poniedziałek, 26 września 2011

POCIĄGI-WIDMA I WIDMA W POCIĄGACH (7)

 Trasa Pociągu Papieskiego: Kraków-Płaszów - Kalwaria Zebrzydowska Lanckorona - Wadowice
Nowoczesna jednostka wprowadzona na linię kolejową Kraków-Zakopane w 2011 roku w zastępstwie Pociągu Papieskiego


Pociąg Papieski na Linii Transwersalnej!

Pociąg Papieski – jak podaje Wikipedia, to specjalny pociąg serii EN61 (14WE-07) obsługujący od czerwca 2006 do września 2009 r. połączenie kolejowe pomiędzy Krakowem a Wadowicami, a w wybrane dni dalej przez Bielsko-Białą do Żyliny. Był użytkowany przez ówczesną spółkę PKP Przewozy Regionalne. W 2007 roku Pociąg Papieski otrzymał od Polskiego Klubu Biznesu tytuł Produktu Roku 2006. Obecnie nowoczesny skład, pozbawiony "pielgrzymkowego" charakteru, obsługuje zwykłe połączenia między Krakowem a Bielskiem-Białą.

Pomysł powstania pociągu narodził się z inicjatywy kapelana kolejarzy ks. Ryszarda Marciniaka. Pociąg został zaprojektowany przez krakowską firmę EC Engineering i wykonany przez nowosądecką firmę Newag jako podziękowanie polskich kolejarzy za pontyfikat Jana Pawła II. W dniu 28 maja 2006 pociąg poświęcił podczas wizyty w Polsce papież Benedykt XVI, 31 maja odbyła jego oficjalna prezentacja, a od 3 czerwca pociąg rozpoczął kursowanie po swojej trasie 3 razy dziennie. W połowie 2006 roku został zakupiony od producenta za 7 mln zł. Na początku 2007 przeszedł na stan Małopolskiego Zakładu Przewozów Regionalnych.

Trasa pociągu obejmowała tzw. Kolejowy Szlak Jana Pawła II i rozpoczynała się na stacji Kraków Główny i wiodła przez Łagiewniki, gdzie znajduje się Sanktuarium Bożego Miłosierdzia, Kalwarię Zebrzydowską, gdzie znajduje się sanktuarium Pasyjno-Maryjne i kończyła się w Wadowicach – rodzinnym mieście Papieża. Pociąg zatrzymywał się także na stacjach: Skawina i Kraków Płaszów. Po kilkuletnich staraniach Fundacji Rozwoju Miasta Bielska-Białej 11 września 2008 r. trasa Pociągu Papieskiego została wydłużona przez Andrychów, Kęty, Bielsko-Białą, Żywiec i Czadcę aż do słowackiej Żyliny. Odtąd w wybrane dni pociąg kursował właśnie tą trasą.

W okresie od 11 do 14 czerwca 2009 jeden z pociągów (EN61-01) gościnnie kursował w zachodniopomorskiem. Kursował na trasie wokół Szczecina, oraz wykonał pojedyncze kursy do Gryfina, Stargardu i Choszczna. Wizyta pociągu papieskiego związana była z 22. rocznicą wizyty Jana Pawła II w Szczecinie.

Pociąg wyróżniała przede wszystkim możliwość oglądania materiałów filmowych związanych z Janem Pawłem II poprzez zainstalowane urządzenia multimedialne. Dostępne były one dla pasażerów na 152 fotelach oraz 8 miejscach dla niepełnosprawnych. Z zewnątrz pociąg charakteryzował złoty kolor, z przodu i z tyłu widniał herb Jana Pawła II, a po bokach napis – dewiza polskiego papieża Totus Tuus.

Od 1 września 2009 r. ze względu na malejące zainteresowanie zawieszono kursowanie pociągu. Pomalowany w barwy papieskie skład przeznaczono do codziennej obsługi linii z Krakowa do Bielska-Białej. W 2010 roku pociąg papieski kursował często na trasie Zakopane-Kraków-Zakopane jako pociąg o numerze 33121 o godzinie 09:38 do Zakopanego i o numerze 33123 o godzinie 13:50 do Krakowa Płaszowa.

