poniedziałek, 19 marca 2018

Czy na dnie Atlantyku leży japoński skarb?



Filip Appl


To miała być chluba japońskiej Cesarskiej Marynarki Wojennej. Japoński okręt podwodny I-52 już w swym pierwszym rejsie ma poważne zadanie. Zamiast je wypełnić, idzie na dno Oceanu Atlantyckiego. A z nim, na jego pokładzie 3,5 t złota i innych kosztowności. Skarb, który czeka w głębinach na tego, który odważy się poń sięgnąć i wydobyć.

W japońskim porcie Kure, w południowej części prefektury Hiroszima jest dzisiaj ruch. Jeden z oficerów CMW obserwuje tony materiałów wojennych załadowywanych na ponad stumetrowy okręt podwodny stojący na kotwicy w zatoce, na którego dowozi się różne materiały i surowce. Wolfram, opium, kofeina, a szczególnie złoto. Kilka dużych pudeł naładowanych złotymi sztabkami, ponad dwie tony metali szlachetnych, które są wysyłane do nazistowskich sojuszników w zamian za dokumentację technologiczną dla japońskiego przemysłu wojennego.

Jednakże ten okręt podwodny nigdy nie dopłynie do celu. W czerwcu 1944 roku, Aliantom uda się namierzyć ten okręt znajdujący się w pobliżu wysp Karaibów. Jest w tym wielka zasługa brytyjskiego uczonego Alana Turinga (1912-1954)[1], któremu udało się złamać kody niemieckiej maszyny szyfrującej Enigma/Ultra[2]. Ale czy tak było naprawdę? Czy był pośród japońskich oficerów jeden, który współpracował z wywiadem amerykańskim – jak twierdzą niektóre teorie?


Okręt podwodny I-52

Misja pokojowa?


Amerykanin Paul Tidwell, weteran wojenny, który w latach 90-tych zbadał prawdę o I-52 wskazuje na wielkie znaczenie Złotego Okrętu Podwodnego dla japońskiej marynarki. Istnieją także przesłanki wskazujące na to, że na pokładzie okrętu mogły znajdować się dokumenty na temat wyprodukowania bomby atomowej.

Jeszcze inne teorie konspiracyjne twierdzą, że okręt podwodny przewoził poza towarami także tajny list do administracji prezydenta USA Franklina Delano Roosevelta (1882-1945), w którym Japonia przygotowywała grunt do kapitulacji. W 1944 roku, kiedy I-52 przedsiębrał swój pierwszy rejs, wojna zbliżyła się już do japońskich wysp macierzystych, a zawarty pokój mógłby pozwolić na uniknięcie straszliwych strat. Mógłby uchronić dwa miasta: Hiroszimę i Nagasaki przed atomowymi bombardowaniami. Ale dlaczego Japończycy wysłali ten list… okrętem podwodnym?



Tajemnica trwa


- Wiedziałem, że I-52 był specjalnym okrętem podwodnym i że było na nim złoto. Gnała mnie chęć poznania wszystkiego o tym okręcie i jego misji – powiedział o swych badaniach Paul Tidwel. Jednakże poszukiwania wraku przez długi czas są bezskuteczne. Aż nareszcie w maju 1995 roku, w Niemczech udało mu się znaleźć dziennik pokładowy tego okrętu podwodnego i wreszcie znajduje wrak „japończyka”.



Jednakże Złoty Okręt Podwodny jest zatopiony na głębokości prawie 5000 m i swych tajemnic nie ujawni. Żadna ekspedycja naukowa nie jest w stanie się dostać do środka i wyjąć z niej choćby jedną skrzynię zawierającą opium. Według niektórych badaczy wrak wygląda tak, jakby był rozerwany od środka. Czy to był sabotaż? Czy na dnie znajduje się wciąż złoty skarb Cesarstwa Japonii, czy może już ktoś go cichcem wydobył?

Do tego okrętu podwodnego do dziś dnia nikt się nie dostał.      


Opinie z KKK


Być może tak było. Ale ja chcę na chwilę wrócić do… Złotego Pociągu. Wątpię, czy on jest naprawdę w okolicach Wałbrzycha, sądzę że pojechał w drugą stronę – do Szczecina i Świnoujścia, gdzie jego zawartość przeładowano na U-booty i wywieziono najpierw do Norwegii a potem do Ameryki Pd. Czy nie do tego samego celu zmierzał japoński sensuikan? (Daniel Laskowski)     


Przekład z czeskiego - ©R.K.F. Leśniakiewicz




[1] Sam Turing niewiele by zdziałał bez pomocy polskich matematyków i kryptologów pracujących w Anglii: Jerzego Różyckiego, Henryka Zygalskiego i Mariana Rejewskiego, którzy nie dość, że złamali kody Enigmy, to jeszcze odtworzyli jej działający prototyp.
[2] Zaszyfrowana brytyjska nazwa Enigmy.