sobota, 13 kwietnia 2013

Raj asteroidów


Asteroida 99942 Apophis


Borys Ustinow


Największy i najstarszy meteoryt potoczył się na górze Huaszitaj w Chinach, nieopodal miasta Szenjan. Długość kosmicznego pocisku – 160 m, szerokość – 50 m, wysokość – 60 m, masa wynosi ponad 200 ton, wiek – 4,5 GA.

Asteroidy, to w wolnym przekładzie z greki oznacza dzieci gwiazd. Wyglądają one jak gwiazdy, mrugające na bezkresnej czerni nieba, ale świecą tak jak planety – odbitym światłem słonecznym. Asteroidy są tak naprawdę maleńkimi planetkami (to dlatego nazywa się je również planetoidami czy planetkami – przyp. tłum.) a dokładniej są to odłamki dawniej istniejących planet, które są bardzo niebezpieczne.


Apophis – niebezpieczeństwo „papierowe” czy realne?


Popatrzcie na „portret” asteroidy 2004 MN4 znanej pod imieniem 99942 Apophis. Jego średnica wynosi około 0,3 km, masa – 27 Mt (mln ton, wedle niektórych danych aż 50 Mt – przyp. aut.). Zbliżając się do Ziemi, Apophis obraca się wokół Słońca i wokół swojej osi z parametrami: jego doba wynosi 30,4 godzin, okres obiegu wokół Słońca – 323 doby.

Orbita Apophisa przecina się z orbitą Ziemi w punkcie odpowiadającym dniu 13.IV, to jest w każdym roku, w dzień po obchodzonym hucznie w Rosji Dniu Kosmonautyki, i tego właśnie dnia jest możliwe zderzenie się go z Ziemią. Jednakże prawdopodobieństwo zajścia takiego wydarzenia w roku 2029 i 2038 wynosi około tysięczną część procenta. Czy zatem niebezpieczeństwo jest tylko na papierze? Czy możesz Drogi Czytelniku przechodząc przez ulicę, zapomniawszy o zagrożeniu, zostać potrąconym przez samochód? Oczywiście nie! I dlatego też można by w roku 2029 tak zmodyfikować orbitę Apophisa, by w dniu 13.IV.2036 zderzenie stało się niemożliwym.

Żeby mieć pewność, co do prawidłowości wyliczeń orbity i co za tym idzie prawdopodobieństwa kolizji z naszą planetą, należałoby ustawić na jej powierzchni odpowiednią aparaturę. No i problem: jak uchronić się przed istniejącą realnie możliwością uderzenia asteroidu przez jakiś zabłąkany meteor? A to, że meteory uderzają w Apophisa widać po „szramach” jakimi są kratery poimpaktowe widoczne na jego powierzchni. O tym mówi także okrągły kształt asteroidu. Tak więc orbita Apophisa może się zmienić nagle przez silniejsze napromieniowanie skierowanej ku słońcu części tego asteroidu!

Apophis w porównaniu z najwyższymi budowlami na Ziemi


Spokojnie, bez paniki!


Ocena siły wybuchu w czasie impaktu Apophisa wynosi około 506 Mt – metagon czyli milionów ton w równoważniku trotylowym! Eksplozja wyrwie krater o średnicy ok. 6 km, a na oceanie podniesie falę tsunami o wysokości 15 km. W historii Ludzkości nie było czegoś podobnego do takiego wybuchu. Dlatego też impakt asteroidy będzie jak wystrzał do beczki prochu: istnieje możliwe wielokrotne geofizyczne wzmocnienie tej katastrofy. Dno oceaniczne to nie monolit. Znajdują się w nim szczeliny i pęknięcia oraz dziury – podwodne wulkany. Wskutek impaktu w tą część skorupy ziemskiej nastąpi potężne trzęsienie ziemi, powszechny potop, inwersja magnetycznych biegunów naszej planety z napromieniowaniem wszystkiego, co żyje kosmicznymi promieniami korpuskularnymi.


Wykorzystać w celach pokojowych


Najlepiej byłoby zniszczyć Apophisa w celu zlikwidowania tego zagrożenia. Ale jeżeli rozbijemy go na kilka części (np. przy pomocy zamontowanych na nim przez kosmonautów termojądrowych ładunków, jak to pokazano w filmie „Armagedon”), to jak potem zapobiec spadkowi na Ziemię mniejszych odłamków tego asteroidu?

Europejski program Don Kichote zakłada wystrzelenie na spotkanie z nim dwóch statków kosmicznych. Jeden z nich Hidalgo powinien uderzyć w Apophisa. Drugi – Sancho – będzie rejestrować skutki impaktu zaobserwować, czy Hidalgo zmienił trajektorię lotu asteroidu na bezpieczną dla Ziemian orbitę.

