czwartek, 5 kwietnia 2018

Czy 1I/’Oumuamua to statek galaktyczny?




No właśnie, nadal uczonych trawi ciekawość i pytanie, czy odkryty niedawno obiekt oznaczony jako 1I/’Oumuamua,[1] A/2017 U1, C/2017 U1 (PANSTARRS). Jest to pierwszy wykryty i obiekt którego orbitę, a właściwie trajektorię hiperboloidalną udało się wyliczyć i ustalić. ‘Oumuamua nadleciał do nas z kierunku konstelacji Lutni, a konkretnie okolic gwiazdy Vega – RA = 18h36m i DEC = +38°37’, obleciał Słońce z prędkością 26 km/s, wewnątrz orbity Merkurego i odleciał w kierunku konstelacji Pegaza, w punkt opisany koordynatami RA = 23h51m i DEC = +24°44’.

Ciekawie wygląda analiza spektralna tego obiektu. Wikipedia pisze o tym  tak:

Widma zarejestrowane 25 października przez teleskop obserwatorium Roque de los Muchachos o średnicy zwierciadła głównego 4,2 metra wykazały, że obiekt jest czerwonawy, jak obiekty pasa Kuipera. Poczerwienienie powierzchni wynika z oddziaływania promieniowania kosmicznego przez miliony lat. 25 października 2017 zdjęcia wykonane przez Very Large Telescope (VLT) nie wykazały śladu obecności komy wokół obiektu, pomimo znacznego zbliżenia do Słońca. Został on w związku z tym przemianowany na A/2017 U1.[2] Może to być wygasła kometa, podobnie jak damokloidy znane z Układu Słonecznego.

Obserwacje VLT ujawniły także, że ʻOumuamua znacznie zmienia jasność w trakcie trwającego 7,3 godziny obrotu, co wskazuje na znaczne wydłużenie obiektu. Może on mieć co najmniej 400 m długości, ale jest dziesięciokrotnie węższy. Taki obiekt musi być utworzony z materii o dużej gęstości, skalnej lub metalicznej. Nie jest to obiekt podwójny, gdyż wymagałoby to nierealistycznie wysokiej gęstości.

A teraz najciekawsze:

Instytut SETI postanowił przeprowadzić obserwacje radiowe ʻOumuamua z uwagi na jej nietypową charakterystykę.

Wydłużony kształt asteroidy przypomina, teoretycznie rozważany, idealny kształt statku międzygwiezdnego. Powierzchnia czoła takiego statku powinna być jak najmniejsza, aby stawiać jak najmniejszy opór w ośrodku międzygwiezdnym. Ponadto wydaje się bardzo nieprawdopodobne, żeby obiekt wyrzucony z odległego układu gwiezdnego obrał tak precyzyjną trajektorię wewnątrz Układu Słonecznego.

SETI przeznaczył 60 godzin czasu obserwacyjnego Allen Telescope Array. Przeprowadzono obserwacje asteroidy w szerokim zakresie częstotliwości. Dodatkowe 10 godzin zostało przeznaczone używając Radioteleskopu Green Bank w ramach programu Breakthrough Listen.

Dane obserwacyjne nie wykazały żadnych cech, które mogłyby świadczyć o tym, że obiekt jest pochodzenia sztucznego. Planetoida obraca się wokół własnej osi, co oznacza, że nie jest ciągle ustawiona równolegle do toru lotu i jej kształt nie odgrywa zakładanej dla statku międzygwiezdnego roli. Dodatkowo jest to pierwszy tego typu obiekt odkryty po 7 latach od rozpoczęcia programu Pan-STARRS. Jest to za mało, aby określić czy trajektoria lotu jest tak nieprawdopodobna jak się wydaje. Możliwe jest, że tego typu obiekty przelatują w pobliżu Układu Słonecznego znacznie częściej, a po prostu nie są wykrywane. Obserwacje radiowe nie wykazały żadnych sztucznych sygnałów z okolicy ʻOumuamua. 

