Powered By Blogger

poniedziałek, 28 maja 2012

Wyprawa w poszukiwaniu Baz Kosmicznych na Babiej Górze w Beskidach! (2)



Widok na Mokry Stawek - to właśnie tutaj, pod nim ma znajdować się baza Szaraków
(Foto: Autorka)


Gdy skończyłam pisać sprawozdanie z drugiego dnia wyprawy na Babią Górę, sprawdziłam literówki, zapisałam tekst, włączyłam Internet, aby wysłać tekst i nagle ... okazało się, że wszystko znikło, Pozostały tylko te dwa zdania wyrwane z kontekstu i w dodatku z pogrubioną czcionką, jakbym miała coś zrozumieć...???!!!



Zastanawiałam się czy dotyczy to również pasm Złotych i Platynowych? Do tej pory nigdy tego nie badałam, więc byłam bardzo ciekawa jak to wygląda na Babiej Górze.



Zrozumiałam kto to zrobił... Zanim napisałam te zdania, pisałam o badaniach siatki szwajcarskiej przez inż. K. Wilka z Warszawy w miejscach lądowisk UFO-szaraków na Półwyspie Helskim. Czyżby UFO-szaraczki i ich ludzie na ziemi nie pozwolili na publikację badań pasm kosmicznych na Babiej Górze? Pisałam o szerokich pasmach kosmicznych Złotych i Platynowych i zwielokrotnionych pasmach siatki szwajcarskiej oraz o ich lądowisku w Mokrym Stawie - zdjęcie! Te pasma potwierdzają iż w Babiej Górze są Bazy Kosmiczne, ale nie wolno o tym mówić??!



Napiszę to jeszcze raz, ale to trochę potrwa...



* * *



Niestety, to fakt. Wczoraj późnym wieczorem Eleonora zadzwoniła do mnie i łamiącym się z emocji głosem zawiadomiła mnie o tym, że nie jest w stanie przesłać mi II części swego elaboratu. Jeżeli jest tak, jak to opisuje to Eleonora – a nie sądzę, by miała nas okłamywać, bo i po co? – to oznacza, że nasi Kontrolerzy w jej materiale znaleźli coś, co uznali za stosowne ocenzurować nie licząc się z niczym i nikim. Rzecz ciekawa, bo wczoraj szczególnie dokuczały mi przegłosy w moich telefonach, jakże dobrze znane z czasów stanu wojennego! „Chłopcy” – jak określamy etatowych podsłuchiwaczy ze służb specjalnych – nas podsłuchiwali i nawet nie starali się ukryć tego faktu. Nie wiem co jest w tym groźnego dla bezpieczeństwa państwa czy NATO, bo nie wierzę w te wszystkie psychotroniczne hokus-pokus, ale to coś najwidoczniej jest potencjalnie groźne, skoro podsłuchuje się nasze rozmowy telefoniczne i kontroluje korespondencję. Pytanie tylko – dla kogo to jest groźne i w jaki sposób? Czyżby Eleonora wdepnęła w jakieś szczególne guano?



Jaki z tego płynie wniosek? Ano tylko jeden, a mianowicie taki, że żyjemy w podobno tzw. „wolnym”, a tak naprawdę quasi-demokratycznym kraju, w którym byle cieć może włazić człowiekowi z butami w życie i podsłuchiwać, podglądać, przeglądać, kontrolować... I to się nazywa „wolność”…? Czy władza się boi? Oczywiście! - władza się boi, bo zdaje sobie sprawę, jak jest niepopularna i jak jej wszyscy mają dosyć. Czegoś takiego nie było nawet w najgorszej komunie. Władza, która się nie boi – nie inwigiluje obywateli, bo wie, że obywatele mają do niej zaufanie. Dlatego prośba do „chłopców” – słuchajcie, jeżeli już musicie nas podsłuchiwać, to róbcie to tak, byśmy mogli się lepiej słyszeć – bez przegłosów, ech i innych temu podobnych efektów dźwiękowych tak bardzo psujących jakość połączeń. W końcu wy też na tym skorzystacie, bo będziecie mogli też dobrze nas słyszeć! My bardzo prosimy…    

niedziela, 27 maja 2012

Wyprawa w poszukiwaniu Baz Kosmicznych na Babiej Górze w Beskidach! (1)



Widok ze szczytu Diablaka na polską Orawę, Kotlinę Nowotarską i Podhale -
w głębi widoczne są ośnieżone szczyty Tatr (zdjęcie autorki)


Zofia Piepiórka „Eleonora”



Jest XXI wiek! Czas racjonalnie podejść do legend oraz mitycznych, mistycznych i religijnych wierzeń związanych z górami i jeziorami, gdzie przebywają różni odwieczni bogowie. Jak ludy starożytne poszukiwali swoich bogów na górze Olimp, tak ja wspięłam się na Babią Górę, aby zlokalizować Bazy Kosmiczne naszych Bogów, a szczególnie jednego, który w Dekalogu mówi :„Nie będziesz miał cudzych bogów (obcych) przede mną”. Teraz zrozumiałam dlaczego!



Góra Olimp (2918 m n.p.m.) – najwyższy masyw górski w Grecji, położony jest w północno-wschodniej części kraju. W mitologii greckiej góra ta uważana była za siedzibę bogów greckich, w tym najważniejszego – Zeusa. Z tego miejsca bogowie mieli kierować ludzkimi losami. Każde bóstwo mieszkające na Olimpie na tutaj własną świątynię (siedzibę). Stara śpiewka ludowa mówi, że chcą utrzymać swoją siłę gotową w przypadku, gdyby musieli przeciwstawić się innemu prawdziwie monumentalnemu wyznaniu - czymś w rodzaju przewrotu Tytanów. Mityczny Olimp nie ma dróg prowadzących do Planów Wyższych, a wszystkie jego jaskinie są dokładnie opisane na mapach. Wierzono, że ilekroć jakiś człowiek próbował tam wejść, ginął.



Babia Góra (1725 m n.p.m. ) - „Królowa Beskidów” – masyw górski leżący w Paśmie Babiogórskim Beskidu Żywieckiego w Beskidach Zachodnich. Jest to najwyższy szczyt całych Beskidów Zachodnich, najwyższy poza Tatrami szczyt w Polsce i drugi po Śnieżce, pod względem wybitności. Zaliczany jest do Korony Gór Polski. Najwyższy wierzchołek „Diablak” Babiej Góry odznacza się wybitnymi walorami widokowymi. Roztacza się z niego panorama na wszystkie strony, obejmująca Beskid Żywiecki, Śląski, Mały, Makowski, Wyspowy, Gorce, Kotlinę Orawsko-Nowotarską, Tatry oraz góry Słowacji.



Granice Babiej Góry ograniczone są od zachodu przez Przełęcz Jałowiecką Północną (998 m n.p.m.), a od wschodu przez Przełęcz Lipnicką (pot. Krowiarki, 1010 m n.p.m.). Od południa rozciąga się Kotlina Orawska, a od północy masyw schodzi stromo w dolinę Skawicy. Północne, skaliste stoki charakteryzują się wyjątkowo dużym nachyleniem (do 70°).

W masywie babiogórskim wyraźnie można rozróżnić kilka kulminacji (od zachodu):

v    Małą Babią Górę (inaczej zwaną Cylem – 1517 m n.p.m.),

v    Kościółki (1620 m n.p.m.),

v    Babią Górę (inaczej Diablak – 1725 m n.p.m.),

v    Gówniak (inaczej Wołowe Skały – 1617 m n.p.m.),

v    Kępę (1521 m n.p.m.),

v    Sokolicę (1367 m n.p.m.).

v    Ponadto są dwie ważniejsze przełęcze: Brona (1408 m n.p.m.) pomiędzy Cylem, a Kościółkami oraz Lodowa Przełęcz (1602 m n.p.m.) oddzielająca Kościółki od Pośredniego Grzbietu.



W 1954 w masywie Babiej Góry (wraz ze szczytem Diablak) utworzono Babiogórski Park Narodowy. W uznaniu niezwykłych walorów przyrodniczych Babiogórski Park Narodowy został wpisany w 1977 przez UNESCO na listę światowych rezerwatów biosfery. (Wikipedia)



Babia Góra jest jedynym tak wysokim szczytem w okolicy. Jej piętra roślinne w porównaniu do Tatr zaczynają się około 100 metrów niżej. Znajdziemy tu między innymi piętro kosodrzewiny i najwyższe piętro alpejskie z endemicznymi roślinami. Na szczycie często występuje zjawisko morza mgieł, a czasem nawet Widma Brockenu. Polega ono na zaobserwowaniu swojego cienia na chmurze znajdującej się poniżej obserwatora. Dlatego też, jeśli ktoś trafi na słoneczny dzień, powinien wiedzieć że ma szczęście.



