Powered By Blogger
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą klimat. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą klimat. Pokaż wszystkie posty

piątek, 16 marca 2012

ZAPOMNIJ O GLOBALNYM OCIEPLENIU!

 Cykle aktywności słonecznej w latach 1749 - 2040 (przewidywane)
 Zamarznięta Tamiza na obrazie Abrahana Hondiusa
Średnie temperatury na Ziemi w latach 1997 - 2012


David Rose

To tylko 25-letni cykl i nie musimy się niczego obawiać i jeżeli uczeni z NASA mają racje, to Tamiza będzie znów pokryta lodem. Wygląda na to, że jest możliwy konsensus pomiędzy zwolennikami a przeciwnikami teorii globalnego ocieplenia planety po tym, jak opublikowano nowe dane, w świetle których Ziemia nie ogrzewa się już od 15 lat.

Cyfry sugerują, że być może zmierzamy teraz w kierunku kolejnej „Małej Epoki Lodowej” i temperatury mogą spaść do takich, jak 70 lat temu i może znów dojść do zamarznięcia Tamizy, jak w XVII wieku, kiedy to urządzano na jej lodach targi i zabawy. Na podstawie odczytów z ponad 30.000 stacji meteorologicznych, Met Office oraz Wydział Badania Zmian Klimatu Uniwersytetu Est England, bez fanfar wypuścił dane potwierdzające, że trend wzrostowy temperatury zakończył się w 1997 roku.

Obraz Abrahama Hondiusa z 1684 roku ukazuje zabawy na zamarzniętej Tamizie w czasie tzw. Małej Epoki Lodowej. Tymczasem czołowi eksperci do spraw klimatu powiedzieli nam, że po uwolnieniu ogromnych ilości energii w czasie całego XX wieku, Słońce zmierza w kierunku Wielkiego Minimum swej aktywności, co w rezultacie może doprowadzić do chłodnych lat, ostrych zim i skrócenia sezonów wegetacyjnych, w czasie których produkuje się żywność.

Słoneczna aktywność biegnie 11-letnimi cyklami z wielką ilością plam słonecznych na jego szczytach. Aktualnie znajdujemy się na czymś, co określa się szczytem tzw. Cyklu 24-letniego – co stało się m.in. przyczyną potężnej burzy słonecznej w ostatnim tygodniu, a czego rezultatem były obserwacje zorzy polarnej dalej na południe, niż zazwyczaj. Ale ilość plam na Słońcu jest o połowę mniejsza, niż ta, którą obserwowano w szczytach aktywności słonecznej w XX wieku.

Analizy wykonane przez ekspertów NASA i z Uniwersytetu Arizona osiągnięte z danych uzyskanych z pomiarów pola magnetycznego 120.000 mi/192.000 km pod powierzchnią Słońca – sugerują, że Cykl 25-letni, którego szczyt przypada na 2022 rok, będzie bardzo słaby.

Ponadto… Gorętsze lata „mogą zabić 5900 osób każdego roku” – ostrzegają narodowe szacunki zagrożeń klimatycznych. Zima odpuści znów trochę, Brytania znowu nieco później pokryje się śniegiem i lodem tworząc zapierające dech piękne krajobrazy.
Zgodnie z naszym papierowym wydaniem, Met Office twierdzi, że jest 92% szans na to, by obydwa Cykle: 25-letni i ten, który trwa teraz przez ostatnią dekadę będą tak słabe, albo jeszcze słabsze niż Minimum Daltona z lat 1790 i 1830. W tym okresie, nazwanym na cześć meteorologa Johna Daltona, średnie temperatury w części Europy spadły o 2°C. Jednakowoż jest także całkiem możliwe, że to nowe załamanie się ilości energii słonecznej będzie tak niskie jak Minimum Maundera (na cześć astronoma Edwarda Maundera) pomiędzy 1645 a 1715, w najzimniejszej części Małej Epoki Lodowej, kiedy o Tamiza zamarzła całkowicie, podobnie jak kanały w Holandii (i nasz Bałtyk także – dop. tłum.) Aliści w swym dokumencie Met Office twierdzi, że konsekwencje będą nieistotne – ponieważ wpływ Słońca na klimat jest o wiele mniejszy od wpływu, jaki wywiera nań człowiek produkujący CO2. Chociaż ilość energii ze Słońca spadnie do roku 2100, to „spowoduje to jedynie spadnięcie średniej temperatury Ziemi o 0,08°C”.  Peter Scott – jeden z autorów twierdzi, że „nasze odkrycia sugerują, że redukcja solarnej aktywności do poziomu nie widzianego od setek lat, nie będzie miało znaczenia z powodu wielkiej ilości dominujących gazów cieplarnianych w atmosferze”.

Odkrycia te są dyskutowane przez innych ekspertów-heliofizyków.

- Światowe temperatury mogą przestać iść do góry i będzie chłodniej przez 50 lat lub więcej – powiedział Henrik Svensmark, dyrektor Centrum Badań Słoneczno-Klimatycznych przy Duńskim Narodowym Instytucie Badań Kosmicznych. – Będzie miała miejsce długa batalia przekonywania uczonych, dla których najważniejsze jest Słońce. Będzie dobrze, jak Słońce pokaże swe możliwości i nie będzie potrzeba do tego żadnej pomocy.

On wskazuje na to, że efekty solarnego minimum mogą być mniejsze, niż twierdzi Met Office polegające na tych samych komputerowych modelach podkopywanych przez bieżącą pauzę w globalnym ociepleniu. Poziom CO2 wciąż wzrasta bez przerwy i w roku 2007 Met Office ogłosiło, że globalne ocieplenie znajduje się w „ryczącym odwrocie”. Twierdziło ono, że pomiędzy 2004 a 2014 rokiem nastąpi ogólny wzrost temperatury o 0,3°C. W roku 2009, Biuro ogłosiło, że zostanie pobity rekord temperatury w latach 2009-2014, a który ustanowiono w 1998 roku. Jak na razie, to nie ma żadnego sygnału, że coś takiego się stało, ale wczoraj rzecznik prasowy Met Office stwierdził, że model ten jest wciąż aktualny.

Dr Nicola Scafetta z Duke University, NC, jest autorem kilkunastu dokumentów, w których przekonuje, iż modele klimatyczne Met Office wskazują na to, że nastąpi stałe ocieplenie od roku 2000 do teraźniejszości.
- Jeżeli temperatury się wyrównają albo zaczną znów się wznosić, to rozbieżności pomiędzy modelami a napływającymi danymi staną się tak duże, że społeczność naukowa zakwestionuje bieżące teorie – powiedział on.

Sądzi on także, że model lansowany przez Met Office przywiązuje większą wagę do CO2, niż do Słońca i zmusza do konkluzji, że klimat nie będzie się ochładzać.
- Prawdziwym problemem jest to, czy model ten jest prawidłowym – mówi dr Scafetta. Tymczasem jedna z najbardziej znanych specjalistek amerykańskich do spraw klimatu, prof. Judith Curry z Georgia Institute of Technology stwierdziła, że znalazła ona poufną prognozę „nie mającego znaczenia” spadku, trudną do zrozumienia.
- Odpowiedzialną rzeczą byłoby przyjąć za fakt iż modele te mają szereg niedociągnięć, jeżeli idzie o wpływ Słońca – powiedziała ona. – A co do „cieplejszej przerwy”, to wielu uczonych wcale nie jest nią zdumionych.

