poniedziałek, 30 września 2013

Koniec ufologii albo skok cywilizacyjny…? (1)



Zofia Piepiórka "Eleonora" -


MOTTO : W tym zakłamanym świecie tylko prawda jest najbardziej podejrzana!


Od wielu lat obserwuję to co się dzieje w polskiej ufologii i zastanawiam się dokąd zmierza ta  pionierska dziedzina wiedzy zapoczątkowana po II WŚ w USA? Czy to co robią współcześni ufolodzy w Polsce wnosi coś konstruktywnego w poszukiwaniu odpowiedzi na pytanie o pochodzeniu UFO? Co robią czołowi ufolodzy w Polsce w sprawie badań UFO? Robią zdjęcia, rejestrują obserwacje UFO  różnych ludzi, dyskutują i kłócą się. Same obserwacje UFO niczego nie wyjaśniają, np. co to za cywilizacja i skąd oraz dokąd leci swoimi dziwnymi, cichymi obiektami latającymi na naszym niebie i w kosmosie. Uważają, że ufologia opiera się głównie na teoriach Zachodnich ufologów, a u nas największą przeszkodą w badaniach tego fenomenu jest brak funduszy, gdyż ufolodzy to pasjonaci.

Wszyscy chyba wiemy co znaczy hasło TEORIA? Jednak teoria UFOLOGICZNA brzmi dla mnie jakoś dziwnie! Każdy ufolog oraz myślący człowiek wie, że te technologie nie są wynalazkami współczesnej cywilizacji. (Za wyjątkiem technologii zapoczątkowanych przez Hitlera podczas II WŚ, które po wojnie przejęły USA i ZSRR!) Jeżeli dyski i obiekty kuliste nie są wynalazkiem naszej cywilizacji, to jak to się ma do naukowej teorii ewolucji człowieka? W świetle ufologii ta teoria to drwina z inteligencji człowieka.

W ostatnich latach jest wiele odkryć archeologicznych i innych dowodów naukowych świadczących o naszym prawdziwym pochodzeniu lecz w świetle teorii Darwina wszystko to jest marginesem i zaprzeczeniem oficjalnej teorii naukowej oraz ufologicznej. Ta teoria ma za zadanie przekonać wszystkich – a więc również ufologów, że jesteśmy zbyt prymitywni, aby zrozumieć  czym jest UFO i  znaleźć na to dowody. No bo jaką przeszłość mają potomkowie małp i co wiedzą o UFO? Oznacza to że o prawdziwej przeszłości CZŁOWIEKA na tej planecie nie można mówić! Dlaczego?? Bo w tym zakłamanym świecie prawda jest podejrzana! OBCY podobni do małp kontrolują i niewolą CZŁOWIEKA na wszelkie sposoby…


Kim są OBCY i co tutaj robią? Odpowiedź jest w ufologii!


Ufologia jest specyficzną dziedziną wiedzy i prawdziwy ufolog musi mieć rozległą wiedzę na temat możliwości UFO oraz historii cywilizacji i wszystkich religii, a także wiedzy o kosmosie. Dlatego główną przeszkodą w postępie badań nie jest brak funduszy na badania lecz brak współpracy, bez której nie może być mowy o jakimkolwiek postępie badań w tej dziedzinie.

Wielu ludzi interesuje się ufologią lub współpracują z ufologami i to co robią czemuś ma służyć. Jeżeli praca ufologów ma służyć dla dobra ludzkości, to przyjazne nam cywilizacje prędzej czy później same ujawniają swoje bazy kosmiczne i będą nas wspierać w dalszych badaniach na wszystkich poziomach.

Od 1991 roku współpracowałam z Panem Rzepeckim i dzięki temu miałam wyobrażenie jak powinna wyglądać prawdziwa ufologia, badania oraz współpraca z ufologami. Wraz z postępem moich badań udowadniałam, że ma to ścisły związek z UFO oraz z ich Bazami Kosmicznymi w Polsce. Te odkrycia były i są bardzo nowatorskie i ważne nie tylko dla ufologii, ale również dla nauki.  

W przeciwieństwie do mnie ufolodzy nie byli zainteresowani badaniami kamiennych kręgów i nie widzieli w ich astronomicznym ustawieniu żadnego związku z UFO. Ponieważ archeolodzy twierdzą, że jest to tylko cmentarzysko Gotów, więc pomimo moich wysiłków ufolodzy nie szukali tam odpowiedzi na temat UFO, dlatego ufologia od lat kręci się w kółko jak przysłowiowy „pies za ogonem". Z samej obserwacji UFO nic nie wynika, bo co i gdzie leci oraz w jakim celu? Dlaczego ufolodzy wciąż oczekują kontaktu z przybyszami z KOSMOSU? Przecież ONI od dawna są na Ziemi i mają tutaj swoje Bazy Kosmiczne w górach i jeziorach - o czym już na początku lat 90-tych pisał Bronisław Rzepecki w artykule „UFO nad wielkimi jeziorami USA", dla „Nieznanego Świata”. Czy naprawdę ufolodzy w Polsce nie biorą pod uwagę tego, że OBCY mają swoje Bazy Kosmiczne na Ziemi? A jeżeli tak, to gdzie? Odpowiedź jest w moich wieloletnich badaniach kamiennych kręgów, gdyż udowodniłam, że kamienne kręgi są Planem Baz Kosmicznych.

Dla naukowców obserwacje lub zdjęcia UFO to jeszcze nie dowód, gdyż oczekują od ufologów namacalnych dowodów. Namacalnymi i twardymi dowodami są kamienne kręgi, gdyż w ich ustawieniu jest zapisana wiedza astronomiczna, matematyczna, fizyczna, techniczna, mistyczna, itd., ale archeolodzy tego nie widzą! I tak wygląda obecnie nauka i ufologia - czyli błędne koło, z którego nie ma wyjścia!

Przecież musi być jakieś wyjście! Czy w tej sytuacji komuś potrzebne są moje badania megalitów? Rozumiał to pan Rzepecki oraz Robert Leśniakiewicz - który po jego odejściu był jedynym ufologiem, który publikował moje artykuły na jego blogu „Wszechocean”.

Badając kamienne kręgi stopniowo odkrywałam iż są one PLANEM Baz Kosmicznych. Opisywałam miejsca kilku baz kosmicznych różnych cywilizacji. Najpierw wg PLANU kamiennych kręgów w Odrach, gdzie są odwzorowane Hiady w gwiazdozbiorze Byka. Badając inne kamienne kręgi zrozumiałam, że w każdym z nich jest inne odwzorowanie gwiazdozbiorów, a więc inny Plan baz kosmicznych.

