wtorek, 17 października 2017

Babie lato


Mój kalendarz - Nastało Babie Lato, potocznie też polska złota  jesień – okres pięknej i ciepłej pogody w październiku w czasie utrzymywania się układu wyżowego. Jest on skutkiem ogólnego uspokojenia atmosfery półkuli północnej z powodu stosunkowo małych kontrastów termicznych między południem, które już nie jest tak usłonecznione, a północą, która nie zdążyła się jeszcze wychłodzić. Dodatkowym czynnikiem stabilizującym jest nagrzany w okresie letnim ocean.


W Ameryce Północnej tę porę roku nazywa się Indian Summer i przypada ona na październik. W Szwecji mówi się o Brittsommar - tam przypada ona też na październik. W Niemczech babie lato przypada najczęściej na wrzesień i nazywa się Altweibersommer (mylnie) tłumaczone na „lato starych bab”, w rzeczywistości nazwa wywodzi się ze staroniemieckiego i dotyczy nici pajęczych.




W sprzyjających warunkach, tzn. przy odpowiedniej temperaturze, wilgotności powietrza oraz sile wiatru, pająki rozpoczynają budowę nici, służących do przelotu. Zwykle zwierzęta wybierają wierzchołki wysokich roślin, traw, krzewów lub drzew, czyli miejsca, gdzie siła wiatru jest stosunkowo duża. Pająki prostują odnóża, unoszą do góry odwłok i wytwarzają nić pajęczyny.

Świat płonie kolorami. Na szczytach Przykca, Hyćkowej można liczyć drzewa liściaste. To najpiękniejsza część roku:  
Klon krwawy i żółta lipa
liście, listeczki sypią.
Zrzuca je ptak lecący,
strąca osa niechcący.


Tegoroczne babie lato zostało spowodowane przez przejście nad Irlandią niezwykłego huraganu OFELIA vel OPHELIA, który narodził się w równikowej części Atlantyku, ale zamiast na zachód – w kierunku Morza Karaibskiego – udał się na północ, w kierunku Zielonej Wyspy.

Załączone mapki ukazują marsz na północ tego huraganu, którego wiatry wiały z prędkością 191 km/h, i w Irlandii nie odnotowano czegoś takiego od 50 lat! Zginęło kilka osób, straty materialne jeszcze są szacowane.











A u nas? A u nas jak widać powyżej jesteśmy pod wyżem o wartości – w Jordanowie – 1025 hPa, na bezchmurnym niebie lśni słońce, a temperatura dzienna sięga +25°C i jest niemal letnio. Napisaliśmy „niemal”, bo w nocy temperatury jednak spadają do +6°C i czuje się podmuchy nadciągającej zimy.







No i grzyby. Takiego wysypu nie pamiętają nasi najstarsi mieszkańcy. Jest ich zatrzęsienie i ludzie mają już dosyć suszonych, kiszonych czy marynowanych rydzyków i prawdziwków. Niektórzy twierdzą, że jest to zwiastun szybkiej i ostrej zimy, podobnie jak kwitnące od góry wrzosy czy szyszki świerkowe rosnące od wierzchołka drzew.





Pożyjemy – zobaczymy, a na razie cieszmy się światłem, ciepłem i południowym wiatrem!

Opracowali:

St. Bednarz i R.K.F. Leśniakiewicz