Argumentowała ona, że staje się ewidentnym iż jeszcze inne czynniki mają ważki wpływ na klimat, nie tylko CO2, i ważną rolę w ocieplaniu i ochładzaniu na 60-letni cykl zmian temperatur wód Atlantyku i Pacyfiku.
- Majone z cała pewnością ważki wpływ na globalne warunki klimatyczne – mówi prof. Curry. – Kiedy oba oceany były zimne w przeszłości, tak jak w latach 1940 – 1970 to klimat też pochłodniał. Cykle pacyficzne przełączyły się na grzanie w roku 2008, i Atlantyk też przestawił się na grzanie w ciągu ostatnich kilku lat.

Pål Brekke – starszy doradca w Norweskim Centrum Kosmicznym powiedział, że dla kilku uczonych trudnym do przyjęcia jest ważność cykli temperatur wód oceanicznych, bowiem okazałoby się iż to oceany – nie CO2 – są odpowiedzialne za globalne ocieplenie pomiędzy 1970 a 1997 rokiem. To samo można powiedzieć w przypadku wpływu Słońca, które było bardziej aktywne przez większą część XX wieku.
- Natura przeprowadza z nami bardzo ciekawy eksperyment – powiedział on – i za jakieś 10 – 15 lat my będziemy w stanie określić, czy globalne ocieplenie u końca XX wieku spowodowało ludzkie CO2, czy jakieś inne naturalne czynniki. 

Tymczasem od końca ubiegłego roku światowe temperatury spadły o niemal 0,5°C, odkąd zimny efekt La Niña pokazał się znowu na południowym Pacyfiku.
- Jesteśmy teraz w drugiej dekadzie tej ciepłej pauzy – mówi Benny Peiser – dyrektor Global Warming Policy Foundation. – Jeżeli nie zauważymy przekonywujących dowodów globalnego ocieplenia do roku 2015, to stanie się oczywistym, że te modele są nic nie warte. A jeżeli nawet, to implikacje tego będą poważne dla wielu uczonych.


Przekład z j. angielskiego –
Robert K. Leśniakiewicz ©

wtorek, 11 października 2011

O kłamstwach anty-ekologii (5)


Po rozprawieniu się z ekologicznymi kłamstwami na temat DDT i GMO, nasz dzielny profesor zabrał się za zwalczanie kolejnego mitu, jakim jest:

Efekt cieplarniany

W rozumieniu ekowojowników efekt cieplarniany jest zjawiskiem, polegającym na wzroście średniej temperatury na Ziemi, spowodowanym przez przemysłową działalność człowieka. Według ekowojowników, najważniejszą przyczyną wzrostu temperatury jest emisja dwutlenku węgla z instalacji przemysłowych. Na tym zasadzają się uporczywe nawoływania do ograniczenia przemysłowych źródeł dwutlenku węgla, nawoływania, którym ekowojownicy usiłują nadać rangę postanowień obowiązujących w skali międzynarodowej.

Największym przemysłowym źródłem dwutlenku węgla jest spalanie węgla, gazu ziemnego i ropy naftowej. Ograniczenie zużycia tych paliw, a więc ograniczenie produkcji przemysłowej, ekowojownicy chcą osiągnąć przez nałożenie podatków na państwa przekraczające arbitralnie nałożone limity produkcji dwutlenku węgla. Ekowojownicy argumentują, że ograniczenie jest konieczne, ponieważ dwutlenek węgla jest najważniejszą przyczyną globalnego ocieplenia.

Przyczyną wzrostu temperatury jest absorbowanie podczerwonego promieniowania, emitowanego przez ogrzewaną słońcem powierzchnię ziemi. Efekt cieplarniany jest niezbędnym warunkiem życia, bo gdyby go nie było, to średnia temperatura na naszym globie wynosiłaby ok. -18 st. C. Z drugiej znów strony, zwiększenie stężenia dwutlenku węgla ponad obecny poziom mogłoby spowodować wzrost temperatury do wartości uniemożliwiających życie. Z powyższego wywodu można wywnioskować, że ludzie muszą kontrolować ilość dwutlenku węgla w powietrzu, a więc zmierzające w tym kierunku działania ekowojowników są uzasadnione.

Mamy tu przypadek, gdy logiczne rozumowanie, oparte na sprawdzonych faktach doświadczalnych, prowadzi do fałszywych wniosków. Może tak być tylko wtedy, gdy fakty i wnioskowanie dotyczą zjawiska, którego nie rozumiemy. Tak właśnie jest w przypadku klimatu na Ziemi.

Ciekawe, że autor ani słowem nie wspomina o tym, że w Układzie Słonecznym mamy kliniczny wręcz obraz efektu szklarniowego na Wenus. Wprawdzie Wenus jest o 1/3 AU bliżej Słońca niż Ziemia, ale jej atmosfera złożona głównie z dwutlenku węgla kumuluje ciepło w takim stopniu, że na jej powierzchni mogłyby istnieć jeziora roztopionych niektórych metali (np. cyna, cynk, ołów)…  

Obserwacje geologiczne i paleobiologiczne dowodzą, że klimat na Ziemi zawsze podlegał dużym wahaniom. Od ponad dwóch milionów lat panuje zimny klimat podobny do obecnego, z czapami lodowymi wokół biegunów. Rozmiary lodowych czap zmieniają się w rytmie wyznaczonym przez nieznane nam przyczyny. Czapy są duże w okresach nazywanych glacjałami (glacjalny = lodowy) i maleją w okresach cieplejszych, tzw. interglacjalach. Glacjały były około 10 razy dłuższe niż interglacjały, których czasy trwania wynosiły tylko kilkanaście tysięcy lat. Obecny interglacjał liczy sobie już ponad 10 tysięcy lat, a więc można się spodziewać, że wkrótce arktyczne lody znów ruszą w stronę Warszawy, Londynu i Moskwy. Jest to racjonalne przypuszczenie, bo nie ma powodu do oczekiwań, że trwający ponad 2 miliony lat cykl glacjałów i interglacjałów akurat teraz dobiegł końca.

Stosunkowo niewielkie ale wyraźne zmiany klimatu występowały także podczas obecnego interglacjału. W czasach rozkwitu państwa rzymskiego klimat był ciepły i wilgotny a w okresie wędrówki ludów wystąpiło oziębienie. Średniowiecze z kolei przyniosło tak duże ocieplenie, że Wikingowie mogli założyć całoroczne osiedla na wybrzeżach Grenlandii. Po tym ostatnim ociepleniu klimat znów się oziębił i to tak znacznie, że w siedemnastym wieku zdarzały się tak ostre zimy, że Bałtyk zamarzał od brzegu do brzegu. Można się domyślać, że niewielkie ale zauważalne obecnie ocieplenie jest kolejnym epizodem klimatycznej gry, której zasad nie rozumiemy.