A gdzie jest plan gwiazdozbioru Węża i Smoka? Jeszcze nie znalazłam, ale wszyscy wiemy, że dla nas to nie są przyjazne cywilizacje, więc nigdy nie ujawnią swoich baz, które są największą tajemnicą. Więc jak je zlokalizować? „Po owocach ich poznacie”. Są one w jeziorach i górach, a więc m.in. w miejscach różnych kultów, sanktuariów maryjnych, w tym na/w „Jasnej Górze” w Częstochowie, Licheniu, Fatimie, itd. - czyli wg przysłowia „najciemniej pod latarnią”! Dlatego właśnie tam robią różne cudowne maryjne „objawienia fatimskie”, uzdrawiają kogo chcą, itd.

W tego typu badaniach należy zwracać uwagę na legendy, dlatego bez trudu zlokalizowałam jedną z baz kosmicznych Smoka w Polsce, na Wawelu w Krakowie.

 Okazało się, że ufolodzy i mistrzowie wiedzy ezoterycznej nie wiedzą, że teorie archeologów dotyczące kamiennych kręgów to stare niemieckie teorie z czasów, gdy Polska nie istniała na mapach Europy, a nowych TEORII nie mają! Czy ja muszę to tłumaczyć i udowadniać narażając się na arogancję naukowców, ufologów i psychotroników?

W ten sposób teorie i hipotezy naukowe można podważyć i tak samo można podważyć teorie ufologów o ile są dowody oraz ktoś ma odwagę stawić czoła ufologom oraz psychotronikom, którzy z wielkim szacunkiem respektują zacofane teorie naukowe wbrew logice, faktom i posiadanej wiedzy. Dlatego tkwią w zakłamaniu i nie mają szacunku dla moich wieloletnich badań megalitów, bo w tym zakłamanym świecie prawda jest najbardziej podejrzana!

 Co robili w kamiennych kręgach różni ufolodzy oraz psychotronicy współpracujący z OBCYMI? Od wielu lat urządzają  tam koncerty gongów tybetańskich, starożytne obrzędy i rytuały jakby to miało w tym miejscu jakieś znaczenie. A może właśnie ma? Owszem… ma znaczenie, ale dla archeologów, gdyż w ten sposób potwierdzają TEORIE na temat Gotów – twórców kamiennych kręgów w Polsce. Okazało się, że za pomocą infradźwięków gongów tybetańskich oraz mis rozwalili cały system urządzeń krystalicznych zainstalowanych w tych kamieniach. Kamienne kręgi mogą przetrwać potop, zlodowacenie, ogień, ale nie głupotę ludzką!

 Co wiemy o infradźwiękach? „Infradźwięki i hiperdwięki”

 Gdy badałam kamienne kręgi w 2000 roku jeszcze wysyłały sygnały, co udało się zarejestrować na taśmie magnetycznej. Tę taśmę z nagraniem sygnałów przekazałam J. Zagórskiemu – jednemu z czołowych ufologów! Kilka lat później nagraliśmy sygnały w Odrach, Grzybnicy i w Strefie 3C 123 za pomocą… MP3, a sygnały zostały zapisane na płycie CD. Płyty przekazałam kilku fizykom, m.in. w Akademii Morskiej w Gdyni. Co zrobili ufolodzy dla tej sprawy? Gdyby zainteresowali się tą sprawą naukowcy otrzymaliby namacalne dowody na istnienie UFO i wspólnie zajęli by się ta sprawą dla dobra ufologii oraz nauki. Jednak tak się nie stało gdyż ufolodzy wraz z psychotronikami odwrócili uwagę naukowców na manowce i od tej sprawy i nikt z nich już tego nie badał. Czy OBCY im nie pozwolą to badać?

Moje badania i wnioski miały duże znaczenie nie tylko dla ufologii, ale przede wszystkim dla nauki oraz dla całego chrześcijaństwa. Oczywiście nie mają żadnego znaczenia dla zwolenników religii Węża i Smoka! Na tym przykładzie widać jakimi metodami walczy z nami cywilizacja Smoka i Węża oraz cywilizacje z nimi sprzymierzone wraz z ich zmanipulowanymi ludźmi na Ziemi. W ten sposób zrozumiałam czym dla naszej cywilizacji są kamienne kręgi i inne megality oraz dlaczego są niszczone szczególnie w XX wieku.

Czy wiecie co piszą ufolodzy – dziennikarze, którzy sympatyzują z religiami Wschodu na temat kamiennych kręgów oraz ufologii?  A co piszą na ten temat ufolodzy wojskowi patrząc na wszystko z innego punktu widzenia i w dodatku nie cierpią żadnych psychotroników, a szczególnie zwolenników religii Wschodnich i ich rytuałów? Co piszą ufolodzy naukowi, którzy mają swoje teorie ufologiczne na bazie teorii Gotów i teorii ewolucji? Coś badają, ale nic sensownego z tego nie wynika, czego najlepszym przykładem jest słynne WYLATOWO!

Kto natychmiast zajął się sprawą piktogramów w Wylatowie? Zajęła się tym śmietanka polskich ufologów. I co z tego wynika po latach? Nic! Ich błędy w logice budzą śmiech postronnych obserwatorów i naukowców nie mających pojęcia o działaniach UFO oraz pracy ufologów.

 Jaki był pierwszy i podstawowy błąd „czołowych” ufologów w Wylatowie? W czasie 12 lat było tam kilka grupy ufologicznych, które nie współpracowały ze sobą gdyż nie było koordynatora, który  pokierowałby całą sprawą. Oznacza to, że nie przerobili i nie zrozumieli pracy pionierów ufologii, którzy już dawno zrozumieli w czym tkwi pułapka dla ufologii. W rezultacie brak współpracy  spowodował, że nie zrozumieli czym są piktogramy, gdyż dla poszczególnych grup to zadanie okazało się to zbyt trudną sprawą. Był to jednocześnie sprawdzian ich inteligencji oraz odpowiedzialności za dalsze losy ufologii.  Ale to nie wszystko… OBCY chcieli zdemolować dobrze zorganizowaną ufologię i Wylatowo jest tego doskonałym przykładem dla każdego myślącego człowieka. Dostaliście lekcję, ale czy wyciągniecie z tego wnioski na przyszłość? Zobaczymy…

Ostatnim koordynatorem grupy badań NOL w Polsce był pan Bronisław Rzepecki. W 1998 roku odszedł po 25 latach pracy na rzecz ufologii i od tej pory nie ma żadnego koordynatora. Natychmiast powstały różne grupy ufologiczne albo raczej sekty wzajemnie się zwalczające. Okazało się, że dla  większości obecnych czołowych ufologów głównym powodem niesnasek była nagła sympatia do religii Wschodu. Brak koordynacji grup ufologicznych w Wylatowie pokazała, że to co w czasie 25 lat wypracował pan Bronisław Rzepecki z grupą pionierów polskiej ufologii całkowicie różni się od ich pracy badawczej, czego efekty widzieliśmy w Wylatowie. Dlatego ufologia od lat kręci się w kółko jak przysłowiowy „pies za ogonem" i nic z tego nie wynika dla nikogo ponieważ z samej obserwacji UFO nic nie wynika, bo co i gdzie leci oraz w jakim celu?

