swoje szczęście i natychmiast sięgnął po podwodną kamerę, aby uchwycić ten surrealistyczny moment. Syreny, z ich mieniącymi ogonami i płynącymi włosami, zdawały się emanować aurą tajemnicy i piękna, która była naprawdę urzekająca. W tym ulotnym momencie nurek poczuł głęboki związek ze środowiskiem morskim i zdał sobie sprawę ze znaczenia ochrony morza. Spotkanie z tymi mitycznymi dziewczętami służyło jako przypomnienie potrzeby ochrony i zachowania delikatnych ekosystemów Wielkiej Rafy Koralowej. Gdy pływali obok Syren, nurek był pełen przytłaczającego poczucia zachwytu i szacunku dla podwodnego świata. To spotkanie stało się kluczowym momentem, rozpalającym wolę w nurku, aby opowiadać się za ochroną życia morskiego i jego siedlisk.

 

Przechodząc do innych przypadków, w 1988 roku, profesjonalny nurek Robert Froster nurkował w pobliżu wybrzeża Florydy:

- kiedy zauważył dziwne zakłócenia w wodzie w swoim polu widzenia. Kiedy odwrócił się, aby zobaczyć, co to jest, zobaczył postać pływającą przez wodę, która była mętna i zamglona przez wzburzanie osadów. Cokolwiek to było nieco pofałdowane w stosunku do niego, a kiedy dotarło do niego w odległości 20 metrów, nurek zauważył, że rzecz miała wyrostki przypominające ramię, które wydawały się być przechylone w szponach i sięgały do niego. Gdy jeszcze się zbliżył, Froster twierdził, że widzi, że jego górna połowa ma gładką skórę, niewątpliwe piersi i głowę płynącej włosów, podczas gdy dolna połowa była pokryta łuskami. Cokolwiek to było, nie wydawało się przyjazne, a przestraszony nurek mówił o swoim spojrzeniu: „Nigdy wcześniej nie widziałem takiej nienawiści w oczach żadnego człowieka czy zwierzęcia”. Był w stanie dotrzeć na powierzchnię i na pokładzie swojego statku bez dalszych incydentów.

 

W innym opisie z sierpnia 1991 roku nurek był w wodzie w pobliżu Przylądka Aya, na Półwyspie Krymskim na Ukrainie, na Morzu Czarnym:

Był on około 100 metrów od wybrzeża w spokojnych morzach pod pełnią księżyca, kiedy nagle poczuł, że coś szturchnęło go w ramię. Odwracając się, aby zobaczyć, co to było, wokół było tylko rozpryskiwanie wody. Myśląc, że jego przyjaciele żartowali z niego, świadek zaczął płynąć w kierunku brzegu, nie myśląc o tym. To było wtedy, gdy doświadczył silnego uderzenia w ramię, a tym razem, gdy się odwrócił, spotkał się z widokiem twarzy kobiety w wodzie, chociaż jej oczy zostały opisane jako znacznie większe niż normalnie, a nawet bardziej, wydawała się emanować bioluminescencją. Przestraszony świadek natychmiast udał się w kierunku brzegu z taką prędkością, jak tylko mógł, a za nim słyszał tarcie w wodzie, na które zmusił się do nie patrzenia wstecz, bojąc się tego, co może zobaczyć. Kiedy zbliżył się do brzegu, być może myśląc, że jest z dala od tego, co napotkał, poczuł kolejne potężne dźgnięcie w ramię i po raz kolejny zobaczył twarz tajemniczej pływającej kobiety, jej oczy czarne i wyrażające to, co nazwał „rozczarowanie”. Pływak rzucił się na brzeg krzycząc, a patrząc wstecz, mógł rzekomo rozproszyć srebrzyste ciało rozpryskujące się na powierzchni, aby zniknąć w czarnych głębin. Chociaż przerażające doświadczenie się skończyło, miał obsesję na punkcie tego, co widział, nawet widząc dziwną kobietę w snach i czuł się zmuszony do powrotu kilka razy w to samo miejsce, ale nigdy więcej jej nie widział.

 





W relacji związanej bezpośrednio ze mną, nurek nurkował w lazurowych wodach Malediwów, kiedy twierdził, że znikąd pojawiły się trzy syreny, które zaczęły go okrążać. Opisał je:

-  jako posiadające ogony podobne do delfinów i humanoidalne górne części ciała. Górne części ciała zostały opisane jako wyglądające bardzo androgenicznie, bez włosów na głowach, gładkiej skóry i twarzy, które zostały opisane jako "feralne spojrzenie", z ostrymi zębami i czarnymi oczami jak u rekina. Te stworzenia rzekomo okrążyły nurka przez kilka minut, wydając się go badać, zanim odwróciły wzrok.

 

Od kwietnia 1998 roku znajduje się dziwna relacja mistrza nurkowania, 43-letniego Jeffa Leichera, na hawajskiej wyspie Kauai. W tym czasie Leicher nurkował z grupą sześciu innych nurków, którzy badali dno oceanu około 20 minut od słonecznego wybrzeża Kona na Hawajach. W pewnym momencie zobaczył coś, co wyglądało jak kobieta zaledwie 10 stóp dalej, pływająca ze stadkiem delfinów i nadążając za szybkim tempem, co Leicher uważał za dziwne. Potem zrobiło się dziwnie, gdy zauważył, że kobieta ma ogon jak u ryby. Powiedział tak o niesamowitym spotkaniu:

    "Słyszałem o niej wcześniej. Większość z nas, którzy są na tych wodach regularnie, słyszała historie. Ale nigdy nie widziałem jej aż do tego ranka. Byliśmy w drodze do punktu, w którym stadko delfinów zaczęło podążać za łodzią, bawiąc się ze sobą. Nagle jeden z mężczyzn po stronie portu zaczyna krzyczeć i wskazywać. Nie mogłem uwierzyć w to, co widziałem. Tam, jakieś 10 stóp od burty, znajdowało się jakaś postać, która wyglądała jak naga kobieta. Miała długie, rozpuszczone włosy i jedną z najpiękniejszych twarzy, jakie kiedykolwiek widziałem. Ale nie ma mowy, żeby człowiek mógł pływać tak szybko. Trzymała się z delfinami. Potem skoczyła w powietrze i moje serce prawie się zatrzymało. Cała jej dolna połowa była pokryta łuskami i zwężona z powrotem do ogromnego ogona rybiego. Skoczyła jeszcze raz, a potem zniknęła pod powierzchnią.