W podaniach ludowych góra ta jest pełna szklistych tuneli, którymi błyskawicznie poruszają się jakieś stwory – „diabły” swoimi dziwnymi pojazdami. Są to UFO- tunele, które mają wyjścia w grotach i jaskiniach – obecnie zasypanych. W odwiecznych legendach diabły mają kopyta, rogi oraz ogony i przypominają BYKI. Czy są to te same święte Byki i krowy jakie czczą do dzisiaj w Indiach i Tybecie, a w przeszłości w Egipcie i Izraelu? W naszej religii diabły są przewrotne i rządzą ludźmi robiąc im piekło…



A zaczęło się tak…



Aby moja wyprawa na Babią Górę została właściwie zrozumiana, wymaga minimum wyjaśnienia, pomimo iż wcześniej pisałam na ten temat wielokrotnie!



Dzień przesilenia astronomicznego wiosennej równonocy - 21 marca 2012 roku spędziłam w Małych Stawiskach na Kaszubach. Co tam jest ciekawego? Dla ciekawskich są tylko pola, lasy, jeziora oraz górki. Jednak w tej nieurodzajnej ziemi ukryte jest coś czego nie ma gdzie indziej, a co badałam wiele lat. Tutaj jest wielka Centralna Baza Kosmiczna z czasów Pierwszej Cywilizacji pochodząca z bardzo odległej galaktyki. To miejsce wskazały kamienne kręgi w Odrach i Węsiorach, w których za pomocą kamieni w symbolu astronomicznym został odwzorowany PLAN gwiazdozbioru Byka w wielkiej skali na Kaszubach. Pozornie na tle tego gwiazdozbioru znajduje się bardzo odległa galaktyka nazwana przez astronomów „Radioźródło 3C 123” i właśnie w tym miejscu została odwzorowana, a wskazówką mistyczną, astronomiczną i fizyczną były „płonące drzewa” jak w opisie biblijnym Mojżesza.



Muszę wyjaśnić, że z moich wieloletnich badań i obserwacji w kamiennych kręgach wynika iż średnio co 10 dni na całej Ziemi występuje zjawisko przesilenia energetycznego, które trwa 12-24 lub więcej godzin, a ma to związek z pasmowym promieniowaniem kosmicznym spływającym na Ziemię. Okazało się, że tego dnia czas przesilenia wiosennego zbiegł się z czasem przesilenia energetycznego i to przesilenie było wyjątkowe pod każdym względem. Przez 12 godzin słyszałam niezwykłą muzykę i śpiew! Wsłuchałam się w słowa. Męski głos śpiewał jakąś starą, piękną pieśń przy akompaniamencie gitary, a śpiewał o miłości i górach. Ta piękna pieśń powtarzała się przez wiele godzin w kółko jak płyta. Zastanawiałam się skąd dochodziła ta niezwykła muzyka, kto to śpiewa i dlaczego to słyszę? Najpierw usiłowałam zlokalizować jej źródło w domu. Sprawdziłam odbiorniki RiTV, ale nie były włączone! W końcu zrozumiałam, że ma to związek z Bazą Kosmiczną, czyli z „Radioźródłem 3C 123”, bo tylko tam było „źródło” tej muzyki i pieśni, jako bardzo ważnej wskazówki.



W pasmach kosmicznych Złotych i Platynowych - oraz w wielu innych, które tam się skupiają - są fale radiowe i one są nośnikami dźwięków, które odbierałam. Jest to Centralna Baza Kosmiczna dla Polski o średnicy 1 km (niektórzy mówią o CZAKRAMIE Ziemi nie rozumiejąc co to właściwie znaczy), a wokół niej rozmieszczone są mniejsze bazy kosmiczne różnych cywilizacji, w tym z Hiad w gwiazdozbiorze Byka. Moje wieloletnie badania Kamiennych Kręgów w Odrach ujawniły tę wielką Bazę Kosmiczną i jej znaczenie dla Polski i Europy. Gdy w 1993 roku rozpoczęłam badania kamiennych kręgów w Odrach k/Czeska, okazało się, że plan geodezyjny kamiennych kręgów w Odrach i Węsiorach jest również PLANEM gromady gwiazd zwanej Hiady i Plejady w gwiazdozbiorze Byka. Dla Polski najważniejsze są Odry czyli Hiady. W Odrach kiedyś było 12 kamiennych kręgów, ale obecnie pozostało 10 w miarę kompletnych. Gdy przed laty analizowałam tę sprawę okazało się, iż Plan Kamiennych Kręgów w Odrach (w odpowiedniej skali) nałożony na plan Polski pozwala zlokalizować Bazy Kosmiczne Hiad. Byłam w szoku… Niemożliwe! Aby to sprawdzić musiałam znać przynajmniej dwie Bazy Kosmiczne Hiad wg tego Planu. Ale która Baza Kosmiczna jest najważniejsza? Najważniejszą Bazę Kosmiczną dla Hiad wskazuje kamień centralny ze znakiem płomienia w kręgu 33-niebieski i znajduje się ona w jeziorze Wdzydze. Na ten temat pisałam wcześniej m.in. w art. „Bazy Kosmiczne na dnie jeziora Wdzydze” oraz „Hello! Tu Radioźródło 3c 123 na Kaszubach!”. Pozostałe Bazy Kosmiczne Hiad znajdują się m.in. w Gdyni oraz… na Babiej Górze.



Babia Góra w Planie Kamiennych Kręgów?



Wchodząc na teren Rezerwatu Kamiennych Kręgów w Odrach przechodzimy przez krąg, który przed laty nazwałam „biały”, gdyż nie ma w nim kamienia centralnego. Krąg jest niekompletny, gdyż w okresie międzywojennym mieszkańcy pobliskiej wsi wywieźli wiele kamieni do budowy kościoła - w tym kamień centralny z tego kręgu. Wg Planu Kamiennych Kręgów oraz w rzeczywistości ten krąg jest najbardziej wysunięty na południe, gdyż na teren Rezerwatu wchodzimy od strony południowej, ale dla turystów i naukowców nie ma to znaczenia! Z moich badań wynikało, iż o częstotliwości promieniowania kręgu (w widmie światła białego) czyli „kolorze” decyduje kamień centralny, a nie kamienie obwodowe, dlatego nie raz zastanawiałam się jaka jest częstotliwość promieniowania tego kręgu. Średnica tego kręgu wynosi 33 m, podobnie jak kręgu 33-niebieski, który wskazuje główną Bazę Kosmiczną Hiad na jez. Wdzydze. Okazało się, że promień (każdego) kręgu ma wielkie znaczenie w poszukiwaniach Baz Kosmicznych w terenie, gdyż jednocześnie wskazuje odległości w kilometrach. Zrozumiałam również, że tyle ile jest kamieni na obwodzie kręgu, tyle jest obwodowych baz kosmicznych. Ważne też są odległości pomiędzy kamieniami na obwodzie, pod warunkiem, że archeolodzy dowolnie ich nie poprzestawiali. Dla nich to tylko cmentarzysko Gotów!

Jeżeli wg Planu Kamiennych Kręgów w Odrach, w masywie Babiej Góry ukryta jest jedna z Baz Kosmicznych Hiad w gwiazdozbiorze BYKA, to w promieniu 16,5 km od jej centrum znajdują się mniejsze bazy obwodowe. Znając to miejsce wystarczy cyrklem zakreślić koło i na jego obwodzie zlokalizować mniejsze bazy w określonych odstępach. No tak… ale w którym miejscu w masywie Babiej Góry jest „biała” Baza Kosmiczna Hiad i jak ją zlokalizować nie znając jej częstotliwości promieniowania czyli koloru? Trzeba ją odnaleźć…


Miesiąc później…



W kwietniu sprecyzował się plan wyprawy na Babią Górę, z powodu kolejnych „INFORMACJI” dźwiękowych w czasie przesilenia energetycznego. Tym razem przez kilka godzin słyszałam dźwięki dzwonu i rodzaj muzyki, który trudno określić innymi słowami jak muzyka kosmiczna. Jednak dzwony zastanowiły mnie najbardziej, gdyż przypomniały dźwięki dzwonu jaki przed laty dochodził z legendarnego leja w ziemi na terenie kamiennych kręgów, tuż obok kręgu „białego”.



Przypomniałam sobie nocną wyprawę do Odr w czasie przesilenia wiosennego w marcu 1994 roku. Przyjechało wówczas 14 osób w tym TV „Vektra” z Kościerzyny i kustosz kamiennych kręgów. Ok. godz. 03.00 w nocy staliśmy w kręgu „białym” i rozmawialiśmy. Wszyscy ucichli i wtedy w kompletnej ciszy dotarły do mnie dźwięki dzwonu. Zapytałam czy słyszą bicie dzwonu? Ale gdzie to dzwoni? Może w kościele w Odrach, ale dlaczego o tej godzinie? Wsłuchaliśmy się w dźwięki, ale dochodziły jakby spod ziemi gdzieś z boku… z leja! Okazało się, że 7 osób słyszało te dzwony, a pozostałe osoby nic nie słyszały! DLACZEGO? To dla nas wszystkich była zagadka! Tę zagadkę miesiąc później wyjaśniła mieszkanka Odr, która opowiedziała mi legendę o… „zapadniętym kościółku” w miejscu leja, twierdząc przy tym, że niektórzy mieszkańcy tej okolicy słyszą to tylko w określonym czasie i miejscu! Sądzę, że ma to związek z czasem przesilenia równonocy. Z tym zagadkowym lejem związanych jest wiele legend, ale naukowcy oczywiście mają swoją „naukową legendę”.