Można postąpić tak, jak Europejczycy, ale bez niszczenia statku Hidalgo. Chodzi tu o realizację łagodnego, „piaskowego”, zmieniania trajektorii asteroidy. Tak więc kosmonauci umieszczą na dnie sztucznie wykopanych kraterów na asteroidzie ładunki materiału wybuchowego. Oczywiście nie będą to tylko  ładunki konwencjonalnego MW, ale i nuklearne. Potem kratery zawali się z powrotem wybranym gruntem. Kiedy asteroida zbliży się na odpowiednia odległość do Ziemi, na radiosygnał ładunki zostaną odpalone i przykrywający je grunt zostanie wyrzucony – jak w silniku rakietowym, i trajektoria Apophisa się zmieni.

Żeby w przyszłości asteroid nie powrócił na zakazaną orbitę, to nie należy go odrzucić, ale wręcz zatrzymać na orbicie wokółziemskiej, zdmuchnąwszy z niego radioaktywny pył, albo ukryć go w jednym z kraterów. Na naszym nowym księżycu poza astronomicznymi i geofizycznymi obserwatoriami można przeprowadzać unikalne eksperymenty dotyczące bezpieczeństwa Ziemi, a także zrealizować pomysł kosmicznej windy inż. W. Artjunowa, polegającym na wciąganiu ładunków z Ziemi na Apophisa bezpośrednio przy pomocy liny, a potem ładunki te można by było wysyłać w Kosmos.



Gigantyczne autonomiczne instalacje


Wcześniej ludzie szukali ratunku pod ziemią, ale takie instalacje do przetrwania nie są w stanie wytrzymać gigantycznych trzęsień ziemi, które może spowodować impakt Apophisa. I co maja robić ludzie pod ziemią, na całe stulecia zakrytej chmurami albo zalanej martwymi wodami Wszechoceanu?

Uniwersalny środek masowego przetrwania – latające miasta o gigantycznych rozmiarach (co najmniej o średnicy 1 km i większych) w postaci soczewkowatych aerostatów wykonanych ze szkła piankowego. Takie „miasto-obłok” może służyć jako platforma startowa dla samolotów, helikopterów, a nawet wahadłowców. Poza tym mogą tam znajdować się pomieszczenia mieszkalne dla ludzi i innych istot.

Obliczenia pokazują, że każda z takich latających wysp mających za źródło zasilania reaktory jądrowe i panele fotoogniw może służyć za miejsce schronienia dla milionów ludzi. Mogłyby one znajdować się powyżej chmur lub zniżać swój lot tuż nad powierzchnię Ziemi.


Sterylność pomieszczeń spowoduje zanik wszystkich szkodliwych bakterii, wirusów i grzybów, które dotąd gnębiły Ludzkość. Tutaj ludziom nie będą straszne trzęsienia ziemi, wybuchy wulkanów, tsunami, wszechświatowe potopy, radioaktywne i chemiczne skażenie wody i gleby, a także poimpaktowe zimy na porzuconej Ziemi. Kiedy takie podniebne życie stanie się powszechne, to Ludzkość wejdzie na kolejny poziom cywilizacji – porównywanym z marzeniami o Raju, a do tego ów Raj będzie w pełni niebiańskim.

Jest nadzieja, ze możliwość zderzenia z Apophisem nauczy Ludzkość jak manewrować ciałami niebieskimi (których w okolicach orbity Ziemi znajduje się około 4000) i umieszczone ona na orbicie wokółziemskiej będą one stanowiły pas mieszkalny – pierścień podobny do tego, jaki znajduje się wokół Saturna – na który można będzie przesiedlić ludzi z naszej planety.

Niektóre z tych zasiedlonych ciał niebieskich zapewne polecą także w dalszy Kosmos – w celu eksploracji Kosmosu nie ma lepszego statku kosmicznego od zasiedlonej planetoidy.

Masywne asteroidy będą na wagę złota – a to ze względu na to, że będą one doskonałym materiałem do budowy statków kosmicznych dalekiego zasięgu, bowiem dają one doskonałą ochronę przed meteoroidami i promieniowaniem kosmicznym. Oczywiście napędzane te statki będą już nie prymitywnym, „piaskowym” sposobem, ale przy pomocy neutrinowych impulsów – wszak optymalny silnik odrzutowy powinien używać cząstek bez masy, a są nimi neutrina. Właśnie dzięki takim zamieszkałym asteroidom Ziemianie mogą odbyć podróż do najbliższej nam galaktyki – Mgławicy Andromedy. I taka właśnie kosmiczna diaspora jest najlepszą drogą zachowania Ludzkości jako biologicznego gatunku.


Źródło – „Tajny XX wieka” nr 7/2013, ss. 22-23
Przekład z j. rosyjskiego –
Robert K. Leśniakiewicz ©