niedziela, 10 lipca 2016

Czas jest kluczem... (1)





NIEROZWIĄZANA TAJEMNICA „NORWESKIEGO SZPIEGA” POKROWSKIEGO



A.  Piestow



W pociągu relacji Moskwa – Kirow czas płynie powoli i nudno, tak zatem chcąc – nie chcąc poznaliśmy się wszyscy siedzący w przedziale i usłyszeć można było od nich takie historie, które nigdy się nie usłyszy w radio, nie przeczytasz w ani jednej gazecie...

Nauczycielka matematyki pani Taisija Iwanowa N. (nazwisko ona sobie zastrzegła), miła i inteligentna kobieta w średnim wieku, wracała po wizycie u córki w Moskwie do domu. Dowiedziawszy się o tym, że jestem dziennikarzem, postanowiła mi opowiedzieć pewną historię, która przydarzyła się jej ojcu jakieś pół wieku temu. Nie będąc przekonanym, że usłyszę coś ciekawego, włączyłem jednak swój dyktafon i przestawiłem się na słuchanie. W miarę ciągnięcia przez nią opowieści, coraz bardziej byłem przekonany o tym, że jest to najdziwniejsza historia, jaką kiedykolwiek przyszło mi słuchać...

A oto jej opowieść, którą spisałem z taśmy dyktafonu słowo w słowo:

Chciałabym opowiedzieć o pewnym wydarzeniu, które przytrafiło się mojemu ojcu w czasie jego służby w «kompetentnych organach», w roku 1946. Sam pan rozumie – w jakich... Ale zacznę swoje opowiadanie od roku 1980, kiedy to usłyszałam tą dziwną historię z ust jeszcze wtedy żyjącego ojca.
Latem 1980 roku, w Moskwie odbywały się Igrzyska Olimpijskie, i jak widać w związku z tym wydarzeniem na ladach i półkach radzieckich sklepów – nawet u nas w głuchej prowincji – na krótki czas pojawiły się zagraniczne towary, w tej liczbie papierosy Marlboro, Kent, Salem i mentolowe Newport. Kosztowały one rubla i były uważane za bardzo drogie.[1]
Pewnego dnia ojciec przyszedł do domu straszliwie zdenerwowany. W tym czasie byłam w kuchni i gotowałam obiad. Ojciec przyszedł do kuchni i milcząc postawił na stole butelkę wódki i paczkę papierosów Newport. Zdziwiło mnie to bardzo, bowiem ojciec nigdy nie palił i praktycznie nie nadużywał alkoholu. Potem wyciągnął czystą szklankę, nalał do niej do pełna wódki i wypił duszkiem, jak wodę. Przeraziłam się o niego i zrozumiałam, że coś nim wstrząsnęło. Zażądałam odeń wyjaśnień, co do dziwnego zachowania, a on opowiedział mi tą niewiarygodną historię. Co więcej – odebrał ode mnie przysięgę, że nie powiem o niej nikomu, póki on jeszcze żyje...
W roku 1946, mój ojciec jako młody i nieżonaty starszyj liejtnant[2] służył w referacie Spraw Wewnętrznych w mieście Sobinka w Władimirskiej Obłasti.
Pewnego razu patrol milicji odstawił na posterunek dziwnie wyglądającego obywatela w porozdzieranej odzieży i rozbitą głową. Był on w stanie bliskim szokowi, nie mógł mówić, tylko nieprzytomnie rozglądał się dookoła. Wszystko, co miał w kieszeniach dostało się na biurko mojego ojca, który sporządzał protokół z zatrzymania osoby. I tak, było tam «pióro wieczne zagranicznej produkcji», «zapalniczka w metalowym futerale», «paczka zagranicznych papierosów marki Newport» i najważniejsze «nie uznawany na terytorium ZSRR dowód tożsamości w językach rosyjskim i angielskim, wydany na nazwisko obywatela Pokrowskiego» (imienia i patronimiku tego człowieka ojciec już nie pamiętał w 1980 roku).
Ojciec wziął do ręki ten dokument «pokryty celuloidem» – dzisiaj powiedzielibyśmy zalaminowany w plastik i przeczytał, co tam było napisane:  «Strefa ścisłej odpowiedzialności dowództwa NATO. Murmańsk. Norweska Strefa Okupacyjna. Dowód tożsamości. POKROWSKIJ (imię i patronimik). Data urodzenia – 1 marca 1972 roku. Miejsce urodzenia – Marmansk, Rosja. Wydano dnia takiego-to-a-takiego 2008 roku, przez komendanturę miasta Murmańska. Ważne do dnia takiego-to-a-takiego 2009 roku...»
Poza tekstem ojca poraziła także fotografia obywatela w tym dokumencie – ona była   b a r w n a !
To, że siedział przed nim zagraniczny szpieg, to było poza dyskusją. Ale te daty w dokumencie – przecież za oknami był rok 1946!!!
Ojciec zatelefonował do władimirskiego oddziału MGB[3] i stamtąd natychmiast wysłano «czarną wronę»[4] i grupę funkcjonariuszy. Kiedy przybyli i zabrali domniemanego szpiega do Władimira, zastał ich w referenturze telefon z Moskwy, z Łubianki[5], gdzie już byli w kursie dzieła. Nakazano im zawieść podejrzanego od razu do Moskwy, nie zatrzymując się we władimiroskim oddziale MGB. Władimiroscy czekiści tak też zrobili – wsadzili zatrzymanego do «wrony» i pojechali do Moskwy. Potem ojciec nigdy go już nie widział.
Po jakichś dwóch czy trzech dniach, do Sobinki przyjechali ludzie z Łubianki. Oni przesłuchali ojca i milicjantów, którzy zatrzymali tego człowieka, potem kazali im podpisać papier o zachowaniu wszystkiego w tajemnicy, poczym wrócili do Moskwy.
Ale na tym sprawa «norweskiego szpiega» dla mojego ojca się wcale nie skończyła. Przypomniała mu się w trzy lata później, w 1949 roku, kiedy ojciec usłyszał w radio o utworzeniu wojskowego paktu NATO. Przecież ten skrót on już widział na dokumencie odebranym Pokrowskiemu!
Drugim przypomnieniem tej sprawy było pojawienie się na kilka miesięcy pamiętnego roku 1980, w sklepach papierosów marki Newport – ojciec doskonale zapamiętał ich biało-zielone opakowanie, które leżało przed nim na jego biurku w 1946 roku!
Teraz ojca nie ma już wśród żywych, i mogę mówić o tym zdarzeniu swobodnie. Ale od wielu lat nie dają mi spokoju pytania: Jakie były dalsze losy tego Pokrowskiego? Jak on dostał się do 1946 roku? Czy istnieją jakieś dokumenty w archiwach Łubianki czy władimirskiego KGB, które odnoszą się do tego incydentu? A jeśli tak, to kiedy zostaną odtajnione? Jaki one mają okres niejawności? I najważniejsze: co to takiego te «strefy okupacyjne» i «strefy odpowiedzialności» w 2008 roku? Jak się to wszystko ma do Rosji?