    Około godziny później dotarliśmy do punktu i nurkowaliśmy. Fotografowałem kolorowe ryby podwodną kamerą. Nagle poczułem coś otarło się o prawą nogę. Syrena strzeliła ku mnie jak smuga błyskawicy, a potem odwróciła się i wróciła obok mnie, pływając w drugą stronę. Po prostu skierowałem kamerę i zacząłem robić zdjęcia. Ciągle fotografowałem, gdy wynurzyła się na powierzchnię i odpłynęła.”

 

Można zobaczyć rzekome zdjęcia tutaj, ale wielu zwróciło uwagę, że mogły one być łatwo podrobione, pomimo twierdzeń Leichera, że zdjęcia zostały przestudiowane i uwierzytelnione przez ekspertów. Co o tym myślisz?

Kolejne zdjęcie domniemanej syreny zostało zrobione przez swobodnego nurka Hanno Windischa, który nurkował w osobliwej nadmorskiej wiosce Ballintoy w Irlandii Północnej, kiedy miał swoje dziwne doświadczenia. Raport z wizyty Causeway Coasts and Glens brzmi:

    Hanno początkowo myślał, że zauważył dużą rybę lub fokę. Jednak po bliższym przyjrzeniu się zdał sobie sprawę, że jest to stworzenie z górną częścią ciała człowieka i ogonem ryby, wygrzewającej się w pobliżu skał. Syrena, opisana jako mająca długie włosy i opalizujący ogon, wydawała się równie ciekawa Hanno, jak on niej. Twierdzi, że stworzenie siedziało na skałach przez około pięć minut, zanim zanurzyło się z powrotem w chłodne wody Atlantyku. Syreneczka podobno zatrzymała się przez kilka chwil, zamykając oczy, z instruktorem nurkowania, który pochodzi z Niemiec, zanim zanurkował z powrotem w głębinach morza, pozostawiając za sobą szlak migoczącej wody. Jako instruktor SSI Level Two of Freediving, Hanno próbował podążać ścieżką syreny, ale była zbyt szybka, nawet na jego lata profesjonalnego nurkowania.

 

Można tu zobaczyć fotografię Hanno, ale jest to co najmniej niejednoznaczne. Nie wszystkie Syreny wydają się piękne i życzliwe. W 2012 roku prace prowadzone w zapory Gokwe w Midlands i tamy Osborne w Manicaland, na zbiornikach w pobliżu miast Gokwe, Manicaland i Mutare, w Zimbabwe, zostały zawieszone, gdy pracownicy odmówili pójścia do pracy, ponieważ twierdzili, że byli terroryzowani przez Syreny, które tam czają się, które miały wyglądać jak bladoskórzy ludzie z czarnymi włosami i rybimi ogonami. Początkowo pracownicy mieli tam naprawiać i instalować pompy wodne, ale przestraszyli się, gdy niektórzy ludzie w okolicy tajemniczo zniknęli, a inni zgłosili, że zostali zaatakowani lub ścigani przez te istoty. Sprawy z wstrzymanym projektem stały się tak złe, że minister zasobów wodnych Zimbabwe, Sam Sipepa Nkomo, pojawił się przed komisją parlamentarną, aby wyjaśnić sytuację. Nkomo powiedział, że biali robotnicy zostali przywiezieni, ponieważ nie mieli oni takiej wiedzy, ale nawet oni twierdzili, że zauważyli stworzenia, i także odmówili powrotu do pracy. Minister rozwoju obszarów wiejskich i miejskich Ignatius Chombo również poczynił przygotowania, aby plemienni wodzowie tego obszaru odprawiali obrzędy i rytuały, aby uspokoić stworzenia, choćby po to, aby uspokoić umysły robotników.

Według przywódców plemiennych, którzy byli konsultowani, wiele jezior i zbiorników w regionie jest zamieszkanych przez Syreny, a tamy wydają się być ulubionym miejscem do gromadzenia się, chociaż mówiono, że są one typowo przyciągane do większych zapór niż te, które były nękane, takie jak ogromna tama nad jeziorem Kariba, która jest siedliskiem takich obserwacji. W obliczu pytania, czy uważają, że te stworzenia naprawdę istnieją, byli jednomyślni i nieugięte w swoim twierdzeniu, że tak jest. Na pytanie, czy Syreny z jezior Zimbabwe są prawdziwe, jeden z szefów Edison Chihota z Mashonaland East powiedział:

„Jako opiekun tradycyjnej nie mam wątpliwości. Dla każdego, kto to kwestionuje, jest także kwestionowanie siebie.” Ze swojej strony Nkomo bardziej martwił się o to, że robotnicy odmówili powrotu, a przechodził przez rytuały tylko po to, by rozwiać lęki. Był sceptyczny, że ich problemy były spowodowane przez dosłowne Syreny, obwiniając je o mieszankę przesądów być może w połączeniu z złudzeniami optycznymi i niebezpiecznymi prądami wodnymi. Powiedziałby o tej sprawie:

W Mutare myślę, że dzieje się to, że pod spodem musi być puste miejsce, które tworzy dziurę, i woda będzie gwałtownie wirować, tak że jeśli wpadniesz, nie wyjdziesz, nawet jeśli masz maskę tlenową.

 

Niebezpieczne prądy czy Syreny? Kto wie? Ten dość dziwny raport pochodzi od użytkownika Reddita „One-Amphibian-5831”, który twierdzi, że miał spotkanie podczas nurkowania z rodziną u wysp Phi Phi w Tajlandii. Mówi o doświadczeniu:

    Aby namalować ten obraz nieco lepiej: w tym momencie ja i mój brat nurkowaliśmy w wodzie tuż pod pływającą wyspą, podczas gdy inni w naszej grupie byli nieco dalej od tej wyspy. Wyspa ta była jak kawałek ziemi, który rozciągał się w dół do wody, a nie na pochyłym zboczu. Nagle nasz tata zawołał nas, ktoś z naszej grupy zobaczył małego rekina i wszyscy się zebrali, żeby to zobaczyć. Mój brat tam pływał, ale z jakiegoś powodu zostałem na miejscu i obserwowałem różne ryby, które pływały tak blisko mnie.

