wtorek, 4 października 2016

Neith – satelitka Wenus



Staroegipska bogini Neith



Michaił Gersztein


Neith/Neit/Net była nie tylko boginią polowania i wojny, ale ochraniała ona umarłych w świecie pozagrobowym, chroniąca małżeństwo. Była przedstawiana jako kobieta w koronie Dolnego Egiptu, karmiąca piersią dwa krokodyle. 

Europejscy astronomowie, którzy obserwowali Wenus w XVII i XVIII wieku, nieraz widzieli obok niej duże ciało niebieskie. Znani uczeni z dobrymi teleskopami nie mieli wątpliwości, że „bogini miłości” ma swój księżyc. A potem on znikł…


Pierwsze obserwacje


W XVII wieku, Francesco Fontana z Neapolu próbował zwiększyć siłę swego teleskopu przy pomocy dodatkowych soczewek. Jego trud zakończył się powodzeniem: Francesco ujrzał to, co było ukryte przed jego poprzednikami.
11.XI.1645 roku, astronom skierował teleskop na Wenus i ujrzał w środku jej sierpa czerwonawą plamę o promieniu wynoszącym 1/5 średnicy planety. Francesco uznał to za jakiś szczegół reliefu jej powierzchni. Kiedy ta „plama” wypłynęła poza skraj oświetlonej części Złotej Planety, on zrozumiał swój błąd. Tak mogło się poruszać tylko drugie ciało niebieskie. 

Dyrektor Obserwatorium Paryskiego – Giovanni Domenico Cassini – wszedł do historii astronomii jako doskonały obserwator. On odkrył cztery księżyce Saturna, przerwę w jego pierścieniach, którą do dnia dzisiejszego nazywają Szczeliną albo Przerwą Cassiniego i dokładnie wymierzył odległość z Ziemi do Marsa. Nowy, 150-x teleskop pozwolił mu potwierdzić, że satelita Wenus rzeczywiście istnieje i odpowiada opisowi Fontany:

18.VIII.1686 roku
Obserwując Wenus o godzinie 04:15 rankiem, zaobserwowałem na wschód od niej, w odległości 3/5 średnicy planety, świetlisty obiekt o niewyraźnych konturach. Wydaje się, że był on w tej samej fazie, co niemal w pełni Wenus, znajdująca się na zachód od Słońca (jako Gwiazda Zaranna – przyp. tłum.) Średnica obiektu była równa niemal ¼ średnicy planety. Obserwowałem go pilnie przez 15 minut. Takiż sam obiekt widziałem 25.I.1672 roku, w godzinach 06:52 – 07:02, poczym znikł on w promieniach zorzy. Wenus była w kształcie sierpa i obiekt miał taki sam kształt. Podejrzewałem, że miałem do czynienia z księżycem niezbyt dobrze odbijającym słoneczne światło. Znajdującym się w tej samej odległości od Słońca i Ziemi co Wenus, i powtarzającym jej fazy.



Cassini i inni astronomowie nie wpadli w samooszukiwanie się, próbując zobaczyć to, co bardzo zobaczyć chcieli. I na odwrót – opracowane przez nich teoretyczne modele Układu Słonecznego zakładały, że planety położone pomiędzy Ziemią a Słońcem nie powinny mieć księżyców. To, co oni widzieli przeczyło uznanym teoriom naukowym.


W XVIII stuleciu


W dniu 23.X.1740 roku, satelitę Wenus zaobserwował James Short – znany specjalista od przyrządów astronomicznych. Pisał on:
Skierowawszy teleskop na Wenus, zaobserwowałem blisko niej maleńką gwiazdkę. Wobec tego posiłkowałem się drugim teleskopem o powiększeniu 50…60-x. Przekonawszy się, że Wenus jest widoczna bardzo wyraźnie i powietrze jest bardzo przeźroczyste, zwiększyłem powiększenie do 250-x i ku memu wielkiemu zdumieniu ujrzałem, że ta „gwiazdeczka” ma tą samą fazę, co i Wenus. Jej średnica była mniej-więcej 1/3 średnicy Wenus, albo nieco mniejsza; blask nie był tak jaskrawy, ale kontury były bardzo dobrze widoczne… Tego ranka kilkakrotnie obserwowałem ten obiekt w czasie 1 godziny, ale zbliżał się dzień i około godziny 08:45 straciłem go z oczu. Od tego czasu starałem się obserwować go w każde bezchmurny ranek, ale drugi raz już mi się tak nie poszczęściło…  



Lista obserwatorów i obserwacji Neith (Wikipedia)

W 1761 roku, uwaga całego astronomicznego świata znów była przykuta do Wenus. W tamtym roku miało miejsce przejście tej planety na tle dysku Słońca – tzw. pasaż lub tranzyt. Satelitę Wenus widziano 19 razy w całej jego krasie – w tym także na tle słonecznego dysku. 

Astronom Jacques Montaigne z Limognes specjalnie obserwował niebo by znaleźć satelitę Złotej Planety, przedsięwziąwszy wszelkie środki ostrożności przeciwko złudzeniom optycznym. Najpierw zobaczył go w dniu 3 maja. Tak jak wcześniej, fazy satelity i planety były zgodne. 4, 7 i 11 maja (inne noce były pochmurne) Montaigne znów zaobserwował satelitę. Jego położenie w stosunku do Wenus zmieniało się, zaś faza zawsze była zgodna. 