Autor zdaje się nie rozumieć jednej rzeczy, a mianowicie takiej, że opisywane przezeń zmiany były łagodne i nie cechowała je skokowość, czy jak kto woli dynamika, której jesteśmy świadkami. I to jest właśnie najbardziej niepokojące, bowiem dynamika ta powoduje niezwykle groźne zjawiska atmosferyczne, których gwałtowność wzrasta z każdym rokiem, podobnie jak i ich częstotliwość. 

Zmiany klimatu w ubiegłych wiekach odbywały się bez udziału człowieka i jego gospodarczej aktywności, a więc nie ma podstaw do twierdzenia, że obecnie ludzka działalność jest jedynym czynnikiem decydującym o klimacie. Ekowojownicy bardzo niechętnie przyjmują do wiadomości, że klimat zmieniał się bez udziału ludzi a nawet próbują zaprzeczać, że w minionym tysiącleciu były duże wahania klimatu. Popełniają tym samym duże i kompromitujące ich kłamstwo.

Bez komentarza, bo szkoda słów. Autor popełnia świadome oszustwo, bowiem ekolodzy i sozolodzy bardzo uważnie badają właśnie te cykle klimatyczne, i właśnie dzięki temu są w stanie wykazać nagłość i skokowość oraz dynamikę zmian, które obserwujemy dzisiaj.

Istnieje niestety duża grupa sponsorowanych przez ONZ uczonych, którzy szerzą fałszywą propagandę o groźnych skutkach nadchodzącego ocieplenia. Ich propaganda jest bardzo skuteczna. Świadczy o tym szerokie rozpowszechnienie fałszywych przekonań o efekcie cieplarnianym i jego wpływie na nasze życie w nadchodzących latach.

Jedynym efektem ich usiłowań jest to, że wreszcie o tych zmianach zaczęło się mówić pełnym głosem.

Najważniejszą rolę w sprawach efektu cieplarnianego odgrywa powołana przez ONZ Międzyrządowa Komisja do Spraw Zmiany Klimatu IPCC (ang. Intergovernmental Panel on Climate Change). Trzeba zauważyć, że już samo powołanie takiej komisji oparte jest na przekonaniu, że istnieją zmiany klimatu, wymagające międzynarodowej interwencji. Przekonanie to nie dziwi u ekowojowników, którzy nigdy nie przywiązywali wagi do naukowego uzasadnienia ich wierzeń, ale nie przystoi międzynarodowej organizacji najwyższej rangi światowej, jaką jest ONZ. Powołanie IPCC zasługuje na uwagę także dlatego, że jest świadectwem ogromnego wpływu ekowojowników na organizacje międzynarodowe. Jest to pożałowania godne zjawisko, świadczące o zaniku prestiżu środowisk naukowych, które bezskutecznie protestowały w sprawach dotyczących efektu cieplarnianego.

Przyznaję, że dawno nie czytałem bardziej oszukańczej i tendencyjnej bzdury. Najbardziej śmieszy mnie to „świadectwo ogromnych wpływów ekowojowników na organizacje międzynarodowe”. Tylko, że jakoś nie widzę tego wpływu w Polsce, gdzie mimo nawoływania Greenpeace i innych organizacji ekologicznych, wciąż wywozi się śmieci do lasów, wycina się całe aleje zabytkowych drzew, i zamierza się budować kopalnie węgla brunatnego w rejonie parków krajobrazowych, zaś gromada chciwych górali dąży do likwidacji Tatrzańskiego Parku Narodowego! A sprawa Doliny Rospudy czy Obwodnicy Warszawskiej albo obwodnicy Olesna? To też ma być „świadectwo ogromnych wpływów” organizacji obrońców Przyrody? A co z Puszczą Białowieską???  

Obserwacja działalności IPCC prowadzi do wniosku, że organizacja ta skupia ludzi nieuczciwych, którzy świadomie szerzą nieprawdziwe informacje. Znanym tego dowodem, a przy tym dowodem druzgocącym dla IPCC, jest sprawa “kija hokejowego”. Nazwa pochodzi od kształtu wykresu, który według IPCC obrazuje zmiany temperatury na północnej półkuli w ciągu ostatniego tysiąca lat. Według tego wykresu od roku 1000 do początku XX wieku temperatura nie ulegała zmianie i dopiero około roku 1920 zaczęła szybko rosnąć. Dlatego wykres swoim kształtem przypomina kij hokejowy, prosty na prawie całej długości a przy końcu ostro zagięty. Autorem tego wykresu jest wybitny członek IPCC Michael Mann ze współpracownikami. Wykres ten spotkał się z ostrą krytyką uczonych, ale w IPCC został przyjęty entuzjastycznie jako dowód, że dopiero rozwój przemysłowej gospodarki spowodował gwałtowny wzrost temperatury na naszym globie. Prawdziwy przebieg zmian temperatury przedstawia całkiem inny wykres, wyraźnie obrazujący średniowieczne ocieplenie i oziębienie podczas tzw. małej epoki lodowej. Kilkusetletnie ocieplenie na początku minionego tysiąclecia i następujące po nim długotrwałe oziębienie są faktami, które zostały opisane w licznych źródłach historycznych i potwierdzone przez obserwacje paleobiologiczne i inne. Szkoda, że w szkolnych programach nie ma wzmianki o zmianach klimatu, które w ubiegłych wiekach miały miejsce bez udziału ludzi. Ślepe przekonanie ekowojowników, że tylko dwutlenek węgla decyduje o temperaturze na Ziemi, każe im zapominać o klimatycznych zmianach w ubiegłych epokach geologicznych. Wolą nie mówić o tym, że jakiś nieznany a potężny czynnik spowodował cofnięcie się lodowca, który kilkanaście tysięcy lat temu przykrywał znaczne części Europy i Północnej Ameryki i był przyczyną okresowych zlodowaceń w ciągu ostatnich dwóch milionów lat. Nie wspomina się o tym w ekologicznych publikacjach ani na lekcjach geografii w szkołach.

Autor celowo przeinaczył interpretację wykresu „kija hokejowego”, by postawić na swoim. Prawda zaś jest taka, że faktycznie, od początku XIX wieku mamy ciągłe zwyżki temperatur średnich naszej planety i wciąż zwiększającą się ilość anomalii klimatycznych. Atmosfera zaczyna zachowywać się, jak wrząca zupa w garnku… Poza tym autor kłamie twierdząc, że ekolodzy widzą w dwutlenku węgla jedynego sprawcę efektu cieplarnianego, bowiem zaliczają oni do gazów szklarniowych także m.in. metan i tlenki siarki. Opowiastka autora, jakoby w szkołach nie mówiono o zmianach klimatycznych bez udziału ludzi jest kolejnym kłamstwem. Może nie ma tego dzisiaj w programach szkolnych układanych przez „uczonych” z KUL-u, ale za moich szkolnych czasów o tym się nie tylko mówiło, ale także uczyło.  

