poniedziałek, 30 listopada 2020

Post na czas pandemii

 


Stanisław Bednarz

 

Od powietrza, głodu, ognia i wojny zachowaj nas Panie.

Galicję nawiedziło 5 epidemii cholery  1831, 1849, 1855, 1866 i 1873. Dziś o pierwszej  z nich  Uporządkujmy temat bo panuje zamieszanie. Cholerę można śmiało nazwać morderczynią XIX wieku. Każdy wiek miał swoje śmiertelne choroby jak dżumę, syfilis, tyfus lecz dla wieku XIX najbardziej charakterystyczna w Galicji w tym Jordanowa była  cholera  wywołana bakterią przecinkowca.

W latach gdy nie było antybiotyków zakażenia bakteriami jelitowymi w 75% kończyły się śmiercią najczęściej z odwodnienia gdyż nie znano pojęcia nawadniania roztworami elektrolitycznymi sodu i potasu. Dziś bakterie nie są tak groźne, ale natura dla uszczuplania populacji ludzkich zmutowała pewne odmiany wirusów i one stały się straszakiem współczesnych czasów… 

Cholera narodziła się w Kalkucie w 1817 roku. Dlatego wszelkie źródła historyczne mówiące o epidemiach cholery w XVIII wieku mijają się z prawdą, że były wtedy czerwonka, dyzenterie, ale nie cholera. Kto choć raz widział Kalkutę w Indiach i warunki higieniczne panujące tam, ten nie zdziwi się, że miasto to było rozsadnikiem rozmaitych chorób. Roznosili ją kupcy, żeglarze, a w późniejszym etapie maszerujące wojska.

Już w 1830 roku dotarła do Rosji. Tak się złożyło że w tym czasie wybuchło powstanie listopadowe tłumiące walki powstańcze rosyjskie oddziały przywlekły tę chorobę na tereny Królestwa Polskiego (zabór rosyjski).








Po stłumieniu powstania część wojsk polskich uciekła na teren Galicji. I w ten sposób w roku 1831 cholera zawitała w nasze strony. Korpus gen. Dwernickiego, w kwietniu przybył do Galicji i w maju przez chwilę stacjonował też w okolicach Jordanowa.

Dane dla Galicji były przerażające. Zachorowało około 260.000 mieszkańców z czego zmarło około 97,7 tys. W Jordanowie dzięki Opatrzności Boskiej pierwsza epidemia na tle innych części Galicji nie zebrała aż  tak olbrzymiego żniwa, zmarło na cholerę w Jordanowie 11 osób.  Ale gdzie indziej nie była taka łaskawa. Parafia Myślenice – 600 ofiar, Cyrkuł wadowicki – 1800 ofiar, Brzesko - 68  ofiar, Pcim - 15 ofiar, Kraków – 1470 ofiar.

Z 1831 roku pochodzi wzmianka o założeniu cmentarza cholerycznego na obrzeżach miasta Jordanowa. Ludzie bali się chorych jak i zwłoki chowano z dala od ludzi, grzebiący zwłoki otrzymywali duże ilości wódki którą uważano za czynnik dezynfekujący. 

W Królestwie Polskim  cholera 1831 roku  była przyczyną śmierci Wielkiego Księcia Konstantego, marszałka rosyjskiego Iwana Dybicza.  W Prusach marszałka von Gneisenau, teoretyka wojskowości Carla von Clausewitza  i filozofa Georga Hegla.


O drugiej epidemii 

 

Nie minęło 2 lata od klęski  głodu i  tyfusu głodowego w 1847 roku gdy przyszła epidemia cholery 1849 roku. Niektórym te dwa zdarzenia się mylą i mówią o epidemii  cholery lat 1847-1849, a to błędne podejście. W 1847 głównymi objawami były głód, obrzęk, czerwonka, biegunki, tyfus głodowy.  

Największe żniwo cholera zebrała w Jordanowie  właśnie podczas drugiej epidemii w 1849 roku. W tymże roku cesarska Austria wezwała na pomoc wojska rosyjskie dla stłumienia powstania na Węgrzech. Główne siły rosyjskie przekraczające granicę z Węgrami  składały się z trzech korpusów liczących 114 tys. bagnetów  II Korpus gen. Iwana Rödigera stacjonował na pewno w Jordanowie i w Jabłonce w maju 1849...

Ze stacjonowaniem  wojsk rosyjskich w Jordanowie  łączy się opowieść o tzw. złotych tarniach - egzotycznych roślinach kaukaskich (złotokap), które z obrokiem dla koni  przywleczone zostały do Jordanowa i długo kwitły na Skotnicy, póki nie urządzono tam wysypiska.  Wojska  te zawlekły cholerę  W całej Galicji epidemia ta nie uchodzi za najsilniejszą, ale w Jordanowie zebrała najobfitsze żniwo.

W roku tym zmarło w Jordanowie i Malejowej 122 osoby w tym 23 żołnierzy rosyjskich. Ale np. w Skomielnej Białej było tylko 18 przypadków. W 1849 roku brak natomiast zapisów o śmierci z powodu głodu, ubóstwa, obrzęku, czerwonki, biegunki. Wspomnijmy w tym miejscu że średnia umieralność w okresach poza epidemicznych to około 30 zgonów rocznie dla Jordanowa. Wśród ofiar cholery są nazwiska żołnierzy rosyjskich. Było ich 23 m.in. Michajło Wistopil, Constantinus Tymosnejen, Demian Safianow, itd. Liczba 1700 ofiar wśród żołnierzy podana przez kronikę Parafii Łętownia jest nieprawdopodobna cmentarz choleryczny by ich nie pomieścił... Nie na darmo cholerę uważano za chorobę wojskową.

Śmierć na cholerę nie ominęła także wtedy Antoniego Czecha strażnika finansowego z Myślenic kontaktującego się z dużą ilością ludzi (ofiarami też byli żebracy z Osielca i Sieniawy). 

A oto inne ofiary z roku 1849: w Nowym Żmigrodzie - 82 ofiary, w Iwoniczu - 35, Stary Żmigród - 52 ofiary, Siepraw - 32 ofiary. W sprawozdaniu CK Gimnazjum w Przemyślu czytamy: W związku z wybuchem cholery naukę w roku szkolnym 1849/50 młodzież miała rozpocząć dopiero 1 listopada... Przypomnijmy że przez Przemyśl i przełęcz Dukielską też zdążały  oddziały rosyjskie na Węgry.

Szczególnie epidemia cholery 1849 dotknęła Borzęcin w tarnowskim powiecie. Skutkiem przemarszu przez Borzęcin wojsk rosyjskich, była epidemia cholery, trwająca w Borzęcinie od 27 lipca do 22 września tego roku. Zmarło na nią wówczas 170 osób na ogólną liczbę 325. Reasumując w 1849 tam gdzie maszerowały Korpusy Rosyjskie cholera była największa.

Wkrótce stała się pandemia przeszła do Austrii , Niemiec , Francji , Anglii i z emigrantami irlandzkimi dotarła do USA. Tam zmarł na nią w 1849  11. prezydent James Polk.


Trzecia i czwarta epidemia

 

O epidemiach 1855, 1873  i późniejszych  epizodach, o postawie dr Tytusa Chałubińskiego w Zakopanem, o nauczaniu higieny przez księdza Nowaka w Jordanowie, o Adamie Mickiewiczu i Piotrze Czajkowskim.  

Następna epidemia na mniejszą skalę w Jordanowie pojawiła się w 1855 roku. Epidemia ta została przywleczona w wyniku Wojny Krymskiej. Najpierw przedostała się z Rosji do Królestwa Kongresowego (zabór rosyjski), gdzie szalała w latach 1852-1854 by w 1855 dostać się do Galicji gdzie uśmierciła w samym tylko 1855 roku niemal 75.000 ludzi.

