środa, 13 stycznia 2016

Potwór z jeziora Van

Jezioro Van - widok z orbity (NASA)


Paweł Bukin


W 1990 roku, międzynarodowa ekspedycja wzięła próbki z dna jeziora Wan/Van. Okazało się, że 17.000 lat temu jezioro wyschło – mówią o tym solne kryształy na jego dnia – a potem, nie wiedzieć dlaczego znów się nawodniło.

Ostatnimi laty o potworach z jeziora mówi się coraz to częściej. Jeżeli kilkadziesiąt lat temu informacje o czymś podobnym przychodziły już to z brzegów słynnego szkockiego jeziora Loch Ness, to teraz wyjaśniło się, że słodkowodne monstra podobne do ichtiozaurów i plezjozaurów żyją w Kanadzie i w Norwegii, w Rosji i Chinach. Napływają także informacje z Turcji.




Widoki z jeziora Van


Sodowe jezioro


Jezioro Wan znajduje się na wschodzie Turcji – na N 38°36’32” – E 042°56’24” – w pobliżu irańskiej granicy. Jest ono tak duże, że miejscowi nazywają je Wanskim Morzem. Rzeczywiście, pośród jezior Bliskiego Wschodu rozmiarami ustępuje ono irańskiemu jezioru Urmia, ale jest ono największym w świecie słonym jeziorem. Szerokość jeziora Wan wynosi 119 km, powierzchnia – 3754 km², zaś wysokość wynosi 1548 m n.p.m. Na dodatek – w odróżnieniu od Urmii – jest głębokie, bowiem średnia głębokość wynosi 160-170 m, natomiast maksymalna wynosi aż 451 m.

[Dla porównania średnia głębokość Bałtyku wynosi 50 m, zaś największa głębia -  Jama Landsort - wynosi 459 m – uwaga tłum.]

W niedzielę miejscowa ludność urządza w jeziorze pranie bez użycia mydła czy jakichś proszków. Woda tutaj jest sześciokrotnie bardziej słona niż woda morska, ale zawiera ona najwięcej sody – N2CO3 · 10H2O czyli natronu. Wykąpiesz się – będziesz czystym jakbyś posłużył się najlepszym mydłem. Dlatego też miejscowi fabrykanci środków piorących uzyskują je drogą odparowania soli z wód jeziora. Sole te dzięki swemu składowi chemicznemu czymś przypominają uzdrowicielskie sole z Morza Martwego. Wodą z jeziora Wan także można się leczyć. Miejscowi staruszkowie z powodzeniem stosują ją do leczenia artretyzmu i reumatyzmu. Do tego koncentracja soli nie jest aż tak wielka. Chociaż wody z Wan nie można pić, to jest ona unikalna, bo nigdzie w świecie nie spotyka się ryba – endemiczny cefal perłowy – Chalcarburnus tarichi.

Jezioro jest otoczone górami, w tym znajdują się tam dwa wulkany – Nemrut Dağı i Süphan Dağı. Góry chronią jezioro przed chłodnymi wiatrami, zaś z kolei jego wody łagodzą klimat i pozwalają na wzrost na jego brzegach pięknym kwiatom i owocom o niezwykłym smaku. Na dodatek na brzegach jeziora nie ma ani jednego pastwiska, bowiem woda do picia dla zwierząt kopytnych też się nie nadaje.

Natomiast w jeziorze żyją niecodzienne koty, które nie dość że doskonale pływają, to jeszcze potrafią łowić ryby. Są to tureckie koty Van – tak je tam nazywają. Jeżeli ktoś ma szczęście, to może wczesnym rankiem obserwować, jak kiciusie robią sobie najautentyczniejsze zawody pływackie. Każdy taki kot jest bardzo cennymi jest prawnie chroniona, ich wywóz z Turcji jest możliwy tylko po uzyskaniu specjalnego zezwolenia. Uważa się, że koty te są błogosławionym darem od Allacha. Mówią o tym specyficzne prążki na mordce – od nosa do końcówki ucha i różnokolorowe oczy: jedno zielone a drugie niebieskie. Tak więc nie trzeba się dziwić, że przy wjeździe do miasta Wan przybysza witają dwa ogromne pomniki kotów tej rasy.


Kot znad jeziora Van


Przerażające wiszapy


Jednakże ostatnimi czasy okazuje się, że jezioro stało się sławne a to za sprawą jakiegoś potwora przypominającego dość dokładnie osławioną Nessie. Istnieją dawne ormiańskie podania mówiące o tym, że w jeziorze mieszka „potwór z jeziora Wan”. Jeszcze ormiańscy kronikarze Mowses Horenaci i Anania Szirakaci pisali o zamieszkujących jezioro wiszapach. Te potwory były tak wielkie, że mogłyby śmiało połknąć cały zamieszkały świat. Jednakże przez cały XX wiek z powodów politycznych nikogo nie interesowały te potwory, i nikt nie interesował się tym zbiornikiem wodnym. Potwory rzadko pokazywały się na oczy miejscowym i dopiero w latach 90., o dziwnych stworzeniach zaczęto mówić o wiele częściej.