Twierdzenie, że dwutlenek węgla może spowodować ocieplenie o katastrofalnych skutkach jest jednym z największych kłamstw ekologicznych i jednym z najbardziej szkodliwych. Trudno zrozumieć, dlaczego propaganda ostrzegająca przed globalnym ociepleniem mogła tak całkowicie opanować umysły większości polityków i wielu uczonych. Najwidoczniej do przekonywania ludzi nie są potrzebne dowody, bo wystarcza samo powtarzanie kłamstw.

Rzecz polega na tym, że cały czas obserwujemy zmiany klimatyczne, które są coraz bardziej gwałtowne i powodują coraz więcej groźnych dla istnienia naszej cywilizacji anomalii pogodowych, w coraz krótszych odcinkach czasowych. Meteorolodzy biją na alarm, ale tego nasz autor już nie dostrzega, bo nie chce dostrzec. No cóż, trudno jest dostrzec cokolwiek mając na oczach klapki i żyjąc swoimi urojeniami, a na dodatek za czyjeś pieniądze sypane hojną ręką…

CDN. 

niedziela, 17 lipca 2011

HAARP: straszak czy broń? (3)


HAARP – METEOROLOGICZNA WUNDERWAFFE?

Kanikuła w pełni, więc na łamy prasy wypływają wakacyjne tematy: a to potwór z Loch Ness, a to jakieś UFO, a to kręgi zbożowe pracowicie wygniatane przez Obcych, a to jakiś miotacz laserowy nowej generacji, a to wąż mordujący swym jadem tylko grzybiarzy... itd. itp. – słowem prasa, i to nie tylko ta brukowa, publikuje różne informacje, które mają wspólny mianownik – są sensacyjne i najczęściej zawierają maksymalnie do 5% prawdy.

Jednym z takich wakacyjnych tematów jest amerykańska instalacja HAARP, która znajduje się w Gakona na Alasce. Jest to zespół anten, który kieruje wiązkę mikrofal radiowych w górne warstwy atmosfery. Skrót HAARP oznacza High-frequency Active Auroral Research Program – program badań jonosfery przy użyciu fal radiowych o wysokiej częstotliwości. Celem strategicznym tego projektu jest zrozumienie, symulowanie i kontrola procesów zachodzących w jonosferze, które mogą mieć wpływ na działanie systemów komunikacji i nadzoru elektronicznego – nie dziwota więc, że uczestniczą w nim Siły Powietrzne Stanów Zjednoczonych – USAF, Marynarka Wojenna USA – US Navy i Uniwersytet Stanu Alaska. No i oczywiście jasnym jest, czemu zainteresowane jest tym wojsko, bowiem:

Projekt stara się badać wpływ działania rozmaitych urządzeń elektronicznych na dynamiczne procesy zachodzące w jonosferze. Projekt dysponuje dużym zestawem różnych urządzeń diagnostycznych i nadawczych, przy pomocy których można symulować oddziaływanie różnych źródeł promieniowania na jonosferę. [...] Główne centrum badawcze HAARP znajduje się niedaleko miejscowości Gakona na Alasce, kilka mniejszych znajduje się w Platteville, w stanie Colorado, Fairbanks w Alasce i Arecibo Observatory w Puerto Rico. W 2005 naukowcy pracujący w HAARP opublikowali informację o wytworzeniu sztucznej zorzy polarnej za pomocą silnych, zogniskowanych fal radiowych wysokiej częstotliwości.

Tyle podaje internetowa Wikipedia na stronie: http://pl.wikipedia.org/wiki/HAARP. Podaje ona również niektóre hipotezy związane z HAARP i pasujące do przeżywającej swój renesans po 11 września 2001 r. Spiskowej Teorii Dziejów (STD), wedle których jest to:
  •  HAARP to broń elektromagnetyczna, która potrafi skumulować energię elektromagnetyczną w niewielkim obszarze, znane wyłączenie prądu w Nowym Jorku było następstwem testów tej broni (oparta na pracach dotyczących bezprzewodowego przesyłu energii Nikola Tesli).
  • HAARP to broń geofizyczna - może powodować trzęsienia ziemi, cyklony, tsunami itp.
  • HAARP to urządzenie potrafiące sterować myślami ludzi.
I od siebie dodam:
  • HAARP to urządzenie do wytwarzania złudzeń i omamów sugerujących istnienie UFO i Ufitów oraz...
  • HAARP to urządzenie wytwarzające piktogramy na polach roślin uprawnych i w lasach.
Oczywiście posądzano Amerykanów nie tylko o wyłączenia prądu, ale także o spowodowanie polskiej Megapowodzi w latach 1997 i 2001, oraz inne nieszczęścia w rodzaju suszy, gradobicia, topnienia lodowców, trąb powietrznych, tornad i huraganów, itd. itp. Słowem HAARP stał się globalnym chłopcem do bicia obwinianym przez wszystkich zwolenników i stronników STD, niektórych ekologów i ludzi zajmujących się niezwykłymi sprawami tego świata. Początkowo mnie też HAARP pasował już to do STD, już to do innych ekologicznych, kosmicznych i meteorologicznych curiosów, które nie wiedzieć czemu pojawiały się także i u nas, jak powodzie, susza, trąby powietrzne i zorze polarne. A oto dwie z wypowiedzi na temat HAARP zamieszczone na jednym z forów internetowych w Polsce. Pisze pani G. zza oceanu:
HAARP - AMERYKAŃSKA TAJEMNICA

HAARP czyli - High-frequency Active Auroral Research Program. Po polsku - Aktywna aureola Wysokiej częstotliwości fal - Program doświadczalny - jest ściśle tajna amerykańską bronią, której istnienie datuje się gdzieś od 1900 roku, co wiąże się z wynalazkami Mikołaja Tesli, na których bazie ta bron jest oparta, a polega na bezprzewodowym przesyłaniu fal różnej częstotliwości i prądu. HAARP, to nie tylko zestaw anten na Alasce. Jest to również wiele laboratoriów i uniwersytetów rozmieszczonych na całym świecie a pracujących nad programami HAARP. Proszę również zwrócić uwagę na amerykańskie bazy wojskowe rozmieszczone na całym świecie.
W wielu publikacjach o tej broni można zapoznać się z jej działaniem na pogodę, na trzęsienia ziemi i na ludzki mózg. Mniej znane jest jej działanie mogące powodować rożne wybuchy oraz możliwość zdalnego sterowania samolotami czy samochodami. W ogóle nic się nie pisze o możliwości dotykania tą bronią całego ludzkiego czy zwierzęcego ciała. Broń ta swoimi falami może dotknąć każdą istotę żywą na Ziemi korzystając z jej bioprądów. Sterowanie tą bronią jest zdalne, więc jest ona niewidoczna i bezszelestna. Dzięki temu może powodować lub symulować różne choroby a nawet śmierć i różne stany psychiczne. Właśnie tym działem chcę się zająć w swojej publikacji rozszerzając ją o różne przeżycia związane z tą bronią na zasadzie ciekawostek, które mogą spotkać każdego.
Intensywny wpływ tej broni poczułam na sobie w styczniu 1998 roku. Doświadczałam bardzo różnego jej zastosowania. Operatorzy HAARP-a, którzy mną się zajmują nie przypuszczali, że kiedyś będę o tym pisać do ludzi. Takie są moje obserwacje na temat jej działania:

