środa, 10 stycznia 2018

Tragedia warszawska



Roman Konstantinow


Gloria Victis – Chwała Zwyciężonym – doprawdy tym właśnie łacińskim frazesem można streścić opowiadanie o jednym z najbardziej heroicznym i tragicznym wydarzeniu II Wojny Światowej – Powstaniu Warszawskim z 1944 roku. Do dziś dnia wciąż pozostają niejasne i sprzeczne niektóre aspekty tego dramatu.


Początek


Powstanie rozpoczęło się na sygnał dokładnie o 17:00 w dniu 1.VIII.1944 roku. Jego inicjatorem stała się podporządkowana rozkazom polskiego rządu na uchodźstwie w Londynie - Armia Krajowa (AK). Pod swymi sztandarami zgromadziła ona niemałe siły – w Powstaniu wzięło udział ponad 40.000 bojowników. Dowodził nimi gen. Tadeusz Komorowski (pseudonim konspiracyjny – Bór). Przygotowując powstanie w Warszawie, liczył on na to, że przy zbliżeniu się szybko postępującej Armii Czerwonej, Niemcy bez walki oddadzą stolicę Polski. AK zaś liczyła, że do czasu wejścia do miasta wojsk radzieckich, opanuje miasto i zabezpieczy przybycie rządu z Londynu, stawiając Związek Radziecki przed faktem dokonanym.

Efektu zaskoczenia nie udało się wykorzystać – Niemcy poprzez swoją agenturę byli doskonale poinformowani o planach AK i przygotowali się do walk ulicznych umacniając kluczowe miejsca w mieście. Słabym punktem Powstania był ostry brak broni – nie każdy powstaniec miał broń strzelecką, brakowało zapasów, ciężkiej broni w ogóle nie mieli. Początkowo powstańcom sprzyjało szczęście: udało się im opanować kilka ważnych obiektów w mieście, w tej liczbie wysoki, 7-piętrowy gmach PAST-y.

Ale utrzymać jedyne wolne od okupantów terytorium oni nie byli w stanie – w każdym z czterech wyzwolonych rejonów pozostawały niemieckie punkty oporu. Gen. Komorowski porównał miasto do szachownicy, na której chaotycznie przemieszczały się białe i czarne bierki. Łączność pomiędzy dowództwem a poszczególnymi pododdziałami była utrudniona i prowadzono ją poprzez miejskie kanały, co pokazano w znakomitym filmie pt. „Kanał” Andrzeja Wajdy.


Powstańcom nie udało się zająć dworców kolejowych i lotniska, mosty przez Wisłę także zostały w rękach niemieckich, co ułatwiło im manewrowanie i podciąganie rezerw.


Kontratak


5 sierpnia Niemcy rozpoczęli zmasowany kontratak z użyciem czołgów, ciężkiej artylerii, lotnictwa i pociągu pancernego, który trwał do 17 sierpnia. Powstańcy znajdowali się pod ciągłym ogniem artyleryjskim i bombardowaniem. Niemieckie samoloty wykonały ponad 1400 lotów bojowych, w czasie których stracili tylko jednego junkersa. W tłumieniu Powstania brały aktywny udział jednostki kolaborantów, w tym:

·        samodzielny pułk z 29. DG SS pod dowództwem mjr I.D. Frołowa (1700 żołnierzy uzbrojonych w czołgi T-34 i artylerię);
·        dwa bataliony Wschodnio-muzułmańskiego pułku SS,
·        dwa bataliony ze 111. Azerbejdżańskiego Pułku Werhmachtu,
·        5. Kubański Pułk Kozacki (dowódca płk Bondarenko);
·        cztery kozackie bataliony;
·        ukraińskie i białoruskie bataliony policyjne;
·        a także pododdziały sformowane z ukraińskiej dywizji SS Galizien.

Najbardziej wyróżniali się Kozacy. Za ich okrucieństwo dowództwo niemieckie wyróżniło wielu z nich Żelaznymi Krzyżami.

Nacierające niemieckie kolumny rozdzieliły Warszawę na „powstańcze wyspy”. W zajętych kwartałach karne oddziały Niemców i kolaborantów urządzały masowe egzekucje ludności cywilnej Warszawy, gwałty, grabieże i totalne niszczenie zabudowy miejskiej. W dniu 18 sierpnia, dowodzący siłami niemieckimi generał SS Bach-Zelewski zaproponował AK złożenie broni, obiecując jej status jeńców wojennych i humanitarne traktowanie. Ale jego propozycje pozostawały bez odpowiedzi.


