piątek, 31 lipca 2020

Narzutowce, eratyki, głazy…


Stanisław Bednarz

 

W okolicy gdzie byliśmy jest dużo wielkich głazów narzutowych w tym największy w Polsce i jeden z największych w Europie Triglav. Był miejscem kultu słowiańskiego. Trudno było nie zajrzeć na niego. Jest zlokalizowany w Tychowie w obrębie cmentarza. To gnejs, jego obwód wynosi 44 m, wysokość 3,8 m, długość 13,7 m, szerokość 9,3 m. W ziemi zagłębiony jest na około 4 m, a jego wagę ocenia się na 2000 ton.


Legenda opowiada, że jeden z książąt pomorskich wjechał na niego karetą i jeszcze dał radę zawrócić. Z kolei w okolicach Czaplinka jest głaz Tempelburg – granit, największy na terenie gminy Czaplinek. Obwód 19,5 m, a wysokość nad powierzchnię gruntu: 3,5 m. Na powierzchni głazu wykuty jest napis: „Tempelburg 1858” (Tempelburg to przedwojenna nazwa Czaplinka).


Gdy lądolód cofał się, czyli po prostu topniał, bloki pozostały na miejscu, do którego zostały przetransportowane. Dominują jasnoszare i bladoróżowe granity oraz brązowe i czerwone porfiry. Rzadziej można wśród nich spotkać skały metamorficzne (gnejsy i amfibolity), a także skały osadowe (piaskowce, kwarcyty i wapienie gotlandzkie). Typowe to: porfir Bredvad, granit Vånevik, granit Rapakivi, granit sztokholmski czy piaskowiec Tessini, piaskowiec jotnicki, granit Karlshamn, piaskowiec Kalmar.

Pozostała część głazów narzutowych to najczęściej bliżej nieokreślone skały magmowe i metamorficzne, które pochodzą z Tarczy Bałtyckiej. Ogromne głazy często nazywane są eratykami. Słowo to pochodzi od greckiego wyrazu „errare”, co oznacza „błądzić” i nawiązuje do „zagubienia się” wielkich, skandynawskich litych głazów na obcym dla nich obszarze, pokrytym niegdyś zlodowaceniami. Nazwę tę – blocks erratiques – zawdzięczamy francuskiemu geologowi Aleksandrowi Brogniartowi (1770-1847).

Znając rodzaj skały można często zidentyfikować miejsce pochodzenia poszczególnych głazów i tym samym poznać drogę przemieszczania się lodowców. Duże głazy narzutowe są uznawane za pomniki przyrody nieożywionej. Jest ich w Polsce około 1000 w zachodniopomorskim 100. Im dalej na południe tym, ze zrozumiałych względów, mniej głazów i głazowisk, dlatego w Polsce południowej mogą być spisywane i chronione mniejsze okazy niż te w północnej części kraju.


Największym głazem narzutowym Europy jest głaz Ehalkivi na bałtyckim wybrzeżu Estonii, granit pegmatytowy o obwodzie ok. 50 m i objętości ok. 980 m³. Wybrzeże Estonii jest w ogóle największym skupieniem głazów w Europie. Ze względu na fakt, że w Polsce północnej narzutniaki stanowiły jedynie źródło pozyskania skał, były one powszechnie wykorzystywane do budowy kościołów, zamków i murów obronnych. Dzisiaj poszukiwane są głównie bloki o dużych walorach dekoracyjnych, dlatego ilość narzutniaków stale maleje i konieczną staje się ich ochrona.

 

Moje 3 grosze

 

Mało kto wie, że Czaplinek figuruje w zagranicznych katalogach jako jedno z miejsc, gdzie po raz pierwszy w Polsce zaobserwowano i sfotografowano UFO. Miało to miejsce w 1947 roku. Rzecz ciekawa, że zdjęcie tegoż pojawiło się najpierw na Zachodzie, ale kto w 1947 roku w Polsce zaprzątał sobie głowę Ufiastymi?


Kolejna sprawa – sieć Wilka i Bzowskiego. Według nich, cały świat pokrywa sieć ultradelikatnych wibracji, której węzłami są głazy narzutowe i wychodnie. Są one specjalnie oznakowane – na ich powierzchni znajdują się odciśnięte, (wypalone? wymalowane? wykute?) ludzkie dłonie i stopy. NB, rzecz ciekawa, że ludzkie dłonie uwidocznione są także w Jaskini Obłazowej k./Nowego Targu. Znaleziono tam także najstarszy, bo liczący sobie 30.000 lat bumerang. Dzięki temu są one mianowane jako diabelskie, bowiem w ich okolicach dzieją się niezwykłe rzeczy i widziane są UFO. W praktyce owe głazy i wychodnie tworzą sieć nawigacyjną, wzdłuż której UFO poruszają się na naszym globie.

Ale to już temat z innej ballady…