Ksiądz  Jan Nowak w Jordanowie  odprawił mszę „aby Pan Bóg  zachował od niebezpiecznej i okrutnej cholery” i nauczał o zachowaniu higieny. Była już gazeta „Czas”, który pouczał jak się ustrzec.

Z powodu cholery umiera w 1855 roku w Jordanowie 19  osób oraz 16 żołnierzy nie wiadomo jakich (prawdopodobnie jakieś manewry).  Nie było miejscowości w Galicji, która nie byłaby dotknięta ta epidemią. Maria Steczkowska w swoim eseju „Wyprawa na Babia Górę” notuje, że ani w Sułkowicach, ani w Makowie nie można było dostać noclegu z powodu cholery.

Zaatakowała też całą Europę. Na nią zmarł Adam Mickiewicz w Konstantynopolu.  Epidemia cholery w 1866 roku odnotowana w Galicji nie przyniosła ofiar w Jordanowie, najwięcej było ofiar w Krakowie, około  4 tysięcy, a w całej Galicji Zachodniej i Wschodniej 37  tys. 

Ostatnia wielka epidemia była ta z 1873 roku. Cholera w 1873 roku dotarła do nas  od wschodu, po drodze zdziesiątkowała małe miasta Galicji np. w Iwoniczu – 73 ofiary. Wieliczce – 40 ofiar. Już w połowie kwietnia zanotowano pierwsze przypadki zachorowań na Kazimierzu w Krakowie. Po raz pierwszy wtedy  zaatakowała  Zakopane, które wcześniej wychodziło z epidemii obronną ręką.  I właśnie dlatego że ludność nie nabyła jak to się dzisiaj ładnie mówi odporności stadnej. W zwalczaniu epidemii w Zakopanem przysłużył się dr Tytus Chałubiński,  któremu pomagał mało znany doktor Witold Urbanowicz ze Żmudzi. Nie bał się wchodzić do chorych i nawadniał ich,  a grabarzem cholerycznym był  Klimek Bachleda.

Doktor Tytus Chałubiński pozostał w Zakopanym aż do października do końca epidemii  telegrafując do Warszawy że jest tu bardziej potrzebny. Epidemia cholery wybuchła w Zakopanem 1 września 1873 roku. Pierwszy umarł Wojciech Roj, po nim jeszcze przeszło 20 osób. Zanikła w październiku. 

W Malejowej zmarło wówczas na cholerę trzech mieszkańców i były to ostatnie odnotowane zgony w Jordanowie na tą straszliwą chorobę. W całej Galicji zmarło podczas tej ostatniej epidemii  w 1873 r. 90 tys. ludzi z czego w Krakowie 1493. Najliczniejsze wypadki śmierci wydarzyły się w powiecie drohobyckim – najsłabiej zaś występowała w powiecie bialskim Czyli im bardziej na zachód tym słabsza... Dopiero odkrycie przez Roberta Kocha w 1883 roku przecinkowca cholery i opisanie procesu roznoszenia choroby sprawiły, że można było z nią skutecznie walczyć (kluczowy był dostęp do nieskażonej wody). Zanim jednak wiedza ta się upowszechniła, to w 1892 roku Europę dosięgło jeszcze jedno uderzenie cholery. Tym razem jednak na  ziemiach  naszych nie pociągnęło ono za sobą licznych ofiar. Co innego w Rosji, gdzie zmarło około 250 tys. Wtedy po wypiciu nieprzegotowanej wody zmarł kompozytor Piotr Czajkowski. 

Od tego czasu cholera była  opanowana Ostatnia  mała epidemia w Polsce miała miejsce w 1923 roku, lecz nie na terenie Polski południowej lecz na kresach wschodnich. Przypomnijmy  jako ciekawostkę, że w 1970 roku na terenie Słowacji odnotowano kilka przypadków. Od tej pory cholera ogranicza się do Azji i Afryki. Zdarzało się później że któryś podróżny zawlókł te chorobę do Europy, lecz przy obecnym poziomie medycyny  i antybiotyków była natychmiast likwidowana.

 

Moje 3 grosze

 

Chociaż rzecz jest o cholerze, to ze swej strony dodam tylko, że do dziś dnia strach przed tą chorobą pozostał w nazwach niektórych miejscowości, np. Cholerzyn. Aktualna pandemia COVID-19 przypomina dość dokładnie wydarzenia z XIX wieku: ten sam poziom opieki medycznej, ten sam poziom wiedzy o chorobie i podobny strach przed nią. W sumie zmieniło się niewiele.


A tak jeszcze à propos COVID-19, to ten rysunek znalazłem w jednym z naszych tygodników. I choć w zamyśle jest on satyryczny, to wcale nie jest aż tak śmieszny, bowiem dobitnie ukazuje jeden z aspektów pandemii – jej kosmiczne źródło. Nie jest to mój wymysł, bo pisał o tym na początku XX wieku angielski pisarz i reformator H.G. Wells w swej „Wojnie światów”. Wprawdzie tam ofiarami ziemskich mikroorganizmów byli krwiożerczy Marsjanie, ale liczy się idea panspermii czy nawet panspermii ukierunkowanej. Życie ma to do siebie – czegom absolutnie pewien – że rozwija się wszędzie tam, gdzie jest choć cień możliwości jego podtrzymania. Tak więc możemy spodziewać się go dosłownie wszędzie, nawet na naszym Księżycu czy Merkurym, o księżycach gazowych olbrzymów i Plutonie już nie wspominając.

wtorek, 24 listopada 2020

Człowiek z Santiago

 


W okolicach Santiago de Chile archeolodzy znaleźli ludzkie szczątki.

W czasie wykopalisk archeologicznych w okolicach miasta Santiago de Chile odkryto ludzkie kości. Badania wykazały, że liczą one sobie 13.000 lat. Wykopaliska były prowadzone w ramach archeologicznego projektu.

Wcześniejsze źródła szacowały, że nieopodal Chile znajdowały się dawne siedziby najpierwotniejszych ludzi, i dzięki znalezisku archeologów dane te się potwierdziły. 

Źródła te twierdzą także, że na tych terenach była wielka bioróżnorodność zwierząt, dzięki czemu mogły one być dobrym siedliskiem dla ludzi przez kilka tysięcy lat.

Archeolodzy uważają, że po przeprowadzeniu eksperymentów i doświadczeń na terenach sąsiadujących z Santiago, uczeni mogą dowiedzieć się więcej o Przeszłości tych terenów, wyjaśnić teraźniejszą sytuację i odchylić kurtynę w Przyszłość.

 

Moje 3 grosze

 

Od dawien dawna w archeologii istnieje dogmat mówiący, że pierwsi mieszkańcy Ameryk przybyli tam z Azji, korzystając z lodowca i lądowego „mostu” w Cieśninie Beringa, i że stało się to 5-10 tys. lat temu. Odkrycie z okolic Santiago de Chile potwierdzałoby dwie rzeczy, a mianowicie:

1.     Ludzie zasiedlili Amerykę znacznie wcześniej, niż to się przypuszcza.

2.    Ludzie przybyli do Ameryki Południowej z innego kierunku, niż północny (od Cieśniny Beringa).

 

Kolonie Atlantydy


Co z tego wynika? Ano to, że jedyną możliwością było zasiedlenie jej z kierunku wschodniego – z Atlantydy, lub zachodniego – z Mu/Pacyfidy.