Tymczasem tego dnia w Małych Stawiskach słysząc przez kilka godzin „bicie legendarnych dzwonów” zmusiło mnie do myślenia. W końcu zrozumiałam, że jadąc w góry muszę odszukać miejsce zagadkowego leja, czyli „zapadnięty kościółek”, a więc jakąś Bazę Kosmiczną, która ma związek z naszą wiarą i religią. Sięgnęłam po mapę i zastanawiałam się czy to miejsce jest gdzieś w okolicy „Rycerskiej Góry” niedaleko Bielsko Białej? W planie wyprawy brałam pod uwagę poszukiwania wokół tego masywu górskiego, gdyż tak wynikało z Planu na tablicy w Odrach. Analizując tę sprawę okazało się, że ten Plan jest niedokładny, gdyż w rzeczywistości krawędzie leja są w odległości ok. 5-6 kroków od kręgu „białego”, a nie tak daleko jak wskazuje to Plan Kamiennych Kręgów. Biorąc pod uwagę tę skale w planie na tablicy oznaczałoby to w rzeczywistości poszukiwania legendarnego leja dziesiątki kilometrów dalej od Babiej Góry! Więc gdzie to jest?!



Jeżeli mam tam pojechać, to kiedy i z kim tam się wybrać, bo to również było istotne. W tym czasie zadzwoniła do mnie pani Ewa Wójcik z okolic Gliwic zapraszając mnie do siebie na kilka dni. Przedstawiłam jej plan wyprawy w góry, a ona zapewniła, że zajmie się organizacją naszej wyprawy na Babią Górę i do Jordanowa oraz Zakopanego i na górę Świętej Anny. Ustaliłyśmy termin mojego wyjazdu i plan wyprawy ponieważ miałyśmy ograniczony czas.



Wyprawa na Babią Górę



Nadszedł oczekiwany dzień wyjazdu w góry. Dnia 09.05.2012 roku rano w Gdyni wsiadłam w pociąg i późnym wieczorem dojechałam (z opóźnieniem) do Gliwic, gdzie cierpliwie czekała na mnie Ewa. Następnego dnia jechaliśmy na naszą wyprawę na Babią Górę. Wyprawa… wielkie słowa! To nie była ekspedycja naukowa z całym ekwipunkiem! To była wyprawa po przygodę! Jedyne co nam było potrzebne to samochód, wygodne trampki na drogę, pogoda, dobry humor i minimalna kondycja w drodze na szczyt Babiej Góry. Dla mnie było to nie małym wyczynem, bo „prosto z plaży” na drugi koniec Polski na „Królową Beskidów”, która pod względem wysokości zaliczana jest do gór alpejskich. Ostatnio wchodziłam na jej szczyt 12 lat temu ze znajomymi z Krakowa. Szliśmy wówczas szlakiem od zachodniej strony do schroniska w „Markowych Szczawinach”, a następnego dnia dalej na szczyt Babiej Góry. Oni mieli zająć się dalszymi badaniami tej góry, ale lata mijały i nic w tej sprawie nie zrobili, więc teraz musiałam tam wrócić, aby zakończyć tę niezwykłą sprawę i rozpocząć inną…



Pierwszy dzień wyprawy!



W wyprawie na Babią Górę wzięły udział cztery osoby. Ewa Wójcik z córką Kasią, Janusz Lisiecki – nasz przewodnik czyli były himalaista i oczywiście ja - wizjonerka i badaczka megalitów. Dla Janusza (pomimo wieku 77 lat!) wspinaczka na Babią Górę była poniżej „zera” wg normy trudności wspinaczki w ich skali trudności od 0-6. Oni chcieli wejść na szczyt, aby podziwiać widoki, nieświadomi tego czego ja tam oczekiwałam i szukałam, ale aby to sprawdzić i odczuć musiałam wejść na szczyt.

Ewa była naszym kierowcą, a Janusz, który doskonale znał te tereny był pilotem. Wyjechaliśmy z Gliwic ok. godz. 12.00 i jechaliśmy trasą na Oświęcim, Wadowice, Maków Podhalański, Zawoję i ok. godz. 14.30 zatrzymaliśmy się na parkingu na Krowiarkach (Krowiarki 1010 m n.p.m.) u podnóża Babiej Góry. Była piękna słoneczna pogoda, ale gdy tam dojechaliśmy nad szczytem Babiej Góry groźnie kłębiły się szare chmury. Babia Góra była nie w humorze…? Zastanawialiśmy się czy będzie padać? Dochodziła godz. 15.00, gdy wyruszyliśmy „czerwonym szlakiem”, czyli najkrótszą drogą na szczyt tego masywu górskiego.



Janusz zarządził – Zosia idzie pierwsza i nadaje tempo! No i szłam sapiąc i pocąc się niemiłosiernie, gdyż pierwszy etap wznosi się stromo w górę w otoczeniu wysokich stuletnich świerków. Po ok. 2 km dotarliśmy do drewnianej platformy, czyli na „Sokolicę” (1367m n.p.m.). gdzie nareszcie mogłam odpocząć. Widok na doliny i góry był po prostu niesamowity! Po kilku minutach usiadłam z boku na ławeczce i spokojnie skupiłam się… Nagle znalazłam się w centrum ciemno-różowej energii. Co to jest? Już to gdzieś widziałam… Przypomniałam sobie „Różowe UFO z Hiad!” Kilka lat temu pisałam na ten temat m.in. na blogu Roberta Leśniakiewicza. Poza tym w 1994 roku zrobiłam zdjęcie w Odrach z dużym różowym obłokiem energii nad kręgiem 33-niebieski… Zrozumiałam! To jest to czego szukam! A więc w tym miejscu jest Baza Kosmiczna „biała” wg Planu w Kamiennych Kręgach w Odrach, ale nareszcie wiem jaka jest jej prawdziwa częstotliwość promieniowania w widmie światła białego, czyli „kolor” ciemno-różowy, prawie malinowy. W ten sposób pozwolili mi zrozumieć i zlokalizować ich Bazę! Witajcie moje kochane Hiadki! Ja wizjonerką, a nie ufologiem!



No i teraz wiedząc gdzie jest ich Baza wystarczy na planie Babiej Góry zaznaczyć to miejsce i cyrklem wyznaczyć krąg o promieniu 16,5 km. Co mamy na obwodzie? Jest Jordanów…?



Średnica tej stacjonarnej Bazy Kosmicznej wynosi 200 m. Oczywiście znajduje się głęboko w górze i stamtąd pochodzą szkliste UFO- tunele o których pisał w swoim traktacie naukowym prof. Jan Pająk - „Tunele NOL spod Babiej Góry” - na podstawie legend, opowiadań górali, obserwacji UFO i poszukiwań w terenie. Pisali na ten temat również inni ufolodzy, m.in. B. Rzepecki i R. Leśniakiewicz.[1]



Wyjaśniłam Ewie, że właśnie tutaj jest poszukiwana przeze mnie Baza Kosmiczna Hiad. Patrzyła na mnie z niedowierzaniem. Gdy się zastanawiałam czy mam iść dalej… zobaczyłam siebie otoczoną „kokonem” różowej energii idącą ścieżką w górę. A więc trzeba iść dalej na szczyt.



W tym czasie Janusz był już daleko, więc ruszyłyśmy za nim. Następny etap wspinaczki był łagodniejszy, gdyż szliśmy grzbietem Babiej Góry, wąską ścieżką wyłożoną kamiennymi płytami wśród krzewów kosodrzewiny. Szło się dosłownie jak w skalnym ogrodzie. Kasia pobiegła do przodu jak młoda kozica i przegoniła Janusza. Zbliżaliśmy się do wielkiej łachy śniegu, którą musieliśmy przebrnąć, gdy od wschodu nad nami przeleciał Niezidentyfikowany Muzealny Obiekt Latający czyli samolot pamiętający czasy II Wojny Światowej. Był pomalowany w zielono-beżowe łaty i tylko brakowało „siatki maskującej”… kosmicznej w tle! Zatoczył koło nad szczytem i odleciał tam skąd przyleciał, ale po kilku minutach wrócić i ponownie okrążał szczyt i znowu odleciał. Gdy przyleciał trzeci raz i krążył nad nami zastanawialiśmy się czy o coś chodzi? Pomachaliśmy przyjaźnie dłońmi w kierunku samolotu i odleciał.



