Powered By Blogger
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą skarb Templariuszy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą skarb Templariuszy. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 16 lipca 2026

Templariusze na Słowacji? - cd.


 

Noel

 

Te 5 miast wciąż karmi stare legendy

 

Templariusze są obecni w plotkach, mediach informacyjnych i w księgach symlikologów. Problem jest tylko jeden: brak notowania okresowego w kronikach nie potwierdza ich działania na naszym terytorium. Jednak niektóre miejsca związane z Templariuszami na Słowacji są warte zbadania, nawet jeśli są tylko legendami.

 

Martinček pri Ružomberoku

 

Jest tu najsilniejsza legenda Templariuszy. Na pobliskim wzgórzu Mnich miał być klasztor, skąd tajny korytarz prowadził do zamku Likava, a starsi historycy twierdzili, że w 1230 roku zmarł tam dygnitarz Johannes Gottfried von Herberstein.

Historyk Damian Fuxhoffer nie znalazł kamienia na górze w XVIII wieku, tylko ślady drogi. Kościół św. Marcina z 1260 roku ma ciekawe freski, które zdaniem badacza Miloša Jesenský’ego pośrednio odnoszą się do obecności Templariuszy ale nie są to dowody, tylko interpretacja.

 

Ludrova w pobliżu Ružomberok

 

Kościół Wszystkich Świętych z XIII wieku jest jednym z najstarszych w Liptowie, a legenda mówi, że to tutaj wspomniany Herberstein ma być pochowany ze skarbem, gdzieś przed ołtarzem lub pod nim. Nikt nie zbadał dokładnie krypty. Na ścianie nawy znajduje się również tajemnicza czarna postać, którą niektórzy entuzjaści kojarzą z Bafometem. Brzmi kusząco, ale to czysta spekulacja bez wsparcia w źródłach.

 

Blatnica

 

Z zamku pozostały tylko ruiny, ale historyk Michael Bombardus napisał w 1718 roku, że należał on do Templariuszy w XIII wieku. Wynika to ze stosunkowo mrocznej reputacji mnicha zamurowanego żywcem w murach zamku. Łowcy skarbów znaleźli szkielet z zamkiem zawieszonym na szczęce. Brakuje jednak możliwego do zweryfikowania dokumentu historycznego na temat własności templariuszy zamku. Źródło: Shutterstock

 

Słowacka Ľupča

 

Tutaj legenda kojarzy się z prawdziwym wydarzeniem bitwą o rzekę Slaná w 1241 roku, gdzie armia węgierska, w tym Wielki Mistrz Templariuszy Rembard de Vo, poniosła miażdżącą klęskę od Mongołów. Według niektórych interpretacji, Templariusze szukali nowego miejsca po tej klęsce i wkrótce potem zamek miał powstać w Slovenská Ľupča. Jednak bezpośrednim połączeniem między bitwą a budową zamku jest raczej luźna konstrukcja niż udokumentowany fakt.

 

Szklana Teplice

 

Opuszczony zamek w pobliżu wioski powinien być kolejnym miejscem dla Templariuszy, zgodnie z ustnym złożeniem. Relacja mówi o czerwonym mnichu, który wciąż strzeże skarbu i może zmienić jego formę, aby przestraszyć zbłąkanych wędrowców. Podobne historie krążą również o nieistniejących zamkach w pobliżu Malinova, Słowackiej Prawny czy Sučany, gdzie mnisi mieli wybijać fałszywe dukaty, dopóki nie zostali złapani przez armię królewską.

 

Sondaż

 

Słowaccy historycy Miloš Jesenský i Pavol Matula, którzy systematycznie radzili sobie z badaniami, przyznają, że zamiast dowodów, mają dostępne tylko wskazówki. Dopóki nie zostanie znaleziony pojedynczy średniowieczny dokument potwierdzający działanie zakonu na naszym terytorium, wszystko pozostaje w płaszczyźnie legend jakkolwiek urzekające.

https://magazin.pluska.sk/spektrum/templari-na-slovensku-tychto-5-miest-dodnes-zivi-stare-legendy

Opracował - ©R.K.Fr. Sas – Leśniakiewicz

czwartek, 23 kwietnia 2026

Szyfr templariuszy na polach: Przekleństwo Mistrza Liptova

 


 

František Kovár

 

Po sukcesie naszej podróży do tajemniczego Sitna ruszamy na północ, do serca Liptova. Tutaj, na środku pól pod Ružomberkiem, stoi wczesnogotycki kościół Wszystkich Świętych w Ludrovej-Kút. Na pierwszy rzut oka cicha wiejska świątynia, ale pod powierzchnią miejsce pełne wyjątkowej symboliki i legend, które wciąż fascynują takich odkrywców jak Miloš Jesenský.

 

Sanktuarium w cieniu tajemnic

 

Według takich badaczy jak Miloš Jesenský, położenie tego kościoła na dawnym rozdrożu nie jest przypadkowe. Kościół powstał w ostatniej części XIII w. i przez wieki, według hipotez, które działają z alternatywną historią, mogły służyć jako duchowa brama do pobliskiej góry Mnich. Według plotek mieściło się główne centrum energetyczne liptowskich „czerwonych mnichów”. Gdyby Sitno było ich siedzibą, to Ludrová była ich "sanktuarium".

 

Grób rycerza i psychologia legendy

 

Największym magnesem Ludrowej pozostaje legenda o śmierci wysokiego rangi Templariusza Johannesa Gottfrieda von Herbersteina. Krążą plotki, że podczas swojej wizytacji w 1230 roku zmarł nagle i został pochowany w pełnej zbroi w krypcie pod ołtarzem.

Należy podkreślić, że legenda o tym grobowcu, jak również faktyczna aktywność Templariuszy w tym miejscu, nigdy nie zostały oficjalnie potwierdzone naukowo ani potwierdzone badaniami archeologicznymi. Niemniej jednak w średniowieczu wystarczyło rozpowszechnić przesłanie „Klątwy Umarłego Rycerza”, aby krypta i jej potencjalne sekrety pozostały nietknięte przez ciekawskich przez wieki.

