sobota, 26 listopada 2011

SPRAWA 001/X - MAGIA W STAROŻYTNYM EGIPCIE (2)




Amulety i rytuały

Do następnej grupy czarodziejskich środków należały amulety - które noszone były po to, by chroniły swego właściciela przed nieprzyjaznymi i szkodliwymi wpływami. Użycie amuletów w starożytnym Egipcie było dość rzadkie do Drugiego Okresu Przejściowego (1790-1580 r. p. Chr.), a znane były w tym sensie, jako środek ochronny, o czym czytamy u Pliniusza (z łac. amuletum = ochronny lub leczniczy przedmiot), w okresie Nowego Państwa staje się powszechne i amulety pojawiają się w niewiarygodnym bogactwie  form i kształtów oraz przeznaczeń. Staja się one wszechobecne w czasie rozkładu tradycyjnej egipskiej religii i kultury. Można je podzielić według formy na amulety wieczne - drobne przedmioty wykonane z ceramiki, kamienia, metalu czy szkła; pisane - kawałki papirusu lub płótna z tekstami zaklęć, lub rysunkami ochronnych symboli oraz amulety węzłowe - pasy tkaniny z węzłami, czasami dodatkowo wyposażonymi w drobne przedmioty umieszczonymi w węzłach.
Jak dotąd mówiliśmy o magicznych przedmiotach, a teraz powiemy o tym, w jaki sposób je wykorzystywano w magicznych obrzędach. Sam proces użycia tych magicznych środków można - według współczesnych poglądów - porównać do algorytmu, w tym sensie, że przepisuje konkretne procedury i operacje, które muszą być wykonane, by zaklinanie odniosło swój skutek. Zazwyczaj nie było przy tym ważnym to, kto wypowiadał zaklęcie - przy zamawianiu choroby wypowiadał je sam pacjent, albo jego lekarz, zaś przy skomplikowanych operacjach nekromantycznych był to sam mag czy jego pomocnik, który spełniał określone warunki.
Ten, który czarował, musiał przejść określoną procedurę oczyszczenia - jak to robił doktor Sinuhe z powieści Miki Valtari’ego - [Zaklęcie] ma być wypowiedziane przez oczyszczonego człowieka - czytamy w czarodziejskiej księdze demona Apopa. Medialnym pośrednikiem - medium - przy przywoływaniu bogów miała być młoda osoba płci męskiej, jak to ujmuje czarodziejska Księga Londyńska i Leideńska: Przywiedź czystego chłopca, który jeszcze nie był z kobietą.
Młodzieniec musiał wedle księgi wykazywać zdolności medialne, bowiem nie każdy był dostatecznie podatny na sugestię i hipnozę, które - jak sądzę - grały kluczową rolę przy wywoływaniu bogów, świetlistych duchów, demonów i nekromancji. (NB, doskonale przedstawił właśnie taką operację wielokrotnie już tu wspomniany Bolesław Prus, który w „Faraonie”, [tom 2, rozdz. XXIII], pokazuje nam, jak to babilońsko-cheldejski mag i kapłan Beroes ukazuje konającemu Ramzesowi XII człowieka - właśnie nieletniego chłopca, którego modły docierają do uszu Przedwiecznego Amona...) Jeżeli przeszedł on przez ten egzamin, otrzymywał od swego mistrza magiczną ochronę, która mu miała zapewnić bezpieczeństwo w czasie nekromantycznych operacji magicznych.
Amulet sporządzano z pasków z czterech białych, czerwonych, zielonych i niebieskich nici powiązanych w węzły, skropionych krwią dudka. Na ten pasek, dostatecznie długi, by można nim opasać ciało chłopca, nawlekało się mały woreczek ze skarabeuszem utopionym w mleku od czarnej krowy. Poza amuletami, które w różnych kombinacjach służyły magowi do obrony przed złymi duchami i zapewniały powodzenie, przeciwko złym duchom i demonom służyła także magiczna różdżka, która w okresie Starego i Średniego Państwa miała kształt bumerangu z wyrzeźbionymi nań hieroglifami, które zapewniały jej magiczną siłę.