    Wtedy coś przykuło moją uwagę. Zdawało się, że pod brzegiem znajdują się mniejsze jaskinie, a ja zobaczyłem coś powoli wychodzące stamtąd. Było podobne do ludzkiej głowy, skierowanej w dół w kierunku dna oceanu. Całkowicie zamarłem i wciąż się gapię. "Ktoś" wypłynął z jaskini, nigdy nie wrócił się w kierunku powierzchni i zrobił to naprawdę powoli. Nic z tej osoby (którą widziałem) nie poruszało się. W tym momencie mogłem zobaczyć tył głowy i większość pleców. Osoba zwrócona na nowo miała rzadkie czarne włosy, pokropione na skórę głowy. Ich skóra wyglądała na szarą, a kręgosłup był niezwykle wyraźny. Byłem tak pewny, że patrzyłem na zwłoki i znów zamarłem. Nie mogłem oddychać ani się ruszać. Czas płynął wolno, jakby stał w miejscu. Osoba wciąż wypływała z jaskini i wtedy zacząłem widzieć jej ogon. Ogon był ciemny i wyglądał jak stereotypowy ogon Syreny. Mrugałem wielokrotnie przekonany, że mam halucynacje, ale wciąż to widziałem. Nigdy nie wierzyłem w to, co nadprzyrodzone, ale to było tylko kilka metrów pode mną i mogłem to zobaczyć tak wyraźnie. Poczułem niebezpieczeństwo, wiedziałem, że nie powinienem tego widzieć i byłem przerażony, że zobaczy i zaatakuje mnie. Ale to, z czym nigdy się nie zmierzyło. Po wyjściu obrócił się na bok i znalazł się w pobliżu wyspy i zniknął w innej jaskini.

    Po kilku sekundach wyrwałem się z tego i szybko popłynąłem do mojego taty i brata. Zalałem się łzami i gorączkowo powiedziałem im, że musimy natychmiast wrócić na łódź. Tata zapytał mnie, co się stało, a ja powiedziałam mu, co widziałam. Oczywiście nie uwierzył mi i wściekł się na mnie za „kłamstwo”. Kiedy wróciliśmy na łódź, powiedziałem im jeszcze raz i stałem przy tym, że nie kłamię. Mój ojciec powiedział mi, że naprawdę ma nadzieję, że to albo kłamstwo, albo że jestem szalony i musiałem być zamknięty w szpitalu psychiatrycznym. Wiedziałem, jak to wszystko zabrzmiało i szczerze mówiąc, nawet nie uwierzyłem sobie. Postanowiłam mu powiedzieć, że wszystko zmyśliłem. Od tego dnia próbowałem przekonać siebie, że zmyśliłem to wszystko, ale nigdy nie doświadczyłem żadnych halucynacji i wiem, co widziałem. Ive powiedział innym, ale oczywiście większość z nich myślała, że to zmyśliłem. To tak szalenie frustrujące uczucie, że jesteś oszołomiony przez cały świat i mam nadzieję, że ktoś tam mi uwierzy.

 

Inny użytkownik Reddita o nazwie „mencho 14” również ma dziwaczne spotkanie z Syreną. W tym czasie był na bardzo niebezpiecznym nurkowaniu u wyspy North Sentinel, która jest częścią Andamańskich Wysp, archipelagu indyjskiego w Zatoce Bengalskiej. Wyspa North Sentinel jest najbardziej znana z niezbadanego plemienia okrutnych tubylców, ale teraz może być znana jako miejsce, w którym mogą istnieć Syreny. Świadek mówi:

    Więc pewnego dnia wyruszyłem na przygodę nurkową u wybrzeży wyspy North Sentinel, to dziewicza wyspa znana z tętniącego życiem życia morskiego i nietkniętych raf koralowych. Jako doświadczony nurek, chciałem odkrywać podwodne cuda, które ta odległa lokalizacja miała do zaoferowania. Zstąpiłem do krystalicznie czystych wód, w towarzystwie miękkiego dźwięku mojego własnego aparatu oddechowego. Światło słoneczne przebiło wodę, tworząc taniec światła i cienia na dnie oceanu. Szkoły kolorowych ryb przepływają przez niezakłócone przez moją obecność.

    Kiedy zapuszczałem się głębiej, poruszając się przez skomplikowane formacje koralowe, coś niezwykłego przykuło moje oko. Ukryta w cieniu dużej, zwisającej formacji skalnej była postać niepodobną do żadnej istoty morskiej, jaką kiedykolwiek spotkałem. Na początku myślałem, że może to być duża ryba lub lew morski, ale gdy podchodziłem ostrożnie, postać stała się wyraźniejsza. Tam, w małej jaskini, było coś, co wydawało się Syrenką. Miała górną część ciała człowieka, z długimi, rozpuszczonymi włosami, które mieniły się w filtrującym świetle słonecznym, a dolną część ryby, wraz z pełnym wdzięku, opalonym ogonem. Jej skóra miała subtelny, perłowy połysk, a jej oczy były głębokim, hipnotyzującym kolorze niebieskim, odzwierciedlającym sam ocean. Byłem oszołomiony, moje serce tętniło z mieszanką strachu i zdumienia. Syrena wydawała się równie zaskoczona, gdy mnie zobaczyła. Przez chwilę patrzyliśmy na siebie, zamrożonych w czasie. Następnie płynnym i eleganckim ruchem, podpłynęła bliżej. Jej ruchy były gładkie i bez wysiłku, taniec wdzięku i piękna.

    Kręciła się wokół mnie, jej oczy wypełniły się ciekawością. Następnie wyciągnęła rękę, delikatnie dotykając mojego kombinezonu nurkowego delikatnymi palcami. Jej dotyk był lekki i chłodny, wysyłając dreszcze przez moje ciało. Wyniosłem się również, ale gdy moje palce miały ją dotknąć, szybko odwróciła się i zniknęła w głębiny, pozostawiając ślad luminescencyjnych pęcherzyków. Zdębiałem, mój umysł ścigał się z tym, czego właśnie doświadczyłem. Spotkanie było krótkie, ale było głębokie i zmieniające życie. Istnienie Syrenki, istota o tak niezwykłym pięknie i wdzięku, rzuciła wyzwanie wszystkiemu, co wiedziałem o tajemnicach oceanu.

