Powered By Blogger
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wizjonerzy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wizjonerzy. Pokaż wszystkie posty

piątek, 2 maja 2025

Hydrozagadka najciekawszy film PRL

 


Stanisław Bednarz

 

Uważam go za najbardziej finezyjny film PRL wyprzedzający epokę. W stolicy trwa fala upałów. Na domiar złego, w całym mieście brakuje wody. Nie tylko w wodociągach, ale i w zbiornikach wodnych. Problem stara się rozpracować profesor Milczarek (Wiesław Michnikowski), lecz gdy jego wysiłki nie przynoszą żadnych efektów, postanawia wezwać na pomoc o wiele potężniejszą od siebie osobę. Mowa o Asie, najpotężniejszym człowieku w stolicy.. Tutaj na chwilę się zatrzymam. Występ Józefa Nowaka to komediowa klasa sama w sobie. Choć Amerykanie w latach dziewięćdziesiątych dorobili się Kapitana Planety, to Polacy dwie dekady wcześniej stworzyli archetyp bohatera, o wiele bardziej prawego i nieskalanego żadną moralną słabością.

Jaki był pomysł na socrealistyczną wersję Supermana? Głównym bohaterem "Hydrozagadki" jest kreślarz Jan Walczak (w tej roli Jan Nowak. Niepozorny Walczak, wzorem Clarka Kenta z komiksu Marvela, przeistacza się w odważnego superbohatera Asa, który odkrywa podstępną intrygę demonicznego doktora Plamy (Zdzisław Maklakiewicz) i maharadży Kawuru (Roman Kłosowski). Zamierzają oni przy pomocy reakcji termojądrowej odparować wodę z polskich akwenów i przetransportować ją w postaci chmur, celem nawodnienia pustyni, na terytorium państwa Kawuru. "Boję się, że moje dalekosiężne plany może pokrzyżować As. Jego nie można kupić" - mówi w filmie doktor Plama. "Czy to jest Batman?" - pyta się książę Kawuru. "Gorzej, stosując nomenklaturę narodową, Superman" - odpowiada.






Zdzisław Makalkiewicz daje tu także rewelacyjny popis umiejętności aktorskich. Kreacja Doktora Plamy, to postać, której nie powstydziłyby się parodie szpiegowskich thrillerów, lub komedii. Jest dokładnie taki, jaki powinien być kreskówkowy złoczyńca. Elegancki, bogaty i bezwzględnie inteligentny..

Aktorzy drugoplanowi również stawiają poprzeczkę niezwykle wysoko. Nadmierny konsumpcjonizm i hedonizm cechuje zresztą wszystkie negatywne postacie obecne w filmie, między innymi adoratora panny JoliJurka (w tej roli Tadeusz Pluciński), Panna Jola (Ewa Szykulska) ulega początkowo urokowi tego playboy’a, ale jego upodobanie do zachodniego stylu życia („Czytam Time i Epocę, pijam tylko Ballantinesa, palę Winstony”) powodują ze porzuca go. Pomysł doktora Plamy z kradzieżą wody jest humorystycznym odniesieniem do PRL-owskich ciągłych niedoborów. Oferując zabawną grę, akcentując sztuczność i przesadę, mieszając kulturę wysoką (np. obecne w filmie cytaty z Szekspira oraz Goethego) i popularną (komiks). Radzę oglądnąć może jest gdzieś na You Toube.

 

Moje 3 grosze

 

Pamiętam, że po premierze „Hydrozagadki” w TVP obruszyła się nań fala wściekłej krytyki ze strony partyjnego betonu. A to, że film głupi, że to hydrobzdura nie hydrozagadka, że to promocja zachodniego stylu życia, i tak dalej i temu podobnie. Po prostu „leśne dziadki” nie były w stanie pojąć tego, co przekazali nam twórcy filmów.

A przekaz to proroczy! - perturbacje klimatyczne, kombinacje z pogodą, przemyt materiałów radioaktywnych, panoszenie się przybyszów ze Wschodu... Film genialny mimo miażdżącej krytyki w czasach PRL. Cóż – krytycy po prostu nie dorośli do powagi tych ostrzeżeń. A spełniły się dokładnie wszystkie! Wystarczy spojrzeć przez okno, by to zobaczyć. Niestety – zdecydowana ilość ludzi na naszej planecie NIE CHCE TEGO WIDZIEĆ i dlatego mamy to, co mamy. A będzie jeszcze gorzej. Nasze dzieci i wnuki po tysiąckroć przeklną nas za ten burdel, który im zostawiamy! To one będą musiały stawić temu czoła, ale czy podołają tym problemom? – wątpię. I spełni się to, co opisałem w książce „UFO i Czas”.

niedziela, 4 marca 2018

Przebudzenie superwulkanu


Gejzer w Yellowstone N.P.

Na naszej planecie istnieje kilkanaście superwulkanów – niewidzialnych na pierwszy rzut oka struktur pod powierzchnią Ziemi, które potrafią być śmiercionośnymi bardziej, niż wszystkie „normalne” wulkany razem wzięte. W przeciwieństwie do zwykłych wulkanów, które są groźne lokalnie i rzadko kiedy oddziaływają na większe obszary, supererupcje mają zasięg wszechświatowy i oddziaływają na całą naszą planetę.

Superwulkany i megality

Jednym z najbardziej niebezpiecznych superwulkanów jest z całą pewnością drzemiący superwulkan pod Yellowstone N.P., który ostatnio wybuchł jakieś 640.000 lat temu. Znajduje się on nad tzw. plamą gorąca z wnętrza Ziemi, gdzie cały czas wypływa gorący pióropusz magmy powodujący wytapiania komór lawowych w skorupie ziemskiej. Jednak komora, to kilkadziesiąt kilometrów sześciennych nasyconej gazami, roztopionej skały, która toruje sobie drogę ku powierzchni Ziemi, zgodnie z gradientem ciśnienia. Kiedy się wydostanie, nastąpi supererupcja o indeksie VEI-8.

Erupcja następuje w momencie wydostania się jej na powierzchnię ziemi i co za tym idzie – opróżnianie komór z ognistopłynnej zawartości. Może to trwać latami. Po opróżnieniu komór magmowych zapadają się one i na powierzchni powstaje kaldera o średnicy wielu kilometrów. Superwulkan zapada w drzemkę do kolejnej supererupcji. Tak w największym skrócie wygląda przebieg supererupcji.

A co się dzieje z produktami supererupcji? Przede wszystkim są one wystrzelone na dużą wysokość – nawet poza granicę atmosfery, a następnie spadają w dół. Pyliste frakcje tefry są roznoszone wiatrami na wszystkie strony świata, podobnie jak gazowe ekshalacje wulkaniczne, które składają się z: pary wodnej, tlenków węgla – CO1-2, tlenków siarki – SO2-3, halogenków (fluor – F2, chlor – Cl2) i azotu – N2, wodoru – H2, siarkowodoru – H2S, metanu – CH4, chlorowodoru – HCl, i in., które tworzą zaporę dla światła słonecznego na wiele miesięcy a nawet lat, co powoduje z kolei zimę poerupcyjną.

Brak światła słonecznego spowoduje także zmiany klimatyczne, które mogą doprowadzić do zagłady roślin i zwierząt. Tak właśnie było w przypadku supererupcji Toba około 70.000 lat temu, która omal nie doprowadziła do zagłady gatunku Homo sapiens.

W przypadku Yellowstone mamy do czynienia nie z jedną, ale trzema komorami magmowymi o objętości kilku tysięcy kilometrów sześciennych. To będzie potężna erupcja, której należy się obawiać.

