Powered By Blogger
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą patomski krater. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą patomski krater. Pokaż wszystkie posty

środa, 19 marca 2014

Krater Patomskij: ślad pozaplanetarnego wtargnięcia?



Aleksander Tarasow


Cygarokształtne obiekty latające – CNOL/CUFO – pojawiają się w atmosferze dosyć rzadko – 14% z całości obserwacji UFO wszystkich kształtów. Ich długość może sięgać nawet dwóch kilometrów, rozwijają one prędkość nawet 10.000 km/h i czasami wypuszczają sondy.

Uczeni spierają się o pochodzenie Patomskiego Krateru, przytaczając w dyskusjach dwa modele: wulkaniczny i astronomiczny. Ale być może szukają nie tam, gdzie trzeba i nie tego, co trzeba? Całkowicie dziwną jest forma tego krateru, a to dlatego, że pod nim, coś się znajduje!



Patomskij Krater i jego parametry


Od tego się zaczęło


Zaczęło się w 2005 roku, z inicjatywy gazety „Komsomolskaja Prawda” przy pomocy Pierwszego Kanału Rosyjskiej TV i Syberyjskiego Oddziału RAN zaczął się drugi etap badań zagadkowego Patomskiego Krateru na północy Irkuckiej Obłasti – na 59°17’04,16” N - 116°35’22,34’ E, a który został odkryty jeszcze w 1949 roku. (Zob. - http://wszechocean.blogspot.com/2012/02/patomski-fenomen-1.html i dalsze - przyp. tłum.) Początki badań miały miejsce w 1963 roku i zrobiła je kompleksowa ekspedycja uczonych z Tomska i Nowokuzniecka. W próbkach gruntu, które zostały pobrane wokół krateru stwierdzono anomalną ilość magnezu (Mg). Czym to można było objaśnić?

Być może, przyczyną tego były srebrzyste kawałki silnie namagnesowanego stopu, całkowicie przypominające sztucznie otrzymane stopy także znalezione w tych próbkach. A co z tego, jeżeli są to odłamki z poszycia latającego talerza zrobionej ze stopu na bazie magnezu? Wiadomo, że podobne spławy są niezwykle rzadkie.


Podstawowe hipotezy


Istnieją dwie podstawowe hipotezy: wulkaniczna i meteorytowa. Pierwsza wulkaniczna wskazuje na jego kształt, bardzo podobny do stożka wulkanicznego ze stromymi stokami ze ściętym wierzchołkiem i wgłębieniem na nim. Ale na dnie krateru znajduje się okrągła górka. Nie znaleziono nawet śladu wulkanicznej lawy i popiołu, tefry. Hipoteza numer dwa: krater jest kolistą strukturę, której poszczególne strefy powstały w różnym czasie, w czasie wyrzutu energii z wnętrza ziemi. Istnieją tedy dwa wały – wcześniejszy i późniejszy, potem kolisty rów i górka centralna.

Hipoteza meteorytowa wykorzystuje rezultaty dendrochronologicznej analizy, badań geofizycznych i eksperymentalnego modelowania. Wedle kształtów i rozmiarów Patomskij Krater nie przypomina księżycowych kraterów uderzeniowych. Te mają szerokie, płaskie dna i niewysokie wały, a ziemskie astroblemy są wielkie i mają od setek metrów do setek kilometrów średnicy.

Analiza dendrochronologiczna przeprowadzona przez dr n. biologicznych W. Woronina, kierującego laboratorium Syberyjskiego Instytutu Fizjologii i Biochemii Roślin SO RAN, daje podstawę do przypuszczeń, że przyczyna powstania tego krateru mógł być spadek jakiegoś sztucznego obiektu. Pnie drzew rosnących na miejscu impaktu były złamane i ich systemy korzeniowe też były uszkodzone. Przekroje ich pni wskazywały na to, że krater ten powstał ponad 250 lat temu. Analiza chemiczna słoi drewna jednego z drzew pokazał, że od 1842 roku dwukrotnie zwiększyła się w nich ilość radioaktywnych pierwiastków. A po 40 latach poziom promieniowania spadł. Woronin pisze tak:
- Przy podwyższeniu się temperatury ziemi, korzenie mogły wychwycić więcej radioaktywnych pierwiastków. W roku 1842 coś podgrzało glebę i rośliny wychwyciły więcej radioaktywnych pierwiastków. Potem podziemny piec ostygł i wieczna marzłoć znów ochładzała korzenie. Ale czym był ten „podziemny piec”?