Janusz szedł spokojnie daleko od nas wspinając się w górę, a ja z Ewą doszłyśmy do Kasi siedzącej na kamieniu przy słupku z napisem „Gówniak”. Kasia patrząc na nas powiedziała: „Gówniak” mnie zdołował. Myślałam, że to już szczyt, a to jeszcze daleko! To tylko „Gówniak”!” Rozbawiła mnie tym „Gówniakiem”, bo również wydawało mi się, że to już szczyt Babiej Góry.



Kosmiczna muzyka na szczycie Babiej Góry



Idąc dalej nagle usłyszałam dziwny znajomy dźwięk kosmicznej muzyki z „Radioźródła 3C 123”. Przypomniałam sobie, że ten sam dźwięk słyszałam wcześniej na trasie, gdy przejeżdżaliśmy przez Maków Podhalański, a potem przez Zawoję i teraz tutaj bliżej szczytu. Trwało to kilka sekund, czyli tyle ile trzeba przejść przez jakieś pasmo lub… ufo-tunel. Po jakimś czasie ten sam dźwięk znowu się powtórzył i zanikł. Wiedziałam, że o coś chodzi z tymi dźwiękami właśnie tutaj, ale dokładnie zrozumiałam co to znaczy, gdy weszliśmy na płaskowyż szczytu Babiej Góry, gdzie ten dźwięk był ciągły. Staliśmy na szczycie wszyscy razem więc zapytałam czy słyszą ten dziwny dźwięk jak muzyka kosmiczna? Nikt z nich nic nie słyszał. Janusz zapytał: a jaki to dźwięk? Odpowiedziałam: przypomina to, ale podkreślam - tylko przypomina to dźwięk linii wysokiego napięcia lub dźwięki wysyłane przez linie telefoniczne. Zapytałam Janusza - ile kilometrów idzie się tym szlakiem na szczyt Babiej Góry? Odpowiedział - ok. 8 km. Pomyślałam- więc wszystko się zgadza! Po przejściu ok. 2 km na wysokości „Sokolicy” odkryłam Bazę Kosmiczną Hiad. Idąc dalej po ok. 5 km na podstawie sygnału jaki wysyła Centralna Baza Kosmiczna Króla Jahwe w Małych Stawiskach zlokalizowałam ich Obwodową Bazę Kosmiczną. W ten sposób pozwolili mi to zrozumieć i to był główny cel mojej wyprawy.



Czy ta wiedza jest tylko dla mnie, czy chcą NAM wszystkim w ten sposób coś powiedzieć?? Zrozumiałam, że na szczycie Babiej Góry jest duże skupisko pasm kosmicznych oraz potężne pole magnetyczne (stałe czy zmienne?) i właśnie dlatego tutaj jest Obwodowa Baza Kosmiczna dla „Radioźródła 3C 123”. Dlatego tutaj usłyszałam ciągłe dźwięki tej samej niezwykłej kosmicznej muzyki. To było niesamowite… Ale jaka to odległość, czyli promień od Centralnej Bazy Kosmicznej „Radioźródła 3C 123”?? Gdzieś… ponad 800 km? Wiedząc już gdzie jest jedna z wielu Obwodowych Baz Kosmicznych dla Centralnej Bazy Kosmicznej Króla Jahwe wystarczy na mapie za pomocą cyrkla narysować olbrzymi krąg. Nooo… matematyka, fizyka i astronomia głęboko się kłania! Jaki stąd wniosek? Krąg tych Baz Kosmicznych wychodzi daleko poza teren Polski. W Babiej Górze jest jedna z wielu stacjonarnych Baz Kosmicznych o średnicy ponad 300 m, gdzie Centralna Baza Kosmiczna w Małych Stawiskach ma średnicę 1000 m. Zrozumiałam to w jednej chwili stojąc na szczycie Babiej Góry i ogarnęła mnie dziwna radość…



Usiedliśmy w promieniach zachodzącego słońca za pomnikiem z tablicą pamiątkową poświęconą pamięci papieża Jana Pawła II - chroniąc się tam przed wiatrem i podziwiając niezwykłe widoki z wysokości „Królowej Beskidów”. Prawdziwa boska kraina… Zastanawiałam się czy ten wielki Polak – papież Kościoła Katolickiego wspinając się kiedyś na szczyt Babiej Góry wiedział o istnieniu Bazy Kosmicznej swojego Boga i Króla Cywilizacji? Czy faktycznie uszanował wolę Boga, czy tylko wolę innego boga z innej bazy kosmicznej, którego przedstawicielką jest „Maryja”? Był wielbicielem Maryi „królowej Polski”, ale dlaczego ona nie zna Imienia swojego Boga skoro pochodziła z Izraela?



W modlitwie do Boga mówimy „Ojcze nasz… święć się Imię Twoje… przyjdź Królestwo Twoje, bądź wola Twoja…” Boże… Królu Jahwe… wezwałeś mnie tutaj, abym zrozumiała i poznała Twoje Królestwo Kosmiczne na Ziemi. Usłyszałam Twoją piękną pieśń daleko stąd w Małych Stawiskach na Kaszubach… Włączyłeś tutaj swoją kosmiczną muzykę, abym zrozumiała, że to jest Twoja Baza Kosmiczna wraz z dostrojonymi do niej pasmami kosmicznymi, takimi jak ta niezwykła kosmiczna muzyka. Chcę je poznać i zlokalizować, aby lepiej poznać Ciebie Królu Jahwe i Twoje niezwykłe dzieła, bo to są pasma kosmiczne dostrojone do Twoich Baz Kosmicznych i Dysków, które poniosą nas do Twojego DOMU w niebie – daleko w kosmosie, tam gdzie jest „Radioźródło 3C 123” pozornie na tle gwiazdozbioru BYKA. Tam… z głębin kosmosu przybyłeś na Ziemię i wszystko tutaj STWORZYŁEŚ, abyśmy mogli żyć jak w Raju. Przybył też przedstawiciel Węża i inni i zniszczyli Twój Plan… Prowadź nas Królu Jahwe do Ojczyzny Człowieka w Kosmosie i miej w swojej opiece Polskę i całą cywilizacje na Ziemi, bo to jest Twoje Królestwo. Dziękuję Królu Jahwe, że jesteś i że to wszystko mi pokazujesz w tak niezwykły sposób… Dziękuję za te chwile spędzone na szczycie góry, gdzie mogę podziwiać Twoje Królestwo… siedząc nad Twoją Bazą Kosmiczną, ale kto z nich o tym wie?



Ewa i Kasia robiły zdjęcia, a Janusz siedział zamyślony patrząc na swoje ukochane góry. Zastanawiałam się dlaczego te Obwodowe Bazy Kosmiczne są akurat w masywie Babiej Góry? Czy dlatego, że przedstawicielem Hiad… jest Jezus Chrystus (pisałam o tym wielokrotnie) i dlatego również mnie tutaj prowadził i pokazał ich Bazę Kosmiczną wg Planu w Odrach zgodnie z wolą Ojca Cywilizacji? Popatrzmy jak ukierunkowany jest masyw Babiej Góry? Ze wschodu na zachód… a więc tak jak na planie kamiennych kręgów w Odrach! Masyw Babiej Góry jest wielki, więc w jakiej odległości od siebie są te Bazy Kosmiczne? Przecież lej… czyli „zapadnięty kościółek” ma zasięg prawie tak duży jak „biały krąg” i znajduje się w odległości kilku kroków od siebie. Od zachodu poniżej szczytu Babiej Góry jest miejsce zwane Kościółki (1620 m n.p.m.). Stałam patrząc w dół na piaszczysty płaskowyż, gdy nagle w blasku zachodzącego słońca na jego krawędzi pojawiło się białe światełko, a za nim pojawiły się dwa następne! Obok mnie stanęła Ewa i obie to obserwowałyśmy głośno komentując – co to jest? Okazało się, że byli to trzej motocykliści z włączonymi reflektorami w swoich motocyklach! Skąd oni się tam wzięli?? Jacyś kaskaderzy czy „cóś” innego? Przypomniałam sobie jak przed wyprawą na Babia Górę „stado” motocyklistów w czarnych kombinezonach cały dzień jeździło drogą tam i z powrotem przy „Radioźródle 3C 123”… A ci skąd się tutaj wzięli? Czy tam można wjechać na motocyklu?? Stali przy swoich motorach długo patrząc na szczyt gdzie stałyśmy, jakby zastanawiali się jak tam wjechać, a może chcieli nam coś wskazać…? Może zasięg tej Bazy Kosmicznej? Zaraz… ta Baza Kosmiczna ma 300 metrów!



