Powered By Blogger
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pluton. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pluton. Pokaż wszystkie posty

środa, 5 czerwca 2024

Życie poza Ziemią w oceanach innych światów?

 


Cały czas zastanawiamy się nad tym, gdzie w Kosmosie może znajdować się życie? W jakiej formie i czy rozumne? Czy możliwe jest nawiązanie z nim Kontaktu? Te i tysiące innych pytań nurtuje od dawna egzobiologów i planetologów, filozofów i innych badaczy Nieznanego. I to właśnie z tą materią zmierzył się Kevin Peter Hand w swej pracy pt. „Pozaziemskie oceany”, którą pragnę Czytelnikowi polecić jako znakomite rozszerzający horyzonty naszej wiedzy i wyobraźni ćwiczenie umysłu.

Książkę tą przeczytałem dosłownie jednym tchem na szpitalnym łóżku, mając czas na przemyśliwanie treści w niej zawartych. A są one ważkie choćby dlatego, że mówią one o rezultatach ostatnich badań księżyców planet Układu Słonecznego i przede wszystkim istnienia na nich całych wodnych oceanów, które mogłyby być kolebką życia.

Autor opisuje swe przygody na dnie ziemskiego Wszechoceanu, gdzie badał w okolicy Lost City[1], Snake Pit[2] i na stoku Seamount Menez Gwen[3] w Atlantyku, m.in. tzw. „palacze” czyli kominy hydrotermalne, które są oazami bujnego, niepowtarzalnego życia w ciemnych i zimnych głębinach Wszechoceanu. Ten fakt istnienia takich właśnie oaz podsunął Autorowi myśl o tym, że coś podobnego może istnieje w Kosmosie. I tutaj rozpoczął on swe rozważania na temat możliwości istnienia całych wodnych Wszechoceanów na księżycach planet-olbrzymów: Jowisza i Saturna oraz planety karłowatej Plutona.

Badania tychże księżyców wskazują na to, że na wszystkich dużych księżycach z wyjątkiem Tytana i Io znajdują się pokrywy lodowe, pod którymi mogą być – i najprawdopodobniej są – oceany wody z rozpuszczonymi w niej solami i cegiełkami życia…

Oczywiście chemizm tego życia byłby całkowicie odmienny od tego, co mamy na powierzchni Ziemi, ale bardzo podobny do tego, co znajduje się w jej Wszechoceanie. I są na to mocne argumenty w postaci rezultatów pomiarów wykonanych przez sondy NASA, które skierowano w te rejony Układu Słonecznego.

Z Tytanem i Io sprawa jest odmienna. Tytan ma wprawdzie atmosferę, ale z lekkich węglowodorów i metanowe morza. Jeżeli istnieje tam życie to oparte na innych zasadach. Nie na lipidach w wodzie, jak u nas, ale węglofluorach w węglowodorach. Zaś na Io przy panujących tam warunkach mogłoby tam egzystować białko krzemowe w siarce… - a więc coś skrajnie odmiennego od tego, co znamy na Ziemi. NB, ten typ życia mógłby egzystować także na Wenus i być może na Merkurym, ale to już inna ballada…