Oczywiście w wizjach różnych wizjonerów, wróżbitów i przepowiadaczy przyszłości mówi się o trzech dniach ciemności, co zaczęło się w latach 80., kiedy straszono nas efektami zmasowanego użycia broni jądrowej i termojądrowej, gdzie poza promieniowaniem wszystkie istoty żywe (które przeżyłyby to atomowe piekło) cierpiałyby z zimna w czasie zimy jądrowej. Nie będę omawiał efektów tego Armagedonu, bo zrobili to lepiej ode mnie autorzy wielu prac naukowych z tego zakresu. Dość powiedzieć, że supererupcja miałaby podobny skutek, no może poza skażeniem promienistym, chociaż… - istniejące elektrownie jądrowe i składy broni nuklearnych przedstawiają zagrożenie porównywalne z tym, jakie powstałoby w czasie wojny jądrowej.

Niedawno zetknąłem się z wizją o. Pio, który pisał o tym tak:


 28 STYCZEŃ 1950
Dobrze pozamykajcie i uszczelnijcie okna. Nie wyglądajcie na zewnątrz. Zapalcie święconą świece, która wystarczy na wiele dni. Módlcie się na różańcu. Czytajcie duchowe książki. Czyńcie akty przyjęcia Duchowej Komunii, a także uczynki miłości, które są nam tak potrzebne. Módlcie się z wyciągniętymi rękami lub padając na twarz, aby uratować wiele dusz. Niewolno wam wychodzić na zewnątrz. Zaopatrzcie się w wystarczającą ilość pożywienia. Moce natury zostaną wstrząśnięte i deszcz ognia napełni ludzi przerażeniem. Miejcie odwagę! Jestem pośród was.
 7 LUTY 1950
 Otoczcie opieką swoje zwierzęta, podczas tych dni. Ja Jestem Stworzycielem i Opiekunem dla wszystkiego stworzenia, tak samo jak dla człowieka. Dam wam wcześniej znaki, kiedy powinniście pozostawić większą ilość jedzenia dla swoich zwierząt. Ochronię dobytek wybranych, w tym także zwierzęta, które będą później w potrzebie pożywienia. Niech nikt nie próbuje wychodzić na zewnątrz, nawet, aby nakarmić swoje zwierzęta, – kto będzie nieposłuszny temu słowu, zginie! Dokładnie zakryjcie okna. Moi wybrani nie powinni widzieć Mojego gniewu. Miejcie Ufność we Mnie, a Ja będę waszą obroną. Wasza wiara, zobowiązuje Mnie, do przybycia wam z pomocą.
 Godzina Mego powrotu jest bliska! Jednak okażę Miłosierdzie. Najstraszliwsza karę będzie cierpieć świadek czasów. Moi aniołowie, którzy będą egzekutorami tej pracy, stoją już w gotowości z ostrymi mieczami! Szczególnie zadbają o zniszczenie tych, którzy Mnie przedrzeźniali i nie wierzyli w Moje objawienia.
 Nawałnica ognia wyleje się z chmur i rozciągnie na całą ziemię! Sztormy, grzmoty, straszliwa pogoda i trzęsienia ziemi pokryją świat na kilka dni. Nastanie nieprzerwany deszcz ognia! Wszystko rozpocznie się w bardzo zimną noc. Te wydarzenia mają udowodnić, że Bóg jest Panem wszelkiego Stworzenia. Ci, którzy pokładają we Mnie nadzieję i wierzą w Moje słowa, nie mają się, czego obawiać. Nie zaprę się tych, którzy rozpowszechniają Moje przesłanie. Żadna krzywda nie spotka dusz w łasce uświęcającej i tych, które szukają obrony u Mojej Matki.
 Dam wam następujące znaki i instrukcje, w ten sposób możecie być przygotowani na nadchodzące wydarzenia:
Noc będzie bardzo zimna, a wiatr zacznie przeraźliwie huczeć i wyć. Po krótkim czasie usłyszycie grzmoty. Zamknijcie wszystkie drzwi i okna i z nikim nie rozmawiajcie z zewnątrz. Padnijcie przed krzyżem, żałujcie za grzechy i błagajcie o opiekę Mojej Matki. Nie patrzcie przez okno podczas trzęsienia ziemi, ponieważ gniew Boży jest święty! (Jezus nie chce, abyśmy ujrzeli gniew Boga, gdyż musi być rozważany w strachu i trwodze. Ci, którzy nie potraktują poważnie tego polecenia, zginą na miejscu.) Wiatr, przyniesie ze sobą trujące gazy, które rozniosą się po całej ziemi. Każdy, kto będzie cierpiał i umrze niewinnie, stanie się męczennikiem i będzie przebywał ze Mną, w Moim Królestwie.
 Szatan zatryumfuje! Jednak po trzech nocach, ogień i trzęsienie ziemi ustaną. Następnego dnia słońce znów wzejdzie i oświeci ziemię. 
Aniołowie przybędą z Nieba i przykryją ziemie duchem pokoju. Uczucie niezmierzonej wdzięczności ogarnie tych, którzy przeżyją okropne doświadczenia – bliską karę -, którymi Bóg nawiedza ziemię od jej stworzenia.
 Wybrałem dusze także w innych krajach jak: Belgia, Szwajcaria, czy Hiszpania i otrzymały to samo objawienie, aby te kraje również mogły się przygotować. Módlcie się dużo w czasie tego Świętego Roku 1950. Módlcie się na różańcu, ale tak, aby wasze modlitwy dosięgły Nieba. Wkrótce znacznie gorsza katastrofa nadejdzie na cały świat, jakiej nikt nie widział, straszliwa kara! Wojna 1950 roku jest wstępem do tych wydarzeń.
 Jakże obojętny jest człowiek na te sprawy, które już wkrótce staną się rzeczywistością, wbrew wszelkim oczekiwaniom! Jakże dalecy są od roztropnego przygotowania się na te przepowiedziane, a niewysłuchane wydarzenia, przez które niebawem będą musieli przejść.
Wpływ Boskiej równowagi dosięgną ziemi! Gniew Mego Ojca zostanie wylany na cały świat! Kolejny raz ostrzegam świat, po przez wasze środki, jak dotąd zawsze to czyniłem. Grzechy ludzkości przerosły miarę: Lekceważąca postawa w Kościele, grzeszna duma wywołana wstydem przed aktywnością religijną, brak prawdziwej, braterskiej miłości, nieprzyzwoitość   w ubieraniu się, a zwłaszcza w okresach letnich… Świat jest pijany od grzechu.
 Ta katastrofa przyjdzie na ludzkość jak przebłysk światła, w chwili, gdy wschód poranku zostanie zastąpiony ciemnościami! Od tego momentu, nikomu nie wolno opuścić domu lub wyjrzeć przez okno. Ja Sam, przybędę pośród grzmotów i piorunów. Słabsi powinni zawierzyć się Mojemu Najświętszemu Sercu. Nastanie wielki chaos z powodu całkowitych ciemności, które okryją ziemie i wielu, wielu zginie od przerażenia i rozpaczy.
 Ci, którzy będą „walczyć” dla Mojej sprawy, otrzymają łaski z Mojego Najświętszego Serca, a pokorny płacz skruchy: „KTÓŻ JEST JAK BÓG” będzie ratunkiem dla wielu. Jednakże, niezliczona ilość spłonie na otwartych polach jak wyschnięta trawa! Bezbożni zostaną unicestwieni, aby później sprawiedliwość narodziła się na nowo.
 W dniu, jak tylko nadejdą całkowite ciemności, nikt nie powinien opuszczać swojego domu lub wyglądać przez okno. Ciemności będą trwały dzień i noc, kontynuując kolejny dzień i kolejną noc i jeszcze jeden dzień, lecz następnej nocy gwiazdy znów wzejdą na niebie, a przy nadchodzącym dniu ponownie ujrzycie brzask słońca i będzie to CZAS WIOSNY!
W ciągu dni ciemności, Moi wybrani nie powinni spać, jak uczniowie w Ogrodzie Oliwnym. Muszą się modlić nieprzerwanie, a nie zawiodę ich. Zbiorę Moich wybranych! Piekło uwierzy, że włada całą ziemią, ale Ja ją odzyskam!
 Czy być może myślicie, że pozwoliłbym Ojcu na zesłanie takiej kary na cały świat, jeśli ludzie odwróciliby się od swoich zbrodni dla sprawiedliwości? Ale to z powodu Mojej wielkiej miłości, te cierpienia za Moim dozwoleniem zostaną zesłane na was. Wielu Mnie przeklnie, a mimo to tysiące dusz ocali się przez nich. Żadne ludzkie rozumowanie nie jest w stanie pojąć głębin Mojej Miłości!
 Módlcie się! Módlcie się! Pragnę waszych modlitw. Moja Najdroższa Matka, Maryja, Św. Józef, Św. Elżbieta, Św. Konrad, Św. Michał, Św. Piotr, Mała Tereska, wasi Aniołowie Stróżowie niech będą waszymi rzecznikami. Błagajcie o ich pomoc! Bądźcie dzielnymi żołnierzami Chrystusa! Gdy powróci Światłość, niech wszyscy złożą dziękczynienie Świętej Trójcy za opiekę! Zniszczenia będą ogromne! Ale Ja, wasz Bóg oczyszczę ziemię. Jestem z wami. Miejcie ufność!
(Koniec listu Ojca Pio)