HAARP i MEDYCYNA

Z uwagi na fakt, że fale HAARP mogą dotykać całego ciała, powodują bóle często silne i gwałtowne w rożnych miejscach sugerując chorobę, a także rożne stany chorobowe, takie jak zatrucia, duszności, podnoszenie i obniżanie ciśnienia krwi, przekrwienie organów z ustami włącznie, rożne rytmy serca, zaparcia lub rozwolnienia, opuchlizny, zmiany w strukturze kości - mogą je powiększać, zmniejszać i wykrzywiać. Bóle zdrowych zębów i ruszanie się ich oraz wypadanie bez krwawiących dziąseł, drętwienie kończyn, przelatujące prądy i skurcze, trzęsienie głową lub innymi częściami ciała. Mogą też tymi promieniami robić wrzody i nie gojące się rany na rożnych częściach ciała. Mogą również powodować hemoroidy i przykre swędzenie w rożnych miejscach na ciele. Broń ta może spowodować zakrztuszenie. HARRP może zmieniać wagę ciała. Może powodować ciągle łaknienie lub jego zanik. Może też spowodować zanik sygnału potrzeby załatwienia się. Może zmieniać wymowę i barwę głosu. Jestem pewna, że mogą powodować jeszcze inne objawy chorobowe i choroby, które mnie akurat ominęły. Mimo tak wielu dolegliwości w rożnych okresach czasowych i o różnym nasileniu, ja do lekarzy nie chodziłam i nie zażywałam żadnych leków, bo zdawałam sobie sprawę, że ktoś penetruje moje ciało i że ktoś mi to robi. Może właśnie dzięki temu, że byłam ostrożna w stosowaniu jakichkolwiek leków, jestem do dzisiaj zdrowa. Zdaję sobie sprawę, że HAARP może na kogoś działać nie ujawniając się. Może się to odbywać bezszelestnie i bezuczuciowo. Ktoś może mieć wątpliwości, czy działa na niego HAARP, czy jest naprawdę chory? Uważam, że najlepszym wykładnikiem ludzkiego stanu zdrowia jest temperatura jego ciała. Każde najmniejsze niedomaganie powinno objawiać się temperaturą, nawet miesiączka u kobiet się nią objawia, która jest przecież zaprogramowana w organizmie.

W dzisiejszych czasach lekarze bardzo dużo chorób przypisują wirusom. Właśnie te choroby o dziwo, przebiegają bez podwyższonej temperatury ciała. Kiedy przypomnę sobie medycynę z lat 50-tych, to wirusy były zupełnie nieznane. Zawsze zastanawia mnie, skąd się wzięła ta wielka liczba chorób wirusowych? Myślę, że są to właśnie choroby powodowane przez broń HAARP, której początki intensywnego działania na ludzi datuje się na rok 1960. Od roku 1930 zaczęto robić pierwsze próby zdalnego dotykania ludzi promieniami i falami Tesli.
Moje rady
1. Przy wszelkich niedomaganiach, badać temperaturę ciała. Prawidłowa temperatura, to 36º,6C.
2. Nie brać żadnych leków, które nie mają podanego dokładnego składu i ulotki o przeciwwskazaniach.
3. Pytać lekarzy, czy takie objawy chorobowe mogą być spowodowane przez broń HAARP.
4. Starać się zgłębić swoją wiedzę na temat chorób wirusowych i być bardzo czujnym, kiedy lekarz taką chorobę orzeknie.
5. Zwracać uwagę na wszelkie bóle, które mogą okazać się przemijającymi w zależności od pory dnia lub nocy. Prawdziwie chora cześć naszego ciała boli bez przerwy i powinna pojawić się gorączka [normalna temperatura naszego ciała, to 36º,6 C.]
6. Obserwować swoje ciało przez kilka dni - nawet do 7-miu.
7. Zwracać uwagę na to, czy nie słyszymy szumu w uszach lub w pomieszczeniu w którym się znajdujemy. Takie tttsssyyy - ledwo słyszalne, jakby gdzieś przepływał prąd. Tak właśnie często słychać broń HAARP. Bez tego przydźwięku też może nas dotykać.
LEKARZE

Ilość chorych ludzi na świecie jest zatrważająca. Wszędzie brakuje lekarzy i personelu medycznego. Przy takiej ilości chorych lekarze mają się całkiem dobrze finansowo. Bogacą się niesamowicie. Lekarze od dawna robią fortuny finansowe dzięki ilości pacjentów. Śmiem twierdzić, że zarabiają dzięki broni HAARP i większość z nich o tym wie i z HAARP-em współpracuje. Cześć lekarzy ma duże profity za przepisywanie leków narzuconych przez koncerny farmaceutyczne, a część lekarzy zarabia na symulowanych operacjach, które jak mniemam zaczynają się na przecięciu skóry i kończą na jej zaszyciu, żeby był ślad dla pacjenta i płatnika za operacje. HAARP przestaje ingerować i wszystko wraca do normy, człowiek myśli, że operacja pomogła. To samo dotyczy wszelkich leków, na które ludzie są skazywani często do końca życia, bo HAARP skrupulatnie sprawdza, czy leki się wykupuje i zażywa. Co jakiś czas się słyszy, że jakieś leki powodują duże zaburzenia w organizmie. Doprowadzają do prawdziwych chorób, a nawet zgonów. Wszystko dotyczące zdrowia i broni HAARP jest objęte wielka tajemnicą. Milczą lekarze. Milczą rządy poszczególnych państw. Milczą media.

HAARP i zmiany osobowości

HAARP od początku swojego istnienia interesował się ludzkim i zwierzęcym mózgiem. Dzisiaj już umie łatwo zmieniać nastroje poszczególnych ludzi, a nawet ich osobowość. HAARP może spowodować płacz bez powodu, śmiech, apatie, nadwrażliwość, agresywność, strach i operować odpowiednio naszymi odczuciami, takimi jak łaknienie, potrzeba pójścia do ubikacji czy naszych preferencji, nawet płciowych. Może sztucznie powodować podnietę płciowa. Może też spowodować kompletny zanik libido lub spowodować, że stosunki będą bardzo bolesne, co może zniechęcić ludzi do współżycia lub [spowodować] niepotrzebne leczenie. Może przesyłać glosy do głowy i do uszu. Te glosy mogą młodych ludzi namawiać do mordowania, złodziejstwa, napadów i innych niecnych rzeczy. Ludzie, którzy piszą do mnie w tej sprawie, mówią, że często nagrodą jest możliwość wąchania narkotyków, lub spokój od HAARP-a na jakiś czas. Jeżeli człowiek nie zdaje sobie sprawy z tego, że działa na niego HAARP, to często zaczyna działać wbrew własnej woli. Poddaje się sterowaniu przez broń HAARP. W ten sposób można tworzyć nawet morderców, homoseksualistów, leni i narkomanów. HAARP może też tworzyć pracoholików dzięki dodawaniu swojej energii. Dzięki tej energii ludzie mogą nie spać tygodniami i być zawsze na wysokich obrotach. Ja kiedyś nie spalam 2 lata w ogóle.