Magnetometria pozwoliła profesorowi Irkuckiej Politechniki – A. Dimitriewowi powiedzieć, że:
- Pod kraterem coś się znajduje. Coś z anomalnie dużą ilością żelaza i innych ferromagnetyków. To coś znajduje się na głębokości 100-150 m i bardzo mocno zmienia pole magnetyczne. Mamy do czynienia z dziwnym meteorytem, który nie wybuchł w momencie impaktu i jak świder wszedł głęboko w ziemię.

A oto kierownik grupy geologicznej jednej z ekspedycji „Komsomołki” prof. W. Antipin jest przekonany, że pod ziemią zaszło nie jedno, ale trzy dziwne wydarzenia: wybuchy, albo coś podobnego – w efekcie czego na powierzchnię zostały wyrzucone trzykrotnie ziemia i skały, które ułożyły się na kształt krateru. Znaczna część uczonych z ekspedycji skłania się ku temu, że może to być jakiś bardzo nietypowy ze względu na budowę i skład chemiczny meteoryt.

Dr n. geologiczno-mineralogicznych A. Pospiejew, kierownik ZAO Irkuckije Eliektrorazwiedocznoje Priedpriatie na podstawie badań właściwości elektrofizycznych twierdzi, że:
- Pod kraterem ujawniono trójwymiarowy obiekt, który jest dobrym przewodnikiem prądu elektrycznego. Kształtem przypomina elipsoidę czy walec, którego wierzch znajduje się na głębokości 100 m i sięga do głębokości 600-700 m. Obiekt ten składa się z metalu i słonej wody, która wypełnia przestrzeń pod kraterem.

Bardzo ciekawym okazał się wynik eksperymentu, który został przeprowadzony przez specjalistów Instytutu Problemów mechaniki RAN. Dr n. fizyczno-matematycznych kierujący Laboratorium Dynamiki Falowej IPM – I. Simonow twierdzi, że:
- Nastąpiło tam uderzenie jakiegoś gęstego ciała o kształcie cylindra, wskutek czego na powierzchnię zostało wyrzucona duża ilość skał i gleby. Długość cylindra wynosi 6-16 m szerokość ok. 3 m. Eksplozji nie było, o czym świadczy kształt krateru. Kawałki podłoża zostały wyrwane z wnętrza ziemi.

Czym one zostały wydarte?


Jeszcze jedna hipoteza


Pozaplanetarny obiekt o dziwnych tutaj wymienionych powyżej parametrach wdarł się z ogromną prędkością i wbił z Ziemię około 250 lat temu. Na podobieństwo pocisku wbił się on w ziemię na głębokość 600-700 m i wyrzucił grunt tworząc krater. A zatem w latach 1841-42 obiekt wydzielił wiele ciepła, co doprowadziło do podgrzania i przegrzania ziemi nad nim, co zmieniło grubość i skład rocznych przyrostów drewna. W rezultacie czego obiekt podniósł się w górę w swoim kanale do głębokości 100-150 m. To przebiegło dwuetapowo, co spowodowało powstanie wewnętrznego rowu i górki centralnej. Powstała w ten sposób próżnia wypełniona została zasolonymi wodami gruntowymi, co wykryli specjaliści od elektrycznego zwiadu.

I tak pozaplanetarny obiekt o twardości i rozmiarach ogromnego pocisku (o kalibrze 3000 mm) przebił górną część skorupy ziemskiej, wybiera się na powierzchnię ziemi, do której mu nie została zbyt dużo! A co się stanie, jak on się wydostanie?


Orzeł na jakuckim niebie


Dlaczego Jakuci nazywają Krater Patomskij „gniazdem ognistego orła”? Być może ich przodkowie w XVIII wieku (chyba XIX wieku – przyp. tłum.) byli świadkami upadku NOL-a i do nazwania go użyli nazwy największego ptaka, jakiego znali, i żeby było jasne – leciało coś bardzo dużego. A ognisty dlatego, że UFO płonęło albo się świeciło. A miejsce na ziemi, na które upadł nazwano gniazdem orła ze względu na podobieństwo kształtów.

A dawni Sumerowie na ten przykład, nazywali orłami latające aparaty bogów…


Marsjańska kolonizacja Ziemi 65.000 temu


Metafizyk i ezoteryk Drunvalo Melchizedek w książce „Pradawna tajemnica Kwiatu Życia” pisze, że Marsjanie kolonizowali Ziemię w czasie wczesnej Atlantydy. Wedle jego poglądów, około miliona lat temu na Marsie istniało życie. Potem jego mieszkańcy przyłączyli się do „powstania Lucyfera” ale przegrali, a Czerwona Planeta została zniszczona. Ale Marsjanie zdążyli jeszcze wybudować kompleks piramid, przy pomocy którego przenieśli się na Ziemię i zamieszkali na Atlantydzie, około 65.000 lat temu. Oni próbowali zdobyć Atlantydę, ale bez rezultatu. No i na długi czas się uspokoili.