Pomijając religijne wskazania, o. Pio daje konkretne dobre rady, jak przeżyć taki właśnie kataklizm, jakim będzie supererupcja o VEI-8. Niestety, jak we wszystkich tego rodzaju przypadkach, nie ma podanej daty tego wydarzenia, a szkoda. Jednakże widzimy, że Yellowstone przebudza się. Podziemne ognie coraz bardziej wytapiają swoją drogę, a gazy wulkaniczne rozrywają kolejne warstwy skorupy ziemskiej w drodze ku powierzchni. A kiedy do niej dojdą, to scenariusz superwybuchu może rozegrać się na trzy sposoby:

·        nie dojdzie do erupcji, a magma „wymrozi się” i przekształci w lakolit, lopolit lub sill;
·        zwyczajny wybuch wulkaniczny trwający parę lat nieprzerwanie, ale spokojnie;
·        supererupcja o VEI-8, która obróci w perzynę kontynent północnoamerykański i zatruje gazami całą hemisferę…

…to będzie straszna próba dla Ludzkości, której sprostają nieliczni. A potem (jak zwykle) powróci Złoty Wiek. 

Szacuje się – jak podaje Wikipedia - że kolejna erupcja o skali tej sprzed 640.000 lat zniszczyłaby znaczną część Stanów Zjednoczonych i doprowadziła do ochłodzenia klimatu z powodu olbrzymich ilości uwalnianych do atmosfery tlenków siarki, które tworzą cienki welon kwasu siarkowego naokoło planety odbijający słoneczne światło przez wiele lat. Szacuje się, że około 5 miliardów ludzi umarłoby z głodu. Według niektórych hipotez, podobne skutki przyniósł wybuch superwulkanu Toba na Sumatrze ok. 75 tys. lat temu, stawiając na krawędzi zagłady gatunek Homo sapiens i ograniczając populację ludzką do zaledwie kilku tysięcy osobników. Scenariusz możliwej katastrofy, wywołanej kolejną erupcją superwulkanu Yellowstone, został przedstawiony w filmie, zrealizowanym w koprodukcji BBC i Discovery Channel w 2005 r., któremu nadano tytuł „Superwulkan”.




Widok na Pola Flegrejskie, wybuch Monte Nuovo i solfatary 

Nie zapominajmy, że znacznie bliżej nas, bo we Włoszech znajduje się superwulkan pod Campi Flegrei, który znów daje znać o sobie, a wybuchł 40.000 lat temu. Drugim jest grecka Thira/Santorini, którego superwybuch zmiótł w 1613 roku p.n.e. cywilizację minojską, którą niektórzy kojarzą z platońską Atlantydą. Trzecim – ponoć potencjalnie niebezpiecznym superwulkanem – jest niemiecki Laacher See (Nadrenia-Palatynat), który wybuchł 10.930 lat temu, co także kojarzy się z katastrofą Atlantydy… Każdy z nich może się obudzić i spowodować erupcję o mocy co najmniej VEI-7!



Laacher See i jego wizja superwybuchu

Jak widać z tego, grożą nam dwa wielkie, nieprzewidywalne i niepokonane niebezpieczeństwa: wybuchy superwulkanów oraz spadki asteroid i komet, które mogą się zdarzyć dosłownie w każdej chwili. Podobnie rzecz się ma z dżetami zabójczego promieniowania gamma po wybuchu Supernowej czy Hipernowej. Ale życie jest w stanie je przetrwać, bowiem zdarzały się już niejednokrotnie w historii naszej planety. Uświadamia to nam poniższa tabela:

Ostrzał meteorytowy Ziemi i trapy wulkaniczne

Okres geol.
Spadek komet lub komet
Trapy bazaltowe
Paleogen
9 średnich + 6 małych
2
Kreda
1 duża + 9 średnich + 4 małe
4  (trapy dekańskie i trapy Parany)
Jura
3 średnie + 2 małe
3
Trias
1 średnia
1
Perm
1 średnia + 1 mała
1 (trapy syberyjskie)
Karbon
3 średnie + 3 małe

Dewon
2 średnie + 2 małe
2
Sylur
1 mała

Ordowik
1 średnia + 3 małe

Kambr
1 mała

Prekambr
brak danych
5

Jak widać jesteśmy cały czas narażeni na uderzenie z Kosmosu i spod powierzchni Ziemi, a to oznacza, że przed nami mogła być niejedna cywilizacja i niejedna cywilizacja była zmieciona przez kataklizmy, które nie pozostawiały po nich nawet śladu. I kto wie, czy one nie broniły się przed zapomnieniem stawiając ogromne, trwałe i trudne do zniszczenia konstrukcje, jakimi są np. piramidy. Czy przetrwałyby one tam, gdzie istnieje zagrożenie supererupcją? Zapewne nie, bo zasypałaby je gruba warstwa tefry. Więc postawiono je tam, gdzie takiego zagrożenia nie ma lub jest niewielkie, ale to już inna ballada.  

wtorek, 9 września 2014

Przepowiedziany kryzys

Paweł Głoba w rozmowie z autorem w 2014 roku


Mark Altszulier


Bułgarska jasnowidząca Wanga mówiła, że w 2014 roku nastąpi okres, który będzie początkiem budowy nowego społeczeństwa. Ale Ludzkość czekają pierwej straszliwe naturalne kataklizmy i kryzys polityczny.
Krymskie referendum z dnia 16.III.2014 roku zrobiło tak wiele hałasu, że mówić o nim będą przez rok albo dwa. Rosja świętuje zwycięstwo, Zachód grozi sankcjami, a na samej Ukrainie zastanawiają się, czy oddzielenie się zbuntowanego półwyspu nie stanie się końcem tego kraju? A przecież ten kryzys, był przede wszystkim przepowiedziany przez astrologów o wiele wcześniej, zanim się zaczął.


Rosja, Ukraina, Białoruś


Najbardziej znany rosyjski jasnowidz Paweł Głoba nie zawsze ma rację. Np. nie udało mu się przewidzieć wybranie na prezydenta USA Busha i Obamę. NATO nie zdecydowało się na bombardowania Iranu w 2007 roku, a Fidel Castro nie umarł w 2000 roku. Ale czasami Głoba trafiał w 10-tkę. Przewidział on rozpad ZSRR, dojście do władzy Putina i tegoż Obamy, a także zamachy 11 września.

Jeszcze w czasie Roku Żółtego Ziemistego Bawoła (wg chińskiego kalendarza lunarnego zaczął się on na wiosnę 2009 roku) Głoba opublikował kilka ważnych przepowiedni. Przede wszystkim przewidział on wielki światowy kryzys, który – wedle jego poglądów – powinien rozgorzeć w 2014 roku, i jego przyczyną – jak raz – powinny stać się wydarzenia na Ukrainie.