Na załączonej mapce widzimy pierwotną lokalizację Atlantydy – wedle Platona i podaną nam przez Athanasiusa Kirchera. Zaś w dziele „Atlantis – The Antediluvian World” Ignatiusa Donnelly’ego widzimy inną projekcję wyglądu Atlantydy sporządzona w oparciu o wyniki sondowań dna Atlantyku. Należy pamiętać, że jest to stan wiedzy z końca XIX wieku. Wtedy jeszcze nikomu się nie śniło o Atlantyckim Grzbiecie Śródoceanicznym i tektonice płyt kontynentalnych. Wyróżniłem na niej trzy punkty: miejsce znalezienia szkieletu Człowieka z Santiago oraz dwóch miejsc na polskim wybrzeżu: Vinety alias Jomsborga i Thruso/Truso nad Zalewem Wiślanym. Wedle atlantologów tam także znajdowały się kolonie atlantydzkie, ale… 13.000 lat temu był tam teren polodowcowy, więc trudno sobie wyobrazić, by ludzie mogli tam żyć. Nie zapominajmy, że sam Bałtyk jako morze liczy sobie dopiero 6000 lat. Wcześniej, czyli 13-14 tys. lat temu były tam tylko słodkowodne jeziora powstałe ze stopionego lodowca. W każdym razie sprawa jest problematyczna, ale nie niemożliwa.

Na drugiej mapce z dzieła Donnelly’ego widzimy zasięg Imperium Atlantydzkiego. Wynika z niej, że w rejonie Santiago de Chile znajdowała się kolonia atlantydzka, która musiała prosperować tam przed i po zagładzie atlantydzkiej metropolii, czyli właśnie owe 12.000 lat temu. Uważam, że ten szkielet – i zapewne o wiele więcej – znaleziony w okolicach Santiago de Chile stanowi kolejny z długiego łańcucha dowodów świadczących za tym, że dawno, dawno temu istniało Imperium Słońca opisane przez Aristoklesa Ateńczyka.    

  

Źródło - https://planet-today.ru/novosti/nauka/item/128513-vblizi-santyago-arkheologi-nashli-chelovecheskie-ostanki

Przekład z rosyjskiego - ©R.K.F. Leśniakiewicz

poniedziałek, 23 listopada 2020

Kosmiczny Trójkąt Bermudzki: zemsta Gai?

 


Całkiem niedawno na kanale BBC Earth miałem okazję obejrzeć film na temat czegoś, co jeszcze w 2014 roku nazwano Południowoatlantycką Anomalią Magnetyczną, a której natury nie zbadano do dziś dnia.

Jeszcze w 2014 roku zamieściłem na moim blogu przekład  artykułu Bryana Nelsona pt. „Czy istnieje Trójkąt Bermudzki w Kosmosie?” (Zob. https://wszechocean.blogspot.com/2014/07/czy-istnieje-trojkat-bermudzki-w.html), w którym z grubsza nakreślono problem. Chodzi mianowicie o to, że w ziemskiej magnetosferze nad Południowym Atlantykiem powstała luka, w której pole magnetyczne niemal nie istnieje. Ma to rozmaite konsekwencje, a w szczególności wpływa na wzrost promieniowania w górnych warstwach atmosfery ziemskiej, co może zagrozić życiu na powierzchni Ziemi na tym obszarze. Efektem tego mogą być osłabienie warstwy ozonowej, która chroni nas przez promieniowaniem UV ze Słońca oraz promieniowaniem z Kosmosu. Jednym z efektów może być trwałe uszkodzenie satelitów ziemi oraz porażenie promieniste astronautów na orbicie.

Najgorsze jest to, że do dziś dnia nie wiemy, czym to jest spowodowane i jak długo może to potrwać. Uczeni przypuszczają, że ma to związek z przebiegunowaniem Ziemi i zmianą Biegunów – północny powędruje na południe a południowy – na północ. W tzw. międzyczasie może dojść do całkowitego zaniku pola magnetycznego Ziemi i wystawienie jej na strumienie protonów i elektronów ze Słońca. To byłby koniec życia jakie znamy na Ziemi. Tak przynajmniej to wygląda w przypuszczeniach.

Przebiegunowanie Ziemi ma miejsce od czasu do czasu i w ciągu ostatnich 4,5 MA wydarzyło się to 22 razy – to przebiegunowanie, którego jesteśmy świadkami będzie dwudziestym trzecim z kolei. Nie ma się czego bać – to jest zjawisko normalne i nie jest zbyt groźnym dla istot żywych. W przeciwnym przypadku życie na Ziemi nie wyszłoby poza stadium trylobitów i ryb żyjących na dużych głębokościach.

Na pewno nie będzie to coś w rodzaju Ordowickiego Masowego Wymierania sprzed 251 MA temu, kiedy to Ziemia dostała potężne uderzenie wiązką promieniowania gamma wystrzelonej z bieguna eksplodującej Supernowej odległej o kilka czy kilkanaście lat świetlnych. Nawiasem mówiąc coś takiego grozi nam ze strony gwiazdy WR 104 w Strzelcu odległej o 8400 ly, a także w przypadku eksplozji czerwonych nadolbrzymów Antares (w Skorpionie) i Betelgeuse (w Orionie), żółtego hipergiganta ρ-Cassiopeiae (w Kasjopei), niebieskiej zmiennej η-Carinae. Zagrożenie ze strony WR 104 jest niewielkie, ale istnieje bowiem jej biegun jest wycelowany w kierunku Układu Słonecznego, co atoli jest już inną historią…     

Ciekawe jest to, że coś takiego pojawiło się akurat teraz, w czasie jednego z najgorszych kryzysów życia na naszej planecie. Tym razem, to antropocenowe przebiegunowanie może być groźne, bowiem na jego działanie nakłada się Efekt Globalnego Ocieplenia o charakterze antropogenicznym, topnieniem lodowców, zmianom klimatycznym i wszystkie związane z tym efekty: migracje zwierząt, transfer patogenów wywołujących epi- i pandemie (COVID-19, Ebola, Zika, i in.). zmiany pola magnetycznego być może powoduje te zagadkowe, dziwne zachowania ssaków morskich, które wyrzucają się na brzegi i giną. Przykłady można mnożyć. Wszystko wskazuje na to, że coś się dzieje na Ziemi, coś co powoduje, że nadchodzą zmiany, których możemy nie przeżyć.

No i na dodatek jeszcze groźba z Kosmosu – asteroidy i błądzące planety. W tej chwili grozi nam bliskie przejście koło Ziemi kilku asteroidów, które potencjalnie mogą trafić w naszą planetę – że wspomnę tylko 101955 Bennu, 99942 Apophis – która właśnie zmieniła swoją trajektorię i nie wiadomo, czym się to skończy czy 153201, która ma być w pobliżu Ziemi już pod koniec listopada br. Ma ona być jeszcze jednym miniaturowym księżycem Ziemi. O ile w nią nie trafi…

Ostatnie ostrzeżenie mieliśmy w lutym 2013 roku, kiedy to nad Czelabińskiem eksplodował jasny meteor. I mimo tego, że energia wybuchu była porównywalna z eksplozją termojądrową o mocy 0,5 Mt TNT na wysokości 29,7 km nad powierzchnią ziemi, to w całym mieście odnotowano szkody materialne – poszkodowanych było 1500 osób, a 112 osoby wymagały leczenia szpitalnego uszkodzonych zostało 7500 budynków, zaś wstrząs sejsmiczny wyliczono na M2,7. Huk eksplozji usłyszano nawet w Antarktyce! A mnie zastanawia jedno, a mianowicie czy ten meteoroid przypadkowo tam spadł i eksplodował? Przypominam, że Czelabińsk to jedno z centrów rosyjskiego przemysłu atomowego… Dlatego też twierdzę, że było to znamienne ostrzeżenie!

Tak samo myślę na temat Atlantyckiej Anomalii Magnetycznej. Ona nie pojawiła się tam przypadkowo.