Ewa przed odejściem zrobiła zdjęcia trzem motocyklistom w kombinezonach stojącym na skraju płaskowyżu „zapadniętych kościółków”. Trzymali kaski pod pachami jak komandosi albo… kosmonauci na paradzie . Byłyśmy pod wrażeniem… Czy był to tylko „czysty przypadek”?



Słońce powoli zachodziło, była godzina 18.15 i Janusz ruszył w drogę powrotną, a my z ociąganiem za nim. Powrót w dół był pozornie łatwiejszy, ale musieliśmy uważać na każdy postawiony krok. Kasia i Ewa wciąż robiły zdjęcia i nagrywały filmiki. Gdy dotarliśmy na parking była godzina 20.00, a więc nasza wyprawa trwała 5 godzin, a tyle się zdarzyło...



Na parkingu stał już tylko nasz samochód. Odpoczęliśmy, napiliśmy się ciepłej herbaty i ruszyliśmy do Sidziny, do przyjaciela Janusza – pana Wiesława i Danuty Lipińskich, których oczywiście nie znałam. Przyjęli nas życzliwie i gościnnie. Siedzieliśmy długo w nocy słuchając wspomnień o ich wspólnych wyprawach na szczyty gór świata. Oglądaliśmy zdjęcia z wypraw. Opowiadali o niezapomnianym ich przyjacielu Jerzym Kukuczko. Rozmawialiśmy oczywiście o naszej wyprawie na Babią Górę i wszyscy chcieliśmy tam jeszcze raz wrócić następnego dnia, pomimo iż tego dnia zaplanowaliśmy wyjazd do Zakopanego. Ta niezwykła góra po prostu nas wszystkich oczarowała… Janusz powiedział – Zosia ty decydujesz czy mamy tam jeszcze raz pojechać i co będziemy tam robić! Zostajemy! Gdy zapadła decyzja poszliśmy w końcu spać. Była godz. 01.00 w nocy, gdy zaszyliśmy się w śpiwory. To był niezwykły dzień i wieczór, pełen wrażeń jakich się nigdy nie zapomina…



CDN.



[1] R. Leśniakiewicz – „UFO nad granicą”, Kraków 2000 oraz „Projekt Tatry” Kraków 2002.

czwartek, 24 maja 2012

PERU: ROZWIĄZANO ZAGADKĘ DZIWNYCH ZGONÓW DELFINÓW





Onet.pl podaje dzisiaj następującą informację:



Setki delfinów, które woda wyrzuciła na peruwiańskie wybrzeże, zmarły z przyczyn naturalnych – takie informacje przekazała przedstawicielka rządu Peru podczas wywiadu radiowego.



- Jedną z tych rzeczy, które możemy potwierdzić, jest fakt, że … zgon delfinów nie był spowodowany przez jakąkolwiek ludzką działalność i to jest bardzo ważna informacja – powiedziała minister ds. produkcji w Peru, Gladys Triveno, w rozmowie z RPP Radio.



- To były przyczyny naturalne. To jest naturalna śmierć i proces selekcji naturalnej wyjaśnia także przygotowany raport. Powiedzmy, że gatunki, delfiny, które są bardziej przygotowane, mają większe szanse na przetrwanie – powiedziała Triveno. – Coś takiego dzieje się raz na jakiś czas. To nie jest pierwszy raz. I nie dzieje się to tylko w Peru, ale miało też miejsce w Nowej Zelandii, w Australii i innych krajach, w których wystąpiło to zjawisko.



Rzecznik instytutu opracowującego raport powiedział CNN we wtorek wieczorem, że raport nie został jeszcze opublikowany.



Wiadomo jednak, że pojawienie się blisko 900 martwych delfinów na odcinku 220 kilometrów w rejonie północnego Peru oraz śmierć tysięcy pelikanów w tamtym rejonie i w sąsiednim Chile wywołały ogromny niepokój wśród mieszkańców, a także organizacji zajmujących się ochroną środowiska.



Co najmniej jedna organizacja tego typu w Peru głośno stwierdziła, że śmierć delfinów mogło spowodować wydobycie ropy, które odbywa się w tym rejonie.



- Widzimy, że w ich ciele można znaleźć bąbelki powietrza, które powstały w wyniku wysokiego ciśnienia. Te zwierzęta znajdują się pod wodą, wstrzymując oddech, narażone na nagłe i głośne hałasy, co powoduje, że zwierzęta te uwalniają azot, co tworzy bąbelki, które w końcu niszczą ich komórki – wyjaśniał Carlos Yaipen-Llanos z Scientific Organization for the Conservation of Aquatic Animals.



Przedstawiciele rządu nie zgadzają się z tym twierdzeniem, argumentując, że nie ma na to żadnych dowodów.



Na początku tego miesiąca, władze Peru podały, że ciepła woda u wybrzeży kraju jest powodem śmierci ponad pięciu tysięcy ptaków morskich.



Jak napisała państwowa agencja informacyjna Andina, peruwiańskie ministerstwo środowiska poinformowało, że nadal bezpieczne jest spożywanie owoców morza i zachęciło wszystkich do wsparcia miejscowych rybaków.



Zgon sporej liczby delfinów w Peru to już trzecia tego rodzaju sytuacja nagłośniona w ostatnich kilku miesiącach.



W lutym woda wymyła na brzeg w Cape Cod na wschodzie Stanów Zjednoczonych w sumie 179 delfinów, z których 108 zwierząt było martwych. Informacje te potwierdziła Międzynarodowa Fundacja Opieki nad Zwierzętami (International Fund for Animal Welfare). Biolodzy morscy wciąż próbują ustalić przyczynę śmierci tych zwierząt.



Z kolei na początku marca, amatorskie wideo nakręcone na plaży w Rio de Janeiro w Brazylii pokazało, że na brzegu znalazło się ponad 30 delfinów. W tym przypadku na szczęście wszystkie zwierzęta wróciły bezpiecznie do morza. (Onet.pl)



* * *



Mój przyjaciel zwykł był określać takie – pożal się Panie Boże „wyjaśnienia” jędrnym określeniem: „dupesroły”. Wyraża to bardziej dosadnie to, co w miarę kulturalnie można określić mianem „ściemy”. Dla mnie ta informacja z takim „wyjaśnieniem” jest przykładem iście goebbelsowskiej propagandy – kłamstwo, które o włos mija się z prawdą.



Trudno bowiem przyjąć, że delfiny umówiły się, by popełnić samobójstwo na wąskim pasie peruwiańskiego wybrzeża! A w kontekście tego, co wiemy o tych zwierzętach i o zwierzętach w ogóle, to jedynie człowiek przejawia skłonności samobójcze… Zwierzęta starają się przetrwać za wszelką cenę, bo kieruje nimi instynkt przetrwania i zachowania gatunku.



Prawda zapewne wygląda inaczej, a jak czytamy dalej z notatki wynika, że mamy do czynienia z wydobyciem ropy. No i wszystko staje się jasne i tu jest ten pies – pardon – delfin pogrzebany. Wystarczy odpowiedzieć na pytanie: który koncern wydobywa ropę w Peru i wszystko będzie jasne: są to m.in. kanadyjski Canadian Petroleum Company i Talisman Energy. W roku 2009 koncerny te były pomawiane o usiłowanie eksterminacji indiańskich plemion w Peru. Sprawie ukręcono łeb – jak zwykle w takich przypadkach (=> http://translate.google.pl/translate?hl=pl&langpair=en%7Cpl&u=http://indigenouspeoplesissues.com/index.php%3Foption%3Dcom_content%26view%3Darticle%26id%3D14878:peru-oil-drilling-divides-community%26catid%3D23%26Itemid%3D56)    Ogromne pieniądze są w stanie wygenerować nie takie bajeczki na temat niszczenia środowiska!



Jest jeszcze inna możliwość, a mianowicie – radioaktywne skażenie wody. Jeden z internautów skomentował to tak:



Wcześniej masowo ginęły foki na pn. Pacyfiku - Kamcztka, Alaska. Potem delfiny za zach. wybrzeżu USA, potem Peru. Dziwnie się to zgadza z kierunkiem prądów morskich. Opływają Japonię, potem Kamczatka, Alaska, na południe wzdłuż wybrzeża USA i zakręt na zachód na wys. Galapagos. Giną gatunki żywiące się rybami. A jeśli przyczyną jest Fukushima i magazynujące radioaktywne pierwiastki w swych ciałach ryby?



Inne głosy jednak optują za skażeniami chemicznymi czy innymi:



Stwierdziły że są słabe i gorsze od reszty i popełniły samobójstwo - aha i jeszcze wcześniej doradziły to samo ptakom i one też celowo spadły i się zabiły.... Boże co oni nam wciskają!



Kamień spadł mi z serca. Wszystko co się złego dzieje w przyrodzie spowodowane jest przyczynami naturalnymi. Lasy same się wycinają i zaśmiecają, wody zanieczyszczają, powietrze zatruwa.