Twierdził on, że Rok Bawołu dla Rosji tradycyjnie będzie złożonym, ale tym razem nie tylko zakończy się pomyślnie, ale będzie on punktem zwrotnym w powrocie Rosji do wiodącej pozycji w świecie. Właśnie w tym roku jakoby miał pokazać się główny wróg Rosji. Tak się złożyło, że 44. prezydentem USA w 2009 roku został Barack Obama. Wcześniej, także w Roku Bawołu urodził się Hitler (1889) i Napoleon Bonaparte (1769), a także powstało NATO (1949). (A także J. i L. Kaczyńscy – przyp. tłum.)

Jednak zwłaszcza nieszczęsny los Obamy stanie się katalizatorem światowego kryzysu politycznego – twierdzi Głoba. Po pierwsze, USA po odejściu 44. prezydenta ze stanowiska przeżyją upadek na samo dno, i choć kraj da się uchronić, to na zawsze przestanie on być światowym liderem.

W tym samym czasie – według poglądów astrologa – zakończy swój żywot Unia Europejska. UE rozpadnie się na kilka regionalnych bloków i jeżeli będzie istnieć, to tylko na papierze.

Szczególną uwagę w tej prognozie Głoba wskazał Ukrainie. To właśnie dzięki niej powinna się zacząć „gorąca” faza kryzysu.
- Do 2014 roku, na Ukrainie będą istnieć de facto dwie niezależne od siebie administracje, przy zachowaniu formalnej integracji terytorialnej, w tej samej formie, jak w dzisiejszej Mołdowie. Wschodnia Ukraina nie będzie podlegać Kijowowi i stanie się de facto częścią Imperium Rosyjskiego, a Krym się stanie ukraińską Czeczenią – powiedział Głoba w 2008 roku.

Bieżący rok (2014) podlega dwóm symbolicznym cyklom: Złotego Koguta i Niebieskiego Konia (wg periodycznego i chińskiego kalendarza). W tym zestawieniu barw nietrudno dostrzec barwy ukraińskiej flagi – chociaż sam Głoba powstrzymał się od takiej prostej analogii. On przypuszcza, ze rozpad Ukrainy zakończy się w 2018 roku.
- Już od dawna przyszło mi mówić, że Ukraina będzie znajdować się na krawędzi rozpadu na trzy części. Mam nadzieję, że ona powstrzyma się od tego kroku – oświadczył astrolog. Ukazał on także i przyczynę, dla której sytuacja na Ukrainie wymknęła się spod kontroli.

Z punktu widzenia astrologii, cały problem polega na tym, że Saturn (planeta symbolizująca ograniczenia) w 2012 roku wszedł w konstelację Skorpiona, który jest położony dokładnie naprzeciw zodiakalnego Byka, pod którego znakiem znajduje się Ukraina.
- Od tego czasu wszystko się tam zaczęło: ruch w stronę UE, niepojęte „kroki to tu, to tam”, protesty społeczne, prezydent już to popiera je, już to jest im przeciwny i zaprzecza własnym słowom. No i oczywiście wielu wrogów i konfrontacji wewnętrznej. Wszystko to robota saturna w Skorpionie – wylicza Głoba.

Wedle jego słów, taka sytuacja będzie trwała na Ukrainie do roku 2018 i ten kraj po prostu może nie wytrzymać przedłużającego się kryzysu na tle całkowitej słabości państwa. Ale ona nie zniknie, ale z Rosji, Ukrainy i Białorusi powstanie nowy wschodni blok polityczny.


Przekleństwo Lermontowa


Decyzja Krymu o przyłączeniu się do Rosji doskonale się wpisuje w przepowiednie Głoby o rozpadzie Ukrainy. Słynny astrolog przepowiada także losy Rosji. On zakłada, że 2014 roku nasz kraj może zostać wciągnięty z „obcą nam i ciężką wojnę” – oto czy taka będzie cena aneksji Krymu?

Nie, bo jakkolwiek byłoby to dziwnym, to Ukraina nie figuruje na mapie miejsc, z których może zacząć się konflikt. Głoba mówi o Syrii, Azerbejdżanie, Iranie albo Turkmenistanie. Nawiasem mówiąc, Iran figurował jeszcze w jego prognozach w 2008 roku. Tam – wedle złów Głoby – mogła zacząć się wielka wojna, która ogarnęłaby cały Wschód.

Ale powróćmy do Rosji i wydarzeniom związanym z jej losem. No i co tu ma do tego Lermontow?

Rzecz w tym, że jesienią bieżącego roku mija 200 rocznica jego urodzin, a daty z nim związane kojarzą się w Rosji ze złowrogimi wydarzeniami. W 1914 roku (100 lat od dnia jego urodzin) zaczęła się I Wojna Światowa albo Wielka Wojna. W 1941 roku (w stulecie po jego śmierci) II Wojna Światowa vel Wielka Wojna Ojczyźniana. W 1964 roku – prawie w dzień urodzin Lermontowa (15.X) został obalony i odsunięty od władzy Chruszczow, a w 150-lecie jego śmierci doszło do rozpadu ZSRR. Do tego Głoba wskazał jeszcze cały szereg dat, tak czy inaczej związanych z przekleństwem Lermontowa.

Według poglądów astrologa, tak negatywny ślad poeta pozostawił po sobie z dwóch przyczyn: po pierwsze – ponoć miał on „trzecie oko”. Kiedy napisał on poemat „Demon”, to już wtedy związał on swoją osobę z jakimś przekleństwem, które wyrwało się na wolność po jego śmierci. Po drugie – co pobudziło negatywną aurę – sama śmierć poety. Zgodnie z oficjalną wersją, został on zabity w pojedynku z Martynowem.
- Lermontowa zabito w łajdacki sposób, a do tego zamieszani byli w to ludzie z carskiej rodziny. Najwyższa z możliwych elit. I właśnie dlatego przekleństwo przeszło na kraj, w którym to wszystko zaszło. Gdyby to stało się np. we Francji, to byśmy na tym nie byli stratni – uważa Głoba.

Rzeczywiście, w latach 60., zaczęła się robić popularną wersja o tym, że Lermontowa zastrzelił tajemniczy „snajper”, ubezpieczający Martynowa ze znajdujących się w pobliżu miejsca pojedynku skał. Chodziło o to, że otwór po kuli w ciele poety znajdował się w takim miejscu, jakby strzelano doń z góry. A według kodeksu honorowego, pojedynkujący musieli stać na równej ziemi, co oznacza, że coś było niehonorowego w tym pojedynku!

I tak wspomniano legendę o jakimś Kozaku, który w wiele lat po pojedynku wspominał, że daruje się mu dokonanie ciężkiego przestępstwa, jeżeli z ukrycia zastrzeli pewnego oficera.

No i teraz nie zaspokojony duch poety mści się na kraju, który się z nim tak podle obszedł, i nie daje mu spokoju. Głoba radzi być bardzo ostrożnym, szczególnie od czerwca do października 2014 roku – od daty śmierci do daty narodzin wielkiego poety.


Z pomroki wieków


W rzeczy samej, głupie prognozy dotyczące Ukrainy szczególnie w roku 2014 – rzecz nie nowa. Rosyjski astrolog pochodzenia litewskiego Wasilij Niemczin przewidział nie takie rzeczy. Urodził się on w 1376 roku w Połocku, kiedy na ziemskim niebie świeciła kometa Halleya. I równo w 76 lat potem zmarł znów w świetle niebieskiego gościa. Oczywiście człowiek, którego życie było ograniczone takimi niebieskimi znakami, nie mógł nie przyciągnąć na siebie uwagi okultystów. Tym bardziej, że Niemczin pozostawił po sobie (podobnie jak Nostradamus – przyp. tłum.) opasły tom wierszowanych przepowiedni.

Przepowiednie Niemczina są zadziwiające! Przewidział on panowanie cara Iwana IV Groźnego i Piotra I Wielkiego, Lenina i Stalina. Wojnę Ojczyźnianą z 1812 roku i dwie wojny światowe. Jest także u Niemczina wzmianka o locie Gagarina i o rozpadzie ZSRR.