Pociąg ten stanowi naprawdę pojazd szybki i nowoczesny, o ładnej linii i tzw. designie, który nie ustępuje konstrukcjom amerykańskim, włoskim, niemieckim i japońskim. Jest także bardzo cichy. Zazwyczaj pociągi słychać z odległości nawet do 10-12 km. Czasami stojąc na Bystrzańskim Dziale słyszałem pociągi jadące już od Kojszówki. Tymczasem Pociąg Papieski słychać było dopiero od Pańskiej Ławy i to słabo… Nie potrafię zrozumieć, dlaczego w swej niebotycznej, powalającej wprost głupocie, nasze państwo pozwala na to, by kolej stała się czymś nierentownym i likwidowanym - i to w czasie, w którym - ze względów oszczędnościowych - właśnie pracuje się nad szybszymi i bardziej optymalnymi sposobami transportu kolejowego, który jest o wiele tańszy od transportu lotniczego i o wiele bardziej przyjazny środowisku od transportu kołowego! Ale nie martwmy się – skończy się ropa i gaz, to i pociągi wrócą do łask. Będą po prostu bardziej ekonomiczne i ekologicznie czystsze.

Tabor kolejowy stoi i niszczeje, podobnie jak na trasach straszą stacje-widma i stacje-upiory, które datują swój byt od czasów c.k. Monarchii Austrowęgierskiej, co uważam za skandal i szkodnictwo gospodarcze, za które powinien beknąć Balcerowicz ze swymi chorymi reformami, które zmierzały do zniszczenia sektora państwowego. W normalnych krajach stanowi on 25 – 30% całego przemysłu, ale nie w Polsce, gdzie trzeba było wszystko rozkraść do imentu, a czego się nie dało, to zniszczyć. Taka jest logika tych solidarnościowych „reform” po 1989 roku. Mam nadzieję, że pogarszająca się sytuacja na rynku paliw zmusi naszych decydentów do rewizji poglądów na temat kolei i powróci ona na należne jej miejsce, a pociągi tego typu i o takim standardzie jak Pociąg Papieski wejdą na stałe na linie w naszym kraju i nie będą ewenementem a regułą. Poza tym wreszcie zostanie zrealizowany postulat „TIR-y na tory” i przewozami tych hałaśliwych, smrodliwych i szkodliwych dla środowiska potworów zajmie się wreszcie kolej.

* * *

Pociąg papieski po dłuższej nieobecności na torach pojechał w misję ewangelizacyjną do naszych południowych sąsiadów. W liście rzeczniczki Małopolskiego Zarządu Przewozów regionalnych stoi, że:

[pociąg papieski ma za zadanie] … zawiezienie do narodu słowackiego, węgierskiego oraz czeskiego wspomnienia o Janie Pawle II, który podróżował nie tylko po Europie, ale i po świecie. (…) Podróż tego pociągu wplata się w szereg okolicznościowych wydarzeń religijnych mających odbyć się w tych krajach, takich jak np. przewiezienie relikwii św. Katarzyny – patronki kolejarzy słowackich i polskich, udział w wyścigu maszyn parowych (???) msza święta na pokładzie tego pociągu. Pociąg papieski jest nie tylko pojazdem pielgrzymującym, ale również ciekawostką na skalę światową. (…) Wyjazd przez poszczególne kraje ma na celu pozyskanie i zachęcenie turystów do odbywania przejazdów do miejsc kultu religijnego, takich jak: Kraków-Łagiewniki, Częstochowa, Kalwaria Zebrzydowska. (…) Spółka nie dysponuje wiedzą, kto pokrywa koszty związane z przejazdem pociągu przez Czechy, Słowację, Węgry, nie mamy wiedzy, jak wygląda zabezpieczenie finansowe na terenie ościennych państw oraz jakie organizacje i firmy wspomagają przedsięwzięcie za granicą. (za „FiM” nr 38/2011 s. 10)

O ile wiem, to przejazdem pociągu papieskiego w tych krajach nie zainteresowały się media i impreza nie wypaliła. Jak zawsze zresztą i jeżeli miała to być promocja Polski w Grupie Wyszehradzkiej, to była to totalna porażka. Tak więc mamy w kraju najnowocześniejszy pociąg-widmo, który zamiast zarabiać na kolej, albo stoi na bocznicy, albo jeździ z misjami po ościennych krajach nie zarabiając ani grosza – no a przecież zarabianie jest sensem ustroju, o jaki wymodlił się nam Jan Paweł II… 

Obecnie na trasie Kraków – Zakopane jeździ pociąg o zbliżonym designie, który jest jednym z trzech ufundowanych przez wojewodę małopolskiego. I tylko szkoda, że mamy tak mało takich pociągów o nowoczesnej linii, które by wreszcie wyparły obskurne jednostki elektryczne pamiętające jeszcze czasy Gierka.  

CDN.