 

Kod na zdjęciach: freski bez kropki

 

Wnętrze kościoła jest cennym świadectwem średniowiecznego muralu, który zalicza Ludrową do najważniejszych zabytków Słowacji. Symbolika na ścianach działa jak szyfr wizualny, w którym głęboka wiara miesza się z elementami, których nie znajdziesz gdzie indziej:

* Największy cykl: Sanktuarium zdobi cykl chrystologiczny z 34 manifestacjami z życia Jezusa Chrystusa (ok. r. 1420), czyli największy tego typu zestaw w naszym kraju.

* Podwójny Chrystus: W scenie łączenia Ostatniej Wieczerzy z umyciem stóp figura Jezusa pojawia się dwukrotnie na tym samym obrazie – fascynujący szczegół, który oddala się od zwykłego przedstawienia czasu.

* Fresk z Judaszem: Kościół skrywa fresk powieszenia się Judasza, który jest wyjątkowy na Słowacji. Obecność tego rzadkiego motywu tylko podkreśla wyjątkową wartość ikonograficzną i tajemniczą atmosferę tego miejsca.

* Duchowy firewall: Niezwykłe artefakty połączone z plotkami na temat nocnych rytuałów "czerwonych mnichów" stworzyły wokół Kościoła aurę nienaruszalności, która służyła jako doskonała ochrona przed złem.

 

Wnioski: Szyfr, który przetrwał

 

Chociaż wpływ Templariuszy w Ludrowej pozostaje w linii spekulacji i nie potwierdzają go dokumenty archiwalne, kościół Ludrowej udowadnia, że pamięć historyczna często jest zachowana poza dokumentami urzędowymi. Niezależnie od tego, czy chodzi o dziedzictwo Joannitów, którzy przejęli schedę po Templariuszach, czy ukryty ślad rycerskich zakonów, unikalna ikonografia i legendy stworzyły miejsce, w którym ich dziedzictwo przetrwało od wieków - zakodowane w ciszy liptowskich kościołów.

 

Następnym razem: Wzgórze Mnich - utracone centrum Liptowa

Dokąd prowadziły podziemne korytarze z Ludrowej? Gdzie dokładnie był klasztor, który zniknął z map i dlaczego mówi się, że całe wzgórze jest puste? Dowiecie się tego w kontynuacji mojej serii o Templariuszach!

 

Moje 3 grosze

 

Byłem tam parę lat temu i relacja z tej podróży uczonej jest w Internecie – zob. https://wszechocean.blogspot.com/2012/06/podroz-uczona-do-ludrovej-martinczyka-i.html. Polecam serwis zdjęć kościółka, eksteriery i interiery. Ten obiekt jest wart zwiedzenia ze względu na panującą tu atmosferę sacrum. Tego nie ma w szklano-betonowych molochach budowanych współcześnie!

Opracował - ©R.K.Fr. Sas - Leśniakiewicz

sobota, 25 października 2025

O tajemnicy Eilean Mor i nie tylko

 


Nowa książka Eriki Jarkovskiej

Pisze Autorka:

Do opracowania „Tajemnicy Eilean Mór” nie zainspirowało mnie nawet zniknięcie trzech latarników (naprawdę mogła ich zmyć do morza wielka fala, mogli być zdmuchnięci przez huragan, porwani przez piratów czy coś innego). Interesujące było przeczytać, że takie molo, wykonane z betonu i stali, nawet część toru prowadzącego do latarni morskiej, zostało całkowicie zniszczone (żelazne zbrojenia wyrwane z betonu, ziemia na wyspie wykopana, głęboka dziura, pęknięte balustrady, nawet dźwig rozładowczy zawalił się pomiędzy klifami). Tak, burza mogła spowodować szkody, ale... w tym czasie (15.12.1900) w tej okolicy nie odnotowano burzy. Mam nadzieję, że nie huragan. Więc?

Dowiedz się więcej w mojej książce „Maják” wyd. Enribook, 2025!

Dziękuję za każdy odzew, pomaga mi to w rozwoju jako autora.

Pisze dr Miloš Jesenský:

24. IX. Erika Jarkovská zaprezentowała swoją nową tajemniczą powieść „Maják. Tajemnica Eilean Mór”, którą bardzo polecam do lektury wszystkim fanom dark fantasy i niepokojących zagadek. To, co najlepsze z powieści kobiecej połączonej z opowieścią o duchach jak z pióra Darcy Coates i w efekcie motywów vernowskich (fakt! ) potwierdzają, że Erika jest nie tylko jedyną, ale także wyjątkową autorką gatunku misterium na Słowacji.

Zagadka ta przypomina te, z którymi spotykamy się na akwenach Trójkąta Bermudzkiego, Morza Diabelskiego i innych obszarów tajemniczych. Dlatego właśnie polecam tą książkę.

 


Drugą książką wartą polecenia jest opracowanie dr. Jesenský’ego pt. „Poklady Templárov na Slovensku”, wyd. GORALINGA, Bratysława 2025. Książka poświęcona jest zagadnieniu pobytu na terytorium Słowacji, Czech i Moraw rycerzy Zakonu Ubogich Rycerzy Chrystusa i Świątyni Salomona (łac. Fratres Militiae Templi, Pauperes Commilitones Christi Templique Salomonis; fr. Pauvres Chevaliers du Christ et du Temple de Salomon), który najprawdopodobniej znajdowali się tam w XII-XIV wieku. Oczywiście Autor porusza tam także tytułową zagadkę templariuszowskich skarbów (w tym Arki Przymierza i św. Graala – sic!) które mogły zostać ukryte w którejś z tamecznych komandorii Zakonu. Jednym słowem lektura bardziej pasjonująca od powieści Browna. I co jest najfajniejsze – nie trzeba jeździć do Francji czy Portugalii, bo już za południową granicą mamy zamki, kościoły i inne zabytki materialnej kultury Rycerzy Świątyni, które warto zwiedzać.  

piątek, 31 stycznia 2025

Tajemnice góry Sitno

 

Ruiny zamku Sitno

František Kovár 

 

Mityczna góra Sitno jest jednym z najbardziej tajemniczych miejsc na Słowacji, z którym wiele legend, legend lub pieśni ludowych jest od dawna kojarzonych. Być może najsłynniejsza reputacja mówi o przeklętych rycerzach Sitnian. Sitno miało być bramą do Piekła. Jedną z legend jest historia templariuszy w Sita.