O przyszłości (dla nas już teraźniejszości) połocki wizjoner, który był nadwornym lekarzem i astrologiem Wasilija III, pisał on bardziej mętnie i mniej. Jednakże opisane przezeń wydarzenia można zaobserwować dzisiaj. Np. Niemczin przewiduje wielką smutę (rozgardiasz, chaos, dezorganizację – przyp. tłum.) dla całego świata. A powinna się ona zacząć, kiedy w zaoceanicznym kraju dojdzie do władzy 44-ty władca – Niemczin nazywa go czarnym człowiekiem.
- Sądziłem, że ten czarny człowiek był rozumiany w innym kontekście i sensie, ale okazało się, że ten czarny jest wspomniany w znaczeniu dosłownym – skomentował to Głoba w 1999 roku. Pod pojęciem wielkiej smuty nasz rodak rozumiał kryzys w 2008 roku, który zaczął się niezadługo po wyborze Obamy na prezydenta USA, i powolny wzrost napięcia międzynarodowego. (A w rezultacie powrót do Zimnej Wojny – uwaga tłum.)

Z tym samym czarnym człowiekiem będą związane upadki i powstanie całych krajów, wojny, przewroty, epidemie i głód. Dokładnie pisze on tak: Nad Taurydą ponownie wzniesie się gwiazda wojny. Ten cytat nie potrzebuje wyjaśnień czy tłumaczeń (mityczna Tauryda znajdowała się na Krymie – przyp. tłum.) I będzie ona trapić Rosję – według Niemczina – aż do 2024 roku – równo przez 15 lat od chwili dojścia do władzy w zaoceanicznym kraju jego 44. władcy. U niego wszystkie wydarzenia są podzielone na 15-letnie cykle.

Dla miłośników astrologii sytuacja jest bardziej, niż interesująca. A oto zadanie: księgę proroctw Niemnczina w połockich archiwach znalazł sam… Głoba. W 1989 roku sporządził on z niej wypisy, a potem foliał … znikł bez śladu.

W 1994 roku, Głoba opublikował swoje wypiski w gazecie „Orakuł” i na niego od razu obruszyła się fala krytyki. Jeżeli Niemczin służył przy Wasylim III (a w pałacowych księgach takie nazwisko figuruje) to dlaczego jego proroctwa znalazły się w Połocku? A jeżeli on napisał księgę, kiedy przebywał u siebie w rodzinnym mieście, to dlaczego pojawia się część proroctw poświęconych Imperium Moskiewskiemu i innym krajom jeszcze bardziej oddalonym od rodzinnego, białoruskiego Połocka?

No, a jeżeli nawet księga proroctw Niemczina jest płodem fantazji Pawła Głoby, to nie wolno nie odnotować, że nasz rodak przewidział bardzo wiele z naszej teraźniejszości.


Ilustracja i tekst – „Tajny XX wieka” nr 15/2014, ss. 16-17
Przekład z j. rosyjskiego – Robert K. Leśniakiewicz ©

                 

sobota, 9 listopada 2013

Sygnały radiowe z Ziemi...


...czyli jak wysłałam sygnał do „Radioźródła 3C 123 w 2004 roku


Zofia Eleonora Piepiórka


Motto: A więc jednak NASA tym się zajęła… Czy dlatego akurat teraz mamy największe manewry sił NATO w Polsce?


Przeczytałam intrygujący artykuł na Blogu Roberta Leśniakiewicza zat. „Ktoś jest tu poza nami?” - opublikowany 05.11.2013 roku, gdzie czytamy: „jak NASA monitoruje sygnały wysyłane z wnętrza Ziemi! Radiosygnały są wysyłane z głębokich warstw Ziemi i są wyłapywane przez satelity na całym świecie. Wyrywając się na powierzchnię Ziemi, sygnały te lecą dalej w kosmos. Satelity wychwytują je i przekazują do NASA.”


Czytając ten artykuł przypomniałam sobie jak wysyłałam sygnały do ziemi w 2004 roku. Wspomnienia  zmusiły mnie do odszukania listów publikowanych przed laty na Blogu CBZA, www.eioba (zablokowali!) które przesłałam listownie m.in. do wiadomości CBK PAN oraz Prezydenta RP. Od tamtej pory minęło 9 lat i właściwie straciłam nadzieję, że KTOŚ w Polsce tym się zainteresuje! Nieoczekiwanie odpowiedź przekazał Robert Leśniakiewicz w powyższym artykule. Okazuje się, że sprawą zajęła się NASA, a więc jest lepiej nie może być!

 Co zrobiłam w 2004 roku? Przytoczę fragmenty mojego artykułu oraz tłumaczenia informacji przekazanej przez przedstawiciela NASA - w tłumaczeniu Roberta Leśniakiewicza.


„Złota Flara”!
   
     
„Nie czytam książek typu science fiction, gdyż nigdy mnie nie interesowały i to co chcę tym razem przekazać nie jest efektem mojej wybujałej fantazji lecz wynikiem własnych 11 letnich badań megalitów. Na temat swoich badań mówiłam podczas sympozjum naukowego w 1997 roku w Sulęczynie, podczas różnych konferencji, seminariów, pisałam oraz były publikacje w prasie i miesięcznikach - w Polsce i w Niemczech. Ostatni rok badań (2004 - m.in. anomalii magnetycznych w Małych Stawiskach koło Kościerzyny ) zmusił mnie do podsumowania dotychczasowych wniosków, a wnioski te były zdumiewające nawet dla mnie samej. Zrozumiałam że trzeba wysłać SYGNAŁ w Kosmos w kierunku „Radioźródła 3C 123” pozornie znajdującego się na tle konstelacji Byka. Ale w jaki sposób i przy pomocy jakiego urządzenia? - tego oczywiście nie wiedziałam! Nie jestem przecież astronomem ani fizykiem i nie mam żadnych możliwości wysłać jakiegokolwiek sygnału w kosmos! Szukałam pomocy i zrozumienia u ludzi nauki, lecz to co mówiłam było poza sferą ich zainteresowań i możliwości oraz kompetencji. Zabiegani wokół własnych ważnych spraw i zainteresowań nie zwracali uwagi na to co mówię, robię i piszę. Nie było nikogo kto potrafiłby coś podpowiedzieć. Zresztą nikt w to nie wierzył, abym mogła coś takiego zrobić, gdyż to nie jest takie proste i kto jak kto, ale naukowcy już dawno by to zrozumieli i zrobili! Zdawałam sobie z tego doskonale sprawę, lecz w przeciwieństwie do naukowców szukałam odpowiedzi na ziemi – w ziemi, a nie w Kosmosie, gdyż to właśnie podpowiadały mi kamienne kręgi i inne megality. Z moich badań wynikało iż są one odwzorowaniem rożnych konstelacji gwiezdnych, więc tam musi być również wskazówka jak wysłać sygnał… Może wtedy KTOŚ nam odpowie, ale w jaki sposób? - zobaczymy! (…)

Z programów „Discowery” w TV oraz publikacji w miesięcznikach popularno-naukowych i z podręczników astronomii wiedziałam, że radio-astronomowie wysyłają sygnały w Kosmos i nasłuchują odpowiedzi od 50 lat przy pomocy różnej długości fal radiowych. Rocznie na tego typu badania i poszukiwania inteligentnej cywilizacji wydaje się miliardy dolarów lecz jak do tej pory bezskutecznie. Tak przynajmniej oficjalnie podają różne źródła! W ten sposób naukowcy udowadniają nam że Kosmos jest pustynią, a my jesteśmy jedyną inteligencją kosmiczną! ( - jako potomkowie małp! – dopisek mój)

Pomyślałam - no nie, to jest sprzeczne z logiką i wiedzą astronomiczną oraz… naszą wiarą! Czy komuś zależy aby zrobić z nas idiotów, czy jest to tylko klasyczny błąd w założeniach naukowych? Przecież musi być jakieś inne wytłumaczenie i sposób… Ale jaki? Myślałam o tym miesiącami, aż w końcu zaczęłam rozumieć.