Tyle Wikipedia. Ale czy to świadczy za tym, że nie jest to obiekt sztuczny? Wcale nie! Poza tym uczeni z uporem maniaków trzymają się dogmatu, że obiekt sztuczny MUSI emitować fale radiowe. Jak nie ma fal radiowych, to jest to obiekt naturalny i kropka. A jeżeli jest to latający wrak statku kosmicznego, albo statek kosmiczny zakamuflowany jako asteroida? No, ale o tym możemy przekonać się tylko w jeden jedyny sposób: trzeba by było tam polecieć i zbadać rzecz in situ, a na razie nie mamy możliwości technicznych, by to zrobić…


Pewną nadzieję daje artykuł Piotra Cieślińskiego pt. „Planetoida czy Obcy” w „Gazecie Wyborczej” z 19.XII.2017 roku, w którym pisze on o badaniach ‘Oumuamua. Wyniki tych badań są zastanawiające, bowiem w widmie tego ciała niebieskiego nie stwierdzono ani śladu typowego dla komet anionu cyjankowego – CN- czy molekuł węgla – C2. Nie ma charakterystycznych minerałów spotykanych na innych asteroidach. Być może ‘Oumuamua jest pokryty 40-centymetrową skorupą chroniącą jego wnętrze (a dokładniej zasoby lodu i zmrożonych gazów) przed promieniami Słońca i promieniowaniem kosmicznym. Dlatego nie zostawia on za sobą warkocza gazowego ani nie ma swej komy. Warstwa ta składa się ze związków organicznych i przypomina brudny śnieg i lód gromadzący się na ulicach pod koniec zimy. Problem w tym, że obiekty z Pierścienia Kuipera i Obłoku Oorta są od milionów lat wystawione na promieniowanie kosmiczne i nie mają takiej skorupy jak ‘Oumuamua. A zatem istnieje nadzieja, że jednak jest to jakiś statek kosmiczny.

Tyle Piotr Cieśliński. I dalej – „Nauka w Polsce”:

Na powierzchni planetoidy 'Oumuamua znajduje się izolowana warstwa, bogata w substancje organiczne, powstała wskutek długotrwałego oddziaływania promieniowania kosmicznego. Skorupa mogła ochronić lodowe wnętrze planetoidy, gdy obiekt przeleciał 37 mln km od Słońca.
Astronomowie uzyskali widma obiektu ‘Oumuamua i na podstawie analizy, w jaki sposób odbija światło słoneczne, określili własności jego powierzchni. Wyniki badań ukazały się w „Nature Astronomy”.

'Oumuamua to pierwsza znana planetoida międzygwiazdowa, która przyleciała do Układu Słonecznego z zewnątrz. Obiekt został odkryty w październiku 2017 r. przez teleskop Pan-STARRS. Rozważano czy mamy do czynienia z kometą, czy z planetoidą i poddano go intensywnym badaniom, które wskazują, iż ma bardzo wydłużony kształt z rozmiarami około 200 x 20 metrów oraz zdolność odbijania światła (albedo) przypuszczalnie na poziomie 0,04. Z kolei projekt Breakthrough Listen sprawdził czy 'Oumuamua nie emituje sztucznych sygnałów na falach radiowych. Analizy przy pomocy superkomputerów nie wykazały jednak takich sygnałów.

Aby uzyskać widma obiektu, naukowcy z Wielkiej Brytanii, Stanów Zjednoczonych, Kanady, Tajwanu i Chile użyli dużych teleskopów, takich jak 4,2-metrowy Teleskop Williama Herschela (WHT) na wyspie La Palma oraz 8,2-metrowy Bardzo Duży Teleskop (VLT) w Chile należący do Europejskiego Obserwatorium Południowego (ESO). W przypadku teleskopu WHT obserwacje prowadzono 25 października, a teleskopem VLT obserwowano 27 października.

Badacze wskazują, że na powierzchni 'Oumuamua znajduje się izolowana warstwa bogata w substancje organiczne powstała na skutek długotrwałego oddziaływania promieniowania kosmicznego. Sucha skorupa mogła ochronić lodowe wnętrze przed wyparowaniem, gdy obiekt we wrześniu przeleciał 37 milionów kilometrów od Słońca.