Rok temu napisałam artykuł na temat Wylatowa i wskazałam, że jest tam jedna z Baz Kosmicznych z gwiazdozbioru „Małego Psa” oraz podsumowałam pracę ufologów. Ufolodzy wciąż oczekują kontaktu z przybyszami z KOSMOSU, ale czy nikt z nich nie bierze pod uwagę tego, że OBCY mają swoje Bazy Kosmiczne na Ziemi? Czy nie uwzględniliście tego w swoich badaniach w Wylatowie? Czy próbowaliście to sprawdzić?

Na początku lat 90-tych Bronisław Rzepecki oraz inni ufolodzy dużo pisali na temat baz kosmicznych na Ziemi.

Badając kamienne kręgi wiedziałam, że jeżeli nałoży się Plan kamiennych kręgów w odpowiedniej skali na mapę Polski to w przybliżeniu wskaże miejsca tych baz kosmicznych. Od czegoś trzeba zacząć, więc zaczęłam od kamiennych kręgów w Odrach. Są oczywiście różne kamienne kręgi, ale okazało się, że kamienne kręgi w Odrach i Węsiorach to PLAN gwiazdozbioru BYKA w wielkiej skali w porównaniu z innymi odwzorowaniami. Oznacza to, że ten gwiazdozbiór dla Polski jest najważniejszy, a nie „Mały Pies” w Wylatowie. Ufolodzy w Wylatowie wskazali na miejsce, ale nie odkryli przyczyny powstawania piktogramów. Tak minęło 12 lat!

W kontekście moich badań  kamiennych kręgów mam wiele pytań. Czy wiecie gdzie są pozostałe ich Bazy Kosmiczne? Czy to jest ich główna Baza Kosmiczna czy obwodowa? Jaką ma średnicę oraz częstotliwość promieniowania w widmie światła białego? Jakie jest widmo tej bazy kosmicznej? Czy osoby sensytywne wyczuwają impulsy dochodzące z ziemi w miejscu tej Bazy Kosmicznej? Czy potraficie ją dokładnie zlokalizować? A jak reagują tam urządzenia techniczne? Dlaczego ONI tworzą piktogramy i w jaki sposób? Czy w ten sposób chcą nam coś wskazać? Oczywiście - miejsce ich Bazy Kosmicznej oraz… poziom waszej inteligencji. Jeżeli jest tam Baza Kosmiczna to ONI sami tworzą piktogramy za pomocą techniki znanej każdemu UFO, ale my tego nie rozumiemy, bo to nie ten poziom technologii. Kręgi w zbożu to zamiennik, wskaźnik, który pozwala zlokalizować ich Bazy Kosmiczne i szyfr – przekaz zapisany w piktogramach. Są to wskazówki, które pozostawiają w różnych miejscach na Ziemi, aby ufolodzy zaczęli rozumieć co jest w tych miejscach, a nie zastanawiali się jak oni to robią lub jakie UFO tam przelatuje. Panowie czy myślenie boli…? To oni wybrali was do tej pracy i co oni tam zrobiliście w czasie 12 lat?!

Już wiele lat temu usiłowałam współpracować z Januszem Zagórskim, Robertem Bernatowiczem, M. Mizerą i innymi . Proponowałam  zorganizować konferencję ufologiczną na temat kamiennych kręgów i OBCYCH baz kosmicznych, lecz bezskutecznie! Wszyscy oni zlekceważyli sprawę kamiennych kręgów, gdyż wg archeologów jest to tylko cmentarzysko Gotów, dlatego nie mieli czasu ani ochoty rozmawiać na ten temat, ani „broń boże” publikować moich artykułów. W czasie tych lat jedynym ufologiem, który ze mną rozmawiał i dostrzegł sens w tym co robię i piszę, był Robert Leśniakiewicz, dlatego publikował moje artykuły na swoim blogu.

Kręgi zbożowe okazały się sprawdzianem na inteligencję ufologów oraz naukowców. Dlatego ufolodzy nie są w stanie wyjaśnić tego fenomenu, ale wyjaśnia to stare proroctwo Apokalipsy w Biblii. Aby zrozumieć symbole zaszyfrowanego proroctwa trzeba być chrześcijańskim(!) wizjonerem i ufologiem, a nie wyznawcą religii Wschodnich, a potem szukać potwierdzeń i dowodów. Gdy mówię o wizjach, które są dla mnie wskazówkami, to jestem wyśmiana, a prawdziwi ufolodzy powinni wiedzieć  że wszystkie religie są elementem tej układanki!

Od lat obserwuje środowisko ufologów i widzę wielki chaos z czego oczywiście nic dobrego nie wynika dla ufologii oraz nauki, bo to się źle skończy. A może  właśnie o to chodzi?

Analizując sytuację w ufologii zrozumiałam, że odpowiedź jest w ufologii i sprawa jest tak prosta jak przysłowiowy „drut”! Wszyscy ufolodzy, wiedzą że „szaraki” wszczepiają ludziom implanty, dlatego to właśnie oni - ufolodzy są ich największym obiektem zainteresowania i manipulacji, a szczególnie UFO - szaraki. Czy czołowi ufolodzy nie zdają sobie z tego sprawy i myślą, że ich to nie dotyczy? Chyba nie, dlatego nie rozumieją, że w rzeczywistości pracują dla OBCYCH, którym zależy aby ośmieszyć całą ufologię i jak na razie im się to udaje! Za pomocą wszczepionych implantów wykorzystują ufologów, aby dezinformować społeczeństwo i mówić, że UFO nie istnieje i oczywiście nie ma żadnych baz kosmicznych. W ten sposób chcą udowodnić wyższość inteligencji cywilizacji Węża i Smoka oraz sprzymierzonych cywilizacji, gdyż mają zupełnie inne plany wobec ufologów oraz naszej cywilizacji. Jakie?? „Po owocach ich poznacie!” – mówił Jezus Chrystus na kartach ewangelii. Więc popatrzmy co robią czołowi ufolodzy, czyli  jakie są ich „owoce”  pracy na rzecz ufologii, a więc „kto jest kto” i co tutaj naprawdę robi.


