poniedziałek, 2 września 2013

Kręgi na śniegu w Moskwie i Kijowie



BOL w Moskwie

To wydarzyło się w nocy 20/21 grudnia [1990 roku]. Dokładnego czasu nie podam, ale gdzieś po zakończeniu późno-wieczornego wydania „Dziennika TV”. Moją uwagę przyciągnęło jakieś niezwykłe światło w oknie. Wyglądało na to, że na ulicy jest jasno jak w dzień. Podszedłem do okna i zobaczyłem wiszącą kulę, która świeciła białym światłem, o średnicy jakichś 2-3 m. Przetarłem oczy i nie wiem dlaczego, doszedłem do wniosku, że to światło latarni ulicznej. Podniosłem żaluzję, chciałem się upewnić, że to od niej idą takie odbicia... I wtedy znów ujrzałem tego BOL-a o średnicy 2-3 m, jak poprzednio.

Wyszedłem na korytarz - miałem tam torbę z aparatem fotograficznym. Wyrwałem z niej aparat i pognałem do okna w kuchni. Stamtąd widziałem lepiej ten BOL, nie był on idealnie okrągły - wystawały zeń jakieś elementy.

Gdybym powiedział, że był to jakiś obiekt ze stuprocentową pewnością - nie mogę. Powiedzieć, że go tam nie było - też nie mogę... Najdziwniejsze było światło. To było tak, jak w nocy jedzie na was samochód i świeci światłami drogowymi - nie widzicie samochodu, tylko właśnie jej światła. Tak właśnie to odczuwałem - światła są, a za światłami coś się ukrywało. Samo światło oślepiało.

Ile sekund upłynęło - nie wiem. Przygotowałem aparat do zdjęcia, a w głowie lata mi myśl, ze film jest zbyt mało czuły do zdjęć nocnych. Pomyślałem, że będę robił duble. Tymczasem obiekt podnosił się , oddalał od domu i znikł za jakieś 5-6 sekund. Niemal momentalnie. Nie mogę powiedzieć, czy pionowo w górę, czy pod kątem 45°. Ot i wszystko. Postałem jakieś 30 minut przy oknie, a potem się położyłem.

Rano, około godziny dziesiątej, siedzę w kuchni i piję herbatę, a tu dzwoni do mnie sąsiad:
- Parzyłeś w okienko? Jest tam coś niepojętego... - powiada.
Spojrzałem i... Sami rozumiecie, zobaczyć coś takiego pod swym oknem... Jest się czym zdziwić.
Dokładny czas trwania obserwacji? - od 40 sekund do minuty.
Co można jeszcze dodać? Kiedy to się oddalało, to wydawało mi się, że z wierzchu pokazał się ślad w kształcie ogonka, zaś od spodem jakieś kropki. Ile? - tego nie wiem.
Ot, i wszystko. Pozostały tylko zdjęcia kręgów. Robiłem zdjęcia z okna i z ziemi - spójrzcie sami.






K. Awdiejew
„UFO Riealnost’”, nr 3/1991


Sprawa jest szalenie ciekawa, ale z drugiej strony nie nowa, bowiem niemal identyczne piktogramy miałem okazję widzieć kilka razy na... piasku plaży w rejonie Dziwnowa, jeszcze w latach 1986-87. Wtedy sądziłem, że są to formacje stworzone przez fale i wiatr, a ich regularność zrzuciłem na karb przypadku. Dziś sądzę, że być Obcy sygnalizowali nam swą obecność właśnie tworząc takie piktogramy na piasku. A teraz następna relacja z Kijowa.


UFO pojawiły się w Kijowie i pozostawiły ślady!
(z materiałów dochodzenia ufologicznego)


Rankiem, dnia 6 lutego 1997 roku, pracownicy Przedszkola nr 629 na Prospekcie Korolowa 8A w Kijowie znaleźli na podwórku 4 ogromne kręgi na śniegu, złożonych z mnóstwa współśrodkowych okręgów. Największy z nich mierzył 100 m średnicy.

10 lutego pracownicy lokalnej TV sfilmowali i sfotografowali te zagadkowe kręgi i tego samego dnia pokazano je w ukraińskiej TV.

Na prośbę deputowanego Stiepana Kuźmicza Tkaczenko i jego kolegów, udałem się na to miejsce wraz z dziennikarzami gazety „Kijiwskie Wiedomosti” Natalią I. Kurolenko i Siergiejem W. Starostienko.

Na miejscu przywitała nad kierowniczka przedszkola, pani T. M. Chmieliewskaja, która opowiedziała nam o tym wydarzeniu. Niestety, w związku z nagłym ociepleniem - temperatura od kilku dni utrzymywała się na poziomie +6°C - śnieg roztajał i udało się nam zobaczyć i obfotografować kilka fragmentów kręgów.

Wypytywaliśmy wszystkich sąsiadów Przedszkola nr 629, czy nie widzieli czegoś dziwnego w nocy 5/6 lutego i znaleźli się świadkowie, którzy opowiedzieli nam, że w tamtą noc, około godziny 4:00 obudził ich niezwykły hałas i widzieli oni w oknach jaskrawe światło, dobiegające od strony przedszkola. Rankiem ujrzeli dziwne ślady na śniegu, które sfotografowano. Dotarliśmy do dyrektora telestudia „Kupoł” Wiktora Michajłowicza Pawlenki, który udostępnił nam zdjęcia tych kręgów.