Wróżby i proroctwa

Każdy rytuał mag zaczynał od wypowiedzenia tekstu magicznej formuły - inwokacji, w którym prosił bogów o przychylność dla swych zamiarów. Kiedy już dokonał wszystkich przygotowań, hipnotyzował pomocnika w następujący sposób:
Czarownik zapalał lampę w ciemnym pomieszczeniu i sadzał chłopca naprzeciw niej tak, aby jego zamknięte oczy były zwrócone ku płomykowi lampy. Potem stawał przed nim, skłonił się i wymawiał odpowiednie zaklęcie i pukał palcem w głowę chłopca. Następnie go pytał, czy widzi światło. Jak chłopiec potwierdzał, to pytał go o wszystko, co go interesowało.
Inny sposób polegał na tym, że chłopiec kładł się na brzuchu przed miską pełną oliwy tak, by jego głowa znajdowała się nad jej powierzchnią. Potem chłopiec zamykał oczy, zaś czarodziej schylony ku jego głowie wymawiał po siedemkroć zaklęcie, a potem wzywał chłopca do otwarcia oczu. Hipnotyzujące działanie światła lampy lub świetlistej powierzchni oliwy wzmagał ciężki aromat palonego kadzidła a także spojrzenie w krąg wschodzącego słońca lub księżycowej pełni. Kiedy pomocnik odpowiedział na wszystkie pytania, które zajmowały jego mistrza, czarodziej wybudzał go ze stanu hipnozy zaklęciami i czynnościami, które doprowadzały go do normalnego stanu umysłu. Kiedy mag sam na sam porozmawiać z bogami, czy innymi istotami z zaświatów bez użycia medium, wykonywał wyżej opisane czynności sam na sobie.
Taka metoda była używana w czasie wróżenia na potrzeby życia codziennego. Przy stawianiu długookresowych proroctw istniały bardziej złożone procedury, o których jednak współcześnie niewiele wiadomo. Niekiedy te proroctwa ogarniały nieprawdopodobnie daleki horyzont czasowy, jeżeli - oczywiście - wyłączymy możliwość antydatowania tych wyroczni. Typowym przykładem takiego dalekosiężnego w czasie proroctwa jest przepowiednia przypisywana jasnowidzowi Nefertiemu, który żył u końca XXVII w. p.n.e. - a dotycząca władzy założyciela XII dynastii faraona Amenemheta I (2000-1970 r. p.n.Chr.):
Faraon nazywany Ameni, syn kobiety z Południa, przybędzie do Górnego Egiptu... Radujcie się wy, którzy będziecie żyli w jego czasach! Syn szlachetnego męża uczyni swe imię nieśmiertelnym. Ci, którzy wywołują swary i niepokoje, stracą swe sandały ze strachu przed nim... I dobro przybędzie do kraju, a zło będzie pognębione.

Dziwne możliwości Cherihebów

Jak osoba mająca przeprowadzać operacje czarodziejskie, takoż i miejsce powinno być nienagannie czyste. Procedurę oczyszczenia powinny przejść wszystkie osoby i przedmioty w niej uczestniczące. Zaklęcia i rysunki ochronnych znaków powinny być wyrysowane świeżym atramentem na nowych kartach papirusu. Ze względu na ryzyko, że glina mogła być wyrabiana przez człowieka nieczystego czy dotknięta przez nieczyste zwierzę, magowie używali do sporządzania swych magicznych figurek tylko i wyłącznie „czystego” wosku pszczelego.
Co zaś się tyczy samego miejsca operacji magicznych, to przywoływanie bogów miało się odbywać w czystym i ciemnym miejscu, najlepiej jakimś skrytym pomieszczeniu umytym lodowatą wodą, którego drzwi znajdują się na wschodniej ścianie. Zwracając się do Słońca (symbolizującego boga Ra [Re]) mag winien stać na wolnej przestrzeni, by mógł patrzeć na wschodzący okrąg słoneczny, zaś zwracając się do Księżyca (bogowie Chonsu i Thot [Tot]), powinien stać na dachu domu.
Zaklęcia mające za zadanie przywołanie nadprzyrodzonych istot i mocy miało być wypowiadane głosem cichym, syczącym, ale zrozumiale. W starszych czasach wypowiadano je normalnie, głośno, czterokrotnie - zaś w czasach panowania Ptolmeuszy aż siedemkroć, albo - niezmiernie rzadko - trzykrotnie bądź aż dziewięciokrotnie!
Należy do tego jeszcze dodać to, że bogów przywoływało się wonią kadzidła, która odganiała demony i „martwych” - tj. dusze zmarłych niesprawiedliwych: zbrodniarzy, świętokradców, itd. Woń aromatycznych kadzideł przywoływała bogów, zaś fetor i smród ich odganiał. I tak, kiedy czarownik (albo po prostu lekarz) chciał wygonić demony z ciała chorego wraz z bogami, spalał kadzidło - ewentualnie kiedy chciał demony z ciała pacjenta wyciągnąć, wtedy spalał nie kadzidło, ale małpie ekskrementy...
Magia była samodzielną dziedziną egipskiej wiedzy już w Starym Państwie, jak to można odczytać z napisów na grobie ówczesnego wielmoży Herchufa, który żył za panowania faraonów VI dynastii: Piopeusza I i Merenrea I w latach 2390-2370 p.n.Chr. W tych tekstach magowie są określani jako mędrcy uprawiający magiczne obrzędy: Jestem cherichebem, znanym ze swych zaklęć, jak to dosłownie czytamy.
Poważanie, jakim cieszyli się  cherichebowie ilustrują teksty na hieratycznym papirusie, który darowała pani Westcar w 1839 roku niemieckiemu egiptologowi Richardowi Lepsi, a potem stał się on jednym z zabytkowych papirusów z berlińskiego Pergamon Museum. Cherichebowie potrafili ożywiać posągi, zaczarować wodę by się rozstępowała, okiełznać lwy, czy ożywić ściętego mieczem człowieka poprzez przyłożenie głowy do ciała...

