sobota, 30 sierpnia 2014

Kosmici odwiedzali Ziemię!

Czy tak rozmawiał Mojżesz z Jahve na Górze Synaj?


Pietr Liukimson


Istnieje przekonanie, że Magów-Mędrców (zwanych u nas Królami – przyp. tłum.), którzy nawiedzili nowonarodzonego Jezusa – było trzech i nawet znane są ich imiona. Jednakże w Biblii nigdzie nie powiedziano, że było ich trzech i nie wymienia się ich z imienia. (Zob. Mt 1,1-2 – przyp. tłum.)

Wielu ufologów odnosi się do Biblii jak do źródła historycznego, świadczącego o tym, że kontakty Ludzkości z Obcym Rozumem miały miejsce już w dalekiej Przeszłości. Kosmitów nie trzeba daleko szukać – wystarczy wziąć do ręki Księgę Rodzaju (Genezis) i odszukać podanie o Synach Bożych, którzy brali za żony córki człowiecze, dzięki czemu na Ziemi pojawiła się rasa olbrzymów:
Synowie Boga, widząc, że córki człowiecze są piękne, brali je sobie za żony, wszystkie, jakie im się tylko podobały. Wtedy Bóg rzekł: «Nie może pozostawać duch mój w człowieku na zawsze, gdyż człowiek jest istotą cielesną: niechaj więc żyje tylko sto dwadzieścia lat». A w owych czasach byli na ziemi giganci; a także później, gdy synowie Boga zbliżali się do córek człowieczych, te im rodziły. Byli to więc owi mocarze, mający sławę w owych dawnych czasach. (Rdz 6, 2-4)


Mojżesz na pokładzie kosmolotu


Klasyczni komentatorzy traktują te słowa inaczej: z ich punktu widzenia pod pojęciem Synów Bożych (bardziej bliskim prawdy jest przekład „synowie silnych”) należy rozumieć albo upadłe anioły które przybrały cielesną powłokę, albo synów znacznych ludzi, którzy brali sobie dziewczyny z prostego ludu.
[Biblia Tysiąclecia komentuje to następująco: (jest to) aluzja, oparta zapewne na prastarym podaniu, nawiązuje do ujemnego wpływu małżeństw Setytów z kobietami odrzuconej linii Kainitów. Inni w „synach Bożych” upatrują mężczyzn w ogóle – przyp. tłum.]
Jednakże zawsze traktowano ów werset przede wszystkim w ufologicznym kontekście.

Samo synajskie spotkanie Mojżesza z Bogiem z tego punktu widzenia zaczyna się rozpatrywać jak kontakt Mojżesza z pozaplanetarną cywilizacją. Fakt, że ponad 600.000 Żydów jednocześnie słyszało u góry Synaj gromowy głos Stwórcy wyjaśnia się tym, że na tej górze wylądował statek kosmiczny i Przybysze transmitowali Dekalog przez potężne głośniki. No, a wstąpienie Mojżesza na górę Synaj, przebywanie na niej 40 dni – to dla takich autorów bez wątpienia opowiadanie o bezpośrednim spotkaniu i przebywaniu proroka gościnnie u Kosmitów.

Czytając znaną historię o tym, jak Najwyższy ujrzał, jak Żydzi uczynili złotego cielca i On pokazał to Mojżeszowi, trudno także nie mieć wrażenia, że wielki prorok znajdował się w tym czasie na pokładzie statku kosmicznego i jemu przy pomocy kamer obserwacyjnych pokazano na wielkim ekranie w aktualnym czasie to, co się działo u podnóża góry. No, a potem zaczyna się słynny spór Mojżesza z Bogiem…


Dwugłowiec czy Przybysz z Kosmosu?


Na tą myśl przywodzi także znane biblijne podanie, że w czasie budowy Świątyni Jerozolimskiej, królowi Salomonowi pomagał sam „król szatanów” Asmodeusz. W czasie wolnym od zajęć, jak głosi to podanie, Salomon wiódł z Asmodeuszem rozmowy na różne tematy i kiedyś zapytał, czy jest jakieś życie poza naszym światem? (Właściwie po drugiej stronie świata – przyp. tłum.) Asmodeusz odpowiedział twierdząco i nawet dostarczył królowi jednego z mieszkańców „krainy Tewel” – człowieka o dwóch głowach. Salomon przepytał gościa na temat życia w ich świecie i dowiedział się, że dwugłowi ludzie tak jak jego rodacy uprawiają ziemię i hodują bydło, wychowują dzieci i modlą się do Boga – kazał Asmodeuszowi dostarczyć go z powrotem do domu. Ale tutaj „król szatanów” przyznał się, że nie może tego zrobić, ponieważ do tego potrzebuje on „bardzo dużo sił”. W rezultacie dwugłowy człowiek pozostał i mieszkał w Jerozolimie, gdzie otrzymał on od Salomona majątek ziemski i ożenił się ze zwykłą kobietą. Z tego związku urodziło mu się siedmiu synów – sześciu zwykłych, a siódmy z dwoma głowami, jak on sam. (Zob. Wolne Media - http://wolnelektury.pl/media/book/txt/agady-talmudyczne.txt - przyp. tłum.)