Był słoneczny wrześniowy poranek 2004 roku – czas jesiennego przesilenia astronomicznego! Siedziałam przed chatą, którą odziedziczyłam po dziadku (w Małych Stawiskach) wciąż myśląc jak wysłać SYGNAŁ… do ziemi, który ma dotrzeć w Kosmos, gdyż wiedziałam to, czego naukowcy nie brali nigdy pod uwagę i nigdy nie wezmą pod uwagę, o ile im się tego nie wskaże oraz udowodni!!! Badając od wielu lat kamienne kręgi wiedziałam, że tutaj jest odwzorowanie bardzo odległej radiogalaktyki nazwanej przez astronomów „Radioźródła 3C 123” pozornie na tle gwiazdozbioru BYKA. Okazało się, że tutaj wychodzą z ziemi na skutek erozji nietypowe tajemnicze głazy, które na planie mają kształt regularnego olbrzymiego kamiennego kręgu o średnicy 1 km! Później odkryłam na tym terenie  ślady innego wielkiego kręgu i okazało się, że są one odwzorowaniem tzw. Pasa Oriona. Jest to pozostałość z poprzedniej cywilizacji i jest to dowód na to, że kiedyś żyła tutaj inna cywilizacja, którą zniszczył kataklizm. Ten kataklizm nadszedł z południowego zachodu, gdyż na to wskazywało ułożenie tych kamieni w ziemi. Również tutaj występują anomalia magnetyczne, (które mają wpływ na rozwój lub zaburzenia świadomości) więc nie bez powodu wielokrotnie wyczuwałam powtarzające się silne wibracje, które jak impulsy dochodziły z ziemi! No i tutaj w 1991 roku zobaczyłam „płonące drzewa” jak w opisie biblijnym… Wiec co jest w tej ziemi?


Zbyt dużo przypadków w jednym miejscu, aby to był przypadek!


 „Coś” wysyła impulsy z ziemi, ale CO ?! Przyjeżdżało tutaj bardzo dużo ludzi, a szczególnie radiestetów, bioterapeutów, różnego rodzaju „mistyków”, a nawet ufolodzy, ale nikt z nich nie rozumiał o co chodzi. Okazało się, że tak naprawdę to nikogo z nich ta sprawa nie interesowała na tyle, aby ktoś z nich chciał mi pomóc w kompleksowych badaniach, dlatego męczyłam się z tym problemem przez wiele lat sama!




Co można zrobić, jak nic nie można zrobić?! A co robił Mac Gywer?

Myślałam – jeżeli to „coś” działa i jest pozostałością po jakiejś wysoko rozwiniętej cywilizacja, która żyła tutaj wcześniej, to trzeba tam nadać sygnał, który spowoduje odbicie i właściwe wysłanie SYGNAŁU – kodu w postaci wiązki energii w Kosmos do WŁAŚCICIEI tego urządzenia pozostawionego dla nas… Po co? Czy jesteśmy potomkami tamtej Cywilizacji i dlatego pozostawili nam „coś” co pozwoli  ich odszukać i wezwać na pomoc – pod warunkiem że jesteśmy inteligentni?! Właściciel tego sygnału znajduje się w odległej galaktyce nazwanej przez astronomów „Radioźródło 3C 123”, a więc za daleko aby tam doleciał mój sygnał. Pomyślałam - więc nie ma na co czekać, trzeba to zrobić i nie oglądać się na naukowców, ani na nikogo innego, bo nigdy się tego nie doczekam, że oni coś zrobią, bo prędzej dojdzie do kolejnego kataklizmu!(…)

 Trzeba wysłać sygnał... Pomysł posłania impulsu elektrycznego do ziemi, był efektem wcześniejszych pomiarów anomalii magnetycznych m.in. przy pomocy Miernika Rezystywności Uziemień produkcji polskiej. Pomiary przy pomocy tego urządzenia  robiłam wraz z Tomkiem Wojsławskim z Gdańska po to, aby w kilku miejscach sprawdzić skład gleby w miejscu wielkiego kręgu - na głębokości ok. 10 metrów, bo tylko na tyle wskazywało to urządzenie elektroniczne. To wystarczyło aby pobudzić mnie do myślenia…

Sprawdziłam wcześniej, że w tym miejscu są PASMA KOSMICZNE ZŁOTE - o których mówiłam (i pisałam w referacie) podczas sympozjum naukowego w Sulęczynie w 1997 roku. W tych pasmach znajdują się m.in. fale radiowe, a więc jest szansa…

No to do roboty!

Wyciągnęłam z kąta stare radio tranzystorowe, dwa pręty mosiężne i przedłużacz, aby podłączyć go do sieci. Nastawiłam radio na długości fali…i poczekałam ok. 5 minut po czym wyłączyłam z sieci. ( Szczegóły techniczne pozostaną na razie tajemnicą.) Pręty ustawiłam w miejscu gdzie spodziewałam się, że właściwe fale radiowe dotrą do urządzenia w ziemi i zakłócą jego spokój, a to automatycznie włączy właściwy sygnał jak alarm, który poleci jak złota flara w Kosmos prosto do Właścicieli i wróci… Radio, które normalnie nastawione bardzo głośno dosłownie „ryczy”, tym razem było ledwie słyszalne, jakby cała jego moc znikała w ziemi. Patrzyłam na to z powątpiewaniem, bo to byłby cud, gdyby to zadziałało i  dotarło do „Radioźródła”! Zastanawiałam się, do jakiej głębokości docierają fale radiowe i czy to wystarczy? Sprawdziłam po swojemu… i okazało się, że sięga do 60 m w głąb! Po wyłączeniu radia z sieci siedziałam długo myśląc o tym wszystkim…  Czy będzie jakaś odpowiedź? -  bo to było najważniejsze. Jeżeli odpowiedź nadejdzie to musi być prosta, bo dostosowana do możliwości nadawcy. A ja przecież nie mam żadnego miernika, ani aparatury jaką mają astronomowie i fizycy! Nawet nie mogłam o tym nikomu powiedzieć, bo powiedzą że „baba zwariowała”! Ci którym mówiłam co chcę zrobić wymownie pukali się w czoło!