Wczesnym rankiem staliśmy na pokładzie promu i czekaliśmy na koniec załadunku. Naraz na powierzchni wody ukazał się szybko poruszający się przedmiot ciemnego koloru. Pracuję na tym promie ponad 20  lat i wiele razy słyszałem o tym potworze zamieszkującym głębiny jeziora, ale nie wierzyłem w jego istnienie. A tego dnia przed moimi oczami pokazało się coś strasznego…

Takie właśnie opowiadania zaczęły się coraz częściej pojawiać się na łamach prasy tureckiej. Naoczni świadkowie – jakby się zmówili – mówią o stworzeniu brudnoszarego koloru, o długości 20 m, z głową pokrytą sierścią i szeregiem grzebieni na grzbiecie. Wypływa ono rankiem na powierzchnię wody i po kilku minutach ponownie skrywa się pod jej lustrem. Mieszkańcy sąsiednich wsi opowiadają, że stworzenie to przejawia ciekawość: od czasu do czasu unosi łeb na długiej szyi nad wodną powierzchnię i obraca nim jakby obserwował okolicę.

Uczeni są nastawieni do tego sceptycznie.  I tak doktor biologii Uniwersytetu Ankarskiego Erkut Kiwaçi w wywiadzie dla gazety „Hürriyet” oświadczył, że:
- W jeziorze, w którym woda odznacza się wysoką zawartością sody i praktycznie nie ma wodorostów i ryb, duże zwierzęta nie mogą istnieć. Poważne badania można przeprowadzić tylko i wyłącznie wykonując serie w miarę ostrych zdjęć.

Jednakże niektórzy specjaliści od kryptozoologii trzymają się innego poglądu. Potworem z jeziora Wan zainteresował się w swoim czasie sam Jacques Yves Cousteau – słynny badacz Wszechoceanu, który nie był skłonny uwierzyć w różne cuda. Niestety, w końcu czerwca 1997 roku, śmierć przeszkodziła mu w zorganizowaniu ekspedycji nad jezioro.


Czy monstrum z jeziora Van to mozazaur?


Monstrum na taśmie video


W dniu 12.VI.1997 roku, potwór z jeziora Wan został po raz pierwszy uchwycony na taśmę video. Tego to właśnie dnia udało się tego dokonać wykładowcy miejscowego uniwersytetu dr Unalowi Kozakowi. Ujęcie z jeziorowym potworem trwało wszystkiego kilka sekund. Na video można było ujrzeć czarno-brązowy obiekt z garbem, z boku którego widać było coś w rodzaju oka. Dr Kozak twierdzi, że stworzenie to było długie na co najmniej 20 metrów! Młody badacz był trzykrotnie świadkiem pojawienia się potwora i zebrał on ponad 1000 zeznań naocznych świadków. Zbadawszy zdjęcia wykonane przez Kozaka (zob. film na YT - https://www.youtube.com/watch?v=KbJ789UgIb0 – przyp. tłum.) uczeni potwierdzili ich autentyczność. W Uniwersytecie Miejskim w Van przez pewien czas pracował operatywny sztab zbierający relacje o spotkaniach z potworem i jego poszukiwaniami. Na jeziorze pływali japońscy filmowcy. Teraz pracuje tam grupa tureckich specjalistów, którzy maja odpowiednią aparaturę. Poza tym ma tam zamiar przybyć ekipa kryptozoologów z Wielkiej Brytanii. Czyż można nie mówić o miłośnikach z foto- i wideokamerami, którzy rozbijają na brzegach jeziora namioty w nadziei, że się im uda sfotografować tajemniczą istotę? Miejscowi i przyjezdni turyści jak na razie wzbraniają się od uzdrawiającej kąpieli w wodach jeziora.

Tymczasem tureckie media podały informację o jeszcze jednym cudzie Przyrody, zamieszkującym jezioro Gol. (Niestety nie udało mi się znaleźć tego jeziora, bowiem tureckie słowo „göl” znaczy dokładnie tyle, co „jezioro” – przyp. tłum.)  Wedle słów tych, którzy widzieli potwora, jest on po prostu straszny. Ten włochaty, okrutny stwór przyciągnął uwagę nawet deputowanych do tureckiego parlamentu. Wedle mediów, doszło do tego po tym, jak wynurzonego potwora zobaczył gubernator prowincji, który odpoczywał wraz z rodzina na brzegu jeziora Gol. Do tego nikt nie zwracał uwagi na oświadczenia miejscowych mieszkańców, którzy niejednokrotnie widzieli to monstrum. Obecnie „potworem z Gol” zajmuje się specjalna komisja. No i być może jezioro to, podobnie jak Wan stanie się miejscem spotkań miłośników sensacji z całego świata!  


Tekst i ilustracje – „Tajny XX wieka” nr 25/2015, ss.30-31 i Internet
Przekład z j. rosyjskiego – Robert K. Leśniakiewicz ©