Wielu badaczy Biblii skłonni są widzieć w tej legendzie jedno w wczesnych świadectwo o bliźniętach syjamskich. Ale jeżeli weźmiemy pod uwagę, że w hebrajskim słowo Tewel oznacza Wszechświat, to ufologiczna interpretacja tej historii, która sama się naprasza. A słowa Asmodeusza o tym, że dostarczenie mieszkańca Krainy Tewel z powrotem wymaga „ogromnej siły” przypominają o tym, jak wielkich energii wymagają loty kosmiczne.


Frank D. Drake i jego słynna formuła


Czy tylko nasza planeta jest zamieszkała?


No, a znane uniesienie proroka Eliasza do nieba, które wygląda tak jak jego porwanie czy wzięcie (CE-III-G lub CE4 – przyp. tłum.) przez Kosmitów, albo – na odwrót – dobrowolny odlot z Ziemi:
Podczas gdy oni szli i rozmawiali, oto [zjawił się] wóz ognisty wraz z rumakami ognistymi i rozdzielił obydwóch: a Eliasz wśród wichru wstąpił do niebios. 2 Krl 2,11.

A do tego biblijny przekaz mówi, że Eliasz-prorok – wcale nie był jedynym człowiekiem, który został wzięty „żywcem do nieba”!

No i teraz przyszedł najwyższy czas przypomnieć, że dzisiejsze zainteresowanie inno planetarnych cywilizacji ma swój początek jeszcze we wczesnych latach 60., kiedy to amerykański astronom prof. Frank Donald Drake skonstruował pierwszy na świecie radioteleskop do poszukiwania pozaziemskiego Rozumu. Poza tym stał się on autorem słynnego Równania Drake’a:

N = R* * fp * ne * fl * fi * fc * L

- zwanego także Formułą Drake’a, a z którego wynika, że tylko w naszej Galaktyce istnieje nie mniej, niż 10.000 cywilizacji. Zadano więc tedy teologom pytanie o to, jak religia odnosi się do istnienia życia poza Ziemią.

Wydawałoby się, że – wychodząc ze wszystkiego powyższego – że religijne autorytety powinny uchwycić się tego, że Biblia jest pełna dowodów na to, że Pan Bóg stworzył mnogość światów, i że my nie jesteśmy samotni we Wszechświecie. To w dużej mierze spowodowałoby wzrost popularności religii wśród szerokiej publiczności. Ale – nie! W czasie długich dyskusji, rozmyślań i sporów religijni badacze Biblii oświadczyli, że życie na Ziemi jest unikalne i żadnych rozumnych cywilizacji poza nią nie ma. Do tego oni przeprowadzili swój dowód – przede wszystkim na słowach Biblii o stworzeniu człowieka:
Stworzył więc Bóg człowieka na swój obraz, na obraz Boży go stworzył: stworzył mężczyznę i niewiastę. Po czym Bóg im błogosławił, mówiąc do nich: «Bądźcie płodni i rozmnażajcie się, abyście zaludnili ziemię i uczynili ją sobie poddaną; abyście panowali nad rybami morskimi, nad ptactwem powietrznym i nad wszystkimi zwierzętami pełzającymi po ziemi». I rzekł Bóg: «Oto wam daję wszelką roślinę przynoszącą ziarno po całej ziemi i wszelkie drzewo, którego owoc ma w sobie nasienie: dla was będą one pokarmem. A dla wszelkiego zwierzęcia polnego i dla wszelkiego ptactwa w powietrzu, i dla wszystkiego, co się porusza po ziemi i ma w sobie pierwiastek życia, będzie pokarmem wszelka trawa zielona». I stało się tak. Rdz 1,27-30.

Autorytety religijne zwróciły uwagę na to, że w tym podaniu podkreślone jest: wszystko, co żyje egzystuje jedynie na ziemi i nigdzie więcej poza nią, a co za tym idzie – żadnych cywilizacji w dalszym i bliższym kosmosie nie ma.
[Wprawdzie ostatni papieże złagodzili nieco to stanowisko, a papież Franciszek chciałby nawet ochrzcić Kosmitów – gdyby takowi się doń zgłosili w tym celu, tym niemniej nadal nie ma jasno określonego stanowiska Kościoła katolickiego i innych kościołów chrześcijańskich w tej materii – uwaga tłum.]


Czy jesteśmy sami we Wszechświecie?


Przez sześć z górą dziesięcioleci od pojawienia się Równania Drake’a, w nauce pojawiły się dwa nurty myślenia na temat istnienia cywilizacji pozaziemskich. Pierwsza grupa uczonych wciąż uważa, że takie cywilizacje istnieją, i że jest ich ogromna ilość, zbliżona do liczby podanej przez Drake’a.