Po nadaniu sygnału wciąż oczekiwałam, że może coś się zdarzy, ale tego dnia nic się nie działo. Następnego  dnia od rana pracowałam i ok. godz. 15.00 poszłam do domu odpocząć i wypić kawę. Włączyłam radio - podawali najświeższe wiadomości… o trzęsieniu ziemi w Rosji, w Kaliningradzie. Po chwili poczułam bardzo silne wibracje dochodzące z ziemi i zawroty głowy, ale to już nie raz mi się zdarzało, więc nie widziałam w tym niczego nadzwyczajnego. Po minucie zadzwoniła córka z Gdyni i z przerażeniem w głosie mówiła, że cały blok się trzęsie.  Co to jest?!! – zapytała. Odpowiedziałam – trzęsienie ziemi… włącz radio albo TV i posłuchaj wiadomości, właśnie mówią o tym! Po chwili od strony podwórka usłyszałam narastający huk przypominający (!) ryk nisko lecącego odrzutowca, który zamienił się w dudniący dźwięk jadącego ciągnika…i wszystko ucichło raptownie. (Później przeczytałam w Internecie, że huk jest typowym objawem trzęsienia ziemi) Trwało to może 5 minut. Po kilku minutach z ogrodu powróciła mama, której powiedziałam o trzęsieniu ziemi i telefonie córki oraz dziwnym huku. Matka odpowiedziała na to, że nie odczuła żadnego trzęsienia ani wibracji, ale w ogrodzie słyszała dziwny huk, który przypominał jej dźwięk jadącego ciągnika, chociaż żadnego ciągnika nie widziała. Siedziałam myśląc z przerażeniem i w szoku – to przecież nie możliwe… to tylko przypadek! Od wysłania mojego SYGNAŁU do ziemi minęło ok. 27 godzin i 10 minut. Potem rozmawiałam z wieloma sąsiadami w okolicy na temat trzęsienia ziemi oraz tego co oni w tym czasie tutaj odczuli. Nikt z nich niczego nie odczuł i gdyby nie wiadomości w RiTV nie wiedzieliby o trzęsieniu ziemi. To mnie trochę uspokoiło, bo w końcu trzęsienia ziemi zdarzają się od wieków również w Polsce, a nie było wtedy jeszcze Z.P., która wysyłała SYGNAŁY w Kosmos. Minęły trzy dni i ponownie nadałam sygnał do ziemi, o godz. 13.00,  ale tym razem zakres fal był inny. Odpowiedź  akustyczna przyszła o godzinie 1.00 w nocy po 60 godzinach!! Trzęsienia ziemi nie było, ale huk był straszny i inny, trwał również ok. 5 minut, ale tym razem już nie miałam wątpliwości skąd dochodzi i dlaczego w taki sposób… Obudziłam matkę, ale ona niczego nie słyszała, jak również moi sąsiedzi. Zrozumiałam, że były to sygnały akustyczne, które moje ucho odbierało jako huk i trudno to nawet opisać, jedynie jako coś co przypominało pewne dla mnie znajome dźwięki. Myślałam o tym do rana! Świadczyłoby to iż odpowiedź zależy od nadawcy, od jego wrażliwości i innych ważnych sprawach o których musiałabym długo mówić. Oznacza to również iż nastąpiła interferencja fal, która dotarła do „Radioźródła” i powróciła w taki niezwykły sposób, że… było to zapowiedzią tego co się zdarzy w symbolicznych dźwiękach, ale  mógł to zrozumieć tylko nadawca SYGNAŁU. Była to więc inteligentna odpowiedź, która mnie upewniła, że to jest prawdziwa ODPOWIEDŹ, a nie przypadek, gdyż SYGNAŁ dotarł do „Radioźródła”.

Po tygodniu ponownie wysłałam SYGNAŁ gdyż wciąż chciałam dowodów! Odpowiedź akustyczna niespodziewanie powróciła dopiero po 5 dniach ok. godziny 18.00. Zastanawiałam się dlaczego tak długo to trwało?! Po kilku tygodniach zrozumiałam, że odpowiedź jest w matematyce czyli w „ciągu Fibonacciego”, a wiec jest to super inteligencja, która odpowiada mi w sposób, który mogą zrozumieć inteligentni ludzie i to na różne sposoby!

 „Ciąg Fibonacciego” jest  matematyczno – energetycznym synonimem wyrażającym się złotą proporcją, złotym promieniowaniem, itd. Więc nie przypadkiem tutaj również zobaczyłam złote „płonące drzewa”… Myślałam:  Boże, przecież to nie możliwe…Jak ja mam im to powiedzieć! Jeżeli są mało inteligentni to na pewno nie uwierzą, że wysłałam SYGNAŁ do Radioźródła. Chciałabym więc ponownie wysłać SYGNAŁ w obecności fizyków, radioastronomów, astronomów, matematyków i innych naukowców oraz dziennikarzy wraz z wszelkim możliwym sprzętem technicznym, który będzie rejestrował wszystko co tylko jest możliwe. A nawet gdyby nie chcieli tym się zająć znajdę tak samo prosty sposób aby odebrać i zarejestrować to np. na taśmie magnetycznej. Tym razem jednak musi to być przemyślany SYGNAŁ, a odpowiedź będzie na pewno po kilku dniach zgodnie z wzorem „ciągu Fibonacciego” i nie tylko!  (…)

Przygotowywałam się do tego ponad rok zanim wysłałam sygnał, a później opisałam sam fakt chociaż wtedy nie zdawałam sobie sprawy z tego, że właśnie w tym czasie Ziemia przechodziła przez pas równika galaktycznego. Nie był to jednak przypadek, że stało się to w tym czasie... gdyż wykonywałam wszystkie zadania zgodnie z planem, czego nie uwzględniają ci z którymi miałam pracować. Dla nich to jest tak samo mało ważne, jak błąd w datowaniu o 6-7 lat od narodzin Chrystusa. Mamy faktycznie 2012 rok i przejście przez równik galaktyczny jest tego najlepszym dowodem i potwierdzeniem. Za 7 lat nasz Układ Słoneczny będzie daleko od pasa równika, a następna  taka okazja  zdarzy się za 5 milionów lat. Czy po to aby historia znowu się powtórzyła ? Aby temu zapobiec musiałam wykonać polecenia Szefa z Kosmosu, bo są dla mnie najważniejsze, chociaż czasami tak trudno zrozumieć, po co to wszystko? 

Równik galaktyczny jest to stosunkowo wąski pas bardzo silnej zwielokrotnionej energii - bardziej niż w jakimkolwiek innym miejscu naszej Galaktyki. Był to więc właściwy czas i miejsce na wysłanie sygnału do Ojczystej Galaktyki. Energie pasa równika galaktycznego spowodowały zwielokrotnienie siły wysyłanych sygnałów. Dlatego pierwsze dwa sygnały były najgłośniejsze dopóki byliśmy w zasięgu tego pas, po kolejnych sygnałach dźwięk akustyczny był coraz słabszy. Na początku stycznia 2005 roku (czyli 2012 roku) wysłałam ostatnie dwa sygnały lecz już nie usłyszałam żadnych dźwięków, natomiast pojawiły się piękne zapachy jak po burzy – ozon z zapachem kwiatów, który wypełniał całe mieszkanie, a potem lawina informacji w snach i wizjach... Te informacje – przekazy w swojej wymowie są niesamowite i dlatego muszę o tym napisać! Są potwierdzeniem sensu wiary, wiedzy i postępu jaki obecnie mamy na Ziemi. Potwierdzenia będą na wszelkie sposoby. Pomoc otrzymamy z Kosmosu od Ojca i Syna ponieważ w odpowiednim czasie zostały wysłane sygnały świadczące o tym  że istniejemy i potrzebujemy pomocy... Będą nowe technologie komiczne i kosmos stanie się dla nas otwarty, lecz zanim to nastąpi musimy jeszcze wiele zrozumieć i zrobić.(…)

 Jak wskazuje historia religii Izraela, Egiptu, Indii – do dzisiaj, trwa(ła) tam przedziwna wiara w „świętego byka”. A więc oni instynktownie wiedzieli i wierzyli, że mamy związek z kosmosem właśnie w kierunku gwiazdozbioru BYKA! Musiały minąć tysiące lat aby astronomowie zaczęli badać kosmos i dlatego odkryli „Radioźródło 3C 123” nie widząc w tym jeszcze związku z naszą religią i wiarą od tysięcy lat. W Izraelu, Indiach, Egipcie i wielu innych miejscach na ziemi są również miejsca odwzorowania tej radiogalaktyki, czyli  są tam takie same urządzenia, które mogą uruchomić sygnał. Aby to zrozumieć najpierw musiałam samodzielnie badać tajemnicze megality, a gdy zrozumiałam wiedziałam że trzeba wysłać SYGNAŁ w prosty sposób do „Radioźródła”. Czy to wystarczy aby uruchomili energie i „zakotwiczyli” Ziemię w czasie przejścia przez gęsta materię kosmiczną i Galaktyczną? Do tego zadania była ”wybrana” grupa ludzi z różnych dziedzin. Mieliśmy na to określony czas i miejsce aby zrozumieć i nadać SYGNAŁ do… ziemi. To (w tym zakłamanym świecie)  miało pokazać że jeszcze istniejemy – potomkowie inteligentnej CYWILIZACJI Króla i OJCA  Cywilizacji – JAHWE -  zgodnie z proroctwami oraz modlitwą i wiarą milionów ludzi od tysięcy lat. To oznacza również że nadejdzie dzień zapowiedziany w Biblii, że Jezus Chrystus wraz z Ojcem Cywilizacji – Jahwe, nadejdzie „w całej potędze i chwale z nieba” - z Kosmosu. Ale czy jesteśmy na to przygotowani? Czy ludzie w XXI wieku z komórkami w ręku będą się zachowywać jak ludzie średniowiecza z przerażeniem patrząc na latające obiekty ? A przecież to właśnie nasze pokolenie marzy o lotach kosmicznych!  Jak powitać naszych BRACI i SIOSTRY z Kosmosu czy tak jak na ziemi… z „grubej rury”?! Wiem jedno - cokolwiek będzie się działo później, jest to w mocy OJCA naszej Cywilizacji, na którego podobieństwo i wzór jesteśmy stworzeni i dlatego nasza odwieczna wiara ma sens.