Potem, jakieś 13-16 tys. lat temu marsjańscy emigranci zbudowali kilka urządzeń, przy pomocy których chcieli panować na naszej planecie. Ale ten eksperyment się nie udał i doprowadził w końcu do zniszczenia Atlantydy.


„Wojna światów” – ostrzeżenie dla Ludzkości?


Ze wszystkich wizji pisarzy-fantastów o możliwości kolonizacji Ziemi przez Pozaziemian najbardziej znaną jest powieść „Wojna światów” Herberta G. Wellsa. Według jego wizji, marsjańscy zdobywcy przynieśli na Ziemię płody ich nauki i techniki – a więc maszyny bojowe na trzech nogach, termiczne i świetlne lasery, samoloty, gazowe BŚT… Co to takiego: fantazja czy wizja ukryta w genach człowieczych?

Jeżeli pamiętacie wydarzenia opisane w książce Wellsa zaczynające się od spadku na Ziemię marsjańskiego cylindra. Ludzie marzą o nawiązaniu kontaktu z Marsjanami, ale oni maja inne plany: „Zawojowanie nowego świata, bliżej Słońca – oto jedyny ratunek przed nadchodzącą nieuniknioną zagładą”.

A oto jak Wells opisuje takiego „gościa”:
Zobaczył on gigantyczny krater wybity przez ciało, które tam upadło… Widoczna nad ziemią część miała wygląd ogromnego cylindra… Cylinder był dziwnie gładki z odkręcającym się dnem. Przede wszystkim był on podobnym do rdzawego zbiornika na gaz, pogrążonego w ziemi… żółtawo-biały metal… niezwykły odcień…

Międzyplanetarny statek-pocisk i sposób jego przybycia na Ziemię przypomina o tym, co wiadomo o Patomskim Kraterze. Zbieżność szczegółów powieści z faktami z naszych dni – czy to przypadkowa fantazja Wellsa czy też wspomnienie dawnych faktów, a może przeczucie, wizja przyszłości? Przypominam, że powieść ukazała się w 11 lat po Katastrofie Tunguskiej…

CNOL/CUFO nieraz były opisywane, fotografowane i rysowane przez naocznych świadków


Kto ostrzeliwuje Ziemię?


Skąd przyleciał ten cylinder-pocisk? Czy można w tym kontekście rozpatrywać sprawę mieszkańców Marsa? No bo jeżeli ten pocisk nie był z Czerwonej Planety, to skąd?

Być może z Księżyca? Internetowa publikacja W. Piatibrata przekładu książki J. Leonarda pt. „Na naszym Księżycu jest jeszcze ktoś” pozwala założyć, że znajduje się tam jakaś cywilizacja, albo baza cywilizacji z innej planety czy nawet kilku planet, które to wykorzystują Księżyc do obserwacji Ziemi i Ziemian.

To są wszystko domysły i domniemania, a zagadkowe cygaro znajduje się pod Patomskim Kraterem i czeka na swój czas…


Moje 3 grosze


Być może autor powyższego ma rację i faktycznie pod Patomskim Kraterem znajduje się pocisk od jakiejś marsjańskiej czy księżycowej cywilizacji. Osobiście jednak obstawiam nie tyle na meteoryt, ile na jakąś pozostałość po cywilizacji Atlantydy czy Atlantyki, która spadła z orbity wokółziemskiej czy nawet może okołosłonecznej i wbiła się w wieczną marzłoć Syberii.

Tym niemniej nie możemy wykluczyć braku cywilizacji na Marsie. Wszak ostatnie badania wskazują na to, że była tam i jest jeszcze woda i że była tam gęsta atmosfera, która – być może rozproszyła się w przestrzeni kosmicznej wskutek synergicznego działania efektu cieplarnianego i niskiej grawitacji (1/3 ziemskiej) – co przyspieszyło proces nieodwracalnego rozrzedzania atmosfery tej planety i wzbogacania jej w dwutlenek węgla, azot i argon. Być może przyczynił się do tego wybujały wulkanizm marsjański, po którym zostały potężne formacje wulkaniczne na Tharsis Planitia – gigantyczny wulkan tarczowy Olympus Mons/Nix Olympica i trzy mniejsze: Arsia, Ascraeus i Pavonis Montes oraz Elysium Mons na Elysium Planitia.  

