poniedziałek, 29 października 2012

Nowy Jork nie został zaatakowany (1)




Andriej Bystrow

W czasie bombardowania Peenemünde, brytyjskie „latające fortece” waliły bombami gdzie popadnie i rozwaliły baraki obozu koncentracyjnego, w których znajdowali się jeńcy wojenni. Zabito 213 więźniów.

Powszechnie znanym jest fakt ostrzału Londynu w czasie II Wojny Światowej niemieckimi rakietami zbudowanymi przez konstruktora Wernhera von Brauna, który potem wyemigrował do USA i został ojcem amerykańskiego programu księżycowego. O wiele mnie wiadomo o strasznym niebezpieczeństwie zagrażającym Ameryce i o tym, jako udało się je zlikwidować. Istnieje do dziś dnia wiele wersji tych wydarzeń. A tak naprawdę, to co się wtedy działo?

Dążąc do gwiazd

„Kosmonautyka to wszystko, co mnie interesuje.” Te słowa zabrzmiały w amerykańskim filmie fabularnym pt. „Wernher von Braun: zdążając do gwiazd”. Wtedy był on kierownikiem amerykańskiego programu księżycowego, człowiekiem, który zawiózł Amerykanów na Księżyc. I w filmie ani słowa nie mówi się o jego planach zaatakowania Nowego Jorku.  
W listopadzie 1944 roku, w Nowym Jorku został aresztowany Erich Himpel, niemiecki agent SD, któremu powierzono ważną misję.
- Niemcy chcieli jako pierwsi oznajmić światu o tym, że Empire State Buidling będzie zniszczony w wyznaczonym dniu i godzinie – opowiada pracownik wywiadu USA. – Moralny efekt tego byłby ogromny. Ale dla tego należało mieć broń, która nadawałaby się do tego celu.
Znakomity dywersant, SS-Sturmbannführer Otto Skorzenny wskazał dwie możliwości wykonania tego planu: pierwsza nich – sterowanie radiem, druga bardziej sensacyjna – Niemcy eksperymentowali z aparaturą pozwalająca naprowadzać rakiety na cel z bazy, z której je wystrzelono i bezpośrednio z rejonu celu. Himpel miał za zadanie ustawić na Empire State Building  aparat, który automatycznie włączyłby się i przyjąłby na siebie pocisk rakietowy. Planowano także zniszczenie innych obiektów – a właściwie całego miasta.
Dowiedziawszy się o ujęciu dywersanta prezydent USA Roosevelt poleciał przekazać go pod sąd wojenny. Przewodniczący sądu wygłosił sentencję wyroku – To be hanged – powiesić – co zrobiono. I bombardowanie Nowego Jorku superrakietami nie doszło do skutku.



Superrakieta

Niemiecki inżynier Hermann Oberg pisał:
Von Braun dał mi zadanie zaprojektować transatlantycką rakietę, która mogłaby dosięgnąć Nowego Jorku.
W październiku 1941 roku Oberg zakończył obliczenia, a von Braun w czasie jednej ze swych rozmów z Hitlerem opowiadał mu o planie zbudowania rakiety do ostrzału Ameryki. Hitler dał mu zadanie skonstruowania takiej rakiety, „skrócić okres badań i wdrożyć ją do produkcji”.
Projekt przybrał swe konkretne kształty. Aggregat-10 o masie 87 ton powinien stać się pierwszym stopniem (boosterem) rakiety V-9. Cały ten kolos ważył 100 ton, w ciągu 35 minut lotu powinien donieść do Nowego Jorku ładunek wybuchowy o masie 1000 kg TNT! Jednakże próbny odpał rakiety okazał się nieudanym.  Także wywiad Aliantów nie zasypiał gruszek w popiele i rozpracował tajną operację…

Operacja Aliantów

Celem operacji było unieszkodliwienie poligonu i laboratorium von Brauna w Peenemünde na wyspie Usedom/Uznam. Przygotowania zaczęły się od zaraz i to w największej tajemnicy. Piloci brytyjskich bombowców w czasie pięciu tygodni wielokrotnie przelatywali nad Uznamem. Dlaczego? – tego im nie powiedziano. Niemcy przyzwyczaili się do tych przelotów, zaś siły oplot. Wyspy otrzymały rozkaz: nie otwierać ognia, nie podnosić myśliwców, aby nie ściągnąć uwagi wroga. Ale zamaskowanie obiektów dla Anglików i Amerykanów nie miało żadnego znaczenia: dzięki pracy wywiadu oni doskonale wiedzieli o przeznaczeniu Peenemünde i toczących się tam pracach.