 

Co mamy zrobić z takimi doniesieniami, jakie tutaj przejrzeliśmy? Spośród wszystkich tajemniczych bestii i stworzeń, które zostały zauważone na całym świecie, Syreny wydają się być w bardziej nieprawdopodobnym zakresie spektrum, ponieważ wydają się przeciwstawiać wszystkiemu, co wiemy o świecie naturalnym, ewolucji i zapisach kopalnych - rzeczach, które należą mocno udokumentowane w mitach i legendzie. Więc co widzieli ci ludzie? Czy były to wytwory wyobraźni, jakiś nieodkryty gatunek ludzki, jakieś zjawiska międzywymiarowe, czy coś zupełnie innego? Niezależnie od przypadku, są to z pewnością dziwne relacje i wskazują być może coś więcej do tajemnic oceanu, niż możemy sobie wyobrazić.

 

Źródło - https://mysteriousuniverse.org/2024/09/Bizarre-Divers-Encounters-with-Real-Mermaids/?fbclid=IwY2xjawFI_4NleHRuA2FlbQIxMQABHXWR44Akt_Bung2l2ikKm77tHQc_yv-Hmh-Q-gk4I-xppMLluqDibw90ug_aem_5taIWEYj51wWEA-AyzEN4Q  

Opracował - ©R.K.Fr. Sas - Leśniakiewicz

poniedziałek, 12 lutego 2024

Syreny a UFO



Franco Lioy

 

Stara mapa Ameryki z 1562 roku przedstawia syrenę z UFO! „Nowy i najbardziej dokładny opis Ameryki lub Czwarta część świata” – mapa wykonana w 1562 roku przez hiszpańskiego kartografa Diego Gutierreza i artystę Hieronimusa Cocka.

Ta niezwykle szczegółowa mapa kontynentu amerykańskiego składa się z sześciu dobrze złożonych arkuszy. Ma 93 na 86 centymetrów, więc pozostaje największą mapą Ameryki od stulecia. To największa hiszpańska mapa drukowana w Ameryce przed połową XVIII wieku.

Rysunki papug, małp i wybuchającego wulkanu w Meksyku uzupełniają liczne osady, rzeki, góry i doliny.

Mapa prawidłowo rozpoznaje obecność dorzeczy rzek Amazonki i Parana, jeziora Titicaca, położenie Potosi, Meksyku, Florydy i kilka punktów wzdłuż wybrzeża.

Jednakże, oprócz jej znaczenia i bogatej historii, ta stara mapa ilustruje wiele osobliwych rzeczy.





Oprócz reprezentowania kanibali, potworów morskich, smoków i gigantycznych leniwców z Patagonii, lewy dolny róg mapy, blisko Tierra del Fuego, archipelag na południowym krańcu kontynentu południowoamerykańskiego, po drugiej stronie Cieśniny Magellana, ilustruje coś, co wydaje się być syreną trzymającą obiekt przypominający do latającego spodka.

Syrena, która stoi przed statkiem płynącym w kierunku wybrzeża współczesnego Chile, trzyma w prawej ręce obiekt, który dziwnie przypomina obiekt w kształcie dysku, z jasną kopułą wystającą ze środka.

Wygląda na to, co wielu ludzi powiedziałoby dzisiaj, że to UFO, latający spodek.

Ale czy to wszystko, na co wygląda? Czy to naprawdę latający spodek?

Tuż nad tą syreną, po prawej stronie statku, który podróżuje do Tierra del Fuego widzimy inną syrenę patrzącą na statek i trzymającą w lewej ręce owalny obiekt. Ten obiekt może być lustrem, ponieważ syrena jest przedstawiana przez dotykanie jej włosów podczas oglądania tego, co prawdopodobnie jest lustrem.

Czy to oznacza, że syrena trzymająca rzekomy latający spodek robi to samo?

Niezależnie od obiektu posiadanego przez syrenę, pozostaje tajemnicą, jednak naprawdę interesujące jest zobaczyć takie elementy na starożytnej mapie kontynentu amerykańskiego, ponieważ wyraźnie pokazuje to, co ludzie mogli zobaczyć w Ameryce ponad 500 lat temu.

 

Moje 3 grosze

 

Rzecz wygląda rzeczywiście ciekawie. Być może są to lusterka, ale kształt obiektu trzymanego przez jedną z Syren jest rzeczywiście intrygujący. Druga trzyma ewidentne zwierciadło, ale co trzyma ta dolna? To „coś” przypomina albo UAP albo… kapelusz? Znam wiele relacji o Syrenach, ale nie przypominam sobie, by jakaś paradowała w kapeluszu…

Syreny są przedstawicielkami starszej od naszej cywilizacji podwodnej, więc siłą rzeczy UFO, USO i inne tego rodzaju fenomeny mogą być ichniego pochodzenia. Tego nam pominąć nie wolno. Dobrze byłoby przejrzeć wszystkie bestiariusze średniowiecznych i odrodzeniowych kosmografów, którzy z upodobaniem kreślili takie mapy i uwielbiali umieszczać na nich wizerunki istot nie tylko tych istniejących. Ale dlaczego nieistniejących? O Syrenach mówi tysiące relacji z Bliskich Spotkań z Nimi, a więc w tym jest coś więcej, niż tania bajęda wylęgła w czyjejś głowie niedowarzonej…   

 

Przekład z hiszpańskiego - ©R.K.F. Sas - Leśniakiewicz

wtorek, 26 grudnia 2023

Wigilijne Bliskie Spotkania z Obcymi

 


Albert Rosales

 

1.      Krasnolud z Ewell (CE0)

Miejsce: Ewell, Surrey, Anglia

Data: 24.XII.1953

Czas: noc

Opis incydentu:

W pogodną księżycową noc trzech przyjaciół szło ulicą w Ewell, zapiętych na wszystkie guziki przed zimnem, kiedy jeden z nich, pan G., zobaczył zniekształconą postać przebiegającą przed nimi przez ulicę. Była niska, miała około pięciu stóp /~150 cm/ wzrostu i miał ostre rysy, na wpół widoczną twarz. Krasnolud, czy cokolwiek to było, miał na sobie butelkowozielone ubranie i stożkowy kapelusz obszyty futrem, a także buty za kolano.

