czwartek, 13 października 2011

O kłamstwach anty-ekologii (6)


Po omówieniu ekologicznych kłamstw przypisywanych przez „prawdziwych uczonych” ekologom i sozologom w zakresie ich wojny z DDT, GMO oraz efektem cieplarnianym, nasz dzielny obrońca zabrał się za ekologiczne kłamstwa związane z kolejnym drażliwym tematem, którym są:
  
Elektrownie atomowe

Awaria atomowego reaktora w Czernobylu w roku 1986 była groźną katastrofą, bo spowodowała śmierć kilkudziesięciu osób, które zmuszono do udziału w akcjach ratunkowych bez odpowiedniego zabezpieczenia.

To jest akurat prawdą. Strażacy zostali zmuszeni do gaszenia atomowego piekła przy pomocy łopat i piasku wymieszanego z chemikaliami mającymi na celu zatrzymanie reakcji jądrowych. Poza tym użyto „likwidatorów” – ludzi, którzy porządkowali przy pomocy najprostszych narzędzi otoczenie reaktora nr 4. Czarnobylskiej Elektrowni Jądrowej, i byli eksponowani na ogromne dawki promieniowania jonizującego. Większość z nich już nie żyje, a reszta choruje na chorobę popromienną i inne dolegliwości związane z napromieniowaniem.

Nie było jednak setek tysięcy ofiar, jak głosi organizacja Greenpeace, ciągle poszukująca usprawiedliwienia swoich działań, skierowanych przeciwko elektrowniom atomowym.

Dwie najczęściej wspominane katastrofy nuklearne cywilnej atomistyki: Three Mile Island (Harrisburg, PA, USA, 1979) i Czarnobyl (ZSRR/Ukraina, 1986) stanowią ostrzeżenie przed zbytnim zaufaniem dla tego sposobu pozyskiwania energii elektrycznej. Przypomnijmy – po awarii w TMI uwolniły się do środowiska radioaktywne gazy w ilości 13 MCi (480 PBq) z czego 20 Ci (740 GBq) radionuklidu jod-131. (=> Wikipedia - http://en.wikipedia.org/wiki/Three_Mile_Island_accident) W przypadku CzEJ pierwsze pomiary poziomu radioaktywności w okolicach reaktora nr 4 wskazywały na 2.080 R/h (doza letalna wynosi 400 R/h). Dalsze pomiary podniosły poziom do 20.000 R/h, przy czym szczególnie były „gorące” fragmenty grafitowych elementów reaktora z wtopionymi weń uranowymi pastylkami paliwowymi. (=> Wikipedia - http://en.wikipedia.org/wiki/Chernobyl_disaster). W Polsce, o godz. 7:00, 28 kwietnia, placówka Służby Pomiaru Skażeń Promieniotwórczych (SPSP) w Mikołajkach stwierdza kilkakrotny wzrost mocy dawki promieniowania gamma i około 700-krotny wzrost ogólnej radioaktywności beta w powietrzu. O godzinie 9:00 wiadomość ta dociera do Centralnego Laboratorium Ochrony Radiologicznej (CLOR). Mniej więcej w tym samym czasie silne skażenie powierzchni gruntu dają pomiary przed budynkiem CLOR. O godzinie 10:00 w trybie alarmowym zaczynają prowadzić pomiary 24 jednostki SPSP. Stężenie promieniotwórczego cezu-137 w stolicy Polski Warszawie osiąga 3.300 mBq/m² czyli jest 80.000 razy większe niż normalne, a stężenie jodu-131 - wcześniej niemal zupełnie niewykrywalnego – 100.000 mBq/m². 29 kwietnia wszystkie stacje SPSP pracują już w trybie alarmowym... (=> Czarnobyl 1986 - http://czarnobyl.c10.pl/index.php) Co było dalej, wszyscy wiemy. Kłamstwa rządu ówczesnego i następnych, kłamstwa uczonych, które do dziś dnia nie zostały sprostowane! 

Jeżeli idzie o katastrofę w CzEJ, to stała się ona wyzwalaczem rozpadu systemu komunistycznego w Europie, ale jednocześnie przedmiotem manipulacji ze strony potężnego lobby atomowego w Polsce i innych krajach Europy, co obrazują następujące raporty naukowców dotyczące skutków tej katastrofy:

Raport Forum Czarnobyla 

Forum Czarnobyla 2003-2005, w skład którego wchodziły Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej (IAEA), Światowa Organizacja Zdrowia (WHO), Program Narodów Zjednoczonych ds. Rozwoju (UNDP), inne ciała Organizacji Narodów Zjednoczonych i rządy Ukrainy, Białorusi i Rosji, udostępniło szczegółowy raport dotyczący skutków katastrofy reaktora.

Według opublikowanych danych, spośród 134 pracowników likwidujących awarię, u których wystąpiła ostra choroba popromienna, 28 osób zmarło z jej powodu w 1986, a 19 kolejnych w latach 1987-2004 (niektóre z tych śmierci nie miały związku z napromieniowaniem). W trakcie akcji ratowniczej 2 osoby zginęły z powodów wypadków niezwiązanych z promieniowaniem, a jedna osoba zmarła z powodu zakrzepicy.