Na zdjęciach tych wyraźnie widać było jasne pasma śniegu i ciemne pasma gruntu, które układały się w wyraźny rysunek współśrodkowych kręgów. Wykonano je w śniegu o grubości pokrywy 3-5 cm. Szczególnie dobrze był widoczny mały krąg w śniegu, otoczony trzema systemami wielkich współśrodkowych kręgów. Każdy z nich zawierał 17 współśrodkowych ciemnych kręgów wolnych od śniegu. Średnica kręgu wynosiła około 8 m. Podłożem pod śniegiem były kwadratowe betonowe płyty o wymiarach 1 x 1 m. W odległości 120-130 cm od małego kręgu znajdował się największy krąg. Kręgi były w niewielkiej odległości jeden od drugiego, ale nie stykały się ze sobą. Średnica największego z nich sięgała 100 m! - składał się on z 50 pasm na przemian jaśniejszych i ciemniejszych. W kilku miejscach z centrum formacji odchodziło kilka jakby dróżek ku brzegowi kręgu. Jedna z nich wiodła na północ, druga do centrum małego okręgu - na pd-wsch.  Ścieżki te składały się z 6-8 jaśniejszych i ciemniejszych pasm. Wyglądało na to, że wykonano je dokładnie w tym samym czasie, co kręgi. W centrum największego kręgu znajdowała się depresja w ziemi o średnicy około 30 cm. (Była widoczna dokładnie, kiedy roztajał na tym miejscu śnieg.) Nie jest wykluczone, że w tym miejscu nastąpiło silne, ale krótkotrwałe nagrzanie się gruntu. Ziemia w niej była silnie zmielona i przypominała szary, drobny pył.

Najciekawsze było to, że kręgi powstały tak, jakby nie przeszkadzała im w tym rosnąca tam roślinność - krzewy i krzewinki. Człowiek nie byłby w stanie tego zrobić tak, by osiągnąć taki efekt... W niektórych miejscach kręgi wnikały w ściany 2- piętrowego domu, a następnie z nich wychodziły nie zmieniając formy i kierunku. Należy tutaj nadmienić, że śnieżne pasma były pokryte cienką warstewką przeźroczystego lodu.

Na terenie podwórka, przy ogromnej wierzbie, znajdowały się jeszcze dwa kręgi, ale ich rozmiary były znacznie mniejsze od tego największego. Gdyby nie było śniegu, to tych kręgów również nie byłoby widać, tzn. one nie były odciśnięte w gruncie, tylko w leżącym na nim śniegu.

Analiza tego anomalnego zjawiska wykazuje, że kręgi te zostały utworzone sztucznie. Na pewno wykonały je UFO i to przy pomocy czegoś w rodzaju lasera pracującego w niewidzialnych zakresach promieniowania: UV i IR. Pochłonęło to kolosalne ilości energii, bowiem należało roztopić całą masę śniegu zalegającą na powierzchni ponad 200 m²!

Powyższe potwierdzają zeznania pewnego świadka, który w tą noc widział nad Kijowem przelot kilku jaskrawych świateł. Do tego, jak mi powiedział szef Głównego Centrum Hydrologiczno-Meteorologicznego Sił Zbrojnych Ukrainy płk Jurij Wasiliewicz Łuniew , który zajmuje się badaniami NOL-i zgodnie z rozkazem MON Ukrainy, w tą noc radary oplot. wychwyciły przelot nad Kijowem kilku UFO. Należy do tego dodać, że radary nie zawsze wykrywają NOL-e przy ich zaobserwowaniu na optycznej.

Władimir Grigoriewicz Ażaża opowiedział mi także, że takie kręgi w śniegu znaleziono w dzielnicy Moskwa - Tuszyno, zaś na Ukrainie podobne kręgi odnotowano dwukrotnie na rzece Mża, o czym powiadomili go charkowscy ufolodzy. Co ciekawsze, w dniu 5 lutego zapowiedziałem kijiowskim dziennikarzom kolejny UFO-flap  na Ukrainie! I tak na drugi już dzień, moje przewidywania stały się rzeczywistością! Poza tym tu opisanym wydarzeniem, otrzymałem wiadomość z Marimpola, że 30 grudnia 1996 roku wielu mieszkańców tego miasta widziało wiszący nad miastem obiekt, który pozostał nieznanym do dziś dnia...

Siergiej Paukow
„Anomalija”, nr 11(143)/1996


        
Kręgi pojawiły się nie tylko na Prospekcie Korolowa, ale także na ulicy Wolności

Nim udało się nam zakończyć tematykę tajemniczych kręgów, które pojawiły się w lutym na Jużnoj Borszczagowkie, nasza redakcja otrzymała kolejne zdumiewające zdjęcia z Moskwy, z archiwum znamienitego ufologa Władimira Ażaży. Przekazał je nam jego kijowski kolega Siergiej Paukow.

Wczesnym rankiem, 21 grudnia 1991 roku, mieszkaniec Moskwy Konstantin Awdiejew wyjrzał z okna swego mieszkania na VIII piętrze domu na ulicy Wolności  i ujrzał... To poprzedziły dziwne wydarzenia, które rozegrały się wieczorem: nad podwórzem coś się świeciło, potem pokazała się świetlista kula o nieregularnym kształcie. Oślepiające światło, które emitował NOL nie pozwalał na dokładne przyjrzenie się detalom jego budowy. Kula wisiała przez jakiś czas nad podwórkiem, ale potem szybko wzniosła się w górę i znikła po jakichś 5-6 sekundach. I pozostawiła po sobie kręgi.


I jeszcze przypomnijmy dokumentalne zeznanie z Ukrainy, gdzie na rzece Mża zauważono NLO i pozostawione przezeń kręgi na lodzie...

Natalia Kurolienko
„Kijiwskie Wiedomosti”, 1997 r.

Przekład z j. rosyjskiego –

Robert K. Leśniakiewicz ©