sobota, 23 sierpnia 2014

Katastrofa gwiazdolotu na wokółziemskiej orbicie?

Na miejscu katastrofy tunguskiej - podejrzany kamień wygladający jak szczątek asteroidy


Igor Somow


Od słynnej tunguskiej eksplozji upłynęło już niemal sto lat. Od tego czasu, na miejscu tej zagadkowej, tunguskiej eksplozji przebywało ponad setka ekspedycji. Dyskusje i dysputy naukowe o naturze tego fenomenu przedłużają się do dziś dnia. Samych tylko oficjalnych hipotez, próbujących wytłumaczyć to "cudo" jest ponad setka! - to meteoryt, błyskawica, piorun kulisty, kometa, eksplozja antymaterii... Dzisiaj chcielibyśmy pokazać Czytelnikom wersję Aleksandra Kazancewa - uczonego i pisarza-fantastę, człowieka, który całe swe życie zawodowe poświęcił badaniem problemu Tunguskiego Fenomenu - dalej TF.


---oooOooo---


    Wybuch Tunguski - to zjawisko, które do dziś dnia nie zostało zbadane we wszystkich swych aspektach - twierdził Aleksander Kazancew - Gdyby do tego wydarzenia doszło 4 godziny wcześniej, to Sankt-Persburg zostałby zmieciony z powierzchni Ziemi: trajektoria lotu TF przebiegałaby bezpośrednio nad nim. A gdyby to miało miejsce w 44 lata później, to zostałoby to zinterpretowane jako atak atomowy i mógłby to być casus belli III wojny światowej - wojny nuklearnej. Co wtedy stałoby się z Ludzkością?

   Ani jedna hipoteza nie wyjaśnia kompleksowo wszystkich anomalii katastrofy, poza fantastyczną. Jeszcze w roku 1946, Kazancew przedstawił swą wersję wybuchu nad tajgą pozaziemskiego statku kosmicznego. Poparli go niektórzy uczeni. No bo jak jeszcze inaczej można było wyjaśnić zapętloną trajektorię lotu tego "meteorytu"? Obiekt, który bezspornie był kierowany...

    Ekspedycje wybrały się w tajgę w celu znalezienia bezpośrednich materialnych dowodów, a w tej licznie była i grupa badawcza, która została wysłana przez samego S. P. Korolowa, który chciał dostać w swe ręce... odłamek marsjańskiego statku kosmicznego!!! I co najciekawsze - ten szczątek został znaleziony!!! Został on znaleziony po 68 latach od eksplozji, o tysiące kilometrów od tajgi tunguskiej, na brzegu rzeki Waszka w Republice Komi. Miejsce to jak raz leży na przedłużeniu trajektorii lotu zagadkowego, tajemniczego TF. Dwóch robotników, którzy wybrali się na ryby, znaleźli na brzegu rzeki niezwykły kawał metalu. Kiedy zwyczajnie uderzyli nim o kamień, to bryznęły zeń snopy iskier. To zainteresowało ludzi, którzy przesłali zagadkowe znalezisko do Moskwy - był to kawał "żelaza" o masie 1,5 kg i srebrzystym kolorze. Uczeni rozpiłowali ten kawał metalu na trzy równe części i wysłali je do trzech instytutów naukowo-badawczych w celu wykonania analiz chemicznych i jakościowych. Co się okazało? W niezwykłym stopie znajdowało się około 67% ceru - Ce, 10% lantanu - La i 8% neodymu - Nd. W znalezisku wykryto także 0,4% czystego żelaza bez tlenków, jak w nierdzewnej kolumnie w Delhi. Wniosek końcowy uczonych był jednoznaczny: nie jest możliwe otrzymanie takiego stopu przy zastosowaniu znanych nam technologii ziemskich. Ciekawy szczegół: w warstwach torfu i gruntu na miejscu TF znajduje się 600-krotnie większa koncentracja metali ziem rzadkich, niż w jakimkolwiek innym miejscu na Ziemi!