HAARP dysponuje w tej chwili bardzo szeroką gamą swoich możliwości i dlatego trzeba bardzo się pilnować żeby nie popaść pod jego całkowite działanie i nie stać się kimś zupełnie bezwolnym. Teraz już potrafię dysponować swoją świadomością wbrew broni HAARP. Wydaje mi się, że zawsze trzeba się siebie zapytać, czy chce czynić dobro i czy moje reakcje są zgodne z normami przyjętymi kiedyś przez ludzkość. Te aspekty są bardzo ważne, bo szybko można bezwiednie popaść w konflikt z prawem lub zrazić do siebie nawet najbliższych. Póki broń HAARP i jej działanie jest tajne, trudno może być udowodnić cokolwiek w sądzie. Przede wszystkim o tej broni trzeba wiedzieć samemu i znać jej możliwości. Dlatego trzeba szukać wiadomości o broni HAARP i słuchać nawet dzieci, na które może działać ta broń i mogą znać jej niektóre możliwości działania. Większość ludzi, która na temat tej broni ma coś do powiedzenia [nawet jeżeli nie zna jej nazwy], jest leczona przez psychiatrów. Tym sposobem wiadomości o tej broni się rozpraszają i ludzie przestają w nie wierzyć. Im dłużej tak będzie trwało, tym łatwiej będzie broni HAARP manipulować ludźmi potajemnie dysponując coraz lepszą technologią.
HAARP i ciekawostki
HAARP może zdalnie sterować naszym samochodem. Może nim gwałtownie przyśpieszyć. Może go gwałtownie zahamować. Przy wolnej jeździe - do 60 km na godzinę, można to wyczuć starać się zapanować nad samochodem. Trzeba też zwracać uwagę żeby nie jechać zbyt blisko drugiego samochodu. Broń HAARP w różny sposób może unieruchomić samochód i go popsuć. HAARP może otwierać drzwi garażowe elektrycznie napędzane.
Broń HAARP może pogłaśniać i przyciszać odbiorniki radiowo-telewizyjne. Może zmieniać stereofonię na kwadrofonię. Może powodować paraliż wymowy. Może też wzmacniać mój głos i zmieniać jego barwę. Ta właściwość może pomagać wielu piosenkarzom, którzy też mogą coś wiedzieć o tej broni.
Przez broń HAARP może być sterowane w domu nasze oświetlenie. Może bardzo rozjaśniać światło i je ściemniać. Może wyłączać niektóre sekcje prądowe w domu lub prąd w ogóle.
Agenci broni HAARP mogą w każdej chwili wejść do każdego domu. Otwierają każdy zamek. HAARP usypia skutecznie rodzinę łącznie z psem [jak jest] i z wybranym osobnikiem mogą robić co chcą. Mogą gwałcić. Trzeba sprawdzać prześcieradło, bo czasami zostaje sperma lub krew. Mogą wywozić na specjalistyczne badania. Mogą wywozić w inne miejsca. To wszystko z wybranym osobnikiem mogą robić przy zupełnej nieświadomości. HAARP może zostawić tylko lekką świadomość albo wracać świadomość czasowo. Wybrana osoba może czasem widzieć wchodzących ludzi do jej pokoju, a czasami może być zupełnie uśpiona, kiedy ktoś wchodzi, w zależności od zamiarów w stosunku do danej osoby. Scenariusze są bardzo różne. Często tym ludziom po takich przeżyciach nie wierzy nawet rodzina.
Broń HAARP może zatruć każde jedzenie i picie oraz papierosy. Trucizny mogą być o różnym działaniu. Mogą truć kogoś systematycznie i mogą otruć trucizną działającą natychmiastowo i śmiertelnie. HAARP może zatruć każde jedzenie i picie w domu i w sklepie czy w restauracji. Wypicie jednego kieliszka alkoholu może spowodować kompletne zamroczenie alkoholowe.
Broń HAARP może przesyłać rożne substancje do papierosów. Każdy papieros z paczki może mieć inny smak. Ta droga może też przesyłać narkotyki. Niepalenie papierosów nic nie da, bo HAARP może przesłać do oddychania takie powietrze jakie chce i innym powietrzem nie będziesz mógł oddychać. Mnie przesyłano marihuanę i inne narkotyki, których nie znam. Przesyłano mi też rożne gazy trujące i zapachy. Całą plejadę zapachów: jedzenia, perfum, ziemi, dymu, spalenizny i rożnych roślin, itd. Sfera zapachów i ich przesyłanie przez HAARP może mieć wielki wpływ na kontakty międzyludzkie, jako że zapachem możemy kogoś bardzo do siebie zrazić. HAARP danej osobie może podsuwać jakiś zapach przypisując go nam.
Broń HAARP może pomagać ruszać rękami i nogami. Może pchać i hamować. Rzeczy lekkie w rękach mogą stać się bardzo ciężkie i odwrotnie, ciężkie mogą stać się lekkie. Te zdolności HAARP-a mogą być czasem bardzo niebezpieczne tak jak mylenie dźwiękiem. Możemy słyszeć coś koło nas, a dźwięk ten może pochodzić z bardzo daleka i z innego kierunku.
Broń HAARP może robić rożne rzeczy zakrawające na cuda. Może wszystko zepsuć i zniszczyć i mamić nas różnymi efektami. Dlatego jak się cokolwiek stanie, to najpierw należy pomyśleć o broni HAARP. Pamiętajmy - Nie wiemy, czego nie wiemy!
TO WSZYSTKO WYGLADA ZAWSZE BARDZO NATURALNIE !!!!!

Ufff... I jeszcze jeden głos niejakiego pana E.:

Walenie mogą całkowicie wyginąć, jeśli zamieszczony na Alasce sprzęt wojskowy HAARP będzie nadal używany - donoszą najnowsze badania naukowców i grup zajmujących się ochroną przyrody. HAARP jest tajnym programem wojskowym, którego celem (w zakresie faktycznej przydatności) jest m.in. sztuczne kontrolowanie górnych warstw jonosfery. Jest to zespół zaawansowanych urządzeń, które tworzą model "jonosferycznego grzejnika". Ujmując sprawę prościej, HAARP jest przeciwnością radioteleskopu. Jego anteny zamiast otrzymywać sygnał go po prostu wytwarzają. Dzięki wykorzystaniu tajnych technik wojskowych możliwe jest podgrzewanie poszczególnych części jonosfery i wpływanie na jej zachowanie. Powoduje to jednak niesamowite skutki uboczne - fale elektromagnetyczne błądzą po całej planecie penetrując wszystkie żywe istoty, co bardzo często powoduje ich przyspieszoną śmierć. Walenie - największe żyjące na naszej planecie ssaki, wykorzystujące do orientacji w przestrzeni echolokacji, są w szczególnym zagrożeniu. Najnowsze badania szkieletów tych stworzeń wykazały, że w wyniku testowania przez wojsko najnowszych sonarów, ich kości ulegają osteoporozie. Naukowcy zbadali 16 szkieletów tych ssaków, które pochodzą z ostatnich 111 lat. Raport, który opublikowano w magazynie naukowym „Science” wykazuje, że zniszczenia są coraz większe. Jak dowodzą naukowcy, jedną z podstawowych przyczyn wypadków, w których wieloryby masowo wypływają na mielizny i plaże, są zmiany magnetyczne naszej planety, na które szczególny wpływ ma system HAARP. Naukowcy nie chcą się jednak bliżej wypowiadać na temat HAARP. W najnowszych wynikach badań zajmuje on znikomą część wszystkich analiz, zaś uwagę skupia się na używanych sonarach, które prowadzą do nieodwracalnych zmian w kościach oceanicznych stworzeń.