Wiem że otrzymamy instrukcje co mamy zrobić… Będzie nad tym pracował zespół ludzi z różnych dziedzin. Wiem że mam pracować nad pasmami kosmicznymi, które są ważniejsze od kształtu i napędu NOL, bo Kosmos jest dla nas otwarty! Będziemy latać w Kosmosie - i to niedługo -  odwiedzając naszą wielką Rodzinę Kosmiczną. (…) Są do tego wybrani ludzie, którzy otrzymają fragmenty technologii - tak jak w moim śnie w Gdyni, który zat. ”Zadanie do rozwiązania”. Będą to (już dawno) wybrani ludzie w Gdyni, którzy niezależnie od wieku i wykształcenia, będą fragmentami tej kosmicznej układanki. Znam wielu ludzi, którzy opowiadali o swoich dziwnych snach lub wizjach związanych np. z…liczbami, które ich „prześladują”, gdyż nie wiedzą co to oznacza.  Dlaczego? To właśnie Gdynia wiosną 1990 roku była zalana złocistym światłem od godz.24.00 do wschodu słońca -  o czym wielokrotnie mówiłam oraz opisałam w książce. Ta sprawa przez te wszystkie lata nie dawała mi spokoju, aż do teraz… To tam w symbolu i dosłownie jest właśnie KOSMICZNA ARKA PRZYMIERZA. Ale najpierw musiałam nadać SYGNAŁ, aby „mistyczna ISKRA” mogła wyjść z Polski w Kosmos zgodnie z przepowiednią bł. Faustyny Kowalskiej daną jej przez Jezusa Chrystusa, a dopiero potem kolejne zadania. A wiec wszystko jest ważne i nasza wiara ma sens! SYGNAŁ wyszedł najpierw z Polski, a potem z innych kontynentów na Ziemi do naszej OJCZYZNY w niebie – kosmosie! „A jednak się kręci!” – krzyknął kiedyś Mikołaj Kopernik. A ja dodam – wbrew wszystkim i wszystkiemu, pomimo że on był osamotniony i wciąż jest wyklęty przez Kościół! Dlaczego? Czy to co odkrył jest nieprawdą, lub zagrożeniem dla „prawd wiary” tego zakłamanego i zmanipulowanego Kościoła?  

 List ten kieruję w pierwszej kolejności do Centrum Badań Kosmicznych PAN w Warszawie, do Pana Prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego oraz papieża Jana Pawła II i całej reszty inteligentnych ludzi z naszej planety, aby zastanowić się co trzeba zrobić dla dobra ludzkości oraz wybranych osób…Czy będą prześladowani i zabijani jak to było w przeszłości czy są raczej skarbem – darem dla Polski i świata ? Czy gdy się ujawnią będą mogli żyć i pracować w spokoju?”

Odpowiedzi nigdy nie otrzymałam, ale było ponure milczenie i wyzwiska oraz oszczerstwa…
                                                                          
STREFA 3c 123… JEST NAWIEKSZYM PORTALEM w Polsce dla RADIOŹRÓDŁA 3C 123 pozornie na tle gwiazdozbioru BYKA. Dlaczego? Tam jest największa Baza Kosmiczna Króla Jahwe z czasów Pierwszej Cywilizacji. O tym pisałam wielokrotnie, np. „Mapa – zasięg STREFY 3c 123…czyli Czakram jako system obronny Ziemi!”

A co pisze na ten temat Robert Leśniakiewicz w art. „Ktoś jest tu poza nami?”
„Jak NASA monitoruje sygnały wysyłane z wnętrza Ziemi: radiosygnały są wysyłane z głębokich warstw Ziemi i są wyłapywane przez satelity na całym świecie. Wyrywając się na powierzchnię Ziemi, sygnały te lecą dalej w kosmos. Satelity wychwytują je i przekazują do NASA. (PACIFIC RIM PRESS PHOTO)

NASA ujawniła, że we wnętrzu (na powierzchni) naszej Ziemi mieszka ktoś poza nami i wysyła sygnały radiowe – zdjęcie

NASA przyjmuje sygnały radiowe ze środka Ziemi – zdjęcie

Cape Canaveral, FL, – NASA odbiera przekazy radiowe z miejsca, które się znajduje setki mil pod powierzchnią Ziemi. Eksperci twierdzą, że są one wysyłane przez szeroko rozwiniętą formę inteligentnego życia.

- To jest oczywiste, ze ktoś tam na dole usiłuje się z nami porozumieć – powiedział wysoko postawiony oficjel NASA, który zażyczył sobie anonimowość. – A kimkolwiek on jest, to ma do dyspozycji tak rozwiniętą technikę, która pozwala mu na wysyłanie sygnałów radiowych na powierzchnię Ziemi poprzez setki mil skał i gruntu.

Po raz pierwszy uczeni wychwycili te sygnały 30 października (2013! – mój dopisek) i to przy pomocy odpowiednio wyposażonych satelitów. Od tego czasu wysyłanie sygnałów w interwałach  przez cały czas – jak twierdzi to nasze źródło. Twierdzi ono, że emisje te mają formę matematycznego kodu, co jeszcze bardziej przeświadcza uczonych co do tego, że są one związane z kolonią istot, których inteligencja przewyższa naszą. Nasze źródło z NASA twierdzi, że zdekodowanie tych wiadomości nie przedstawiało uczonym większego problemu, ale stanowczo odmawiał odpowiadać na pytania o treść tych przesłań. 

- Nie powiedziałbym, że sygnały te są wrogiej natury, by informacje te mogłyby się stać źródłem niepokojów i sporów – oświadczył przedstawiciel NASA. – Ponieważ bardzo nam zależy na interpretacji, damy specjalistom czas jakiś aż się z nią uporają – jednak później uwolnimy pewne informacje, które mogłyby zaniepokoić społeczeństwo.

Nasze źródło stwierdziło, że uczonych frustruje fakt, że nie potrafią oni dokładnie namierzyć miejsca, z którego te sygnały są wysyłane i ta podziemna cywilizacja miałaby się znajdować, i nie posiadają technologii, która pozwoliłaby im odpowiedzieć na te sygnały.

- Kimkolwiek by oni nie byli, to wiedzą o nas więcej, niż my o nich. Znaleźli oni sposób na porozumienie się z nami, ale my nie wiemy, jak im odpowiedzieć. Poza tym mamy doskonały dowód na to, że bez słonecznego światła i tlenu może powstać i istnieć forma inteligentnego życia.

Nasze źródło w NASA powiedziało także, że chodzi tutaj o jedno z największych i najdonioślejszych odkryć w naszym stuleciu.
- Długi czas sądziliśmy, że Wszechświat jest tą najdalszą granicą. Teraz dotarło do nas, że we wnętrzu naszej planety znajduje się niezbadany obszar, który może okazać się jeszcze bardziej ważnym dla naszej przyszłości. (Charles George, 2.XI.2013 r.)

(…) Przekład z j. czeskiego i angielskiego – Robert K. Leśniakiewicz ©

  
A więc jednak NASA tym się zajęła… Czy dlatego akurat teraz mamy największe manewry sił NATO w Polsce??


Gdynia 08.11.2013 r.