czwartek, 16 maja 2013

Wizyta w Tyńcu


Budynek Opactwa od strony Wisły

W dniu wczorajszym skorzystaliśmy z pięknej pogody i przejechaliśmy się do Tyńca – w celu zwiedzenia tamtejszego opactwa oo. Benedyktynów. Od dawna miałem zamiar tam się przejechać, ale wciąż coś stawało na przeszkodzie. Tym razem wreszcie udało się tam pojechać.

Najpierw obejrzeliśmy sobie najbliższą okolicę opactwa. Powstało ono  w XI wieku i jest to pierwszy klasztor wzniesiony w ogóle na ziemiach polskich. Wybudowano go w czasach, kiedy ziemie krakowskie należały do Księstwa Wielkomorawskiego i znajdowały się pod okupacja czeską. Wikipedia ujmuje to tak:

Przypuszczalnie organizm państwowy stworzony przez Wiślan upadł pod naporem Państwa Wielkomorawskiego, a jego ziemie dostały się w orbitę wpływów Wielkich Moraw. Nie da się na razie potwierdzić dalej idących hipotez. Ogólnie rzecz biorąc nie ma wiarygodnych informacji na temat tego, co działo się z Krakowem przez okres od 2 poł. IX wieku aż do połowy X w. Musiał się jednak znaleźć w strefie wpływów czeskich. Na czasy panowania czeskiego przypada prawdziwy rozkwit Krakowa. Okres ten da się już uchwycić w źródłach pisanych. Po raz pierwszy dwukrotnie wspomina o Krakowie w swojej Relacji z około 966 roku Ibrahim ibn Jakub – żydowski kupiec z (arabskiej wówczas) Tortosy, który opisuje Kraków jako ważny ośrodek handlowy i bogaty gród:
Królowie ich (tj. Słowian) są w tej chwili czterej: król Bułgarów i Bojesław, król Fraga, Bojma i Krako i Mśko, król północy i Nakon na krańcu Zachodu.
Miasto Praga jest zbudowane z kamienia i wapna. Jest ono najzasobniejsze z krajów w towary. Przybywają do niego z miasta Krako Rusowie i Słowianie z towarami. I przychodzą do nich z krain Turków muzułmanie, Żydzi i Turcy również z towarami...”
Kolejnym ważnym źródłem jest zapis pod rokiem 999 w Kronice Czechów Kosmasa z Pragi. Zdaje się on potwierdzać okupacyjny charakter władzy czeskiej na tym terenie z garnizonem wojskowym w mieście:
Albowiem polski książę Mieszko, nad którego nie było podstępniejszego człowieka, wnet zabrał podstępem miasto Kraków, zabiwszy mieczem wszystkich Czechów, których tam znalazł.
Zapis ten budzi wątpliwości wśród historyków, jako że w 999 roku Mieszko nie żył już od 7 lat. Przyjmuje się zatem, że chodzi o Bolesława Chrobrego, lub też że jest to jeden z błędów Kosmasa w chronologii tego okresu. Jakkolwiek było, po tym zdarzeniu nastąpiła stabilizacja władzy politycznej w Krakowie, który przeszedł na długie lata pod panowanie polskie. Za czasów panowania Bolesława Chrobrego powstało tu biskupstwo oraz rozpoczęła się budowa Katedry Wawelskiej.
Opactwo, usytuowane na wapiennym wzgórzu nad Wisłą, ufundował najprawdopodobniej Kazimierz I Odnowiciel w 1044 r. Działo się to po kryzysie młodego państwa, wywołanym pogańskim buntem i czeskim najazdem. Benedyktyni mieli wspierać odbudowę państwa i Kościoła. Pierwszym opatem został Aaron. Część badaczy uważa natomiast, iż opactwo tynieckie dla benedyktynów obecnych wcześniej w Krakowie ufundował dopiero syn Kazimierza Odnowiciela, Bolesław II Szczodry.


Rzecz jest ciekawa, bo Opactwo zostało wzniesione na ogromnej, wapiennej skale, która częściowo rozpękła w czasie wielkiego trzęsienia ziemi w 1786 roku, a dwa ogromne skalne bałwany runęły do Wisły tworząc malownicze uroczysko. Wzgórze wapienne, na którym stoi Opactwo jest pocięte żlebami i rozpęknięciami skalnymi. Poza nimi znajduje się w nim kilka dość głębokich dziur, które wyglądają jak mikrojaskinie…

Następnie – po obejściu Opactwa dookoła – zwiedziliśmy kościół, który stanowił mieszaninę stylów wczesnego romańskiego, gotyku i baroku, które wyznaczają jego wiek i kolejne przebudowy. Oglądaliśmy fragmenty starego klasztoru, w tym fragmenty fresków, które jako żywo przypominały te, które znaliśmy z templariuszowskich kościołów w Ludrovej i Martinčyku na Słowacji. Tamte kościoły powstały w wiek później… - ale i tu i tam czuło się tą samą manierę malarską, którą podziwiamy dzisiaj – w ponad 900 lat później.