Jacques Montaigne, który do tego czasu odnosił się sceptycznie do możliwości istnienia księżyca Wenus, teraz uwierzył w jego realność. On specjalnie wyprowadzał Wenus z pola widzenia teleskopu, a satelita ten był nadal widocznym, a zatem nie był to blik w soczewkach czy odbiciem w nich samej Złotej Planety. Według jego obliczeń, księżyc ten obiegał planetę w czasie 9d7h.

Wenus i Neith - wizja artysty


Zniknięcie


Pruski król Fryderyk II Wielki zaproponował nazwać ten księżyc na cześć astronoma i matematyka Jeana le Rond d’Alemberta, swego starego przyjaciela, ale uczony podziękował za to wyróżnienie. Wreszcie w XIX wieku bezimienny księżyc został nazwany. Belgijski astronom Jean Charles Ozo w 1878 roku nazwał go Neith – na cześć egipskiej bogini łowów i wojny – ale w tym czasie nie było czego obserwować. 

Od 1761 do 1768 roku, Neith była widziana wszystkiego dziewięć razy, przy czym niektórzy astronomowie jawnie zastrzegali się, że widzieli jedynie maleńką „gwiazdeczkę”, a nie duże ciało niebieskie. Astronom Paul Stobant wyliczył potem, że duńscy astronomowie wzięli za Neith gwiazdę z konstelacji Wagi, a ich kolega Peter Roedkiær z Obserwatorium Kopenhaskiego zobaczył obok Wenus jeszcze nieznaną wtedy planetę Uran. 

Od tego czasu Neith nikt już nie widział. Sondy międzyplanetarne potwierdzają, że Złota Planeta nie ma żadnego satelity.

Ale przecież ciało niebieskie o takich rozmiarach nie może zniknąć bez śladu. Gdyby rozpadło się na orbicie, to pozostałby po nim pierścień taki jak u Saturna. Spadek na planetę wybiłoby Wenus z równowagi pozostawiając gigantyczne rozpadliny na jej powierzchni. Sondy badające Złotą Planetę nie mogłyby przegapić symptomów niedawnej katastrofy. 

Znany teozof Charles Ledbiter w książce „Wewnętrzne życie” (1911) twierdził, że księżyce planet znikają, kiedy zamieszkująca je rasa osiąga „siódmy krąg zwyrodnienia”. Zniknięcie Neith oznacza, że Wenusjanie w przeciwieństwie do Ziemian – doszli do „siódmego kręgu” i kiedy my dojdziemy do takiego poziomu, to Księżyc przestanie świecić nad Ziemią.

Przypuszczalny wygląd Neith - wizja artysty


Tajemnicza gwiazda


W dniu 13.VIII.1892 roku, amerykański astronom Edward Emerson Barnard znajdował się w Obserwatorium Licka. Tuż obok Wenus zauważył on gwiazdopodobny obiekt. Barnard ustalił położenie gwiazdy, ono nie pasowało do położenia żadnej ze znanych gwiazd. Należy zauważyć, że Barnard specjalnie prowadził poszukiwania satelitki Wenus i martwił się jej brakiem. 

Nieznany obiekt nie był jednak powracającą z niebytu Neith, asteroidą, gwiazdą czy planetą. Astronomowie doszli do wniosku, że Barnard po prostu ujrzał daleki wybuch gwiazdy Supernowej – „której niestety nikt więcej już nie ujrzał”.

W 1919 roku, Charles Hoy Fort przypuszczał, że i Barnard i astronomowie z XVIII wieku uważali za księżyce statki kosmiczne, które wyszły na orbitę wokół planety.
- My dopuszczamy, że Wenus jest często odwiedzana przez inne światy lub superstruktury – pisał Fort. – Czasami one odbijają światło i bywają dostrzegane przez profesjonalnych astronomów. Te światy albo superstruktury my uważamy za kierowane i nie jest praktycznie nam znany żaden przypadek ich zderzenia.
 
Dzisiaj tak gigantyczne statki kosmiczne można obserwować tylko za perymetrem Pasa Asteroidów i w systemie księżyców Saturna. Superstruktury należące do Obcych vel Kosmitów nie podlatują bliżej, żeby po raz któryś nie trwożyć Ziemian.


Moje 3 grosze




W Wikipedii wyszperałem jeszcze kilka informacji o możliwych księżycach Złotej Planety, i tak mogła nim być asteroida oznaczona jako:

2002 VE68 – to jest tymczasowy satelita Wenus. Jej jasność wynosi zaledwie +20,5 mag., zaś średnica wynosi 210-470 m, a zatem nie pasuje do danych obserwacyjnych… Jako ciekawostkę mogę podać, że jest to obiekt typu PHA – potencjalnie niebezpieczna asteroida, bowiem często zbliża się do Ziemi na odległość <0,05 AU. 


2013 ND15 – trojański satelita Wenus, aktualnie znajdujący się punkcie L4 i jest związany grawitacyjnie z Wenus, Ziemią i Merkurym. Jak wykazują obliczenia, nie jest on na liście PHA, czyli nie jest niebezpieczny dla Ziemi. Jego średnica wynosi 40-100 m, zaś jasność +24,1 mag. 


Być może Neith jest jakimś wędrującym po Układzie Słonecznym obiektem – np. kometą, który został schwytany przez pole grawitacyjne Złotej Planety, ale pod wpływem potężnej grawitacji Słońca odleciał z powrotem w Kosmos albo orbituje on gdzieś po drugiej stronie Słońca i kiedyś zostanie odnaleziony. Być może kiedyś wróci do Wenus i znów będzie jej satelitką…  


Tekst i ilustracje – „Tajny XX wieka” nr 47/2015, ss. 4-5
Przekład z rosyjskiego - ©Robert K. Leśniakiewicz