..... Tak, ..... to są przyczyny naturalne .......... Wycinanie na globalną skalę drzew, zmiana biegu rzek, niewinne stosowanie na coraz większą skalę środków chemicznych, niewinne obchodzenie się z reakcjami łańcuchowymi, niewinne dotlenianie samolotów i rakiet w czasie lotu, ...... etc ........



Bzdury, stanowiące treść artykułu sugerują teorię spiskową: nie podaje się prawdziwej przyczyny, bo byłaby potworna panika i krach gospodarczy - groźniejsze dla ludzi, niż utrata części populacji w wyniku zatrucia i wyłączenia płn. Pacyfiku z roli producenta żywności. Kataklizm.



Albo to wielka ściema bo nie chcą opublikować przyczyny ich śmierci. Albo to prawda, co wcale nie wróży nam nic dobrego. Jeśli delfiny postanowiły "wymrzeć" na taką skalę, to znaczy że w przepowiedni Majów jest więcej prawdy niż wszyscy myślą. Delfiny jako gatunek bardziej rozwinięty i wyczuwający wibracje wcześniej wyczuły zmiany, które nadchodzą i postanowiły porzucić materialną powłokę - proszę się nie nabijać, to jest oczywiście teoria, ale ona istnieje. Kto ciekaw poszuka w necie tematyki wymiarów, gęstości, energii - w powiązaniu z 2012 itd... Nie negujcie od razu. Tylko ślepy nie widzi napięcia, które od jakiegoś czasu rośnie na świecie. Wszystko zmierza do kulminacyjnego punktu. Zwierzęta też to czują...   



Te głosy wskazują na to, że nikt myślący normalnie nie wierzy w rządowe zapewnienia. Brzmi to całkiem nieźle i uczenie, ale osobiście jednak stawiam na zatrucie wody materiałami ropopochodnymi i metanem. Szczególnie metan działa oszałamiająco na mózgi ssaków, a nie zapominajmy, że delfiny są jednymi z najinteligentniejszych stworzeń na tej planecie. Pisałem już o tym na tym blogu i nie będę się powtarzał.



Może bym uwierzył w opowiastki peruwiańskiej ministry od produkcji – a zatem osoby związanej z przemysłem i produkcją, ale wczoraj dowiedziałem się o zatruciu pasa plaży w Czołpinie:



CZOŁPIN, SKAŻENIE PLAŻY W CZOŁPINIE



Pomorskie. Tajemnicza lepka maź zaatakowała nadbałtycką plażę w Czołpinie na terenie Słowińskiego Parku Narodowego.



Na odcinku 13 kilometrów piasek pokrywały grudki, które poruszone patykiem zaczynały się palić. Maź usunęli strażacy, ale plaża ma być niedostępna jeszcze w piątek. Nikt nie potrafi określić, co skaziło Czołpin. Wiadomo tylko, że grudki są toksyczne, zawierają fosfor i brom. (SE.pl)



I jeszcze notatka w „Dzienniku Bałtyckim” z 22.V:



Pow. słupski: Łatwopalna substancja na plaży k. Czołpina. Teren został zamknięty



Niebezpieczna substancja zawierająca fosforany skaziła plażę w okolicach Czołpina (pow. słupski). Teren został zabezpieczony przez straż pożarną na odcinku około 14 kilometrów.



 Do skażenia doszło na terenie Słowińskiego Parku Narodowego. Substancja została znaleziona w poniedziałek po południu. Teren został zamknięty na odcinku 14 kilometrów i zabezpieczony przez pracowników Urzędu Morskiego w Słupsku, Słowińskiego Parku Narodowego oraz funkcjonariuszy Straży Granicznej z Ustki.



Skład chemiczny substancji nie jest jeszcze dokładnie znany.- Prawdopodobnie zawiera fosforany, ale nie wiemy dokładnie co to jest - informował nas we wtorek rano Zbigniew Strompski z Państwowej Straży Pożarnej w Słupsku. - Substancja przy poruszeniu i kontakcie z tlenem zapala się.



Specjalistyczny pododdział chemiczny Marynarki Wojennej pobrał próbki i dokonał analizy zawartości substancji.



Stwierdzono obecność fosforanu bromu w badanym materiale.



- Akcją kieruje Państwowa Straż Pożarna. Substancję zbierają strażacy i pracownicy gminy Smołdzino. Następnie przy nadzorze Wojewódzkiego Inspektora Ochrony Środowiska materiał zostanie wywieziony i zutylizowany przez specjalistyczną firmę - informuje Tomasz Bobin, dyrektor Urzędu Morskiego w Słupsku. - Źródło pochodzenia substancji na tę chwilę nie jest znane. Profilaktycznie w dniu dzisiejszym cały pozostały obszar brzegu morskiego administrowanego przez Urząd Morski w Słupsku został poddany monitoringowi. Nie stwierdzono występowania zanieczyszczeń w innych rejonach. Podobne działania zostały przeprowadzone przez Urząd Morski w Gdyni, również z negatywnym rezultatem.



Dodatkowo pracownicy Urzędu Morskiego z Gdyni wykonali kurs samolotem i sprawdzili wodę z powietrza. Nie stwierdzili zanieczyszczeń.



- Zakończenie działań planowane jest na środę, 23 maja - dodaje Tomasz Bobin.



Nie wiadomo, w jaki sposób substancja dostała się do wody. Dyrektor Urzędu Morskiego w Słupsku poinformował o zanieczyszczeniu wojewodę.



Strażacy apelują, żeby nie zbliżać się do skażonego terenu i w żadnym wypadku nie dotykać ciemnej, lepkiej substancji. (Robert Gębuś - Dziennik Bałtycki)



A potem się ludzie dziwią, że zwierzęta morskie giną „z niewyjaśnionych przyczyn” czy „z przyczyn naturalnych”! Idę o zakład, że za pomorami zwierząt stoją jak zwykle – tylko i wyłącznie ludzie, którzy mają z tego wielkie pieniądze. I tylko oni. 



Co do tajemniczej palnej substancji, to sądzę, że może to być uwolniona substancja palna ze skorodowanych zapalających bomb lotniczych, które Rosjanie zatopili na naszych wodach terytorialnych w latach 80. ub. stulecia. Podobny przypadek miał miejsce na Litwie, gdzie na początku lat 90. ze skorodowanych bomb lotniczych wydostał się biały fosfor, który poparzył kilkadziesiąt osób - głównie dzieci. Radziecka Flota Bałtycka własnie w ten sposób "utylizowała" przedatowane bomby i inne środki walki topiąc je w Bałtyku, a zatem istnieje wysokie prawdopodobieństwo, że i w tym przypadku mamy do czynienia z takim procederem...   

UFO VERSUS WIELKIE FALE (2)

Mapka obrazująca powstanie i propagacje grudniowego tsunami z 2004 roku. Liczby przy strzałkach oznaczają czas dopływu fal tsunami w godzinach i minutach. (Rys. R.K.L.) 

Robert K. Leśniakiewicz, Leszek Owsiany, Jacek Kozłowski



Przemilczane ostrzeżenie?



Pierwsze spostrzeżenie łączące UFO z kataklizmem pojawiło się już 26 grudnia 2004 roku, na łamach hinduskiego „India Daily”, gdzie pojawił się materiał sygnowany przez Kirana Chaube, który pisze tak:



OBSERWACJE UFO PONAD IRAŃSKIMI INSTALACJAMI NUKLEARNYMI –

IRAŃSKIE SIŁY POWIETRZNE MAJĄ ROZKAZ JE STRĄCIĆ, ALE BRAK IM MOŻLIWOŚCI TECHNICZNYCH



Irańczycy donoszą o przelotach Nieznanych Obiektów Latających na niskich pułapach ponad ich instalacjami nuklearnymi, jak kraj długi i szeroki. stany Zjednoczone mają doskonałe zdjęcia i obrazy satelitarne tych instalacji i nie muszą stosować nisko latających samolotów szpiegowskich do rozpoznawania zamiarów irańskich naukowców i inżynierów nuklearnych.



Źródła w Iranie twierdzą, że tamtejsze siły powietrzne przyjęły informacje o tych incydentach i sądzą, że są to amerykańskie maszyny szpiegowskie, i co za tym idzie – wydano rozkaz zestrzeliwania, w przypadku pojawienia się ich w zasięgu wzroku.



Źródła podały także, iż siły powietrzne próbowały zestrzelić jedno, pojedyncze UFO, ale im się to nie udało. Wielu tamtejszych lotników twierdzi, że Iran nie ma technicznych możliwości zestrzelenia NOL-a przy użyciu posiadanego sprzętu.

(I dalej następuje wyliczenie ilości posiadanych przez Iran samolotów myśliwskich.)