Trzeba powiedzieć teraz o tym, czym naprawdę była wyspa „rakietowego barona”. Von Braun dysponował na Uznamie 20.000 ludzi: uczonych, konstruktorów, inżynierów, robotników. W północnej części wyspy znajdowało się lotnisko, najlepsze w świecie laboratorium aerodynamiczne i stanowiska startowe dla rakiet. Nieopodal wybudowano Erprobungstelle der Luftwaffe Peenemünde Werk West, a Heeresversuchenanstallt (HVA) Werk Ost zbudowano na wschód od niego. Od południa wzdłuż brzegu zastrzeżonej strefy rozmieszczona była Stacja Seryjnych Doświadczeń Süd  i miasteczko naukowców. Na południe od jeziora Kölpinsee, w kierunku wsi Karlshagen został umieszczony zakład produkujący płynny tlen i stanowiska próbne (hamownie). Na stałym lądzie – w odległości 4 km na zachód postawiono stację radiowego naprowadzania. Tam też bazowały myśliwce ochrony.

Katastrofa

18 sierpnia 1943 roku, Peenemünde zostało przez radio poinformowane o zbliżanie się strumienia samolotów, ale nikt nie zwrócił na to szczególnej uwagi.
O północy nad ośrodkiem zapłonęły światła. Były to „światła choinkowe”, jak piloci nazywali wielopunktowe flary oświetlające cel. Poleciały bomby i pojemniki z fosforem i mieszaniną zapalającą. 500-kilogramowe bomby zmazały z powierzchni ziemi wszystkie betonowe budynki, w niebo buchnęły płomienie pożarów. Oszołomieni Niemcy nie od razu oprzytomnieli – najpierw otworzyły ogień zenitówki, a potem wystartowały myśliwce. Tej nocy lotnicy zrzucili na cel 1500 ton bomb. Ze wszystkich brytyjskich bombowców biorących udział w rajdzie, niemieckim zenitówkom i pilotom udało się strącić 47 maszyn. Straty Luftwaffe wyniosły 16 samolotów zniszczonych w powietrzu i 41 na lotniskach. W meldunku do szefa sztabu OKL gen. płk Hansa Jeschonnka przekazano informacje o stratach. Jeschonnek nie zdążył otrzymać tego meldunku. Jeszcze tej samej nocy po telefonicznej rozmowie z Führerem się zastrzelił.

Nie podlega odbudowie

Przybyli saperzy i próbowali cokolwiek uratować, ale zniszczenia i straty były tragiczne. Zginęło około 800 ludzi, wśród nich naczelnik poligonu Hoffer, specjalista od silników rakietowych dr Thiel, starszy inżynier Walter i gen. mjr von Schame-Glitschinsky. W popioły i zgliszcza obróciły się elektrownia, tlenownia, osiedle personelu technicznego i pół laboratorium. Nie zostały zniszczone tylko dobrze zamaskowane stanowiska startowe, tunel aerodynamiczny i laboratoria pomiarowe.
Rankiem do Peenemünde pojawił się naczelnik RSHA SS-Obergruppenführer Kaltenbrunner. Przywiózł on rozkaz Führera nakazujący jak najszybsze odbudowanie rakietowego centrum.
Uważam program badań i produkcji broni specjalnego przeznaczenia – pisał Hitler – za nadzwyczaj ważny. […] Daję rozkaz rozpatrywania jego jako absolutny priorytet w likwidowaniu następstw katastrofy.
SS-Sturmbannführer dr Wernher von Braun i gen. mjr Walter Dornberger zapewnili Kaltenbrunnera: dołożą oni wszelkich starań, by wypełnić rozkaz Hitlera. Ale odbudować tego się nie udało. Trzeba było porzucić plany rakietowego ostrzału Nowego Jorku.

Wspomnienia

Kiedy w styczniu 1945 roku stało się jasnym, że Armia Czerwona podchodzi coraz to bliżej – pisał von Braun – stałem się w Peenemünde przeciwieństwem samego siebie. Otrzymałem pół tuzina rozkazów, które nakazywały mi ewakuację. Ale nie było to takie proste. Inne rozkazy władz miejscowych głosiły: „Pozostawać na miejscu, a każdy kto nie zechce bronić ziemi Pomorza, będzie rozstrzelany jako dezerter.”
Tak więc zwołałem zebranie naczelników działów i zaznajomiłem ich ze wszystkimi przeciwstawnymi rozkazami. Powiedziałem: „Powinniśmy sami podjąć decyzję.” W głosowaniu jednogłośnie zdecydowano wyjazd na zachód. Zebrałem personel i przeczytałem im rozkazy o ewakuacji. Te drugie przemilczałem i dokonaliśmy dyslokacji. Ta decyzja była zgodna z rozkazem Führera.”

Amerykański bohater

Von Braun postarał się zdemontować obiekty. 2000 ciężarówek wywiozły tysiące ton ładunku – korpusy i maszynerię rakiet, naukowe opracowania, dokumenty, szkice i dzienniki pracy. Wszystko to dostało się Amerykanom i oczywiście – sam konstruktor rakiet – SS-Sturmbannführer von Braun – ulubieniec Hitlera i Himmlera, który gotował zagładę Nowego Jorku. „Dążący się do gwiazd” uczony, geniusz, który doprowadził Amerykanów na Księżyc.

CDN.