środa, 24 kwietnia 2013

KSIĘŻYCOWE SEKRETY - dokończenie



Co świadczy za tym, że Księżyc mógł być wielkim statkiem kosmicznym? Przede wszystkim jego niezwykła sejsmika. Uderzona przez meteoryt czy wypalone człony rakiet Apolla bryła księżycowa drgała jak pudło rezonansowe instrumentu muzycznego. Czyli wygląda na to, że jest ona pusta w środku? Oczywiście nie znajduje się tam próżnia kosmiczna, a raczej wysoka próżnia o gęstości materii rzędu 10-13 – 10-14 tego, co mamy na Ziemi, ale mogą się tam znajdować gazy szlachetne: argon – Ar, krypton – Kr, ksenon – Xe, radon – Rn oraz ciężkie gazy takie jak dwutlenek węgla czy tlenki siarki. Wyglądałoby na to, że Księżyc jest wydrążona w środku skorupą. Świadczyłyby o tym: mała masa Księżyca – zaledwie 7,32 x 1019 ton czyli 0,01226 masy Ziemi, stosunkowo duży promień wynoszący 1736,67 km czyli aż 0,27227 promienia Ziemi, czyli nieco więcej od ¼.

[Jeżeli idzie o Księżyc i jego wnętrze, to jest jeszcze jedna możliwość, a mianowicie taka, że wnętrze Srebrnego Globu może być autentycznym „wodnym światem”, a dowodem na to mogą być obszary takie, jak formacja Reiner Gamma – 7°30’ N - 059°W. Formacja ta jest bardzo jasna ze względu na to, że pokrywa ją szron parujący za dnia. Podobne formacje znajdują się na Mare Igenii i Mare Marginis, co sugerowałoby, że we wnętrzu Księżyca znajdują się duże ilości wody, która szczelinami przesącza się na powierzchnię. Reiner Gamma cechuje lokalne pole magnetyczne, którego natura jest nieznana. Przypuszcza się, że ta i inne tego rodzaju formacje powstały wskutek impaktów komet, ale na razie hipoteza ta jest niepotwierdzona. Hipotezę „wodnego świata Księżyca” opisał Daniel Laskowski w swym opowiadaniu sci-fi pt. „W kryształowej dżungli Księżyca” - http://hyboriana-air.blogspot.com/2012/03/11-w-krysztaowej-dzungli-ksiezyca-1.html i dalsze. Woda mogłaby występować tam także pod warstwą regolitu księżycowego, a przesłanką może być fakt, że przewodnictwo termiczne skał skorupy księżycowej jest ok. 1000 razy mniejsze niż skał na Ziemi!]

Jest jeszcze inny aspekt sprawy mający ścisły związek z lunarnymi cudami, a mianowicie – chodzi o niezwykłe kratery.

Kratery księżycowe mają ogromne rozmiary – od kilku kilometrów do kilkuset, i tak np. Clavius mierzy 233 km średnicy, Struve – 280 km, Schickard – 216 km, Gagarin – 344 km – ale ich głębokość wcale nie idzie w parze ze średnicą! Przeciętnie wynosi ona 2-3 km, zaś maksymalnie wynoszą: w kraterze Clavius – 5,5 km, w Gagarinie – 7,5 km, a przecież powinno być co najmniej dwa razy tyle! Wniosek z tego wypływa taki, że Srebrny Glob składa się z co najmniej dwóch warstw: lekkiej skorupy w która wbijały się mniejsze meteoroidy i z potężnego, grubego pancerza, o który roztrzaskiwały się większe pociski kosmicznej artylerii. Niekiedy spodnie poszycie puszczało i płyty pancerne wyginały się tworząc na jego powierzchni formacje w rodzaju Prostej Ściany czy Prostego Grzbietu, Szczeliny Hyginusa czy Doliny Alpejskiej. Niekiedy co bardziej szybkie meteoroidy przebijały pancerz i skutki impaktów doprowadziły do wycieku gazów znajdujących się pod tym pancerzem – czyli to, co dzisiejsi uczeni biorą za wulkanizm księżycowy. To samo dotyczy ciepłych plan, utożsamianych z niektórymi kraterami. Po prostu Księżyc rozgrzewa się silniej tam za dnia i w nocy wolniej oddaje ciepło. Na potwierdzenie lub zanegowanie tych hipotez trzeba będzie poczekać do czasów, jak ludzie znów staną na Księżycu.

I jeszcze à propos Protodogonów czy jak Ich tam nazwiemy – po przybyciu w pobliże Ziemi i „zakotwiczeniu” Luny/Księżyca na wariackiej orbicie wokółziemskiej rozpoczęli Oni etap kolonizacji Ziemi i innych planet Układu Słonecznego. Ich ślady widzimy na Marsie, być może na Wenus (w co jednak wątpię, o czym poniżej) oraz na księżycach gazowych olbrzymów. I wszystko szło dobrze, ale gdzieś 15.000 – 20.000 lat temu doszło pomiędzy nimi do okrutnego konfliktu. O co Im poszło – możemy tylko zgadywać. Może o prawo do osiedlania się, może o podział surowców i innych dóbr – możemy tylko przypuszczać. Co się wtedy działo? Odsyłam Czytelnika do starożytnych eposów i mitologii – bo tam znajdują się odpowiedzi na pytania dotyczące historii (a właściwie prehistorii) gatunku Homo sapiens sapiens. My jesteśmy tylko ich skundlonymi, dalekimi potomkami. Straszliwy konflikt, o którym pisał Aleksander Mora w opracowaniu „Atomowe wojny bogów” i już tutaj wspomniany dr Miloš Jesenský w pracy „Bogowie atomowych wojen” cofnął tą wspaniałą cywilizację do epoki kamienia jeszcze nierozłupanego i w pamięci naszych praszczurów pozostały jeno mętne, niejasne obrazy i wspomnienia o kwitnącej ongi cywilizacji kosmicznej w dosłownym tego słowa znaczeniu. Pozostały po niej tylko ruiny na Ziemi, Księżycu i Marsie. Wenus w wyniku działań wojennych została zamieniona w piekło efektu globalnego ocieplenia i nie będzie się nadawała do życia, póki się nie schłodzi jej atmosfery. Mars kiedyś miał wodę, a więc i życie. Wskutek wojny zatrzymał się ruch jego kontynentów, utworzyły się gigantyczne stratowulkany na Tharsis Planitia i Elysium Planitia, które podgrzały atmosferę planety poprzez wzbogacenie ją w dwutlenek węgla i inne gazy cieplarniane, z czego CO2 stanowi obecnie aż 98% atmosfery tej planety. Woda wyparowała i została usunięta z atmosfery Marsa. Mars został wymrożony po uprzednim wyżarzeniu i wszelkie życie pozostało jedynie w formie utajonej, przetrwalnikowej – czego dowodzą szczątki organiczne z meteorytów ALH-84001 i meteorytów z grupy SNC.

