poniedziałek, 25 kwietnia 2022

Na północnym stoku Tatr (1)

 


          

Dr Miloš Jesenský

 

Ten materiał stanowi część naszej wspólnej pracy na temat dziwnych a śmiertelnych wypadków w górach. Rzecz jest pewnym uzupełnieniem tego, co napisałem w opracowaniu „Projekt Tatry“ (Kraków, 2002). Dr Miloš Jesenský dokopał się do mniej znanych faktów, które miały miejsce przed opisanymi przeze mnie wydarzeniami. Jest to więc cenne uzupełnienie Projektu. A zatem...

 

I.                 Klątwa Papirusowej Doliny i inne tajemnice

 

Jedną z pierwszych ofiar Tatr był - jak już wiemy - Adam Kaltstein, burmistrz z Białej, który zginął w połowie XVII wieku w Tatrach Bielskich na zboczach Bujačiego vrchu. Pisze o tym w swoich zapisach przyrodnik i ksiądz Juraj Buchholtz Starszy (1643-1724) mieszkający w Kieżmarku i Wielkiej Łomnicy: To on przywiózł wielką fortunę z gór, do których jeździł przez lata. W końcu postanowił nie iść dalej, tylko po raz ostatni pokazać synowi Adamowi, skąd czerpie złoto. Niedaleko zagłębienia, w którym znajdował się skarb i do którego mieli wejść, stał kamienny mur, obok wąska ścieżka podobna do kładki, a pod nim, na głębokości kilkuset siah, dolina usiana ostrymi skałami. Nie mieli już długiej drogi, gdy ich ojciec wpadł w przepaść i rozptrzaskał się tak bardzo, że z największym wysiłkiem odkryli go po kilku dniach w dolinie. Przestraszony syn nie wiedział, jak wrócić, bo bał się upadku. Pospieszył do domu i opowiadał o wypadku, ale nigdy nie wrócił w góry. [1]

 

Chociaż większość autorów pisze o przypadku Kaltsteina jako o nieszczęśliwym wypadku, to wedle współczesnych świadectw nie jest wykluczone, że może w tym przypadku iść o zbrodnię dokonaną przez jakichś cudzoziemskich poszukiwaczy skarbów tzw. „cichym wystrzałem“ oddanym z przeciwstoku.

 

W 1771 roku zaginął poszukiwacz skarbów z kuriozalnym nazwiskiem Papyrus, który spadł z Czarnego Szczytu.[2] Jego szczątki zostały znalezione po pewnym czasie w jego okolicy. Dr Jacek Kolbuszewski na podstawie archiwalnych dokumentów pisze o tym tak:

W tym przypadku ofiarą wypadku stał się stolarz z Matejowic – niejaki Jan Papirus, który w roku 1771 udał w góry w okolice Czarnego Szczytu.  W obszarze bram nazwanym na pamiątkę tego niefortunnego wydarzenia Papirusowymi Turniami, spadł ze stromego, skalistego zbocza, by tam znaleźć swoją śmierć! Pamięć o nim była tak silna, że ​​nie tylko dwie pobliskie wieże skalne, ale także całe doliny[3] otrzymały swoje nazwy od jego nazwiska.[4]

 

Pasterze spełniają niefortunną kronikę śmiercipisał o tragediach w Tatrach malarz i założyciel Towarzystwa Tatrzańskiego Walery E. Radzikowski (1840-1905), ale była to tylko część prawdy tragicznej, jak doświadczeni alpiniści, myśliwi w górach ginęli poszukiwacze skarbów, zielarze, a później turyści. Polski ksiądz Michał Głowacki (1804-1846), który przybył nad brzeg Morskiego Oka w 1830 r., wspomina krzyż, który znalazł w niewielkiej odległości od niego: Znalazłem się przy grobie nieznanej osoby, która została tu znaleziona martwa – jego czaszka spoczywa pod krzakiem jałowca. [5]

 

Ślady dawnych dramatów i dziwnych wypadkach zostały zachowane także w toponimach Tatr, przy czym ich północny stok wcale nie jest wyjątkiem – jest tedy Budzowa Igła, Pościel Jasińskiego, Juhaska Grota. O tej pierwszej doczytamy się, że juhas Budz przed kilkoma dekadami poszukiwał zagubionej owcy i przy tym spadł ze skał Koziego Wierchu do Buczynowej Dolinki.[6]

 

O następnej nazwie dowiadujemy się, co następuje: Niejaki Jasiński z Poronina w czasie polowania na kozice dostał się na przełęcz, gdzie spędził kilka nocy. Na próżno próbował szczęścia, aż w końcu wpadł w przepaść w Buczynowej Dolinie i rozbił się o skały.[7]

 

W roku 1886 przy wejściu do jaskini na północnej ścianie Długiego Giewontu zabił się juhas. Wielki znawca Tatr, żeglarz, generał brygady Mariusz Zaruski (1867-1941) i jego towarzysze znaleźli w tym miejscu krzyż grubo ciosany, złamany u dołu, z którego opadało jedno ramię. Ale tutaj ciało spoczywało. Był to juhas, który spadł z Giewontu. Rozmawiali o tym starsi, ale nie wiedzieli, gdzie to się stało, według nich gdzieś w pobliżu Suchego Wierchu. Ale to było tutaj, nie mogło się zdarzyć nigdzie indziej! Później zapytałem górali, nikt nie wiedział, gdzie pasterz się zabił, ale wszyscy wiedzieli, że jest gdzieś w tych jaskiniach. I tak znaleźliśmy się na miejscu zapomnianej górskiej tragedii. Na pamiątkę tego wydarzenia i zmarłego nazwaliśmy jaskinię Juhaską.[8]

 

Przypomnijmy jeszcze i ten smutny szczegół, że był to zaledwie 10-letni Józef Chadowski, który wspiął się nad przepaść pod Giewontem i spadł pomiędzy skały, gdzie dopiero po trzech latach pewien pasterz znalazł jego jeszcze ubrany szkielet.[9]

W księdze zgonów gmin Zakopane i Kościelisko z lat 1842-1892 możemy przeczytać ciekawe dane o zgonach w górach. Stąd też możemy dowiedzieć się o śmierci 50-letniego Macieja Bachledy w 1850 roku w Tatrach, rok później w górach straciła życie tylko sześcioletnia Katarzyna Dropowa.

        

CDN.



[1] Wg. Kolbuszewski, Jacek: Skarby króla Gregoriusza, Wydawnictwo Ślask, Katowice 1972, s.126-127.

[2] W słowackich Tatrach Wysokich.

[3] Wielka Papirusowa Dolina (slovensky Veľká zmrzlá dolina) a Mała Papirusowa Dolina (slovensky Malá Zmrzlá Dolina).

[4] ibidem, s.128.

[5] Zborowski, Juliusz: Świętopełk i jego podróż do Tatr, Wierchy, č.24 (1955), s.80.

[6] Nyka, Józef: Dolina Roztoki i Pięciu Stawów, Sport i Turystyka, Warszawa 1954, s. 108.

[7] Paryski, Witold: Tatry Wysokie, III, Warszawa 1951, s. 22.

[8] Jaskinia ta jest teraz znana jako Juhaska Jaskinia. Zob.Zaruski, Mariusz: Nowa grota w Giewoncie, w Paryski, W.H. (ed.): Wycieczki, wrażenia i opisy, Sport i Turystyka, Warszawa 1958, s.51.

[9] Chelchowski,K.: Świadectwo ksiedza Stolarczyka o spólczesnych mu ofiarach Tatr, Zakopane, 22 (1912).