- Widziałeś to? — powiedział pan G. do pana C., który szedł obok niego, i porównali notatki: zaobserwowali dokładnie to samo, kończąc się, gdy krasnolud zniknął jakieś dwie stopy przed drugim brzegiem drogi.

Dodatek HC

Źródło: Jeremy Harte, kustosz Bourne Hall Museum, cytując „The Fairy Investigation Society”

Typ: E

 

2.     Włochaci ludzie z Perak (CE0)

Miejsce: Perak, Malezja

Data: 24.XII.1954

Czas: popołudnie

Opis incydentu:

Wong Yi Moi, młoda Chinka stukała w drzewa kauczukowe w pobliżu skraju dużej posiadłości niedaleko rzeki Trolak, gdy nagle usłyszała za sobą szelest trawy – zanim zdążyła się odwrócić, została porwana przez potężne ramiona, które były pokryte gęstymi, czarnymi włosami. Z trudem udało jej się obejrzeć przez ramię i zobaczyła twarz prosto z koszmaru, z dwoma długimi, poczerniałymi kłami wystającymi spomiędzy grubych warg. W szale przerażenia zobaczyła jeszcze dwie małpopodobne stworzenia stojące na skraju lasu. Ich skóra wydawała się biała pod osłoną czarnych włosów, a ich twarze zniekształcały przerażające uśmiechy. Dwie istoty stojące przy drzewach miały ponad sześć stóp wzrostu i nosiły przepaski biodrowe. Każdy niósł nóż przewieszony przez pas. Stworzenie walczące z Wong Yi wyglądało na kobietę. Nosiła żółtawą spódnicę wykonaną z kory i wydawała dziwne, chrapliwe krzyki. Znajdując dodatkowe siły, młodej Chince udało się uwolnić.

Uciekając, rzuciła jedno przerażone spojrzenie przez ramię, ale stworzenia oddalały się z powrotem do lasu. Dwie inne osoby również zauważyły „ludzi z kłami” wzdłuż brzegów rzeki Trolak w ciągu kilku godzin od doświadczenia Wong Yi Moi. Pierwszym był kapral malajskiej policji, Abdul Talib, który brał udział w patrolu z oddziałem bezpieczeństwa. Widząc trzy dziwne stworzenia na przeciwległym brzegu rzeki, kapral podniósł karabin i wszystkie trzy małpy zanurkowały do rzeki i znikły poza zasięg wzroku. Drugim świadkiem był indyjski zbieracz gumy imieniem Appiasamy. Owłosione ramiona również chwyciły go od tyłu. Uwolniwszy się, biegł, ratując życie, tylko po to, by spaść na oślep w dół skalistego zbocza, mocno się siniacząc.

Dodatek HC

Źródło: John Macklin, Mieszkańcy ciemności

Typ: E

 

3.     Elf z Oroville (Bedroom Visitor)

Miejsce: Oroville, CA

Data: 24.XII.1965

Czas: późna noc

Opis incydentu:

Świadka obudziły hałasy w pomieszczeniu, przypominające odbijanie gumowej piłki. Usiadł na łóżku i ze zdziwieniem zobaczył stojącego w nogach łóżka niskiego człowieczka przypominającego elfa lub krasnoluda, z szerokim uśmiechem od ucha do ucha. Wyglądał staro i szorstko. Przerażony świadek zanurkował pod kołdrę i nie zauważył, jak osobliwe stworzenie odeszło.

Dodatek HC nr 3415

Źródło: Joseph Held,

Typ: E

 

4.     Dzieci spotykają Elfa (CE0)

Miejsce: Old Swan, Liverpool, Merseyside, Anglia

Data: 24.XII.1965

Czas: północ

Opis incydentu:

W Wigilię Bożego Narodzenia brat i siostra w wieku 6 i 8 lat postanowili wstać około północy, podczas gdy ich rodzice pili z sąsiadami w kuchni domu na Woburn Hill w Old Swan, a dzieci zobaczyły coś, co później określiły jako małego mężczyznę – około 6 lub 7 cali /15.2 – 17.8 cm/ wzrostu – który lśnił w salonie. Dziewczynka zapytała go: „Kim jesteś?” a drobna istota powiedziała: „Nigdy byś nie zrozumiała” i obeszła choinkę, patrząc na światełka. Dziewczyna próbowała podnieść małego mężczyznę i doznała bolesnego porażenia prądem, a maleńka postać pobiegła do kominka.

Dzieci wpadły do kuchni ze łzami w oczach i opowiedziały rodzicom, co widziały, a sąsiad imieniem Bob powiedział (żartując): „Pójdę i dam mu schronienie”. Wyszedł z kuchni i wszyscy usłyszeli jego słabe wołanie: „Jezu!”, a kiedy wrócił, jego twarz lśniła i wydawało się, że jest oszołomiony. Powiedział: „Coś tam jest”, ale nie mógł sobie przypomnieć, co widział. Jego żona powiedziała, że na policzkach i czole miał coś, co wyglądało jak plamki niebiesko-fioletowego brokatu, które ostatecznie zniknęły. W bożonarodzeniowy poranek rodzina znalazła bożonarodzeniową choinkę leżącą na boku. Zostało wyrwane z doniczki, a z drzewa znajdowały się bombki i dzwonki rozbite w kominku. Rodzina nie miała zwierząt i żyła w śmiertelnym strachu przed spotkaniem z „elfem”, ale nigdy więcej o nim nie słyszała. Wiele lat później, gdy dziewczynka, która widziała małego mężczyznę, miała 16 lat, obejrzała w telewizji film o Robin Hoodzie i stwierdziła, że mężczyzna przypominający elfa ubrał się jak jeden z Wesołych Ludzików, w średniowieczny zielony, biały i brązowy strój, z czarnymi butami.

Dodatek HC

Źródło: Tom Slemen, 2022

Typ: E

 

5.     Człowiek-ptak z Florydy

Miejsce: Tallahassee, FL

Data: 24.XII.1969

Czas: 22:30 EST

Opis incydentu:

Pewnego wieczoru, jadąc przez miasto, pan Jerome Mergist, inżynier elektryk z Atlantic Beach, zaobserwował dziwne zjawisko powietrzne. Księżyc świecił jasno, a niebo było częściowo zachmurzone. Kiedy pan Mergist wyszedł spod wiaduktu, miał dziwne wrażenie, że jest obserwowany. „Włosy zjeżyły mi się na karku” – powiedział.