Kto wie, czy podobny proces, również w planetarnej skali nie wystąpiła na Wenus, która znajduje się bliżej Słońca i była bardziej podatna na EGO niż Ziemia czy Mars. Tam również znajdują się potężne formacje wulkaniczne, które wzbogaciły atmosferę tej planety w dwutlenek węgla do tego stopnia, że ani temperatura wynosząca tam +460°C ani silniejszy niż w przypadku Ziemi i Marsa wiatr słoneczny, nie jest w stanie jej rozproszyć, jak w przypadku Marsa. Poza tym grawitacja – 0,9 ziemskiej – utrzymuje atmosferę przy powierzchni planety.

Osobiście uważam, że Fenomen Patomski powinien być zbadany dlatego, że może on pomóc w rozwiązaniu wciąż nierozwiązanej tajemnicy Tunguskiego Ciała Kosmicznego i kto wie, czy nie jest to obiekt dokładnie z tej samej parafii… Ale na to trzeba pójść w tajgę i przeprowadzić dokładne i systematyczne badania, bo a nuż odkryjemy tam jak nie ślad Obcego Rozumu, to jakieś urządzenie z poprzedniej cywilizacji ziemskiej?

I jeszcze jedna dygresja. 61.000 lat temu do podziemi Agharty zeszli ludzie, którzy ją zasiedlili. 70.000 lat temu doszło do supererupcji superwulkanu Toba, po której omal nie doszło do zagłady rodzaju ludzkiego. I wreszcie 65.000 lat temu ponoć doszło do przylotu Marsjan na Ziemię i próby kolonizacji. Pytanie: czy te fakty wiążą się ze sobą? Jeżeli tak, to w jaki sposób? I jakie pozostały ślady tych wydarzeń? Częściowe ślady znajdują się w starożytnej literaturze religijnej, ale problem polega na tym, że można je różnie interpretować. I dobrze by było, gdyby wypowiedzieli się o tym znawcy starożytnych tekstów, które wciąż jeszcze – jak mniemam – kryją niejedną tajemnicę.

Tekst i ilustracje – „Tajny XX wieka” nr 46/2013, ss. 18-19
Przekład z j. rosyjskiego – Robert K. Leśniakiewicz ©   

poniedziałek, 6 lutego 2012

Patomski fenomen (2)



Patomski fenomen

Siergiej Kożuszko

Arizoński Meteor Crater powstał w wyniku spadku na Ziemię meteorytu o masie 300.000 ton. Wybuch przy impakcie jest porównywalny z wybuchem 1000 bomb atomowych typu Hiroszima.

Jakuci koczujący w tajdze w okolicach Bodajbo od dawna nazywali ten zagadkowy obiekt Gniazdem Ognistego Orła, i wreszcie pod koniec XX wieku fenomen ten otrzymał w kręgach naukowych nazwę Patomski Krater. 

Nieoczekiwane odkrycie

Latem 1949 roku, geolog Wadim Kołpakow prowadził pomiary w Bodajbowskim Rejonie Irkuckiej Obłasti, w celu sporządzenia mapy geologicznej ZSRR. Na stoku Pogórza Patorskiego badacz natknął się na dziwny hełm[1] o charakterystycznej, stożkowatej formie jakby krateru na swym szczycie, porażającej swoimi rozmiarami: wysokość krateru wynosi 40 m, natomiast szerokość krateru w średnicy – 80 m. W rozmowach z żyjącymi tutaj tubylcami – Ewenkami i Jakutami – geolog ustalił, że ludzie z tych narodów od zawsze wiedzieli o tym hełmie i nazywali je „niedobrym miejscem”.

Nie bacząc na to, że o swoim odkryciu Kołpakow powiadomił kierownictwo, Patomski Krater nie zainteresował kręgów naukowych i władz, a o całej sprawie rychło zapomniano. Ale już wiosną 1959 roku jeszcze jeden geolog – Siergiej Sztyrko – w wiosce Pieriewoz, w tymże Bodajbowskim Rejonie po prostu spotkał się z Ewenkiem, który opowiedział mu o gnieździe ognistego orła. Sztyrko zapalił się do tej idei zobaczenia krateru i w końcu lata, zebrawszy garść czterech entuzjastów, wyprawił się na północ Pogórza Patorskiego. Ale przeciwieństwa nie dały na siebie długo czekać: już w 24 godziny po wyruszeniu jeden z członków ekspedycji złamał nogę, zaś drugi dostał zawału, wskutek czego grupa musiała wrócić do domu.