I wreszcie perspektywy. NASA zamierza wysłać w te regiony Kosmosu następne sondy badawcze, których zadaniem będzie uściślenie danych i zebranie nowych, co dotyczy szczególnie dwóch księżyców: Europy w układzie Jowisza i Enceladusa w układzie Saturna. Jeżeli idzie o tego ostatniego, to mamy niemal pewność, że pod kilkukilometrową skorupą lodu znajduje się wodny ocean zawierający sole mineralne i aminokwasy, a więc i życie organiczne. To wiemy dzięki wyrzucanym przezeń gejzerom wody, które zamarzając tworzą pokrywę śnieżną tego księżyca i lodowy pierścień E jego macierzystej planety. Największym problemem będzie przebicie się przez wielokilometrową skorupę lodową i dobranie się do jego oceanu. Trzeba będzie obmyśleć i skonstruować zupełnie inny typ statku kosmicznego skrzyżowanego z batyskafem i łodzią podwodną, dzięki któremu będzie możliwość dostania się i eksploracji tych prawdziwie wodnych światów. Przypomina się kultowa powieść sir Arthura C. Clarke’a pt. „Kowboje oceanów”, w której bohater dowiaduje się o zaciągu ochotników do pracy we wszechoceanie Wenus. Dziś wiemy, że na Wenus jest okrutna, rozpalona i toksyczna pustynia, ale kto wie, co będzie za kilkaset czy kilkaset tysięcy  lat, kiedy ją sterraformujemy? Poza tym w swej „Odysei kosmicznej” zamieścił on opis pierwszej wyprawy na Europę i tego, co tam znaleziono…  

A końcowa konkluzja jest taka – szukajmy życia (bo w końcu o to naprawdę chodzi w astronomii i astronautyce) – ale nie tylko na powierzchniach planet ale także w ich wnętrzach i wszechoceanach. Osobiście jestem zdania, że w Kosmosie kipi życie i Natura zawsze sobie poradzi znajdując obejścia niesprzyjających warunków. To znamy już z naszej planety, a zatem dlaczego nie ma tak być w całym Universum?  Autor dał nam znakomitą pożywkę dla wyobraźni i fantazji, a jak dowodzi tego historia – każdy fantastyczny pomysł został prędzej czy później zrealizowany, a zatem także i ten… 



[1] Pole hydrotermalne - N 30°07′0″ - W 42°07′0″, Grzbiet Środkowoatlantycki.

[2] Pole hydrotermalne – N 23° 22' 0'' - W 44° 56' 59'', Grzbiet Środkowoatlantycki.

[3] Pole hydrotermalne – N 37°50’30” – W 31°31’30”, okolice Azorów.

środa, 14 marca 2018

„New Horizons” leci ku Trzeciej Strefie


New Horizons

Sarah Knapton


NASA uśpiła sondę New Horizons na pięć miesięcy na czas jej podróży do Trzeciej Strefy – najbardziej tajemniczego regionu Układu Słonecznego. Sonda New Horizons, która wykonała niesamowite zdjęcia Plutona w lipcu 2015 roku, została wyłączona w kwietniu 2016 roku w celu zaoszczędzenia energii na okres podróży przez Pas Kuipera – zaśmiecony region Układu Słonecznego wypełniony odłamkami lodu, który otacza Słońce i planety, i jest znany jako Trzecia Strefa.

W dniu 16 września, statek kosmiczny został wybudzony po 16-miesięcznym locie do MU69 – starożytny obiekt, o którym sądzi się, że stanowi jedną z „cegiełek”, z których zbudowany jest Układ Słoneczny.     

[Planetoida (486958) (tymcz. 1110113Y) 2014 MU69 została odkryta w czerwcu 2014 r. w wyniku testowego poszukiwania w Pasie Kuipera przyszłego celu dla sondy New Horizons przez Kosmiczny Teleskop Hubble’a (HST). Wykonano wtedy około 200 zdjęć fragmentu nieba w konstelacji Strzelca. Dostrzeżenie 2014 MU69 możliwe było po zastosowaniu przez naukowców złożonych metod obróbki obrazu, żeby zablokować światło gwiazd widocznych w tle. Asteroida (486958) 2014 MU69 nie posiada jeszcze formalnej nazwy, a jedynie oznaczenie prowizoryczne 1110113Y i stały numer. W przyszłości może otrzymać od Minor Planet Center zindywidualizowaną nazwę własną. Zespół misji sondy New Horizons nieformalnie określa tę planetoidę jako „PT1” (potencjalny cel nr 1) – Wikipedia]

Planetoida 486958 (1110113Y) 2014 MU69

Ta kosmiczna skała nie była jeszcze odkryta, kiedy w 2006 roku została wystrzelona sonda, która ruszyła w najdłuższą podróż w historii eksploracji kosmosu, miliard mil poza Plutona i cztery miliardy mil od Ziemi.

