piątek, 21 czerwca 2013

DRUGA PODRÓŻ UCZONA NA HEL (7)


Czwartek, 6.VI – Tupek

Dzień zaczął się pochmurnie – temperatura w nocy wynosiła +11,6ºC, ale nie pada – dobre i to. Cały czas wieje – dzisiaj jakby trochę słabiej. Mam nadzieję, że nie będzie lało. Ania i Wiktoria twierdzą, że w Jordanowie pogoda się uspokoiła i temperatury się wyrównały.

Tupek

Rano idąc po bułki do piekarni zauważyłem jeża maszerującego po Wiejskiej. Tupek wcale się nie bał. Zrobiłem mu dwa zdjęcia, spędziłem z jezdni i każdy z nas poszedł w swoją stronę.

Dzień zrobił się piękny już przed południem. Na niebie zabłysło słońce i temperatura rychło poszła w górę, zatrzymując się na +15,6ºC. gdyby nie chłodny wiatr z NW, to przekroczyłaby dwudziestkę.




No i ruch – dzisiaj znów przewaliło się jakieś 60 grup, czyli około 2500 osób – głównie dzieci – niestety. Wrzask, pisk, łomot tych bezstresowców, do których nic nie trafiało, bo uwagi, prośby i napominania swoich opiekunów mieli oni dokładnie w sami-wiecie-czym, bo teraz jest tak, że nauczyciel ma obowiązki a uczeń prawa. Ale to i nie dziwota – zgodnie z ideą systematycznego ogłupiania narodu po 1989 roku, rośnie nam pokolenie bezmózgowców z wielkimi ambicjami (CHCĘ MIEĆ JAK NAJWIĘCEJ!), jeszcze większymi pretensjami (NAM SIĘ NALEŻY!) i niemal doskonałą próżnią w łepetynach. Zresztą o czym tu mówimy, znam przypadek, kiedy uczeń zapytany o to, kim chciałby zostać odpowiedział bezwstydnie – „jak to kim? – menelem!” Brawo! Do tego doprowadziły reformy oświaty i edukacji przeprowadzane przez różnych popaprańców spod znaku „Solidarności”! Można tylko współczuć nauczycielom, którzy muszą uczyć i wychowywać te rozbestwione dzieciaki...




Udało się nam to wszystko „ogarnąć” i dzień zakończyliśmy w miarę spokojnie i bez nerwów. Paulina, Asia i ja postanowiliśmy założyć internetowy Fanklub Kołobrzeżka na FB.

Kołobrzeżek 
 Ł-Ł-Ł
Łodzik


Dzisiaj także karmiłem młodziaków Ł-Ł-Ł i Kołobrzeżka żywymi pstrągami. Najpierw trzeba je wyłowić ze specjalnego zbiornika, a następnie wpuścić fokom do basenu. Może jest to okrutne, ale nie ma innego sposobu, by maluchy nauczyły się polować na ryby, które są podstawą ich pożywienia. Gdyby tego nie było – zginęłyby z pragnienia i głodu (dokładnie w takiej kolejności) w ciągu paru dni. Foce się nie wytłumaczy, by została wegetarianką… Foka nie pije wody morskiej i przyjmuje ją tylko i wyłącznie z rybami, które zjada. Karmi się je w różnych porach dnia, by nie przyzwyczajały się do jakiejś jednej określonej pory – wszak ławice ryb nie przypływają na obiad czy kolację… Z całej czwórki najlepiej radzi sobie Łodzik, który najszybciej łapie ryby i najlepiej się za nimi ugania. Jego siostry dają sobie jakoś radę, zaś Kołorzeżek jest jeszcze za mały i zbyt powolny i każdy pstrąg jemu jeszcze umknie, a jak jakiś wpadnie do pyszczka, to akcydentalnie. 

CDN.