niedziela, 18 marca 2012

Jakuckie anomalie

Jakucja to piękny kraj surowej i dzikiej Przyrody oraz prastarych, odwiecznych tajemnic... 
("Tajny XX wieka")

Siergiej Kożuszko

Do czasów rewolucji, w Jakucji handel wymienny był na porządku dziennym. Narodowy komisarz handlu A. Siemienow załatwił problem krótko – wziął etykietki od butelek z winem i przybił na nich nominały. „Winne pieniądze” funkcjonowały w obrocie handlowym do 1921 roku!

Jakucja to surowy i niezbadany kraj rozpościerający się na północy Dalekowschodniego Okręgu Federacji Rosyjskiej. Ten, któremu choć raz poszczęściło się przebywać w Jakucji, nigdy nie zapomni jej surowej i niezwykle pięknej przyrody, mężnych i jednocześnie uduchowionych ludzi, którzy niezmiennie zadziwiają gości opowieściami o tajemniczych miejscach, w które obfituje ta stara ziemia.

Miejsca mocy

Z ust do ust szamanów i jakuckich staruszków przechodzą historie o tzw. miejscach mocy, które według współczesnych psychotroników, odróżniają się szczególnie silną energetyką od innych miejsc. Do takich miejsc zalicza się Butyłocznaja Skała znajdująca się w Nerjungrińskim Ułusie. Osobliwość tej skały polega na tym, że jest ona zbudowana z rzadkiego minerału – chromidiopsydu – (CaCr)Mg(Si2O6), który swym składem chemicznym przypomina inny cenny kamień – szmaragd – Be3Al2(SiO3)2. Powierzchnia tej skały przypomina rozbite i sprasowane na zimno zielone szkło butelkowe (stąd jej nazwa), które na dodatek bez względu na porę roku emituje lekkie ciepło. Miejscowe legendy głoszą, że leczy ona choroby oczu i nawet przywraca utracony wzrok. Dlatego warto jest w letnie, słoneczne dni stanąć twarzą do skały i wpatrywać się w jej matową, ale przeźroczystą głębię. Niejednokrotnie, jak mówią mieszkańcy ułusu, a także ci, którzy dzięki skale wyleczyli się ze ślepoty, człowiek widzi tam wielki, gruby pryzmat a w nim obrazy z innych światów – nieziemskie krajobrazy, poruszające się fantastyczne stworzenia i półprzejrzyste figury duchów. Mówi się, że u kogoś, komu udało się zobaczyć te dziwy, otwiera się „trzecie oko” dzięki czemu uzyskuje on dar „podwójnego widzenia”.

Nie mniej dziwnym jest legenda o szamańskim drzewie, które ponoć rośnie przy wjeździe do jednego z najstarszych ludzkich osiedli w Jakucji – Chonuu, w Momskim Rejonie republiki. Zwykle niewidzialne drzewo objawia się tylko wybranym szamanom, którzy przy pomocy jego magicznych i wiecznie zielonych gałązek – jak powiadają – wkładając głowę w ogromną dziuplę rozmawiają z duchami praszczurów. Zgodnie z legendami, kiedy szamańskie drzewo zginie, bezgraniczne ziemie Jakutów zapadną się pod wodę…

Obserwacje NLO

Niemało miejsc w Jakucji jest związanych z historiami o zagadkowych obiektach latających, a relacje o których zostały odnotowane w wielu miejscowych legendach i podaniach. I tak mieszkańcy Uczuro-Czulbińskiego Rejonu znajdującego się na granicy Jakucji i Chabarowskiego Kraju twierdzą, że nazwa górskiego grzbietu Kiet bierze się od słowa „kat” – czyli statek. Starzy mieszkańcy tamtego regionu opowiadają o tym, że 300 lat temu o jeden ze stożków wulkanicznych zaczepił i rozbił się oń jakiś dziwny, świecący, aparat latający. Na miejscu jego upadku koczujący w tych krainach Ewenkowie znaleźli dużą ilość metalu, z którego wykonali potem noże myśliwskie. Podobne statki widziano nad tym grzbietem w 1924 i 1973 roku. Naoczni świadkowie ostatniej wizyty UFO opisywali go jako wielką rurę koloru srebrzystego, która bezszelestnie płynęła wzdłuż górskiego grzbietu…

Od dawnych czasów, z „ognistym smokiem plującym wodą” w ustnych podaniach jest związany jeden z niewielkich dopływów rzeki Wiluj – Ygyatta. Stosunkowo niedawno – we wrześniu 1981 roku – potwierdzeniem tej legendy stało się pojawienie się na niebie nad Ygyattą wydłużonego, ognistego obiektu, który przyleciał z kierunku SE z ogromną prędkością. Dziwny obiekt najpierw zawisł nad rzeką, a potem zawisł i zniżał się i podnosił w górę na wysokość jakichś 100 metrów. Potem podniósł się w stronę ciemniejącego nieba i wznosząc się znikł z widoku.

