poniedziałek, 4 stycznia 2016

Podwodna cywilizacja: Ziemianom wstęp wzbroniony!



Aleksandr Smirnow[1]


Ludzie, którzy cierpią na krótkowidztwo (kiedy obraz powstaje nie na siatkówce, ale przed nią) dzięki propagacji światła w wodzie widzą pod wodą znacznie lepiej, niż ci, którzy mają dobry wzrok.

W magazynie „Tajny XX wieka” nr 14/2015 został opublikowany artykuł Jurija Dawidowa pt. „Podwodne fantomy” (zob. http://wszechocean.blogspot.com/2015/10/podwodne-fantomy.html - przyp. tłum.). Po jego publikacji, oceanolog Roman Smagin przedstawił ciekawe fakty, dotyczące głębokowodnych badań z lat 60. i na początku lat 70., które przeprowadziło wiele państw. A potem…

Jakby głowom wielu wiodących państw naszej planety ktoś zakazał czy nakazał przerwać badania tego rodzaju…


Zakaz z Głębiny Marracot?


W latach 1927-1929 angielski pisarz-fantasta sir Arthur Conan Doyle napisał nowelę pt. „Głębina Marracot” (wyd. polskie 1930 – przyp. tłum.). w niej autor serii opowiadań o legendarnym detektywie Sherlocku Holmesie nieoczekiwanie dla czytelników zwrócił się w stronę głębokowodnych badań. Dokładniej pisał na temat możliwości istnienia na naszej planecie podwodnej cywilizacji równoległej do ziemskiej. Sir Arthur wywiódł jej pochodzenie z legendarnej Atlantydy. Jakby to nie było, ale angielski pisarz był pierwszym, który dokładnie sformułował wiarygodną naturę niewyjaśnionych przez człowieka, ale zaobserwowanych przez niego sygnałów z oceanicznych głębi. 
 
 [No, to nie jest takie oczywiste, bo poza nim był jeszcze Jules Verne ze swymi „20.000 milami podmorskiej żeglugi” (1870), gdzie autor podaje dziwne, choć możliwe technicznie wyjaśnienie kilku morskich tajemnic, czy Karel Čapek z „Inwazją jaszczurów” (1935), w którym przedstawił on możliwość istnienia równoległej do nas cywilizacji podwodnych gadów, czy wreszcie Hovard P. Lovecraft w opowiadaniu grozy „Widmo nad Innsmouth” (1931), w którym także pisał o podwodnej cywilizacji „żabo-ryb” wrogich ludziom. Podobne opowiadanie napisał także Herbert G. Wells – „W otchłani” (1896)  – przyp. tłum.]

W 1930 roku, kiedy to jego nowela została opublikowana w oddzielnej książce świat miał już doświadczenie w budowaniu okrętów podwodnych. I także doświadczenia w spotkaniach z Nieznanymi Obiektami Podmorskimi – USO lub Nieznanymi Obiektami Podwodnymi – UAO, mówiąc prościej – statkami podwodnymi nieznanego pochodzenia. I tak w 1951 roku, radzieckie okręty ZOP zagnały UAO do zatoki i tam obrzuciły bombami głębinowymi. Pacyficzny „Nautilius” wypłynął na powierzchnię i… odpłynął prześladowcom z oszałamiającą prędkością.

I to nie jest jedyny przykład „bojowego kontaktu” USO z okrętami podwodnymi czy okrętami nawodnymi ziemskich flot. Wszechocean zajmuje większą część planety niż lądy, ale i cała powierzchnia lądów wcale nie jest dobra dla zamieszkania jej przez ludzi. jeżeli porównać naszą planetę z wielopokojowym mieszkaniem, to Ludzkość dostałaby „nakaz kwaterunkowy” do jej najmniejszego pokoju. Ale rządzi się tutaj tak, jakby była jedynym mieszkańcem planety. I samo utwierdzenie się w poglądzie, że ziemskie wyżyny to jedyne miejsca do życia w „mieszkaniu Ziemi” – jest nieuzasadnione.

Faktów kontaktów ziemskich flot ze statkami podwodnymi nieznanego pochodzenia jest tak wiele, że nie sposób ich wszystkich przypisać marynarskiej fantazji. Ciekawe jest to, że te wszystkie przypadki miały miejsce wtedy, kiedy zaczęliśmy budować okręty podwodne z napędem atomowym. Teoretycznie rzecz biorąc, istota USO i UAO może mieć co najmniej kilka przyczyn:

v Ziemska. Jeżeli naziści z hitlerowskich Niemiec już w lecie 1943 roku wysłali w stratosferę kilka rozpoznawczych latających dysków (czyli latających talerzy) i do 1945 roku zbudowano ich kilka egzemplarzy, to dlaczegóż by nie sądzić, że odnieśli sukcesy nie tylko w stratosferze, ale także w dziedzinie superokrętów podwodnych, a także podwodnych kolonii – pogrobowców Trzeciej Rzeszy? [Taką kolonię opisała Lucyna Penciak – w powieści „Neurony zbrodni” (1980). Powieść jest naiwna i śmieszna, ale niektóre pomysły są nawet niezłe. Dobra lektura na plażę – przyp. tłum.]
v Oryginalna. Rozumna cywilizacja początkowo uformowała się we Wszechoceanie naszej planety, zaś Ziemianie są jej potomkami, którzy wyszli (czy zostali wygnani???) na powierzchnię Ziemi. Ale już o tym zapomnieli…
v Równoległa. Głębokowodna cywilizacja powstała równolegle z ziemską, ale osiągnęła wyższy poziom rozwoju. Być może, że ta część cywilizacji, która uciekła w głębiny morskie po Potopie Generalnym zachowała większy zapas dawnej wiedzy. Natomiast ludziom na ladzie przyszło wszystko zaczynać od zera.
v Pozaplanetarna – kosmiczna. Kosmici rozmieścili swe placówki badawcze, bazy i statki podwodne w głębinach Wszechoceanu. Tam jest wiele przestrzeni i brak ludzkich oczu.
Petersburski oceanolog dr Roman Smagin nie jest stronnikiem żadnej z tych hipotez, ale właśnie to on zwrócił uwagę na dziwne i nagłe przerwanie prac nad podbojem głębin w wielu krajach po 1973 roku.