Ostatnie obserwacje asteroidy MU69 przy pomocy HST pokazuje, że jest to najprawdopodobniej podwójnie „binarny” obiekt, albo para kosmicznych skał „zlepionych razem” ciał niebieskich, które mają jakieś 12 mi/~19 km średnicy. Alan Stern – czołowy badacz z programu NASA New Horizons – powiedział:
- Jesteśmy niemal pewni, że dotrzemy do pierwotnej materii w Pasie Kuipera, do liczących cztery miliardy lat relikwiach z czasów formowania się Układu Słonecznego i egzotycznego rumowiska małych planet Pasa Kuipera, takich jak Pluton. Być może rój małych ciał opuszcza nas od czasu do czasu, kiedy uformował się Układ Słoneczny. Czeka nas nowa eksploracja, bowiem otwiera się przed nami naukowa bonanza.

New Horizons jest najszybszym statkiem kosmicznym, który opuścił Ziemię, i jest częściowo napędzany energią atomową. Kiedy wystartował w 2006 roku, Pluton wciąż był planetą jeszcze przez kilka miesięcy, poczym został zdegradowany do rangi planety karłowatej albo Plutonka[1] i otrzymał oficjalną nazwę „asteroida numer 134340 Pluton”.

Planeta karłowata 134340 Pluton

Po przebadaniu obiektów z Pasa Kuipera, statek kosmiczny być może opuści Układ Słoneczny – wyczyn osiągnięty tylko przez sondy Voyager. Na swym pokładzie niesie on popioły uczonego, który odkrył Plutona – Clyde’a Tombaugha, który zmarł 17.I.1997 roku, w dziewięć lat i dwa dni przed wystrzeleniem New Horizons, a jednym z jego ostatnich życzeń było to, by jego doczesne szczątki zostały wysłane w Kosmos.       


Przekład z angielskiego - ©R.K.F. Leśniakiewicz


[1] Plutonido – Plutonek, to cała klasa ciał niebieskich zbliżonych rozmiarami i właściwościami do Plutona.

poniedziałek, 7 marca 2016

Misja do Otchłani





Oleg Fajg


NASA zaproponowała wszystkim, którzy mają na to ochotę, dostarczenie ich nazwisk za granice Układu Słonecznego. Dysk z tymi nazwiskami został zamontowany w sondzie kosmicznej New Horizons. Są tam nazwiska 800.000 Ziemian. 

W dniu 14.VII.2015 roku, o godzinie 11:49 GMT, stacja kosmiczna New Horizons dotarła w pobliże – 12.500 km od powierzchni – Plutona – onegdaj najdalszej planety Układu Słonecznego, dzisiaj zdegradowanej do obiektu transneptuńskiego, albo do planety karłowatej, znanej teraz jako 134340 Pluton. 


10 lat w królestwie zimna i mroku


Znajdując się w odległości ponad 4,5 mld km od Ziemi, sonda przeprowadziła sesję zdjęciową karłowatej planety. Wedle programu, aparat ten miał do wykonania 150 badań naukowych i pomiarów powierzchni Plutona i przestrzeni kosmicznej w jego sąsiedztwie.

W gruncie rzeczy właściwie powinno się mówić o systemie Pluton – Charon, a przecież poza badaniami reliefu i osobliwości geologicznych Plutona, pomiarów jego temperatury zbadania właściwości i składu atmosfery – zakłada się także badanie jego satelitów. W pierwszej kolejności – S/1978 P1/Pluton I/Charona.