W połowie lat 90. ubiegłego wieku, Nieznane Obiekty Latające stały się częstymi gośćmi niewielkiego jeziora Bałyktaach-Ebe, znajdującego się w Ust’-Ałdańskim Ułusie, nieopodal osiedla Naiachy. Wedle relacji mieszkańców tej wsi, na początku obserwacji na powierzchni jeziora pojawiała się wodna kolumna. Potem z wichrowatego potoku wydzielała się szara, iskrząca się kula, która powoli opuszczała się na wodę i pogrążała się w głębinie jeziora. Podobnie zagadkowe zjawiska obserwowano w 1996, 2000, 2003 i 2006 roku – i za każdym razem po zniknięciu wodnej kolumny i kuli mieszkańcy Naiachy odczuwali bolesne efekty somatyczne – dzwonienie w uszach, silne bóle głowy, a także krótkotrwałą utratę orientacji, które trwały około 2-3 dni. Stopniowo Naiachy zyskały nazwę „głupiego miejsca” i dlatego jego mieszkańcy zaczęli je porzucać.

Miejsca śmierci

Miejscowi krajoznawcy mówią, że w Jakucji znajduje się równie dużo „miejsc śmierci”, o których ludzie wiedzieli od niepamiętnych czasów. I tak najsłynniejszym z nich jest znana Dolina Śmierci, w ziemi której znajdują się duże metaliczne obiekty nieznanego pochodzenia, a które wydzielają ciepło. Nazywają je tutaj „kotłami”. Myśliwi – Jakuci i Ewenkowie, którym zdarzyło się zabłąkać do złowrogiej doliny twierdzą, że tam w głębokich, metalowych norach żyją jednookie istoty w metalicznych ubiorach, czasami wydające dźwięki przypominające odległy ryk niedźwiedzia…

Jedną z najbardziej geopatogennych stref Jakucji jest tzw. „Toczka”[1] znajdująca się we wsi Maija, Miegino-Kangałasskiego Ułusu. Na obszarze ziemi o rozmiarach 30 x 50 m nie rośnie żadna roślinność, a i zwierzęta omijają ja z daleka. Jeszcze w latach 30. ubiegłego wieku, przedstawiciele miejscowego wiejskiego sowietu trzykrotnie próbowali postawić na tym miejscu dom z bierwion, który za każdym razem, kiedy kończyła się jego budowa, z nieznanych przyczyn stawał w ogniu i spłonął. Sprawa ta zainteresowali się nawet pracownicy Republikańskiego Oddziału NKWD, którzy podejrzewali, że podpalaczami są wrogowie ludu. Ale mimo intensywnego śledztwa podpalaczy nie znaleziono…

W XX wieku, słynnym został pewien odcinek Traktu Kołymskiego, który został nazwany przez lud „drogą na kościach”, położony pod Czarcimi Wrotami w Tattińskim Ułusie. Czertowyje Worota, to są dwie zębate skały przewieszające się nad drogą. Wkrótce po oddaniu tego odcinka do eksploatacji zaczęły się tu zdarzać w niepokojącą częstotliwością wypadki drogowe z zejściami śmiertelnymi. Kierowcy, którzy jeżdżą tym Traktem twierdzą, że pod tymi skałami można napotkać na białe, przejrzyste postacie przebiegające drogę, a w dół drogi widoczne są świecące czaszki, które upiornie chichoczą.

W krainie kryptyd

Z jakuckimi niezliczonymi rzekami, potokami i przejrzystymi jeziorami jest związane wiele podań o nieznanych zwierzętach i zagadkowych istotach, które tutejsze narody wiążą z dawnymi ludami tu zamieszkującymi. Jednym z najbardziej znanych potworów Jakucji jest Diabeł z Jeziora Łabynkyr w Ojmiakońskim Ułusie. Wedle opisów miejscowych, przypomina on ogromnego szczupaka z wielkim rogiem na głowie.[2] Łabynkyrska kryptyda zamieszkuje ponoć podziemne pieczary, które wyryła w brzegach od samego dna jeziora. Potworowi przypisuje się zniknięcia domowych zwierząt i dzieci – które jakoby pożera.

Kryptyda zamieszkująca jezioro Elgygitgyn, mieszkańcy Czukotki nazywają Kliglu. Świdrokształtny, pokryty grubą pancerną łuską, od casu do czasu pojawia się nad wodną gładzią reliktowego, powstałego 3,5 mln lat temu zbiornika wodnego, i pokazuje swój grzbiet uwieńczony szarym grzebieniem wydaje bardzo niskie, wyjące dźwięki.

Z Czuczunem – zagadkowym mieszkańcem Wierchojańskiego Ułusu jest związane wiele legend i podań u miejscowych ludzi. Ta kryptyda zamieszkująca już o w tajdze, już to w zbiornikach wodnych, jest podobna do małpy z głową człowieka. Według relacji tamtejszych mieszkańców, kiedy krew Czuczuny kapnie na człowieka, to może pozbawić go rozsądku, zaś dotkniecie jego sierści może spowodować pojawienie się na skórze długo nie gojących się ran.

Wiele jest cudów w Jakucji…

… I właśnie dlatego w każdym roku przyjeżdża do niej coraz więcej gości pragnących zapoznać się z jej zagadkami i jej oryginalną kulturą. Wielu z nich ma nadzieję podnieść kurtynę nad wiekowymi tajemnicami, które kryje ta niełaskawa, ale przecież taka piękna ziemia…

Źródło – „Tajny XX wieka” nr 33/2011, ss.22-23

Przekład z j. rosyjskiego –
Robert K. Leśniakiewicz ©  


[1] Kropka.
[2] Zob. J. Parnow & M. Jemcew – „Bunt trzydziestu trylionów” w antologii „W pogoni za wężem morskim”, Warszawa 1967.