W wyniku katastrofy ok. 600.000 osób narażonych zostało na wysoką dawkę promieniowania, a ok. 5.000.000 mieszkańców na dawkę umiarkowaną. Liczbę śmiertelnych nowotworów, które rozwinęły się i mogą rozwinąć się w przyszłości w grupie silnie napromieniowanej oszacowano na ok. 4.000. Ponieważ oczekiwana liczba śmiertelnych nowotworów ze wszystkich przyczyn w takiej populacji jest rzędu 100.000, bezpośrednia obserwacja wzrostu śmiertelności z powodu napromieniowania jest trudna. Wśród mieszkańców skażonych terenów wzrost ryzyka zachorowań na nowotwory inne niż tarczycy nie jest obserwowany (ze względu na długi okres rozwoju takich chorób nie można jednak wykluczyć wzrostu zachorowań w przyszłości szacowanych na <1% wzrostu śmiertelności z powodu raka). W raporcie wskazano liczbę ponad 4.000 zdiagnozowanych nowotworów tarczycy, które w większości można przypisać wchłonięciu jodu-131, głównie u dzieci. Z tej przyczyny do roku 2002 zmarło 15 osób. Oczekuje się dalszego wzrostu zachorowań na raka tarczycy.

Nie stwierdzono wzrostu nieprawidłowych urodzeń ani efektów dziedzicznych u osób z terenów napromieniowanych, natomiast wiele osób poszkodowanych ma problemy psychologiczne związane z wypadkiem i przesiedleniem.

Europejski Komitet do spraw Ryzyka Radiacyjnego, sponsorowany przez Europejską Partię Zielonych, uważa, że WHO i inne organizacje międzynarodowe, ignorowały lub nawet celowo zaniżały dane o ofiarach dla ochrony interesów lobby atomowego.



 ●Raport Greenpeace

W 2006 ukazał się Raport TORCH (ang. The Other Report on Chernobyl), przedstawiony przez organizację ekologiczną Greenpeace oraz niemiecką eurodeputowaną z ramienia partii Zielonych, Rebeccę Harms. Przedstawiał on najnowsze dane poświęcone skutkom katastrofy w Czernobylu, uwzględniające tereny nie badane wcześniej przez Międzynarodową Agencję Energii Atomowej (IAEA) oraz Światową Organizację Zdrowia (WHO), a także obszary które w mniejszym stopniu uległy napromieniowaniu. Raport stwierdzał, że liczba śmierci spowodowanych nowotworami wyniesie od 30.000 do 60.000. Jednocześnie wzywał do przeprowadzenia bardziej kompleksowych badań w tym zakresie.

Drugi raport Greenpeace (co do którego wysuwano wątpliwości dotyczące metodologii) oszacował, że będziemy świadkami 270.000 nowotworów spowodowanych wybuchem w Czarnobylu, spośród których 93.000 może zakończyć się śmiercią. Do tego należy doliczyć powstałe po napromieniowaniu kłopoty z sercem, odpornością i układem krążenia, które mogą doprowadzić do kolejnych śmierci.

 ●Raport Lekarzy Przeciw Wojnie Nuklearnej
Raport Lekarzy Przeciw Wojnie Nuklearnej szacuje ilość wypadków raka tarczycy powstałych z powodu wybuchu na 10.000 i sądzi, że istnieje możliwość kolejnych 50.000 przypadków, do tego doszło do 10.000 deformacji płodów i śmierci 5.000 niemowląt. Związek Czarnobyla, organizacja zrzeszająca likwidatorów elektrowni podaje, że 10% z 600.000 osób pracujących przy tym procesie już nie żyje, a kolejnych 165.000 jest niepełnosprawnych. Z kolei profesor Wade Allison z Uniwersytetu Oksfordzkiego oszacował ilość śmierci nowotworowych z powodu Czarnobyla na 81. Współcześnie status osoby poszkodowanej w wyniku katastrofy w Czarnobylu posiada 1 milion dzieci i 2 miliony dorosłych. (=> Wikipedia - http://pl.wikipedia.org/wiki/Katastrofa_w_Czarnobylu)

Starcie rozsądku z ekowojowniczą propagandą mogliśmy w Polsce obserwować, gdy pojawiły się artykuły w Polityce i w Świecie Nauki, w których profesor Zbigniew Jaworowski przedstawił obiektywną ocenę skutków katastrofy w Czernobylu, a wnet po tym telewizja nadała kilkuminutową audycję streszczającą stanowisko Greenpeace. Według tej organizacji w Czernobylu zginęły dziesiątki tysięcy ludzi, a w przyszłości należy oczekiwać setek tysięcy ofiar choroby popromiennej.