Czy w Tyńcu byli Templariusze? Nie, nie byli. Zostali oni sprowadzeni na Słowację i Morawy dopiero w XII wieku. Zastanawiało mnie, dlaczego mieli oni bronić północnych granic Królestwa Węgierskiego i Moraw. O ile obrona wschodnich granic przed Tatarami była czymś oczywistym, to od północy w zasadzie nic im nie zagrażało. Otóż nic bardziej mylnego – zagrażali im władcy Polski, która pod rządami Piastów powoli rosła w siłę i mogła rościć (i rościła) pretensje do ziem leżących na południe od Tatr i Beskidów. Kronika wydarzeń na południowych granicach Królestwa Polskiego nie była wcale taka idylliczna, jak to sobie wyobrażamy:
v Najazdy czeskie w latach 988-990,
v Wojny z Cesarstwem i Czechami w latach 1002-1018,
v Przegrana przez Polskę wojna polsko-niemiecka, w której Czesi stanęli po stronie Cesarstwa w latach 1028-1031,
v Najazd Brzetysława I na Polskę w 1038/39 i potem akcje odwetowe Kazimierza I w latach 1042-1050,
v Wyprawa polsko-niemiecka na Węgry w 1051 roku,
v Najazd Bolesława II na Czechy w 1060 roku,
v Walki o tron węgierski w 1060 roku pomiędzy Belą I a Andrzejem I,
v Najazd Bolesława II na Czechy w 1072 roku,
v Najazd Bolesława II na Czechy w 1076 roku,
v Wyprawa węgierska na Kraków w 1077 roku,
v Druga wyprawa węgierska na Kraków w 1086,
v Bitwa nad Gopłem w 1096 roku, w której brali udział Czesi,
v Walki wewnętrzne o supremację Bolesława III Krzywoustego w których brali udział Czesi i Węgrzy w latach 1103-1108,
v Najazd Morawian na Śląsk w 1108 roku,
v Wyprawa Bolesława III na Czechy w 1108 roku,
v Trzy wyprawy Bolesława III na Czechy w latach 1109-1114,
v Odwetowy najazd Czechów na Śląsk w 1110 roku,
v ROK 1118 - POWSTANIE ZAKONU TEMPLARIUSZY
v Najazd Węgrów na Polskę w 1126 roku i…
v …odwetowy najazd Polaków na Węgry w 1127 roku,
v Sześć najazdów Czechów na Śląsk w latach 1131-1134,
v Wyprawa Bolesława III na Węgry w 1132 roku,
v Wojna polsko-niemiecka w 1146 z udziałem Czechów po stronie niemieckiej,
v Wyprawa Kazimierza II Sprawiedliwego na Halicz i Węgry w 1189 roku,
v Wyprawa Węgrów na Polskę w 1215 roku,
v Wojna polsko-węgiersko-ruska w latach 1218-1221,

Teraz rozumiem, dlaczego królowie Węgier tak ochoczo przyjmowali Templariuszy w swej północnej prowincji! Po tej wojnie południowa granica Polski się uspokaja, a ciężar konfliktów przenosi się na inne granice. Wygląda na to, jakby na początku XIII wieku na południowych granicach państwa polskiego pojawiło się coś, co skutecznie zatrzymywało zapędy polskich władców. Czy byli to Templariusze stanowiący strefę buforową na Słowacji i Morawach? – tak jak dzisiaj robią to wojska działające pod egidą ONZ? Czy nasi rycerze bili się z nimi w czasie wypraw na Węgry i Czechy?

A co ma do tego tynieckie opactwo? Oglądając dostępne miejsca mieliśmy okazję widzieć piękne freski malowane w manierze w jakiej malowano freski w Ludrovej i Martinčyku. Czy była to ta sama szkoła malarska? Być może tak, bo istnieje dość duże podobieństwo pomiędzy nimi.

Zwiedzamy kościół – mieszanina stylów: od strzelistego gotyku po rozbuchany barok. Najciekawszym obiektem jest tam kazalnica – przypomina ona łódź, w zamyśle artysty łódź piotrową czyli nawę Kościoła. Poza tym wszędzie złocenia i przede wszystkim atmosfera sacrum, którą wprowadzają gregoriańskie śpiewy zakonników na nonę, wśród których rozpoznaję słynnego o. Leona Knabita

I jeszcze słowo o otoczeniu. Nie można było wybrać spokojniejszego i piękniejszego miejsca! Przełom Wisły, rozległe widoki, starodrzew i zamieszkujący go ptaki. Nie ma lepszego miejsca do kontemplacji, jak kontakt ze spokojem i dostojeństwem Natury – tego Bożego Dzieła! Dzieła, do którego podchodzimy tak niefrasobliwie, bez uszanowania, na jakie zasługuje! I gdyby nie brudna, brunatna Wisła i jeżdżące nad nią pojazdy, to można by pomyśleć, że od tysiąca lat niewiele tu się zmieniło…