 

Templariusze mieli ukrywać swoje skarby i tajemnice w Sitnie

 

Legenda o Templariuszach w Sitnie jest jedną z legendy Sitnian. Jej szczegóły i historyczne dowody są owiane tajemnicą. Do dziś pobyt Templariuszy na terytorium dzisiejszej Słowacji nie został oficjalnie udowodniony. Zakon Templariuszy powstał w XII wieku po pierwszej wyprawie krzyżowców i stał się jednym z najpotężniejszych i najbogatszych klas średniowiecznej Europy. Po ich zniesieniu w 1312 roku przez króla Filipa IV. Francuscy urzędnicy i papież Klemens V zaczęli rozpowszechniać wiele legend o swoich skarbach i tajemnicach. Według legendy, po zniesieniu Zakonu, niektórzy z jej członków uciekli na wschód Europy, gdzie znaleźli schronienie na odległych obszarach, takich jak Sitno w Štiavnickich vrchach. Według legendy Templariusze mieli ukrywać swoje skarby i tajemnice w jaskiniach i tajnych tunelach pod zamkiem Sitno. Skarby te miały obejmować nie tylko złoto i klejnoty, ale także rzadkie relikwie i dokumenty zawierające tajną wiedzę o Zakonie. Templariusze w Sitnie podobno praktykowali różne rytuały, powinni mieć tu tajne spotkania.

 

Templariusze zostawili strażników na miejscu, aby chronić swoje skarby

 

Legenda głosi, że Templariusze zostawili strażników na Sitnie, aby chronić swoje skarby przed ciekawskimi ludźmi. Ci opiekunowie byli duchami lub demonami, które miały odstraszyć każdego, kto próbowałby znaleźć skarby. Jedną z części tej legendy jest również o bramie do piekła, które ma być wejściem do rozległego systemu podziemnego pod Sitnem. Wejście to kojarzy się z różnymi tradycjami mistycznymi i okultystycznymi, które przypisują Templariuszom. Historie o templariuszach w Sitnie są prawdopodobnie produktem XIX wieku, kiedy to legendy i plotki zaczęły się rozprzestrzeniać w okresie romantyzmu i narodowego odrodzenia, które miały nadać miejscowemu zabytkom i zjawiskom przyrodniczym tajności i znaczenie historyczne.

 

Historycy i archeolodzy nie znaleźli dowodów na obecność Templariuszy

 

Sitno i jego legendy są przykładem tego, jak może zyskać miejsce w mistyce i atrakcyjności dzięki opowieściom, które są przekazywane z pokolenia na pokolenie, chociaż dowody historyczne są raczej sporadyczne lub nie istnieją. Historycy i archeolodzy nie znaleźli bezpośrednich dowodów na to, że Templariusze byli obecni w Sitnie. Legendy Sitna są przykładem tego, jak przecina się historia, mity i fantazja ludowa.

 



Sitno na obrazach słowackich artystów - malarzy

Moje 3 grosze

 

Kilka lat temu zajmowałem się badaniami nad pobytem i działalnością Templariuszy we wschodniej Słowacji i jestem przekonany, że Templariusze tam zamieszkiwali i działali, co wynika m.in. z prac dr. Miloša Jesenský’ego i innych słowackich i czeskich historyków, a co podsumowano w czasie konferencji naukowej w Bytčy w dniu 13.III.2013 roku. Według przedstawionych tam dokumentów jest niemal pewne, że Templariusze tam byli i działali stanowiąc coś w rodzaju sił pokojowych – takiego współczesnego IFOR czy SFOR… To oczywiście znów pomnażało ich zasoby finansowe i materiałowe. Dlatego też nie podzielam zdania historyków i archeologów – te ślady po Rycerzach Świątyni tam są, tylko nikt ich nie potrafił zidentyfikować.

wtorek, 19 grudnia 2023

Słowackie zagadki

 

dr Milos Jesensky

Jana Čavojská

 

Dr Miloš Jesenský rozwiązuje takie zagadki naszej historii, a mianowicie: Czy byli na Słowacji Templariusze i czy zakopali swój skarb wraz z tu pochowanym Wielkim Mistrzem? Czy alchemikom z Bratysławy udało się zrobić złoto? Zobaczcie wraz z nami miejsca największych słowackich zagadek.

Wojownicy, którzy byli także zakonnikami, Rycerze Czerwonego Krzyża, których zwano także Rycerzami Chrystusa ze Świątyni Salomona, skąd właśnie stali się słynni Templariusze. Czy prawdą jest, że uroczy kościółek w liptowskiej wsi Martinček jest dziełem ich rąk? I to, że kilka kilometrów dalej w krypcie kościoła w Ludrovej spoczywa ich Wielki Mistrz Johannes Gottfried von Herberstein, którego w czasie inspekcji na Węgrzech w roku 1230 zamordowali zbójcy lub jego właśni doradcy. Wraz z nim do jego grobu miał być włożony skarb o ogromnej wartości… 

 

Zabawa w muzeum

 

- Na badania archeologiczne w kościele nam niestety nie zezwolili – mówi dyrektor Kysuckiego Muzeum z Czadcy i badacz tajemnic dr Miloš Jesenský, który już od wielu lat rozwiązuje największe zagadki z przeszłości. Na koncie ma także co najmniej 40 książek i porównywany jest z Erichem von Dänikenem.  Dr Jesenský jest przekonany, że Templariusze przebywali na terytorium Słowacji. Wyczytał to z pisemnych źródeł i różnych historycznych relacji. Z wielu średniowiecznych twierdz zostały już tylko ruiny i trudno dziś powiedzieć, czy kryją one jakieś tajemnice.