Uczestników następnej, nieoficjalnej ekspedycji zorganizowanej w 1963 roku, literalnie od samego początku zaczęły trapić różnorakie nieszczęścia. I tak jeden z członków ekipy rozrąbał sobie nogę toporem. Drugi silnie się poparzył przy rozpalaniu ognia na jednym z popasów. Nie dochodząc do krateru odległego o kilka kilometrów zmarł na zawał serca geochemik E. I. Worobiew. Mimo tego grupie udało się dotrzeć do zamierzonego celu, zebrać interesujący materiał naukowy, który oficjalną naukę nic nie obchodził. I tylko, w 40 lat potem (!!!) zainteresowała się tym zwyczajna, szkolna grupa badawcza…

Hipotezy uczonych

W dniu dzisiejszym istnieje kilka hipotez, co do istnienia Patomskiego Krateru. Tak więc niektórzy uważają, że powstał on wskutek spadku na Ziemię supergęstego obiektu, np. fragmentu gwiazdy neutronowej, który werżnąwszy się w naszą planetę przebił ją niemal na wylot i zastygł kilkaset metrów od powierzchni.

W końcu XX wieku, stała się popularna myśl o tym, że Patomski Krater ma związek ze spadkiem słynnego Meteorytu Tunguskiego (który spadł w dniu 30 czerwca 1908 roku, o godzinie 07:17.11 IRKT/23:17.11 GMT), jednakże późniejsze badania pozwoliły na ustalenie faktu, że wiek krateru wynosi nie mniej, niż 500 lat. Dlatego też to wydarzenie sprzed 100 lat nie mogło być przyczyna powstania Gniazda Ognistego Orła. Jednakże stronnicy meteorytowych wersji nie dali za wygraną, i doszli d wniosku, ze kilka stuleci temu na Syberię spadło jakieś kosmiczne ciało, co potwierdzają stare legendy Ewenków i Jakutów o ognistym smoku, który czasami przelatuje nad tajgą, a od którego oddechu kipi woda w rzekach, paliły się drzewa, a ludzie i zwierzęta ulegali oparzeniom.

Zgodnie z jeszcze jedną gadką, Patomski Krater powstał wskutek samoczynnej eksplozji uranu, którego pokłady znajdują się w tych krajach. Ruchy tektoniczne ziemi mogły spowodować skoncentrowanie się dużej ilości atomów uranu i w rezultacie do samoczynnej reakcji łańcuchowej (jak ma to miejsce w Oklo w Gabonie). Konkretnym potwierdzeniem tej hipotezy mogą być ślady podwyższonej radiacji w słojach drzew okrążających krater, które wskazują na to, że taki naturalny wybuch mógł mieć miejsce 150-200 lat temu.

Oczywiste i niewiarygodne

Jednakże żadna z przedstawionych przez oficjalną naukę hipotez nie doczekała się potwierdzenia do dziś dnia. Ten fakt stał się powodem wysypu najrozmaitszych wersji na temat pochodzenia Patomskiego fenomenu. Jedna z nich głosi, że pojawienie się w tajdze tej niezwykłej formacji ma związek z jakimś sztucznym kosmicznym obiektem. No bo skąd wzięły się tam niezwykłe metaliczne kuleczki, a także inne metalowe przedmioty – namagnesowane krążki i inne przedmioty ze srebrzystego metalu, których wielką ilość znaleziono w kraterze? Według poglądów ufologów, Nieznany Obiekt Latający wciąż znajduje się pod powierzchnią krateru. Poza tym to UFO nawet udało się namierzyć w czasie geomagnetycznego sondażu terenu…

I rzeczywiście, w 2007 roku, grupie irkuckich uczonych przy pomocy specjalistycznego sprzętu geomagnetycznego, udało się namierzyć pod kraterem jakiś elipsoidalny obiekt o długości 500 m i znajdujący się 100 m pod kraterem, i charakteryzującego się anomalnie wysoka przewodnością elektryczną. Jednak uczeni nie kwapią się do badania tego „czegoś”, ani wypowiadać się o jego naturze…

Zgodnie z inną, niemniej fantastyczną hipotezą, krater ten został zrobiony przez jakąś cywilizację, znajdującej się wewnątrz Ziemi. Ów przedziwny hełm jest swego rodzaju bramą, przez którą mieszkańcy Podziemia wydostają się na powierzchnię naszej planety. Zwolennicy tej hipotezy twierdzą także, że Tunguska Eksplozja i pojawienie się w roku 2002 tzw. Witimskiego Bolidu – to dzieło rak tajemniczych mieszkańców Podziemi, którzy prowadzą eksperymenty z nieznanymi Ludzkości energiami w bezpiecznej dla siebie odległości, z zamiarem zawojowania w Przyszłości naszego świata.

Nierozwiązane zagadki

W dniu dzisiejszym teren na którym znajduje się Patomski Krater zadziwia wielką ilością anomalnych zjawisk. W pniach drzew rosnących w okolicy krateru można znaleźć ogromne – o średnicy 15 cm – dziury na wylot, przypominające przestrzeliny artyleryjskie. Drewno na ich krawędziach wykazuje ślady radioaktywności i silne namagnesowanie.