CDN.

niedziela, 29 września 2013

O KOSMICZNEJ OBRONIE ANTYSATELITARNEJ I ANTYASTEROIDALNEJ




Statek kosmiczny X-37

Dziewiczy lot X-37B miał miejsce w dniu 22.IV.2010 r. - według ppłk George Tromba z 20. Space Control Squadron używającego systemu Space Fence, który pomógł krążownikowi rakietowemu USS Lake Eyre zestrzelić satelitę, który zszedł z orbity.[1] Także Chińczycy pokazali swe możliwości zestrzeliwania obiektów orbitalnych niszcząc jednego ze swoich sztucznych satelitów Ziemi.[2]

Bill Sweetman twierdzi, że podobny do farby materiał napylony na satelitę może spowodować jego przegrzanie i złe działanie. Także zwykłe uderzenie w panele baterii słonecznych może zaszkodzić satelicie. Rosyjska Agencja Kosmiczna oskarża USA o rozmyślne uszkodzenie rosyjskiego próbnika Fobos Grunt wystrzelonego w kierunku Marsa w dniu 11.XI.2011 r. Supersekretny pojazd USAF – X-37B został wystrzelony w marcu 2011 r. i miał pozostać w przestrzeni kosmicznej przez 9 miesięcy, ale ten czas wydłużył się do roku i trzech dni. Jego misja kosmiczna pozostaje tajną dla szerokiej publiczności. Jeżeli rosyjskie oskarżenia są słuszne, to oznacza, że USA nie dopuściły do tego, by rosyjski próbnik osiągnął Marsa. Ten wielki satelita[3] nie został odzyskany, tak więc nie wiadomo, czy są jakieś dowody sabotażu.

Być może toczy się wojna w kosmosie, której celem jest zatrzymywanie próbników lecących na Marsa, a które mogłyby odkryć istniejące tam życie. W przeszłości, radzieckie sondy marsjańskie dostarczyły obrazy, na których widać dowody na istnienie tam podziemnych miast i UFO należących do Marsjan, które zostały opublikowane w mediach.[4] Zob. także: http://www.dailymail.co.uk/sciencetech/article-2112146/Mystery-U-S-X-37B-space-plane-orbit-year.html#ixzz2fUMReO72.



Zamknięto Space Fence

Amerykański Air Force Space Survelliance System zwany popularnie jako Space Fence był rządowym, multistatycznym systemem radiolokacyjnym zbudowanym w celu wykrywania obiektów orbitalnych nadlatujących i przelatujących nad Stanami Zjednoczonymi. Jest to część US Space Surveillance Network i ponoć dzięki niemu można było, wykryć obiekty o wielkości 4 cali/10 cm, w odległości 15.000 mn/27.780 km od Ziemi! System ten zamknięto we wrześniu 2013 roku. Stanowisko dowodzenia znajduje się w Dahlgren, VA, zaś stacje radiolokacyjne rozmieszczone są w USA wzdłuż 33°N.

Strata AFSSS nie stanowi znaczącego osłabienie możliwości obronnych USA i śledzenia średnich i dużych obiektów kosmicznych na orbicie. Budżet państwa ze wskazaniem na AFSPC, ma pokryć koszt nowego Space Fence pracującego w paśmie S.



Dlaczego obrona planetarna jest tak ważna?

To oczywiste – Ziemia znajduje sie na kosmicznej strzelnicy, gdzie wciąż zagrażają nam asteroidy. Odkąd Ziemia została ostatecznie uformowana, stanowi cel dla milionów asteroidów, komet orbitujących wokół Słońca i zbliżających się do orbity naszej planety, a także mniejszych meteoroidów.  Wiele z nich objętych terminem Near Earth Orbits - NEO zostało ściągniętych przez Ziemią i rozbiło się o jej powierzchnię przez tysiąclecia. Większe obiekty uderzały w Ziemię z dewastującą siłą często formując wielkie kratery poimpaktowe – astroblem, które do dziś dnia wpisane są w krajobrazy naszej planety.

Błyski na niebie. Chociaż nasza planeta wymiotła wiele z obiektów NEO przez tysiąclecia, wiele z nich wciąż zagraża Ziemi. każdego dnia, małe orbitujące skałki (do 10 m średnicy) nazywane meteoroidami, wchodzą w ziemską atmosferę pozostawiając świetlisty ślad zanim spłoną w niej.  Większe z nich, zwane bolidami, mogą spłonąć w widowiskowej eksplozji zapalając nocne niebo i powodując wiele panicznych telefonów do instytucji odpowiedzialnych za bezpieczeństwo.

Niebezpieczeństwo ze strony asteroidów. Obiekty NEO te najbardziej zbliżone do Ziemi stanowią potencjalnie zagrażające asteroidy – PHAs[5] - których orbity krzyżują się z orbitą naszej planety i mają wysokie energie uderzenia w przypadku kolizji. Zniszczenia te będą zależały od ich wielkości i prędkości ruchu, oraz kata uderzenia w powierzchnię Ziemi, a zniszczenia te mogą być od wielkości dużego miasta, mogą powodować ogromne, wielkoskalowe tsunami i wreszcie niemal zniszczyć życie na Ziemi!

Obrona planety. Obrona planetarna to wykrywanie PHA, przewidywanie ich przyszłych lokalizacji i ostrzeganie przed przyszłymi zderzeniami z Ziemią. Włącza się w to także misje spychania asteroidów z ich dotychczasowych orbit oraz przygotowania, ratowania i likwidacji skutków możliwych impaktów.  