- Ale dlaczego mielibyśmy się mylić, co do tego co dotyczy Templariuszy? – pyta dr Jesenský i oczy mu zaświeciły jak zawsze, gdy mówi o jakiejś zagadce.

Ten naczelny badacz tajemnic studiował – o dziwo! – weterynarię, ale weterynarzem nigdy nie był. Od dziecka interesowały go zagadki i tajemnice, nieodpowiedziane pytania o przeszłość, zjawiska paranormalne, polemiki o Kosmitach i Ich odwiedzinach na Ziemi. tematem jego dysertacji była historia alchemii. Według jego poglądów, na historię nie powinien spadać kurz zapomnienia. W muzeach nie ma prawa być nudnych, pachnących naftaliną eksponatów. Wręcz odwrotnie – powinny być miejscami spotkań z przeszłością, gdzie ukazuje ona swą autentyczną formę. Potwierdzeniem tego jest fakt, że wynalazki Leonarda da Vinci dzieci poznają w sklepach i centrach handlowych, a nie w muzeach. 

 

148 Ojczenaszów i banki

 

Wojskowy zakon Templariuszy został założony na przełomie lat 1118 i 1119 przez ośmiu francuskich rycerzy, członków I Krucjaty. Zakon miał chronić święte miejsca i pątników na drogach do Jerozolimy. Już w 10 lat później, ubodzy rycerze mieli swoją bazę w pobliżu Świątyni Salomona w Jerozolimie, 300 członków oraz ponad 1000 piechocińców.  Musieli też trzymać się reguł: nosić biały habit, odmówić 148 razy dziennie modlitwę „Ojcze nasz”, milczeć przy wspólnym posiłku, dobrze się obchodzić ze swą bronią i ekwipunkiem, mieszkać w skromnie wyposażonych przybytkach i utrzymywać ścisły celibat. Nie było własności prywatnej jako takiej – wszystko było społeczne. Ani także tajemnic – osobiste listy do każdego z nich były czytane na głos. Jeszcze bardziej dokładne były reguły walki. Nie mieli prawa się cofnąć, póki nad nimi łopotała ich chorągiew. Za jeńców zakon nie dawał okupu.

Ubodzy bracia stopniowo się bogacili. Byli wolni od płacenia kościelnych i świeckich podatków i danin. Mogli je pobierać dowolnie na swych ziemiach. Dokonali w tym czasie rewolucyjne transakcje finansowe, które były podobne do nowoczesnej bankowości. W tym czasie posiadanie gotówki w podróży było bardzo ryzykowne. Podróżujący mógł zostawić pieniądze w jednej templariuszowskiej twierdzy i pobrać w innej – w miejscu zamieszkania lub u celu podróży. Niektórzy jednak myśleli, że alchemicy Zakonu Templariuszy znaleźli sposób jak zamienić ołów w złoto i dlatego są oni tak bogaci.

 

Kościół Templariuszy w Martinczyku

Dokument potwierdzajacy bytność Templariuszy na Słowacji

Czerwoni mnisi i zagadkowa śmierć

 

Na górze w wiosce Martinček, kilka kilometrów od Różemberoka stoi średniowieczny kościółek ozdobiony przedziwnymi freskami. W starych źródłach góra ta nosi nazwę Mnich. Zaś ówcześni historycy z XIX wieku są zgodni co do tego, że stał tam templariuszowski klasztor. Historyk Damian Fauxhoffer w swym dziele „Monasteriologia Regni Hungariae” wydanym w Estergom (Ostrzygomiu) w 1803 roku pisze: Dokumenty potwierdzające ten fakt dostały się do naszych rąk z archiwum słynnego rodu Herbesteinów z rozkwitającej Austrii, a pisze tam dosłownie tak:

Johannes Gottfried Herberstein – wielki wizytator i przedstawiciel Zakonu Templariuszy zmarł w czasie inspekcji w 1230 roku na Węgrzech, na peryferii Liptowa, na górze mnich przy Świętym Marcinie.   

Śmierć wizytatora jest do dziś dnia owiana tajemnicą. Nie wiadomo, czy zginął w bitwie, kiedy przybył na pomoc kupcom, których napadli zbóje, albo zginął z ręki zdrajcy. W każdym razie skonał na szczycie Mnicha w klasztorze, kiedy kościół tam jeszcze nie stał (według dostępnych źródeł zbudowano go 300 lat później), pochowano w najbliższym kościele. Miał to być kościół pw. Wszystkich Świętych (w Ludrowej), w którym według Jána Kalinčaka: …z wyprawy przeciwko Turkom wracający Jan III Sobieski, król polski, służby Boże wykonał…

Skarb, czyli wóz załadowany skrzyniami ze skarbami, wspominają także opowieści. A także tajne przejście podziemne pomiędzy templariuszowskim kościółkiem na szczycie Mnicha a Likavským Hradem.

Historycy nie mogą dojść do zgody co do tego, czy czerwoni mnisi byli na naszych ziemiach czy nie. O ich obecności mówią bardziej legendy i podania ludowe niż papierowe dokumenty. Ale mimo wszystko…

 

Rzeźba alchemika w Bratysławie

Alchemik Kempelen

 

Szukali oni Kamienia Mędrców (Kamienia Filozoficznego), tynkturę potrzebną do zamiany zwykłych metali w złoto, usiłowali wytworzyć eliksir życia, odtwarzać żywe organizmy z ich własnego popiołu, czy stworzyć homunkulusa – żywą istotę w sposób laboratoryjny. Alchemicy działali także w Bratysławie. Stefan de Liszty ma nawet pomnik i tablicę pamiątkową na ul. Laurinskej na budynki jednej z restauracji, ale w rzeczywistości od początku XVII w. próbował on robić złoto nieco dalej, na ul. Uršulinskej 11. Najznamienitszy z bratysławskich alchemików i wynalazców był baron Ján Wolfgang Kempelen (1734-1804). Ten sekretarz i radca dworu zajmował się także fizyką i mechaniką. Studiował prawo i filozofię w Bratysławie, Gyor, Wiedniu i Rzymie, znał 6 języków. Jego dom rodzinny wciąż stoi na rogu ul. Dunajskiej i Klemensovej w Bratysławie. I chociaż jego fasadę przebudowano, to widać na nim ślady ówczesnej architektury do dziś dnia.