Ale to jeszcze mały pikuś. Zdarzało się, że lotnicy, którzy zapuścili się nad tamten rejon opowiadają, że krater ten od czasu do czasu… znika! I zamiast hełmu widzą oni tylko bezkresny las tajgi!

Jak wynika z opowieści miejscowych – Ewenków i Jakutów – poza Gniazdem Ognistego Orła mają tam miejsce dziwne, niewytłumaczalne i wręcz mistyczne wydarzenia. Pastuchowie wypasający w tych stronach, w nocy obserwują niejednokrotnie dziwne niebieskawe świecenie nad kraterem. I zazwyczaj w ich stadach znika bez śladu jeden renifer. Rankiem ślady zaginionego renifera znajdują oni na skraju krateru, za krawędzią którego one się nagle urywają.

Mieszkający w okolicy Jakuci wybierając się w stronę krateru nigdy nie biorą ze sobą broni. Istnieje bowiem przesąd, że każdy – kto ma ze sobą broń – ginie od niej. I co więcej – nie można jej potem odnaleźć…

Zupełnie niedawno irkuccy uczeni oświadczyli, że rozwiązali zagadkę Patomskiego Krateru: krater powstał w wyniku silnych wyrzutów gazu – metanu, którego bogate pokłady znajdują się w tej części Północno-Wschodniej Syberii. No cóż – być może iż w XXI wieku syberyjskim badaczom wreszcie postawili kropkę nad „i” w wieloletnich sporach rosyjskich uczonych wokół znanego Patorskiego fenomenu.

Koniec tajemnicy?

Rzeczywiście to ostatnie stwierdzenie może być prawdziwe. Takie rzeczy, jak wyrzuty metanu się zdarzają. A co w takim razie z tym obiektem, który został namierzony przy pomocy georadaru? Być może jest to tylko pusta komora po erupcji gazu. Może jest to wbity tam meteoryt, choć ta wersja jest niezbyt przekonująca, bo wystarczy popatrzeć na zdjęcia choćby Meteor Crater w Arizonie, czy kratery poimpaktowe w Kanadzie czy Australii. To jest zupełnie coś innego. Nie jest to także krater wulkaniczny, bo nie ma nawet śladu erupcji lawy czy popiołów.

Dziwne efekty świetlne w okolicach krateru mogą być spowodowane obecnością rud uranowych czy uranowo-torowych, które mogą wywołać jonizację powietrza – szczególnie gdy jest ono nieruchome. Pojawiające się świecące obiekty mogą być właśnie takimi obłokami zjonizowanego powietrza. To może także powodować zakłócenia łączności i powstawanie ech na ekranach radiolokatorów oraz problemy z radionawigacją i łącznością radiową nad tym obszarem. A cała reszta z opowiadań Ewenków i Jakutów, to po prostu folklor…

Ale czy to jest cała prawda o tym fenomenie?

Źródło – „Tajny XX wieka” nr 40/2011, ss. 22-23

Przekład z j. rosyjskiego i komentarz –
Robert K. Leśniakiewicz ©    



[1] Wzgórze, pagórek o łagodnych kopulastych zboczach.

niedziela, 5 lutego 2012

Patomski fenomen (1)

W Gnieździe Ognistego Orła znajduje się ogromne jajo!



Ostatnio media odgrzały dość starą sprawę Patomskiego Krateru, w którym może znajdować się albo unikalny meteoroid, albo statek kosmiczny z innych światów. Przypominam pierwszy materiał na ten temat, który opublikowałem na łamach „Nieznanego Świata” w roku 2010. A oto i on:

* * *

Pod Patomskim Kraterem na głębokości 100 metrów uczeni wykryli dziwny trójwymiarowy obiekt. Ostatnio w 2007 roku zakończyła się kolejna ekspedycja „Komsomołki” na Patomskij Krater. Pierwsze, najbardziej wstępne rezultaty były opublikowane natychmiast po jej zakończeniu (=> „Komsomolskaja Prawda” z 19.07.2008) i oto wreszcie uczeni opracowali wszystkie otrzymane dane. Wniosek okazał się oszałamiającym.