   O odkryciu, dokonanym w 1976 roku, prasa doniosła dopiero po 10 latach*. Oto jak skomentował to znalezisko i badania uczonych, członek Komisji ds. Zjawisk Anomalnych, dr nauk technicznych Walentin Fomienko na łamach gazety Socjalisticzieskaja Industrija w numerze z dnia 27 stycznia 1985 roku:
   Kiedy badacze po raz pierwszy zabrali się za badania tego odłamka i na pierwszy rzut oka doszli oni do wniosku, że stanowi on część jakiegoś urządzenia w kształcie koła, torusa, walca lub kuli o średnicy wynoszącej około 1,2 metra. A specjaliści twierdzą, że technologia powstawania takiego spieku do detali o takich dużych rozmiarach, pod bardzo wysokimi ciśnieniami jeszcze nie istnieje. Można jedynie przypuszczać, że ta część grała rolę w przepływie jakiejś dziwnej cieczy, jej właściwości magnetyczne zostały zachowane w strukturze materiału odłamka - wektory namagnesowania w różnych kierunkach różniły się od siebie nawet 15-krotnie.


    A może to jest tylko meteoryt?


    Nie, to jest po prostu niemożliwe i hipoteza meteorytu upada, a to dlatego, że zawartość w meteorytach pierwiastków ziem rzadkich nie różni się w niczym od ziemskiej**. Powiem więcej: meteoryty złożone z samych tylko pierwiastków ziem rzadkich nie mogą istnieć, nawet teoretycznie!

   W roku 1967, amerykański astronom z Kalifornii dr John Bagby, specjalizujący się w sztucznych satelitach Ziemi, odkrył 10 niewielkich księżyców naszej planety, które poruszają się po dziwnych trajektoriach. Mówiąc krótko, nie byłoby w tym niczego dziwnego, gdyby nie to, że Amerykanin dokonał wstecznej ekstrapolacji ich orbit, z której to matematycznej re-ekstrapolacji wyszło mu, że do dnia 18 grudnia 1955 roku, wszystkie te satelity Ziemi stanowiły jedno, masywne ciało! Data ta dokładnie pasowała z eksplozja na niebie, która odnotowali astronomowie! Uczony wskazał na możliwość, iż tego właśnie dnia, na wokółziemskiej orbicie eksplodował pozaziemski gwiazdolot!***

    Wynika z tego uprawnione pytanie: dlaczego do roku 1955 nikt tego ciała nie widział przez teleskop? Przecież nawet nieuzbrojonym okiem w czasie dobrej pogody można zaobserwować sztuczne satelity na niebie.
   - Obserwacje bliskich księżyców Ziemi zaczęły się później. My wystrzeliliśmy pierwszego sztucznego satelitę Ziemi w dwa lata potem, w 1957 roku. Ale to nie jest najważniejsze. Obiekt mógł zejść do punktu wybuchu z innej - wyższej orbity. Jeżeli to zagadkowe ciało niebieskie było gwiazdolotem, to należałoby przypuszczać, że był on koloru czarnego - twierdzi Aleksander Kazancew. - W takim przypadku faktycznie można by zobaczyć z Ziemi jedynie szczątki tego kosmolotu już po eksplozji, kiedy ukazały się jego nie pomalowane czarną farbą odłamki. Nie zapominajmy o także o innym znamienitym sputniku o kodowej nazwie CZARNY KSIĄŻĘ, o którym pisał w swym artykule inny amerykański ufolog - prof. Jacques Vallée. Kiedy moi oponenci co do TF mówili, że statek kosmiczny nie powinien opuszczać się ku powierzchni Ziemi, oni mieli rację: nad Tunguską eksplodował tylko lądownik. Sam kosmolot został na orbicie wokółziemskiej i czekał na powrót zwiadowcy przez 47 lat. Czekał i stopniowo tracił wysokość, aż wreszcie zadziałały automaty i doszło do wybuchu. Można założyć, że w programach komputerów gwiazdolotu przewidziano i taką możliwość, że ulegał on samozniszczeniu w momencie, gdy zagrażał on zamieszkałej planecie i istotom na niej żyjącym. Możemy także tylko przypuszczać, dlaczego doszło do wybuchu lądownika...

    Niestety - wszystkie 10 odłamków kosmolotu, które obiegały Ziemię, spłonęły już w jej atmosferze i tym samym - być może - pogrzebana została ostatnia szansa dowiedzenia się tego, co naprawdę było TF.