„Ustaliliśmy, iż powierzchnia 'Oumuamua jest podobna do powierzchni małych ciał Układu Słonecznego pokrytych lodami bogatymi w węgiel, których struktura została zmodyfikowana przez ekspozycję na promieniowanie kosmiczne” - powiedział kierujący badaniami profesor Alan Fitzsimmons z Queen’s University w Belfaście.

'Oumuamua nie wykazuje aktywności kometarnej. Nie wskazują na nią ani uzyskane widma, ani zdjęcia. Z kolei widma planetoid powinny w tym zakresie widmowym wykazywać absorpcje od ciała stałego, w zależności od składu mineralogicznego. Jednak tego typu cech w widmie również nie dostrzeżono.

Okres rotacji obiektu to 7 do 8 godzin, ustalony na podstawie obserwacji fotometrycznych rożnymi teleskopami. Z kolei barwa planetoidy jest ciemna z odcieniami czerwieni i podobna do barwy niektórych małych ciał w zewnętrznych częściach Układu Słonecznego (wyniki badań koloru obiektu ukażą się w „Astrophysical Journal Letters”). To sugeruje, że planetoidy w innych systemach planetarnych są podobne do tych znanych z Układu Słonecznego.

Naukowcy porównali widma obiektu z widmami znanych planetoid z naszego układu. Okazało się, że najbardziej podobne są widma planetoid typów L i D. Planetoidy typu L są względnie rzadkie w głównym pasie planetoid, z kolei planetoidy typu D dominują w zewnętrznych częściach pasa planetoid oraz wśród planetoid trojańskich.

Obiekt 'Oumuamua przyleciał do nas z kierunku gwiazdy Wega (konstelacja Lutni), którą możemy bez problemu zobaczyć gołym okiem – jest to jedna z najjaśniejszych gwiazd na nocnym niebie. 'Oumuamua na pewno jednak nie pochodzi z układu Wegi. Równie dobrze obiekt mógł przez miliony lat podróżować w przestrzeni międzygwiazdowej, zanim trafił na Układ Słoneczny. Nie pozostanie u nas jednak długo.

Naukowcy wskazują, że podczas formowania i ewolucji Układu Słonecznego duża liczba komet i planetoid została wyrzucona w przestrzeń międzygwiazdową. Zapewne podobnie działo się w przypadku innych układów planetarnych. Według oszacowań, przez Układ Słoneczny przelatuje średnio jedna międzygwiazdowa planetoida rocznie. ‘Oumuamua jest pierwszą, którą udało się dostrzec. Badania „planetoid międzygwiazdowych” pozwolą na uzyskanie danych na temat procesów zachodzących w pobliżu innych gwiazd. 

Najbardziej interesującym jest ten „organiczny pancerz” na powierzchni tego obiektu. W jego wnętrzu mogą znajdować się żywe organizmy albo ich przetrwalniki. Czyżby teoria o panspermii – także tej kierowanej – była jednak prawdziwa? Życie mogłoby przeniknąć do nas z innych układów planetarnych, albo zgoła z przestrzeni kosmicznej – jak mgławicowa Anabis z powieści A.E. Van Vogta?

Jakie mogą być tego implikacje?

Przede wszystkim przypomnijmy sobie wszystkie dziwne epidemie grypopodobnych infekcji – np. słynna H1N1 vel „hiszpanka” i inne jej podobne, epidemie i pandemie Czarnej czy Czerwonej Śmierci, itd. itp. większość z nich pojawiała się po przejściu przez Układ Słoneczny jasnych komet i nie bez kozery wierzono w ich zgubny wpływ, jak opisał to prof. Kacper Stanisław Ciechanowski w swym dziele „Abryz Komety z astronomiczney y Astrologiczney uwagi pod meridianem krakowskim od dnia 29 Grudnia Roku 1680 aże do pierwszych dni Lutego 1681 wyrachowany” (Kraków 1681):