Zgodnie z programem, w czasie bliskiego przelotu koło Plutona bezpośrednia łączność sondy z Ziemią była wyłączona, ale wszystkie siedem przyrządów naukowych na pokładzie stacji kosmicznej  pracowało bez przerwy. Wybór takiego trybu pracy sondy przede wszystkim objaśnia się przede wszystkim oszczędnością prądu dla tychże przyrządów robiących zdjęcia, robiących pomiary, badania samej planetoidy i jej otoczenia. 

Aktualnie (sierpień ub. roku – przyp. tłum.) trwa przekazywanie uzyskanych danych na Ziemię. Obliczono, ze przekazanie wszystkich danych naukowych i telemetrycznych będzie trwało około 16 miesięcy. 

Astrofizycy cieszą się na nowe odkrycia związane z dalekimi rubieżami Układu Słonecznego.


Wystrzał z grawitacyjnej procy


Historia podróży sondy New Horizons w dalekie kąty Układu Słonecznego faktycznie zaczęła się od unikalnego manewru grawitacyjnego. Pluton porusza się na bardzo dziwnej orbicie, której nachylenie do płaszczyzny ekliptyki jest bardzo duże (17,16°) i przecina się z płaszczyzną orbity Neptuna. Dlatego też jego odległość od Słońca waha się od 30 do 40 AU. (1 AU = 150 mln km), natomiast jeden obrót wokół Słońca trwa ok. 250 lat. 

W lutym 2007 roku, kosmiczny aparat przybliżył się do Jowisza i otrzymał potężny impuls od pola grawitacyjnego tego gazowego olbrzyma, odleciał od Słońca z ogromną prędkością – 50.235 km/h czyli ok. 13,954 km/s. Był to rekordowy lot dla sondy kosmicznej, który rozciągnął się na dziesięciolecie. Dokładne badanie systemu Plutona zaczęły się na 5 miesięcy przed jego randez-vous z sondą kosmiczną. Dane te pozwoliły na przeprowadzenie korektury lotu, i na trzy miesiące przed bliskim spotkaniem, sonda zaczęła z odległości 100 mln km robić kartograficzne zdjęcia Plutona i Charona. A na miesiąc przed spotkaniem zaczęły się całodzienne obserwacje. Astronomowie pragnęli dowiedzieć się, czy Pluton ma jeszcze jakieś satelity i pierścienie z odłamków lodu i skał. Na szczęście tych kosmicznych raf mogących zaszkodzić posłańcowi Ziemi nie było. Po przeprowadzeniu manewru „grawitacyjnego kopa” sonda miała jeszcze połowę paliwa na dokonanie korektur lotu. 

Dzięki projektowi Nowe Granice, w skład którego wchodzi i projekt New Horizons po raz pierwszy uczeni dotarli do granic Układu Słonecznego.

[To znaczy dotarli do granicy układu planetarnego Słońca, bowiem prawdziwa granica Układu Słonecznego leży poza Pasem Kuipera i Obłokiem Oorta – czyli w odległości ok. 2 ly od Słońca – uwaga tłum.] 

Astronomowie – planetolodzy mają nadzieję na znalezienie odpowiedzi na wiele pytań na pochodzenie i budowę Układu Słonecznego. Wszak Pluton i jego księżyce mają w sobie informacje na temat pierwotnej materii będącej budulcem, z którego powstał nasz kosmiczny dom.



Zagadkowy karzełek


Planetoida 134340 Pluton to jedno z większych ciał niebieskich w Układzie Słonecznym, do którego jeszcze nie zbliżył się żaden ziemski aparat kosmiczny. Dlatego też wąziutki strumień informacji może się wreszcie przekształcić w szeroką rzekę nowych odkryć. Tak wiec już widać, że powierzchnia planetoidy jest czerwonawo-brązowawa, i dlatego zaczęto ja porównywać do Marsa. Wyjaśniło się, że Pluton jest w średnicy o 80 km większy, niż to uważano wcześniej, a jego biegun północny jest pokryty czapą polarną z lodu azotowo-metanowego. A tak w ogóle, to Pluton przypomina śnieżkę z brudnego lodu i sprasowanego śniegu z niewielkim kamiennym jądrem. 