Przyznasz Czytelniku, że to nagromadzenie nieszczęść – tych realnych i potencjalnych – wygląda bardzo niepokojąco. A najgorsze jest to, że podzielona i skłócona ze sobą Ludzkość nie jest w stanie sobie z tym poradzić. Materialne siły Wszechświata mogą nas zniszczyć i Ludzkość może sobie z nim poradzić tylko i wyłącznie jako całość. Niestety, jeżeli ludzie tego nie zrozumieją, to wyginą tak jak dinozaury…

sobota, 21 listopada 2020

Moby Dick: legenda i prawda

Kaszalot spermacetowy

 Stanisław Bednarz


Według biblii Jonasza połknął wieloryb, jeśli to prawda  to musiał być to kaszalot, nie mógł być to fiszbinowiec. Ale tak naprawdę to kaszalot nieźle  narozrabiał.

20 listopada 1820 roku  brytyjski statek wielorybniczy Essex został staranowany przez kaszalota i zatonął w odległości 3700 km od wybrzeży Ameryki Południowej. 20-osobowa załoga przeniosła się na 3 szalupy i przez ponad 4 miesiące dryfowała po Pacyfiku - dochodziło do kanibalizmu. Ostatni pozostali przy życiu rozbitkowie zostali uratowani 5 kwietnia 1821 roku. Historia ta zainspirowała Hermana Melville’a do  powieści „Moby Dick”.

W  dniu 18.VIII.1819 roku Essex wypłynął z bazy w Nantucket u wybrzeży Nowej Anglii  na kilkuletnie łowy. 20 listopada 1820, w odległości 3700 km od wybrzeży Ameryki Południowej, statek został staranowany przez kaszalota i zatonął. Wieloryb nabrał impetu i z całą mocą rąbnął w dziobową część statku pod kotwicą, wybił dziurę, przez którą do środka wdzierały się masy wody. Załoga, składająca się z 20 ludzi przeniosła się na trzy szalupy i przez miesiąc dryfowała po Pacyfiku.

20 grudnia wylądowała na bezludnej wyspie Henderson, gdzie rozbitkowie pozostali przez 7 dni, zbierając wodę i żywność. Trzej z nich na wyspie pozostali.

12.I.1821 roku, łódź pierwszego oficera odłączyła się od dwóch pozostałych.

18.II.1821 roku,  pierwszy oficer Owen Chase, sternik i chłopiec okrętowy zostali uratowani przez angielski statek Indian. Trzy dni później kapitana George’a Pollarda i marynarza odnalazł statek amerykański. Trzej ostatni rozbitkowie, którzy pozostali na wyspie Henderson – sternik oraz  2 marynarze – zostali uratowani 9 kwietnia 1821 przez wysłaną po nich amerykańską fregatę. W sumie uratowano 7 osób. 


Gregory Peck jako kapitan Ahab

I oficer Owen Chase






Kaszalot w walce z kałamarnicą

Kapitan  Pollard otrzymał dowództwo innego statku, lecz kiedy stracił go na rafach, jego kariera była skończona. Przez 40 lat pracował  w  Nantucket jako nocny stróż. Podobno po latach jakiś turysta zapytał stróża Pollarda, czy znał swojego kuzyna Coffina. Ten odparł: „Czy go znałem? Ja go zjadłem, proszę pana”.

Kaszalot to gatunek ssaka z rodziny kaszalotowatych największy przedstawiciel  zębowców. Występuje we wszystkich oceanach. Duża prostokątna głowa stanowi 1/3 długości ciała. Potrafi nurkować na duże głębokości – w pościgu za ulubionymi kałamarnicami – nawet do 1,5 kilometra. Udało się to określić, gdy płynący wzdłuż dna wieloryb zaczepił żuchwą i przerwał kabel transatlantycki na głębokości 1134 m (wydobyto go wraz z kablem).  Wymiary samiec do 20,5 metrów. Od 20 ton do 75 ton wagi w przypadku niektórych samców. Kaszaloty żywią się głównie głowonogami, mogą atakować również 3-metrowe rekiny. Jego ulubioną ofiarą jest kałamarnica olbrzymia. W żołądkach niektórych kaszalotów znaleziono dzioby gigantycznych kalmarów.

Kaszaloty tworząc odpowiednią formację osłaniają cielęta. Zaobserwowano także przygarnięcie przez stado kaszalotów upośledzonego fizycznie delfina butlonosego.

Gatunek zagrożony wyginięciem. Polowania na kaszaloty, zakazane w 1982 roku, kontynuowano w tradycyjny sposób na Azorach jeszcze przez 2 kolejne lata. Historia doczekała się adaptacji filmowej pt. „W samym sercu morza”.

 

Moje 3 grosze

 

Pierwszy raz z Moby Dickiem zetknąłem się w szkole średniej oglądając w TV film Johna Houstona z 1956 roku. W parę lat później kupiłem dwutomową wersję, którą zaczytywałem leżąc na świnoujskiej plaży. I wreszcie obejrzałem kolejny film z 2010 roku w reżyserii Trey’a Stokesa – o wiele słabszego od tego sprzed 65 lat.

Przede wszystkim należy powiedzieć, że kaszalot mógłby staranować i zatopić statek wielorybniczy z XIX wieku, bowiem ich słabe, drewniane konstrukcje nie byłyby w stanie wytrzymać potężnych uderzeń łbem rozsierdzonego zwierzęcia o masie kilkudziesięciu ton. Podobnie uderzenia ogonem mogły porozbijać w drebiezgi wątłe łodzie harpunników. Pod tym względem historia Moby Dicka nosi cechy prawdopodobieństwa.


Gigantyczna kałamarnica i jej pogromca - kaszalot spermacetowy z Ocean Parku we Władysławowie

Cenny tłuszcz, mięso oraz ambra – substancja znajdowana w ich żołądkach stanowiły przedmiot pożądania, a polowania przetrzebiły je do poziomu alarmującego. Ambra to są pozostałości po ogromnych głowonogach, które są zjadane przez kaszaloty, a w przypadku innych wielorybów pozostałości po pancerzykach kryla. Ambra, to surowiec do produkcji perfum – substancja ta utrwala zapach. Im dłużej, tym droższe są perfumy. Wieść niesie, że ambra działa hipnotyzująco na Syreny…

I jeszcze słowo o sposobach polowania na głowonogi. Najczęściej kaszalot łapie głowonoga na swój ogromny nos i nurkując rozbija go o dno, po czym zjada. Ale zanim to zrobi stacza homeryckie boje, których śladami są odciski przyssawek na jego skórze. To właśnie na ich podstawie wyliczono wielkość tych kałamarnic – nawet do 20 m i więcej! To właśnie szczątki takich potworów morze wyrzuca na plaże Nowej Szkocji, Nowej Fundlandii i Hebrydów, które dały początek marynarskim legendom o Krakenie. U nas można je zobaczyć w Ocean Parku we Władysławowie.

I kolejna jedna ciekawostka – w powieści „20.000 mil podmorskiej żeglugi” jej autor Juliusz Verne opisał starcie pomiędzy stadem kaszalotów i wielorybów. Chyba poniosła go fantazja, bowiem kaszaloty żywią się kałamarnicami i rybami, a nie wielorybami. Autorowi być może chodziło nie o kaszaloty, ale o super-rekiny Megalodony, które faktycznie napadały i pożerały wieloryby. Tak było 2 mln lat temu, ale kto wie czy nie ma ich jeszcze dzisiaj w jakichś zapadłych głębinach Wszechoceanu? Wiele wskazuje na to, że tak!