---oooOooo---


Pozostałosci po katastrofie tunguskiej - połamane i opalone pnie drzew


    Na marginesie artykułu Igora Somowa chciałbym dodać tylko tyle, że sprawa CZARNEGO KSIĘCIA czy CZARNEGO BARONA ma swój aspekt - rzekłbym - medyczny. Może właśnie szczątki tych kosmolotów były czynnikiem, które sprowadziły na naszą planetę straszne i nieuleczalne choroby, jak np. AIDS, BFE czy straszący obecnie w Zachodniej Europie BSE/CJD? Nikt nie wie, skąd one się wzięły, więc może spadek na Ziemię szczątków kosmolotu Obcych jest tego wyjaśnieniem???

    Jednego jesteśmy pewni - wczesnym rankiem, dnia 30 czerwca 1908 roku, o godzinie 07h17m11s KRAT, (00:17.11 GMT), nad punktem określonym współrzędnymi 60°55' N i 101°57' E, zagadkowe "coś" eksplodowało uwalniając do atmosfery energię 13...130 MT TNT. Po wybuchu pozostały ślady trzech wywałów drzew: Szyszkowskij Wywał, Kulikowskij Wywał i Woronowa Wywał z niewielkim kraterem - Woronowa Woronka. Tego nie mógł zrobić żaden "normalny" meteoryt czy kometa. Mogła to być sonda kosmiczna z innego świata, albo pozostałość po "gwiezdnych wojnach" bogów-astronautów sprzed 12 tysięcy lat. Zainteresowanych odsyłam do prac: prof. A. I. Wojciechowskiego – „Co to było? Tajemnica Podkamiennej Tunguskiej”, Moskwa 1991; Peter Krassa – „Największa zagadka stulecia”, Frankfurt/M. - Berlin 1995 i dr Miloš Jesenský – „Bogowie atomowych wojen”, Ústi nad Labem 1998, oraz w moim raporcie o rezultatach PROJEKTU TATRY – na stronie WWW.hyboriana.blogspot.com.

    I jeszcze jedno - TF nie jest odosobnionym fenomenem, bowiem także i u nas, w Polsce, mieliśmy do czynienia z czymś bardzo podobnym, ale w miniaturowej skali. Mowa rzecz jasna o tajemniczym zjawisku, które miało miejsce w dniu 14 stycznia 1993 roku, w małej miejscowości Jerzmanowice, 19 km na północny-zachód od Krakowa, wśród skałek Jury Krakowsko-Wieluńskiej. Przypadek ten jest równie tajemniczy, jak TF i jak dotąd - piszę te słowa pod koniec listopada 2000 roku - nikt nie podał żadnego zadowalającego wyjaśnienia tego fenomenu... Wszystkie konwencjonalne hipotezy biorą w łeb w konfrontacji z faktami i w zasadzie pozostało tylko jedno - uznać, że na Jerzmanowice w ów ciemny i chłodny wieczór zwaliły się szczątki pojazdu kosmicznego Obcych... Trzeba trafu, że wydarzyło się to w 85 lat po eksplozji TF!

    Tak czy inaczej, opisane tu wydarzenia stanowią dowód na to, że nie jesteśmy sami w Kosmosie, ba! - nawet nie jesteśmy sami w Układzie Słonecznym i tylko kwestią dyskusyjną pozostaje to, czy powinniśmy się z tego cieszyć, czy nie... - w każdym razie powinniśmy się przygotować na wszelki wypadek, nawet ten najbardziej nieprawdopodobny...


Źródło: I. Somow - „Gibiel zwiezdolota na orbitie Ziemli?” w „Kalejdoskop NLO” nr 45[158]/2000
Przekład z j. rosyjskiego - Robert K. Leśniakiewicz ©


-------------------- 
Przypisy:

* - W Polsce podał ją do publicznej wiadomości miesięcznik "Przyjaźń" nr 4,1985.
** - Na Ziemi wygląda ona następująco (zawartość w ppm): 
cer [Ce] - 46,0; 
itr [Y] - 28,0; 
neodym [Nd] - 24,0; 
lantan [La] - 18,0; 
samar [Sm] - 6,5; 
gadolin [Gd] - 6,4; 
prazeodym [Pr] - 5,5; 
skand [Sc] - 5,0; 
dysproz [Dy]- 4,5; 
iterb [Yb] - 2,7; 
erb [Er] - 2,5; 
holm [Ho] - 1,2; 
europ [Eu] - 1,1; 
terb [Tb] - 0,9; 
lutet [Lu] - 0,8; 
tul [Tm] - 0,2; 
promet [Pm] - 0,0 (otrzymuje się sztucznie, tylko w reaktorach jądrowych).

*** - Był to tzw. CZARNY BARON.