Brrr!... – wygląda na to, że Amerykanie stworzyli sobie boga! Wszechmogącego, wszechobecnego, wszechwiedzącego... Boga à la UFO. Niektóre z tych rojeń przypominają dość dokładnie to, co niektórzy tzw. „badacze” fenomenu UFO przypisują Obcym – boskie atrybuty, możliwości i cechy. OK. – niech im będzie, ale skoro HAARP ma TAKIE możliwości, to ni w ząb nie rozumiem, dlaczego do dziś dnia Ameryka nie spacyfikowała Afganistanu i Iraku, szalony zbrodniarz Osama ben-Laden i cała al-Kaida jest na wolności[1], a niektórzy latynoamerykańscy przywódcy nawrócili się na komunizm i współpracują rąsia w rąsię z braćmi Fidelem i Raulem Castro??? Dlaczego Phenian grozi wolnemu światu bronią atomową i Teheran także! Jak w ogóle mogło dojść do wielkiej rzeźni 11 września 2001 roku w nowojorskim WTC? I tak dalej, i temu podobnie. Coś tu nie gra w tym klarownym obrazie – czyż nie? Podobne bzdury plecie pan E., który nie odróżnia radaru od sonaru i coś mu się obiło o uszy, ale nie za bardzo wie, co... Wieloryby zabijają kłusownicy oraz toksyczne pierwiastki (radioaktywne popioły z elektrowni jądrowych topione przez Amerykanów w Oceanie Spokojnym czy odpady promieniotwórcze wylewane przez Rosjan wprost do Morza Beringa i Morza Ochockiego) i związki chemiczne (np. metan i lekkie węglowodory, siarkowodór czy substancje ropopochodne) w wodach Wszechoceanu, a nie fale radiowe.

Jako ekolog pozwolę sobie mieć inne zdanie na ten temat, niż zwolennicy STD. Zmiany klimatyczne na naszej planecie powoduje człowiek swoją bezrozumną chęcią osiągnięcia maksymalnego zysku minimalnym nakładem. Trzebienie lasów w naszym kraju spowodowało stepowienie kraju do linii Wisły, które obecnie postępuje dalej na zachód. Masowa melioracja tylko wzmogła to zjawisko, zaś likwidacja małej retencji po 1945 roku, likwidacja Kuwasów i inne (o)błędne decyzje gospodarcze ekip rządzących odbija się potężną czkawką w postaci powodzi i Megapowodzi, które pustoszą nasz kraj co pół roku. W innych krajach jest podobnie – rabunkowa gospodarka zasobów leśnych zmienia klimat na kontynentach i jak pójdzie tak dalej, to rychło będziemy żyć w stepach i śródpustynnych oazach.

Czemu służy ta czarna legenda HAARP i kto odnosi z niej największe korzyści? Każde śledztwo musi odpowiedzieć na pytanie cui bono, qui prodest?. W tym przypadku is fecit cui bono – robi to ten, który odnosi największą korzyść – a mianowicie – Stany Zjednoczone i ich gospodarka. Tak pisze o tym Richard B. Alley, w „Klimat pojutrze?” – w Świat Nauki nr 12/2004:

Jedyną możliwością przeciwdziałania powstawaniu efektu cieplarnianego jest ograniczenie ilości gazów cieplarnianych wprowadzanych do atmosfery, a zwłaszcza dwutlenku węgla. Jednym z działań podejmowanych w tym zakresie na skalę międzynarodową jest Protokół z Kioto, wynegocjowany na konferencji w Kioto w grudniu 1997 (wszedł w życie 16 lutego 2005 roku). Protokół ten zobowiązuje kraje, które zdecydowały się na jego ratyfikację, do redukcji do 2012 roku własnych emisji gazów cieplarnianych o 5,2 proc. W przypadku niedoboru bądź nadwyżki emisji tych gazów, sygnatariusze umowy zobowiązali się do zaangażowania się w "wymianę handlową", polegającą na odsprzedaży lub odkupieniu limitów od innych krajów.
W lutym 2005 r. protokół z Kioto został ratyfikowany przez 141 krajów, wytwarzających w sumie 61 proc. światowej emisji gazów cieplarnianych (aby Protokół wszedł w życie, musiała zostać spełniona zawarta w umowie zasada „2 razy 55” – minimum 55 krajów ratyfikujących Konwencję, wytwarzających minimum 55 proc. światowej emisji dwutlenku węgla). Państwem, którego ratyfikacja przesądziła o pomyślnym wejściu Protokołu w życie, była Rosja. Co charakterystyczne, wśród państw ratyfikujących znalazły się kraje Trzeciego Świata, natomiast rzuca się w oczy nieobecność Stanów Zjednoczonych.