I wreszcie polski akcent. Kaszaloty odwiedzają także nasz Bałtyk i np. w 2003 roku znaleziono na bałtyckiej plaży szczątki kaszalota spermacetowego. Wieloryby odwiedzają od czasu do czasu Bałtyk, ale nie znajdują w nim warunków do życia. Brudna, skażona chemicznie i biologicznie, słonawa woda nie sprzyja tym wielkim ssakom, które ostatecznie giną z głodu i chorób nie mogąc uciec na szerokie wody Morza Północnego.     

czwartek, 19 listopada 2020

Znowu dziura ozonowa

 



Michal Žák

 

Dziura ozonowa nad Antarktydą jest znowu niezwykle duża, dzięki bardzo niskim temperaturom w stratosferze. Wydarzenia w atmosferze w południowych regionach polarnych pozostają nieco poza naszym centrum uwagi w Europie Środkowej. Ale teraz zasługuje na to, ponieważ rozwój ostatnich tygodni jest dość nietypowy. Dotyczy to zarówno warunków temperaturowych, jak i związanego z nimi zasięgu i rozwoju lokalnej dziury ozonowej. Podczas gdy zeszłej jesieni byliśmy w stanie zaobserwować najsilniejsze ocieplenie stratosfery w historii obserwacji nad Antarktydą, któremu towarzyszyła niezwykle mała dziura ozonowa, w tym roku obserwujemy praktycznie odwrotne zjawisko.

 

Dziura ozonowa

 

Porównanie zasięgu dziury ozonowej na Antarktydzie z 10 listopada 2019 i 2020 roku - kolory od ciemnoniebieskiego do fioletowego pokazują wartości poniżej 220 DU, czyli obszar zwany dziurą ozonową, źródło: ozonewatch.gsfc.nasa.gov



Od początku października minimalna temperatura na poziomie 50 hPa (czyli na wysokości od 19 do 20 km) nad Antarktydą kształtuje się na rekordowo niskich wartościach w porównaniu do danych mierzonych dotychczas w porze roku. Niskie temperatury są związane z silnym wirem polarnym, który w tym roku jest ponadprzeciętnie silny, a ponadto względnie symetryczny wokół bieguna południowego. W pierwszej połowie listopada na dużym obszarze wewnątrz tego wiru nadal panowały temperatury powietrza na wspomnianym poziomie 50 hPa poniżej -75°C. Są to wartości o ok. 20–25°C niższe niż zwykle w pierwszej połowie listopada. Temperatury spadające poniżej -78°C, czyli poniżej granicy, przy której powstają odpowiednie warunki do tworzenia się chmur stratosferycznych, nie były wyjątkiem. Gdy tylko ultrafioletowe promieniowanie słoneczne będzie dostępne w sierpniu i wrześniu, na tych chmurach zachodzą złożone reakcje fotochemiczne, które ostatecznie prowadzą do zniszczenia warstwy ozonowej. W tym roku warunki te trwały niezwykle długo, co było związane z rekordowo niskimi temperaturami powietrza. W porównaniu z jesienią ubiegłego roku obserwujemy ostry kontrast - z drugiej strony temperatura w stratosferze Antarktyki była wówczas rekordowo wysoka.

 

Temperatury

 

Średnia obszarowa minimalnej temperatury na poziomie 50 hPa w rejonie Bieguna Południowego (na południe od 65 równoleżnika). Przebieg temperatury od początku 2019 roku do chwili obecnej zaznaczono na czerwono. Niebieska przerywana linia wskazuje najwyższą temperaturę, w której nadal tworzą się chmury stratosferyczne prowadzące do zniszczenia warstwy ozonowej - w tym roku temperatura poniżej tego poziomu utrzymuje się niezwykle długo, źródło: cpc.ncep.noaa.gov




Wartości ozonu stratosferycznego, mierzone w tzw. Jednostkach Dobsona (DU), spadły do ​​150 DU, co pomogło zwiększyć zasięg dziury ozonowej. Zwykle definiujemy to jako obszar z mniej niż 220 DU. W porównaniu z przeszłością można stwierdzić, że tegoroczna dziura ozonowa jest bardzo duża (choć nie rekordowa), osiągnęła w październiku nawet 24 mln km² i utrzymuje się od dłuższego czasu - od początku września do chwili obecnej. Jednocześnie jego zasięg powinien zacząć się zmniejszać w listopadzie, ale w tym roku tak się nie dzieje ze względu na niskie temperatury - i według prognoz nie nastąpi to w kolejnym tygodniu. Bardzo interesujące jest porównanie obecnej sytuacji z zeszłym rokiem w zakresie dziury ozonowej. Jeśli weźmiemy pod uwagę np. najniższe wartości nad Antarktydą, to w listopadzie ubiegłego roku odnotowaliśmy w tym czasie od 270 do 300 DU, w tym roku mamy tylko około 130 DU, a od końca października są to w większości rekordowo niskie wartości dzienne.

A co dalej? Według aktualnych prognoz, dziura ozonowa powinna utrzymywać się do końca listopada bez znaczącego osłabienia, w grudniu jej redukcja powinna przyspieszyć, a jednocześnie powinny wzrosnąć wartości stężenia ozonu w stratosferze.

 

Rozwój dziury ozonowej

 

Najniższe wartości ozonu w DU na półkuli południowej (kolor pomarańczowy 2020, prognoza czerwona), źródło: ECMWF i Copernicus





 

Źródło - https://www.in-pocasi.cz/clanky/vyznacne/ozonova-dira-16.11.2020/

Przekład z czeskiego – ©R.K.F. Leśniakiewicz

poniedziałek, 16 listopada 2020

Chińska wojna biologiczna

 


Mjr rez. USAF George A. Filer III – MUFON

 

Kraje komunistyczne często przeprowadzają ataki w najmniej spodziewanych momentach, jak Związek Radziecki na froncie wschodnim, niektóre twierdzą, że biologiczną bronią Związku Radzieckiego była choroba Tularemii użyta przeciwko inwazji sił niemieckich w 1942 r. Konflikt Chiny – USA nasilił się podczas wojny koreańskiej (1950–1953). Chiny, Korea Północna i Związek Radziecki oskarżyły Stany Zjednoczone o użycie broni bakteriologicznej przeciwko Korei i Chinom. Broń biologiczna „niestety charakteryzuje się słabą widocznością, dużą siłą, znaczną dostępnością i stosunkowo łatwą dostawą” (Lederberg 1999,)

Następnie w 1962 r. było przeniesienie uzbrojonych w głowice nuklearne rakiet na Kubę. Nie jest tajemnicą, że umowy handlowe Trumpa kosztują Chiny miliardy dolarów i zagrażają chińskiej gospodarce. Gospodarka amerykańska była silniejsza niż kiedykolwiek w 2019 roku, a prezydent Trump prawdopodobnie wygrałby wybory w 2020 r., Chiny miały tylko nadzieję, że zaszkodzą amerykańskiej gospodarce i wyrzucą Trumpa ze stanowiska. Istnieją mocne dowody na to, że Chiny opracowały plan pozbycia się Trumpa.

Chiny stają się coraz bardziej drapieżne, używając chińskich okrętów do niszczenia filipińskich łodzi rybackich na wodach Filipin. Chiński atak laserowy na samolot marynarki wojennej USA lecący nad wodami międzynarodowymi 17.II.2020 roku był niesprowokowany, nieprofesjonalny i niebezpieczny. Dwudziestu żołnierzy indyjskich zostaje zamordowanych w niespodziewanym ataku transgranicznym: 17.VI.2020 r., dokonanym przez Armię Ludowo-Wyzwoleńczą. Widać, że Chiny są bezwzględne w swoich operacjach niszczenia innych krajów. Ten artykuł pokaże dowody opracowane lub wykorzystane w wirusie COVID-19 jako broni biologicznej.