Kometa iest wapor – pisał on – gorący y suchy, tłusty y lipki, mocą Gwiazd z Ziemię wyciągniony aż pod Sphere Ognia wyniesiony y tamże zapalony bieg swoy wraz z trzecią Powietrza Krainą wkoło Ziemię odprawuiący. […]

Osobliwie trojaki zwykł był się rodzić Kometa: to iest, z Ogonem, kiedy materya exhalacyji wyciągnie się długo, kiedy exhalacyja iest subtelna y spuści się na dół, kiedy exhalacyja w pośrodku iest gęstsza, a w cirkumferencyiey subtelniejsza. […]

Kometa znaczy śmierć Monarchów, Królów, y Wodzów… Kometa znaczy Powietrze, znaczy Woynę. Komety wywierają złość na Podmiesięczne rzeczy…

Kometa może spowodować nawet Sądny Dzień, aleć ia obowiązany nauką Mattheusa Świętego, Luboć to niektórzy, chcąc wzbić się nad Astrologiczną naukę, dla pokazania się Komety, y inszych Obrotów Niebieskich, Sądny dzień opowiadają, ia to zostawuję świętemu Enochowi y Eliaszowi y inszym Prorokom…   

 No i dinozaury i inne mega-zwierzęta, które wyginęły w dziwny i nietypowy sposób. od 1980 roku wiadomo, że przyczyną ich wymarcia był spadek 10-kilometrowej bryły w okolicy Jukatanu, gdzie obecnie znajduje się astroblem Chicxulub, jakieś 64.800.038 lat temu. Ale czy tylko efekty mechaniczne impaktu były czynnikami letalnymi? Po pierwsze, to nie był jeden impakt tylko kilka, bo takie asteroidy nie latają solo. I jak ich powierzchnia jest pokryta skorupą ochronną, to bytujące pod nią mikroorganizmy nie są narażone na napromieniowanie. Wnętrze meteorytów może kryć niespodzianki w postaci mikroorganizmów, które wyzwalają się w chwili impaktu. I planeta zostaje zakażona.


Tak 1,5 mld lat temu na Ziemię mogło być przeniesione życie – nawet z głębi Galaktyki a kto wie, czy nie spoza niej…? Tak czy inaczej – Układ Słoneczny mógł być niejednokrotnie nawiedzany przez obiekty pozaukładowy. Kilka z nich mogło zderzyć się z planetami i księżycami Układu i zainfekować je drobnoustrojami. Być może spotkamy je na Marsie, Wenus (choć wydaje się to niemożliwe, ale znamy na ziemi ekstremofile, które mogłyby tam egzystować!), księżycach Jowisza i innych gazowych olbrzymów, a także na naszym Księżycu pod jego powierzchnią. Być może znajduje się tam cały żywy świat…

A wtedy podręczniki z kilku dziedzin wiedzy trzeba będzie napisać od nowa… 
I jeszcze na zakończenie żartobliwy wiersz na temat komet i ich oddziaływania na Ludzkość:

WAPOR Y PLEBAN

Na nieba firmamencie od  wczora
Wszyscy ze zgrozą zoczyli wapora
Bezzębną gębą pluł żary
Ogon mu wlókł się jak mary.

I czuli my wszytkie z odrazą,
Że mary te nas wkrótce porażą
Pomrą i ludzie i woły
Puste zaś będą stodoły

I w dzwony bili jak w kotły
Do Boga zanosząc modły
Pomarło więc ludzi kupa
Trupa grzebiąc na trupa
Ognie czyszczące paląc
Nadzieję w Bogu mając.

Ostało część sprawiedliwych
I młodych i leciwych
Do dom strwożeni wracają
Dobytku doglądają.

I chaty i stodoły
Znów krowy chowają i woły
A z każdej chaty jak staje
Pleban ochfiarę dostaje

W zarazy czas on niebożę
Sam strwożon wołał:  „Waporze!
Na Boga Żywego i Krysta
I niechaj Panienka Czysta
Rozprószyć ci się każe
To wotem obwieszę ołtarze!