Spojrzał przez przednią szybę i zobaczył obiekt o dziwnym kształcie, który w pierwszej chwili wziął za niską chmurę; pozostał przed nim i zszedł niżej. Następnie był zszokowany, gdy zobaczył, że była to istota w kształcie człowieka, z rękami, nogami i skrzydłami. Nie miał pojęcia, jak duży był ten przedmiot, ale wydawał mu się ogromny. Był bardzo przestraszony i niespokojny. Przeleciał nisko nad jego samochodem i zniknął. Przejechał kawałek, po czym zatrzymał samochód i wysiadł, nie było już nic do zobaczenia. Według Mergista wciąż ma dziwne uczucie, gdy o tym mówi. „Nadal boję się o tym myśleć”.

Dodatek HC

Źródło: Raport Quest-UFO, listopad-grudzień 1970, strona 16, cytując Ramonę Clark, Jacksonville Beach na Florydzie.

Typ: E

 

6.    Małe humanoidy w lesie (CE0)

Miejsce: Mt. Trempealeau, WI

Data: 24.XII.1971

Czas: popołudnie

Opis incydentu:

Rodzina Franka Bannera opowiada o czasie, gdy Frank spotkał grupę około piętnastu dziwnych, drobnych istot w rozległych lasach otaczających górę Mt. Trempealeau w Wisconsin, gdzie spacerował ze swym psem. Według Bannera, gdy szedł wzdłuż torów, nagle poczuł się obserwowany. W ciągu kilku sekund z lasu przed nim wyszła grupa bardzo ludzkich istot, ale mających zaledwie około dwóch stóp /~60 cm/ wzrostu. Co ciekawe, pies nie zachowywał się wrogo, tylko energicznie machał ogonem, jakby witał grupę starych znajomych, Banner jednak był przerażony widokiem tej dziwnej grupy miniludzi – z których wszyscy byli ubrani w coś, co Banner określił jako „prymitywne ubranie”. Grupa nie zrobiła nic więcej, jak tylko uśmiechnęła się do Bannera, pomachała rękami i poszła dalej do lasu po drugiej stronie toru. Pomimo tego, że rodzina żartowała, że Frank spotkał plemię wróżek, Banner aż do swojej śmierci wierzył, że spotkał pozaziemską rasę o bardzo podobnych do ludzkich – choć niewielkich – proporcjach.

Dodatek HC

Źródło: Nick Redfern, „365 dni UFO: rok spotkań Obcych”, Lisa Hagan Books, Kindle Edition

Typ: E

 

7.     CE2 w Hiszpanii

Miejsce: Algeciras, Hiszpania

Data: 24.XII.1980

Czas: 22:00 CET

Opis incydentu:

W pogodną noc kilku świadków, w tym trzech policjantów, zauważyło obiekt, który nagle pojawił się nad skrzyżowaniem ulic El Cobre i Botafuegos. Obiekt wisiał cicho, bez ruchu. Na dnie statku świadkowie mogli zobaczyć coś w rodzaju świetlistego emblematu przypominającego literę „H”. Obiekt miał intensywny czerwono-pomarańczowy kolor. Nagle wystartował z dużą prędkością w kierunku Malagi, znów całkowicie cicho. Kiedy to zrobił, pozostawił za sobą świetlisty złotożółty ślad. Ślad ten pozostawał widoczny przez około 20 minut, a później zniknął.

HC dodatek

Źródło: Andres Gomez Serrano, http://www.planetabenitez.com/prensa/ummo05.htm  

Typ: X


Komentarz: Czy był to tzw. krzyż Ummo widziany także w Polsce? (uwaga tłum.)

 

8.     Domniemane CE4/CE-III-G w Argentynie

Miejsce: prowincja Buenos Aires, Argentyna

Data: 24.XII.1986

Czas: 02:30 ART.

Opis incydentu:

10-letni świadek świętował z rodziną Wigilię Bożego Narodzenia i przebywał na podwórku właśnie po odpaleniu ostatniego fajerwerku. Kiedy rodzina siedziała na werandzie, świadek skierował się do drzwi wejściowych, gdy nagle usłyszał głośny dźwięk przypominający turbinę, który początkowo przypisał większej liczbie sztucznych ogni, ale dźwięk był stały i trwały, a jego uszy zaczęły dzwonić. Spojrzał w górę, gdyż dźwięk dochodził skądś z góry i zobaczył dziwny obiekt unoszący się nad domem, który przypominał „samochód bez kół”, miał owalny kształt, a na dole widać było małe prostokątne drzwi. Miał „dziwny” kolor, mieszankę szarości i błękitu. Miał dwa światła w zaokrąglonej przedniej części, mocne, stałe światło, które jakoś nie raziło oczu świadka. Kiedy zobaczył dziwny obiekt, pozostał nieruchomy i w jakiś sposób „poczuł się z nim połączony”, tak jakby „oni” chcieli, żeby je zobaczył. Poczuł się szczęśliwy, obserwując obiekt przelatujący powoli nad domem. Leciał na wysokości dwóch słupów latarni miejskich, pomyślał świadek.

Pobiegł na tył domu, gdzie, jak sądził, pojawi się statek. Biegnąc, powiedział swojemu ośmioletniemu bratu, aby szedł za nim, aby także mógł zobaczyć obiekt. Obaj wybiegli i pobiegli około 14 metrów na podwórze, obaj patrząc w górę. W tym momencie kończy się pamięć świadka. Później obudził się tego samego ranka w swoim łóżku. Następnego dnia zapytał brata, co widzi, a on odpowiedział, że widział tylko „światło”.

Dodatek HC

Źródło: http://www.grupogabie.blogspot.com/

Typ: G?

Komentarz: Niezbadany przypadek uprowadzenia. Przekład Albert S. Rosales.

 

9.    CE0/CE-III-E z hybrydą w hrabstwie Orange

Miejsce: Orange County, NY

Data: 24.XII.1986

Czas: noc

Opis incydentu:

Whitley Strieber wspomina inne porwanie, podczas którego pokazano mu „bibliotekę” i spotyka hybrydową, półludzką istotę w stroju z lat czterdziestych XX wieku, która pyta: „Czego potrzebujesz?” Żadnych innych informacji.