Wynalazca skonstruował wiele pomysłowych urządzeń, które nie przestawały zadziwiać jego współczesnych, w tym mówiąca maszyna czy maszyna do pisania dla niewidomych.

 

Turek, który wygrywał w szachy

 

Ale na całym świecie von Kempelena rozsławił inny wynalazek: legendarna maszyna grająca w szachy znana jako Turek. Figura ze skrzyżowanymi nogami miała wygląd Turka. Siedziała przed stołem na którym znajdowała się szachownica. Turek pokonał w szachowych meczach najlepszych szachistów swych czasów: Benjamina Franklina, Fryderyka II i Napoleona Bonapartego. Von Kempelen pokazał Turka na wiedeńskim królewskim dworze, a potem z nim pojechał na tournée po Europie. Potem tę dziwną maszynę sprzedał on Johannowi Nepomukowi Maelzenowi za 30.000 franków. Ten z nim występował w Paryżu, Londynie i USA. Turek przyniósł mu sławę i pieniądze. Niestety, legendarny automat skończył w zapomnieniu w jakimś muzeum osobliwości a następnie został zniszczony przez pożar.

Jaka była tajemnica tego ustrojstwa? W jego wnętrzu siedział szachista świecąc sobie świeczką a ruchy na wierzchniej szachownicy śledził dzięki magnesom w figurkach. I chociaż tą zagadkę wyjaśniło czasopismo „The Chess Monthly” w 1857 roku, to nikt już nie mógł tego zweryfikować, bowiem maszyna spaliła się 3 lata wcześniej.

Von Kempelen w Wiedniu zaznajomił się z włoskim anatomem Giovannim Spalanzanim i zaprzyjaźnił się z nim.  Spalanzani często odwiedzał przyjaciela w Bratysławie i w końcu postawił pałac na przedmieściu Zuckermandel. Tam właśnie oddawał się swoim doświadczeniom. Udało mu się stworzyć sztuczną krew z roślin. Hodował je w swym wielkim ogrodzie i w szklarniach, zaś uzyskane z nich specyfiki aplikował do żył zwierzętom doświadczalnym. Miejscowi zaczęli nazywać jego pałac Blutfabrik  - fabryka krwi. Krążyły o nim różne straszne historie.

 

Czy zainspirowaliśmy Juliusza Verne’a?

 

Czy słynny autor powieści sci-fi odwiedził Słowację i czerpał tu tematy swych powieści?  Miloš Jesenský jest przeświadczony, że tak. Twierdzi on, że podróż do Słowacji zainspirowała go do napisania książki „Tajemnica zamku w Karpatach” – podobnie jak Brama Stokera, kiedy napisał „Drakulę”. Według dr. Jesenský’ego Jules Verne przyjechał na Słowację w 1892 roku. Przebywał tu parę dni, a oprowadzał go student Janko – naprawdę Ján Maliarik, późniejszy ewangelicki ksiądz, filozof, pisarz i publicysta.

O podróży na Słowację Verne opowiedział pewnemu duńskiemu dziennikarzowi, któremu udzielił obszernego wywiadu.

- Kiedy zwiedziłem obie stolice c.k. Monarchii, pojechałem do znacznie mniejszego, ale bardzo starego miasta Prešporku (Bratysławy). Tam miałem się spotkać z pewnym węgierskim pisarzem, który miał mnie oprowadzać po karpackich wierchach. (Był to Mór Jókai de Ásva, także Maurns Jokay albo Maurycy Jokai). Z powodów rodzinnych nie mógł przyjechać do Bratysławy, tak że zostałem w hotelu zupełnie sam. Wszyscy koło mnie mówili po niemiecku, węgiersku i słowacku, a ja nie rozumiałem z tego ani słowa. Nadaremno prosiłem hotelarza, by mi załatwił jakiś przewodnik. Czegoś takiego tam nie mieli. Ale w jednej kawiarni napotkałem pewnego młodzieńca, który czytał francuską gazetę. Zagadałem do niego i poprosiłem, by mnie oprowadził po drogach. Zgodził się. Był to Słowak, student teologii. Miał na imię Ján , a jego przyjaciele mówili do niego Janko. Powiedział mi, że to jest zdrobnienie jego imienia, i gdybym był Słowakiem, to moje imię brzmiałoby Julko.

Wraz ze studentem Jankiem, Verne zwiedził zamek w Devinie, wędrował górami i dolinami. Poznał słowacki krajobraz. Książkę „Zamek w Karpatach” skończył zaraz po powrocie.

 

Źródło – „NotaBene”, lipiec 2014, ss. 7-10

Przekład ze słowackiego - ©R.K.F. Sas - Leśniakiewicz             

środa, 2 marca 2022

Templariusze i ich bajeczny skarb: 7 faktów, których nie znałeś!

 


Każdy szuka skarbu w zakątku swojej duszy. Cóż, oczywiście każdy wyobraża sobie coś innego pod tym pojęciem. Ci, którzy szukają skarbów przeszłości, są zawsze podnieceni, gdy chodzi o skarb Templariuszy. Ta wielowiekowa tajemnica spędza im sen z powiek nawet dzisiaj. Jeśli kochasz tajemnice i poszukiwanie skarbów, jesteś we właściwym miejscu. O Templariuszach czy pragnieniach króla i papieża tego skarbu przeczytasz w tym artykule. Przyjrzyjmy się 7 faktom na temat tego fascynującego zakonnego rycerstwa.