I datki nakazał surowe
I panu i chłopu i wdowie
Znosili my wszytkie ten przymus
A pleban pojechał do Rzymu

Przemodlił już wszystkie datki
Różańce dostały dziatki
A lud się modli na nieszporach:
„Boże! Nie zsyłaj już na nas wapora!”

W. L., 1994 r.


Opinie z KKK


Dzięki za bardzo interesujący artykuł! Intruz bardzo ciekawy, wręcz niezwykły. Uważam, że jednak maczała w tym palce jakaś inteligencja. Nikt chyba nie zwrócił uwagi na fakt, że tak nieprawdopodobną odległość przebył bez kolizji z innym jakimś obiektem - to jest wręcz niemożliwe bez jakiejś nawigacji na jego „pokładzie”, być może działającej automatycznie. Przecież już niemal standardem są czujniki przeciw zderzeniowe w samochodach. Przy tych prędkościach, czasie lotu/odległościach i takiej orbicie, która de facto na każdym metrze jest "nowa" nieprzetarta/nie oczyszczona,  nie potrafię sobie wyobrazić, żeby coś takiego, w sumie rachitycznego mogło przetrwać i istnieć. Zgodzę się a nawet zawsze uważałem, że do US trafia materia spoza US, ale w formie pyłów, albo drobnego "żwirku", która może być podstawowym budulcem komet. A wiersz Pani W.L. jest super! (Avicenna)

Hipoteza kosmolotu zamaskowanego jako asteroida przewinęła się już w kontekście Tunguskiego Ciała Kosmicznego i weszła do kanonu hipotez na temat wydarzenia z 30 czerwca 1908 roku. Jestem przekonany, że nie było to naturalne ciało niebieskie… Ma ona swój niezaprzeczalny urok.
Podobnie jest w przypadku 1I/’Oumuamua – dziwnym się wydaje fakt, że ten kawał skały (???) leci sobie przez przestrzeń i z niczym się nie zderza? Co więcej – jego cechy fizyczne i chemiczne różnią go znacznie od materii Układu Słonecznego. Być może pochodzi on z przestrzeni międzygwiezdnej jako gruda materii wystrzelonej z innego układu wskutek wybuchu Supernowej? Stanowi on być może jedyny materialny ślad po tym układzie planetarnym, który znikł w pożarze Supernowej przed miliardami lat…
Z drugiej strony znamy komety, których skład chemiczny drastycznie odbiega od składu chemicznego tego rodzaju ciał niebieskich należących do rodziny Słońca. Tak więc nasuwa się ciekawy wniosek, a mianowicie – przestrzeń międzygwiezdna wcale nie jest taka pusta, jak opisują to autorzy powieści i opowiadań SF, i przygody takie, jaką opisał Stanisław Lem w „Obłoku Magellana” mogą się zdarzać i to na porządku dziennym…
A wierszyk jest odlotowy! (Daniel Laskowski)

Nie ma co gdybać, jakby to byli obcy, to taki twór nie obracał by się po jakichś dziwnych orbitach 😃 Marnotrastwo energii. Dodatkowo NIE miałby tylko i wyłącznie "grawitacyjnego" toru lotu 😀 W końcu obcy chyba wynaleźli już jakieś "silniki"  😏 (Sectroyer)

No to akurat mogła być sonda z załogą złożoną z automatów, albo sama byłaby wielkim robotem, jak w opowiadaniu Lema pt. „Szczur w labiryncie” – czyż nie? A może to tylko wrak z martwą załogą? Taki statek-sonda z załogą kosmicznych zombies na pokładzie? 😏 Możliwości jest sporo... 😲 (Arystokles)

Zebrał – ©R.K.F. Leśniakiewicz  



[1] Indeks I oznacza, że obiekt jest pozaukładowy – z ang.: Interstellar – międzygwiezdny.
[2] Indeks A oznacza kometę, która potem została przekwalifikowana na inne ciało niebieskie.