Co z tego wynika? – ano to, że Ktoś wiedział o mającym nastąpić kataklizmie i obserwował instalacje nuklearne, które stanowiłyby potencjalne zagrożenie w przypadku trzęsienia ziemi... Gdyby w zasięgu trzęsienia ziemi z 26 grudnia znajdowały się elektrownie jądrowe, to katastrofa w Czernobylu byłaby kaszką z mleczkiem w porównaniu z piekłem, jakie wybuchłoby po ich awarii!...

     

Tymczasem ponownie „India Daily” w swym wydaniu internetowym z dnia 31 grudnia 2004 roku podaje, że:



NIEZWYKLE WIELKĄ ILOŚĆ UFO ZAOBSERWOWANO PRZED TRZĘSIENIEM ZIEMI I TSUNAMI W AZJI POŁUDNIOWO-WSCHODNIEJ

- czy Oni chcieli nas ostrzec?



Czy jest to tylko przypadek? Wielu ludzi zamieszkujących na terenach dotkniętych trzęsieniem ziemi i tsunami relacjonuje o obserwacjach wielkiej aktywności UFO nad tymi terenami przed tą katastrofą. Mieszkańcy stanu Tamil Nadu, Andamanów i Nikobarów, a także Indonezji donoszą o pojawieniu się Nieznanych Obiektów Latających na niebie.



Tamtejsze media nie wiedzą, co począć z falą doniesień o UFO zalewającą ich redakcje. Wydaje się, że te NOL-e pojawiały się na niebie i jakby chciały im coś zakomunikować.



Pewne wydarzenia wskazują na to, że trzęsienie ziemi i następujące po nim  tsunami mogły być rodzajem eksperymentu. W Port Blair – stolicy Andamanów – kilkoro turystów obserwowało w ubiegłym tygodniu dziwny, milczący i srebrzysty obiekt latający. W tym samym czasie podobny obiekt widziany był w odległych zakątkach Sumatry.



Zgodnie z ekspertami od UFO, Nieznane Obiekty Latające pojawiają się zawsze w rejonach, które ma dotknąć jakaś katastrofa, tak jakby wyczuwały je na odległość. Kilku z nich sądzi, że Oni chcieli się z nami porozumieć w celu ostrzeżenia nas. Kilku innych zaś twierdzi, że to właśnie NOL-e stymulują naturalne katastrofy na Ziemi.



Indie – zwłaszcza region Himalajów, Chiny i Indonezja doświadczyły ciężkiej fali nalotów UFO na swe terytoria. Także odległe regiony Bangladeszu, Myanmaru, Śri Lanki i Wysp Andamańskich meldowały o podobnych obserwacjach.



Rząd Indii oraz wojsko było spokojne przez długi czas w obliczu tej fali UFO. Niektórzy ludzie sądzą, że Indie w ostatnich dniach nawiązały kontakt z Obcymi, podobnie jak Ameryka w połowie XX wieku.



Zwiększona ilość obserwacji NOL-i na świecie pozwala sądzić, że czekają nas jeszcze wielkie kataklizmy. Czekają nas wstrząsy podziemne, wybuchy wulkanów i inne katastrofy naturalne.

Ustawienie się w jednej linii Słońca, Wenus, Ziemi, Księżyca i Jowisza jest niebezpieczne, bowiem może doprowadzić do tego, że trzęsienia ziemi będą na porządku dziennym. I w rzeczy samej – Indie przeżyły wiele trzęsień ziemi w ostatnim czasie.



Trzęsienia ziemi w Indiach nie mają nic wspólnego z japońskimi.



Być może Obcy chcą nam zasygnalizować niebezpieczeństwo płynące z układu planet w Systemie Słonecznym, który wywiera zły wpływ na tektonikę Ziemi.



Dawni Egipcjanie i Majowie zawsze bali się układu planet w jednej linii. Skąd oni wiedzieli, że to może wywołać katakliczne trzęsienia ziemi? Być może oni wiedzieli to od Obcych i potrafili ta wiedzę wykorzystać, a to jest coś, czego my się musimy jeszcze nauczyć!



Hmmm... – coś w tym jest, bowiem wszyscy jeszcze pamiętamy Wielką Wodę w 1997 roku i towarzyszące jej obserwacje NOL-i w całej Polsce południowej. Sygnały o zwiększonej aktywności UFO nad Malezją dostaliśmy także od naszych korespondentów: Patricka Monceleta z Jarring na Borneo i dr Ahmada Jamaludina z Kuantanu. To zresztą im zawdzięczamy powyższe informacje. Tak nawiasem mówiąc, to o incydentach z UFO i USO słyszało się tam od dawna – a szczególne zagęszczenie tych wydarzeń ma miejsce właśnie w rejonie Morza Andamańskiego, Cieśniny Malakka i Zatoki Syjamskiej.



Powróćmy jeszcze do meteorytów. Jak donosi „WorldNetDaily” z dnia 12 stycznia 2005 roku, tego dnia w Indiach spadł niezwykły meteoryt:



WYBUCHAJĄCA KULA OGNIA WSTRZĄSNĘŁA ZIEMIĄ



Wieśniacy z jednej z hinduskich wiosek przeżyli wstrząs, zaś władze są zaniepokojone potężna eksplozją, która miała miejsce we wtorkowy wieczór (czyli 11 stycznia).



„Widziałem lecącą w powietrzu kulę ognia” – opowiadał miejscowy farmer Gangaram Waghmare reporterowi jednej z gazet z Bombaju. „To leciało szybko ku ziemi i nie mogłem niczego zrobić. Moim domem potrząsnęło solidnie i wszystkie garnki spadły na ziemię” – powiedział on.

Niemal wszyscy mieszkańcy miejscowości Khopoli, Uran i Panvel odczuło impakt. Ludzie uciekali ze swych domów w obawie przed ich zawaleniem się. [...]



Policja z Navi Mumbai  przyjęła ogółem ponad 80 telefonów w sprawie tego impaktu. Meteoryt widziano ostatni raz nad niemal kolistym stawem w wiosce Apata k./Khopoli. Kontrolerzy ruchu lotniczego powiedzieli, że wszystkie samoloty przelatujące nad tym obszarem były nienaruszone, zaś Mumbai Meteorological Departament orzekł, że nie mógł to być żaden meteoryt czy asteroid. (!!!)



Mało tego – funkcjonariusze Indian Space Research Organization stwierdzili, że nie mogły to być szczątki sztucznego satelity czy innego „złomu kosmicznego”. (!!!)



Policja dotąd – mimo intensywnych poszukiwań – nie znalazła żadnego śladu impaktu tajemniczego obiektu. [...]



W ubiegłym roku na całym świecie zaobserwowano wiele UFO, tajemniczych kul świetlnych i świateł wiszących na niebie. Takie dziwne obserwacje miały miejsce także w Iranie, Chinach, Indonezji i Australii.



Coś nam to przypomina? – nieprawdaż? Oczywiście Jerzmanowickie Dziwo, o którym pisano już na łamach Nieznanego Świata, ale także spadek i eksplozję Tunguskiego Ciała Kosmicznego – tylko w mniejszej skali!



No właśnie – Chiny! Także i tam zaobserwowano aktywizację Nieznanych Obiektów Latających. „India Daily” w swej sążnistej korespondencji z Ch.R.L., z dnia 9 stycznia podaje, że w spornej strefie indyjsko-chińskiego pogranicza w Ladakhu, dzieją się dziwne rzeczy, a mianowicie:



Zgodnie z tym, co mówią miejscowi Hindusi i Chińczycy, na terenach tych znajduje się wiele podziemnych baz Obcych z UFO, które widać od czasu do czasu, jak wylatują spod ziemi. O tych bazach doskonale wiedzą rządy Indii i Chin.



Ostatnio także wielu hinduskich pielgrzymów do świętej góry Kailash (Kajłas) idących od Zachodniej Przełęczy zaobserwowało dziwne światła na niebie. Miejscowi przewodnicy ze strony chińskiej twierdzą, że nie jest to nic nowego na terenach przylegających do Przełęczy Konga, także spornego terenu granicznego. Te dziwne trójkątne pojazdy powietrzne w całkowitej ciszy wylatują spod ziemi pionowo w górę. Kilku pielgrzymów chciało je dokładniej zobaczyć, ale zostali zawróceni przez chińskie patrole wojskowe i nie zezwolono im przejść na chińska stronę granicy. Kiedy zaś chcieli oni podejść tam od hinduskiej strony, zostali zawróceni przez hinduskie patrole graniczne, tak że musieli oni iść wzdłuż granicy nie zbaczając w żadną stronę. Jak się okazuje – teren ten jest zabezpieczony przez komandosów z hinduskich Sił Specjalnych oraz agencji wywiadu.



Z dalszej części artykułu wynika, że teren ten znajduje się w strefie konwergencji dwóch płyt tektonicznych: Eurazjatyckiej i Dekańskiej i skorupa kontynentalna jest tutaj dwukrotnie grubsza, niż gdzie indziej w świecie. To właśnie dlatego w tej grubej skorupie znajdują się podziemne bazy Ufonautów.