[Prace Mory i Jesenský’ego udostępniłem w Internecie na stronach http://hyboriana.blogspot.com/2012/07/bogowie-atomowych-wojen-1.html i następnych. Co do Marsa, to okazało się, że znajduje się tam woda w postaci lodu pod wierzchnią warstwą pyłu, co potwierdza jedynie najgorszy scenariusz klimatycznej katastrofy, która dotknęła Czerwoną Planetę…]

A Księżyc? Księżyc pozostał suchą, martwą, bezpowietrzną pustynią, nie nadającą się do życia… - ale czy jest tak na pewno?

Nie, nie jest. Wszystkie wyprawy Apollo i radzieckich pojazdów bezzałogowych były śledzone przez kosmiczne UFO – czyli UOSO – Unknown Outer Space Objects. Oznaczałoby to, że Księżyc nie jest taką „ziemią niczyją” jakbyśmy sobie tego życzyli. Być może pozostały po kosmicznym konflikcie rozumne automaty, które ewoluowały i obecnie ich rozwój, ich stopień zaawansowania predestynuje je do nadania Im miana istot rozumnych. Martwych, mechanicznych, ale rozumnych. Byłby to idealny model cywilizacji humanoidalnej o wyższym od naszego stopniu rozwoju. Coś, co przewidział Stanisław Lem w swych powieściach i opowiadaniach!

Być może część uczestników konfliktu sprzed 20.000 lat uciekła z kosmicznych pól bitewnych i teraz wróciła zwabiona niepokojącymi trendami rozwoju naszej cywilizacji: użycie broni jądrowej i termojądrowej, rozbicie świata na rywalizujące gospodarczo i militarnie obozy, rujnacja środowiska naturalnego planety, wyprowadzenia zbrojeń w Kosmos, itd. itp. – wszystko to spowodowało, że Oni znowu zainteresowali się bardziej Ziemią i jej kosmicznym pobliżem. No, ale to jest temat z innej ballady…

[Istnieje jeszcze jedna możliwość, którą nazwałbym hipotezą o rekolonizacji Ziemi. Otóż zakładam, że jedna z poprzednich cywilizacji – nazwijmy ją cywilizacją Atlantyki – wysłała wyprawy kolonizacyjne do układów planetarnych najbliższych gwiazd: Tolimaka, Gwiazdy Barnarda, WISE J104915.57-531906, Wolf 359, Lalande 21185, Syriusza, Luyten 726-8, Ross 154, Ross 248, Epsilon Eridiani, Lacaille 9352, Ross 128 – że wymienię tylko te znajdujące się w odległości do 11 ly i po wielu latach jedna z tych kolonii postanowiła powrócić na Ziemię. Być może wskutek niesprzyjających warunków na tamtej planecie. Powróciła już po upadku cywilizacji Atlantyki i za czasów panowania Imperium Atlantydy. To mogło właśnie doprowadzić do bratobójczego konfliktu, którego ślady znajdujemy we wszystkich mitologiach i religiach świata. No i teraz wiadomo, dlaczego koloniści mogli się krzyżować z ludźmi – przecież to byli także ludzie! Hipoteza ta wyjaśnia wiele dziwnych zagadnień związanych z historią człowieka w ogóle i dowody na jej prawdziwość lub nieprawdziwość, znajdują się w granicach naszych możliwości.]  

Uważam, że to, co właśnie napisałem stanowi preludium do szukania odpowiedzi na wszystkie trzy pytania postawione na początku tego referatu. Właściwe odpowiedzi znajdziemy na pewno po dokładnym przebadaniu księżycowej powierzchni i ewentualnych podziemi (jaskiń, rozpadlin i szczelin) których jest tam niemało. Przed nami czas najważniejszych odkryć, które być może będą miały decydujący wpływ na dalszy rozwój cywilizacji i wytyczą one dalsze drogi rozwoju Ludzkości. Pozwól Czytelniku, że zakończę mój referat znanym z moich poprzednich wystąpień sloganem:
Kosmos woła – Kosmos czeka!

* * *

Skrócony tekst tego referatu opublikowało czeskie czasopismo „Fantastická Fakta” nr 7/1998. W Polsce nie został on nigdy opublikowany – był zbyt fantastyczny nawet dla ufologów. Odpowiedzi trzeba szukać, choćby to nie wiem  jak bardzo bolało naszą miłość własną. Czy starczy nam odwagi, by spojrzeć na naszą historię z nieco innej perspektywy i dalej, niż poza czubek naszego nosa?