Tekst i ilustracje - George A. Filer III – MUFON
Przekład z j. angielskiego – Robert K. Leśniakiewicz ©



[1] Chodzi o satelitę USA-193/NROL-21, którego zestrzelono w dniu 21.II.2008 r. o g. 03:26 GMT pociskiem rakietowym SM-3 BLOCK A-1, który trafił satelitę na wysokości 247 km nad Ziemią – zob. http://wszechocean.blogspot.com/2011/10/powrot-satelity-uars.html. Była to w zasadzie powtórka amerykańskiego testu broni ASAT z dnia 13.IX.1985 r., kiedy to satelita Solwind P-78-1 został zestrzelony pociskiem typu ASM-135 ASAT wyniesionego przez samolot F-15A. Satelita został trafiony na wysokości 580 km nad Ziemią i zniszczony.
[2] Chodzi o zestrzelenie satelity Fengyun 1C/1999-025A/25730 w dniu 11.I.2007 r., który został uderzonym czołowo przez pocisk rakietowy typu DF-21/KT-2 wystrzelony z Centrum Lotów Kosmicznych  w Xichang. Była to powtórka z amerykańskiego eksperymentu HOE z dnia 10.VI.1984 r., kiedy to z bazy Vandenberg III wystrzelono ICBM Minuteman, który nad Pacyfikiem został zniszczony przez przeciwpocisk przechwytujący wystrzelony z atolu Kwajalein w czołowym zderzeniu.   
[3] Winno być: statek kosmiczny.
[4] Autorowi najprawdopodobniej chodzi o zdjęcia tzw. Miasta Inków (Angustus Lanirynthus) i innych formacji na Marsie, które zostały odkryte na zdjęciach z Marinera 9 i Vikinga 1 – zob. http://www.saeti.org/index6.htm.
[5] Od słów: Potentially Hazardous Asteroids

sobota, 28 września 2013

O antropogenicznych zmianach klimatu


Zazwyczaj nie zamieszczam apeli od innych organizacji, ale uważam, że rzecz jest zbyt poważna, by ją zostawić samej sobie. Mamy oto kolejny przykład na manipulację informacją prowadzoną przez możnych tego świata – amerykańskie koncerny naftowe, które w imię swoich zysków będą narażały nas wszystkich na niebezpieczeństwa związane z antropogenicznymi zmianami klimatu:


Drodzy Przyjaciele, 


Dziś międzynarodowy zespół ekspertów ds. zmian klimatu opublikował jeden z najważniejszych raportów dotyczących naszej planety, ale wielkie korporacje naftowe wraz ze swym największym sprzymierzeńcem Rupertem Murdochem i jego imperium medialnym usiłują podważyć ostatnie doniesienia. Odeprzyjmy ten atak zanim będzie na to za późno.


* * *


Dziś, grupa ekspertów z całego świata opublikowała jeden z najważniejszych raportów klimatycznych dowodzący, że zmiany klimatyczne stanowią ogromne zagrożenie i że inicjatywa rządów cały czas może nas jeszcze uchronić przed katastrofą. To globalna pobudka, ale wielkie korporacje naftowe robią co mogą by ostatnie doniesienia naukowców nie wyszły na jaw.

Rupert Murdoch jest właścicielem największych potęg medialnych, w tym Fox News i Wall Street Journal. Teraz wykorzystuje te media by wesprzeć swoich naftowych kolegów i zwalczyć wszelkie próby pomniejszenia ich rocznych przychodów. Tylko w USA, szokujące 80% artykułów na temat klimatu, opublikowanych w gazetach Murdocha, wprowadzało czytelników w błąd! Teraz Murdoch czyha na przełomowy raport. Jego media zdominują globalną debatę jeśli ludzie na całym świecie nie podejmą właściwych działań.

Bitwy takie jak ta, rozgrywają się zazwyczaj przed sądami opinii publicznej. Potężna petycja wzywająca do szczerej dyskusji na temat zmian klimatu, wsparta tweetami, wiadomościami na stronach mediów społecznościowych może pozwolić nam wygrać całą wojnę. Wezwijmy Murdocha do powstrzymania swojego ataku i dołączenia do rzetelnej dyskusji. Dołącz teraz i pomóż nam nagłośnić tę sprawę -- kiedy zbierzemy 1 milion podpisów, grupa naukowców osobiście wręczy Murdochowi listę klimatycznych faktów:


Ten raport, przygotowany przez 2000(!) naukowców to najbardziej kompleksowy dowód na zmiany klimatyczne. Stwierdza jednoznacznie, że globalne ocieplenie jest efektem działań człowieka i że niezbędna jest natychmiastowa inicjatywa ze strony rządów, które muszą zapobiec kolejnym burzom, powodziom, topniejącym lodom i rosnącemu poziomowi morza. Zmiany klimatyczne wpłyną na życie każdego z nas, niezależnie od tego na jakiej szerokości geograficznej żyjemy!

Walka o naszą planetę będzie wymagać odwagi od nas wszystkich. Politycy używają wymówek, których dostarczają im prawicowe media i w efekcie nie podejmują żadnych działań. Dlatego Big Oil finansuje kolejne śmieciowe badania, które mają podważać sam fakt zmian klimatycznych. Murdoch ma teraz taką władzę właśnie dlatego, że każe mediom na całym świecie publikować te śmieciowe raporty. Inni podążają, bo im częściej powtarza się te bzdury tym większa presja spoczywa na innych redaktorach.

Przedstawiciele rządów analizują obecnie co dokładnie oznacza ten raport i jak na niego zareagować. To może być niepowtarzalna szansa, katalizator poważnych zmian, ale jeśli Rupert Murdoch wpłynie na obecną dyskusję w mediach to wszyscy stracimy tę jedyną w historii okazję.

Skończmy z fałszywymi doniesieniami w tej sprawie i rozpocznijmy otwartą, szczerą debatę na temat zmian klimatycznych. Popisz teraz:


Naukowcy podkreślają, że jeśli nie zaczniemy działać teraz, to wkrótce może być już za późno. Na pewnym etapie nie będziemy już w stanie odwrócić zmian klimatycznych. Nasi liderzy powoli rozumieją, że zmiany są konieczne. Brudni truciciele i medialna mafia zrobią wszystko by utrzymać swoje dochody na tym samym poziomie. Jeśli zjednoczymy nasze głosy, wspólnie uratujemy przyszłość naszych dzieci i wnuków, ale nie zostało nam zbyt wiele czasu.

Z nadzieją,

Alice, Jamie, Iain, Luis, Emma, Bissan, Laura, Ricken, Jooyea wraz z całym zespołem Avaaz

WIĘCEJ INFORMACJI:

What 95% certainty of warming means to scientists (Huffington Post)

Is News Corp. Failing Science? (Union of Concerned Scientists)

Global Warming Is Very Real (Rolling Stone)

Climate Change Report From UN Introduces Purple Color To Depict Worsening Climate Risks (Associated Press)

Rupert Murdoch's Newspapers Mislead Public On Climate Change and Environment (DeSmog Blog)

Dollars for Deniers: Big Oil Funds Climate Science Denialism (Daily Kos)

The 5 stages of climate denial are on display ahead of the IPCC report (The Guardian)

piątek, 27 września 2013

UFO nad Daiichi Fukushima 1 EJ

UFO - orby nad Daichi Fukushima 1 EJ - kadr z filmu

Fukushima – To wideo zostało zarejestrowane nad elektrownią jądrową w dniu 26.III.2011 roku, po uderzeniu w nią 15-metrowej fali tsunami, co wskazuje na to, że UFO prowadziły tam rekonesans na miejscu tej katastrofy.