Klęska


Jeszcze w dniu 31 lipca, na Pradze (w prawobrzeżnej części miasta) widziano radzieckie czołgi. Potem się wyjaśniło, że to była pomyłka – Armia Czerwona pod dowództwem marszałka K. Rokossowskiego – ruszyła ku Wiśle w czasie kilku dni. Ale ta informacja zwiększyła tylko nacisk na wybuch Powstania. Wbrew temu, Powstańcy liczyli na pomoc Rosjan, którzy by wzięli na siebie walkę z Niemcami, ale także podzieliliby się z nimi bronią. Pomoc została okazana, ale w zupełnie nie w takim zakresie, jakiego spodziewali się Polacy. Transport uzbrojenia i ładunków wojskowych w rejon Warszawy trwał w dniach 13-30 września. W tym czasie radzieckie lotnictwo wykonało 5000 wylotów, z czego połowa ze zrzutami, a druga połowa to ataki na siły nieprzyjaciela. Zrzucono Powstańcom 45 mm działka ppanc. z wyposażeniem, 150 miotaczy min. 500 rusznic ppanc., pistolety maszynowe, karabiny i granaty, a także żywność i medykamenty. Ale Armia Czerwona nie ruszyła do walki z Niemcami, co rozwiązywało im ręce.

Pod koniec września siły powstańcze zostały pokonane i walki trwały jeszcze tylko w centrum Warszawy.  23 września gen. Komorowski zdecydował się na kapitulację. Sam też poddał się do niewoli, dożył do końca wojny i powrócił do Londynu.


Polskie straty były ogromne: 16.000 zabitych, 17.000 w niewoli, ale najstraszniejszy los spotkał mieszkańców Warszawy – zginęło 150.000 cywilów, a jeszcze więcej znalazło się w niemieckiej niewoli i obozach koncentracyjnych. Niemcy stracili 2000 zabitych.


Polityczna awantura czy zdrada?


Nie cichną spory na jeden z najbardziej bolesnych tematów w kontekście współczesnych stosunków polsko-rosyjskich a sprowadzającego się do pytania: dlaczego Armia Czerwona stojąca na przedmieściach Warszawy nie zapobiegła rozgromieniu Powstania Warszawskiego?

Szereg badaczy – przede wszystkim rosyjskich – twierdzi, że natarcie wojsk rosyjskich, które niedawno zakończyły Operację Bagration, w toku której rozgromiono niemiecką GA Środek, wyzwolili Białoruś i Wschodnią Polskę pod koniec lipca, tj. tuż przed wybuchem Powstania Warszawskiego, po prostu były wyczerpane. Tyły pozostały daleko, odczuwano braki sił i środków oraz paliwa, nie były uzupełnione straty techniki i siły żywej, nie było wystarczającego wsparcia lotniczego.

Sytuacja Armii Czerwonej była niewygodna jeszcze dlatego, że feldmarszałek Model wyznaczony na dowódcę sił broniących Warszawę, zdołał podciągnąć rezerwy. W tych warunkach przebić się do Warszawy (co można było zrobić tylko forsując szeroką w tym miejscu Wisłę z jej silnie ufortyfikowanym i bronionym zachodnim brzegiem) było zadaniem nader złożonym.

Do tego jeszcze Powstanie zorganizowane przez AK nie było uzgodnione ze Stalinem, który nazwał je „nierozsądną awanturą, opłaconą ogromnymi stratami mieszkańców miasta”.

Dowodzący frontem marsz. Konstantin Rokossowski ciężko przeżywał tragedię Warszawiaków (jego siostra Helena przeżyła całą okupację w Warszawie) w rozmowie z angielskim dziennikarzem Alexandrem Vertem w sierpniu 1944 roku powiedział: Dowództwo AK popełniło straszliwy błąd idąc na polityczną awanturę, która będzie kosztowała Polskę setki tysięcy ofiar.

Inny punkt widzenia mają zagranicznie, a szczególnie polscy autorzy. Można to ująć tak: Głównym celem powstania – i Stalin oczywiście to rozumiał – było ustanowienie kontroli przez rząd w Londynie nad Warszawą, żeby zapobiec sowietyzacji Polski. Stalin chciał czegoś odwrotnego, zdecydował się „przyhamować” swe wojska przed Warszawą po to, by Niemcy bez skrupułów skręcili kark Powstaniu.

Spór trwa. Jednakże w archiwach nie znaleziono żadnych dokumentów mówiących o takiej decyzji Stalina.