To ostatnie zdanie wyjaśnia wszystkie perturbacje związane z HAARP-em i jego rolą. Jest oczywistym, że redukcja emisji gazów szklarniowych – głównie tlenków węgla i siarki – uderzy w przemysł najbardziej rozwiniętego kraju świata, jakim jest USA. Poniesione koszta tego procesu pójdą w miliardy dolarów na inwestycje proekologiczne i instalacje redukujące emisję gazów do atmosfery. Dlatego USA długo opierały się temu.
Dlatego trzeba było coś z tym zrobić, no i wymyślono genialny straszak na resztę Ludzkości. Tym straszakiem stał się właśnie HAARP. Badania prowadzone przy pomocy HAARP są na tyle tajemnicze, że zaintrygują różnych wielbicieli STD, którzy rozdmuchają sensację na cały świat. I tak się stało. Najpierw pojawiło się kilkanaście artykułów prasowych i opracowań, potem napisana w roku 1997 książka Jerrego E. SmithaHAARP – The Ultimate Weapon of the Conspiracy (w wyd. polskim HAARP – Broń ostateczna – Warszawa 2001), a także kilka filmów w rodzaju Spotkanie (Arrival) reż. Davida Trochy’ego (1996), Spotkanie 2 (Second Arrival) reż. Kevina S. Tenney’a (1998) czy najbardziej udana produkcja Hollywoodu The Day After Tomorrow (Pojutrze) reż. Roland Emmerich (2004) oraz kilkanaście thrillerów meteorologicznych, w których ukazywane są straszliwe skutki tornad, czy powodzi i innych kataklizmów meteorologicznych.
Szczególnie interesująca jest książka Smitha. Napisano ją bardzo sprytnie – najpierw przytłacza czytelników masą faktów i pseudo-faktów, popartych wieloma cyframi, które mają je uwiarygodnić w ich oczach. Do tego fotokopie dokumentów, które mają za zadanie uwiarygodnić to ostatecznie i rozwiać wszelkie wątpliwości. Być może zwykłemu czytelnikowi to wystarczy, ale nie mnie. Już nie. W książce bowiem nie ma ani jednego równania matematycznego, które pozwalałoby na zweryfikowanie podanych danych! A przecież to właśnie użyty aparat matematyczny jest jedynym kryterium umożliwiającym ich weryfikację! Niestety – nie ma ich tutaj, a całe dowodzenie przeprowadzono na słowo honoru. Innymi słowy mówiąc jest to bla-bla-bla rozpisane na 246 stron tej książki. Cyfry, choćby największe, niczego nie znaczą bez równań, do których można je podstawiać. To po pierwsze. Drugie zastrzeżenie jest poważniejsze i dotyczy faktu wywleczenia na światło dzienne, jakby nie było jednej z największych tajemnic rządu USA. I rzecz przeciekawa – podobnie jak w przypadku „rewelacji” Boba Lazara, Johna Leara i innych „demaskatorów” Strefy-51 i Autostrady UFO w Newadzie, także Smithowi pozwala się na publikację tych tajnych materiałów i to bez konsekwencji! A przecież wystarczy przypomnieć sobie wyroki z ostatnich afer szpiegowskich by uświadomić sobie, jak surowe jest prawo amerykańskie dla szpiegów – nawet po zakończeniu Zimnej Wojny. Tymczasem Lazarowi, Learowi, Smithowi i innym wszystkie te „zdrady największych tajemnic USA” uchodzą płazem – ba! – robi się wszystko, by nadać im jak największy rozgłos, mimo tego, ze ich autorzy powinni gnić w pudle co najmniej 10 lat! A to oznacza, że w propagowaniu tych bredni i wzbudzenie nimi zainteresowania społeczności międzynarodowej zainteresowane są odpowiednie agendy rządu amerykańskiego. Czyż to nie daje do myślenia??? Książka Smitha swą budową i treścią przypomina mi dość dokładnie inne „dzieło” literatury ufologicznej pióra płk Phila J. CorsoThe Day After Roswell (Nowy Jork 1997), w której usiłuje on wmówić ogłupionemu doszczętnie Czytelnikowi, że Amerykanie posiadają obce technologie i bazy wojskowe na odwrotnej stronie Księżyca... – prawie coś dla wielbicieli STD. Napisana została zgodnie z Pierwszym Prawem Goebbelsa głoszącym, iż: każde dobre kłamstwo mija się o włos z prawdą.         
I jeszcze rzecz najciekawsza – większość tych utworów powstało pod koniec lat 90. XX wieku i wmawiają one nam to, że przyczyną globalnego ocieplenia się atmosfery są gazy szklarniowe wypuszczane do atmosfery przez złowrogich i krwiożerczych Kosmitów, ogromne wulkany czy naturalne i cykliczne zjawiska geofizyczne. Ale nie działalność człowieka – a szczególnie jego przemysłu! Dlatego też staje się jasne, że głównym beneficjantem bajeczki o straszliwej broni meteorologicznej jest kompleks przemysłowy USA (i także innych wysokorozwiniętych krajów świata), którym po prostu nie chce się pakować miliardów dolarów w instalacje redukujące emisję gazów szklarniowych! I jakoś to dziwnie się złożyło, że wszystko to kręcono i pisano pod dyktando machiny dezinformacyjno-propagandowej USA w czasach, kiedy w Kioto trwały negocjacje na temat redukcji emisji gazów szklarniowych do atmosfery! Wystarczy porównać sobie daty. Cel był jasny – zamydlenie ludziom oczu i podsunięcie im innego problemu – pozornie jeszcze straszniejszego od omawianego. Stary, ograny, ale bardzo – jak widać – jeszcze skuteczny trick, na który dało się nabrać wielu wykształconych ludzi.   
A to wszystko przypomina mi jeszcze jedną rzecz, a mianowicie wykorzystanie ufozjawiska do celów dezinformacji i zastraszania przeciwnika w wojnie psychologicznej prowadzonej przez USA przeciwko ZSRR i krajom Układu Warszawskiego. Tak, tak – właśnie ufozjawisko zostało wprzęgnięte do tych działań i podejrzewam, w nawet mam stuprocentową pewność, że tak okrzyczane przez media, słynne na cały świat incydenty, jak m.in. Incydent w Roswell, Ufokatastrofa Szpicbergeńska czy nasz Incydent Gdynia’59 mają swe racjonalne wyjaśnienie, bez uciekania się do hipotezy ETI! Oczywistym jest, że chodziło tu o straszak, ale także – jak w przypadku Roswell – „przykrycie” przy pomocy ufozjawiska pierwszej operacji typu Broken Arrow – znalezienia, wydobycia i zneutralizowania utraconego w katastrofie ładunku nuklearnego. W przypadku Gdyni chodziło najprawdopodobniej albo o przechwycenie jednego z amerykańskich satelitów, albo o zabranie własnego obiektu kosmicznego z „potencjalnie wrogiego terytorium”, jakim dla Sowietów zawsze była Polska. Jeszcze innym przykładem na prawdziwość powyższego stwierdzenia jest sławetny film Ray’a Santilli’ego, przedstawiający sekcję zwłok rzekomej Kosmitki. Film jest bezczelnym oszustwem, ale uwierzyło w niego tyle ludzi, że jest uznanym dowodem na prawdziwość incydentu w Roswell – NB, zgodnie z Drugim Prawem Goebbelsa głoszącym, że kłamstwo powtórzone milion razy staje się prawdą. Ale to już temat z innej ballady...    
A zatem chodzi tutaj nie tylko o te pieniądze, ale także o zahamowanie ich rozwoju gospodarczego Ameryki, Japonii i niektórych wysokorozwiniętych krajów UE. To właśnie dlatego rządy tych krajów z taką niechęcią patrzą na Greenpeace i inne organizacje ekologiczne oraz prowadzą rabunkową gospodarkę zasobów naturalnych innych krajów, ofiarą którego to procederu jest także Polska, z której wywozi się setki tysięcy metrów sześciennych drewna do m.in. do Niemiec, gdzie drewno to przetwarzane jest na ekologiczne brykiety... Nie ma żadnej meteorologicznej Wunderwaffe! Są tylko głupi i chciwi ludzie podcinający gałąź, na której siedzą – w czym się tutaj absolutnie zgadzam ze stronnikami teorii o szkodliwości HAARP, ale tylko w tym miejscu!


[1] Osama bin-Laden został zamordowany przez Amerykanów 1 maja 2011 roku w Pakistanie.