Nie znam odpowiedzi na żadne z pytań postawionych przez Taisę Iwanowną. Cóż, pożyjemy – zobaczymy. Tym bardziej, że czekania nie zostało długo – do roku 2008 – raptem cztery lata. A wtedy poznamy cała prawdę o sprawie obywatela Pokrowskiego... No i o losach Rosji także.[6]


Moje 3 grosze


Przeczytawszy ten tekst ktoś powie: „ot jeszcze jedna ściema na temat wędrówki w czasie czy światów równoległych”. Bo rzeczywiście – brzmi to wszystko fantastycznie i jest refleksem wszystkich radzieckich i rosyjskich fobii: oblężonej, otoczonej ze wszystkich stron twierdzy, co datuje się od czasów rządów cara Iwana IV Groźnego z jednej strony i wielkomocarstwowych snów o potędze i powrocie do statusu supermocarstwa à la ZSRR z drugiej. Zbrojenia rakietowo-jądrowe i polityka prezydenta Władimira Putina wskazuje dokładnie na powrót na stary kurs konfrontacji i do Zimnej Wojny. To jasno wynika z obserwowanej sytuacji politycznej byłego Czerwonego Imperium.

Czy autor kłamie? Na pozór tak – historia, którą opowiedział brzmi niewiarygodnie. Ale ojciec narratorki zachował się jak stary kagiebista: gnębiący go sekret ma być podany do publicznej wiadomości dopiero po jego śmierci. Tak było w wielu przypadkach tajemnic Związku Radzieckiego. To akurat jest zupełnie wiarygodne i ma umocowanie w psychologii aparatczyków KGB. Czy reszta jest wiarygodna? Ten rok 2008 i strefy okupacyjne... – albo rzecz jest ponurym żartem, albo „przebiciem” z innej rzeczywistości – jak w powieści Ph. K. Dicka – „Człowiek z Wysokiego Zamku”, w której bohaterami są nie tyle ludzie, ile... książka. A zatem byłby to rosyjski pastisz tej powieści? Zakładam, że tak. Ale stuprocentową pewność będę miał 31 grudnia 2008 roku...

-----

Mamy rok 2016 i na niebie gromadzą się ciemne chmury, a w Europie znów śmierdzi prochem. W Polsce politykierzy od siedmiu boleści usiłują wzbudzić neurasteniczny lęk przed Rosją i psychozę wojenną – jak w najgorszym okresie Zimnej Wojny. Niektórym z nich marzy się wojna z Rosją i krucjata na Wschód, a tak naprawdę chcą oni realizować amerykańskie plany w których Rosja jawi się jako wielki tort, z którego USA pragnie wykroić lwią część dla siebie. Bo tylko o to tutaj chodzi – o bogactwa naturalne i surowce energetyczne tego kraju.
W każdym razie w 2008 roku nie doszło do konfliktu zbrojnego, a zatem – o ile opisane wydarzenia są prawdziwe – mieliśmy tu przebicie z równoległej Rzeczywistości, w której świat wygląda zupełnie inaczej.
Jest jeszcze jedna możliwość, którą przedstawiłem w opracowaniu „UFO i Czas”, konkretnie chodzi o to, że UFO – które w tym kontekście są wehikułami czasu – przemieszczając się pomiędzy wymiarami „porywają” od czasu do czasu żyjące istoty i przenoszą je w inne miejsca Czasie i Przestrzeni. Stąd właśnie biorą się np. potwory z Loch Ness czy dinozaury w Afryce, albo niezwykłe gady z Nowej Gwinei…           



Przekład z j. rosyjskiego, przypisy i komentarze –
©Robert K. Leśniakiewicz


[1] Zważywszy fakt, że robotnicza pensja wynosiła wtedy 120-200 rubli, a pensja dyrektora 230-300 rubli.
[2] Starszy porucznik lub nadporucznik - stopień wojskowy nie mający odpowiednika w Wojsku Polskim, znajdujący się w gradacji  pomiędzy porucznikiem a kapitanem.
[3] MGB = Министврство Государственной Безопасности – Ministerstwo Bezpieczeństwa Państwowego, później KGB.
[4] Чёрный ворон lub воронок – żargonowa nazwa samochodu do przewożenia aresztantów lub więźniów.
[5] Centralna siedziba MGB w Moskwie.
[6] Źródło: „Kalejdoskop NLO” nr 6(324)/2004 z dnia 2 lutego 2004 roku.