Załoga batyskafu Trieste, która osiągnęła Głębinę Challengera


Domy w głębi oceanu


Od początku lat 60., Ludzkość pociągały zarówno Kosmos jak i głębiny Wszechoceanu. I chociaż w wyścigu w Kosmos uczestniczyły tylko dwa supermocarstwa – ZSRR i USA, to w głębiny rwali się akwanauci nie tylko radzieccy i amerykańscy, ale także francuscy, angielscy, bułgarscy, czechosłowaccy i nawet kubańscy. I tak np. francuski uczony Jacques Piccard w 1960 roku w batyskafie opuścił się w głąb Rowu Mariańskiego – najgłębsze miejsce naszej planety. A opracowanie możliwości zamieszkania w głębinach Wszechoceanu? Cel był bardziej osiągalny, niż loty w daleki Kosmos: budowa podwodnych wiosek, miast i nawet państw.

[Istnieje ciekawa młodzieżowa powieść Moniki Hughes – „Bunt na Konszelfie 10” (1980) ilustrująca te marzenia – podboju Kosmosu i innych planet oraz podboju Wszechoceanu naszej planety. W podobnym tonie Arthur C. Clarke napisał swoich „Kowbojów oceanu” (1972), która także podnosi kolonizatorski aspekt tych podbojów oraz zagadki kryptozoologii. Obie pozycje – mimo tego, że już trącą myszką jest warto przeczytać! – uwaga tłum.]

Podwodny domek J. Cousteau 

W akwanautyce przodujące miejsce zajęła Francja. W oceanicznych głębinach był jej prekursor – Jacques Yves Cousteau. Zaczął on w roku 1962, kiedy to pod jego kierownictwem przeprowadzono cały szereg eksperymentów Precontinent, których zadaniem było udowodnienie możliwości długotrwałego przebywania człowieka w głębinach. Pięcioosobowa grupa akwanautów mieszkała przez miesiąc na głębokości 10 m w podwodnym domu L’Astèrie - Starfish – czyli nasza  Rozgwiazda. W 1965 roku, zespół akwanautów przeżył już na głębinie 100 m aż 22 dni.

W Anglii, w 1965 roku został wypróbowany podwodny dom Glaucus, w 1966 roku u brzegów Kuby czechosłowaccy specjaliści wypróbowali podwodny dom Permon-3, a w 1967 roku Bułgarzy zbudowali i wypróbowali podwodne laboratorium naukowo-badawcze Chebros. Amerykanie nie pozostawali w tyle i 1969 roku zbudowali oni głębokowodne laboratorium Tektite, zaś podwodny dom-laboratorium Eager w 1971 roku, który pracował na głębokości 177 m.

Oceanolog dr Roman Smagin wspomina o naszych doświadczeniach:
- W Związku Radzieckim na początku lat 60., akwanauci nie odstawali w swych rekordach od kosmonautów: aparat Osa-3 był batyskafem mogącym zanurzyć się do 600 m z załogą złożoną z 3 ludzi. Instytut Oceanologii AN ZSRR w 1968 roku zanurzył w Morzu Czarnym podwodną platformę Czernomor o wadze 55 ton, w której mieszkało i pracowało w czasie miesiąca na zmianę 28 akwanautów. W 1971 roku na tej stacji pracowało już 5 ekip – razem 60 specjalistów. Mieli oni do dyspozycji podwodne samobieżne laboratorium Bentos-300 pracujące na głębokości 300 m.


Sealab

Tabu


Wychodzi na to, że wiele krajów poważnie próbowało badać głębiny, by potem, w przyszłości zasiedlić je swoimi obywatelami. Na fali tych eksperymentów, Cousteau postulował konieczność powstania na planecie OZOZ – Organizacji Zjednoczonych Oceanów Ziemi na wzór ONZ na kontynentach. I naraz, jakby na czyjś rozkaz, w połowie lat 70., wszystkie państwa na naszej planecie przerwały finansowanie swoich programów zasiedlenia głębin morskich. O podwodnych koloniach we Wszechoceanie już nikt nie wspomniał. Dosłownie jakby ich nigdy nie było. Podwodne laboratoria i domy doświadczalne zostały rozebrane, albo porzucono na dnie. Decyzja wszystkich rządów naszej planety, została sformalizowana Konwencją ONZ z dnia 10.XII.1982 roku. Mówi się w niej, że zakazuje się osiedlania ludzi w głębinach. Tabu!

Kto to nam narzucił? No np. załoga nieznanej podwodnej platformy, której załoga omal nie zderzyła się z UAO na głębokości 500 m w Rowie Mariańskim w Oceanie Spokojnym. Albo posiadacze USO, którzy omal nie zatopili amerykański batyskaf w 1995 roku w tym samym Rowie Mariańskim.

Aroganckiej Ludzkości wyznaczono jej „przestrzeń życiową” na planecie. I wygląda na to, że sir Arthur Conan Doyle w swej noweli opisał bardziej realne wydarzenia, niż sądzimy.


Tekst i ilustracje – „Tajny XX wieka” nr 24/2015, ss. 28-29
Przekład z j. rosyjskiego – Robert K. Leśniakiewicz ©     




[1] Autor jest członkiem rzeczywistym Rosyjskiego Towarzystwa Geograficznego.