Tsunami spowodowało odcięcie energii elektrycznej i zniszczenie trzech reaktorów w elektrowni Daiichi Fukushima 1 powodując incydent nuklearny.

Wideo ukazuje jak tajemnicze orby krążą wokół centralnego obiektu – kliknij: https://www.youtube.com/watch?v=b6kEoYH043I

Źródło – George A. Filer – MUFON

Przekład z j. angielskiego – Robert K. Leśniakiewicz ©

czwartek, 26 września 2013

Jeszcze o chemtrails


Tajemnicze chemtrails tworzą na niebie siatki rozwiewające się w Cirrusy (Thinkstock)

W ostatnim (10/2013) numerze „Nieznanego Świata” ukazał się list jednego z Czytelników, Pana Leszka Korolkiewicza z Warszawy, którzy nie zgadza się ze mną, co do mojego zdania na temat istnienia chemtrails. Otóż twierdzi on, że chemtrails istnieją i z całą pewnością są dziełem jakiejś grupy trzymającej władzę – jak nazwę ją umownie – która przy pomocy samolotów rozsiewa w atmosferze jakieś chemiczne środki, które mają mieć wpływ na całą ekosferę planety.

Zacznę od tajemnicy. Zwolennicy Spiskowej Teorii Dziejów a priori zakładają, że na porządek rzeczy realny – czyli całość stosunków panujących na naszym świecie – jest odpowiedzialna cała seria spisków, machinacji i innych niejawnych działań, które zmierzają do wygubienia Ludzkości jako takiej, albo całkowitego podporządkowania jej sobie przez garstkę jakichś bliżej nieokreślonych ludzi (przypominają się Nieznani Ojcowie z kapitalnej powieści Arkadego i Borysa Strugackich pt. „Przenicowany świat”, którą polecam Czytelnikom jako pasjonujące studium political-fiction), którzy są Masonami, Różokrzyżowcami, Żydami, komuchami, plutokratami, itd. itp. – co stanowi właśnie o nośności tej legendy miejskiej, czy w ogóle Legendy. Jak zwał tak zwał, nieważne – tak czy owak jest to tylko Legenda. Może głównie dlatego, że w historii było wielu takich, którym marzyło się jawne czy niejawne podbicie świata i zniewolenie Ludzkości, co nigdy się im nie udawało, ale zawsze cierpieli przez to niewinni ludzie. Oczywiście nowoczesna technika daje pewne możliwości modyfikacji planów takiego podboju, ale znów – ci „ktosie” musieliby dysponować ogromnymi środkami finansowymi i rozległym aparatem agenturalnym wzorowanym na służbach specjalnych, by przekupywać i/albo trzymać „za mordę” polityków oraz zneutralizować pracowników specsłużb we wszystkich krajach świata. To raz.

Po drugie – czy wszystkie rządy wszystkich krajów bez względu na ustrój polityczny, religię, przynależność etniczną, itd. przyłączyłyby się – i to dobrowolnie – do wszechświatowego spisku mającego na celu zniewolenie czy likwidację nadmiaru populacji Ziemian? Raczej chyba nie, bo przede wszystkim coś takiego uderzyłoby w rządzący establishment. I prędzej czy później ktoś by „pękł” i tajemnica przestałaby być tajemnicą. Nie kupuję tego. Przy takich podziałach i przeciwstawnych interesach jest to po prostu NIEMOŻLIWE.

Po trzecie wreszcie – jaki jest cel tego przedsięwzięcia? Na to nie ma jasnej odpowiedzi. Jedni widzą w tym wojnę meteorologiczną. Inni – wprowadzanie globalnej polityki depopulacyjnej - chodzi tu o zmniejszenie populacji ludzkiej do 1,5 mld osobników. Prawdę powiedziawszy, to w Polsce mamy ją od 1989 roku, kiedy to dzięki rządom różnych cymbałów-liberałów i patriotów-idiotów Polacy zaczęli masowo opuszczać Polskę nie mając dla siebie jakichkolwiek perspektyw na przyszłość w kraju ojczystym, a dzietność spadła poniżej granicy alarmowej i narodowi grozi zapaść demograficzna – i nie trzeba niczego rozsiewać nad naszym krajem... Chyba, że nasze rządy-nierządy rozsiewają nad nami psychotropy, dzięki którym ludzie nie wychodzą na ulicę, a w każdych wyborach głosują na tych samych skompromitowanych polityków, na których później psioczą i… - znów wybierają ich przy następnej okazji. Tu się zgodzę – ten fenomen jest czymś chorym i nienormalnym.

Ciekawą hipotezę postawiła lub cytowała w kontekście celu tworzenia chemtrails w swych materiałach Pani Zofia „Eleonora” Piepiórka, która stwierdziła, że rządy wszystkich krajów Ziemi prowadzą niejawne prace nad likwidacją efektu globalnego ocieplenia i dziur ozonowych poprzez wprowadzanie w górny warstwy atmosfery odpowiednich związków chemicznych, które mają za zadanie powstrzymanie szkodliwego promieniowania UV, albo pochłaniają dwutlenek węgla, metan i inne gazy odpowiedzialne za EGO z atmosfery. Myśl ciekawa, ale… - dlaczego prowadzone jest to niejawnie? Jak znam życie, to ci, którzy by to robili, od razu rozpoczęliby kampanię reklamową: „Patrzcie! Oto my (Amerykanie, Rosjanie, Unia Europejska, …) ratujemy świat przed przegrzaniem/promieniowaniem UV/czymś tam jeszcze przy pomocy naszej, niepowtarzalnej, ekologicznej, wspaniałej, przyszłościowej, mądrościowej, …, techniki!!!” A tu nic… Nikt się do tego nie przyznaje… Dziwne to – nieprawdaż? W tym skomercjalizowanym do granic absurdu świecie NIKT nie chce zareklamować TAKIEGO ważnego przedsięwzięcia??? Takich cudów nie było, nie ma i nie będzie, jak długo sukces będzie miarą wszystkiego. Tego też nie kupuję.