 

1. Dlaczego Templariusze ukryli swój skarb?

 

Jeśli szukamy odpowiedzi na to pytanie, musimy cofnąć się do czasów Filipa IV Pięknego. Jego kosztowne życie i podboje kosztowały niemałe pieniądze za jego panowania w latach 1285 - 1314. Logicznie rzecz biorąc, nie zamierzał być skromny, więc zaczął szukać dodatkowego dochodu, który miałby spływać do jego kasy. Po opodatkowaniu bogacących się na handlu Żydów, skupił się na mennicach. Poinstruował ich, aby nie używali tylu metali szlachetnych podczas bicia monet. Po tym nastąpiły nowe podatki nałożone na ludność francuską. Po tych środkach, ponieważ Filip wciąż nie miał dość, zwrócił się do Templariuszy.

 

2. Historia zakonu

 

Zakon Templariuszy założył w roku 1119 francuski szlachcic Hugues de Payens w Jerozolimie. Było to w czasie Krucjat, kiedy to mnóstwo rycerzy, m.in. także Templariusze, przybyli bronić Ziemi Świętej przez muzułmanami.

 


3. Znak rozpoznawczy

 

Templariuszy łatwo było odróżnić. Nosili biały płaszcz i czerwony krzyż.[1] Ich główną misją była ochrona chrześcijan i ich miejsc pielgrzymek. Oficjalna nazwa templariuszy brzmiała „Ubodzy Rycerze Chrystusa i Świątyni Salomona”.

 

4. Skąd mieli tak wielki majątek?

 

Templariusze swe majątki na drodze darowizn zyskali przede wszystkim od chrześcijan, których ochraniali i bronili. Byli także doskonałymi handlowcami, dzięki czemu ich bogactwo wciąż wzrastało. Prowadzili także bankowość.

 

5. Upadek

 

Ich dobrobyt zaczął upadać jak domek z kart około 1291 roku, kiedy miasto Akka zostało zdobyte. Muzułmanom udało się podbić ostatnie chrześcijańskie miasto w Ziemi Świętej. Templariusze postanowili wrócić do ojczyzny, gdzie król Filip IV zgrzytał zębami na widok ich posiadłości. Wraz z papieżem Klemensem V rozpoczął polowanie na templariuszy. Nazywano ich heretykami, bluźniercami lub rozpustnikami. Jednak oskarżenia nie były oparte na prawdzie, a król nie miał zamiaru posprzątać kościoła. Dbał wyłącznie o swoje bogactwo i ich skarby, które gromadzili oni przez ponad 200 lat.

 

6. Prześladowania

 

Kiedy członkowie Zakonu Templariuszy byli torturowani i prześladowani, pozostali członkowie ukryli skarb. Ale pytanie brzmi: gdzie? Palestyna? Francja? Jeden z Templariuszy, który był ciężko torturowany, przyznał, że najcenniejszy skarb rzekomo wywieźli dwaj członkowie Zakonu ze Świątyni (Temple), siedziby templariuszy w Paryżu. Następnie mieli go załadować na statki na Sekwanie i gdzieś go wywieźć.

 

7. Czy istnieje ten bajeczny skarb?

 

Filip IV z papieżem Klemensem nie znalazł nic poza małymi depozytami. Niewielkie depozyty, które zebrali z wielu rezydencji Templariuszy we Francji, tylko nieznacznie wypełniły królewski skarbiec. Do dziś skarb Templariuszy jest jednym z najbardziej ekscytujących i fascynujących ze wszystkich poszukiwań w historii współczesnej ludzkości.

 

Moje 3 grosze

 

Gdzie znajduje się ten skarb? Jedni wskazują na Wyspę Dębów (Oak Island) u wybrzeży Nowej Fundlandii, inni na Amerykę Południową (Amazonas czy Mato Grosso) lub Mezoamerykę (Meksyk), do której dotarły „złote” statki z La Rochelle. Hipotez jest wiele i każda z nich jest równie dobra, jak wszystkie inne…

Zamki na Słowacji

Wraz z dr. Milošem Jesenským jesteśmy zdania, że ów skarb mógł być ukryty tam, gdzie go nikt nie szukał, a mianowicie… na Słowacji. I to albo w którymś ze zrujnowanych zamków, których jest tam wiele, albo po prostu gdzieś w górach, których jest tam jeszcze więcej. Templariusze nie byli głupi i doskonale wiedzieli, że tam nie sięgną ich złowrogie macki Filipa Pięknego.

Osobiście uważam, że tego skarbu już po prostu … nie ma. Kiedy sprawa Templariuszy już przyschła – po spaleniu na stosie Jacquesa de Molay’a i wymordowaniu starszyzny Zakonu, po śmierci chciwego króla i papieża (którym ktoś mógł pomóc przenieść się do „domu ojca”) – pozostali przy życiu Templariusze podjęli cenny depozyt i rozparcelowali go pomiędzy współbraci, którzy potem przeszli do Joannitów i Krzyżaków, i którzy wykorzystali go w swej działalności. Kto wie, czy jego część nie znalazła się w Marienborgu vel Malborku?

Podobnie zresztą rzecz się ma z innym słynnym skarbem, a mianowicie – skarbem Inków z zamku Dunajec w Niedzicy. Ten bajeczny skarb został wydany na utrzymanie Uminy Berzeviczy i jej syna, który zamieszkał w Polsce. Wydaje nam się, że jest to piękna, ale zawsze legenda. Te skarby po prostu z biegiem lat zostały spieniężone i posłużyły na różne cele. Już ich nie ma.