Dodatek HC

Źródło: wpis w UFOCAT

Typ: G

 

10. CE4/CE-III-G i Missing Time chłopca w Târgu Mureş

Miejsce: Târgu Mureş, Rumunia

Data: 24.XII.1989

Czas: 20:30 CET

Opis incydentu:

Świadek miał 5 lat, gdy w Wigilię Bożego Narodzenia z jakiegoś powodu został wyciągnięty na balkon. Pamięta, jak szedł w stronę balkonu, a kiedy na niego wyszedł, podniósł wzrok i nic potem nie pamiętał. Myśli jednak, że mógł zobaczyć błysk światła lub obiekt na niebie tuż przed utratą przytomności. Pamięta, jak obudził się wtedy na balkonie i poczuł się tak zmęczony, że nie mógł chodzić i musiał wczołgać się do sypialni rodziców, zanim stracił przytomność. Spojrzał na zegarek i od 20:30 minęło 8 godzin, do 4:30 lub 5:30, pamięta, że było bardzo późno i był bardzo zdezorientowany. Następnego dnia zaczął przypominać sobie, że znajdował się w białym pokoju. Nie mógł ocenić wielkości pokoju, ponieważ był jasnobiały i nie widział żadnych wyraźnych krawędzi. Było tam trzech wysokich blondynów ubranych w jasnoniebieskie i białe mundury. Wyglądało na to, że byli zajęci robieniem różnych rzeczy i wyglądali, jakby pracowali przy terminalu, który zdawał się wystawać z podłogi pokoju. Pamięta, że wszyscy byli wyjątkowo przystojni, zwłaszcza ta kobieta, była piękna. Pamięta, że trzymał matkę za rękę, ona też trzymała jego rękę, ale w ogóle się nie poruszała, jakby była zamrożona „albo wcale jej tam nie było”. Pamięta, że jeden z mężczyzn pracujących przy jego terminalu szybko na niego spojrzał, po czym zatrzymał się, aby spojrzeć na świadka i uśmiechnął się. Nie przypominał żadnego uśmiechu, jaki kiedykolwiek widział, był naprawdę szeroki. „Przypuszczam, że podobny do tego, jak animują Grincha”. Nie czuł strachu i myślał, że śnią mu się anioły. Nigdy nie zapomniał tego rzekomego „snu” i zawsze w głębi serca wiedział, że to nie był sen.

Dodatek HC

Źródło: MUFON CMS

Typ: G?

Komentarz: Ciekawe, że dzieciak w wieku 5 lat już znał się na zegarze i był w stanie precyzyjnie ustalić godzinę porwania i godzinę uwolnienia (uwaga tłum.)

 

11.   CE4 (?) i Missing Time na drodze do domu

Miejsce: okolice Poplar Bluff, MO

Data: 24.XII.1989

Czas: noc

Opis incydentu:

Pewne małżeństwo odwiedzało przyjaciół, którzy mieszkali w Rolla i w drodze do domu w Poplar Bluff w Missouri, w miejscu, które według nich znajdowało się mniej więcej 30 minut drogi od domu, napotkali obiekt, który wyglądał jak „wirujący brzeszczot” o szerokości pick-upa, z którego wydobywały się iskry. Mężowi prowadzącemu samochód wydawało się, że doszło do czołowego zderzenia z obiektem. Żona na miejscu pasażera uznała to za wyprzedzanie samochodu z boku. Samochód jechał z prędkością około 96 km/h, a obserwacja trwała 1,32 sekundy. Mąż był sprzedawcą i wielokrotnie podróżował tą samą trasą. Mąż przypomniał sobie zakład, jaki założył, ile czasu zajmie mu dotarcie do domu. Powiedział, że maksymalnie 30 minut (na długo przed wystąpieniem obserwacji), a mimo to stwierdził, że z miejsca na drodze, w którym zobaczyli obiekt, do domu była godzina. Mąż i żona zaczęli próbować logicznie wytłumaczyć pozorny brak czasu.

Wrócili do możliwego zjazdu, z którego musieli się wycofać i nie potrafili wytłumaczyć straty czasu. Żona stwierdziła, że czuje się głupio z powodu sprzeczności w czasie.

Dodatek HC

Źródło: J. L. Palermo w „The UFO Enigma”, 1990-12, tom. 11 # 4

Typ: G?

Komentarz: O ile wiadomo, u tej pary nie podjęto próby regresji hipnotycznej (przyp. aut.).

 

12.  CE0 z Bedroom Visitor w brazylijskim domu

Miejsce: São Paolo, SP, Brazylia

Data: 24.XII.1991

Czas: późna noc

Opis incydentu:

25-letnia Nelma wróciła późno do domu po pracy, a reszta rodziny wyjechała już na Wigilię do domu jej szwagra. Zjadła sama kolację i po obejrzeniu tradycyjnych fajerwerków o północy, zgasiła światło w domu i zamknęła drzwi do swojej sypialni, ale kiedy przygotowywała się do rozłożenia koców i położenia się, zauważyła bardzo mocne zielone światło wielkości monety, unoszące się przy drzwiach sypialni. To światło poruszyło się, pozostawiając za sobą piękny kolorowy ślad przypominający iskry, ale z pewnością nie był to świetlik. Światło stało się tak jasne i zaczęło emitować bardzo wysoki dźwięk. Nelma była bardzo przerażona i próbowała telepatycznie przekazać prośbę o zniknięcie światła, co też nastąpiło. Nelma była bardzo przestraszona i nie mogła spać, dopóki jej rodzina nie wróciła do domu około 04:00 BRT rano.

Około pięć miesięcy później ponownie ujrzała to samo światło, także wtedy, gdy przygotowywała się do snu. Tym razem czuła się, jakby była w jakimś odmiennym stanie świadomości i słyszała głosy, których nie mogła zrozumieć. Ludzie lub głosy z nią rozmawiały i pokazano jej książkę z bardzo dziwnymi symbolami, które zapamiętała i narysowała na jawie. Ponownie poprosiła w myślach, aby światło zniknęło, co ponownie uczyniła. Nelma przypomniała sobie również, że mniej więcej w tym samym czasie, gdy była w łóżku matki, w której pokoju w łóżeczku spała jej młodsza siostra, nieoczekiwanie ujrzała bardzo mocne światło, a w środku znajdowała się kobieta trzymająca dziecko na kolanach. To sprawiło, że obudziła matkę, myśląc, że jej młodsza siostra została „porwana”. Matka jednak uspokoiła ją, pokazując, że siostra jest bezpieczna w łóżeczku. Źródło poddało świadka hipnozie, ale nie przekazało żadnych innych informacji, które jego zdaniem były istotne.