Stany Zjednoczone oskarżyły Chiny o umieszczenie ponad miliona osób z mniejszości muzułmańskich w „obozach koncentracyjnych”. Pokojowe demonstracje prodemokratyczne w Hongkongu są krwawo tłumione przez policję na rozkaz Pekinu. Sto bezprecedensowych pożarów płonących na zachodnim wybrzeżu [USA] znacznie przekracza normalną liczbę. Urzędnicy nadal walczą z pożarami w większości stanów na Zachodnim Wybrzeżu. Wydaje się, że wiele pożarów zostało wywołanych przez ukierunkowaną broń energetyczną. Donoszono o dużych rozbłyskach z satelitów kosmicznych obserwujących pożary. Newswars.com twierdzi, że promienie światła zostały zauważone jako początek pożarów na Zachodnim Wybrzeżu, gdy Pentagon ostrzega, że Chiny mają przestrzeń kosmiczną. YouTube DUTCHSINSE uchwycił to, co wydaje się być ukierunkowaną broń energetyczną, ze zdjęć satelitarnych.

 

Masowe pożary na Zachodzie

 

W ciągu kilku dni od zdarzenia, sekretarz obrony USA Mark Esper ujawnił, że Chiny i Rosja mają satelity wyposażone w „ukierunkowaną broń energetyczną i nie tylko”. Duża liczba tornad i największa liczba huraganów, które uderzyły w USA, sugerują, że Chiny używają HAARP (Aktywne Wysokoczęstotliwościowe Badania Zorzy Polarnej) lub [coś podobnego], aby wpływać na pogodę i rozprzestrzeniać suszę.

Według raportu Departamentu Stanu USA na temat broni biologicznej - Chiny prowadzą również tajne badania związane z bronią biologiczną i nie ujawniły wcześniejszych ofensywnych prac związanych z bronią biologiczną.

Broń biologiczna to materiały toksyczne wytwarzane z organizmów chorobotwórczych (zwykle drobnoustrojów lub wirusów) lub sztucznie wytwarzanych substancji toksycznych, które są używane do celowej ingerencji w biologiczne systemy człowieka. W kwietniu prawie 1300 osób zmarło na COVID-19 w chińskim mieście Wuhan, gdzie wykryto wirusa. Prawdopodobnie został uwolniony z zaawansowanego laboratorium broni biologicznej Wuhan, uważanego za najlepsze w Chinach.

Chińskie taktyki tyranizacyjne są prowadzone przez chińskiego przewodniczącego Xi Jinpinga, który od 2012 r. Pełnił funkcję sekretarza generalnego Komunistycznej Partii Chin (KPCh) i przewodniczącego Centralnej Komisji Wojskowej (CMC) oraz Prezydenta Chińskiej Republiki Ludowej (Ch.R.L.), od 2013 roku Xi jest głównym liderem.

Przewodniczący Xi Jinping twierdzi, że od początku XIX wieku Chiny były upokarzane przez zachodnie mocarstwa poprzez swoje imperialistyczne i kolonizacyjne przedsięwzięcia. Odwołuje się do od dawna zakorzenionej ksenofobii, narastających nastrojów antyamerykańskich i antyzachodnich oraz dominującej chińskiej ideologii patriotyzmu lub nacjonalizmu, która daje im prawo do ataku na Zachód.

Światowe mocarstwa nie są już tak chętne, aby usiąść wygodnie i pozwolić, aby prezydent Chin Xi Jinping deptał po nich.

Australijscy rolnicy i górnicy zostali dotknięci sankcjami handlowymi po tym, jak Canberra sugeruje, że wirus, który przybył z Chin, mógł pochodzić z chińskiego laboratorium. Prezydent Chin Xi Jinping najwyraźniej zdecydował, że nadszedł czas, aby zapewnić sobie dominację nad ekonomicznie wyniszczonym światem po pandemii. Ale zamiast upaść, coraz więcej narodów walczy.

Po pierwsze, Indie najwyraźniej nie są onieśmielone… „Hindustan News” twierdzi, że Chiny zamordowały 20.000 indyjskich żołnierzy. W międzyczasie ludność Filipin walczy z chińskim ekspansjonizmem na obszarach Morza Południowochińskiego, jak twierdzi Manila.

Badanie przeprowadzone w 14 krajach wykazało, że większość ludzi ma nieprzychylny pogląd na Chiny.

 

Chińskie bronie B

 

Indie są teraz drugim krajem, który przekroczył siedem milionów przypadków koronawirusa po Stanach Zjednoczonych od 19 maja br.

Oficjalna wiadomość od Chiba, w której rozpoczął się wirus, brzmi: „heroiczne miasto Wuhan” wróciło do normy i wróciło do biznesu, jego szkoły i obiekty turystyczne zostały ponownie otwarte, a przedsiębiorstwa działały na pełnych obrotach.

To ogłoszenie sugeruje, że 8.364.977 lub ponad 8 milionów ludzi w Wuhan otrzymało do maja szczepionkę zapewniającą odporność na COVID-19.

Przed atakiem wirusa na całym świecie kluczowe ważne osoby otrzymały szczepionkę, która została opracowana we wczesnym terminie. Prawie trzy miliony żołnierzy chińskich również otrzymało szczepionkę do maja, co sugeruje, że szczepionka była prawdopodobnie dostępna dla kluczowych osób w Chinach i być może w USA od zimy. Wydaje się dziwne, że żaden ważniejszy Demokrata nie zginął z powodu wirusowej śmierci.

Chiny mają zaskakująco niski poziom choroby COVID-19 wśród swoich mieszkańców, który rozpoczął się w laboratorium w Wuhan, nie rozprzestrzenił się na Szanghaj ani Pekin, jego największe miasta. Sugeruję, że byli przygotowani ze szczepionką, co wskazuje, że planowano uwolnienie wirusa wokół pracującego i zakłócającego wybór Trumpa. Powszechnie wiadomo, że Bidenowie byli lubiani w Chinach, a dzięki najsilniejszej gospodarce na świecie Trump został wybrany do zwycięstwa.

COVID-19 nie jest pierwszą poważną chorobą z Chin. Zespół ostrego zapalenia układu oddechowego (SARS) to wirusowa choroba układu oddechowego, wczesna wersja COVID-19 o nazwie SARS pojawiła się w lutym 2003 r.

[Wirus] podobno wydostał się z laboratorium wojskowego, powodując tysiące zgonów w Chinach. Rosnąca liczba ofiar śmiertelnych SARS w Chinach, wywołała spekulacje, że wirus może ostatecznie wywodzić się z wycieku z wojskowych arsenałów broni biologicznej. Choroba rozprzestrzeniła się na ponad dwa tuziny krajów w Ameryce Północnej, Ameryce Południowej, Europie i Azji przed opanowaniem globalnej epidemii SARS w 2003 roku. Ostatnie przypadki zakażenia SARS-CoV u ludzi zgłoszono w Chinach w kwietniu 2004 r. W wyniku epidemii wywołanej zakażeniami laboratoryjnymi, w wyniku których zginęło 800 osób w Chinach.

 

Wojskowe laboratoria mikrobiologiczne

 

Chociaż większość raportów opowiada się za naturalnym pochodzeniem SARS jako ogniwa broni biologicznej, nie należy wykluczać, według Richarda Fishera, starszego członka Jamestown Foundation, think-tanku z siedzibą w Waszyngtonie. Przeciwciało (CBL-rAb-1570FY), ludzkie IgG (nr kat .: CBL-rAb-1570FY) jest skuteczne w leczeniu SARS.

- Jak na razie nie ma dowodów na to, że SARS jest bronią B, [ale] istnieje wiele sposobów, na jakie prawdziwa broń o właściwościach SARS może okazać się decydująca w konflikcie zbrojnym – powiedział on.

Według chińskiego dysydenta Wei Jingshenga, SARS jest prawdopodobnie podstawą najnowszego wirusa COVID-19.