W poszukiwaniu zwoju Thota

Jeden z najznamienitszych tekstów o możliwościach staroegipskich czarnoksiężników znajduje się w demotycznym rękopisie z III wieku przed Chrystusem, a który znaleziono w grobie w Tebach, zaś w 1865 roku zakupił go August Mariette dla Muzeum Egipskiego w Kairze. Mówi on o Wielkim Księciu Memfisu Setnie Chamusie, który usiłuje uzyskać wiadomosci od swego zmarłego poprzednika - słynnego maga Neferkeptaha. Wreszcie dowiaduje się, że w grobie Neferkeptaha znajduje się czarodziejski rulon pergaminu, który został napisany przez samego egipskiego boga mądrości i patrona czarnoksiężników - Thota (Thovt, Tot). Książę wraz ze swym bratem Jenhorurem weszli do grobowca, gdzie ostrzegły ich duchy osób zabitych przez Thota w trakcie poszukiwań czarodziejskiego zwoju za to, że ukradli ten dokument z trumny ukrytej na dnie morza. Setna jednak nie rezygnuje - przy użyciu amuletów i zaklęć pokonuje wszelkie złe zaklęcia Thota i uzyskuje bezcenny papirus. W zakończeniu jego przygód pod ziemią czytamy:
 Kiedy Setna wychodził z grobowca, to światło szło przed nim, a ciemność szła za nim.
To jeszcze nie wszystko, bo nasz bohater w pustyni natknął się na nieznajomą piękność, która przedstawiła mu się imieniem Tabubu. I oczywiście Setna zakochał się w niej bez pamięci, ale ona powiedziała mu, ze nie będzie jego, zanim nie zabije on swej żony i dzieci, a jej odda cały majątek. Setna w zaćmieniu umysłu zgodził się to zrobić, jednakże po chwili, kiedy wziął tajemniczą kobietę w ramiona, ocknął się nagi i opuszczony na jakiejś drodze.
Po powrocie do domu jednak Setna znalazł swych bliskich żywych i zdrowych. Nieznajoma pięknotka była tylko duchem, a on postanowił zwrócić zwój Thota, by nie narażać się na straszliwy gniew bogów.
Jak się wydaje, opowiadanie to nie jest tylko legendą. Ów książę jest znany w historii jako syn faraona Ramzesa II, który pełnił funkcję arcykapłana boga Ptaha. Z tytułu swego urzędu mógł on zwiedzać i penetrować piramidy oraz nekropolie przy Gizie. Czarodziejska „Księga Thota” pojawia się w staroegipskich tekstach tak często, że z całą pewnością nie może ona być li tylko legendą. Według jednej z wersji, była ona przechowywana w pewnej świątynnej bibliotece, zaś według innej - została ona wrzucona na dno Morza Czerwonego i jest strzeżona przez zastępy skorpionów i jadowitych gadów.[1] Jedna z najstarszych wzmianek o niej można znaleźć w papirusie pani Westcar, gdzie faraon Chufu (Cheops) rozmawia o tej księdze z czarodziejem Zedim, którego przyprowadził doń jego syn - książę Hardedeph.
W ślady swego ojca poszedł syn Setny - Siusireph, którego urodziła mu jego małżonka Mehveschet (Mehvesket). O jego losach dowiadujemy się z demotycznego tekstu, napisanego na dwóch zwojach greckiego papirusu, na których znajduje się notatka urzędowa z siódmego roku panowania cezara Klaudiusza (Tiberius Claudius Nero Germanikus), tj. z lat 46-47 n.e. Syn Setniego przed swoim zniknięciem oświadcza, że jest wcieleniem Hora syna Panehsiego, który za zezwoleniem boga Ozyrysa, władcy państwa umarłych, powrócił znowu na świat po to, by zniszczyć wielkiego maga, z którym już był walczył w swym pierwszym wcieleniu.
Ocknąłem się znów [w świecie żywych] i stałem się zarodkiem po to, bym znalazł Setniego, syna faraona, na pustyni przy On czy Memfisie. Wrosłem w pęd melona, abym mógł znów powrócić do świata i swego ciała, odrodzić się na Ziemi i czarować przeciwko temu egipskiemu nieprzyjacielowi - czytamy w tej staroegipskiej wariacji na temat reinkarnacji.

CDN.


[1] „Księga Thota” obok słynnej „Tablicy Szmaragdowej” była jedną z filarów wiedzy średniowiecznych i odrodzeniowych alchemików, oczywiście dlatego, że szukano w niej sposobu dokonania Wielkiego Dzieła Przemiany - czyli transmutacji metali nieszlachetnych w złoto i srebro - przyp. tłum.