Druga grupa zajmująca się poszukiwaniami planet, na których teoretycznie może istnieć życie doszła do wniosku, że przy ogromnych rozmiarach Wszechświata takich planet jest bardzo mało, jeżeli ich ilość nie wynosi po prostu zero. Rzecz w tym, że odrzucając religijną wersję stworzenia świata powinniśmy przyznać, że: do powstania życia potrzebna jest ogromna ilość przypadkowych zbieżności wielu zjawisk fizycznych.

Weźmy na przykład unikalne położenie Ziemi w Systemie Słonecznym: wystarczy niewielkie tylko zboczenie naszej planety z jej orbity i istnienie życia w formie takiej, jaką znamy stanie się niemożliwe. Podobne fakty przywiodły w rezultacie do stworzenia na podstawie Równania Drake’a teorii Donalda Brownlee’a i Petera Warda na temat tego, że istnienie planety o warunkach takich samych, jak na Ziemi należy uważać za zdarzenie unikalne i wynika z tego, że jesteśmy sami we Wszechświecie.

Chrzest Chrystusa - obraz Arenta de Geldera (1710)


Istoty z innych światów


No to w takim razie, co zrobić z wielką ilością świadków UFO, spotkań z Obcymi, porwań Ziemian…? Oczywiście takie zdarzenia od czasu do czasu mają miejsce – twierdzą teolodzy. A zatem na miejsce pytania „Czy jesteśmy sami we Wszechświecie?” prawidłowo powinno zadawać się pytanie „Czy jesteśmy sami na Ziemi?”

Przy tym oni odsyłają swoich oponentów do kabalistycznej księgi Ha-Zohar czyli Zohar - „Zohar”, zgodnie z którą Ziemia składa się z siedmiu „niebios”, „warstw” albo „światów równoległych”. Światy te – zgodnie z nią – są zamieszkałe przez istoty rozumne, ale zbudowane z bardziej subtelnych, delikatniejszych rodzajów materii. Na dodatek – jak twierdzi „Zohar” – te światy nakładają się jeden na drugi jak słoje pnia drzewa. A tam, gdzie jedna warstwa przenika się z inną, jest możliwe przejście z jednego świata do drugiego. Te istoty, które ludzie od dawna nazywali „diabłami”, „dżinnami”, „widmami”, „elfami” czy „wróżkami” – są mieszkańcami tamtych światów od czasu do czasu przenikającymi do nas. Z ludźmi zbliża Ich to, że Oni także posługują się Rozumem, rodzą się i umierają, rozmnażają się, ale ich materialna natura jest zupełnie inna. „Zohar” przekonuje nas, że słowa wypowiedziane przez Kaina po zabiciu przezeń Abla: Skoro mnie teraz wypędzasz z tej roli, i mam się ukrywać przed tobą, i być tułaczem i zbiegiem na ziemi, każdy, kto mnie spotka, będzie mógł mnie zabić!» Rdz 4,14 – należy rozumieć jako zesłanie Kaina w jeden z takich światów. W dniu dzisiejszym, jak uważają teolodzy, te Istoty mogą się nam przedstawiać jako Kosmici, a swe środki transportu z jednego świata do drugiego nazywać statkami międzyplanetarnymi.
[Na ten temat pisze ciekawie także Jan hr. Potocki w swej powieści szkatułkowej „Rękopis znaleziony w Saragossie”, gdzie barwnie opisuje on swych bohaterów kontaktujących się z Innymi Bytami spoza naszego świata przy pomocy praktyk magicznych i kabalistycznych, aliści potem zgodnie z ideałami Oświecenia, autor wyjaśnia te wszystkie rzeczy w oparciu o racjonalne myślenie – uwaga tłum.]

Na zderzeniach z takimi Istotami zostało zbudowane wiele utworów napisanych przez jednego z założycieli nurtu „metafizycznego realizmu”, laureata Nagrody Nobla Isaaka Bashevisa Singera. Syn pisarza – będący ateistą – kiedyś zapytał ojca: czy naprawdę wierzy w Ich istnienie, czy tylko Oni są mu potrzebni jako symbolika, literackie narzędzie pozwalające zajrzeć do wewnętrznego świata jego bohaterów?
- Bezwarunkowo wierzę – nastąpiła odpowiedź. – Ja często spotykałem się z takimi zjawiskami i słyszałem opowiadania o nich od całkowicie wiarygodnych i uczciwych osób. A co więcej, to że nauka do dziś dnia nie uznaje Ich istnienia, to nic nie znaczy. Ona długo nie uznawała innych zjawisk. Wierzę, że wcześniej czy później uczeni udowodnia Ich realność i wejdziemy z Nimi w otwarty kontakt, a to stanie się początkiem nowej ery w historii.


Tekst i ilustracje – „Tajny XX wieka” nr 13/2014, ss. 12-13
Przekład z j. rosyjskiego – Robert K. Leśniakiewicz ©