To właśnie tam znajdują się bardzo twarde, granitowe skały i – co najdziwniejsze – ani Hindusi, ani Chińczycy nie zajmują się żadną działalnością wydobywczą – czytamy w dalszym ciągu artykułu – Obszar Aksai-Chin jest wciąż terenem spornym, ale obydwa rządy są dziwnie obojętne, kiedy rzecz dotyczy właśnie tego terenu. [...] Dziwne jest to, że Chińczycy po wygranej wojnie w 1962 roku zajęli Aksai-Chin i  wybudowali tam strategiczną drogę, ale używają innej – alternatywnej drogi, która nie przebiega przez Kongka-La...



Niedawno w miejscowej szkole ogłoszono konkurs plastyczny. Na co najmniej połowie rysunków czy malunków znajdują się dziwne obiekty na niebie, które wylatują wprost z gór.



Wielu ufologów twierdzi, że Ufici mają swe bazy pod dnem oceanów i pod górami. Coś podobnego dzieje się i pod Kongka-La, gdzie podejrzane obiekty wylatują z wysokich gór (Himalajów), a obydwa rządy lokalnych mocarstw odmawiają komentarza na temat, czym one są.



Alternatywnym wyjściem są bazy strategicznych sił powietrznych tychże mocarstw. Ale w takim razie dlaczego nie umieszczono ich na bezludnym terytorium, a w pobliżu szlaków pielgrzymich, handlowych, w spornej strefie granicznej? Dlaczego ludzie wciąż opowiadają o obserwowanych tam Nieznanych Obiektach Latających?



Nawiasem mówiąc, o podziemnych bazach Obcych  na tym terenie ponoć pisał sam słynny Mikołaj Roerich w swych pamiętnikach! Także wspomniany już tutaj Patrick Moncelet jest zagorzałym stronnikiem Obcej obecności na tych terenach, i jak twierdzi w swej korespondencji – podróżując po Indiach wielokrotnie o nich słyszałem od różnych osób.



Kto za tym stoi???...



A u nas? U nas też działy się dziwne rzeczy, że wspomnimy sygnalizowane przez KKK oraz IRG Toruń obserwacje Nieznanych Obiektów Latających, o których napiszemy kiedy indziej, a które również sugerują, że coś się dzieje wokół nas, ponad  i pod nami...


Co mogło spowodować ten kataklizm, w wyniku którego życie straciło ćwierć miliona ludzi, a straty materialne sięgają setek miliardów dolarów? Odpowiedzi może być kilka:



v    Kataklizm został spowodowany przez czynniki naturalne – złamanie się fragmentu Płyty Oceanu Indyjskiego wsuwającej się pod Płytę Birmańską i w rezultacie dało to wstrząsy podziemne o ogromnej sile. W Tajlandii nie notowano silnych trzęsień ziemi i tsunami od 300 lat, więc istniejące naprężenia w skałach obu płyt musiały być niezwykle silne. Ich rozładowanie się spowodowało katastrofę, której skutki widzimy codziennie na ekranach TV.

v    Kataklizm został wywołany przez uderzenie meteorytu w miejsce, które potem stało się epicentrum katastrofy. Rzecz w tym, że byłby to meteoryt nie należący do żadnego znanego nam roju. Wprawdzie nikt nie zauważył przelotu takiego meteoroidu nad rejonem epicentrum, ale istnieje możliwość, że ktoś, kto to widział zginął w późniejszym terremoto i tsunami...

v    Kataklizm naturalny (powstały z powodów wymienionych powyżej) był przewidziany przez Ufitów, którzy usiłowali nas przed nim ostrzec, nie mogąc ingerować w bieg wypadków.

v    Istnieje wszakże jeszcze jedna możliwość – a mianowicie taka, że Ufitom nie udało się go powstrzymać – jak to mogło być w przypadku Tunguskiego Ciała Kosmicznego (vide Nieznany Świat nr 2/2005) czy Wielkiego Bolidu Tureckiego z dnia 1 listopada 2002 roku (o czym też było na łamach „Nieznanego Świata”), kiedy to Obcy zlikwidowali potencjalne zagrożenie ze strony takiego ciała kosmicznego – w przypadku ostatniego kataklizmu do tego nie doszło i wszystko skończyło się potworną katastrofą.

v    Kataklizm ten był wynikiem walki pomiędzy dwoma rasami Obcych z Kosmosu, którzy niszcząc się nawzajem niejako à propos i przy okazji zamordowali 250.000 Ziemian! Jest to wygodny argument dla stronników teorii o krwiożerczości Kosmitów i zwolenników poglądów prof. dr inż. Jana Pająka oraz w łagodniejszej formie –  Bronisława Rzepeckiego. To czysta Spiskowa Teoria Dziejów, ale tak też mogło być – niestety...

v    Kataklizm ten został spowodowany przez ludzi, którzy testowali nową broń, a która wymknęła się im spod kontroli – albo...

v    ...istnieje także możliwość, że broni tej użyto celowo przeciwko krajom, które mają swe żywotne interesy w tym regionie, co naszym zdaniem jednak pachnie za bardzo STD, ale nie wolno jej pominąć w naszych rozważaniach. Dziwne wydarzenia, które miały miejsce w dniu 15 stycznia 2005 roku w Rzymie, gdzie w pewnej aptece zostało zniszczonych 1500 termometrów i barometrów i ciśnieniomierzy rtęciowych, a w parę dni później unieszkodliwiono wszystkie elektroniczne piloty w Aoście, daje do myślenia właśnie o jakimś poronnym teście broni mikrofalowej – NB, jednej broni z arsenału amerykańskiego programu SDI/NMD... – lub magnetycznej, co atoli jest tematem na osobny artykuł.



Zdajemy sobie sprawę z wagi tego oskarżenia, ale czy w naszym świecie walki o dominację nad nim liczy się naprawdę życie ćwierć miliona ludzi? Dla wyznawców STD to ostatnie wyjaśnienie będzie prawdą absolutną. Nie jesteśmy wyznawcami STD, ale wcale nie możemy odrzucić tej możliwości, a to dlatego, że właśnie takie są mechanizmy, realia i kulisy wielkiej, globalnej polityki. A bronie masowego rażenia wypróbowywano na ludziach niejednokrotnie, że wspomnimy  tylko Hiroszimę i Nagasaki.



Mamy nadzieję, że się jednak mylimy i tak naprawdę był to naturalny kataklizm wynikający z procesów zachodzących w łonie naszej Matki Ziemi. Tak czy owak, sądzimy, że Ludzkość tym razem zacznie myśleć innymi kategoriami i bardziej niż kiedykolwiek będzie zwracała uwagę na zwiastuny nadchodzących przemian i sygnały, które płyną do niej z przeszłości od wizjonerów w rodzaju Nostradamusa i Cayce’a, których prace zaczną wreszcie być traktowane na serio...



Toruń – Jordanów, 2005-01-22 



* * *



To było pisane po straszliwym trzęsieniu ziemi i tsunami w 2004 roku. Dzisiaj, dwa lata po straszliwym trzęsieniu ziemi i tsunami, które obróciło w perzynę nadmorskie miasta Japonii na wschodnim wybrzeżu tego kraju i doprowadziły do katastrofy nuklearnej jeszcze gorszej od katastrofy w Czarnobylu wiemy tyle samo, ile na początku. Moi japońscy korespondenci donosili o obserwacjach UFO nad Japonią, ale w dalszym ciągu nie wiadomo, czym te UFO były. Pod tym względem nie zmieniło się nic…



Także – podobnie jak władze ZSRR w przypadku Czarnobyla – władze japońskie w przypadku katastrofy w Fukushima I EJ nałożyły czapę i knebel na informacje o skażeniach. Jest to pierwsza w historii katastrofa elektrowni jądrowej wywołana przez czynniki naturalne. Niestety nie wiadomo, czy wokół ruin elektrowni pokazują się UFO.



I wreszcie zjawiska sejsmiczne i wulkaniczne zagrażają Europie – silne trzęsienia ziemi we Włoszech i Bułgarii mogą być zwiastunami „budzenia się” Wezuwiusza, albo – co gorsze – superwulkanu Pozzuoli, którego supererupcja byłaby końcem naszej cywilizacji – przynajmniej w Europie.



Również aktywność słoneczna, która ponoć wzrasta i której maksimum nastąpi w maju 2013 roku i słabnące pole magnetyczne Ziemi też stwarza kolejne zagrożenie naświetlenia wszystkich istot żywych na Ziemi potężnymi dawkami promieniowania UV A, B i C. jak widać – siła złego na jednego. W takim przypadku nasza technika, a nade wszystko skażenie antropogenne środowiska naturalnego Ziemi obróci się przeciwko nam, przed czym od lat ostrzegają ekolodzy… - ale kto tam słucha ekologów?



A zatem czekamy na dalszy rozwój wypadków.