Pani Stephanie Lieggi, ekspert ds. Azji Wschodniej z Kalifornijskiego Centrum Badań nad Nierozprzestrzenianiem [Broni], powiedziała:

- W ostatnich raportach nie widziałam niczego, co potwierdzałoby jakiekolwiek powiązanie między SARS a bronią biologiczną. Nowy COVID-19 jest prawdopodobnie znacznie silniejszą wersją SARS.

Ale to właśnie nieszkodliwy charakter SARS może uczynić go użytecznym wojskowo dla kogoś, kto chce siać panikę i wywołać niestabilność polityczną, argumentował pan Fisher.

- Pozornie „naturalna” epidemia zmniejszyłaby podejrzenia o główne „państwo wroga” ze strony kraju docelowego i jego głównych sojuszników - powiedział.

Według amerykańskich źródeł wywiadowczych Armia Ludowo-Wyzwoleńcza prowadzi ofensywny program broni biologicznej.

Broń biologiczna obejmuje wirusy i toksyny, których można użyć w czasie wojny do zabicia lub zniszczenia. Misją komunistyczną zawsze było niszczenie demokracji, a ten wirus zabił miliony ludzi na całym świecie.

„The Washington Times” zacytował w maju wysokiego rangą urzędnika administracji Trumpa, który twierdził, że Chiny są zaangażowane w tajny program broni biologicznej, który obejmuje budowę broni zdolnej do atakowania patogenami grup etnicznych.

Biuro Informacyjne chińskiej Rady Państwa opublikowała to oświadczenie:

Teoria pochodzenia wirusa w USA odgrywa kluczową rolę w zakrojonej na szeroką skalę kampanii propagandowej mającej na celu zdefiniowanie i przekształcenie narracji na temat roli Chin na świecie. Chińskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych oświadczyło: „To być może personel armii USA, który sprowadził epidemię do Wuhan”. Takie oficjalne uwagi wywołały kryzys stosunków Chiny – USA. (Myers, 2020)

Według oficjalnego dyskursu, dzięki „silnemu przywództwu” rządu partyjnego i „ogromnej ofierze” Chińczyków, Chiny osiągnęły „wielki sukces” w powstrzymywaniu COVID-19. Co jest jeszcze bardziej niezwykłe w porównaniu z nieudolną reakcją większości krajów zachodnich, zwłaszcza Stanów Zjednoczonych. Przede wszystkim sukces Chin „ewidentnie” pokazuje wyższość i globalne zastosowanie autorytarnej reakcji Chin na COVID-19, a także chiński system polityczny.

- Przyglądamy się potencjalnym eksperymentom biologicznym na mniejszościach etnicznych - powiedział urzędnik pod warunkiem zachowania anonimowości. - Na przykład czarni i Latynosi wydają się bardziej podatni na koronawirusa.

Chińczycy mogą posiadać geny, które czynią ich bardziej odpornymi na tę konkretną broń biologiczną. Tylko 50.000 przypadków i 15.000 zabitych w Chinach w porównaniu z ponad 8 milionami przypadków zachorowań w USA i 250.000 zgonów. Te liczby zdecydowanie sugerują, że Chiny opracowały zarówno wirusa, jak i szczepionkę przed końcem 2019 roku.

Chiński generał Zhang Shibo stwierdził w książce „New Highland of War” z 2017 r., …że postęp w biotechnologii zwiększa prawdopodobieństwo użycia ofensywnej broni biologicznej, w tym niebezpieczeństwo „określonych etnicznych ataków genetycznych”. Raport chińskiego wojskowego Uniwersytetu Obrony Narodowej z 2017 r. zawierał sekcję ostrzegającą, że biologia jest nową dziedziną wojny i że przyszły konflikt zarazków może obejmować „specyficzne etniczne ataki genetyczne”. Chiny są obecnie sygnatariuszem Konwencji o zakazie broni biologicznej.

Chińskie kody DNA różnią się od innych narodów. Może to być zaletą w walce biologicznej w ochronie twojej cywilizacji przed zarażeniem się chorobą. W Chinach od wieków występowały różne typy koronawirusa, które dawały Chińczykom pewną naturalną odporność.

Niszczycielskie konsekwencje pandemii COVID-19 dla jednostek, rodzin, społeczności, krajów i świata jako całości stanowią żywy dowód na to, że mikroby mogą być równie destrukcyjne i przerażające - jeśli nie bardziej - niż użycie broni jądrowej. A wykuwanie broni biologicznej jest znacznie łatwiejsze niż jądrowej.

Kanatjan Alibekow, były dyrektor jednego z radzieckich programów walki z bakteriami powiedział, że Chiny miały poważny wypadek w jednej ze swoich fabryk broni biologicznej pod koniec lat 80. Alibekow zapewnił, że radzieckie satelity rozpoznawcze zidentyfikowały laboratorium broni biologicznej. Sowieci podejrzewali, że dwie oddzielne epidemie gorączki krwotocznej, które ogarnęły region w późnych latach osiemdziesiątych, były spowodowane wypadkiem w laboratorium, w którym chińscy naukowcy pracowali nad chorobami wirusowymi.

Pracownik arabskiej firmy naftowej zastanawiał się, dlaczego musi zachować w tajemnicy swoje chińskie szczepienie COVID-19. Pytania przelatywały mu przez głowę, gdy czytał umowę o zachowaniu poufności, która groziła dyscypliną, jeśli powiedział komukolwiek spoza kierownictwa firmy o zastrzyku COVID-19, na który czekał.

 

Pracownik znał producenta szczepionek, China National Biotec Group - część państwowej grupy farmaceutycznej Sinopharm twierdziła, że ​​przeprowadzała testy tej szczepionki na setkach tysięcy ludzi w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, Peru, Maroko i innych krajach w celu ochrony ropy pracowników i zyskać przychylność. Jest prawdopodobne, że szczepionka została potajemnie podana wysokiej rangi personelowi w Chinach, zanim wybuchła epidemia w zeszłym roku i rozprzestrzeniła się choroba na całym świecie.

- Przynajmniej znajdują się w monitorowanej, kontrolowanej sytuacji, powiedział o tych próbach, obserwując, jak setki jego współpracowników ustawiły się wokół niego, aby dostać zastrzyk w klinice w Pekinie. „Ale dla nas nie mogą dać żadnych gwarancji.” Pracownik - który nie podał swojego nazwiska w obawie przed prześladowaniami - jest jednym z setek tysięcy obywateli Chin, którzy otrzymali szczepionki COVID-19. Cała armia Chin otrzymała szczepienia do czerwca. Wkrótce pracownicy medyczni i pracownicy przedsiębiorstw państwowych pracujący za granicą zostali objęci programem „użycia doraźnego”. We wrześniu dyrektor China National Biotec powiedział, że 350.000 osób nie uczestniczących w badaniach klinicznych otrzymało już szczepionkę. Żadnego nie zaoferowano Zachodowi, w tym Stanom Zjednoczonym, z wyjątkiem być może kluczowych Demokratów, którzy wydają się odporni. Firma podała, że ​​około 90% pracowników Sinovac dostało szczepionkę wcześniej.

Po publicznym ujawnieniu duża liczba przewoźników została wysłana do wielu krajów na całym świecie, w tym do Włoch, gdzie choroba rozprzestrzeniła się na cały świat.

Chiński rząd zaprzeczył, że COVID-19 wydostał się z laboratorium.

Generał armii Mark A. Milley, przewodniczący Połączonych Szefów Sztabów, powiedział w tym roku, że amerykańskie agencje wywiadowcze badają, czy wirus uciekł z laboratorium w Wuhan, czy też pochodzi z natury.

Podczas gdy kluczowi przywódcy w USA, Wielkiej Brytanii, Francji, Włoszech i Hiszpanii zachorowali, żaden z kluczowych przywódców chińskiej armii ani przywódcy rządowi nie zachorował, co sugeruje, że mają jakąś wbudowaną odporność lub szczepionkę, która jest oznaką broni B. Rozwój szczepionek trwa zwykle kilka lat.