Tak czy owak, poszukiwania skarbu Rycerzy Świątyni już nie mają sensu. Ale to, co napisałem jest tylko hipotezą i bardzo chcę, by jednak nie okazała się prawdziwa…    

 

Źródło – Topdesat - https://www.topdesat.sk/2022/02/27/templari-ich-bajny-poklad/?fbclid=IwAR1IGMPjWdR-KESbuEvUMwzAROgfHxrYQfLjuqcZj5pBvtQZtUwVMkOX7gE

Przekład ze słowackiego - ©R.K.F. Sas-Leśniakiewicz



[1] Taki strój nosiła tylko starszyzna Zakonu. Pozostali mieli czarne lub brunatne płaszcze z czerwonym krzyżem.

sobota, 17 marca 2018

TAJEMNICA TEMPLARIUSZY


Wielki Mistrz - Jacques de Molay

 Marcin Szerenos


Templariusze, czyli Zakon Rycerzy Świątyni, został założony w 1119 roku na Ziemi Świętej w okresie krucjat, przez grupę francuskich rycerzy krzyżowców. Po dziś dzień krążą najróżniejsze legendy na jego temat. Czy wielki mistrz zakonu, Jakub de Molay, zabrał tajemnicę do grobu?


Klątwa de Molaya


Jakub de Molay, aresztowany na rozkaz króla Francji w piątek 13 października 1307 roku, postawiony przed sądem za herezje, a także stosowanie magii i czarów, dzieciobójstwo, wyrzeczenie się Chrystusa, bezczeszczenie krzyża, czczenie demona o imieniu Baphomet, a nawet homoseksualizm; po farsie jaką był proces, spłonął na stosie 18 marca 1314 roku. Przed egzekucją odwołał swoje zeznania i jak głosi legenda rzucił przekleństwo na papieża, króla i jego ministra policji Wilhelma de Nogaret. Na chwilę przed śmiercią w płomieniach miał wykrzyknąć: Papieżu Klemensie, królu Filipie, rycerzu Wilhelmie! Nim rok minie spotkamy się na Sądzie Bożym!
Papież zmarł 28 dni po tych wydarzeniach w Roquemaure w dolinie Rodanu. A Filip IV osiem miesięcy później w niewyjaśnionych okolicznościach. Czyżby przekleństwo miało się spełnić? Niektóre historycy uważają, że zostali po prostu otruci.
Być może to tu kryje się odpowiedź, dlaczego najwyższych dostojników zakonu tak długo utrzymywano przy życiu? Ich śmierć spowodowała szybki odwet.
Warunki w jakich ich przetrzymywano, o chlebie i wodzie były, co tu dużo pisać, skandaliczne. Lochy były zawilgocone i zimne. Zastanawiam się, czy miały na celu złamać ducha bitnych rycerzy?


Tajemnica wielkiego mistrza


Papież Klemens V rozwiązał zakon w 1312 roku. Egzekucję de Molaya przeprowadzono dwa lata później. A więziono go w sumie prawie siedem lat. Praktycznie był więc zakładnikiem monarszy. Pytanie brzmi: dlaczego aż tak długo pozwolono mu żyć?
Czyżby król liczył na szczodry okup? Kto miałby udzielić pomocy wielkiemu mistrzowi, pamiętając, że większość templariuszy z Francji rozpierzchła się po Europie, część spalono na stosach, niedługo po aresztowaniu. A być może najwyższy przedstawiciel zakonu był w posiadaniu cennych informacji, których nie można było z niego wydusić żadną siłą? Jaką tajemnicę zabrał do grobu?
Ludzie od ponad siedmiu stuleci poszukają wielkiego skarbu templariuszy. Niektórzy twierdzą, że został dawno odnaleziony przez słynnego alchemika Nicolasa Flamela. Legenda głosi, że jako pierwszy stworzył kamień filozoficzny – substancję zmieniającą m.in. metal w czyste złoto. Powszechnie jednak uważa się, że dorobił się majątku na aferach finansowych, związanych z wygnaniem Żydów z Paryża.


Kaźń rycerzy Zakonu Templariuszy


Święty skarb templariuszy


Wielu ludzi nie interesuje zawiła intryga możnych, lecz zastanawiają się nad innym aspektem tej historii. Czy zakon był w posiadaniu cennych relikwii? A może magicznych artefaktów?
Członków Zakonu Ubogich Rycerzy Chrystusa i Świątyni Salomona posądzano o herezję, świętokradztwo, innowierstwo, rozpustę, kult bożka Bafometa, odstępstwo od wiary, niszczenie symboli chrześcijańskich i spiskowanie z Saracenami.
A także czary, dzisiaj uważane za zabobon. Co może rodzić w nas podejrzenie, że być może byli w posiadaniu Arki Przymierza?
Nazwa zakonu pochodziła od ich siedziby obok dawnej świątyni (łac. templum) Salomona w Jerozolimie. Wiele osób uważa, że już na samym początku swojej działalności na Bliskim Wschodzie, skupili się wyłącznie na wzgórzu świątynnym, a raczej na tym, co mogło kryć się pod nim. Przez szereg lat intensywnie przeszukiwali podziemia. Bowiem pod świątynią ciągnie się sieć korytarzy, a niektóre odkryte sale są tak przestronne, że można było trzymać w nich nawet konie. Naukowcy zastanawiają się od dawna, w jakich celach je budowano?
Moim skromnym zdaniem Arki Przymierza, nie było tam na długo przed przybiciem rycerzy. Podziemia pozwalały mieszkańcom ukryć cenne przedmioty kultu religijnego, za to korytarze, ciągnące się daleko poza mury twierdzy, wynieść je niezauważone daleko poza obręb miasta.


Wytrawni żeglarze?