Dodatek HC

Źródło: Mario Rangel Nogueira, „Secuestros Alienigenas”, s. 255–256

Typ: ?

 

13.  Skrzydlaci ludzie w Argentynie

Miejsce: Villa Carlos Paz, Cordoba, Argentyna

Data: 24.XII.2001

Czas: 21:30 ART.

Opis incydentu:

Świadek, Carlos Facundo Aguero (lokalny badacz UFO) stał w swoim ogrodzie ze swoim siostrzeńcem, patrząc na czyste, gwiaździste niebo, mając nadzieję, że dojrzy przebłysk fajerwerków lub spadającej gwiazdy. Po chwili jego siostrzeńcy wrócili do domu, a Aguero pozostał sam w swoim ogrodzie. Nagle, patrząc w stronę pobliskich wzgórz, ujrzał wychodzące z konstrukcji znajdującej się wówczas na zboczach wzgórza, dwie „ogniste” humanoidalne postacie, które zdawały się składać z ognia lub płomienia. Według Aguero postacie poruszały się szybko, niczym „kolibry”. Na początku myślał, że patrzy na jakiś nowy rodzaj fajerwerków, ale szybko zdał sobie sprawę, że to wyjaśnienie nie jest adekwatne. Następnie humanoidalne postacie wzbiły się w niebo po krętej trajektorii. Aguero mógł teraz zobaczyć, że postacie były skrzydlate i rzeczywiście miały ognisty wygląd. Obserwował przez około 30 sekund, jak postacie wznosiły się wysoko na niebie, w pewnym momencie jedna z postaci zdawała się odwracać głowę, aby spojrzeć bezpośrednio na Aguero. Gdy wznosiły się w powietrze, wydawało się, że powiększają się. Kiedy już znalazły się na niebie, skrzydlate postacie zostały nagle otoczone jasną poświatą, nastąpił nagły rozbłysk światła i obie zniknęły, pozostawiając na niebie świecący pierścień, który wkrótce się rozproszył.

Aguero upiera się, że był całkowicie trzeźwy. O zdarzeniu powiedział jedynie rodzicom.

Dodatek HC

Źródło: Luis Burgos „La Gran Maratón de Experiencias”.

Typ: E

 

14. CE0 z Bedroom Visitors w Liverpoolu

Miejsce: Huyton, Liverpool, Merseyside, Anglia

Data: 24.XII.2009

Czas: 03:20 GMT

Opis incydentu:

Bethany (uczestnicząca w poprzednim spotkaniu we wrześniu) poszła spać dokładnie o północy, a w tym czasie spotykała się z mężczyzną o imieniu Scott, który pracował jako pielęgniarz w domu opieki w Liverpoolu. Pracował całą noc do ósmej rano, a Bethany wysłała mu długą, romantyczną wiadomość, po czym zgasiła lampkę nocną i szybko zasnęła. Obudziła się o 03:20 w nocy. Fryzjerce nie tylko zrobiło się zimno, ale także poczuła ostry, pulsujący ból w dużym palcu lewej stopy. Kiedy otworzyła oczy, Bethany ujrzała to samo zielonkawe światło, które widziała cztery miesiące temu, kiedy spotkała tych małych ludzików, i ponownie usłyszała ten charakterystyczny brzęczący dźwięk. Nie miała na sobie kołdry, a kiedy spojrzała w stronę dna łóżka, zobaczyła dwie małe, zielone ludziki klęczące u jej lewej stopy, a jedna z nich uderzała ją w duży palec u nogi czymś, co wyglądało jak mały szpikulec do lodu.

Tym razem Bethany nie zamarła z powodu tego przerażającego paraliżu i kopnęła małe figurki, zrzucając je z łóżka. Słyszała, jak wydają wysokie dźwięki na podłodze. Bethany zerwała się z łóżka i pobiegła do salonu, gdzie usiadła, zastanawiając się, co zrobić. Nie miała ochoty dzwonić do Scotta, myślała, że uzna ją za wariatkę, więc przeczekała to do świtu. Od czasu świątecznego spotkania z małymi ludźmi Bethany nie widziała Ich więcej i ma nadzieję, że tak pozostanie.

Dodatek HC

Źródło: Tom Slemen, „Nawiedzony Liverpool 28”, s. 28. 431. Wersja Kindle

Typ: E

 

15.  CE2 z Istotą w Tennesee

Miejsce: Lobelville, TN

Data: 24.XII.2012

Czas: 03:00 EST

Opis incydentu:

Świadek obudziła się późno w nocy, gdy w jej domu nie było prądu. Niedługo potem obudził się jej mąż, co zdarza się niezwykle rzadko, ponieważ śpi bardzo głęboko. Powiedziała mężowi, że w okolicy musiała nastąpić awaria prądu, w tym momencie cały dom zatrząsł się i wibrował, a wszędzie wokół niego rozbrzmiewał niezwykle głośny szum. Wyjrzała przez okno w kuchni i była świadkiem obserwacji jasnego, zielonego światła oświetlającego podwórko i otaczającego ich dom. Następnie była zszokowana, gdy zobaczyła humanoidalną postać stojącą przy płocie naprzeciwko niej, około 20 stóp /~6,5 m/ od miejsca, w którym stała. Dostrzegła kształt czegoś, co wyglądało na hełm ochronny na jego głowie i zauważyła coś, co wyglądało na „różdżkę” w jego dłoni, która zdawała się iskrzyć. Wyczuwała istotę próbującą telepatycznie zmusić ją do wyjścia z domu, ale nawet w stanie szoku stawiała opór. Po około pięciu minutach buczenie i zielone światło ucichły, a kiedy wróciła do kuchni, postać zniknęła.

Dodatek HC

Źródło: MUFON CMS

Typ: C?


Przekład z angielskiego - (C) R.K.F. Sas - Leśniakiewicz