Dla naukowców to Patomskij krater, ale miejscowi Jakuci wolą nazywać anomalię Gniazdo Ognistego Orła. Na Patomskom Plateau na 59°17'4.14"N - 116°35'20.64"E znajduje się tajemnicze wzgórze. Jest ono na granicy Irkuckiego Obwodu i Jakucji, mniej więcej w 200 kilometrów od najbliższej cywilizacji (centrum okręgu wydobywania złota, miasta Bodajbo), gdzie nad jaskrawo-zieloną tajgą wznosi się mroczna góra z równym, jak by nożem odciętym szczytem. Dominuje ona w miejscowym krajobrazie i przyciąga spojrzenie z każdego punktu, jak piramida Cheopsa. Na wybudowanie takiej góry, według obliczeń uczonych, potrzeba nie mniej niż pół miliona ton kamieni! Podobnej formacji nie ma nigdzie na świecie.

- Latem 1949 roku badałem Bodajbinskij Okręg Irkuckiego Obwodu do ułożenia geologicznej mapy ZSSR - opowiada odkrywca Patomskiego Krateru. Kiedy po raz pierwszy zobaczył krater, pomyślał, że to miraż. Z dala on przypominał gigantyczną hałdę kopalnianą. Ale skąd tu górnicy? Przecież to głuchy okręg tajgi. Druga myśl była taka, że jest to archeologicznym artefaktem. Ale miejscowi Ewenkowie i Jakuci przy moim do nich szacunku – to nie są wcale dawni Egipcjanie.

Rozmiary krateru rzeczywiście wywierają wrażenie. Wysokość wynosi 70 metrów (jak 20-piętrowy dom. – przyp. red.), a zewnętrzna średnica - koło 180 metrów (no bezpośrednio jak stadion Łużniki. – przyp. red.). I według rozeznania geologa, kiedy w latach 70. zobaczył zdjęcia powierzchni Księżyca, to krater ten wydał mu się zjawiskowo podobnym do księżycowego.

Właściwie, ta anomalia tylko dla uczonych i Patomskij Krater, a miejscowi Jakuci wolą nazywać to miejsce „Gniazdo Ognistego Orła”. Dlaczego tak - dokładnie nie wiadomo...
        
Tym razem uczeni przywieźli wyposażenie na ogólną wagę powyżej kwintala.
        
W zeszłym roku znaleziono anomalię magnetyczną.

„Komsomołka” razem z naukowcami Rosyjskiej Akademii Nauk już nie pierwszy rok zajmuje się badaniem unikalnego krateru. Nie udało się dociec, czym jest ten krater, chociaż jest na jego temat wiele hipotez. Przypomnę, że w ekspedycji 2006 roku uczeni pod nim, na głębokości 100 - 150 metrów, znaleźli anomalię magnetyczną.  Przy czym na tyle silną, że przyrządy wykryły zmianę pola magnetycznego w terenie, na obszarze dwa razy przewyższającego rozmiary krateru. Tworzy ją jakiś przedmiot, składający jest z żelaza, innego ferromagnetyku? Czy coś jeszcze? Wtedy określić tego nie udało się. To jest zadaniem obecnej ekspedycji.

Tam rzeczywiście coś jest!

Wcześniej do naszych ekspedycji zapraszaliśmy tylko przedstawicieli Rosyjskiej Akademii Nauk. Tym razem z nami udali się jeszcze i przedstawiciele prywatnej kompanii jest Irkuckie Przedsiębiorstwo Elektro-Zwiadowcze S.A. (IERP), które prowadzi doktor geologiczno-mineralogicznych nauk Aleksander Pospjejew. Kompania proponuje usługi badań geofizycznych – od poszukiwań skarbów do poszukiwań kopalin. Teraz jest to jedna z czołowych organizacji tego rodzaju w tym obwodzie.

Zdecydowaliśmy się zatrudnić prywaciarzy z dwóch przyczyn. Po pierwsze, takie teraz są czasy, że komercyjne firmy posiadają więcej nowoczesnego i unikalnego wyposażenia, niż instytuty RAN. A po drugie, IERP S.A. – to kompania na rynku autorytatywna. I nie opłaci się mieszać się jej w jakieś machinacje, ryzykując swoim dobrym imieniem. Okaże się, że pod kraterem niczego nie ma - tak i oświadczą. Jeśli jest, to też nie będą wymyślać niczego zbytecznego. Żadnych fantazji w rodzaju latających talerzy, czasolotów albo baz Kosmitów.
        
W kraterze pracowali przedstawiciele sześciu instytutów RAN i jednej komercyjnej kompanii.
- Z czterech stron od krateru na pewną odległość mierzymy różne składowe pola elektrycznego i magnetycznego - objaśnia Aleksander Pospjejew. - Rejestrując prądy różnej częstotliwości, można prześledzić przewodność gruntu na różnych głębokościach.
W praktyce to wyglądało tak: przez kilka dni trzej ludzie w nieprzebytym lesie biegali do góry - na dół po wzgórzach z pół setką kilogramów aparatury na grzbiecie. Zajęcie w ulewę jest niezbyt zachwycające. Natomiast, jak okazało się, bardzo produktywne.