Wyprawy Rycerzy Świątyni obrosły legendami. Podejrzewa się nawet, że posiadali wiedzę o odległych i egzotycznych krainach. Młodzi absolwenci historii i polemizują na portalach internetowych, że za pomocą prywatnej floty galeonów odbywali długi i niebezpieczne podróże. Moim zdaniem ta romantyczna wizja mija się z prawdą.
Będąc na Wschodzie na pewno zetknęli się z tamtejszą gnozą i filozofią. Poznali tajemnice minerałów i ziół, którymi leczyli się Arabowie i inne tamtejsze ludy. No i być może przeniknęli do Indii i Chin, a z pewnością mieli przyczółki na Kaukazie, gdzie znaleziono materialne ślady ich pobytu.
Niektórzy w swoich rozmyślaniach idą krok dalej i piszą, że templariusze organizowali wyprawy do Ameryki Północnej i Południowej na wiele lat przed Kolumbem oraz innych części świata, a to oznaczałoby przede wszystkim dostęp do olbrzymich bogactw, takich jak korzenie i złoto, lecz również niewolnicy. Za dowód często wskazują dziwną budowlę na Wyspie Dębów w Zatoce Fundy. Ale i nie tylko. Czy zakon mógł utworzyć swoje przyczółki w Nowym Świecie?
 Wydaje się to nieprawdopodobne, ale możliwe. Gdyby dysponowali doskonałymi mapami, które są niezawodne przy nawigacji. O podobne wyczyny trzy tysiące lat wcześniej podejrzewano Fenicjan, a także Kreteńczyków przed wybuchem wulkanu Thera.
Jednak słabym ogniwem w tej całej teorii jest pewien drobny szczegół. Starożytni Rzymianie mogli znać położenie kontynentu amerykańskiego. A co ważniejsze, zakładać tam kolonie, na długo przed templariuszami. A przynajmniej posiadać wiedzę o istnieniu innych lądów, którą ponoć mieli przekazać im Fenicjanie. Ci doskonali antyczni żeglarze wyprawiali się do Wali po cenioną miedź. Pokonując, jak na tamte czasy, astronomiczne odległości. Informacje te było to na tyle ważne dla władców imperium, że zdecydowano się je po prostu utajnić.


Szantaż Kościoła?


Pewna grupa badaczy interesująca się tematem templariuszy twierdzi, że zakon wręcz szantażował Kościół. Podaje najróżniejsze przykłady. Najczęściej pomysły krążą wokół postaci Jezusa, gnostycyzmu. Do dzisiejszego dnia wymienia się najróżniejsze i najdziwniejsze hipotezy, na temat posiadanych przez zakon artefaktów.
Tajemnice próbowano rozwikłać nawet w oparciu o zauważone przez wielu dziwne zachowanie opata z Clairvaux. Bernard, ogłoszony po śmierci świętym, zaczął wykazywać niezrozumiałą pilność w nauce hebrajskiego. Mówiono też, że sprowadza do miasta rabinów i żydowskich magów z Troys. Szeptano, że templariusze odkryli w świątyni Salomona stare egipskie teksty, które przywiózł tam znad Nilu sam Mojżesz. Jego ręką spisane pergaminy zawierające wiele tajemnic zostały wywiezione do Szampanii i ukryte za podwójnym pierścieniem twierdz.
Jednakże należy pamiętać, że za rządów Filipa Pięknego, Żydom, co tu dużo pisać, nie wiodło się najlepiej we Francji i byli prześladowani. Ponadto Jakub de Molay do końca swojego życia pozostał osobą niepiśmienną. Wątpię, aby interesował go gnostycyzm i filozofowie antyczni. Otaczał się podobnymi ludźmi. Jego rzemiosłem była wojna. Formalnościami zajmował się ktoś inny. Zatrudniał skrybów.
„Wilhelm de Nogaret zapewnił, że ma pisemne przyznanie się do winy wielkiego mistrza, choć Jakub de Molay był niepiśmienny” – trzeźwo zauważa w artykule pt. „Spalenie templariuszy” M. Maciorowski.


Tajne archiwa Watykanu


Na początku 2012 roku, szerokiej publiczności udostępniono 100 różnych dokumentów z XII – XX wieku w Muzeum Kapitolińskim  w Rzymie, w związku z jubileuszem 400-lecia istnienia Archiwum. Pośród eksponatów wystawy pt. „Lux in Arcana” znalazł się 60. metrowy arkusz z zeznaniami templariuszy, które wydobyto z nich w trakcie procesu w XIV wieku.
Nie łudźmy się jednak, że poznamy prawdę o tajemnicach templariuszy z oficjalnych dokumentów wystawionych na pokaz gapiów. O wiele więcej można się dowiedzieć z Watykańskiego Tajnego Archiwum – Archivum Secretum Apostolicum Vaticanum. Problem w tym, że do niego nie ma wolnego dostępu. Mimo wszystko nie przeszkadza to wielu pisarzom snuć niedorzeczne teorie na temat zakonu, od czego jestem daleki.
Aby zgłębiać stare księgi trzeba znać łacinę, ale przede wszystkim mieć dojścia, być wysoko postawionym w hierarchii kościelnej lub po prostu posiadać pieniądze. Processus Contra Templarios ukazał się blisko 700 lat po rozwiązaniu zakonu. Egzemplarz dokumentu można było nabyć już za ok. 8,5 tysiąca dolarów!
Wielu historyków uważa, że w pewnym momencie zakon wybił się na niezależność. Podobno doszło do tego, że to głowa Kościoła składała przysięgę na wierność templariuszom. A nawet posunięto się do szantażu. Jeżeli więc pozostały po tym jakieś źródła pisane, to zapewne zniszczono je z oczywistych powodów lub głęboko ukryto, w tajnych archiwach Watykanu.
                                                                
Warszawa, 2016 r.


Korzystałem m.in. z:
Adriano Forgione „Templariusze: płomień niewinności”. Tłum. Grzegorz Kowalski:
Paweł Łepkowski „Tajemnice templariuszy”. Uważam Rze:
Mirosław Maciorowski „Spalenie templariuszy”. Gazeta Wyborcza 12.05.2014 r.:
Alfred Palla „Pergamin z Chinon i klątwa ostatniego wielkiego mistrza templariuszy”:
Dominika Malinowska „Jakub de Molay. Zmierzch templariuszy”:


Źródła przykładowych ilustracji z Wikipedii (kolejność zachowana):
1. Obraz przedstawia egzekucję wielkiego mistrza zakonu templariuszy Jakuba de Molaya.
2. Jacques de Molay. Litografia z XIX wieku.