Sonda odkryła gigantyczne, trzykilometrowe kamienno-lodowe wzniesienia nieopodal niższej części formacji zwanej Serce Plutona. Wskazuje to na istnienie jakiejś aktywności geologicznej na powierzchni karłowatej planety, ale na razie niczego pewnego nie można powiedzieć. Lód wydaje się być całkiem miękki do formowania wysokich i dużych hałd i kup kamieni. Być może jest to młode geologicznie uformowanie, podobne jak na satelitach planet-gigantów. Tam to są ślady działania sił pływowych planet gigantów, ale jaka była przyczyna powstania ich na Plutonie?

Na północnej hemisferze karłowatej planety, uczeni odkryli lodową równinę, pokrytą swoistymi łuskami z lodu i przypominającą kształtem serduszko. Uczeni nazwali to Serce Plutona - Tombaugh Regio – na cześć odkrywcy tej planetoidy Clyde Tombaugha. Na pokładzie sondy znajdowała się kapsuła z prochami tego astronoma, który zmarł w 1997 roku w wieku 90 lat. Mało brakowało, a odkrywca Plutona by dożył startu sondy New Horizons

Średnica „północnego reliefu” sięga 1600 km, a jego część nazwana – też nieformalnie – Sputnik na cześć pierwszego sztucznego satelity Ziemi wystrzelonego w 1957 roku. W tej chwili planetolodzy gorąco dyskutują na temat powstania tego plateau setki milionów lat temu. Wiadomo tylko, że nie ma żadnych geologicznych procesów na tej planetoidzie, a wiek równin wynosi około 100 mln lat. 

Nowe odkrycia przyniosła także atmosfera Plutona. Ona okazała się nieoczekiwanie dużą, rozpościerająca się na 1600 km. Jej skład okazał się być chemicznie bardzo bogatym, przy czym wierzchnie warstwy składają się z azotu (N2), zaś niższe składają się z dużej ilości metanu (CH4) i ciężkich węglowodorów. 

Pluton nie ma swego pola magnetycznego, tak więc jego atmosfera jest niszczona przez wpływ wiatru słonecznego i promieniowania UV od Słońca. Wedle ocen uczonych, w każdej sekundzie z atmosfery Plutona ucieka około tony gazu, co jest o wiele więcej, niż na Marsie, który przeżywa analogiczne problemy. 




Do pozaplanetarnych głębin Nieznanego


Przeleciawszy obok Plutona, New Horizons poleciał dalej. Po drodze przyjrzano się satelitom Plutona, a potem przestawił się na duże asteroidu z Pasa Kuipera – tzw. kuiperowce. Jakie małe asteroidy wpadną w pole widzenia kamer sondy, zadecyduje się jeszcze w czasie lotu. 

Pas Kuipera został odkryty w latach 90.  XX wieku i został tak nazwany na cześć przepowiadającego jego istnienie w 1952 roku, amerykańskiego astronoma Gerarda Kuipera. Uważa się, że tam może znajdować się co najmniej 70.000 dostatecznie dużych obiektów, które mogą być porównywalne z Plutonem. 

Znany amerykański astrofizyk Freeman Dyson uważa, że na niektórych kuiperowcach może zostać odkryte życie. Według niego, będzie się ono rozwijać w podlodowych oceanach, zaś wielokilometrowe lody będą pełniły rolę „lodowej sfery Dysona” utrzymującej wewnętrzne ciepło.

[Wydaje się, że coś podobnego do Sfery Dysona znajduje się już w Kosmosie, a konkretnie w układzie gwiezdnym KIC-8462852. Szczegóły znajdzie Czytelnik w tym blogu, zob. http://wszechocean.blogspot.com/2015/10/kic-8462852-cud-gwiezdny.html - uwaga tłum.]
 