Aleksander Pospjejew:
- Teraz na sto procent mogę potwierdzić, że pod kraterem stwierdziliśmy obecność trójwymiarowego obiektu, mającego zwiększoną przewodność elektryczną. Przypomina on w kształcie cylinder lub elipsoidę, której wierzchołek znajduje się na głębokości mniej więcej 100 metrów. Na dół on odchodzi na 600 - 700 metrów. Ale, sądząc według rezultatów, on składa się nie z żelaza, nie z jakiegokolwiek innego znanego ludzkości metalu. Ale to, że on tam się znajduje jest faktem!

To zbiega się z rezultatami eksperymentu, który zrobił doktor nauk fizyczno-matematycznych, kierujący laboratorium falowej dynamiki Instytutu Problemów Mechaniki RAN Igor Simona.
- Wychodząc z dwóch założeń stworzyliśmy model - objaśnia Igor Walentinowicz – Krater ten powstał wskutek uderzenia we wzgórze jakiegoś ciała o wysokiej gęstości. Obiekt zatrzymał się na pewnej głębokości po dojściu do podziemnej jamy wypełnionej gazem pod wielkim ciśnieniem - geolodzy wiedzą o istnieniu takich soczewek.  Gaz jak tłok wypchnął przemieloną impaktem naszego obiektu ziemię na powierzchnię.
- Matematyczny model i wyliczenia wykazały realność naszych przypuszczeń, - kontynuuje uczony. - A w laboratorium przeprowadzono eksperyment, gdzie w miejsce skał wapiennych Krateru Patomskiego użyto rzecznego piasku i okruchów granitu. W obu przypadkach kształt powstałych kraterów był podobny.  
        
Pomoc specjalistom okazał także korespondent „Komsomolskiej Prawdy” Andriej Moisjejenko.  

Skąd ten przybysz?

Cóż więc to było? Coś z kosmosu wbiło się w Ziemię? Czy gigantyczny gwiazdolot z jakimiś pozaplanetarnych, kosmicznych stopów, o których istnieniu uczeni napomykali w żartach? Czy półkilometrowy meteoryt dziwnej formy utknął w wnętrzu naszej planety?

Amatorzy niecodziennych zjawisk zacierali z radością ręce. Oto jak skomentował rezultaty tego zwiadu jeszcze jeden uczestnik naszej ekspedycji - współpracownik Instytutu Dynamiki Ziemi RAN, dr nauk geologiczno-mineralogicznych Borys Gołubow:
- Mam wielkie wątpliwości, czy natknęliśmy się na kosmiczny artefakt. Można objaśnić anomalię i bardziej ziemskimi przyczynami. Na przykład, jak przypuścili w IERP S.A., obiekt został utworzony przez ciecze - słoną wodę z podniesioną przewodnością elektryczną, która podniosła się z wnętrza Ziemi do jakiejś jamy pod kraterem. Inne przypuszczenie, że jama ta mogła utworzyć się na wskutek uderzenia ciała kosmicznego, które z wielką prędkością wbiło się w Ziemię. Właściwie, to zamarzając, to topniejąc, woda mogła wypchnąć na powierzchnię stertę kamieni, która utworzyła Patomskij Krater. Jest i inny racjonalny wariant. Na przykład, podniesienie słonej wody z głębokości pod działaniem zmieniającej się struktury hydrotermalnej - innymi słowami, coś wydarzyło się w wnętrzach planety i woda poszła do góry. Ale niewykluczone, że oba mechanizmy działały razem.

„Podziemną” wersję zaproponowali także geofizycy z Uniwersytetu Irkuckiego. Zbadali oni skład powietrza, gruntu i górotworów w samym kraterze i w jego okolicach. Stwierdzono podniesioną ilość metanu wydobywającego się z wewnątrz ziemi.
Teraz badacze z IERP badają okolice krateru. Potem uczeni spróbują razem odtworzyć trójwymiarowy wygląd „jajka”, ukrywającego się pod Patomskim Kraterem.
Ale na tym zagadki „Gniazda Ognistego Orła” nie kończą się...
                  
Nie przegapcie okazji!

26 lutego w sali konferencyjnej Instytutu Fizyki RAN, który jest naukowym kuratorem naszych ekspedycji, starszy pracownik naukowy Instytutu Słoneczno-Ziemskiej Fizyki OD RAN Sergiej Jazjew wygłosi odczyt pt. „Patomskij Krater – Zagadkowa formacja naturalna na północy Syberii”.

Źródło: „Komsomolskaja Prawda” - http://www.penza.kp.ru/daily/24251.3/448519/


CDN.