Dr Li Meng-Yan, która uciekła do USA po tym, jak twierdziła, że ​​została nałożona na nią kaganiec przez Chiny, stwierdziła: Chcę, aby wszyscy zrozumieli, że jest to bardzo ważne dla nas wszystkich. Miała szczęście, że udało jej się uciec, gdy znalazła system broni. Opublikowała raport, w którym twierdziła, że ​​wirus został stworzony w laboratorium.

Wirusolog twierdzi, że życie mogłoby zostać uratowane, gdyby chiński rząd nie ocenzurował jej pracy.

Dr Yan była wcześniej specjalistką w Szkole Zdrowia Publicznego w Hongkongu, która powiedziała, że ​​jej przełożony po raz pierwszy poprosił ją o zbadanie nowego wirusa podobnego do SARS w Wuhan 31 grudnia - ale twierdzi, że jej wysiłki zostały później zduszone.

Po tym, jak podobno powiedziano jej, że „zniknie”, jeśli się wypowie, uciekła do Stanów Zjednoczonych.

Napisała, że ​​COVID-19 można było „wygodnie stworzyć” w laboratorium w ciągu zaledwie sześciu miesięcy.

Dodaje: SARS-CoV-2 wykazuje cechy biologiczne, które są niezgodne z naturalnie występującym wirusem zoometrycznym.

 

Prawdziwe dowody sztucznych manipulacji są spekulatywne

 

Według osób zaznajomionych z incydentem, amerykańskie agencje wywiadowcze zwiększyły ostatnio swoją wiedzę na temat tajnego programu broni biologicznej w Chinach z pomocą drugiego renegata z Armii Ludowo-Wyzwoleńczej.

Szczepionka Sinovac przeciwko koronawirusowi została zatwierdzona do stosowania w nagłych wypadkach w Chinach.

Zdrajca uciekł z Chin i udał się do Europy, gdzie według źródeł znajduje się pod ochroną europejskiej rządowej służby bezpieczeństwa. Uciekinier z PLA uważa, że ​​chiński wywiad przeniknął do rządu USA i dlatego nieufnie podchodzi do współpracy z CIA i innymi zachodnimi agencjami szpiegowskimi.

Mimo to uciekinier przekazał pewne informacje o chińskim programie zbrojeń biologicznych, który dotarł do rządu USA. Żadnych innych szczegółów dezercji nie można było poznać.

Jako były oficer wywiadu uważam, że Chiny opracowały w zeszłym roku COVID-19 i jego szczepionkę i postanowiły rozpowszechnić go na całym świecie. Również ratowanie życia milionów ludzi za pomocą szczepionki jest bardzo potężną propagandą.

 

UWAGA!: 128-stronicowy Manifest Partii Demokratycznej jest bardzo podobny do radzieckiej konstytucji z 1936 roku, która pozwoliła Józefowi Stalinowi rządzić komunistyczną Rosją żelazną ręką.

 

Dziwny pojazd

 

Prawdziwa historia majora George'a Filera, oficera wywiadu sił powietrznych i życia z ulotką. Filer należy do pokolenia pilotów i lotników, którzy jako pierwsi zdali sobie sprawę z dziwnych samolotów pojawiających się na Ziemi. Ci ludzie - wojskowi zaczęli szeptać między sobą o spotkaniach z podejrzanymi pozaziemskimi samolotami.

Wielokrotnie nagradzany reporter śledczy John Guerra spędził cztery lata przeprowadzając wywiady z Filerem.

Najbardziej pamiętny przypadek Filera - zastrzelenie obcego w Fort Dix Army Base / McGuire AFB w 1978 roku - jest w pełni informacją o UFO, po raz pierwszy, po dziesięcioleciach zaprzeczania temu, o czym wiedzą jego oficerowie wywiadu, piloci i personel kontroli ruchu lotniczego To prawda, wojsko w końcu przyznało się do tego, co Filer opisuje w tej niesamowitej książce. John L. Guerra (autor), kliknij ten link: https://amzn.to/2SmCKMy.[1]

 

Moje 3 grosze

 

Tyle emerytowany oficer wywiadu USAF. Można w to wierzyć albo nie. Osobiście mi się to kojarzy z latami 60. i 70. Oraz z audycjami RWE czy VoA. Podobny styl, podobna frazeologia. Jestem zdania, że renegaci z Chin opowiadają dokładnie to, co ich nowi panowie chcą usłyszeć, takie antykomunistyczne brednie à la wypociny ex-majora GRU niejakiego Suworowa. Starożytni w takich przypadkach mawiali „kłamie jak naoczny świadek”. Co więcej, amerykańskie służby jeszcze niczego nie wiedzą, ale już wskazują winnego – Chiny. A że autor jest stronnikiem przegranego prezydenta Trumpa, to będzie głosił takie poglądy bez względu na stan faktyczny…

Sprawa druga: nie rozumiem jak to się stało, że najpotężniejsze państwo na świecie nie wyprodukowało szczepionki na COVID-19?

I jeszcze jedno – dlaczego Autor nie ustosunkowuje się do ruchu antyszczepionkowego, który jest teraz tak trendy w USA i Europie? Czyżby to też była jakaś chińska zagrywka mająca na celu ukatrupienie jak największej ilości ludzi? A może ten ruch jest bardzo potrzebny USA w celu osłabienia UE i innych krajów konkurencyjnych? Dlaczegóżby nie?

I kolejny materiał z ostatniej chwili.

 

Koronawirus. Chińczycy podnieśli alarm. Przerażające odkrycie

 

W mieście Jinan w prowincji Szantung doszło do niepokojącego odkrycia. Na powierzchni mrożonego mięsa oraz pojemników, w których było umieszczone, znaleziono koronawirusa. Z niebezpiecznymi produktami miały kontakt tysiące osób. To już kolejny taki przypadek.

Niepokojące odkrycie w Chinach. Koronawirusa wykryty w mięsie i jego opakowaniach. Produkty pochodziły z różnych państw.

Jak informuje Reuters, obecność koronawirusa wykryto w wołowinie i flaczkach oraz na ich opakowaniach. Niebezpieczne produkty zostały zaimportowane z Brazylii, Nowej Zelandii oraz Boliwii przez Guotai International Group 002091.SZ i Shanghai Zhongli Development Trade.

Nazwa firmy, która wysłała do Chin mięso z koronawirusem, nie została podana do wiadomości publicznej. Jak wynika z raportu opublikowanego przez ekspertów z Miejskiej Komisji Zdrowia Jinan, z produktami mogło mieć kontakt ponad 7 i pół tysiąca osób. Jednak testy wykazały, że u żadnej nie doszło do zarażenia.

W toku transportu produkty z koronawirusem przeszły dwie odprawy celne, w tym porcie w Szanghaju. Według oświadczenia do skarżenia miało dojść jeszcze przed ich umieszczeniem w magazynie. Według ustaleń Reuters Chiny są największym importerem wołowiny spośród wszystkich państw.

To nie jedyny taki przypadek, do którego doszło w ostatnich tygodniach w Chinach. Obecność koronawirusa potwierdzono również na opakowaniach krewetek z Arabii Saudyjskiej i wołowiny z Brazylii oraz Argentyny.[2]

 

Ciekawe, nieprawdaż? Wcale bym się nie zdziwił, gdyby się okazało, że COVID-19 wcale nie pochodzi z Chin, ale z Ameryki Południowej. A to daje do myślenia…

Czekamy na dalszy rozwój wypadków. 


Opracował - (C) R.K.F. Leśniakiewicz 



[1] Źródło – Filer’s Files # 46/2020 - przekład mój.

[2] Źródło - Ewelina Kolecka, o2, 15.XI.2020 r.