Ciekawe, że w międzyplanetarnej odysei New Horizons bierze udział ostatni stopień rakiety nośnej. I chociaż – w odróżnieniu od kosmicznego aparatu – stopień ten jest tylko „martwym kawałem żelaza”, nieruchomym i niefunkcjonalnym – to stanie się on ludzkim artefaktem lecącym w galaktyczną dal. 

[A może po prostu – podobnie jak w czasie wypraw księżycowych programu Apollo – człon ten pozostał po to, by Ktoś go sobie dokładnie obejrzał? Obawiam się, ze to była przyczyna, dla której go pozostawiono – uwaga tłum.]  


Tekst i ilustracje – „Tajny XX wieka” nr 33/2015, ss. 4-5
Przekład z j. rosyjskiego – Robert K. Leśniakiewicz © 
Fot.: NASA

niedziela, 2 sierpnia 2015

Dolecieliśmy do Plutona i co dalej…?

Pluton

Kilka dni temu świat zelektryzowała wieść, że amerykańska sonda kosmiczna New Horizons właśnie przelatuje w odległości 12 500 km od Plutona, który w sierpniu 2006 roku został zdegradowany do kategorii planet karłowatych. Ten post (mimo że w zasadzie nie dotyczy wulkanów) będzie stale aktualizowany o nowe zdjęcia i informacje. Zdjęcia zrobione przez New Horizons wskazują interesujące struktury geologiczne na powierzchni Plutona: linearne struktury mogą być klifami, kolista struktura może okazać się kraterem impaktowym, dla geologów i geofizyków ciekawa jest też zagadkowa jasna struktura w kształcie serca. Zauważalne jest podobieństwo pomiędzy Plutonem a księżycem Neptuna, Trytonem: zasadniczy brak na powierzchni Plutona struktur impaktowych oraz wykrycie w jego atmosferze rozproszonego azotu i metanu może wskazywać na wulkanizm. Konkretnie kriowulkanizm: gejzery wody, amoniaku i metanu tak jak na Trytonie. Podnoszona jest także możliwość kriowulkanizmu na Charonie, największym księżycu Plutona, którego powierzchnia upstrzona jest głębokimi kanionami. Dodam jeszcze, że na równiku Charona znajduje się ogromny krater impaktowy. Spekuluje się także o obecności chmur na Plutonie, obecności płynnego azotu na powierzchni, być może płynnego oceanu pod lodową (bogatą w metan) czapą.

Wiadomo już ile wynosi średnica Plutona: 2370 kilometrów, co podkreśla fakt, że Pluton jest większy od wszystkich obiektów kosmicznych znajdujących się poza orbitą Neptuna, w tym np. od planety karłowatej Ceres badanej przez sondę Dawn. Średnica Charona wynosi 1208 km. Dwa mniejsze księżyce Plutona, a mianowicie Nix i Hydra mają średnicę (odpowiednio) około 35 i 45 km. Średnice dwóch najmniejszych księżyców Plutona (Styx i Kerberos) jeszcze nie zostały zmierzone.

Nie mogę się doczekać pierwszych szczegółowych zdjęć powierzchni Plutona i ewentualnego potwierdzenia spekulacji o krwiowulkanizmie na jego powierzchni. To musi być coś absolutnie wspaniałego odkrywać nieznane światy tak odległe, że można o nich tylko pomarzyć.

New Horizons zajmuje się obecnie Charonem, a ja z niecierpliwością czekam na zdjęcia powierzchni Plutona i Charona z bliska.

DODANE:

Już są pierwsze zdjęcia. W pobliżu równika Plutona znajduje się młody (szacowany wiek 100 milionów lat) łańcuch górski o wysokości sięgającej 3500 metrów. Zbudowany jest on z lodu wodnego. Zamarznięta powierzchnia Plutona obfituje w metanowy lód o różnorodnej teksturze. Na powierzchni Charona widoczny jest pas klifów i wgłębień rozciągający się na odległość 1000 km, u góry z prawej strony widoczny jest kanion o głębokości 7-9 km. Niewiele kraterów impaktowych wskazuje na relatywnie młodą powierzchnię największego księżyca Plutona.