Poranne contrails na niebie (Maria J. Krzymińska)

Pan Korolkiewicz obserwuje przelatujące samoloty i zostawiane przez nie contrails. Ja też.  Widzi on różnice, które – jego zdaniem – wskazują na to, że ma do czynienia nie z contrails a z chemtrails i je wypunktowuje. Otóż wedle niego smugi:
1.      Nie zanikają po paru-parunastu minutach, (inaczej jak smugi kondensacyjne).
2.     Są od początku dość szerokie (w przeciwieństwie do smug kondensacyjnych.
3.     Rozpraszają się powoli (do kilku godzin), tworząc szerokie pasma chmur.
4.     Na ogół nie powstają na niższym pułapie (to już moje wrażenie).
5.     Tworzone są (także) w tych miejscach, gdzie nie ma regularnych przelotów.
6.    W zbliżonym czasie pokrywają sporą połać nieba liniami równoległymi i krzyżującymi się wzajemnie (jakby chodziło o pokrycie smugami danego obszaru).
7.     Są okresy, gdy zjawisko to nie jest widoczne oraz w dni wielkiego natężenia (a przecież zwykły ruch lotniczy odbywa się dość regularnie).
8.     Samoloty odrzutowe latają od bardzo wielu lat, ale zjawisko chemtrails obserwuje się dopiero od bodajże 2004 roku).


Pozwolę sobie ustosunkować się do powyższego. A zatem:

Ad. 1 -  Znikanie contrails zależy od trzech czynników: wilgotności powietrza, temperatury powietrza i jego ruchu na danej wysokości. Im większa wilgotność powietrza, tym dłużej para wodna rozprasza się w atmosferze. Proszę nie zapominać, że atmosfera składa się z wielu warstw, które różnią się od siebie temperaturą i wilgotnością. Warstwy te są ograniczone w poziomie ale także w pionie, dzięki czemu contrails są albo bardziej, albo mniej widoczne na niebie. Widoczność contrails to po prostu kwestia fizyki atmosfery, a nie sypania czegoś przez samoloty.
Ad. 2 – szerokość smug zależy przede wszystkim od ilości i rozmieszczenia silników samolotów. Samoloty w rodzaju Tu-154M, Boeing 727, IŁ-62 mają silniki umieszczone w tyle kadłuba i smugi kondensacyjne są wąskie. Samoloty mające silniki umieszczone pod skrzydłami, jak np. Boeing 737, Boeing 747 Jumbo Jet, Dreamliner czy Airbusy  produkują szerokie smugi kondensacyjne, co jest uwarunkowane konstrukcyjnie i nie ma w tym żadnej tajemnicy. No chyba, że ktoś bardzo tego chce…
Ad. 3 – słuszne spostrzeżenie. Contrails rozpraszają się powoli, kiedy na danej wysokości nie ma żadnego wiatru.  Jak już pisałem, atmosfera dzieli się na wiele warstw, które są ruchome i nieruchome względem siebie. Samolot przelatując przez nie pozostawia contrails, które rozwiewają się szybko, gdy samolot znajduje się w warstwie ruchomej atmosfery (np. w strefie turbulencji) i pozostają długo kiedy samolot przeleciał w strefie względnego spokoju. Takie zjawiska często obserwuje się latem i zimą, kiedy nad kontynentem wiszą nieruchawe gorące wyże azorskie lub zimne wyże rosyjskie. I faktycznie – rozpraszają się powoli tworząc warstwy chmur z rodzaju Cirrus.
Ad. 4 – nie, powstają na właściwie na każdej wysokości powyżej 2-3 tys. metrów, w warstwach chłodniejszego i zimnego powietrza, co sprzyja kondensacji pary wodnej i jej przekształcenie w kryształki lodu.
Ad. 5 – korytarze powietrzne, to drogi lotnicze, których szerokość w ruchu krajowym wynosi 10 mn/18,5 km, zaś międzynarodowym 20 mn/37 km, a zatem samoloty mogą – ale nie muszą niewolniczo trzymać się ściśle określonych i wytyczonych linii wiodących z jednego lotniska na drugie po ortodromie.

Mapa korytarzy powietrznych nad Polską (SkycraperCity)

Ad. 6 – proszę sobie obejrzeć mapy ruchu lotniczego dostępne chociażby w Internecie – np. WWW.flightradar24.com i zobaczyć, ile samolotów i jakich linii lotniczych przelatuje nad obszarem Polski, z jakich i w jakich kierunkach. Jeżeli jest tak, jak postuluje Pan Korolkiewicz i inni stronnicy STD, to w takim razie w spisku muszą uczestniczyć te właśnie linie lotnicze, jakie uczestniczą w ruchu nad Polską, i ich samoloty. Jeżeli te wszystkie samoloty przelatują przez taki nieruchomy, wyżowy, masyw powietrza, to siłą rzeczy powstanie siatka linii równoległych czy przecinających się. Takie widowiska są szczególnie piękne w czasie wschodu i zachodu słońca, bowiem w warunkach atmosferycznego wyżu powietrze na terminatorze jest spokojne, bowiem jeszcze nie działa lub już nie działa maszyna dostarczająca energię atmosferze – słońce. I to wszystko. Nie ma w tym żadnej tajemnicy.
Ad. 7 – tak jest. Szczególnie, kiedy atmosfera jest w ruchu, a dzieje się to w czasie, kiedy nad pewnym obszarem znajdują się aktywne niże poruszające całe masy powietrza, co objawia się jako wiatr. Też zjawisko całkowicie wyjaśniane na zasadach fizyki atmosfery.
Ad. 8 – nieprawda. Zjawiska takie, jak opisał Pan Korolkiewicz były obserwowane od zawsze, tzn. od czasu, kiedy samoloty zaczęły latać na dużych wysokościach i to nie tylko odrzutowe, ale także tłokowe. O samym zjawisku chemtrails mówi się od końca lat 90.,kiedy zaczęło się mówić także o HAARP. Legenda łączy ze sobą te dwie sprawy.


Co do związków chemtrails z takimi tematami, jak UFO, GMO czy HAARP to istnieje związek – według niektórych znawców tego zagadnieniami Legendy – który sprowadza się znowu do Teorii Wielkiego Spisku, w którym biorą udział ludzie, Kosmici i kto tam jeszcze. Nie muszę mówić, że jest to doskonała pożywka dla twórców i producentów z Hollywood.

Zjawisko istnieje, bo chemtrails to są zwykłe contrails, które składają się w głównej mierze z pary wodnej i dwutlenku węgla. Opowieści o tym, jak to jakieś strasznie szkodliwe związki chemiczne są dosypywane do paliwa lotniczego wkładam pomiędzy bajki. Rzecz w tym, że paliwo lotnicze musi mieś określony stan, skład i czystość, by się do czegoś nadawało. Poza tym w komorach spalania silników odrzutowych i turboodrzutowych panuje temperatura +2000°C, i mało który związek chemiczny to wytrzymuje. No, chyba że komponenty dosypywane do paliwa lotniczego tworzą szkodliwe związki chemiczne dopiero po spaleniu. Tu powinni wypowiedzieć się chemicy.

