wtorek, 7 sierpnia 2018

Czy Jezus Chrystus był… Kosmitą?




Igor Nikitin


W rzeczy samej, trudno nazwać ten punkt widzenia sensacyjnym. Pogląd, że Zbawiciel w rzeczywistości przybył  do nas z innej planety pojawił się już bardzo dawno. Tak więc czy Watykan ukrywa niewygodną prawdę?


Nowa religia


Według poglądów ateistów Boga nie ma. Wierzący – rzecz jasna – uważają inaczej. Ci, którzy usiłują się zorientować w tym niełatwym temacie, poszukują kompromisu i nierzadko w ich wystąpieniach pojawiają się takie argumenty, które ani ateistom, ani głęboko wierzącym ludziom się nawet nie śniły. Jeden z takich właśnie kompromisów wygląda następująco: tak, Jezus rzeczywiście istniał w rzeczy samej, ale nie był człowiekiem w naszym tego słowa pojmowaniu. I oczywiście nie ma on żadnego odniesienia do jakichś tam mistycznych sił wyższych. Po prostu dlatego, że Jezus był Gościem z Innej Planety!

Najbardziej ortodoksyjni ufolodzy chcą na podstawie tej teorii stworzyć swoistą nową religię. Ale my nie będziemy się im przypodobywać, a tylko spokojnie, bez fanatyzmu, rozpatrzyć te argumenty, które są mogłyby potwierdzić pozaplanetarne pochodzenie Jezusa. Szkoda, ze tylko mogłyby, bowiem dowodów wprost, jak nam wiadomo, nie było i nie ma.


Cuda – nauka Przyszłości


Tak więc zaczniemy od Gwiazdy Betlejemskiej – zagadkowego światła, które zgodnie z Ewangeliami Magowie widzieli nad horyzontem dwa razy – pierwszy raz na Wschodzie, a po raz drugi bezpośrednio nad domem, w którym znajdowało się Dzieciątko Jezus, ze swą Matką – Maryją Dziewicą. Zatem można sensownie założyć, że ta Gwiazda (która już nigdy potem nie pojawiła się na ziemskim nieboskłonie) była niczym innym jak statkiem kosmicznym, którym przybył na Ziemię sam Zbawiciel.

I dalej. Wiele cudów takich jak wskrzeszanie zmarłych, zamiana wody w wino, wyleczenie trędowatych, itd. – można właściwie wszystko to objaśnić możliwościami wyższej cywilizacji. Dlatego też Jezus nie wskrzeszał wszystkich jak leciało. On przywrócił do życia tylko dwoje młodych ludzi: chłopca z Nain [Łk 7,11-17] i dziewczynkę, córkę Jaira [Łk 8,40-56] oraz jednego staruszka – Łazarza [J 11,1-44], którzy w tym czasie najprawdopodobniej przebywali w stanie śmierci klinicznej. Mówiąc krótko, apostołowie Piotr i Paweł mogli jednokrotnie powtórzyć cud wskrzeszenia, tzn. mogli umiejętnie posłużyć się otrzymanymi naukami.

Co się zaś tyczy Drugiego Przybycia (względnie Powrotu), to być może że pod tym terminem należy rozumieć albo konkretny Kontakt z Nimi, albo kolonizacja naszej planety po tym, jak dojdziemy do wyższego etapu rozwoju. Okrutna kaźń pierwszego przedstawiciela Innej Cywilizacji pokazała, że wtedy było jeszcze za wcześnie na kontakt z Ludzkością. Chociaż mówiąc otwarcie, jeżeli Obcy widzą, co się wyrabia na naszym świecie, Oni na pewne odłożą Kontakt z nami na kilka tysięcy lat…


Moje 3 grosze


Rzadko poruszam tematykę religijną w kontekście ufologii, bo poruszam się po bardzo śliskim i niebezpiecznym gruncie, szlakiem, który może wieść na nieliche manowce. 

Czytając ten i podobny materiały zawsze zadaję pytanie: czy aby na pewno Oni – ci Obcy – przybywają do nas z Kosmosu? Biblia podaje odpowiedź, że te mityczne istoty są pochodzenia czysto ziemskiego i poza Bogiem – niewiele mają wspólnego z Kosmosem. To już bardziej wiarygodnym jest Ich ziemskie pochodzenie – chociażby z innego wymiaru Czasu. Zob. - http://wszechocean.blogspot.com/2018/05/gwiazda-betlejemska.html. Chodzi o to, że hipoteza o Obcych/Ludziach Spoza Czasu tłumaczy wszystkie znane fakty i na dodatek wyjaśnia, dlaczego Oni to robią. Narodzenie Jezusa jest tylko jednym z wielu zwrotnych punktów historii - ZPH, w którym została zmieniona Rzeczywistość naszej planety. Zmiany te wprowadzone są po to, by historia Ludzkości (czy nawet całej naszej planety) toczyła się w określony sposób, wedle określonego programu. Wyjaśniłem to dokładnie w książce „UFO i Czas” (Tolkmicko 2011). 

Każda taka zmiana, nawet drastyczna (jak np. wojny czy katastrofy „naturalne”) wiedzie nas w kierunku rozwoju kolejnego etapu rozwoju. Taką właśnie koncepcję „pionowego postępu” opisywał tandem autorski Strugaccy Bros. w swych powieściach, w których realizowali ją progresorzy – agenci rozwiniętego technologicznie społeczeństwa Ziemi wprowadzeni w zacofane społeczeństwa galaktyczne. Okazuje się przy tym, że bardziej rozwinięte społeczeństwa galaktyczne umieszczają swoich progresorów także i u nas. Czy ci progresorzy są jedynie ludźmi? – oto jest pytanie! Przewrotne, ale daje do myślenia…


Źródło – „Tajny XX wieka” nr 5/2018, s. 3
Przekład z rosyjskiego - ©R.K.F. Leśniakiewicz