Codziennie nadchodzą nowe zdjęcia pokazujące interesujące struktury geologiczne Plutona. W pobliżu słynnej struktury przypominającej serce i na północ od lodowych gór Plutona znajduje się rozległy zamarznięty płaskowyż w wieku nie mniej niż 100 milionów lat (nieformalnie nazwany Sputnik Planum), co wskazuje na aktywność geologiczną planety. New Horizons odkrył też region zimnego i gęstego zjonizowanego gazu dziesiątki tysięcy mil nad Plutonem - w dużej mierze azotowa atmosfera planety jest rozbierana przez wiatr słoneczny i ginie w kosmicznej przestrzeni. Mnie jednak interesuje przede wszystkim jedno: czy na Plutonie są struktury wulkaniczne?


Zdjęcie z 20 lipca przedstawia drugi łańcuch lodowych gór w pobliżu jasnego regionu w kształcie serca Tombaugh Regio. Wysokość zamarzniętych szczytów tego masywu wynosi 1000-1500 metrów. Góry znajdują się około 110 km na północny zachód od wyższego masywu Norgay Montes. Pojawiło się także nieco rozmazane zdjęcie dwóch z piątki księżyców Plutona, a mianowicie Nix i Hydra.

Układ księżyców Plutona

Mniejsze księżyce Plutona


Pluton i Charon - planeta podwójna?

Pluton nie przestaje zaskakiwać. Na wysokości 130 km nad Plutonem unoszą się dwie warstwy mgiełek (jedna 80 km nad powierzchnią Plutona, druga na wysokości 50 km). W atmosferze Plutona New Horizons wykrył obecność etylenu i acetylenu. Owe węglowodory kondensują w cząsteczki lodu w zimniejszych warstwach atmosfery i formują mgiełki. Na płaskowyżu Sputnik Planum odkryto natomiast oznaki pływającego lodu świadczące o aktywności geologicznej. Środek Sputnik Planum jest bogaty w azot, dwutlenek węgla i metanowy lód.[1]


---oooOooo---


To wiemy teraz. A przecież jeszcze kilkanaście lat temu fantazjowano, że nasze aparaty do Plutona (wtedy jeszcze „pełnoprawnej” planety) polecą dopiero gdzieś w okolicach lat 3500-3600. Jak widać znów rzeczywistość przegoniła fantastykę. I bardzo cieszę się, że dożyłem tej chwili!

Yuggoth (Pluton) i...
...Shaggai (Transpluton)

Fanom prozy Howarda Phillipsa Lovecrafta na pewno nie jest obce to, że ci wszyscy „Wielcy Przedwieczni”: Bokrug, Cthulhu, Cthugha, Dagon, Glaaki, Golgoroth, Hastur, Idh-yaa, Ithaqua, Nyogtha, Shudde M’ell, Tsathoggua, Yig, Yog Sothoth, Zulchequon i inni przybyli przed eonami z gwiazd – m.in. z Plutona, zwanego w jego opowiadaniach Yuggoth i planety pozaplutonowej – Transplutona czyli Shaggai.

Interesująca jest ich odległość do centrum Układu Słonecznego. Wedle najnowszych danych, karłowata planeta 134340 Pluton/Yuggoth znajduje się na orbicie o perihelium = 29,66 AU, afelium = 49,31 AU, okres obiegu wokół Słońca = 247y248d.

Wedle obowiązującej w Układzie Słonecznym Reguły Titiusa-Bodego, którą wyraża wzór:

a = 0,4 + o,3 · k

- gdzie a to odległość planety od Słońca wyrażona w AU, k to ciąg kolejnych potęg dwójki z zerem: 0, 1, 2, 4, 8… Współczynnik k dla Plutona wynosi 256, co wg tego prawa w konsekwencji stawia go w odległości 77,2 AU. Tymczasem 134340Pluton znajduje się bliżej, w średniej odległości 39,5 AU. Bliżej punktu opisanego Prawem Titiusa-Bodego znajduje się większa planetoida 136199 Eris która jest w odległości 67,8 AU. Dalej poza nimi znajduje się już tylko gruz kuiperowców i kometarny pyłowo-lodowy Obłok Oorta.