Warszawiacy pamiętają o swych bohaterach. W mieście stoi wiele pomników i tablic pamiątkowych. Zawsze dzień 1 sierpnia, dzień wybuchu powstania, obchodzi się w Polsce jak święto państwowe. Obchody są realizowane w tradycyjnym duchu antyrosyjskim. Rosjan oskarża się o upadek Powstania Warszawskiego. Ale obchodzący te uroczystości nie powinni zapominać o tym, że przy oswobodzeniu Polski poległo ponad 600.000 żołnierzy radzieckich, a także to, że to właśnie Armia Czerwona wyzwoliła stolicę Polski w styczniu 1944 roku.

Mówiąc o tych, którzy uzbrojonym po zęby okupantom przeciwstawili swoje umiłowanie wolności, odwagę i gotowość do poświęceń życia, należałoby przypomnieć cytat z Gorkiego: „Bezrozumności odważnych śpiewamy pieśni”.  

Moje 3 grosze


No i mamy ciekawy pogląd na Powstanie Warszawskie z tamtej strony, ze strony rosyjskiej, co bardzo mnie cieszy, bo mam już dość nachalnej antyradzieckiej i antyrosyjskiej propagandy made by Instytut Promowania Nienawiści.

Pisząc na temat Powstania Warszawskiego godzi się wspomnieć także czyn zbrojny Berlingowców, którzy chcieli pójść na odsiecz Warszawie i Powstańcom Warszawskim. Było ich około 2300 żołnierzy z 1. AWP, którzy chcieli pomóc walczącym. Niewiele się teraz o tym mówi, podobnie jak o żołnierzach Armii Ludowej, którzy walczyli w Powstaniu. A przecież oni walczyli o wyzwolenie miasta i kraju! Szczegóły na -  https://www.tygodnikprzeglad.pl/masakra-zolnierzy-berlinga/. A przecież sama operacja forsowania kilometrowej przeszkody wodnej, silnie bronionej ogniem artylerii i karabinów maszynowych oraz lotnictwa jest zadaniem straceńczym. Ale to rozumieją tylko ci, którzy mają jakieś pojęcie o działaniach wojsk w ofensywie. Niestety – wypowiadają się najczęściej ci, którzy wojsko widzieli tylko na obrazkach i nie wąchali prochu, ale mają błogosławieństwo zawodowych zakłamywaczy historii z RP nr III i IV…

Sprawa druga – walczących przeciw Powstaniu żołnierzy cudzoziemskich Wehrmachtu i Waffen SS. Wikipedia ujmuje to tak:

Charakterystyczną cechą sił niemieckich tłumiących powstanie był liczny udział w walce jednostek kolaboracyjnych złożonych z byłych obywateli ZSRR. Mieszkańcy Warszawy określali ich gremialnie mianem „Ukraińców” lub „Kałmuków”, i te określenia pojawiają się najczęściej w przekazie wspomnieniowym. Wynikało to w dużej mierze z wrażenia, jakie wywołały w całej Polsce informacje o zbrodniach dokonywanych na Kresach przez ukraińskich nacjonalistów. W rzeczywistości tylko jedna zwarta jednostka ukraińska walczyła w Warszawie latem 1944. Był to Ukraiński Legion Samoobrony (dowódca: pułkownik Petro Diaczenko), który od 15 do 23 września 1944 brał udział w walkach na przyczółku czerniakowskim, a następnie jako 31. Schutzmannschafts-Bataillon der SD uczestniczył w działaniach przeciwko zgrupowaniu Armii Krajowej w Puszczy Kampinoskiej (27–30 września).
Wbrew powszechnemu, po zakończeniu wojny mniemaniu (wpływ sowieckiej propagandy), w tłumieniu powstania udziału nie brały także oddziały Rosyjskiej Armii Wyzwoleńczej (ROA) pod dowództwem generała Andrieja Własowa (wówczas jeszcze nie istniała). Niektóre spośród wschodnich formacji kolaboracyjnych uczestniczących w tłumieniu powstania zostały jednak wcielone do Armii Własowa po jej oficjalnym utworzeniu. Dla przykładu byli żołnierze brygady RONA zostali wcieleni do 1. Dywizji ROA.
Do walki z powstaniem Niemcy zamierzali wykorzystać oddziały węgierskiego II korpusu rezerwowego, dowodzonego przez generała Antala Vattaya. Wchodząca w jego skład 23. Dywizja Rezerwowa dotarła w okolice miasta już 9 sierpnia, a pozostałe trzy dywizje (1. Dywizja Kawalerii, 5. i 12. Dywizje Rezerwowe) wraz ze sztabem korpusu – między 15 a 20 sierpnia. Dowództwo 9. Armii liczyło, że węgierski korpus wzmocni kordon otaczający Warszawę. Szybko okazało się jednak, że Węgrzy jawnie sympatyzują z Polakami. Węgierskie posterunki przepuszczały polskie oddziały partyzanckie zmierzające do miasta, a oficerowie korpusu podjęli nawet pertraktacje z dowództwem AK w sprawie zmiany sojuszu i wspólnego wystąpienia przeciw Niemcom. W tej sytuacji niemieckie dowództwo było zmuszone zrezygnować z wykorzystania węgierskiego korpusu przeciw powstańcom.    