Swoją drogą contrails są szkodliwe głównie dlatego, że zwiększają ilość dwutlenku węgla w atmosferze – samolot przelatujący z Europy do Ameryki spala kilka ton tlenu z atmosfery! Co więcej, contrails zwiększają albedo Ziemi, a co za tym idzie odbijają część promieniowania słonecznego w kosmos. I to właśnie na tym polega ich szkodliwość.

Oponenci – wbrew temu, co twierdzi Pan Korolkiewicz – też patrzą w niebo, tylko że widzą to, co widzą, a nie to, co chcieliby zobaczyć. To samo mam w kwestii UFO. Świadkowie ufozjawiska widzą wiele rzeczy, które utożsamiają z kanonicznymi UFO, a które nimi nie są – ale za to są czymś innym, np. nietypowo oświetlonym samolotem czy innym pojazdem powietrznym. Tym niemniej świadkowie są przekonani o tym, że widzieli UFO, bo bardzo chcieli je zobaczyć. To pewnik. Niewielu świadków przyznaje się do błędu, a jeszcze jak mają okazję pokazać się w TV czy mediach, to już całkiem.  Szczególnie to dotyczy mieszkańców USA, dla których pięć minut w TV jest szczytem marzeń. To okrutna prawda, ale prawda.

I tutaj właśnie pojawia się problem, który mamy także w przypadku ufozjawiska. Nazywam to „problemem informatora zero”. Chodzi o to, by badając jakiś incydent dotrzeć do osoby czy innego źródła, które podało informacje jako pierwsze. Bo to właśnie stanowi o wiarygodności danego wydarzenia. Nie tyle ilość naocznych i nie-naocznych świadków, ale właśnie to pierwotne źródło. Takim przykładem jest ufokatastrofa w Gdyni z 1959 roku. Wydarzenie to jest autentyczne, bowiem Bronisław Rzepecki, który je badał, dotarł do właśnie informatora zero – w tym przypadku ludzi, którzy widzieli spadek obiektu do basenu portowego nr 4. Dlatego właśnie bardzo chciałbym wiedzieć, kto jako pierwszy wyciągnął sprawę chemtrails na światło dzienne. Dlaczego? Ano dlatego, że wiedziałbym wtedy, komu zależało na tym, by sprawa ta została nagłośniona zgodnie z jedną z kardynalnych zasad śledztwa: is id fecit cui bono, cui prodest. Innymi słowy mówiąc, co ta cała gadanina o chemtrails ma przesłonić? I tego właśnie trzeba szukać.


Sprawa istnienia contrails ma jeszcze jeden aspekt. Obawiam się, że nie contrails czy chemtrails są groźne, ale nazwijmy to wprost i bez ogródek – nieczystości – które są wylewane z samolotów nam na głowy. Samoloty wylewają nam na głowy paliwo lotnicze, zrzucając je w niektórych sytuacjach. Samoloty zrzucają nam na głowy kule z zamrożonych fekaliów… - że to niemożliwe? Ależ najbardziej tak! Badania dowiodły, że na wysokości 11 km nad ziemią, w temperaturze -50°C ciekłe czy półpłynne odchody zamarzają natychmiast po wydostaniu się na zewnątrz i tworzą warstwę lodu grubiejącą w czasie rejsu. Kiedy samolot wleci w cieplejszą warstwę powietrza, wtedy lód odrywa się i spada siejąc popłoch. Takie śmierdzące amoniakiem kule lodu spadały na pola w Europie. I w Stanach też. A co z tego wynika? Ano to, że już się nie dziwię, że w Europie i Ameryce pojawiają się jakieś dziwne infekcje w rodzaju wirusa Hanta czy Zachodniego Nilu, grypy świńskiej i ptasiej, o innych mniej znanych już nie wspomniawszy. Skąd się to bierze? Ano dosłownie i w przenośni – z nieba… A zatem chemtrails to nie problem chemiczny, ale biologiczny – jeżeli już. Inną rzeczą jest, że być może niektóre firmy mogą pozbywać się w ten sposób jakichś supertoksycznych odpadów chemicznych – myśl też jest urocza, ale potrzebne są twarde dowody.

Pan Korolkiewicz ma rację, to jest szeroki temat. Wojny meteorologiczne są twardą rzeczywistością, nad tym się faktycznie pracuje, ale obawiam się, że realizowane są to innymi sposobami w oparciu o inne zjawiska fizyczne, a już na pewno nie w oparciu o HAARP. To kolejna bajeczka, którą też coś osłoniono. Tylko co?

Dowody w postaci zdjęć, filmów i relacji – na które powołuje się Pan Korolkiewicz – owszem, poświadczają istnienie faktu. Poświadczają je tak, jak kasjer z banku poświadcza przyjęcie czeku od pana Kowalskiego na np. 200 złotych. On tylko poświadcza, że pan Kowalski dostał te dwie stówy, ale nic nie mówi o tym, od kogo pan Kowalski te dwie stówki otrzymał i za co. Podobna sytuacja zresztą panuje w naszej ufologii, która skupia się na opisach zjawisk i nie stara się odpowiedzieć na konkretne i podstawowe pytanie: skąd ci Obcy się biorą? Jaki jest cel ich pobytu i aktywności na Ziemi? Jaki jest Ich wpływ na nas i naszą cywilizację, etc. etc. To akurat wynika – jak zauważył celnie niestety nieżyjący już Zbigniew Blania Bolnar -  z istniejącego paradygmatu, że UFO = ETI, którego trzymamy się jak – za przeproszeniem – pijany płotu, nie dostrzegając innych możliwości.


Wracając do chemtrails, to obejrzałem powołane przez Pana Korolkiewicza filmy i mnie nie przekonały. Może dlatego, że nigdy sam nie zaobserwowałem czegoś takiego, co na nich pokazano? – a przecież też obserwuję samoloty od kilku lat i kilka razy zauważyłem dziwne rzeczy, ale związane z czymś zupełnie innym, o czym już tu pisałem na tym blogu. Może także dlatego, że nie ufam głównie amerykańskim źródłom, które przede wszystkim gonią za sensacją i oglądalnością. No i niestety ich wiarygodność pozostawia sobie wiele do życzenia, bo też robione są one przede wszystkim pod publikę. Życie nauczyło mnie sceptycyzmu i radziłbym wszystkim zajmującym się takimi sprawami, by podchodzili do tych wszystkich tych sensacyjnych i wystrzałowych informacji z pewną dozą zdrowego rozsądku – bo to wyjdzie nam wszystkim na zdrowie.