NB, raport ten wbrew zapewnieniom polskich atomistów z PAA i CLOR został opublikowany w zawrotnym wprost nakładzie 50 egz. z oznaczeniem „do użytku wewnętrznego”, co oznacza, że praktycznie jest on niedostępny dla szerszej publiczności. Szczególnie kuriozalnym dokumentem jest opublikowany przez „Wiedzę i Życie” protestacyjny list otwarty podpisany przez trzynastu polskich atomistów, w którym wyrażają oni swój protest przeciwko wyemitowanemu przez TVP filmowi telewizji BBC pt. „Igor – dziecko Czarnobyla”, w którym zarzucają oni Brytyjczykom manipulację i dowolną interpretacje faktów mającą na celu zdyskredytowanie energetyki jądrowej. (=> „Wiedza i Życie” nr 3/1998)  Oddaje to dokładnie atmosferę niedomówień, pomówień i manipulacji, jaka wytworzyła się wokół tej katastrofy.

Artykuły prasowe nigdy nie będą miały takiego wpływu na ludzkie opinie jak telewizja. Na szczęście, o opinii uczonych i techników bardziej decydują fakty niż wypowiedzi w mediach, i dlatego niechęć do atomowych elektrowni zaczyna przemijać i po okresie zastoju w różnych krajach zaczynają powstawać nowe elektrownie atomowe.

Nieprawda: w wielu krajach UE (Niemcy, Szwecja, Austria) rezygnuje się z energii jądrowej. Ale najlepsze jest poniżej:

Elektrownie te są czystym…

Autor wstydliwie pomija palący i niebezpieczny problem składowania i utylizacji odpadów promieniotwórczych, które to problemy są podstawowymi bolączkami energetyki jądrowej…

…bezpiecznym…

Autor sugeruje, że jego czytelnicy są tępymi durniami nie potrafiącymi myśleć i wyciągać podstawowych wniosków. Awarie w elektrowniach jądrowych zdarzają się często, tylko nikt o nich nie mówi, bo są utajniane. Informacje o nich podawane są wtedy i tylko wtedy, gdy nie da się już ich ukryć przed opinią publiczną. Stawiam zatem pytanie: skoro energetyka jądrowa jest tak bezpieczna, a promieniowanie tak niegroźne, to czemu te awarie otacza się aż taką tajemnicą? A…?    

 …tanim…

Koszt budowy jednej elektrowni jądrowej to około 1 - 1o mld PLN (wg „Rzeczpospolitej). Ale to jest dopiero budowa, a gdzie cała logistyka, paliwo, gdzie koszty eksploatacji i nade wszystko zabezpieczenia fizycznego elektrowni, zabezpieczenia fizycznego transportów paliwa i „gorących” odpadów po jego „wypaleniu”, koszty składowania i utylizacji tychże pozostałości…? O czym mowa? To są gigantyczne koszty, których państwo może nie wytrzymać, bowiem w zamiarach tegoż państwa stoi postawienie najpierw trzech, a docelowo 10 elektrowni jądrowych w Polsce! 

 …i praktycznie niewyczerpalnym źródłem energii elektrycznej.

Kolejne kłamstwo, bowiem zasoby rud uranu i toru są niezbyt wielkie i ograniczone. Nawet jeżeli zastosujemy reaktory powielające, to zasoby te i tak się kiedyś skończą. Dlatego jeżeli już mówimy o energetyce atomowej, to warto jest pracować nie nad rozszczepianiem, ale nad syntezą jąder atomowych, który to proces jest rzeczywiście czystszy ekologicznie i wydajniejszy energetycznie. No i zasoby wodoru są na Ziemi większe, niż uranu i toru. Wodór jest najpowszechniejszym pierwiastkiem we Wszechświecie, którego zawartość w skorupie ziemskiej wynosi 0,9%, natomiast zawartość toru w skorupie ziemskiej wynosi jedynie 1,15 x 10-3% zaś uranu tylko 4 x 10-4%! Nie jest to uran czy tor metaliczny, w czystej postaci, ale w postaci rozproszonych w skałach rud, które trzeba wydobyć, przerabiać, rafinować i wzbogacać, co dodatkowo podwyższa jego koszty. Bajeczki o taniej energii elektrycznej są tylko bajeczkami i bajeczkami pozostaną. Ale jak ktoś chce w nie wierzyć…  
    
Dlatego zbyteczne jest zawracanie ludziom głowy elektrowniami wiatrowymi lub opartymi na ogniwach fotoelektrycznych.

Od siebie dodam także o zawracaniu ludziom głowy bajeczkami o bezpiecznej energetyce jądrowej. Ostatnie wypadki z marca 2011 roku w Japonii wykazały, że nie ma czegoś takiego jak bezpieczna energetyka jądrowa. Radioaktywna trucizna zabija powoli i podstępnie, a jej działanie rozciąga się także na następne pokolenia, które dziedziczą skutki porażenia promienistego – vide hibakusha.

Nie jestem wrogiem energetyki atomowej. W jednej ze swych publikacji napisałem wprost, że pozwolę na postawienie elektrowni jądrowej u siebie za stodołą, ale pod jednym warunkiem, a mianowicie takim, że będzie ona w stu procentach bezpieczna. I jak dotąd żaden z atomistów takiej gwarancji mi nie daje… A zatem nie ma o czym mówić. 

CDN.