A zatem nie ma Yuggoth i jeszcze dalszej Shaggai? Ta ostatnia, przy k = 512 powinna się znajdować w odległości 154 AU. Jeden obrót Transplutona/Shaggai wokół Słońca powinien trwać tysiące lat… Być może one rzeczywiście są, ale według astronomów, nie znajdują się one jeszcze w Obłoku Oorta, który rozciąga się w odległości od 300 AU/42,5 minut biegu światła do 100.000 AU/9,837 dni biegu światła. Czyli co z tego wynika? - ano to, że trzeba szukać dużych kuiperowców, które pasują do Reguły T-B. a co kryje się w Obłoku Öpika-Oorta? To możemy tylko zgadywać…




Ziemia i kuiperowce

No i znaleziono duże kuiperowce, których orbity docierają do wewnętrznego obszaru Obłoku Oorta. Jednym z takich obiektów jest 2003 VB12 czyli 90377 Sedna. Jej orbita jest bardzo wydłużoną elipsą o peryhelium = 76,09 AU (a zatem bliskie odległości Plutona od Słońca wg Prawa T-B) i afelium = 973 AU, co daje jej czas obrotu wokół Słońca równy ok. 12.010 lat! A zatem nie ma jednej dużej planety, ale jest kilka mniejszych. Tym niemniej, „Wielcy Przedwieczni” na pewno nie mogliby pochodzić z którejkolwiek z nich, no chyba że któraś z nich nie byłaby planetoidą, ale statkiem kosmicznym Obcych krążącym poza orbitą Plutona w najciemniejszej, najbardziej zakazanej strefie Układu Słonecznego…! Czy takowe mogłyby istnieć? Ależ oczywiście! – astronomowie znają obiekty, które zachowują się dziwnie w locie ku i od Słońca, mają dziwny skład chemiczny i są niewidzialne dla radiolokatorów, jak samoloty czy okręty stealth… 

I jeszcze jedna ciekawostka. Otóż okazuje się, że Pluton/Yuggoth ma na swej powierzchni wielki krater impaktowy. Coś podobnego ma również jeden z księżyców Saturna – Mimas. A oba te obiekty przypominają dość dokładnie… znaną z „Wojen gwiezdnych” sławną Gwiazdę Śmierci

Mimas...

Pluton...

Gwiazda Śmierci, i...

Pluton jako gigantyczna stacja bojowa?

Oczywiście jest to tylko przypadek, ale takie przypadki są nader ciekawe, czyż nie? Nie zapominajmy, że na Marsie mamy wielki uderzeniowy basen Hellas, zaś na księżycu uderzeniowy basen Biegun Południowy - Aitken. Być może są to pozostałości po silnikach planetarnych czy miotaczach cząstek – ukochanej broni wszelkich wariatów marzących o wojnach w Kosmosie. Czego to (jak na razie) dowodzi? Zapewne potężnego meteorytowego i kometarnego ostrzału planet i księżyców Układu Słonecznego, ale prawdziwej natury tych dziwnych formacji jeszcze nie docieczono i na pewno nie poznamy jej, póki tam nie polecimy i nie zbadamy rzeczy in situ.

I nie wcześniej.  

Ilustracje - Internet, NASA        

środa, 15 lipca 2015

,,New Horizons" dociera do Plutona



Wulkany świata Blog: New Horizons dociera do Plutona: W momencie gdy zamieszczam ten post mamy do czynienia z wydarzeniem historycznym z punktu widzenia astronomii i kosmologii. Statek kosmiczny...