Bez komentarza, dziękujemy Wam Bracia Węgrzy! Dość oryginalnie pokazał to Janusz Majewski w „Złocie dezerterów”.

Tymczasem hańbą jest likwidowanie pomników i innych pamiątek ku czci poległych żołnierzy radzieckich, którzy zginęli w Polsce. Obłęd dekomunizacji zaszedł już za daleko i odtąd Polska będzie się kojarzyła naszym sąsiadom z antykomunizmem, rusofobią, świętoszkowatym katolicyzmem, rasizmem i totalną zaściankowością. Do Polaków nie dociera, że ci żołnierze, te 600.000 Rosjan, Ukraińców, Białorusinów i przedstawicieli innych narodów ZSRR nie przyszło tu z własnej woli w ramach jakiejś „migracji”. No bo co oni mieli do gadania poza tak, toczno, urrraaa! i za rodinu, za Stalina wpieriot!? Nic. Z przodu była śmierć od kul wroga, z tyłu kule batalionów zaporowych NKWD. Tyle mieli do gadania.

Zresztą czy to jest w stanie zrozumieć ktoś, kto całe życie migał się od służby wojskowej? Czy potrafi to zrozumieć szczyl, któremu po-pis-owscy partyjni instruktorzy wbili w łepetynę pseudopatriotyczne bzdury i uczyli nienawiści do wszelkich odmienności? Będą wierzyli w jakieś brednie o rechrystianizacji Europy nie rozumiejąc, że trzeba by ją zacząć od nich samych? Oczywiście nie. I to będzie się za nami długo ciągnęło… A swoją drogą, to nie zapominajmy, że tak nas wykierowali nasi ukochani zachodni sojusznicy, którzy dla własnej wygody oddali Stalinowi Polskę i inne kraje Europy Środkowej. Gdzie był wtedy nasz rząd z Londynu? Czym się wtedy zajmował, poza żarciem się w kuluarach i podkładaniem sobie świń, a potem podlizywaniem się Amerykanom i Anglikom? Jak bronił naszych interesów? Nijak. A teraz jego pogrobowcy wyciągają chciwe łapy po to, czego dorobiliśmy się jako naród w Polsce Ludowej i nazywają to „transformacją ustrojową” i uważają, że im się należy, bo są poszkodowani przez komunistów! Mogli nie uciekać, mogli pozostać w Polsce i dzielić z Narodem niedolę okupacji, ale na to trzeba odwagi, której nie mieli…


Opinie z KKK

Wreszcie prawdziwe rzetelne ujęcie, bez tromtradracji, patosu i zakłamania. Największe zbrodnie m.in. rzeź Woli popełniła RONA. Oczywiste że Stalin nie miał żadnego interesu w wspieraniu Powstania, ale trzeba tez wspomnieć o zwycięskiej niemieckiej bitwie pod Radzyminem w ostatnich dniach lipca, która powstrzymała Rosjan. Zastanawia mnie dlaczego cała "generalicja" Powstania nie odniosła żadnego uszczerbku. W sumie zgadzam się co do słowa z ocena Powstania ujęta przez Andersa, kto nie zna niech ja wgłębi. (Hades)


Temat Powstania będzie budził kontrowersje i długo jeszcze będzie stanowił „amunicję” dla tzw. „prawdziwych” Polaków, którzy z nienawiści zrobili sobie religię swój na prywatny użytek, a tak naprawdę na użytek tych, którym zależy na skłóceniu i podzieleniu Narodu Polskiego na „swoich” i „obcych”. Oczywiście po to, by łatwiej można było go ograbić i osłabić. Są siły które od tysiąca lat wysysają soki Narodu i podcinają jego skrzydła. Jak długo istnieją, tak długo ten naród będzie w ciemnościach brodził na kolanach… (ARCTOS)


Źródło – „Archiwy XX wieka” nr 3/2017, ss. 8-9
Przekład z rosyjskiego - ©R.K.F. Leśniakiewicz